Wśród nocnej ciszy

Wśród nocnej ciszy… wszyscy dorośli w Polsce doczekali się od Tuska podarka świątecznego pod choinkę. I ich dzieci też, a kto wie czy także nie ich wnuki. Podarkiem tym jest niespodziewana unijna „pożyczka” €90 miliardów na kontunuację wojny na Ukrainie, ostatnio zarządzona przez szaloną Urszulę. Pokolenia Polaków będą ją teraz musiały spłacać przez nos, długo po tym jak słuch zaniknie i po Ukrainie, i po próbach NATO zadania za jej pomocą Rosji „strategicznej porażki”.

Uniknąć tego bezsensownego obciążenia polskiego budżetu było łatwo.  Wystarczyło pójść w ślady naszego amerykańskiego sojusznika który pragmatycznie szukając metod zakończenia konfliktu wstrzymał jednocześnie finansowanie dla Ukrainy.   Co więcej, pożyczka najwyraźniej obowiązkowa nie była nawet na poziomie unijnym, skoro od udziału w niej uchylili się  także nasi najbliżsi sąsiedzi. Węgry, Słowacja i Czechy oficjalnie się od dalszego finansowania Ukrainy odżegnały, oszczędzając swoim populacjom niepotrzebnych wydatków. Tusk natomiast nadal żadnych śladów myślenia o interesie państwa którym rządzi nie wykazuje,  działając po staremu w interesie Niemiec i koalicji prącej do kontynuacji wojny.

Niespodziewana euro „pożyczka” von der Leyen na święty nigdy zdradza objawy paniki pomiędzy EUro-złodziejami, kombinującymi od przynajmniej roku jak by tu uszczknąć na potrzeby kontunuowania wojny na Ukrainie suwerenne rezerwy banku centralnego Rosji, zamrożone w Brukseli od początku konfliktu. I kiedy Urszula kradzież tych środków miała już obmyślaną w szczegółach, trafił się jedyny dorosły w całym tym towarzystwie, premier Belgii Bart de Wever. Wytłumaczył on EUro-złodziejom pełne konsekwencje tego co chcą uczynić. Obiektem ich zainteresowania nie jest bowiem pełna złota prywatna walizka jakiegoś rosyjskiego oligarchy. Są nim aktywa banku centralnego suwerennego państwa które od czasów niepamiętnych,   na podobieństwo ambasad,  cieszą się absolutnym immunitetem. Zamrożenie tych środków to jedno. Ich kradzież to zupełnie coś innego. Państwa można nie lubić czy nie utrzymywać z nim relacji handlowych. Kradzież jednak jego aktywów w globalnym systemie finansowym byłaby nieodpowiedzialnym naruszeniem zasad funkcjonowania zachodniego systemu finansowego jako całości. Jego zasadą centralną jest zaufanie, na którym wszystko inne się opiera. W szczególności na zaufaniu opiera się papierowy pieniądz, który jest warty tyle ile jest właśnie na bazie zaufania że nikomu nie wpadnie do głowy eksperymentowanie z jego wartością czy z jego właścicielem. Jakiekolwiek manipulacje w tej materii są absolutnym no-no, ponieważ prowadzą w prostej linii do zaniku tego zaufania co rozbija całą konstrukcję w drzazgi. Wiedzą o tym dobrze banki centralne chodzące wokół kwestii zwiększania masy pieniężnej na rynku jak kot po gorącej blasze.

Nie jest w stanie tego pojąć jedynie rusofobska klasa polityczna w EU. Nie dochodzi do nich że nikt przy zdrowych zmysłach, po potencjalnej kradzieży środków rosyjskiego CB, nie zaryzykuje trzymania swoich własnych środków w EU.   Kto by chciał ryzykować  stanie się kolejną ofiarą na hit-liście podpadniętych hegemonowi? Wykazujesz może pewne niedostatki demokracji, wg von der Leyen? Uchybienia obyczajowe? Nie dość zielonej wariacji? To ukradną ci środki i cześć, o ile byłeś dostatecznie naiwny  aby trzymać je w EU. Więcej, kto by w takich warunkach kiedykolwiek więcej inwestował w emitowane przez EUro-złodziei obligacje? Tylko po to chyba aby finansować ich de facto złodziejską mafię. Rentowność euro obligacji na które zabrakłoby kupców musiałaby wtedy drastycznie wzrosnąć, wzmacniając presję na wiele i tak robiących już bokami EUro reżimów. Tego najwyraźniej chciała von der Leyen…

