Bezpieczeństwo jest niepodzielne

Grudniowe rosyjskie memorandum  wobec dalszej ekspansji NATO na wschód i niepodzielności bezpieczeństwa w Europie  nie doczekało się  szerszego echa w mediach polskojęzycznych. Nagłaśniana jest jedynie histeria Waszyngtonu o grożącej rosyjskiej „inwazji” na Ukrainę,  choć o Ukrainie nie ma tam jednego słowa.  Zły Putin ma czelność trzymać wojska rosyjskie w Rosji!  Nie to co hegemon który trzyma swoje w  800 bazach  na całym świecie.    Ciekawe że na temat bojkotu porozumień mińskich z 2015  przez Ukrainę hegemon jakoś przez te 8 lat nie histeryzował.

Było jedynie kwestią czasu kiedy Rosja położy tamę dalszej inwazji NATO na wschód.  Mniej jasne jest czemu miałaby dokonywać w tym celu „inwazji” Banderastanu.  Skorumpowany, zubożały, rozpadający się Banderastan, będący dla każdego kto go przejmie studnią bez dna,  potrzebny jest Rosji jak nowy Czernobyl. Rosja jest z pewnością świadoma tego że wywołanie kolejnej burdy na Ukrainie i skłonienie jej do wkroczenia jest cichym marzeniem hegemona w procesie jego  wycofywania się  z Europy wschodniej. Wątpliwe jest jednak aby dała się nabrać na tak prymitywną intrygę.   Mimo to partia wojny w  Waszyngtonie pompuje broń w Ukrainę i snuje nawet wizje wspierania, oczywiście na dystans, partyzantki w okupowanym przez złego Putina Banderstanie!    Powodzenia w tym!

Rosji chodzi o gwarancje bezpieczeństwa  –  aby amerykańskie rakiety nie podeszły dalej na wschód. Skoro nuklearne mocarstwo uważa to za swoje zagrożenie, czemu trudno jest odmówić pewnej logiki, to rozsądek nakazuje obawy strony rosyjskiej potraktować poważnie. Co najmniej tak poważnie jak Ameryka wzięła rozmieszczenie zagrażających  jej rakiet sowieckich na Kubie, o minuty lotu od Waszyngtonu. W kryzysie kubańskim 1962 świat stanął na krawędzi wojny nuklearnej.

Jedyną pozytywną stroną obecnego kryzysu jest to że znaczące mocarstwa nuklearne wydały niedawno deklarację nie uciekania się do broni atomowej. Reszta jest niestety mniej pozytywna. Rosja jest śmiertelnie poważna w swoim ultimatum. Do wejścia Ukrainy do NATO – mokrego snu amerykańskiej partii wojny –  nie dopuści. Zawiedzeni tym będą polscy podżegacze wojenni, powtarzający za NATO mantrę  jakoby „każdy kraj miał prawo do rozmieszczenia na swoim terytorium tego co chce”. No niechby tak Meksyk próbował wyciąć numer kubański i  rozmieszczać  zaczął  rosyjskie rakiety na granicy z USA…

Żart z tą „wolnością rozmieszczania” powielać mogą jedynie ci którzy zatracili zarówno pamięć jak i  instynkt samozachowawczy. Pamięć musieli zatracić  bo w latach 70-tych ci sami wasale innego co prawda wtedy hegemona podpisywali przecież deklarację helsińską w której bezpieczeństwo w Europie uznano za rzecz niepodzielną. Nikt nie może powiększać swojego bezpieczeństwa jeśli odbywa się to kosztem zmniejszania bezpieczeństwa innych. Wolność w rozmieszczaniu  niebezpiecznych  przedmiotów  działać mogła w dobie kusz i łuków, ale nie rakiet balistycznych i broni masowego rażenia.  Cała późniejsza ekspansja NATO na wschód po upadku ZSRR  to  jednak systematyczne gwałcenie tej zasady.bezpieczenstwo

Instynkt samozachowawczy natomiast musieli zatracić, bo na wschodzie jest nuklearne mocarstwo rosyjskie które, czy się to komu podoba czy nie, ekspansji NATO w nieskończoność tolerować nie będzie. Jeśli hegemon przesłania rosyjskiego ultimatum nie zrozumie  to Putin o bezpieczeństwo zadba sam.  Banderastanu okupował nie będzie,  tu nadzieje hegemona są płonne. Wykończy raczej banderowską armię  w ciągu dni raczej niż tygodni, łącznie że wszystkim tym co NATO zdążyło tam zainstalować. Przyspieszy tym upadek reżimu i prawdopodobnie koniec Ukrainy jako państwa.

Los Ukrainy pomóc może  oprzytomnieć innym wasalom hegemona w Europie wschodniej.   Być może pojmą w końcu że NATO nie jest tu po to  aby ich bronić. Jedyną racją bytu NATO było i jest szachowanie Rosji przez hegemona, który nie chce dopuścić  do utraty kontroli nad Europą zachodnią. Do tego prowadzić by mogło zbliżenie między zachodem Europy z jednej strony a Rosją i Chinami z drugiej. Gdyby nie to, NATO dawno temu uległoby już rozwiązaniu.

