Mercosur – EU wykańcza rolnictwo

Mercosur i cenzura internetu. Drogi czytelnik chciał wpisu na tematy „tradycyjne”… To to go dostanie…  ;-D

Z samym wpisem problemu nie ma, jest raczej z tematem.  Zwłaszcza „tradycyjnym”, bo na tym blogu,  w tężejącym totalitaryzmie unijnym, to temat który może być wkrótce „tradycyjnie” cenzurowany. Za to co „tradycyjnie” poruszaliśmy na tym blogu od lat już dwudziestu – mały jubileusz –  można się będzie wkrótce „tradycyjnie” znaleźć się w pierdlu. Myszy na ulicy Mysiej 2 w Warszawie nie tracą nadziei że wrócą jeszcze tłuste czasy. Chyba że dojdzie do jakiegoś otrzeźwienia i ludzie przejrzą w końcu na oczy czym jest EU. Wprawdzie prezydent Nawrocki zawetował ostatnio unijny zamordyzm w postaci ustawy o „usługach cyfrowych”, czy jak jej tam, ale może to być jedynie ostatni akt dramatu.

Nie chodzi oczywiście o żadne „mowy nienawiści”. Chodzi o wycięcie z przestrzeni publicznej poglądów niezgodnych z linią władzy,  jak za PRL-u.  Na przykład wskazywania na to że realizowany w EU  jest plan Hootona 2.0 podmiany europejskiego elementu etnicznego elementem obcym,  świadomie narzucany narodom Europy przez globalistyczną elitę. To samo z dokonującą się na naszych oczach deindustrializacją kontynentu – metodycznym pozbawianiu go przemysłowej bazy będącej od 200 lat podstawą jego siły i dobrobytu. Jeśli nie jest to plan Morgenthaua 2.0 – kopia amerykańskiego pierwowzoru przerobienia powojennych Niemiec w trzy rolnicze landy bez przemysłu –  to nie bardzo wiadomo jak to inaczej nazwać.  Celem pierwowzoru  było zapewnienie że Niemcy nie zagrożą już nikomu więcej swoim potencjałem przemysłowym. W wersji 2.0 plan Morgenthaua idzie dalej – cały zubożały EUro-skansen nie zagrozi już  niczym nikomu  –  nawet produkcją rzodkiewki, bo i tę globaliści zaimportują wkrótce z krajów Mercosur…

Zdumiewa jak nisko EU pod von der Leyen upadła i jak desperacko chwyta się teraz za cenzurę myśli i wolnego słowa. Nie lepiej ze skołowanymi „wartościami EU-ropejskimi”  mieszkańcami kontynentu, którzy utratę swoich swobód  obywatelskich i  źródeł dobrobytu przyjmują  bez masowych protestów na ulicach i żadań ich przywrócenia.  Jak można odcinać się „sankcjami na Rosję”  od  taniej energii  a nie osankcjonować hegemona gdy ten  wysadza ci w powietrze krytyczną infrastrukturę  przesyłową czy rabuje Grenlandię?

O Amerykanach można mieć różne zdanie  ale faktem jest że mają oni coś czego EUropie tak brakuje.  First Amendement jest konstytucyjną poprawką gwarantującą zasadę wolności słowa. Jest też  Second Amendement, gwarantujący obywatelom posiadanie broni po to aby mieli się czym upomnieć  o First Amendement.  Obie poprawki są częścią amerykańskiego DNA. Żaden aspirujący totalitarysta nie wystąpi w Ameryce otwarcie przeciwko wolności słowa. Będzie może kluczył i mataczył gdzie indziej  ale zabronienie ludziom wprost mówienia o pewnych rzeczach jest w Ameryce no-no. Gość naraziłby się tym na odium społeczne tak że jako polityk byłby skończony.

Tymczasem wyprane propagandą mózgi EUro-pejczyków nie tylko tolerują  wzmagającą się cenzurę.   Nie rejestrują nawet tego że eliminacja wolności wypowiedzi jest posunięciem szkodliwym uniwersalnie,  bijąc we wszystkich,  w tym także w rządzących.  Na bazie rządowych kłamstw i  eliminacji  poglądów innych niż dozwolone  nie tylko nie są możliwe znaczące reformy ale nawet prawidłowa diagnoza problemów. 