Jak by tego było mało, kradzież środków rosyjskiego CB prowadziłaby także do gwarantowanej riposty rosyjskiej. To z kolei prowadziłoby najpewniej do zaniku ostatnich norm cywilizowanego porządku w relacjach między Rosją a EU. W końcu mająca dużo więcej aktywów w Rosji niż vice versa EU stałaby u progu swojej kolejnej kompromitacji. Dopóki środki rosyjskie pozostają zamrożone lecz bez zmiany właściciela nic specjalnego się z nimi nie dzieje. Gdyby jednak zostały zajumane przez EU to Rosja, tytułem rewanżu, znacjonalizuje i wyprzeda aktywa tych firm zachodnich które nadal działają w Rosji. Byłaby to eskalacja „ząb za ząb” w stylu dzikiego zachodu, w której obie strony wzajemnie grabią prywatną własność obcych podmiotów na swoim terytorium. Także na tym polu EU von der Leyen okazałaby się stratna „bardziej”, chociaż trudno jest nawet mówić o „zwycięzcy” w tak ewidentnym wariactwie. Epizod tego rodzaju wolnej amerykanki uniemożliwiłby w pierwszym rzędzie powrót do normalności w dającej się przewidzieć przyszłości. Niewykluczone że o to właśnie chodziło brytyjskim podżegaczom wojennym.  Trudno sobie jednak wyobrazić aby było to w interesie najbardziej nawet rusofobskich polityków unmijnych.

W sumie więc Bart de Wever, flamandzki polityk okrzyczany naturalnie „agentem Putina”, zdołał w pojedynkę odwrócić planowaną już przez von der Leyen historyczną ekspropriację aktywów suwerennego państwa, kto wie czy nie chroniąc w tym procesie całej strefy euro przed grożącą jej samo-zagładą. Z pewnością zaś ochronił swój własny kraj przed niekończącą się lawiną procesów odszkodowawczych oczekiwanych ze strony Rosji po grabieży jej aktywów przez EU. Perspektywa bankructwa samej Belgii byłaby tu całkiem prawdopodobna, z prostym przełożeniem na egzystancjalny kryzys całej strefy euro. Wiele mówiąca była w tym kontekście odmowa ze strony EUropejskich  podżegaczy wojennych podzielenia się potencjalną odpowiedzialnością z Belgią, która jako siedziba Euroclear ponosić by musiała sama całe odium potencjalnej odpowiedzielności za tę kradzież.

40 thoughts on “Wśród nocnej ciszy

  1. W tzw. międzyczasie pojawiło się takie śmieszne nagranie Trumpa naigrywającego się z Macrona

    https://m.youtube.com/watch?v=Ft6YbYj-1vI&pp=0gcJCR4Bo7VqN5tD

    Po wysłuchaniu tego tekstu wcale mnie nie dziwi, że to towarzycho uważa obrabowanie kogoś za zupełnie normalne. Pewnie się nawet dziwią, że Rosjanie się stawiają.Przy okazji dowiedzieliśmy się też z ust samego „maestro” jak w tej chwili od podszewki wygląda tzw. kapitalizm i tzw. wolny rynek w EU i w USA.

      1. Interesujący jest też wymieniony przez Trumpa faktor 14 dla cen leków w USA oraz zagadkowe stwierdzenie o „nadrabianiu deficytu”. Czyżby USA musiało bigpharmie zapłacić to, czego bigpharma nie zedrze z Francji, a jak Francja zapłaci więcej, to USA dostanie zniżkę? No chyba, że próbuję na siłę szukać sensu w rojeniach wariata wymyślonych na poczekaniu. A myśmy się swego czasu wstydzili Wałęsy…

      2. I second that… Especially because he’s always right about everything 😉

        Co jest smutne to to, że prawie wszyscy w „zachodniej” części świata dają się złapać na retorykę, a nie na to co Stany mogą realnie zrobić i robią. A Trump jest chwilowo upity szampanem władzy, bo czego by nie powiedział, to wszyscy uważnie słuchają.