Ani Rosja, ani hegemon nie rozpęta nuklearnego holocaustu po to tylko aby  ryzykować globalną zagładę.   Co innego lokalna próba sił,  przy udziale i kosztem usłużnych wasali.  NATO, oprócz protestów i sankcji, nie zrobi nic. Przyznały to poniekąd same manewry NATO w 2021, w których niezwyciężona armia polska wraz z karłem litewskim symulowały walkę „z Rosją”  o przesmyk suwalski, ponosząc przy tym kompletną klęskę. Zanim oczywiście dzielne NATO, ze swoimi zastępami aktywistów LGBT z Luksemburga i Malty, nie przyszło ze zwycięską  odsieczą. Ale jaka jest na to szansa w realu?

Przed Polską  stoją trudne wyzwania.  Kraj musi w końcu zacząć myśleć.  Musi zrozumieć że jest składnikiem zmieniającego się układu sił i stosownie do tego prowadzić swoją  wielowektorową  politykę niezaangażowania. Nikt mu ideologicznych wyborów nie narzuca, może wchodzić i wychodzić z EU jeśli zechce, może kupować sobie tyle Abramsów i Patriotów na ile mu tylko starczy kasy. Ale musi zrozumieć że jego dotychczasowy mezalians z NATO i rola bezkrytycznego wasala hegemona jego bezpieczeństwa nie wzmacnia lecz je pogarsza. Rosja nie dopuści aby pod przykrywką  „bezpieczeństwa” NATO instalowało na polskim terytorium to co chce, w tym zagrażające jej rakiety średniego zasięgu w Redzikowie.

Takie są realia. Narracja hegemona jakoby instalacje te przeznaczone były do zwalczania „rakiet irańskich” (O wyłapywaniu rakiet muzułmańskich)  świadczy jedynie o tym jak nisko ceni on intelekt  swoich wasali i ile mają oni do gadania. O jakim bezpieczeństwie może być mowa skoro instalacje te, wraz z szerokim zapleczem, przeznaczone są  do całkowitej anihilacji w pierwszych sekundach  każdego konfliktu.  I NATO to dobrze wie.  Najwyższy czas aby zrozumiały to też czynniki polskie. Jeżeli hegemon tego sam nie zwinie to zwinąć mu pomoże Putin,  jak na Ukrainie.

Istnieje poważne niebezpieczeństwo tego że hegemon,  na odchodnym z Europy,  przećwiczony na manewrach NATO wariant „przesmyku suwalskiego” przekształcić będzie chciał w rzeczywistość. Zagrzewani zza oceanu jego polscy poplecznicy mogą znowu sprowadzić na kraj wojenne nieszczęście. Pracowali nad tym od dawna, organizując  i bezkrytycznie wspierając każdą burdę hegemona,  od agresji na Irak,  tajnych ośrodków tortur CIA w Polsce,  przez banderowski pucz na Ukrainie, aż po nieudany pucz przeciwko Łukaszence na Białorusi. Krokiem w tym kierunku są też  demonstracyjne deklaracje rzekomej „solidarności” z banderowskim reżimem w Kijowie czy z bałtyckimi mini-państewkami, podczas gdy interes kraju jest inny.  Wymaga sterowania z dala od konfliktu który naszym konfliktem nie jest. Będzie to konflikt hegemona z Rosją, sprokurowany przez tego pierwszego,  a prowadzony rękami i na koszt wasali.

Cóż innego oznaczać może „solidarność” dla osamotnionej znowu Polski, znowu skłóconej ze wszystkimi swoimi sąsiadami, i znowu ślepo liczącej na egzotycznego  sojusznika który zagrzewa ją do walki z „rosyjską agresją”? Oznaczać może tylko jedno – udział  w cudzej,  wojennej burdzie w charakterze mięsa armatniego. Czy musimy czekać na wojnę aby zrozumieć jak iluzoryczna i jak zgubna jest krótkowzroczna,  jedno wektorowa polityka PiS-u,   połączona z zupełnym brakiem realizmu?

Sam hegemon Rosji nie tknie,  jest na to zbyt ostrożny.  NATO też już  zadeklarowało że walczyć z Rosją o Ukrainę nie będzie.   Ale waszyngtońska partia wojny aż się już ślini na prospekt walki  z nią  do ostatniego Ukraińca czy Polaka. Łatwo sobie wyobrazić w wojennej histerii prowokację w wyniku której do gorącej wojny wciągnięty zostaje rusofobiczny wasal polski. Nic go wtedy, łącznie z przynależnością do NATO, nie uratuje przed fatalnymi konsekwencjami takiego ruchu. Żadnej odsieczy NATO nie będzie, nawet gdyby w najbardziej nieprawdopodobnym scenariuszu Rosja wycięła w pień cały kontyngent amerykański w Polsce. W końcu nad tragiczną  śmiercią  3 tys. swoich obywateli w ustawce 911 hegemon przeszedł do porządku dziennego.

Polska powinna dobrze sobie uzmysłowić że w rozgrywce mocarstw jedyną rolę jaką  może pełnić  jest rola mięsa armatniego. Raz rozpętana zawierucha wojenna w rejonie jest zawsze niewiadomą, ma własną dynamikę. Nie znać może granic ani umiaru. Myślenie strategiczne nigdy nie było naszą  silną stroną.  Niestety, sytuacja tego właśnie wymaga.   Bezpieczeństwo w Europie  jest niepodzielne.