Weźmy na przykład wspomniany wcześniej układ Mercosur, forsowany tylnymi drzwiami  przez von der Leyen. Trudno chyba o lepszy przykład zakłamania ze strony jego promotorów jak i zaniku mózgu u jego przymusowych beneficjentów. Mercosur oznaczał będzie koniec polskiego rolnictwa bo nikt w EUro-pejskim chomącie nie będzie w stanie konkurować z pozbawionymi tego chomąta, o wiele tańszymi produktami wwożonymi z Brazylii czy Argentyny. A ostrzegałem chłopów polskich że ich entuzjazm dla EU i dla jej CAP-u (wspólna polityka rolna EU) będzie początkiem ich końca. Jasne było bowiem że CAP, stanowiący to chomąto, jest zbyt kosztowny do utrzymania w dłuższym terminie. Dopłaty rolne były fajne dopóki była na nie kasa.  Ale były też utrzymywaniem kosztownej nirwany dla wybranych, kosztem ogółu populacji i połowy unijnego budżetu. Tylko część z tego uzasadniona była wymogami samowystarczalności.  Cel CAP-u był jasny od początku – przekupić dopłatami chłopów tak aby siedzieli cicho.  W Polsce w szczególności celem CAP-u było przekupienie chłopstwa aby zagłosowało za przystąpieniem kraju do EU w referendum.

No i udało się,  na dwie dekady. Teraz jednak EU przychodzi z rachunkiem.   I nie chodzi  tu  o wyrównanie dopłat z zachodem, co obiecywano polskim chłopom od samego początku. Przeciwnie,  chodzi o masywną redukcję ich pogłowia i ograniczenia tym wydatków EU.  Własną produkcję rolną EU planuje zastąpić tańszym importem.   Drogą do tego sukcesu ma być wykończenie ekonomiczne chłopów  Mercosurem z jednej strony a otwarciem na masowy import rolny z Ukrainy z drugiej. W obu przypadkach zalew taniej żywności, produkowanej poza chomątem kontroli jakości i unijnych przepisów, znaczył będzie koniec krajowego rolnictwa w EU i koniec chłopstwa w Polsce w szczególności.  Może nie od razu, ale taki jest kurs i taki jest cel, nie ma się co oszukiwać.

Podobną katastrofę von der Leyen spowoduje jednak także drugą,  faworyzowaną  przez globalistów stroną Mercosuru – rzekomą rewitalizacją ekonomiczną  na fali wzmożonego eksportu EUro-pejskich produktów przemysłowych na nowe rynki.  Jest to kolejna iluzja tragicznie niekompetentnej przewodniczącej KE.  Niemieckie samochody nie zaleją rynków Mercosuru jako europejskie importy,  czy to w zamian za eksporty  agro, czy bez nich. 

Raz, nie po to globaliści deindustrializują EU aby przemysł motoryzacyjny miał tutaj po co wracać. Przemysł ma się wynieść do USA i do Chin, tam gdzie nie ma zielonej wariacji, gdzie energia jest tania i gdzie można zachować konkurencyjność. Nie po to Volkswagen po raz pierwszy w swojej historii zamyka zakłady w Niemczech aby je potem ponownie uruchamiać.  Nie zdziwiłbym się gdyby zieloni terroryści  w szale niszczenia wysadzili i je w powietrze,  tak jak wysadzili wieże chłodnicze swoich ostatnich  elektrowni atomowych.   Niemcy znani są z decyzji definitywnych i dyscypliny w ich wykonaniu;  za Hitlera miało to formę palenia książek.  Nawet on jednak swojego przemysłu w powietrze nie wysadzał;  pomogli mu dopiero w tym alianci…