  2. Chińczycy nie są gotowi płacić wysokich cen za rosyjski gaz, nawet jeżeli jest on transportowany z tak odległego miejsca jak Półwysep Jamalski. To oznacza, że budowa Siły Syberii 2 może nie być opłacalną inwestycją, podobnie jak nie była nią budowa gazociągów bałtyckich. Decydują tu względy czysto polityczne. Dotyczy to również ropy kupowanej po niższej cenie przez Indie i Chiny. Jeżeli ceny ropy spadają to Rosja zarabia na niej dużo mniej niż dawniej. A rosyjskie zasoby ropy nie zaliczają się do największych na świecie. Po przejęciu pod swoją kontrolę przez USA Wenezueli należy się liczyć z tym, że na ryku pojawi się wkrótce dodatkowo 2 mln baryłek ropy dziennie, a w dalszej perspektywie dużo więcej. To oznacza, że rola „energetycznego supermocarstwa”, jak to widzi rosyjska propaganda, a w istocie „źródła tanich surowców” dla zachodniej i chińskiej gospodarek jest dla Rosji drogą donikąd.
    Zamiast być więc „źródłem tanich surowców” Rosja powinna była dywersyfikować swoją gospodarkę, czego nie robiła aż do 2022 r. Tzw. ofszorny kapitalizm w Rosji zbankrutował pod ciężarem wojny na Ukrainie pomimo tego, że w działaniach rosyjskiej surowcowej oligarchii nic się nie zmieniło – jak rabowali, tak i rabują oni swój kraj, żyjąc zwykle poza Rosją.
    Zasoby rosyjskiego Banku Centralnego nie zostały użyte bezpośrednio do wojny na Ukrainie, gdyż znaleziono lepszy sposób na jej zakończenie. Dotyczy to ataków na siedzibę rosyjskiego prezydenta, który obecnie nie może być pewien ani dnia, ani godziny. Jeżeli ten atak się nie powiódł to kto da gwarancje Putinowi, że następny atak również się nie powiedzie?

    1. Muszę Cię zmartwić.Wenezuela, ceny ropy, „ofszorny kapitalizm rosyjski” itp.nie będą przebojem w 2026. 2026 będzie rokiem spod znaku „maturity wall”. Głównie dla obligacji związanych z CRE. Może nawet Black Rock się załapie na nagłówki.

      1. Właśnie dlatego w 2024-2025 zaczął się ten wariacki nacisk na „return to office”. Najpierw było hybrydowo (może się przyzwyczają), a potem ultimatum – 5 dni w tygodniu bez wyjątków (marchewka się skończyła, trzeba wyciągnąć kijek).

        1. Moze w sektorze publicznym, gdzie za przestrzen biorowa placi podatnik, wiec sky is the limit. W prywatnym biznesom pasuje jak ludzie pracuja z domu, zwlaszcza jak firmy sie rozrosly pod wzgledem ilosci pracownikow, bo nie musza wynajmowac dodatkowej przestrzeni biorowej, ktora w lokalizacjach premium kosztuje krocie. Tak jest u mnie w firmie, byl 1 dzien tygodniowo obowiazkowy w biorze, teraz sa 2, glownie dlatego, ze ostatnio zatrudniali duzo ludzi prosto po polibudzie, a ci traca pracujac z domu i nie majac kontaktu face to face z seniorami. W firmie siostrze wiem, ze dalej pracuja 100% z domu i nie ma planow by to zmienic.

          1. Prywatnym biznesom tak, ale tylko tym małym i średnim. Pewnie dlatego że ostrożniej liczą koszty i szybciej mogą je redukować. Duże corpo, takie jak Amazon, Dell, czy Google dostało w zeszłym roku i w 2024 fioła i to nawet pomimo tego, że w 2020-2022 też zwolnili sporo powierzchni biurowej.

        2. @mimir

          Ciekawe, czy te konsekwencje C19 były przewidziane. Z pewnością była potrzeba otwarcia kranów z forsą, żeby zrolować 10 letnie obligacje z lat 2010-2011. Ale czy przewidziano, że zdalna praca i przejście na handel internetowy spowodują dodatkowe pogłębienie kryzysu w sektorze CRE? Czy też był to skutek nieprzewidziany?