35 Replies to “Bezpieczeństwo jest niepodzielne”

  1. „Najwyższy czas aby zrozumiały to też czynniki polskie. ” Panie Cyniku, to nie jest kwestia niezrozumienia tylko walizek pieniędzy i władzy nadanej reżimowi w Polsce. Gdyby PIS nie robił tego co robi, to by go już dawno nie było a na jego miejscu byłby inny reżim ślepo posłuszny hegemonowi.

    1. Może tak a może nie. Przekupuje jeden hegemon, przekupuje drugi. Czym innym jak nie skandalicznym przekupywaniem jest gaża euro posła? Mimo wszystko społeczeństwo może i powinno wykształcić z siebie procesy i umieć wyłonić z siebie jednostki sposobne do lepszego rządzenia się. Niestety, nie widać tutaj żadnego postępu od 30 lat, żadnej presji społecznej na rządzących. Francja ma przykładowo ruch Żółtych Kamizelek wymuszający zmiany w ten sposób. Czas może na podobną inicjatywę  w Polsce? Kukiz miał swoją szansę lecz jej nie wykorzystał.

  2. Wspaniale będzie wrócić do tego wpisu i komentarzy za kilka miesięcy. Niektóre kwiatki bardzo źle się zestarzeją presja jak widać jest ogromna.

  3. co do bezpieczenstwa innych: jak autor sie zapatruje na rakiety iskander wycelowane w Polske w obwodzie kaliningradzkim? rozumiem,z enei ma nic przeciwko…dlaczgeo wiec ma cos przeciwko gdyby Polska ustawila u siebie amerykanskei rakiety pod Suwalkami skierowane gdzies w kierunku Rosji?

    1. gdyby Polska ustawila u siebie amerykanskei rakiety pod Suwalkami

      Get real! Polska nie ma żadnych rakiet i nie ma nic do gadania na temat rakiet amerykańskich. Hegemon się jej nie będzie pytał co i gdzie może rozmieścić, nie zostanie nawet wpuszczona w pobliże instalacji. Nie ma też nic do gadania na temat kto i kiedy te rakiety odpali – zdalnie z Waszyngtonu. Rakiety realizują cele amerykańskiego hegemona które sprowadzają się do zagrażania Rosji preemptywnym atakiem na jej instalacje strategiczne. Z Polską czy z Europą mają one do czynienia jedynie tyle że konsekwencją ich użycia, w tym przypadkowego, może być jedynie sprowadzenie przynajmniej części Polski, ale ani skrawka USA i z pewnością nie Waszyngtonu, do dymiącego radioaktywnego Czernobyla. Rosja wykończyła ISIS w Syrii konwencjonalnymi głowicami rakiet Kalibr wystrzelonymi z Morza Kaspijskiego. Nie potrzebuje nawet przestarzałych Iskanderów w enklawie kaliningradzkiej aby zdjąć dowolny cel w Polsce.

      Nie ma alternatywy dla równowagi strategicznej zapewnianej przez układy rozbrojeniowe między mocarstwami, z których amerykański hegemon wycofał się niestety jeden po drugim. NATO jest w tej sytuacji zbędne, jest jedynie narzędziem wymuszania dominacji hegemona, będąc dla kraju od strony wojskowej bardziej czynnikiem zagrożenia niż bezpieczeństwa.

  4. Ukraina to kozioł ofiarny. USA eskaluje sytuację. Tworzy napięcie licząc, że Ukraina rozpocznie wojnę z Rosją. Razem z innymi krajami USA zbroi Ukrainę czym zachęca Ukrainę do agresji. Rozpoczęcie wojny przez Ukrainę z Rosją byłoby na rękę USA. Gospodarka USA potrzebuje na gwałt zysków a najlepszy i najkorzystniejszy jest handel bronią. Gdyby rozgorzała wojna między Rosją a Ukrainą prawdopodobnie zaangażowałyby się inne kraje w tym Polska i USA miałyby rynek zbytu.

  5. Dla postronnego obserwatora sytuacja jest co najmniej dziwna, choćby dlatego że rosyjska „ofensywa” dyplomatyczna wydaje się być pozbawiona sensu, skoro od samego początku było oczywiste, że postulaty Kremla Waszyngton odrzuci, gdyż są dla niego nie do przyjęcia. Co takiego chce Putin uczynić, żeby Waszyngton zgodził się wziąć pod uwagę „życiowe” interesy Rosji? Na dodatek Putin oczekuje od Waszyngtonu gwarancji na piśmie, jakby nie wiedział, że Waszyngton je przy pierwszej okazji je złamie? Jest w tym jakiś sens?
    Moskwa ma niewątpliwie niezły pasztet, ale to jest w końcu konsekwencja zadziwiającej wręcz głupoty rosyjskiej elity, poczynając od czasów Gorbaczowa. Nie trzeba w końcu było być geniuszem żeby przewidzieć, że elity rządzące postradzieckimi republikami będą z gruntu antyrosyjskie. Tak było również w przypadku Ukrainy odkąd to państwo powstało. Rosja ma więc teraz do czynienia z antyrosyjskim tworem, który jest za duży żeby go zignorować, czy też podbić a potem wziąć na utrzymanie. Tę sytuację zręcznie wykorzystuje Zachód, dla którego każdy z możliwych scenariuszy jest w sumie korzystny. Rosja w postaci Ukrainy ma cierń, który się wiecznie będzie wbijał w tyłek rosyjskiego niedźwiedzia.
    Rozwiązanie problemu jest jedno, tyle że wymaga to śmiałego przywódcy, który nie przestraszy się konsekwencji. A Putin do takich się nie zalicza. Gdyby Juliusz Cezar był taki jak Putin to jego imię znali by jedynie specjaliści zajmujący się hiszpańskimi prowincjami Rzymu. Po prostu, na zarządzaniu jedną z tych prowincji zakończyłaby się kariera Cezara.
    Jaki będzie rozwój wypadków na Ukrainie? Stawiam na to, że po jakimś czasie Ukraińcy zwiększą obstrzał Donbasu, przy całkowitej bierności Rosji.
    A rozmowy Rosja-USA? Czy aby na pewno dotyczą one Ukrainy i „bezpieczeństwa” Rosji?

    1. @AM:”A rozmowy Rosja-USA? Czy aby na pewno dotyczą one Ukrainy i „bezpieczeństwa” Rosji?”
      No właśnie. O co chodzi? Wszystkie „racjonalne” rozważania biorą w łeb. Jest jedno ale trochę wariackie. USA się sypie i gospodarczo i militarnie. Rosja „wiąże” Amerykanów by (np.) wesprzeć i Chiny i Iran w rozgrywce z USA bo ma z nimi takie umowy. Ale takie wyjaśnienie też jest nieracjonalne. Sytuacja geopolityczna Rosji się polepsza więc z ich punktu widzenia lepiej byłoby czekać. Co ich tak ponagla? „Bez pał litra nie rozbieriosz”:)

        1. no tak wszystko w tym wpisie jest rzeczowe i konkretne aż boli, odetchnęliśmy od wszechobecnego covida, zabrakło chyba tylko analizy w tym wszystkim Chin, które to w każdym elemencie gry hegemonów graja najważniejsza rolę i wszak to o Chiny koncowo toczy sie gra, a kim na jakich warunkach wejsc do gry z Chinami, a jak to jest zdaje się trzeci hegemon, to by analize trzeba trochę poszerzyć uwzględniając skośnych, są chyba zbyt ważni, zeby nie powiedzieć że najważniejsi w aktualnej układance

    2. @AM:”O co chodzi?”
      Wymyśliłem (przy śniadaniu) powód dla którego Rosja zgromadziła wojska nad granicą i na co czeka. Otóż jeszcze kilka miesięcy temu w TV bębnili o zagrożeniu atomowym ze strony Iranu. Żydzi chcieliby (rękami Amerykanów) rozprawić się z Iranem i w USA są siły, którym podoba sie taki ruch. Poprzez gotowość aneksji Ukrainy Rosja blokuje uderzenie na Iran. Jak USA uderzą to Rosja zajmie wschodnią Ukrainę i „społeczność międzynarodowa” nie przyłączy się do żadnych sankcji przeciw Rosji. Bo jak to? Dwa kraje napadają na inne i tylko jeden jest objęty sankcjami? Poza tym „piekiełko” na Bliskim Wschodzie sparaliżuje dostawy węglowodorów i dla Europy JEDYNYM dostawcą, który może zapewnić odpowiednio wysoki wolumen dostaw, zostanie Rosja. Więc jak tu wprowadzać sankcje przeciw jedynemu „żywicielowi”? W skrócie, Rosja czeka na jakąś destabilizację na skalę światową i przy takim pożarze „upiecze swoje półgęski”:)

      1. Postępowanie Rosjan tłumaczyłbym z frustracją po zapowiedzi nowej minister spraw zagranicznych Niemiec, że Gazociąg Północny II jest niezgodny z prawem europejskim, co się przekłada na to, że nie wiadomo kiedy wejdzie on w użycie. NS2 jest ulubionym dzieckiem Putina, dla którego poświęcił on rosyjskie interesy strategiczne na Ukrainie jeszcze w 2014 r. Rosją od bez mała 30 lat rządzi surowcowa oligarchia i to właśnie interesy tej grupy ludzi się liczą, a nie interes rosyjskiego państwa. Gdyby Putin kierował się interesem Rosji to każda ukraińska ofensywa w Donbasie kończyłaby się utratą kolejnej części ukraińskiego terytorium. Ale Putin i jego otoczenie liczyli na deszcz pieniędzy ze sprzedaży gazu i dlatego Rosja po 2014 r zachowała się biernie, co było wbrew logice, przynajmniej tej która opiera się na interesach strategicznych państwa.
        Zachód przez ten czas nie był bierny, gdyż w odróżnieniu od Kremla w Waszyngtonie rozumieją znaczenie Ukrainy jako państwa, które może skutecznie osłabić Rosję. Ukraina stała się już na tyle silna militarnie, że na Kremlu wiedzą, że otwarta wojna nie skończy się wbrew rosyjskiej propagandzie w kilka godzin. Na Kremlu poza tym pamiętają, czym skończyła się dla słabej i skorumpowanej Rosji pierwsza wojna światowa. Te rosyjskie ograniczenia doskonale rozumie też Zachód, stąd może sobie pozwolić na politykę eskalacji i oskarżeń, wiedząc że wojna z Ukrainą jest ostatnią rzeczą, której Putin pragnie.
        W sumie, „na kierunku ukraińskim” Putin wyszedł na durnia i zgodnie z rosyjskim porzekadłem „i cnotę stracił i rubla nie zarobił”. Jego ostatnia „ofensywa” wynika zapewne z frustracji będącej skutkiem blokady NS2, gdyż ten gazociąg jest dla niego ważny, a nie Ukraina. Ukraina jest już poza zasięgiem Kremla. Zachód zaś za jakiś czas ogłosi tryumf, gdyż „obronił” Ukrainę przed rosyjską agresją. I będzie to dużo bliższe prawdy od „tryumfów”, które co chwila rosyjska propaganda przypisuje Putinowi.
        Groźby Rosji, że rozmieści swoje rakiety nuklearne w Nikaragui są niepoważne. Amerykańscy marines uporają się z Nikaraguą w ciągu kilku godzin, a Rosja im w tym nie przeszkodzi. W odróżnieniu od Ukrainy, której Rosja się nie odważy odbić z rąk Zachodu. To o czym tu piszę rozumieją rosyjscy wojskowi. Nie muszę chyba pisać, co oni sądzą o Putinie i rosyjskiej elicie.

        1. NS2 jest ulubionym dzieckiem Putina, dla którego poświęcił on rosyjskie interesy strategiczne na Ukrainie
          gdyż ten gazociąg jest dla niego ważny, a nie Ukraina.

          Powtarzasz nie wsparte żadnym argumentem tezy anglo-syjonistycznej propagandy. NS2 jest w dużo większym stopniu projektem niemieckim niż rosyjskim, finansowany jest przez Niemcy i służyć ma w pierwszym rzędzie Niemcom. Niemcy potrzebują gazu dużo bardziej niż Putin ich €€. Zależy od tego ich pozycja przemysłowa. Putin każdą ilość gazu sprzedać może Chinom a z otwarciem Power of Siberia 2 Rosja w ogóle może nie być zainteresowana w sprzedaży węglowodorów Europie. Może raczej użyć NS2 do pompowania gazu rozweselającego do EU… 😀

          Również wbrew propagandzie hegemona, EU nie jest tutaj w pozycji do dyktowania czegokolwiek, ani trybu eksploatacji rury ani warunków kontraktu wg swoich reguł. Nie ma w rzeczywistości rozsądnej alternatywy dla NS2 i wszyscy o tym dobrze wiedzą, sytuacja jest my way or highway.

          1. W imię kontynuacji projektu NS2 Putin zgodził się pod presją Angeli na upokarzające dla Rosji korzystanie z ukraińskich gazociągów, na ukraińskich warunkach, tj. za bardzo wysoką cenę i to do końca 2024 r. Gdyby mu na tym projekcie zależało mniej niż Niemcom, to powiedziałby Angeli, sorry ale to jest twój problem skąd będziecie brać gaz do tych 50 tys megawatów, które zamierzacie zbudować, a mają one być opalane gazem. Tymczasem on się jeszcze w listopadzie troszczył, o to skąd niemiecki przemysł weźmie tani gaz? Czyżby wydawało mu się, że jest niemieckim kanclerzem? Dzisiaj te jego złudzenia pogrzebała młoda niemiecka c.peczka – osóbka bez dorobku, robiąca karierę jedynie na rusofobii i ekologicznym radykalizmie. Annalena potraktowała starego, ruskiego lisa jak jakiegoś chłystka.

            Sprzedaż gazu Chinom to bardzo dobry pomysł, tyle że pierwszy kontrakt gazowy jest bardzo cenowo korzystny dla Chin i niekorzystny dla Rosji. Putin jest bardzo słabym menadżerem – gdyby zarządzał firmą to dawno by ona splajtowała. Póki co Chiny nie są gotowe kupować gaz w Rosji po cenie, jaką płacą np. Niemcy.

            Sytuacja wokół Ukrainy? Zachód zbroi Ukrainę po zęby, ale to Rosja się tłumaczy, że nie zamierza na nią napaść! To jest aby sukces rosyjskiej polityki i jej „ultimatum’? Co dają Rosji obietnice, że USA nie rozmieszczą tam swoich rakiet skoro jankesi przekształcają ten kraj w rusofobiczny twór na wzór Polski i Państw Bałtyckich? Czyżby miał to być sukces Putina i Ławrowa? Ile są warte zachodnie zapewnienia, jeżeli nie idzie za nimi strach przed odwetem Rosji za ich nie dotrzymanie? A Zachód się Rosji Putina nie boi i dlatego rosyjska polityka jest tak nieskuteczna. Co prawda minister Ławrow ma szeroki repertuar ponurych min, ale jego min nikt na świecie się nie obawia. Podobnie, jak jego groźnego kiwania palcem w bucie.

            Rosyjska elita na Kremlu całkowicie odleciała, gdyż to może wytłumaczyć jej „sukcesy”.

            PS
            Co do propagandy – i Zachód i Rosjanie kłamią. Rządzące światem elity nie interesują się losem zwykłych ludzi.