Dwa, zachodni globaliści zwyczajowo  traktują kraje BRICS z właściwą sobie kolonialną dezynwolturą, uważając je nadal za niższych od siebie pół idiotów. Tym razem rozczarują się jednak srodze. Trudno sobie wyobrazić aby taka Brazylia na przykład nie wmontowała w układ Mercosur odpowiednich dźwigni kontroli ilości niemieckich czy francuskich samochodów wpuszczanych na swój rynek. Trzy – wątpliwe jest czy bariery z poprzedniego punktu będą nawet konieczne bo wystarczy aby rynek pozostał w miarę wolny.  Jeśli takim pozostanie to  w takich warunkach EU-ropejskie  dinozaury, z niekonkurencyjną energią i z przestarzałą technologią, nie mają tam i tak  czego szukać  w konkurencji z samochodami chińskimi. Zwłaszcza gdy Chińczycy uruchomią wielkoskalową produkcję elektryków lokalnie w tymże Mercosurze.

EUro-pejskie samochody, produkowane dzięki sankcjom von der Leyen „na Rosję” przy cenach nośników energii wielokrotnie wyższych niż gdzie indziej, z konkurencyjną produkcją chińską nie mają żadnych szans nawet w segmencie luksusowym. Jeżeli znajdzie się jakiś fanatyk EV, który kupi sobie gdzieś w EU volkswagena,  będzie to najprędzej już volkswagen brazylijski,  na częściach chińskich,  wwieziony do EU legalnie bez ceł  w ramach tegoż układu Mercosur.  Wątpliwe jest aby von der Leyen czy jej równie niekompetentni potakiewicze w KE mogli ogarnąć takie detale. 

A może i tak miało być?   Blok EU dostanie  Mercosurem między oczy, otrzymując nie to czego się spodziewał ale to na co zasłużył. Nie dziwi  że rośnie poparcie dla Grzegorza Brauna i jego KKP w Polsce, jedynej partii wyciągającej właściwą diagnozę z zaistniałej sytuacji – Polexit,  i to szybko.   Nie czas na łudzenie się że coś się jeszcze zmieni czy na czekanie aż machina EU sama się rozleci.  Czemu jej w tym nie pomóc pozbawiając ją  z własnej inicjatywy polskiego problemu, polskich składek i brukselskich trosk o losy demokracji nad Wisłą.  Chce von der Leyen wchłaniać ukraińską masę upadłościową i płacić za to krocie?   To niech to robi sama,  ewentualnie ze swoimi niemieckimi kompatriotami.  Ale od naszych kieszeni wara.  Niech uszczęśliwia  marksizmem Altiero Spinnelliego dzikie pola na wschodzie i niech tam praktykuje  swoje wariacje zielone, tęczowe,  i inne. Byle nie tutaj i byle bez nas. Czas abyśmy się w końcu ogarnęli i przestali być na siłę uszczęśliwiani jej  „wartościami EU-ropejskimi”. Niebawem może się to okazać jedynym towarem eksportowym EU… 

Czas w końcu działać we własnym interesie.  Tym interesem jest przede wszystkim opuszczenie domu wariatów jakim stała się EU-ropa pod von der Leyen,  w którym jedyne co nas  może czekać  to rola pacjentów.

 

źródło:paczaizm.pl

20 thoughts on “Mercosur – EU wykańcza rolnictwo

    1. Ja bym sugerował rewelacyjną, często sugerowaną tutaj metodę sprawdzenia po prostu u źródła. Nie wymaga ona znajomości chińskiego, angielski w pełni wystarczy, a sama giełda podaje wszystkie potrzebne aktualne wielkości. Na ten czas cena kilograma fizycznego srebra wynosi $3860. Stanowi to premię rzędu $1K ponad cenę srebra papierowego raportowaną na innych giełdach. Per uncja jest to więc premia rzędu $31.

      Zgodnie z tym przed czym przestrzegałem od lat w TwoNuggets Newsletter, ceny metalu prawdziwego i papierowych substytutów zaczynają się w końcu rozjeżdżać…

  1. @Tamara
    Chcesz wiedze gospodarza, to wykup newsletter. Ta wiedza z nieba nie spada, a ty chcialbys tak na gotowe i za darmoche. Co nie stac cie? Jak cie nie stac wydac 10 euro na wydanie to d* jestes nie inwestor i nie zawracaj glowy.