          1. zdalna praca… kryzys w sektorze CRE
            No way aby to przewidzieć! Środki techniczne były dostępne od dłuższego czasu ale nikt się specjalnie nie palił. C19 zmienił zupełnie percepcje…

          2. @Cynik9

            Może i „no way”, ale mi to się namolnie kojarzy z „reflexive control theory”. Dowodów niestety brak 🙁

          3. No way, zgadzam się. C19 to było przejście w tryb damage control żeby paru oficjeli w Stanach nie poszło zwyczajnie siedzieć za finansowanie i koordynowanie de facto nielegalnych badań nad potencjalną bronią biologiczną. Deep state i biurokracja stworzyły percepcję zagrożenia i stanu wyjątkowego, żeby łatwiej można było ukryć bardzo niewygodne rzeczy i ochronić swoich ludzi przed poważnymi zarzutami. Początkowo wydawało mi się, że to po prostu Big Pharma i skok na kasę. Ale nie byłby to ich pierwszy, a nigdy dotąd nie był robiony w takiej atmosferze. Test kontroli nad populacją też się przy okazji globalistom-totalitarystom podobał. Udał się świetnie.

            Handel internetowy działał już bardzo dobrze od lat. Powierzchnia biurowa to dużo większy fragment tortu CRE i nagle się okazało że ten fragment rokuje na spore straty. Banki i fundusze inwestycyjne nie mają w zwyczaju brać tego na przysłowiową klatę (vide 2008)…

          4. CRE
            Jedną rzeczą jest spadek popytu na przestrzeń biurową z uwagi na pracę zdalną. Drugą jest to że refinancing pożyczek z tamtego okresu jest obecnie propozycją zabójczą – z prawie 0% na 4%. Obie rzeczy są w pewnej mierze efektem C19.

          5. Obie rzeczy są w pewnej mierze efektem C19.

            Nadmierne zadluzenie z lat 2010-2011 doprowadzilo do koniecznosci refinansowania w latach 2020-2021. To refinansowanie doprowadzilo do wyzszej inflacji i potem w konsekwencji wzrostu stop procentowych. Te wymienione rzeczy nie sa konsekwencja C19, tylko kryzysu w nieruchomosciach z 2010-2011. Jednak refinansowanie tych pozyczek pewnie mozna bylo zrobic w takt roznych narracji. Nie wiem czy C19 bylo wyjsciem z wyboru, czy wykorzystaniem „daru niebios”, ktory sprezentowali bracia Chinczycy. A bracia Chinczycy mogli podsunac takie wlasnie rozwiazanie, bo szachisci cwiczacy reflexive control theory mogli im taki pomysl podsunac przewidujac, ze wyjscie poprzez C19 zostanie przez Zachod podchwycone i doprowadzi do kryzysu w CRE. To, ze lockdowny zredukuja popyt na przestrzen handlowa przesuwajac sporo handlu do Internetu to bylo raczej oczywiste. Natomiast jesli spece od RCT zatrudniani przez podlego ruskiego czekiste przewidzieli, ze C19 spowoduje prace zdalna i zmniejszenie zapotrzebowania na przestrzen biurowa, to czapki z glow…

    2. (…) wkrótce dodatkowo 2 mln baryłek ropy dziennie (…)

      Wkrótce?

      Wenezuela do tej pory produkowała około 1M baryłek dziennie, a Chevron już tam działa, o ile pamiętam. Dodatkowe 2M oznaczałoby – wkrótce – potrojenie produkcji surowca który jest ciężki i gęsty, tak jak ropa w Kanadzie. Żeby go dostarczyć na rynek trzeba go rozcieńczyć, a nie bardzo mają tam skąd wziąć tyle nafty albo lekkich kondensatów. Można go natryskiwać parą, ale do tego potrzeba energii, co podraża produkcję w momencie gdy ropa jest notowana dość nisko i może się to po prostu nie opłacać.

      Jeżeli ten atak się nie powiódł to kto da gwarancje Putinowi, że następny atak również się nie powiedzie?

      Nikt. Nie słyszałem zresztą żeby ktokolwiek takie gwarancje próbował dawać. Póki co, obrona przeciwlotnicza po prostu działa i to jest wszystko co mogą zapewnić.

