Un-SAFE

Gorszące widowisko wokół SAFE ujawnia na jak niskim poziomie IQ rządzimy się jako społeczeństwo… 

Dla postronnego obserwatora program SAFE jest grubym przekrętem, widocznym na kilometr. Nie tylko nie leży w polskim interesie narodowym, ale aktywnie temu interesowi przeciwdziała, chociażby dlatego że wzmacnia naszego historycznego wroga. Nie ma nic wspólnego z tym co podobno motywuje jego polskich promotorów – z polskim potencjałem wojennym w rękach suwerennego państwa.

Jest to przede wszystkim pożyczka unijna, kolejny niefortunny epizod wspólnego unijnego długu. Już samo to powinno go dyskwalifikować jako rzecz niekorzystna dla kraju. Dług ten dalej jest nam wtłaczany w gardło przez tych którzy w nim akurat nie uczestniczą. Czy to przypadek? I Francja, i Niemcy, obie EU-ropejskie potęgi, wolą do tego ponadnarodowego długu nie wchodzić, nie chcąc go spłacać przez pokolenia. Natomiast środki z pożyczki chętnie przyjmą, czemu nie, rozwijając swój własny przemysł zbrojeniowy. I o to chodzi. Unijna drobnica, przymuszona czy nie, uczestniczy w pożyczce  tylko  symbolicznie, po parę mld euro.

Jedynie mocarstwo polskie łapie za największy kęs, aż 40 miliardów euro. I nikomu nic nie świta?  Że to może pewna nieostrożność, z tym wychodzeniem przed szereg na całego?  Czy może po prostu Befehl z Berlina dla tych na których mają haki? Czy doprawdy nikomu się tu jakaś lampka nie zapala?  To że coś z tego popłynie „do Polski” jest praktycznie nieporozumieniem. Nie mamy do tego znaczącego własnego zaplecza przemysłowego które, owszem, trzeba stworzyć. Tyle że SAFE absolutnie się do tego nie nadaje. Przewidzieć jedynie można dalsze przekręty, typu RheinMetall Pcim Dolny z.o.o., spółki zależne od niemieckich i francuskich gigantów, które poprzez polskie słupy zagarną dla nich gros szmalu do wzięcia.

SAFE
Miłość jest SAFE

Innym punktem dyskwalifikującym przekręt SAFE jest chorobliwa atmosfera tajności. Typowy przykład paranoi „spalić przed czytaniem”. Nikt nic nie wie, kto i co będzie produkował, dla kogo, i czy wogóle, bo wszystko jest tajne. Tak tajne że przekręt ten Ursula przepychała nawet poza parlamentem europejskim. Najwyraźniej z obawy że ktoś zacząć jeszcze może zadawać pytania. Szczegóły transakcji znowu znikną z jej prywatnego smartfona, tak jak zniknęły szczegóły €35B przekrętu ze szczepionkami cov**owymi i z Pfizerem. Nie przeszkadza to wszystko *osłom w parlamentach krajowych przyklepywać w ciemno, bez jakiejkowiek dyskusji i bez wiedzy o zawartości, znacznych zobowiązań dla całych narodów obciążających pokolenia na pół wieku naprzód.

Dalej, w Polsce przynajmniej, nie ujawniając ciągle co i jak, pełnomocniczka programu zapewnia Polaków że fruchty z SAFE które mają finansować i tak nie będą dla nich bo przekazane zostaną za darmo na Ukrainę. No, można i tak… Znowu typowo polski biznes przekupnych pólgłówków – Niemiec wyprodukuje i zarobi, Ukrainiec otrzyma gratis i opyli na lewo a Polak płacił będzie za wszystko przez pokolenia. Nie czas w końcu zmądrzeć?

Jeszcze innym punktem który powinien dyskwalifikować projekt SAFE w przedbiegach jest wysoce podejrzany pośpiech. Po co? Jeśli zła Rosja będzie napadać na Polskę w tempie napaści na Ukrainę to mamy spokojnie 20 lat na dokładnie przyjrzenie się dobrodziejstwom SAFE. Najmniejszego powodu do pośpiechu nie ma. Powód do pośpiechu mogą mieć natomiast znajdujące się w recesji Niemcy i chwiejący się eurokołchoz Ursuli. Szefowi rządu polskiego niemiecki pośpiech jakoś dziwnie się udziela. Posunął się nawet do insynuowania że akceptacja SAFE przez Polskę jest konieczna bo ”są już firmy i ludzie którzy nad tym pracują”. Że co proszę? Już pracują?Kto już pracuje i kto mu za to płaci? Fundacja Adenauera? Czemu nikt nie powie premierowi że to co insynuuje jest nielegalne? Od czego jest tak zwana opozycja w sejmie? W kraju z działającą demokracją postawienie szefa rządu przed trybunałem stanu za tego typu sabotaż byłoby marzeniem każdej opozycji.

A teraz z innej strony…

Kto pamięta jak cały naród miał kaca bo jak głupi zapędził się w pożyczki frankowe i nie wiedział jak z tego wybrnąć? Niestety, wydaje się że nikt tamtej nauczki nie zrozumiał i żadnego wniosku z niej nie wyciągnął. Na przykład takiego: nigdy żadnych pożyczek w walucie w której nie zarabiasz, kropka. SAFE jest taką pożyczką, z dokładnie takim ryzykiem, tyle że w skali całego kraju. W chwili gdy nie wiadomo czy cały eurokołchoz przeżyje najbliższe 5 lat, kraj ma się pchać w pożyczkę w obcej walucie na lat 45?  Czy może się to dobrze skończyć? Statystycznie szansa na to wydaje się znikoma. Wątpliwe w pierwszym rzędzie jest to czy samo euro dociągnie do tych 5 lat. A co będzie dalej? Najpewniej zastąpione zostanie ponownie nową DMarką. Obowiązek spłaty zadłużenia od tego jednak nie zniknie. A ile będzie ta nowa DMarka warta? Jeśli tyle co włoska lira to jeszcze pół biedy. Ale jeśli nowa DMarka będzie tak twarda jak stara, to trzymacz pożyczki w takiej walucie będzie łatwo d-e-a-d. Będzie jak polski frankowicz któremu hipoteka na dom praktycznie podwoiła się z dnia na dzień. Tusk chce zrobić z naszych dzieci i wnuków nową generację „frankowiczów”, którzy będąc na pasku Niemiec, własnym kosztem odbudowywać będą potęgę militarną naszego historycznego wroga!

Albo weźmy powiązany z pożyczką unijny „mechanizm warunkowości”, konik von der Leyen, który sam sobie również skutkować powinien natychmiastowym odrzuceniem SAFE. Czy naprawdę ktoś myślący, nie mający interesu kraju tylko tam na czym siedzi w ławach poselskich, chce naprawdę aby niezbędne – załóżmy dla argumentu – finansowanie wysiłku obronnego kraju było zależne od widzimisię skorumpowanej do cna szefowej eurokołchozu? Czy nie przerabialiśmy smutnych konsekwencji tego już raz, z funduszami post-covi*owymi i z troską von der Leyen o praworządność w Polsce? Wszystko tylko nie powtórka z tego! Nigdy więcej! Von der Leyen niech sobie finansuje w ten sposób może wyburzanie elektrowni nuklearnych w rodzinnych Niemczech. Nie może mieć jednak cokolwiek do gadania w sprawie finansowania wysiłku obronnego RP.

Wreszcie najważniejsze – Polska, mądrze czy nie, powiązała kwestie swojego bezpieczeństwa z sojuszem z USA. Od dawna synonimem tego było NATO ale dłużej być tak nie musi i najpewniej nie będzie. Ameryka, nie chciana na zachodzie Europy, opuści zapewne kontynent. Jednak tylko USA mają  potencjał militarny na którym możemy polegać i tylko USA oferują sprzęt dostatecznie zaawansowany. NATO miało dla nas sens tylko z Ameryką; bez niej nie ma najmniejszego.

To czy uda się nam zastąpić obecny układ sojuszem dwustronnym z USA jest kwestią otwartą. Polska, czy szerzej Trójmorze, lub grupa Wyszehradzka mogą ewoluować w rodzaj przyczółka amerykańskich wpływów na kontynencie. W każdym razie NATO bez USA, ale za to z Bundeswehrą w roli głównej, nie ma dla nas żadnej wartości dodanej. Przeciwnie, ma wartość ujemną, bo nasze bezpieczeństwo się zmniejsza.

I tutaj dochodzimy do prawdziwego celu SAFE,  IMO – przyspieszyć wyprowadzkę USA z Europy poprzez rozbudowę zbrojeń w Niemczech i uczynienie z nich siły wiodącej w zeuropeizowanym NATO. Stąd sprzęt kupiony w ramach SAFE pochodzić ma tylko z EU, i to jest głównym celem SAFE. Zakupy z USA, z którymi von der Leyen prowadzi prywatną wojnę, będą jeśli nie zabronione wprost to przynajmniej wymagające uprzedniej zgody EU. Korea będzie wykluczona. Chodzi o mokry sen EU  budowania swojej siły militarnej poza USA, nie o żywienie przemysłu  zbrojeniowego  spoza unii, chociażby ten oferował lepszy sprzęt i po konkurencyjnych cenach. Tak się jednak składa że Polacy doskonale wiedzą – a przynajmniej powinni – do czego wiodąca siła militarna Niemiec doprowadziła już dwa razy Europę. Ci którzy głosowali za SAFE w polskim sejmie najwyraźniej chcą trzeciego razu. Nie ma na to zgody.

Polski SAFE 0%

Nie jest całkiem jasne czy w obecnej sytuacji, przy już wysokich nakładach zbrojeniowych, kraj potrzebuje jeszcze większych, z SAFE czy bez. Sprawa jest otwarta, i wymaga moim zdaniem szczegółowego audytu dotychczasowych wydatków i ich dotychczasowego efektu na wzrost potencjału obronnego kraju. S. Mentzen zaproponował niedawno próbną mobilizację pewnych jednostek co wydaje się niezłym sprawdzianem tego. Może się okazać że nie ma na przykład sensu wyrzucanie dalszych środków na F35, samolot który nie będzie nigdzie latał bez pisemnej zgody na to Waszyngtonu. Może się też okazać że wyrzucanie pieniędzy na archaiczne żelastwo czołgów traci sens w dobie wojen dronowych, rakiet hiperdźwiękowych, satelitów i robotów. Nie wiem,  pytań jest wiele. Warto wiedzieć dokładnie na co konkretnie potrzebujemy dalszych środków i jakich. Każdy dureń potrafi wyrzucić miliardy na niepotrzebny sprzęt, nie wzmacniający naszej obronności ani na iotę.

Tak czy inaczej, jedna rzecz powinna być przeraźliwie jasna – polska armia i jej programy zbrojeniowe muszą być finansowane przez państwo polskie i być w jego wyłącznej gestii. Czołgi, jeśli już, niech będą z Korei, USA, czy Niemiec, wszystko jedno, byle by nie tylko z jednym, zdalnie włączanym biegiem „na wschód”… Drony idem. Produkujmy wszystko czego trzeba, na licencji od każdego mającego coś do zaoferowania, byleby rzeczy latały tam dokąd je pośle polskie dowództwo i polski żołnierz. Nie Berlin, nie Waszyngton, i nie NATO.

O ile więc dodatkowe finansowanie wydatków zbrojeniowych okaże się konieczne, powinna to być zawsze i w każdym przypadku inicjatywa i project wyłącznie polski, poza offsetami i umowami bilaternalnymi na poziomie państw narodowych. Żaden socjalizm wspólnych zakupów.  Żadne szambo wspólnego długu w obcej walucie. Inicjatywa prezydenta Nawrockiego i NBP „polskiego SAFE” jest więc prawidłowa, korzystna i o wiele lepsza niż unijny przekręt pod tą samą nazwą.

O tym jak bolesne jest to dla obcych interesów świadczy panika stręczącego nam SAFE szefa rządu. W krytyce NBP Tusk posunął do opowiadania dób smalonych w odniesieniu do „polskiego SAFE”. Ujawniając swoją ignorancję Tusk podlicza „straty” NBP z kilku ostatnich lat i pyta jak z takimi stratami finansować „polski SAFE”! Tak jakby główną rolą NBP była kiedykolwiek produkcja zysku!!!! Taki „zysk” to już Tusk sam robi całemu narodowi zadłużając go po uszy przez 2 lata swoich rządów.

Obawiam się jedynie że nie tylko Tusk wyobraża sobie naiwnie że NBP może po prostu wydrukować worek gotówki i przynieść mu ją w charakterze wygenerowanego „zysku”… ;-D Prawdopodobnie spora część społeczeństwa, nawet ta pozytywnie odnosząca się do „polskiego SAFE”, też wyobraża sobie podobny finansowy hokus pokus i cudowne finansowanie „znikąd”. Prezes Glapiński poważnie zwiększył polskie rezerwy złota które są obecnie o tyle więcej warte niż rok czy dwa lata temu… No więc czemu by ich nie użyć…

Tak to jednak nie działa i dlatego też te „0%” w nazwie jest bardziej mylące niż pomocne. Złoto owszem, można ze znacznym zyskiem sprzedać i sfinansować z tego rzeczywiste potrzeby zbrojeniowe. Ale cel posiadania rezerw jest generalnie dużo szerszy, bo ich obecność wpływa na stabilność narodowej waluty i na zaufanie do niej. Nie rozumie tego tylko ten kto zarzuca NBP ponoszenie „strat”… :-D. Prawda jest prosta choć może nie tak efektowna jak niektórzy chcą to przedstawić. Silna waluta i silne finanse państwa umożliwiają po prostu zaciągnięcie polskiej pożyczki na polską armię na lepszych warunkach – o ile okaże się to konieczne. Owszem, nie będzie to pewnie 0%. Być może % będzie o ząbek wyższy niż dla pożyczki w euro obecnie, choć najpewniej tylko do najbliższego kryzysu w strefie euro. Pożyczka przede wszystkim będzie jednak w walucie którą kontrolujemy, i o terminie zapadalności który nam odpowiada, nie von der Leyen. Najpewniej będzie to rząd pożyczek, w miarę krystalizujących się potrzeb, i w wielkości tylko takiej jakiej nam trzeba,  nie Bundeswehrze. Plus pożyczka na akwizycję tego dokładnie co nam trzeba i ze źródeł takich jakie sobie wybierzemy a których nie będzie wskazywać nam ani von der Leyen ani Bundeswehra. Wreszcie, przejrzysty polski system finansowania wydatków wojskowych zastymulować może powstanie silnego polskiego sektora zbrojeniowego, na czym wszystkim powinno zależeć.

Nie uczyni tego nigdy niepewna, obwarowana kuriozalnymi warunkami kroplówka z SAFE.

46 thoughts on “Un-SAFE

  1. Podsumowanie członkostwa w UE.

    Tomasz Cukiernik -20 lat w unii.

    Analiza skrajnie negatywna.
    Do poczytania…

  2. POLEXIT, świetny pomysł. Anglia po BREXICIE rozkwita! Tylko, że nie.
    To, że UE powoduje pewne problemy, niektóre rzeczy są przez nasze członkostwo gorsze, trudniejsze, są jakieś durne przepisy, musimy płacić za szczepionki, których nie zamówiliśmy, to nie znaczy, ze OGÓLNIE nie mamy więcej korzyści niż strat. Polska na członkostwu w UE zyskała więcej niż straciła.
    Do marca 2024 roku Polska otrzymała 1145 bln zł, a wpłaciła 393 mld zł składki, a to tylko same liczby, nie mówiąc o możliwościach dla ludzi, pracy, studiowania, podróżowania, otwierania biznesu międzynarodowego i kooperacji.
    No ale żeby to zobaczyć trzeba wziąć pod uwagę całość, a nie tylko wybierać wisienki tego co jest gorsze.
    Jak sobie wybieramy źródła to proszę, tu są opinie ludzi po Brexicie:
    https://www.reddit.com/r/AskReddit/comments/1euo85k/brits_of_reddit_now_that_its_been_a_few_years_has/
    A tutaj bardziej konkretnie: https://en.wikipedia.org/wiki/Economic_effects_of_Brexit (jeśli nie zgadzacie się z tym, edytujcie tą stronę podając źródła, tak działa Wikipedia, każdy może).

    ———-
    MOD: dla porządku – chciałbym odniesienie źródłowe do tych liczb: Polska otrzymała 1145 bln zł, a wpłaciła 393 mld zł składki.

    1. Myślę że potrzeba tutaj pewnych wyjaśnień.

      Brexit był 10 lat temu. EU była wówczas gospodarczo +/- równo z USA. UK wychodząc dokonało suwerennego wyboru. To czy wybór ten był „dobry” czy „zły” zależało od tego jak tę szansę wykorzystają.

      W 10 lat później, można się zgodzić z tym że UK nie jest ekonomicznie kwitnącą demokracją. Ale nie sposób nie zauważyć też że przez te 10 lat EU stała w miejscu gospodarczo, że dystans do USA dramatycznie się powiększył, że „postep” jest jedynie w wariacjach klimatycznych i obyczajowych, w tym że EU ulega postępującej deindustrializacji na skutek szalejących cen energii oraz w szaleństwie elit prących do federalizacji kontynentu przez pozbawianie części składowych resztek suwerenności. Mówiąc obrazowo, UK trafnie ewakuowało się z korkującego ku ziemi samolotu na czas, a to że spadochron się nie otworzył to sprawa inna. Los tych którzy się nie ewakuują na czas lepszy od tego nie będzie.

      90% linkowanych żalów na Brexit odnosi się do kuriozalnej sprawy wiz i swobody podróży, co może być ważne dla wielu ale jako argument jest bezwartościowe. Schengen był pomysłem szerszym niż EU i to czy są wizy czy nie zależy od kwalifikacji negocjatorów i wynegocjowanych warunków. Szwajcaria przykładowo nie jest w EU ale jest w Schengen, i na swobodę przemieszczania nikt po obu stronach nie narzeka. Podobnie jest z cłami – zależy od przyjętych w drodze negocjacji rozwiązań. Swobody osiedlania się nie ma bo jest to prerogatywa narodowa. To że masy Brytoli osiedliły się w Niemczech i krytykują na tej podstawie Brexit jest kuriozalną aberacją.

      Istotą unii do której wchodziliśmy był wielki blok wolnego handlu. Nie żadne „europejskie wartości’, LGBT czy inne. Stojąca w miejscu od lat unia, gnijąca od środka i coraz bardziej przypominająca technologiczny skansen, jest w tej roli coraz mniej atrakcyjna. Po odcięciu się od taniej energii z Rosji, wojująca z Chinami, okładana taryfami przez USA, jest po prostu na drodze do statusu Porto Rico.

      Istotą „X-exitu” jest wymuszenie/odzyskanie narodowej suwerenności przynajmniej w tych dziedzinach które statutowo zastrzeżone były dawniej dla narodów a które wariatka z Brukseli zaanektowała. Kwestią nie jest prymitywnie rozumiany Polexit, jako zwariowana Polska opuszczająca kwitnącego zachodniego dobrodzieja. Nic z tych rzeczy. Kwestią jest próg bólu i poniżenia, powyżej którego popularna rewolucja nie wywróci rzeczy siłowo w całej unii, w przypadku czego nie będzie po prostu czego zbierać ani z kim negocjować.

      Ile zatem milionów „inżynierów i doktorów” mamy jeszcze przyjąć aby nasze społeczeństwo rozcieńczyć dostatecznie? Kiedy prawo rzymskie zastąpi szaria? Kiedy kościoły zaczną przerabiać na meczety? Kiedy zalegalizują „małżeństwa” ludzi z czajnikami z gwizdkiem? Przy jakiej cenie paliwa zdelegalizują samochody osobowe? Przy jakiej cenie prądu zdelegalizują ciepłe prysznice? Ile lat trzeba będzie czekać na przyjęcie do szpitala względnie kiedy szpitale przerobią na ośrodki eutanazyjne?

      Zrozumieć trzeba że EU jest już od dawna na tej trajektorii – siłowa federalizacja rozpadającego się imperium. Rozwój, dobrobyt i szanse to daleka historia, która się nie wróci. Kompania którza raz wyemigruje do USA czy do Chin jest dla EU stracona na zawsze, nie zapłaci tu centa w podatkach, nikogo dłużej nie zatrudni. Nie czas obudzić się i zamiast patrzyć na to co było zdać sobie sprawę z tego co będzie?

        1. Okay, przyjmijmy te liczby za face value, nie warto może otwierać dyskusji n/t ile z tych 1.145B powróciło do dobrodziei którzy to wypłacili. Zwrócę natomiast uwagę na bezsens tego argumentu używanego obecnie. Nie dyskutujemy bowiem nad mądrością wchodzenia do EU w 2004 co było – też mógłbym tu polemizować, ale niech będzie – dobrym biznesem dla nas. Czy logicznym odruchem nie byłoby w tej sytuacji właśnie zachowanie tych zysków i opuszczenie party zanim muzyka się skończy a kelner przyniesie ostateczny rachunek?

          Wchodziliśmy do zupełnie innej EU, na zupełnie innych zasadach, i z zupełnie innymi celami niż te które realizuje EU pod von der Leyen obecnie. Owszem, dokonaliśmy znacznego awansu, choć niekoniecznie na skutek subsydiów lecz wolności którą przyniósł pad komunizmu. Obecnie jednak EU nasz postęp hamuje i sabotuje na każdym kroku, uzurpując sobie prerogatywy suwerennego państwa. Postęp to – między innymi – masa taniej energii. A popatrzmy tylko gdzie na tym odcinku jest EU i satrapie jej podległe ze swoimi zielonymi wariacjami OZE. Albo rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe – zarówno mercosur jak i wtłaczanie ukrainy do EU nie są i nie będą nigdy w naszym interesie. Trwać w EU obecnie to jak zszywać się w jednym worku z trupem! Jeśli kogoś razi „polexit” to niech nazwie to „orbanomics”, darując sobie jednak retorykę trwania w bagnie tylko dlatego że póki co jeszcze do niego nie dopłacamy.

      1. Mieszkamw USA i jak Pan wyjasni, ze przez ostatnie 10 lat jakosc mojego zycia w usa znaczaco sie pogorszyla ? Skoro tak rozkwita ? Bzdura na resora.ch….. panie cynik

        1. …ale może poprawi się teraz, gdy hegemon ukradł ropę Wenezueli, przymierza się do Iranu a zaraz potem ukradnie Grenlandię Danii?…;-D

          1. Pan się podśmiewa, ale jak dla mnie to wcale nie jest oczywiste, dla kogo jest korzystna, a dla kogo niekorzystna wojna z Iranem. Aktualnie, biorąc pod uwagę obecny stan rzeczy, mam roboczą hipotezę, że jest korzystna dla USA i Rosji, dość korzystna dla Iranu, a niekorzystna dla sojuszników USA na BW, Chin i Europy. Takie uderzenie w BW wykonane rękami Persów, da spory impuls do przenosin produkcji do USA, które – z tego co się orientuję – są w dużo większym stopniu niezależne energetycznie niż np. Europa. Jeśliby wojna zakończyła się teraz, to światową dystrybucją energii będą zarządzać USA i Rosja. W pewnym stopniu też Iran, ale zagadką dla mnie jest na ile Iran jest zależny od Rosji, na ile od Chin, a na ile może działać samodzielnie. W każdym razie uważam, że w Trumpowym szaleństwie może być metoda.

          2. Podśmiewam się z tego że mam tłumaczyć iż komuś w USA żyje się gorzej niż 10 lat temu. A od czego miałoby się żyć lepiej? Od podpisywania umów paryskich i zielonej wariacji? To samo dotyczy polskich rusofobów które na komendę uniezależniły się od taniej ropy ruskiej, pompowanej w dodatku od lat gotową rurą, a którzy mają teraz szansę uniezależnić się także od ropy arabskiej. Podejrzewam że od tego także lepiej się żyć raczej nie będzie…

          3. @Cynik9

            O sens rezygnacji z rosyjskiej rury zaopatrującej Polskę spierał się nie będę, bo to oczywiste, że zamienił stryjek siekierkę na kijek. A miała być dywersyfikacja podobno…

            Ale z awanturą na BW sprawa jest inna. O tegotygodniowe ataki na rafinerię Satorp w Arabii Saudyjskiej Saudyjczycy wcale nie oskarżyli Iranu! To zachodnie media ten Iran sobie dopowiadają w każdym newsie. Na mój gust przycięcie zdolności produkcji/eksportu energetyków z BW, który ostatnio sprzedawał je zarówno na zachód, jak i do Azji, może być w strategicznym, długofalowym interesie USA. A zrobienie brudnej roboty rękami Iranu jest majstersztykiem. Reflexive control theory się kłania.Widać jednak Iran zniszczył zbyt mało, skoro po zawieszeniu broni ktoś jeszcze musi robić poprawki.

          4. Coś mi się wydaje że gdy amerykański murzyn wykona robotę to żydzi wyślą go do domu i podzielą BW z Iranem między sobą… Wszystkie te GCC to niewiele więcej jak beczki z ropą do wzięcia, i arabem na nich siedzącym. Nikt tych średniowiecznych szejków, każdy z paroma apartamentami w Londynie, na poważnie nie bierze…

    2. nie mówiąc o możliwościach dla ludzi, pracy, studiowania, podróżowania, otwierania biznesu międzynarodowego i kooperacji

      Do większości z tych rzeczy Unia Europejska nie jest potrzebna. Można mieć swobodny przepływ ludzi i towarów bez politycznej „czapy”. Tak jak już napisałem, Jan Kochanowski w XVI wieku jechał na studia do Włoch bez paszportu i euro w kieszeni.

      1. Wchodziliśmy do EU nie po żadne subsydia, nie po dopłaty, nie po LGBT, nie po zielone wariacje, nie po instrukcje walki z korupcją od von der Leyen… Wchodziliśmy aby uczestniczyć w dużym bloku wolnego handlu. Miało to duże znaczenie i nadal ma. Ale znaczenie to jest skończone, i dramatycznie spada w miarę jak cały rynek staje się mniejszy w stosunku do konkurentów i bardziej regulowany. Także każda EUro wariacja, od zielonych poczynając a na obyczajowych kończąc, znaczenie tego rynku i naszego w nim udziału zmniejsza.

        Zbliżamy się obecnie do punktu decyzyjnego… Słuchając wątłych argumentów przeciwko idei „polexitu” popartych jedynie emocjonalnym zacietrzewieniem obawiam się że zwolenników zaszywania się w jednym worku z trupem nie zabraknie nawet wtedy gdy eurkołchoz sam się spontanicznie rozpadnie… ;-D

        1. Większość ludzi chciała wejścia do EU, żeby umoczyć mordę w melasie. I spora część środków unijnych została wydana na łapówki dla tych ludzi. Naukowe towarzycho jeździło na konferencję, rolnicy za dopłaty kupowali samochody, księża remontowali kościółki. Mało kto myślał o strefie wolnego handlu. Ludzie tak w większości przypadków nie działają. Zazdroszczę Persom, że nie rozmienili swojego kraju na drobne, tak jak to zrobili Polacy.

          1. To się zgrubsza zgadza. Pamiętam anty-unijnych chłopów z biało-czerwonymi flagami na traktorach, których unia przeciągnęła na swoją stronę. Ostrzegałem ich wówczas że unia ograniczyć będzie musiała ich pogłowie tak że melasa będzie tylko dla wybranych, a dopłaty służą tylko do ich doraźnego przekupienia aby zagłosowali na „tak”. I tak dziw że za odstrzal zabrali się dopiero teraz, tym mercosurem…

          2. Statystyki odnośnie zwolenników obecności w UE są chyba podkręcane. Moim zdaniem najwyższy czas zastanawiać się co zrobić po wyjściu z UE bo inaczej będzie jak po wyjściu z pierwszej komuny. Nie ma w Polsce lepszego miejsca do tej dyskusji niż ten blog.
            Na początek
            1) Jakaś umowa z Chinami.
            2) Próba uzyskania statusu takiego jak Szwajcaria(z uwagi na położenie krajów bałtyckich mamy argumenty).
            3) Czy prawie 10 tyś niemieckich firm w Polsce raczej to utrudni czy ułatwi?

          3. Myślę że jest dużym i niepotrzebnym uproszczeniem uważanie polexitu za rodzaj definitywnego trzaśnięcia drzwiami i przejścia ze statusu członka w status kraju nie mającego z EU nic wspólnego. Przede wszystkim przez kilka lat przed akcesem mieliśmy status kandydacki, i kto wie, czy odzyskanie tego statusu w trybie permanentnym nie byłoby już rozsądnym rezultatem „polexitu”. Kandydat nie płaci, nie otrzymuje dopłat, i nie jest zobowiązany do implementacji wszystkich unijnych nonsensów, ma natomiast dostęp do wspólnego rynku na czym nam szczególnie zależy. To raz.

            Dwa, Polska ma dla EU duże znaczenie ekonomiczne które należy zestawić ze znaczeniem (rzeczywistym, a nie lipnym) jakie EU ma dla PL i dla naszej gotowości na pewne kompromisy. Jestem przekonany że samo to skłoniłoby Niemcy do poważnych negocjacji w sprawie zachowania wzajemnie korzystnych linków ekonomicznych. Wyniki takich rokowań mogłyby prowadzić do jednego z dwóch rezultatów: (i) „polexit” jest zaniechany ponieważ EU reformuje się w kierunku spełnienia naszych postulatów, lub (ii) Polska wychodzi z EU ale zachowuje specjalny status powiązań z Niemcami i dostęp do wspólnego rynku. Byłby to wariant zbliżony do modelu szwajcarskiego.

            Trzy, wyjście Polski z EU na warunkach innych niż amicable odcięłoby od unii republiki bałtyckie i ukrainę, co prawdopodobnie podważyłoby resztki sensu istnienia EU. W rokowaniach polexitowych daje to nam znaczny lewar, znacznie większy niż ruch unijny północ-południe idący przez Szwajcarię pod Alpami.

  3. Przypuszczam, że większość z Was czytała, czy oglądała „Wojnę światów”
    Audycja radiowa o inwazji Marsjan na USA, wywołała panikę.

    Tę samą metodę stosuje się w przypadku inwazji Ruskich na Europę, czy Chin na Tajwan.
    I to działa..

    W Stanie Wojennym opublikowano zmilitaryzowanie 1800 zakładów produkujących różne komponenty
    przydatne armii.
    Od sieci rybackich, po fabryki butów, huty.
    Większość z nich już nie istnieje.
    Tak samo jak kadra mająca doświadczenie.
    Odtworzenie, zajmie lata.

    Uzdrowienie przez likwidację, znacznie krócej trwało..

    1. Re: artykuł in FAZ

      Artykuł ten potwierdza punkty jakie poruszamy tu w 2GR:

      1. SAFE, w którym Niemiec nie ma a z którego kosztem Polski chcą finansować własne zbrojenia, is przekrętem niemieckim skrajnie niekorzystnym dla nas.

      2. Katastrofą dla unii jest przede wszystkim von der Leyen i jej wariacje, nie Polexit. Polexit dla unii nie byłby żadną katastrofą, bo po katastrofie von der Leyen każda następna nie ma już większego znaczenia. Byłby jedynie ostatnim gwoździem to jej trumny.

      3. Dla Polski Polexit byłby tylko taką „katastrofą” jaką było odzyskanie niepodległości w 1918!

      Bardzo dobrze że Niemcy się boją o losy swojego projektu federacyjnego. Czas wyjść z listą żadań jak się EU musi zmienić aby dramatycznie zreformowana unia zaczęła mieć dla nas sens i aby rozważyć wstrzymanie projektu Polexit.

      1. Chyba POPiS się wystraszył, że Braun zabierze elektorat PiSu i po wygranych wyborach parlamantarnych w 2027 zrobi prawdziwy POLEXIT. Będzie więc teraz bicie piany w mediach o tym, jak to dzielny PiS będzie wyprowadzał Polskę z UE, a po wyborach, jeśli uda im się wykosić Brauna, wszystko zostanie po staremu. Będą to więc chyba pierwsze wyboary parlamentarne, do których warto będzie pójść.

        Reformę UE niech Pan włoży między bajki. Komunizm jest niereformowalny. Trzeba spierniczać jak najdalej od tego syfu i potem ewentualnie dogadywać się z kolejnymi państwami o ruchu bezwizowym itp.. Skoro Jan Kochanowski bez paszportu mógł jechać w XVI wieku do Padwy na studia i obyło się to wszystko bez UE i bez wspólnej waluty fiducjarnej, to znaczy, że dziś też to jest możliwe.

    2. tak też dziekuję bardzo za taki link, przekopanie się przez nachalne reklamy zanim się dotrze do treści wyklucza korzystanie z tego badziewia

      1. Mniej istotne jest co piszą, a bardziej, że temat zaistniał w prasie niemieckiej i polskiej. Do tej pory to się nie zdarzało

    3. Patriotycznie proponuję używać polskiej nazwy dla opuszczenia przez Polskę UE, zamiast wszędzie te anglicyzmy. Proponuję słowo: WYPIERPOL

  4. W pewnym uproszczeniu:

    SAFE proponowany przez rząd pozwala finansować za europejskie pieniądze polskie fabryki zbrojeniowe.

    SAFE prezydenta pozwala za pieniądze polskich podatników kupować amerykańskie uzbrojenie i, tym samym, utrzymywać miejsca pracy w USA.

    Co tu wybrać?🤔

    1. Tu akurat wybór jest jasny: jeśli wybór jest konieczny (a nie jest) to wybieramy oczywiście hegemona! Powód: dalej od Brukseli, bliżej do Polexitu.

      1. Nikt ameryce tak łaski nie zrobi jak polskie rządy. I jeszcze im zapłacimy za tę przyjemność.

        1. To prawda, kupujemy sprzęt niekonienicznie potrzebny, najprawdopodobniej słono przepłacając i zapewne ubożej wyposażone wersje. Najbardziej mnie rozbawiło jak wcisneli Kosiniakowi te balony obserwacyjne (polecam rozdział „Incidents”): https://en.wikipedia.org/wiki/JLENS

          Kupowanie większości uzbrojenia u pomarańczowego frustrata, który w zależności czy wstanie lewą czy prawą nogą z łóżka, i na tej podstawie będzie decydował czy sprzeda nam jakąś rakietę albo pozwoli nacisnąć przycisk do jej odpalenia, uważam za co najmniej ryzykowne.

          Oczywiście nic nie sposób się dowiedzieć, bo wszystko jest owiane ścisłą tajemnicą. Poza tym liczą się jeszcze tematy dodatkowe jak wyposażenie i materiały do obsługi sprzętu, uzbrojenie, szkolenia i tzw. offset. Offset to z definicji fikcja i księgowe sztuczki, żeby wydać jak najszybciej pieniądze, niekoniecznie w sensowny sposób.

      2. No właśnie cyniku jak słusznie piszesz: „o ile jest konieczny” a nie jest! Nie ma takiej ilości broni, która zaspokoi nakręcany przez media strach przez Putinem, [o ile to Putina mamy się obawiać??!?], jednocześnie strachu przed Niemcami nic nie wzbudza, choć to właśnie im mamy dać zarobić kasę za naszą pożyczkę. Nikt już historii nie pamięta! Od kiedy to silna armia niemiecka była gwarantem naszego bezpieczeństwa?? A jednocześnie mamy żałosnej wysokości zasiłki dla osób z niepełnosprawnościami, w tym sprzężonymi, mobbing w szkołach i zwykła już tam przemoc, ponad 2000 prób samobójczych młodzieży do 16 roku życia, niestety, co najmniej 1/3 zakończona „sukcesem”, mamy XXI wiek a mamy kilkaset tysięcy gospodarstw gdzie nie ma bieżącej wody ani kanalizacji, strefa ubóstwa przekracza już 5% populacji [oczywista zależy jak liczyć, ale tu każdy rząd świeci kreatywnością, przy której kreatywność np. rachunkowa gaśnie]. I trzeba sobie powiedzieć jasno: każdy pieniądz wydany na wojsko i zbrojenia jest pieniądzem straconym wyrzuconym bezpowrotnie.

    2. Polskie Fabryki Zbrojeniowe? Przecież one istnieją tylko w przestrzeni medialnej, nie realnej. Czy te rzekome fabryki będą tak zaangażowane w produkcję jak w przypadku słynnego offsetu związanego z zakupem F-16 przez Polskę?

    3. A tak z ciekawości, to skąd UE bierze pieniążki? Bo mi to się wydaje, że albo ze składek członkowskich, albo z kredytów, które – zgodnie z porozumieniem o środkach własnych UE – spłacają potem poszczególne landy. Czy ja to dobrze, czy źle rozumiem?

  5. ciekawe, że niby teoretycznie bardzo ważny temat SAFE w ogóle nie skutkuje żadną falą komentarzy na forum ?, nie dziwi cię to cyniku? bo mnie jakoś zastanawia 🙂
    czy może wśród uczestników naszego forum rzecz jest tak jednoznaczna, jasna i oczywista że nie ma co ani czego komentować!!!

    1. Dziwi tak, ale nie zaskakuje… Przedstawia to jedynie IMO stopnień zidiocenia populacji która utraciła link przyczynowo skutkowy między decyzjami podejmowanymi w jej imieniu przez jej przedstawicieli a jej własną sytuacją ekonomiczną i interesem państwa w którym mieszka. Na ogół normalni ludzie są całkiem agresywni i zdecydowani w obronie swoich interesów ekonomicznych, jeśli je jasno widzą. Każda próba obcięcia pensji na przykład czy wieku emerytalnego spotyka się natychmiast z reakcją. Ale lata ogłupiania przez unijną propagandę, socjalizm i krajowych półgłówków skutkują tym że tych samych gości można obrabować do samych skarpet jakimiś gigantycznymi pożyczkami które sami mają spłacać przez nos przez dekady a nikt się nawet nie zorientuje jak go robią w konia. Jak jakiś Tusk zaczyna bredzić publicznie że ETS2 się „nie da” … to przecież normalną reakcją normalnych ludzi byłoby albo wywalenie Tuska, albo zastartowanie Polexitu. Tertium non datur… Jest takie coś jak IQ narodu i obawiam się że jest to zbyt niskie u nas aby rozwijać się jako naród.

      Dlatego się zwijamy. Natura wszystko w swoim czasie zakończy, redukując populację coś o połowę przez najbliższe 2 czy 3 dekady. Rozwiąże to też pytanie podstawowe na które nie słyszę odpowiedzi: po co ma się zbroić naród, który i bez wojny zmniejszy się o połowę? Czy nie lepiej zamiast bezsensownie wyrzucać pieniądze na zbrojenia przejeść je i przepić przez te dwie dekady, i przynajmnieć mieć fun przez ten czas. A potem niech ostatni zgasi światło…

      1. ciekawe pojecie wrzuciłeś „IQ narodu” tak jakby to się jakoś dało zmierzyć, u populacji choćby europejskich [ale i dalszych także] i opublikować wyniki [bez cenzury]. sądzę ze zmierzyć to teraz można już wszystko, ale opublikować bez cenzury, o tak z tym jest narastający problem

        1. Nazwa nie jest tu najważniejsza. Możemy to nazwać „mądrością rządzenia się”, jak kto woli, która u jest na bardzo niskim poziomie. I nie chodzi tu nawet o podejmowanie jakichś fenomenalnie mądrych decyzji a raczej o system rządzenia który wykluczałby decyzje fenomenalnie złe do narodu. Pierwszym krokiem ku temu powinno być usunięcie z warstw rządzących i pretendentów wszelkich przypadków podwójnej lojalności, od regularnych agentów poczynając, przez wielopaństwowców, wielopaszportowców, „sług” innych państw, aż do konfliktu interesów w źródłach dochodu. Podobna czystka objąć powinna wszelkie NGO-sy których finanse powinny być całkowicie transparentne a działalność ściśle licencjonowana. Tyle na początek… 😉

    2. Dla mnie temat zbrojen jest dosc abstrakcyjny. Przeciwko komu? Bo wedlug mnie nasi prawdziwi wrogowie to ci, ktorych sami Polacy juz wpuscili do swojego kraju, ktorych Polacy uznaja za sojussznikow i ktorzy juz Polakow „zoperowali”. Za pozno wiec na zbrojenia. Z taka demografia jaka mamy, Polska skonczy sie bez wojny.

    3. Mi osobiście uszy puchną od kwiku świń które nie mogą się doczekać aż dorwą się do tej kasy.
      Że będą to pieniądze wywalone w błoto i zarobią na tym inne kraje
      a my to będziemy później spłacać – to jest oczywista oczywistość dla myślącego człowieka.

      Przeciętny „kowalski” myśli jednak inaczej, interesuje go w zasadzie tylko najbliższy horyzont czasowy.
      Do „następnej wypłaty” i nie wiele dalej. Kowalski jest też nastraszony propagandą, która wmawia mu od 4
      lat że za miedzą czai się zły Putin który nie tylko sam „zakręcił” mu ropę i gaz ale też czai się na jego dobra doczesne.
      Więc według „Kowalskiego” wydatki na armie są uzasadnione a banderstan trzeba futrować kasą „bo walczy za nas”.
      Ale czego można się spodziewać po „kowalskim” skoro kowalski wiedzę o świecie czerpie z telewizji ??

      Z tego samego powodu przeciętny „kowalski” nie interesuje się zagrożeniami związanymi z absurdalnym ETS2.

    4. Dłuższa nieobecność Cynika na blogu wpłynęła pewnie na liczbę odwiedzających i tym samym komentujących. Atak na iran może mieć rujnujący wpływ na gospodarkę i komentarzy też wiele nie ma.

      1. Zgadza się, ale wszystko ma swoje ograniczenia i priorytety.
        Priorytetem #1 jest i pozostaje TwoNuggets Newsletter…

  6. dodam dla jasności jak już zasygnalizował cyniki, że „operacja rosyjsko-ukraińska” toczy się od ponad 4 lat, a linia frontu cały czas znajduje się ponad tysiąc kilometrów od granic Polski i to stabilnie. I naprawdę a szukałem intensywnie, nic drastycznego ostatnio [tygodnie, czy miesiące?] nie wydarzyło się, co dramatycznie i nagle [bez choćby chwilowego zastanowienia] wymuszałoby pilnie rozbudowę polskiej armii (no chyba że kasa kończy się na emerytury naszych zasłużonych generałów., lub brakuje kasy na darmozjadów z WOT) . Wara od rezerw walutowych NBP, zwłaszcza tych w złocie (niezależnie od tego ile jest złota w złocie a ile papierów, że mamy gdzieś „nasze” złoto.

    1. Tusk w roli agenta interesów niemieckich się zagalopował IMO zbyt daleko aby nie stracić całkowicie twarzy, i być może wolności w dalszym rozwoju wypadków. To że agenci Niemiec przepchali SAFE przez sejm to jedno. Główny z nich powinien jednak na tym zaprzestać ponieważ dalszymi argumentami i dalszym zachowaniem nie tylko kompromituje się ale szanse na podpis prezydenta redukuje niemal do zera.

      Na miejscu prez. Nawrockiego, słysząc że ktoś „już pracuje” i „coś produkuje” w ramach niepodpisanej jeszcze ustawy, zamiast ją podpisać podpisałbym nakaz aresztowania premiera pod zarzutem zdrady stanu i podejrzenia o działanie na rzecz obcego mocarstwa. Na miejscu opozycji zaś cytaty z Tuska jak to źle że NBP „robi straty” oprawiłbym w ramki i pokazywał w czasie kampanii wyborczej. Tutaj macie NBP który nie drukuje pieniędzy jak dziki, a tutaj premiera który uważa to za błąd…

  7. To fakt że rzucane na szybko wizje rozbudowy przemysłu we wioskach i miasteczkach to bzdet wyssany z palca na poczekaniu, nie ma w tym nic sensownego. Widać było tylko wielką chcicę po stronie polityków – przyssać się, przyssać się, do wielkiej rury z kasą, a będzie znów pięknie, znów będą mogli jeździć na białym koniu i rozrzucać forsę złaknionej gawiedzi.
    Bo żadnej innej rury z kasą nie widać w zasięgu wzroku. Budżet wyssany, zadłużony, limity wymaxowane, ponownie okraść ZUSu chyba na ten moment się nie da… no jest złoto w NBP, i już tam kogoś te cyferki uwierały..
    W ogóle zakwestionował bym sens polskich wydatków na obronność, jakąkolwiek, w całości. Popieram pomysł mobilizacji tego co jest, niech się okaże co tam naprawdę mamy – czołgi bez silników i paliwa, samoloty bez skrzydeł i żołnierskie buty bez podeszw. Cała zbrojeniówka w tym kraju to organizacja stworzona w celu przejadania publicznych pieniędzy na bezużyteczne przedsięwzięcia. Jak jedynym sposobem na jej utrzymanie jest pompowanie nieskończonej ilości pieniędzy publicznych to lepiej niech padnie i oszczędzi wszystkim męki.
    W pierwszym kroku, żeby ten projekt uczynić realnym, powinniśmy pojechać na rozmowy do Putina i poprosić go o elegancką, planową inwazję, trochę czołgów jeśli mu jeszcze jakieś zostały, i rakiet, i niech ktoś postrzela z prawdziwej amunicji.

  8. Wreszcie pierwsza sensowna analiza tego tematu. Bełkot medialny i pseudomagia tajemniczości jest tak żenująca, że słuchanie, czytanie czy oglądanie czegokolwiek związanego z tym tematem wywołuje ból zwojów mózgowych i objawy wymiotne. Inwestowanie w poprawę bezpieczeństwa kraju jest jak najbardziej chwalebne, problem leży tylko w tym, że potrzeba podejścia systemowego a nie wydawania pieniędzy na zakupy świecidełek i gadżetów militarnych, które ładnie wyglądają na wystawach, paradach i którymi gawiedź może się zachwycać w internetach. 35 lat demontażu systemu stworzonego w czasach PRL oraz lata zaniedbań, zmian koncepcji, zrujnowania własnej bazy technologiczno – przemysłowej oraz wysłania ogromnej ilości sprzętu i zasobów z tzw. „ZN-ów” na wschodnią awanturę nie zrekompensuje ani europożyczka od Ursuli ani program Safe 0%. Zalewanie pieniędzmi niekompetencji i braku wyobraźni u osób rządzących oraz podejmujących kluczowe decyzje a także brak kompleksowego strategicznego zrozumienia zagadnień, które obecnie mają miejsce na świecie i będą pojawiać się w nieodległej przyszłości nie przyniesie żadnych oczekiwanych rezultatów. Doskonałym przykładem takiego podejścia jest choćby stan obecnej UE czy Arabii Saudyjskiej, która przez z górą 10 lat nie potrafiła poradzić sobie posiadając ultranowoczesny sprzęt z jemeńskimi Hutti.

Comments are closed.