  2. Wobec poniższych danych to chyba nie ma co płakać nad polskim rolnictwem. Konkurencja mogłaby długoterminowo wpłynąć na pozytywne przeobrażenie polskiej branży rolnej.
    Udział rolnictwa w PKB Polski w 2023 roku stanowił około 2,8%. Średnia dla UE w tym okresie wynosiła 1,7%.
    W 2023 roku w Polsce zatrudnienie w rolnictwie wynosiło 7,8%. Średnia na UE plasowała się na poziomie 3,8%.
    Efektywność rolnictwa na pracownika w Polsce jest prawie najniższa w Unii Europejskiej i jedynie o 1,7 tys. USD wyższa niż w Rumunii (ostatnie państwo w UE). Efektywność naszego rolnictwa jest także gorsza niż w Egipcie, Białorusi, Uzbekistanie, Kazachstanie, Turcji czy Macedonii Północnej.
    Polska mimo tego, że zajmuje 3. miejsce pod względem zatrudnienia w rolnictwie oraz 6. pod względem udziału rolnictwa w PKB zajmuje przedostatnie miejsce pod względem wartości dodanej w rolnictwie na pracownika.
    Reszta interesujących danych na stronie: https://obserwatorgospodarczy.pl/2025/02/19/rolnictwo-w-polsce/

    1. Sporo racji, nie kłócę się z tym wcale. Ale problem leży gdzie indziej. Ze swoich lepszych lat EU zachowała relatywnie ostre normy jakości produkowanej żywności i jej monitoringu. Wraz z Mercosurem, gdzie żadnych poważnych norm nie ma i nie będzie, wszystko to idzie teraz do kosza. Zarządzana przez globalistów EU wpuszcza po prostu do siebie wielkotowarową produkcję wielkich holdingów zachodnich, błaznujących jako ubodzy guachos na pampie, praktycznie bez żadnej kontroli celnej czy sanitarnej. Będzie to samo co z Ukrainą – rzeczy traktowane rundupem, pestycydami, herbicydami, cały GM scheiss, bez żadnych ograniczeń ani krajowych ani unijnych, lać się będą z dwóch zapadłych końców kontynentu: od wschodu i od zachodu (Portugalia-Mercosur) i stamtąd rozprzestrzestrzeniać się też bez żadnej kontroli po całej EU.

    2. Napisałeś jak minister gospodarki, albo finansów, dla którego liczy się PKB albo wielkość bazy podatkowej! Ja zaś napisze z punktu widzenia wielbiciela jajek na miękko, które nie śmierdzą rybą i pomidorów pachnących słońcem i hodowanych na gruncie. Otóż mnie nie interesuje wydajność rolnictwa, tylko możliwość zakupu tanich i dobrych jakościowo produktów rolnych na bazarku, pochodzących od lokalnych producentów. Tak jak to robię od lat. Nie interesuje mnie oszczędność związana ze wzrostem wydajności w tym sektorze. Wolę, żeby państwo dopłacało rolnikom, niż tę kasę przepieprzylo na zakup uzbrojenia od hegemona wedle trumpowych wytycznych.

      1. A no właśnie… Z tego co wiem to lokalny producent w PL nie kupi dłużej w sklepie Roundup-a nawet gdyby chciał. Natomiast wszystko z Żabki ociekać nim będzie wkrótce bo użycie Roundup-a w Am.Płd jest nielimitowane, powszechne i konieczne bo inaczej chwasty pochłaniają uprawę.

        EU rządzona jest przez psychopatów do dziś wyznających teorie population control i czego tam jeszcze Spinelli nie wymyśił a do kontroli populacji unia z Mercosurem nadaje się idealnie… Nawet bez roundup-a pogłowie Polaków spaść ma w połowie wieku do coś 15M, a z Mercosurem spadnie szybciej i niżej… ;-D

        1. Pan da spokój temu Spinellemu. Pomysł na zjednoczoną Europę i hodowlę rasy eurazjatycko-negroidalnej jako pierwszy forsował publicznie Richard Coudenhove-Calergi. Europejski arystokrata! Komuch Spinelli swój manifest pisał 20 lat później, niż Kalergi organizował swoje paneuropejskie kongresy. To Kalergi podobno swoje idee podrzucił amerykańskiemu establishmentowi.