      1. Chronią go za cenę osłabienia obrony plot na innych odcinkach. Ukraińcy niszczą więc im ważne fabryki, np. rafinerie. Poza tym, teraz obrona plot się wykazała 100% skutecznością, ale następnym razem, gdy dronów będzie więcej może to być już jedynie 95%. Dla kogoś kto ma obsesję na punkcie własnego bezpieczeństwa to jest to jednak potężne zagrożenie. Najważniejszy jest jednak inny morał – można bezkarnie atakować rosyjskiego prezydenta i dotyczy to przekonania jakie mają rządzący Zachodem. Dla Rosji to oznacza klęskę.

        ———-
        MOD – sensor antytrollingowy się włącza – patrz regulamin. Proszę odejść od tematyki wojennej, nie miejsce tu na powielanie zachodniej propagandy.

  3. A może bezmyślna w swej istocie chęć zadawania Rosji „Strategicznej porażki” i konsekwentna w swej istocie walka o przedłużanie ukraińskiej agonii wojennej, nie jest tak trudna do rozkminienia!
    Tak samo jak w przypadku zielonych ładów, równością wszystkiego i wszystkich, Gendery, walki z co2 itp. bzdurami.
    Urzędnik musiał by się tak po prostu przyznać, że się pomylił, że nie miał racji, że miał błędne dane czy informacje, albo robione raporty wywiadów wszelkiej maści [jak to z Irakiem było wszyscy wiemy, ale nadal dobrze jest to przypominać].
    Żaden urzędnik na żadnym szczeblu się do czegoś takiego nie przyzna, nigdy za żadne skarby świata, będzie brnął dalej i głębiej wbrew wszystkiemu, bo przecież on nie odpowiada a i wydaje nie swoje pieniądze, wiec co mu tam zależy.
    Zapewne w części nie brak i nawiedzonych oszołomów, którzy naprawdę w to wszystko wierzą ale czy jest ich aż tylu?

    1. Też mi się skojarzył temat Merkel. Ale przy okazji myślę, że skoro reset to ktoś musi robić za murzyna i spłacać długi. UA taniej wyjdzie ruski but jak UE. Do tego parcie na zjednoczenie UE – PL zapłaci jak to peryferium. Tu gramy o rozpad UE albo jakieś tam przetrwanie. Merkel nie bez przyczyny jechała po bandzie.

  4. Nie będzie U i prawdopodobnie niewiele pozostanie z UE poza kacem i szokiem dla wielu. W 1986 roku jakby ktoś rozgłaszał opinie o rozpadzie ZSRR i upadku Układu Warszawskiego pewnie też zostałby uznany przez mainstreamową większość za pacjenta godnego Tworek pod Warszawą lub innego podobnego przybytku. (Kwestię uwczesnej politycznej poprawności i czynnika SB celowo pomijam) Dla wątpiących warto zajrzeć do odnowionej w końcu listopada US National Security Strategy.

  5. Fakt, że pieniądze dawane Ukrainie są defraudowane i nic nie wnoszą, ale znowu utrzymywanie stabilności budzetu krajów UE to już głupota. Przejdź się Cyniku po Pentagonie w Brukseli, albo jeszcze lepszy pomysł po Hadze i zapewniam cię, że spotkasz tam tyłu Flamandów co Holendrów w Hadze 🙂 Pomimo paskudnej sytuacji polityczno-ekonomicznej, pogoda w europie jest wspaniała.Swieci tyle słońca, że każdy jakiś taki ” opalony” dobrze, że jeszcze trochę kasy w budzecie UE zostało co by słońca było więcej 🙂

  6. Mówiąc zupełnie cynicznie, to pożyczka udzielona Ukrainie jest de facto pożyczką na utylizację Banderlandu przez Rosję. Ostatnia wymiana ciał poległych między Rosją a Banderlandem to było ca.1:30 o ile mnie pamięć nie myli. Jak Rosja doprowadzi sprawę do końca, to polski najgroźniejszy i najbardziej nieobliczalny rywal przestanie być dla Polski egzystencjalnym zagrożeniem. Czy to nie jest warte tej kasy, o której Pan wspomina? A Polska zapłaci przecież tylko część…

    Co do kolizji Rosji z EU to de facto jest to chyba jedyna realna nadzieja na skuteczny POLEXIT. Jestem za. Nie obędzie się bez bólu, ale bez Polexitu Polska nie ma przyszłości, a sama z siebie tego nie przeprowadzi.

    1. rywal przestanie być … zagrożeniem
      Samo pojęcie tego wariantu, nie mówiąc już o świadomej jego realizacji, wymaga wizji politycznej leżącej poza możliwościami politycznych neandertali sterującymi tym krajem obecnie. Być może za sto lat, z drugim Dmowskim…

      Poza tym możemy pospierać się jakie zagrożenie jest „egzystencjalne”, tym niemniej nie widzę jakoś końca zagrożenia lecz raczej jego początek…

      1. Dla mnie egzystencjalnym zagrożeniem dla Polski jest silna Ukraina sterowana z Berlina. Ukraina na rosyjskiej smyczy z przetrzepaną armią jest dużo bardziej ok. Nie wiem czemu Pan odbiera obecną sytuację jako początek zagrożenia. Dla mnie jest teraz szansa na początek mało przyjemnego okresu „trzeźwienia” po ekscesach związanych z przynależnością do UE, ale nie widzę początku egzystencjalnego niebezpieczeństwa. No chyba, że Pucek nie przetrzepie dostatecznie skóry banderowcom i Polska będzie musiała się motać z niedobitkami. Ale wydaje mi się, że Pucek sobie obiecał na początku 2022 doprowadzić sprawę do końca i że będzie wyjątkowo skrupulatny, żeby pozbawić Zachód przyczółka w Kijowie.

        1. początek zagrożenia

          Sam Pan ujął sytuację tak że dopóki Rosjanie i Rusini naparzją się daleko od naszych granic może to być interpretowane pozytywnie z punktu widzenia naszych interesów. W rzeczywistości wydaje się to jedynie racjonalnym uzasadnienim kierowania w tę czarną dziurę znaczącej „pomocy”.

          Z chwilą ustania działań zbrojnych żaden z obecnych problemów ani nie zniknie ani się nie zmniejszy. Wręcz przeciwnie, szereg z nich dozna zaostrzenia oraz pojawią się nowe, podczas gdy nie pojawią się ani znaczące szanse inwestycyjne ani chociażby znaczące oszczędności w nakładach wysyłanych dotychczas na wschód.

          Nie widzę też w jaki sposób zaciągnięcie U do EU okazać się może choćby marginalnie pozytywne.

          1. Z chwilą ustania działań zbrojnych żaden z obecnych problemów ani nie zniknie ani się nie zmniejszy.

            I wlasnie dlatego zarowno w interesie Polski jak i (w gruncie rzeczy) Rosji, lezy ostateczne rozwiazanie problemu agresywnego nacjonalizmu ukrainskiego jeszcze w czasie wojny, a nie motanie sie z nim po oficjalnym zakonczeniu dzialan wojennych. Mysle, ze Rosja nie zaakceptuje rozwiazania z obca kontrola zachodniej Ukrainy bez szczegolowych warunkow i skrupulatnej kontroli ich przestrzegania. Alternatywnie sama doprowadzi do pelnej wlasnej kontroli tych obszarow. Gdyby sie mial jednak zdarzyc wariant z obca kontrola, to najpewniej jednak faktycznie bylaby to kontrola polska, wiec w interesie Polski lezy maksymalne zmniejszenie militarnego potencjalu Ukrainy do tego czasu.

            Szczerze mowiac od pewnego czasu przestalem juz ogarniac jaki jest wlasciwie z punktu widzenia Zachodu cel kontynuacji dzialan zbrojnych na Ukrainie. Co Zachod chce osiagnac pchajac w te czarna i skorumpowana dziure sprzet za miliardy i zadajac Rosji straty 1 zolnierza na poswieconych 30 Ukraincow? I jaka jest wizja Polski, UE i Ukrainy na czas po wojnie? Czy w ogole jest jakas? Z punktu widzenia Polski to najrozsadniej by bylo poczekac az Rosja dojdzie do naszej wschodniej granicy i wtedy wymiksowac sie z LGBTlandu najlepiej bez zadnych dzialan zbrojnych na naszym terytorium. Postawic szlabany na granicach i sayonara.Tylko nie zapomniec podpisac umowy z Rosja na dostawe surowcow energetycznych po normalnych cenach. Tez to jest dla mnie zagadka nie do zglebienia, dlaczego tylko jeden Braun wspomina cokolwiek o POLEXICIE. W obecnych warunkach jest to az podejrzane, ze cala reszta nie wpadla jeszcze na ten pomysl.

          2. Nie będzie czego wciągać do UE. Upadliny nie będzie, to problem zniknie.
            Zostaną tylko uchodźcy, szczególnie banderowcy z traumami wojennymi i żalem do całego świata.
            Zostaną długi do spłacenia.
            No i zostanie całkowicie przegrana EU…

          3. Szczerze mowiac od pewnego czasu przestalem juz ogarniac jaki jest wlasciwie z punktu widzenia Zachodu cel kontynuacji dzialan zbrojnych na Ukrainie.

            To nie tyle „Zachód”, co EU oraz UK. Ktoś tam chyba zaczyna rozumieć w jakie guano wleźli, jakie pieniądze zostały utopione i jakie skutki będzie miało odcięcie się od rosyjskich surowców. Przedłużanie konfliktu wygląda na paniczne przestawianie gospodarek na tryb bardziej „wojenny” tak żeby je „rozruszać” inwestycjami w zbrojenia. Przy okazji jest też większa szansa zasymulować stan zagrożenia i w trybie wyjątkowym tępić opozycję, tj. chciałem powiedzieć kontrolować przepływ informacji żeby zwalczać wrogą dezinformację.

            Z punktu widzenia Polski to najrozsadniej by bylo poczekac az Rosja dojdzie do naszej wschodniej granicy (…)

            Nie widzę powodu żeby do tego doszło. Dla Rosji jest wygodniej zostawić tam wydmuszkę Ukrainy pełną zgorzkniałych nacjonalistów z PTSD którzy będą swoje frustracje wylewali w Polsce, skoro Polska jest otwarcie wroga do Rosji. Nikt nie będzie mógł Rosji oskarżyć o podbój Ukrainy (no bo przecież jeszcze jest), a nacjonaliści będą wykopani jedynie z nowych obwodów rosyjskich. Całkiem korzystnie i po niższych kosztach. Dla Polski natomiast dużo większym kłopotem średnioterminowo mogą być właśnie zgorzkniali i sfrustrowani, bo takich przyzwyczajonych do przemocy chętnie zagospodaruje zorganizowana przestępczość i zapłaci na pewno lepiej niż firma budowlana, warsztat samochodowy albo nawet biuro projektowe.

            Tylko nie zapomniec podpisac umowy z Rosja na dostawe surowcow energetycznych po normalnych cenach.

            Zdefiniujmy „normalne”, ale na pewno nie będą już takie promocyjne jak kiedyś. To se ne vrati. Promocyjne to mają teraz Chiny i Indie. Polska dostanie co najwyżej rynkowe, jeśli w ogóle będzie surowiec po cenach rynkowych (albo będzie, ale tylko po cenach wyższych). Nie zapominajmy, że rosyjski gaz i ropa poszły już szerokim strumieniem do Azji i Rosja tego strumienia nie będzie odwracać. Dla Rosji rozwój i biznes to teraz Azja i globalne południe. Nie używają dolara ani euro i mają swoje, coraz lepsze, technologie. Zachód nie ma im już zbyt wiele do zaoferowania. Szczególnie po pozbyciu się sporej ilości przemysłu i zainwestowania w ideologiczne woke-dyrdymały.

          4. @mimir

            Myślę, że dla Rosji jest jednak bardziej komfortowo mieć dwóch alternatywnych odbiorców swoich nośników energii, niż być „na musiku” z jednym. A żeby mieć tego drugiego, alternatywnego do Chin, z którymi przyjaźń wcześniej, czy później zrobi się szorstka, to nie mogą mieć na Ukrainie czarnej dziury zarządzanej przez różne mafie. Tym bardziej, że taka czarna dziura może przez geopolitycznego rywala być wykorzystywana jako przyczółek. Wojna na Ukrainie ma ten przyczółek zlikwidować i – jestem przekonany – cel ten zostanie za wszelką cenę osiągnięty.

          5. bardziej komfortowo mieć dwóch alternatywnych odbiorców swoich nośników energii,

            Ma wystarczająco wielu… Jeśli R. wznowi kiedykolwiek dostawy do EU to prawdopodobnie tylko nadwyżki i tylko LNG, plus Turkstream. Dostawy rurowe do płn wasali są d-e-a-d na dekady, IMO. W szczególności d-e-a-d na amen jest rura jamalska której część Rosja niedawno fizycznie zdemontowała.

          6. @Cynik9

            Ciekawe dlaczego? Po co demontować coś, co można zakręcić? Realizacja jakiegoś sekretnego „dealu” z Anchorage?

          7. Wygląda na wiadomość dla polskich rusofobów że nikt im nie będzie przeszkadzał w dalszym „uniezależnianiu się” od rosyjskich nośników energii i że cokolwiek się nie wydarzy skazani będą na skrajnie wysokie ceny energii od hegemona oraz na zielone bzdury von der Leyen. Przez lata żadna energochłonna gałąź przemysłu w EU nie będzie dłużej konkurencyjna. Niemiecki przemysł motoryzacyjny już gasi światło i ucieka do Chin, przemysł chemiczny idem. To samo czeka polskich kooperantów.

          8. Jeśli R. wznowi kiedykolwiek dostawy do EU to prawdopodobnie tylko nadwyżki i tylko LNG, plus Turkstream.

            Ciekawą kartą mogą tutaj być Węgry Orbana i Słowacja Fico. Oni się nie wypięli na rosyjskie surowce i mają przedłużone kontrakty. Nie wiem, jakby Rosja patrzyła na „odsprzedaż” – again, jeśli będą dostępne nadwyżki – ale Węgry i Słowacja mogłyby odcinać niezłe kupony z takiej dystrybucji. Pomijam już niebadatelne wzmocnienie swojej pozycji w EU (jeśli jeszcze będzie w ogóle warto).

            Po co demontować coś, co można zakręcić?

            Być może też po to, żeby fizycznie uniemożliwić kradzież gazu z nitki ukraińskiej…

            Zdemontowane nie znaczy kompletnie zniszczone (jak NordStream…). Do tego tylko fragment. Dałoby się to łatwo przywrócić do użytku gdyby jakimś cudem, bo tego chyba byłoby trzeba, doszło do rapprochement z Rosją w wykonaniu choć jednego wasala EU.

          9. @Cynik9

            Dzisiejszy blitz w Wenezueli chyba też można wrzucić do zakładki z napisem „Anchorage”.

            A co do odcięcia gazociągu jamalskiego to oglądałem wywiad z jakimś rosyjskim ekspertem na ten temat i bez jakiejś specjalnej ekscytacji stwierdził, że gazociąg pozostanie sprawny i jeśli będzie polityczna wola z obu stron, to nie ma technicznych przeszkód, żeby go przywrócić do życia.

          10. No, nie wiem na ile ekspert był ekspertem. Przywrócić gazociąg do życia pewnie można ale trudniej jest napełnić go gazem. Tymczasem gaz jamalski jest zakontraktowany już dawno dla powstającej linii Siła Syberii 2. Zaskoczyło mnie to ponieważ gaz dla Siła Syberii 1 idzie ze złóż relatywnie blisko chińskiej granicy i myślałem że Siła Syberii 2 też będzie brał gaz ze wschodniej Syberii. Tymczasem gaz jamalski jest horrendalnie daleko od Chin i będzie płynął po diagonalnej przez całą Rosję i Mongolię. Najwyraźniej bliższych źródeł o dostatecznej wydajności nie było…

          11. @Cynik9

            To ten wywiad

            https://m.youtube.com/watch?v=7gH6glyweBE

            Gdzie indziej słyszałem informację, że z gazociagu usunięto kawałek, a każdą z końcówek szczelnie zaślepiono „czapeczką”. Nie znam się na tym, ale wygląda to tak, jakby technicznie rurociąg był nieczynny, ale w ciągu kilku dni lub tygodni możliwy do reanimacji.

          12. To może się zgadzać. Nagłośniona w TG „destrukcja” sektoru jamału miała istotnie charakter bardziej pokazowy, przeznaczony prawdopodobnie na przesłanie komuś pewnej wiadomości. Zastanawiam się czy nie było to w związku z posunięciami rusofobów polskich w zakresie zmian własnościowych polskiej nitki rurociągu.

            Na ich miejscu porzuciłbym jednak wszelką nadzieję, jeśli ją mają, na to że jamał kiedykolwiek ożyje. Chcieli się uniezależniać to mają co chcieli. Jeśli coś ożyje to w pierwszym rzędzie niezniszczona nitka NS1, a w drugim rzędzie reszta NS przejętych, zreperowanych i eksploatowanych przez hegemona. Konsorcjum Steve’a Lyncha przymierza się do tego już od pewnego czasu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *