JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Autor: cynik9 - 20.02.18

Polski Exxon nadal przyciąga uwagę

polski exxonod Exxona do Enronu

Nasz dawny faworyt Petrolinvest SA, któremu poświęciliśmy kilka komentarzy na przestrzeni 10 lat przestrzegając przed „inwestowaniem” w tym przekręcie, nie przestaje przyciągać uwagi. Chodzący niegdyś po 400 zł /akcja „polski Exxon” stał się w tym czasie polskim Enronem, chodzącym tuż przed zawieszeniem obrotu giełdowgo w 2017 po 1.94 zł /akcja. Różnica jest taka że oszuści z Enrona już od dawna siedzą. Ci z Petrolinvestu natomiast, o ile nam wiadomo, jeszcze nie.

Są też inne różnice. W odróżnieniu od Enrona który żadnych rekordów już nie bije Petrolinvest rekordów bić nie przestaje. Nie chodzi co prawda o rekordy giełdowe lecz raczej o rekordy Guinessa. Ostatnio na przykład spółka demonstruje jak bankrut może nie bać się komornika. Ten się już do niej przymierzał ale sąd właśnie umorzył postępowanie egzekucyjne przeciwko spółce. I wprawdzie chodzi o sądy znane z niezależności ale wątpić można czy były w tej sprawie jakieś naciski z góry. No, może z Brukseli, ale i to jest mocno wątpliwe. Tym bardziej że Michał T. o ile wiadomo w Petrolinveście jeszcze nie pracował. Podejrzewamy więc że tym razem zadecydował czysty, obiektywny rachunek zysków i strat.

Nie, nie rachunek zysków i strat spółki, bo tu są raczej same straty, ale rachunek Sądu Rejonowego Gdańsk Północ.

czytaj dalej: Polski Exxon nadal przyciąga uwagę

Autor: cynik9 - 17.02.18

Złoto w roku Psa

psa obili za to że nie szczekał

Cicho i bez rozgłosu największy dealer złota w Polsce połyka drugiego największego dealera złota w Polsce. Z braku oficjalnego komunikatu na to przynajmniej wygląda, zdaniem naszych wiewiórek. Jasne jest jedno – że zamiast dwóch największych dealerów złota będzie odtąd tylko jeden, dwa razy większy. Ceny prawdopodobnie też…

Brak rozgłosu w tym co wygląda nam na przejęcie prywatnego od niedawna dealera IAP (Inwestycje Alternatywne Profit) przez Mennicę Wrocławską, a/k/a Goldmark obecnie, jest całkowicie zrozumiały. Inaczej wieść dotrzeć by jeszcze mogła do UOKiK, krajowego buldoga mającego walczyć  jak lew z monopolami, w stylu unijnym. Bo to że monopol grozi na polskim rynku złota nie ulega raczej watpliwości.

Można też przyjąć za pewnik że w fuzji na którą się zanosi – o ile wiewiórki się nie mylą – chodzić może wprawdzie o szereg  rzeczy ale o jedną na pewno nie chodzi: o więcej wolnego rynku i więcej konkurencji w walce o konsumenta,  skutkujących niższymi cenami dla niego. Wręcz przeciwnie, głównym celem każdego monopolu jest windowanie cen w górę. Świat poznać dopiero musi pierwszy monopol który ceny będzie obniżał. Każdy dotychczas, a było ich w kapitalizmie już kilka, ceny jakoś zawsze podkręcał, nigdy nie obniżał. To wszystko mimo zwyczajowych zapewnień o tym jak to ekonomia skali połączonych kompanii, plus połączony trust mózgów ich zarządów, ceny zbije do poziomów wcześniej nie widzianych, yadda, yadda.

pełny tekst:  Narodziny Monopolu,  na prywatnym blogu cynika9  w TwoNuggets.com

 

Niemiecki rynek złota lokacyjnego przekroczyć ma w 2018 próg  120 ton.  Oznacza to wg naszych szacunków dynamikę  rzędu 6% rocznie.   Polski rynek złota jest w porównaniu  mikroskopijny – kilka ton zaledwie,  być może 8-10 w porywach.  A wszystko się tak dobrze zapowiadało.   Rodzima gwiazda, Amber Gold, rosła przecież  jak na drożdżach,  z ambicjami zaleko poza złoto i poza kraj.   Wyszło niestety tak jak zawsze,  a o pikantnych szczegółach donoszą teraz regularnie media z posiedzeń komisji sejmowej  do badania tego przekrętu.

Reszta graczy postanowiła najwyraźniej  zmonolopolizować handel  złotem w Polsce skupiając w swoim ręku,  wg naszych szacunków,  gdzieś pomiędzy 60% a 80% rynku.   Ciekawe będzie obserwować czy uprawniony w tej sprawie cerber, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta,   obudzi się w końcu  i zacznie ujadać,  czy też nadal będzie spał w budzie,  z pchłami tnącymi w ogon.   Oops, pardon me,  it’s full Europe now:   Office of Competiton and Consumer Protection.  Very well, guys,  woke up.


Aby wszystko sie w EU bilansowało,  niedoczynność  polskiego buldoga  UOKIK  nadrabia  nadczynność  posokowców w Brukseli,  zawzięcie tropiących  przestępców którzy odważą się przewieźć jednego  krugerranda przez zewnetrzną  granicę unii.    Nic to że nie sprawdzany na granicy przez nikogo tłum “uchodźców”   wnieść do unii może dowolną ilość granatników i panzerfaustów,  o kałachach już nie wspominając.  Bogobojny obywatel nie będący “uchodźcą”,  będzie odtąd prześwietlany w szczegółach.  Wyśpiewać będzie musiał wszystkie przewożone krugerrandy, co do ostatniego,  pod rygorem konfiskaty przewożonej kontrabandy. Co więcej,   kontrabandę utracić będzie mógł nawet jak wszystko wyśpiewa.  Wystarczy iż jego facjata  nie spodoba się urzędnikowi Zoll czy Grenschutzu by zarekwirować mu wszystko jedynie na samo   podejrzenie o działaność kryminalną.   A o jaką działalnością jak nie kryminalną podejrzewać można ciecia który nie ufając rządom przewozi złoto przez granicę?  Toż to przecież czyste “pranie” pieniędzy!

Dotychczas brzmiało to jedynie śmiesznie.  Ale nie dłużej!   W nowelizacji przepisów  w kierunku pełnego zamordyzmu EUropejskie posokowce rozszerzyły pojęcie “gotówki”  także na złoto i parę innych rzeczy. Jest co prawda parę wyjątków,  o których piszemy w najnowszym numerze TwoNuggets Newsletter,  pytanie jednak tylko na jak długo.

I pomyśleć że jeszcze do niedawna granica €10K  była cywilizowanym limitem poniżej którego nikt na granicy o nic nie pytał,  nie mówiąc o deklarowaniu czegokolwiek. Urzędnik graniczny zaś miał prawo zarekwirować przewożone walory tylko w przypadku prawomocnie skazanego terrorysty który się przewozu dopuszczal.  To niedopatrzenie unijne posokowce właśnie naprawiły – teraz można zarekwirować  praktycznie wszystko każdemu.

Autor: cynik9 - 12.02.18

Schultz u władzy?

Ostatnia konfrontacja germańsko – słowiańska

Żywioły germański i słowiański były  w ogniu historycznej konfrontacji od tysiąca lat. Czasem był to autentyczny ogień wojen, innym razem konfrontacja była głównie ekspansją ekonomiczną.  Strona słowiańska była w tej  konfrontacji  najczęściej w defensywie a jej wynik był funkcją  sił obu stron. Ale nie tylko.  W znacznej mierze był również  funkcją  tego jak dalece jedna strona mogła manipulować drugą,   skłaniając ją aby ta działała w jej a nie w swoim własnym interesie.

W ostatnim epizodzie  Niemcy wynalazły, sfinansowały i prowadziły wnuka dziadka z Wehrmachtu, efektywnie fundując mu partię  polityczną która stała potem za ich interesami. Po sprawdzeniu się  jako przychylny interesom Niemiec partner,   premier sąsiedniego kraju nie dostał zgody na dalszą karierę jako prezydent.  Zamiast tego  przywieziony został w niemieckiej walizce do Brukseli. Zainstalowany tam przez Angelę rozpoczyna nowy etap służby dla Niemiec, tym razem już bez żadnego pretekstu z demokratycznym wyborem. A że Niemcy finansują unię i dyktują w niej warunki, nie dziwi że ich gauleiter w Brukseli wykonuje nadal dyrektywy Berlina, a nie Warszawy.

czytaj dalej: Schultz u władzy?

Autor: cynik9 - 20.01.18

KID-ding inwestorów w EU

z cyklu:  prognozy na 2018

Oj, będzie się działo… ambulansów będzie mało… Ta autentyczna linijka, zasłyszana kiedyś przed zabawą wiejską, pasuje jak ulał do naszej prognozy na rok 2018.

W zasadzie już się dzieje. Zauważyli to inwestorzy w Polsce nie mogąc od początku stycznia kupić ani sprzedać zagranicznych ETF-ów. I nie chodzi tu tylko o popularne ETF-y amerykańskie. Dostało się nawet produktom wysokiej jakości, takim jak ETF-y metali szlachetnych szwajcarskiego banku ZKB w których handel niektóre BM w Polsce po prostu zawiesiły.

Źródłem całej tej kommocji nie jest żadna „walka” establishmentu z tanimi ETF-ami, bo i taki nonsens się gdzieś pojawił, ale po prostu narzucane właśnie w unii PRIIP-sy, i związane z tym KID-y.

Nie wiesz o co chodzi? No to już wiesz! Chodzi o szmal!  Big szmal!  A źródło tych nieszczęść jest oczywiście to samo co zazwyczaj – unijny socjalizm który niczego nie potrafi uregulować sensownie, prosto i tanio, bez podtekstu ideologicznego.

W to że pomocna byłaby pewna standaryzacja „złożonych produktów finansowych” i ujednolicenie raportowania co konkretnie mają robić, dla kogo i jakie ryzyka ze sobą niosą trudno wątpić. Powinno to być zrobione, i wdrożone, już dawno temu. Pozwoliłoby to uniknąć, być może, najbardziej patologicznych przegięć, takich jak Amber Gold czy Petrolinvest. Zamiast tego urzędnicza mafia w Brukseli zajmowała się ujednolicaniem kształtu banana i unijnych wtyczek do kontaktu.

Teraz dopiero zabrała się za PRIIP-sy, czyli Packaged Retail and Insurance based Investment Products. Jest to pierwsza regulacja na poziomie EU która ma regulować „informację przed kontraktową”. A bardziej po polsku? Szczegóły dymania klientów detalicznych.

Mędrcy w Brukseli uradzili że każdy „skomplikowany” produkt inwestycyjny oferowany w EU ma mieć odtąd PRIIP-sa. Częścią PRIIP-sa jest informacja dla klienta w jaki sposób będzie dymany.  Zawsze to raźniej niż dymanie bez informacji.   Dokument ten, tak zwany KID, czyli Key Information Document, jest jednym ze składników toksycznej zupy pichconej właśnie w Brukseli.

czytaj dalej: KID-ding inwestorów w EU

Autor: cynik9 - 04.01.18

Kula w łeb

czyli perspektywa bratniej pomocy Adolfa Hitlera

kula w leb

Wizyta zachodnich “obcych funkcjonariuszy” w Polsce, 1939.   Bywały też wizyty wschodnich…

Za tę dłoń podniesioną nad Polską, kula w łeb – pisał profetyczne komunistyczny poeta. Rzadko przyznajemy komunistom rację na tych łamach, ale w tym przypadku trzeba zrobić wyjątek. Tym bardziej że za koszmar jaki zgotowali narodowi polskiemu salwa należy się im w pierwszej kolejności. Pozostaje pytanie czy w obliczu obecnej agresji  na państwo polskie ze strony komunistów w Brukseli i targowiczan w kraju rady poety nie należało by czasem wziąć bardziej na serio. Z pewnością samo jej przypomnienie mogłoby ostudzić zapały tych zainteresowanych udziałem w nowej Targowicy.

Zanim jednak prezes Kaczyński to zrobi, wzywając być może nawet naród do obrony zagrożonej ojczyzny, musi sam najpierw oczyścić przedpole a swoją partię z niedorzecznego zarzutu współpracy z wrogiem. Chodzi o anulowanie ustawy 1066 Sejmu RP ze stycznia 2014 teraz, gdy PiS może jeszcze to zrobić  szybko, bezboleśnie i na czas. Miałby w tym szerokie poparcie społeczne a przerwałby niezrozumiały letarg, prowadzący do rosnących podejrzeń co do swoich intencji. Pogłębia te podejrzenia w szczególności kuriozalna decyzja usunięcia popularnej premier Szydło i zastąpienia jej jarmułkowym duetem Morawiecki&Morawiecki, już teraz testującym wody pod „humanitarnymi korytarzami” dla tak zwanych „uchodźców”. Podczas gdy Szydło żydom i “uchodźcom” mówiła twarde “nie”,  nie wygłupiając się przynajmniej z jarmułkami, naród czeka z niepokojem kiedy jego premier pokaże się w turbanie.

Droga wybicia się na jako taką niepodległość i narodową emancypację prowadzi, czy chcemy tego czy nie, przez nieuchronną konfrontację  z EU. Jednak nie po to chyba prezes Kaczyński wybierał tę drogę aby teraz widowiskowo kapitulować  przed komunistami w Brukseli, w sam raz na obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. I nie po to cieszy się opinią pierwszego stratega kraju aby pozostawiać tylne drzwi szeroko otwarte dla obcej ingerencji zbrojnej.

czytaj dalej: Kula w łeb