          2. presją Angeli na upokarzające dla Rosji korzystanie z ukraińskich gazociągów,

            Oj, jedna z kilku bzdur w tym kawałku. Odcięcie Ukrainy nie mogło zdarzyć się z dnia na dzień przynajmniej z 2 powodów. Raz, niepotrzebnie utrudniłoby certyfikację NS2 w Niemczech, ułatwiając hegemonowi obwinianie za to Rosji i wzmacniając oponentów NS2. Dwa, dotychczasowi klienci muszą mieć czas aby się przełączyć. Gaz w NS2 nie rozwiązuje automatycznie tego problemu. Teraz wiedzą ile czasu mają. Wegrzy się już przełączyły omijając UA. Aktualnie dobry ruch Putina; demonstracyjne odcięcie gazu od razu byłoby w stylu politycznych neandertali nie rozumiejących niuansów prowadzonej gry.

            kontrakt gazowy jest …[ ].. niekorzystny dla Rosji.

            Nic tylko wysłać tam Morawieckiego z Naimskim to go wnet polepszą. Jak kontrakt jamalski… 😀 😀

          3. Odpowiadając na pański komentarz, to Putin najpierw zapowiedział że Rosja zrezygnuje z ukraińskich gazociągów, po czym Angela go „namówiła” do zmiany decyzji. Zapewne coś mu obiecała w zamian, tj. zgodę Niemiec na certyfikację NS2, ale nie zamierzała tego spełniać i grała na zwłokę wiedząc, że nowy niemiecki rząd może mieć inny na to pogląd. To dlatego Putin zaczął mówić, że Rosję Zachód oszukał. W istocie to Zachód z niego zrobił głupca.

            Putin się dał nabrać na niemieckie obietnice – nie po raz pierwszy zresztą, licząc na to że Niemcy będą postępować racjonalnie, gdyż NS2 jest w ich interesie. Tyle, że polityka Zachodu ma inne cele i jednym z nich jest maksymalne osłabienie Rosji. Niemcy nie mają takiej suwerenności, żeby się z tej polityki wyłamać.

            Putin robi błędy, gdyż po pierwsze się na błędach nie uczy, a po drugie nikt w Rosji nie odważy mu się ich oficjalnie wytknąć. Sam stworzył dyktaturę, w której on oficjalnie nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Jest politykiem dość sprytnym, ale nie na tyle żeby oszukać zachodnich spryciarzy. Co pokazuje zresztą sprawa Ukrainy. Rosja pod jego kierunkiem nie ma żadnej strategii, co najwyżej reaguje na wydarzenia.

    3. @ Ammianus Marcellinus „Nie trzeba w końcu było być geniuszem żeby przewidzieć, że elity rządzące postradzieckimi republikami będą z gruntu antyrosyjskie. Tak było również w przypadku Ukrainy odkąd to państwo powstało” Naprawdę, po co publicznie pisać takie farmazony? Które to konkretnie postradzieckie republiki były z gruntu antyrosyjskie i w czym się to wyrażało? Zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że Estonia i może Litwa były trochę antyrosyjskie, natomiast cała reszta, zaczynając od Ukrainy, a kończąc na Kazachstanie od razu po rozpadzie ZSRR zawiązały Wspólnotę Niepodległych Państw i szukała dróg i sposobów współpracy politycznej i gospodarczej z Rosją. We władzach praktycznie każdego nowopowstałego państwa byli ludzie albo mający rosyjskie korzenie, albo będący wychowankami komunistycznego systemu. Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym sankcjonuje obecność rosyjskich baz wojskowych w 5 byłych republikach ZSRR. Proszę o przykłady antyrosyjskości dowolnej byłej republiki ZSRR, łącznie z Gruzją do 2008 roku i Ukrainą do 2014.

  6. Uderz w stół a nożyce się odezwą. Z Pana wypowiedzi wnioskuję , że jest Pan kandydatem na żołnierza nowego wzoru.

  7. Czytając dzisiejsze wiadomości można stwierdzić , że wojna na Ukrainie jest już pewna 🙂 zgodzę się z Szanownym Gospodarzem , że Rosja nie będzie okupować Ukrainy i zaryzykuję mówiąc , że Rosja nie wkroczy na Ukrainę tak jak i do Polski. Natomiast całkiem możliwe , że taki sprowokowany konflikt z naszym udziałem zaistnieje. Chyba taką pierwszą jaskółką zwiastującą jego nadejście jest wzrastająca popularność pana Bartosiaka i jego armii nowego typu, żołnierza nowego wzoru, oczywiście oparta o morale które wg niego nigdy nie było tak ważne jak dziś.
    „Morale jest niczym innym, jak przekonaniem, że działanie czy walka, w której nawet mogę stracić życie jest warte tego ryzyka ze względu na to, czym jest państwo polskie. Będę walczył i trwał, bo my zawsze wygrywamy. Polska zawsze wygrywa”.
    Jeżeli pan Bartosiak znajdzie się w rządzie w roli jakiegoś ministra, doradcy, nie daj Boże prezydenta, to chyba czas kupić destylator ,ewentualnie emigrować.

    1. @Gotoxy:”że Rosja nie wkroczy na Ukrainę tak jak i do Polski.”
      Też tak uważam i mam zakład z kumplem, który twierdzi że Rosja wkroczy. Przeanalizowaliśmy ten problem i jest to możliwe z powodów geograficznych. Bez zajęcia wschodnich terenów Ukrainy Krym w kilkanaście lat stanie się pustynią. Tam nie ma wody. Jedyne rozsądne zasilanie jest kanałem Dniepr-Krym, który został zamknięty przez Ukrainę. W przypadku aneksji Ukrainy przez Rosję w grę wchodzą tereny aż do ujścia Dniepru (Cherson). Wtedy zyski to donieckie zagłębie przemysłowe i woda dla Krymu. Straty są polityczne (oziębienie stosunków z Europą i lodowate z USA). Po takim ruchu Ukraina w trybie pilnym zostanie przyjęta do NATO. Samo zajęcie Doniecka i Ługańska to dla Rosji za mało.

    2. Ciekawe jacy to żołnierze nowego typu pojadą walczyć na Ukrainie i, w zasadzie, po co. Skoro nawet sami Ukraińcy nie do końca są przekonani czy to 'ich’ wojna, czy tylko kolejna rozróba o podział kraju między oligarchów w której brakuje tylko idiotów gotowych dać się odstrzelić.
      Ale rozumiem że ta koncepcja jest budowana na odwiecznej tradycji w której to żołnierz polski walczył wszędzie, byle nie w swoim kraju (a naczelne dowództwo zgodnie z doktryną Blitz-Flucht do perfekcji opanowało manewr pakowania kosztowności w walizy i ewakuacji gdzie pieprz rośnie przy pierwszych odgłosach wystrzałów)

        1. Ludziki na wschodzie Ukrainy powiadasz? To ponizej wnioski z raportu na temat ludzikow w Polsce:

          https://adarma.pl/wp-content/uploads/2021/09/tabele_sojusznicze_raport.pdf

          1. Polska zobowiązała się do przyjmowania na swoim terytorium Sił Zbrojnych USA (wraz
          z szeroko pojętym personelem cywilnym, wykonawcami kontraktowymi USA oraz członkami
          rodzin).
          2. Polska nie zagwarantowała sobie ani wpływu, ani kontroli co do ilości i rodzajów przerzucanych
          na jej terytorium Sił Zbrojnych USA, ich sprzętu oraz personelu cywilnego;
          3. Polska zobowiązała się wykonywać umowę bezterminowo i nie można rozwiązać jej wcześniej,
          niż przed upływem dwuletniego okresu wypowiedzenia.
          4. Stany Zjednoczone Ameryki nie zostały w żaden wiążący sposób zobowiązane
          do wykorzystania swoich Sił Zbrojnych do obrony Polski, ani w ogóle do utrzymywania swojej
          obecności.
          5. Polska zgodziła się na tworzenie na swoim terytorium obiektów i obszarów o charakterze
          eksterytorialnym i autonomicznym, tj. pozostających w wyłącznej dyspozycji Sił Zbrojnych USA
          oraz pod kontrolą USA (również w zakresie kontroli wejścia oraz dostępu).
          6. Polska dopuściła tworzenie przez Siły Zbrojne USA własnych obiektów na swoim terytorium.
          7. Polska dopuściła możliwość zajmowania przez Siły Zbrojne USA (poza uzgodnionymi
          w umowie obiektami i terenami):
          – nieruchomości gruntowych oraz obiektów będących własnością Skarbu Państwa (w tym dróg,
          portów, linii kolejowych, dróg wodnych i lotnisk),
          – nieruchomości gruntowych oraz obiektów będących własnością samorządu terytorialnego,
          – prywatnych nieruchomości gruntowych oraz obiektów.
          8. Polska dopuściła możliwość swobodnego poruszania się przez Siły Zbrojne USA po swoim
          terytorium bez żadnej kontroli ze strony Sił Zbrojnych RP i jej aparatu administracyjnego.
          9. Polska dopuściła możliwość posiadania i noszenia przez członków Sił Zbrojnych USA broni
          również poza uzgodnionymi obiektami i terenami, co stawia ich w pozycji uprzywilejowanej
          w stosunku do obywateli RP.
          10. Władze Sił Zbrojnych USA uzyskały prawo ustalania warunków i zasad eksploatowania
          wszystkich systemów kontroli ruchu lotniczego, żeglugi morskiej i śródlądowej oraz związanych
          z nimi systemów łączności.
          11. Polska zrzekła się pierwszeństwa jurysdykcji nad członkami Sił Zbrojnych USA.
          12. Członkowie Sił Zbrojnych lub personelu cywilnego USA zostali zwolnieni od płacenia kar,
          grzywien lub podobnych opłat nakładanych przez organy Rzeczypospolitej w sprawach, które
          wynikałyby z wykonywania przez nich obowiązków służbowych.
          13. Polska dopuściła pozbawienie swoich obywateli skutecznych środków dochodzenia roszczeń
          z tytułu szkód powstałych w wyniku działań lub zaniechań członków Sił Zbrojnych USA.
          14. Polska w bardzo dużym stopniu zwolniła Siły Zbrojne USA z licznych kategorii opłat oraz
          podatków.
          15. USA uzyskało daleko idące uprawnienia na gruncie administracyjnym – dotyczy to tak wyłączeń
          z przepisów budowlanych, jak i innych „uciążliwości biurokratycznych” (jak chociażby kwestia
          obowiązku posiadania uprawnień specjalistycznych, czy uprawnień do prowadzenia pojazdów –
          których amerykanie de facto nie muszą w ogóle posiadać).
          8
          16. Zawarta umowa nie przypomina umów zawieranych przez USA ze swoimi sojusznikami (jak
          Australia), a w swej treści zawiera postanowienia sytuujące Polskę w pozycji gorszej, niż
          państwa podbite i okupowane przez USA (jak Irak).
          17. Umowa w ocenie Fundacji poważnie naraża bezpieczeństwo Polski oraz traktuje ją bardziej jak
          przedmiot, niż suwerenne państwo i równorzędnego partnera Stanów Zjednoczonych.
          18. W ocenie Fundacji jest bardzo prawdopodobne, że umowę zawarto z naruszeniem Konstytucji
          RP oraz że jej wykonywanie może skutkować dalszymi naruszeniami w tym zakresie.
          19. Przyjęcie naruszenia postanowień Konstytucji RP przy zawieraniu umowy może, zdaniem
          Fundacji, stwarzać podstawy do renegocjowania jej przez rząd Polski, czy wręcz skutkować jej
          nieważnością (zwłaszcza jako podpisanej z rażącym przekroczeniem uprawnień przez
          najwyższe polskie władze), co jednocześnie uzasadnia pociągnięcie do odpowiedzialności
          osób, które dopuściły do jej zawarcia w takim kształcie.

  8. Polska, Polska, Polska… My nie mamy własnej polityki zagranicznej od bardzo dawna. Nie wiem czy kiedykolwiek po 1989 roku mieliśmy. Może przez chwilę. Ostatnie kilkanaście lat nie mamy. Żadnej polityki zagranicznej.

  9. ukraina jest krajem atomowym. po prostu wypowiedziała wszelkie ustalenia w kwestii zrzeczenia sie atomu. mozesz to sprawdzić.
    to znaczy ze polska powinna spiknac sie z ukraincami i zaczac swoj program rakietowy a potem atomowy.
    kluczowa teraz jest kwestia kosmosu. wazne by rozwijac ten rodzaj realnych wojsk a nie jakiegos markowania działania.

    reszta twoich tekstów… no coz piszesz jak rusofil co nie jest zarzutem ale stwierdzeniem. Pisz wiecej o tym jak MY mamy sie zachowac niz wyrzekać na innych cy to bedzie usa, japonia, rosja czy chiny.

    1. polska powinna spiknac sie z ukraincami

      Spikała się z Ukraińcami ostatnio na Wołyniu… Na zdrowie jej to nie wyszło.

    2. ukraina jest krajem atomowym. po prostu wypowiedziała wszelkie ustalenia w kwestii zrzeczenia sie atomu

      Ukraina jest cuchnacym dolem z szambem, z ktorego ucieka kazdy, ktory potrafi robic cokolwiek pozytecznego i ktory moze znalec prace gdziekolwiek indziej na swiecie.

      to znaczy ze polska powinna spiknac sie z ukraincami i zaczac swoj program rakietowy a potem atomowy.

      A po co az tyle zachodu? Niech sejm wyda ustawe, ze jestesmy nie tylko krajem atomowym, ale i wodorowym, Dudus to podpisze i gitara gra. Pucek narobi w gacie ze strachu przed duetem atomowa Ukraina i wodorowa Polska.

      A wracajac na ziemie, to wlasnie dostalem fakturki za gaz. Mialo byc up o 50% a jest o 75%. A jak sie Pucek wku…wi, to bedzie +150% i koiniec marzen o atomie…

      1. wlasnie dostalem fakturki za gaz

        Wreszcie przestaną zwalać te ataki serca na szczepionki przeciwko covidowi… 😉

        1. Ja to sie opalam drewnem i mam nakupione na pare lat do przodu, wiec mnie pusty smiech ogarnia mimo, ze drwno tez jest up o ca. 30%. Ale paniska, ktore pobudowaly sobie rezydencje i sie cale zycie opalaja gazem, to ostatnio u mnie w wiosce poddenerwowane chodza 😉

        2. Słyszałem ostatnio że w Norwegii ciężka sytuacja, ludzie kupują świeczki bo prądu brakuje. Okazało się że ledwie pół roku temu uruchomili energetyczne łącze podmorskie do Niemiec którym są w stanie hurtowo dostarczać energię elektryczną. Ceny w EU były tak kosmiczne że opłacało się Norwegom sprzedawać wszystko, nawet gdyby swoim obywatelom mieli kazać siedzieć po ciemku 🙂
          I tu szacun dla Wikingów, zrobili co trzeba i jak trzeba, po cichu i bez bicia piany latami.
          Dla równowagi mamy Niemcy które w ramach walki z węglem powyłączały sobie elektrownie atomowe, no i Polskę która tak skutecznie się uniezależniła od Putina że gotowa kupować 10 razy drożej bo umowy są dla idiotów gdy można pójść i kupić na bazarze.

    3. a moze by tak skończyć z zawsze kojarzącymi się negatywnie łatkami którymi tak szermuje oficjalna propaganda jak chce kogoś obrzydzić : rusolif, rusofob, agent putina, agent brukseli, waszyngtonu czy innego pekinu, a moze by tak po prostu zastanowić się i przyjąc stanowisko (i łatkę) propolak, propolskie, co jest dla nas jako kraju dobre a nie jak to co robimy jest odbierane, nawet jak odbierane jest nasze stanowisko jako włażenie w dupę innym krajom, może zbyt maili jesteśmy ( i z czasem jeszcze mniejsi) by naprawdę ktoś poważnie brał nasze interesy pod uwagę. zwłaszcza ze my sami swoje dośc skutecznie lekceważymy

Comments are closed.