          1. Myślę, że nie ma co się cofać do tak dawnych czasów w próbie objaśniania tego co się dzieje na Zachodzie. Unia podlega tym samym procesom co USA i Kanada i sprowadza się to do ubożenia i zaniku klasy średniej i koncentracji bogactwa w rękach 1-3% społeczeństwa. To jest skutek globalizacji tj. kapitalizmu nie opartego na realnej produkcji dóbr, ale na tworzeniu tzw. produktów finansowych, którymi się mami wszystkich co mają jakiś kapitał, poczynając od drobnych ciułaczy oszczędzających na emerytury po ludzi bogatych. To jest czas spekulantów finansowych a nie przemysłowców pokroju Henry Forda.
            Obecne elity mogą się odwoływać i do Marksa i do Lenina, kiedy będzie to im na rękę, ale ich działania zmierzają ku temu, że ludzie są coraz biedniejsi i młode pokolenie żyje gorzej niż ich rodzice w ich wieku, mając dużo mniejsze szanse na uzyskanie własnego mieszkania.
            Wyklinani przez propagandę socjaliści i komuniści żyli w czasach, kiedy na wsiach z danej rodziny do szkoły chodziło jedno dziecko, gdyż była tylko jedna para butów. Ludzie wówczas chodzili za potrzebą za stodołę. Sławojki pojawiły się na wsiach później i uchodziły za wielki postęp. Uważam że gdyby nie PRL, pomimo wielu wad tego systemu to nadal wielu Polaków korzystało by ze sławojek, w tym wielu najbardziej radykalnych antykomunistów. Zresztą dotyczy to oceny historii, a te mogą być różne. A zagrożenia są z zupełnie innej strony i nie jest pewne, czy nasz kraj je przetrwa.

      2. W tym kontekście ciekawi mnie wzmianka którą raz czytałem (niestety nie zapisałem linku, sorry), że Włochy zgodziły się na to porozumienie po tym, jak dodana została do niego możliwość blokowania, chyba ilościowego, importów w razie potrzeby. Niestety nie wiem, czy prawo do blokowania miałyby poszczególne kraje, czy tylko cała Unia. W tym drugim przypadku byłby to martwy przepis. Wie ktoś coś o tym? Czasu na przeczytanie więcej na temat szczegółów porozumienia, a już tym bardziej całej jego treści, do tej pory nie miałem. Nie żeby to tak wiele zmieniało w tym momencie…

        1. Znalazłem dość chyba trafny komentarz do ostatnich umów UE o wolnym handlu

          https://zbigniew1108.neon24.net/post/184500,elegancka-kapitulacja-europa-prosi-o-lagodny-wyrok-takze-dla-polski

          On niby się tyczy umowy z Indiami, ale w gruncie rzeczy jest bardziej uniwersalny. W kontekście tego komentarza możliwość blokowania o której napisałeś jest mało istotna. Europa się po prostu zwija, a umowy o których mowa są tego odzwierciedleniem.

          1. Interesujący punkt widzenia. Szkoda tylko że autor buduje te teorie na fałszywej obserwacji jakoby „Wskaźniki [EU] rosną. Handel się zgadza”.

            Co się mu zgadza i jakie, u czorta, wskaźniki mu rosną? EU od prawie dekady STOI w miejscu, tracąc pozycję względem reszty świata. To co jej rośnie to może liczba gender studies i wskaźnik zamordyzmu. Gdyby była to korporacja to jej CEO zostałnby wywalony na pysk po pierwszym roku i pilne postępowanie naprawcze zainicjowane natychmiast.

            Ja byłbym bardziej to the point w diagnozie – EU jest laboratorium w którym bez przerwy sprawdza się karkołomną tezę – postaw na czele autentyczną wariatkę na dostatecznie długo i czekaj kiedy się polepszy. Niedługo będziemy mieli jubileuszowy 20-ty pakiet sankcji anty-rosyjskich, mimo że każdy z poprzednich 19-stu wykazał swoją bezskuteczność… 😀 Nie wierzę że „elity” EU mają dość potencjału intelektualnego aby świadomie sterować organizację w kierunku mega umów handlowych na bazie analizy prezentowanej przez autora. Moim zdaniem są to prędzej ruchy Browna grupy wariatów przy władzy, i dlatego z domu wariatów należy wiać a zadawać pytania później, z bezpiecznego miejsca. Trudno jest wskazać jedną korzyść jaką kraj odnosi obecnie siedząc w EU.

          2. @Cynik9

            Formalnie PKB UE rośnie ,a bilans handlowy jest dodatni. Czyli wszystko się zgadza z zasadami nowoczesnej ekonomii. Wprawdzie Bastiat dowodził, że dodatni bilans handlowy nic w gruncie rzeczy nie znaczy, a PKB UE jakby mu zrobić uczciwą korektę na inflację to by pewnie przestało rosnąć, niemniej póki co ludziom w UE żyje się dostatnio. Wygląda więc na to, że plan likwidacji Europy jaką znamy jest dopracowany i wdrażane są kolejne etapy mające na celu łagodzenie negatywnych skutków procesu, żeby lemingi się nie buntowały ani nie otrzeźwiały aż do momentu, kiedy będzie za późno.

            Dla Europy Zachodniej chyba zresztą już jest za późno. Polska miałą w latach 80tych jeden dodatkowy wyż demograficzny skutkiem stanu wojennego i ma jeszcze szansę na otrzeźwienie, ale chyba tylko wirtualną, bo ludzie w Polsce nie są już mentalnie zdolni do suwerenności. Jedyna nadzieja, że Podły Ruski Czekista będzie dostatecznie podły, żeby doprowadzić do rozpadu UE. Tylko to może uratować Polskę jako państwo narodowe.

    3. Może i efektywność ekonomiczna kiepska, ale to nie o nią w ogóle chodzi.
      To co Gospodarz napisał wyżej – chodzi o poparcie rolników dla określonych decyzji politycznych, a przynajmniej o brak sprzeciwu. Podobnie przekupywano górników, dzięki czemu nadal w Polsce nie opłaca się wydobycie węgla, choć opłaca się wszędzie indziej.
      I nikt nie jest w stanie wyjść z tego impasu, przywilejów raz nadanych odebrać się nie da.
      Zapewne i rolnicy i górnicy rozumieją że ekonomicznie to nie ma sensu i wszyscy się na nich muszą zrzucać, ale to jeszcze nie powód żeby rezygnować z pracy i szukać sobie innego zajęcia. W razie wątpliwości zawsze można przywieźć gnoju pod sejm czy jakieś opony spalić.

      (…) Efektywność polskiego rolnictwa jest niższa niż w Uzbekistanie czy Kazachstanie – to chyba jednak coś oznacza jeśli na pustyni da się coś sprawniej wyhodować niż w PL. Może powinni się na jakiś czas zamienić miejscami, obie strony by chyba skorzystały

  3. to nie jest tradycyjny wpis. tradycyjny to jest o tym co ważne, o złocie, srebrze, platynie i ew. o parytecie złoto-srebro.

    stron antyunijnych czy wolnościowych jest na pęczki. pierwszy z brzegu http://wolny-wybor.blogspot.com
    ale sensownych danych brakuje. ostatnio moneciarz coś tam robi czy chojnacki na YT. ale potrzebujemy konkretów.

    np. czytałem informacje o różnicach na spredzie między szanghajem a londynem. Ludzie podawali od 5% do 60% (pani Szewczyk, czyli taki cynik w spódnicy)

    1. Dziękuję za instrukcje co jest wpisem tradycyjnym a co nie! Inaczej mógłbym się pogubić w tym natłoku definicji… 😉

      Nie całkiem się tylko zgodzę z drogim(ą) Czytelnikiem(czką) o tym co jest ważne. To co jemy, czy jemy w ogóle oraz ile za to płacimy wydaje mi się dużo ważniejsze od na przykład srebra w Szanghaju. Srebro było ważne od 20 lat, złoto idem. Obawiam się że teraz na popularną dyskusję na publicznym blogu czy i na ile jest ważne jest za późno. Zresztą nieuchronnie przekształciła by się ona poczekalnię u psychiatry, co było przyczyną przesunięcia tematyki inwestycyjnej do TwoNuggets Newsletter, dawno już temu.

      Cynik, w spódnicy czy bez, może mieć rację… Nie bardzo jednak rozumiem dlaczego miałoby to być ważne dla gros inwestorów bez ekspozycji na srebro. A ci inwestorzy z poważniejszą ekspozycją na cokolwiek innego powinni moim zdaniem lepiej zainteresować się tym co pani von der Leyen wypichciła dla nich w Davos i kiedy z panią Lagarde oskalpują ich z tego co odłożyli europejską „unią inwestycyjną” i cyfrowym euro… W odróżnieniu od srebra, na Polexit nie jest jeszcze za późno…

      1. Człowiek jak widzę uczy się cały czas. A to czego oczekują czytelnicy i co uważają za tradycyjne wpisy może mieć znaczenie.

        Ja czuję się w pewnie sposób związany z dwomakopiejkami jak piszą złośliwcy, bo tu się uczyłem, jak zważyć uncje, co to jest karat i wiele więcej. To tu czytałem komentarze ludzi którzy dyskutowali o konkretach. Zmiana tematów na : co wypić i czym zakąsić ; jest smutna. Bez realnych danych, bez informacji z rynku to staje się spekułą z zawiązanymi oczami. Bez fundamentów ulegniemy emocjom, a wszyscy jesteśmy na nie podatni.

        Tak jak kiedyś edukowałeś i pokazywałeś co warto czytać tak dziś powiedz kiedy sprzedać i czy w ogóle za naszego życia warto. Ale nie : bo mi sie tak wydaje , że ja myśli; tylko realnie. Niech cyfry przemówią, bo emocjami lepiej zarządza SI niż ktokolwiek z nas.

        1. kiedyś edukowałeś i pokazywałeś co warto czytać tak dziś powiedz kiedy sprzedać

          Nie czytałeś chyba zbyt uważnie. Pisałem wielokrotnie aby nie polegać ani na opinii „ekspertów” ani tym bardziej masowego inwestoriatu, lecz zrozumieć dobrze samemu w co się inwestuje. Decyzja o sprzedaży musi być przemyślana a podjąć ją musi wyłącznie sam zainteresowany, chociażby dlatego że łączy się z pytaniem co dalej. Poleganie na opinii gminnej kończy się najczęściej dosyć kiepsko.

          1. nikt nie chce informacji teraz, ale informacji!
            zobacz jak wyglądają dziś art. pożal się Boże autorów, wzrosło do 4K$ bo wojna, bo układ gwiazd
            za tydzień, wojna, trump i pietruszka zamarzła no to dlatego 5K$ a tamto się pomylilismy bo wojna, cła trump i tak w kółko!

            Informacji, wiedzy brak. Ludzie sami sobie powiedzą co zrobić ale nie ma danych. Nie chodzi o to by panikować więcej niż inni, ale by w sytuacji kłamstwa i bałaganu podejmować decyzje na podstawie czegoś a nei widzimisie.

            Samsung np. wynalazł akumulatory które są 10 razy lepsze od wszystkich dostępnych na rynku, ale wymagaja KILOGRAMÓW srebra. chciał kupić i mu zablokowali tranzakcje to kupil kopalnie!
            (może to to napędziło panikę, stało się katalizatorem, cos małego co wywołało lawinę) to są informacje, których tu brak a masz wiedzę. peter shiff panikuje jak nasz ator, ale podaje realne dane które można zweryfikować i podjąć decyzje. Idź i ty pisz podobnie ;D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *