Kot naczelnika

Niemiecka euro-posłanka Katarina Barley może być oszołomką  porównywalną z polską przedstawicielką w tym gremium panią Spurek. W odróżnieniu jednak od Spurek pełni ona wysoką unijną funkcję wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego. Kiedy więc Barley nawołuje do „zagłodzenia” Polski to ma to swój ciężar gatunkowy.  W końcu Niemcy w głodzeniu Polaków mają pewne doświadczenia historyczne. Kiedy więc wysoki przedstawiciel niemiecki znowu  mówi o “głodzeniu” Polaków to żarty się kończą.   Nawet największe trepy w kraju powinny wziąć to na poważnie.

No i wydaje się że biorą.  Oto kaczyński rząd usiłuje właśnie zalecenia pani Barley wprowadzić w życie drogą ustawowego wykończenia krajowej produkcji wołowiny i drobiu. Zabronienie uboju rytualnego pozbawi je znacznej części rynków, czynnika decydującego o opłacalności produkcji rolnej z wykorzystaniem ekonomii skali. Przedsiębiorstwo któremu obrót na skutek kaczyńskiej ustawy o ochronie zwierząt spadnie o połowę  nie będzie przecież produkowało o połowę mniej ani nie stanie się o połowę mniej rentowne. Nie będzie produkowało nic bo je właściciel po prostu zlikwiduje.

Jeśli ustawa nie jest więc wprost aktem świadomego sabotażu to rząd kaczyński demonstruje tutaj swój kompletny brak wyobraźni co do kaskadowych efektów swoich poczynań. Zamknięta raz ferma drobiu czy bydła rzeźnego oznacza nie tylko zerwanie kontraktów i  połączeń kooperacyjnych.  Oznacza to mniej potrzebnych pasz i mniej powstałych odpadów. To w konsekwencji mniej obsianych hektarów i mniej ferm np. norek zużywających te odpady. Dużo mniej pracy w wielu innych gałęziach produkcji rolnej, w logistyce, w usługach. W rezultacie, co jasne być musi nawet dla pani dr. Spurek, oznacza to dużo droższą żywność w Polsce dla każdego.

A co powiedzieć mają ci którzy w Anglii czy Niemczech oszczędzali przez lata i w końcu mieli niefart wrócić z kapitałem do kraju aby “zainwestować” tu w farmę? Dostali od rządu dobrego kopa z którym nigdy by nie wyszedł rząd HM the Queen czy rząd Frau Merkel. Tak to jest “inwestować” w Polsce, co konsekwentnie odradzamy, a do czego namawiał swojego czasu znany inwestor, choć niekoniecznie swoich pieniędzy, premier Morawiecki.

Nie to aby w bantustanach z nieistniejącym czy samobójczym prawem nie można było w ogóle inwestować. Można,  ale inwestuje się  głównie krótkoterminowo, z miesiąca na miesiąc, z nastawieniem na szybki zysk, i do czorta z resztą. Tam gdzie inwestowanie ma być długoterminowe,  z perspektywą  stopniowej rozbudowy wartości,  dużo lepiej jest wybrać kraj cywilizowany, gdzie prawa z dnia na dzień nie zmienia zgraja przekupnych półgłówków  a kraj płynący w jego kierunku kapitał hołubi i zapewnia mu odpowiednią ochronę.

Nauczkę dostała też cała wieś polska. Niestety, dopiero po zainstalowaniu ich głosami Dudy i PiS-u w siodle na kolejne lata. Ci którzy “żywią y bronią” byli tradycyjnie elementem najbardziej związanym z polską ziemią i z polską tradycją. Sceptyczni pod adresem naprzód zaborców, nieufni potem wobec komunistycznych zapędów kolektywizacyjnych, na końcu niechętni wchodzeniu do euro kołchozu. Unia wiedziała dobrze że bez przekupienia ich chłopi polscy nigdy za akcesem nie zagłosują. Dlatego przekupiono ich szczodrymi dopłatami “czy się stoi czy się leży” rozdawanymi zasadniczo na dobre oczy, za posiadanego hektara. Z grona sceptyków chłopi polscy stali się szybko euro entuzjastami, z niebieskimi chorągiewkami z drutem kolczastym furkoczącymi z ciągników.

To czego ani unia ani tym bardziej rządy w Warszawie im nie powiedziały to to że nie ma mowy aby wszyscy dostali cokolwiek porównywalnego z futrowaniem rolników w starej unii. Dostali mniej więcej ćwierć tego. Na resztę mogą liczyć dopiero wtedy kiedy państwo,  w akcie uboju rytualnego polskiego rolnictwa,  zredukuje pogłowie chłopów z 30% wówczas do unijnej średniej poniżej 3%. Dopiero wtedy niedobitków,  jeśli jacyś zostaną,  unia obiecuje futrować.  Przynajmniej na papierze bo wątpliwe jest czy dotrwa do tego czasu.

Dlatego trudno jest oprzeć się wrażeniu że niewydarzona kaczyńska ustawa o ochronie zwierząt jest kolejnym, z premedytacją przeprowadzonym krokiem w kierunku likwidacji polskiego rolnictwa. Pierwszym było uniemożliwienie Polakom  nabywania ziemi rolnej w tak zwanej ustawie o ustroju rolnym.  Ileż to bzdur naopowiadał wówczas PiS-owski aparatczyk będący dziś komisarzem rolnym unii o tym jak to Niemcy nas wykupią  po ustaniu memorandum. Kuriozalny fragment tamtej ustawy, na który nikt jakoś nie zwracał uwagi, zostawiał jednak prawo nabywania ziemi rolnej “gminom wyznaniowym”.   I tu ciekawostka,  w obecnym rozdaniu kart mamy identyczną sytuację. Produkcja i eksport wołowiny halal zabroniona ma zostać Polakom.  Drobiu także.   Nadal jednak jakimś cudem zakaz nie obejmie “gmin wyznaniowych” które będą się mogły tym dalej zajmować.  Czytaj – przejąć istniejącą produkcję.  PiS czyni tym dalszy krok w kierunku eliminacji polskiego rolnictwa sprawiając że zarówno ziemia jak i dochody z niej przejęte zostaną przez elementy obce.

Jakie tam zresztą elementy obce,  po prostu przez rdzennie polskie  „gminy wyznaniowe”…  😉

20 Replies to “Kot naczelnika”

  1. ▌▌A wy co? Nie słyszeliście? Po powyborczym wyciulaniu polskich rolników jednej nocy do zera „PiS wsłuchał się w głosy”: — W Polsce jest za mało urzędników! — wołają dosłownie wszyscy, dlatego do rzeźni rolników polskich PiS dorzuca dodatkowo nowych urzędników do utrzymania przez ogłupiałych krajowców: Państwową Inspekcję Ochrony Zwierząt z prawem do wchodzenia na prywatne posesje ekstra!

    No co tu się może nie podobać?

    Tym antysemitom nigdy nikt nie dogodzi: PiS obiecał program Krowa 500+ (pod warunkiem, że się zapisze do PiS) i obiecał program Świnia 300+ (pod warunkiem, że się zapisze do PiS): na co tu narzekać, przecież to same plusy!

    .

    W socjalistycznej Polsce tak już po prostu musi być: Polak ma być nędzarzem w swoim własnym kraju — zmuszonym błagać o łaskawy ochłap od swego pana i właściciela: urzędnika Partii.

    Polacy oddają pasożytniczej kaście urzędniczej POŁOWĘ SWOJEGO MAJĄTKU (ukrytą głównie w sztucznej drożyźnie wszystkiego — „niewidzialnych” podatkach pośrednich) — bez tego mielibyśmy DWA RAZY WIĘCEJ MIESIĄC W MIESIĄC, ROK PO ROKU, POLAK PO POLAKU — jest z czego inwestować i przyspieszać turborozwój! — po czym rzuca na ziemię jakiś nędzny ochłap i jeszcze każe za to Polakom okazywać nadzwyczajną wdzięczność dla swojego pana i urzędnika…

    ● Aby pasożytnicza kasta urzędnicza rosła w siłę, a urzędnikom się żyło dostatniej!

    ● Podatków raz zdobytych na Polakach nie oddamy nigdy!

    ● Każdemu, kto podniesie rękę na podatki zdobyte przez pasożytniczą kastę urzędniczą, kasta urzędnicza tę rękę odrąbie!

    .

    ▌▌To w sumie aż dziwne, że Kaczyńskiego jeszcze nie porwali na premiera Izraela — skoro ostatnio mają z tym problem (tak jak Izrael porwał Vanunu z ziemi włoskiej do Izraela) — widocznie w Polin wciąż odwala lepszą robotę i musi działać dopóki nie będzie ostatecznie i z kretesem u Polaków spalony: polska ziemia dla „gmin wyznaniowych”, polskie rolnictwo mięsne dla „gmin wyznaniowych”, dzięki wyłudzonym danym osobowym Polacy do końca swojego życia z finansową pętlą na szyi u finansowych grandziarzy…

    — Tyś najpiękniejszy na świecie! Króluj nam I. Prezesie, a będziesz wielki puryc!

    .

    1. Na kanale twonuggetstv na YT jest mój filmik chyba z kwietnia tego roku który powołuje się na podobne informacje, pochodzące od niemieckiego wirusologa Wolfganga Wodarga. Zasadniczo Wodarg twierdzi że test PCR is stary i niedokładny. Jest w tym nieco prawdy ale nie cała.

      W rzeczywistości PCR jest pewną metodologią która wymaga pewnych uzupełnień w zależności od tego jakiego wirusa chcemy wykrywać. Jedna taka zmodyfikowana metoda powstała właśnie w CDC, jest stosowana w USA i jest opisana jak byk na stronie CDC. Gdyby więc gość z tego filmiku, zamiast panikować poczytał sobie o co chodzi to panikowałby dużo mniej.

      Zdaniem CDC, ich metoda jest dokładna, będąc specjalnie kalibrowana na przypadki „100% pozytywne” i „100% negatywne”. Margines błędu jest stosunkowo mały i leży po stronie false negatives, czyli może w pewnych przypadkach nie wykryć wirusa. Wynik pozytywny natomiast wygląda na wysoce wiarygodny.

      Zwróciłbym natomiast uwagę na inną rzecz umożliwiającą IMO stymulowanie przez rządy sztucznej paniki. Wersja CDC testu PCR wykrywa mianowicie jednocześnie wirusa SARS-cov-2 oraz wirusy dwóch szczepów grypy „A” i „B”. Cokolwiek to dokładnie oznacza, nie jest całkowicie jasne czy to odróżnienie jest stosowane, bo we wszystkich trzech przypadkach chodzi w końcu o wirusy typu corona.

      1. Jakiś miesiąc temu New York Times (spróbuję odgrzebać link) opublikował artykuł w którym spece od diagnostyki i wirusologii mówili że nie zdawali sobie sprawy z tego, że testy PCR są wykonywane błędnie, bo mają zbyt wysoką czułość spowodowaną niepotrzebnie dużą liczbą cykli replikujących materiał genetyczny. Okazało się że bardzo dużo testów pracowało na 40 albo 37 cyklach. Zdaniem wirusologów to absurd, bo replikacja poskleja materiał z jakiejś dawnej infekcji która nie miała nic wspólnego z koronawirusem i da rezutat pozytywny. Wszystko powyżej 35 cykli to przegięcie, 30-35 to już trochę lepiej, większość skłania się ku 30-tu, a nawet mniej. Co ciekawe, laboratoria testujące próbki nie podawały z wynikiem ilości wykonanych cykli, tylko „yes/no”. Rezultat jest taki że część testów w Massachusetts i New York dała w 90% wynik „false positive”… To by swoją drogą wyjaśniało doniesienia o zauważalnie dużej liczbie chorych, ale asymptomatycznych. Na pewno tacy są, bo każdy reaguje na infekcję inaczej, ale jeśli sporo z nich to ludzie zwyczajnie zdrowi ale z diagnozą „false positive”, to hordy „asymptomatycznych” przestają dziwić. Niektórzy mogli to też już przechorować, ale taki test wyłapie że coś im jeszcze pływa w krwioobiegu, nawet jeśli już mają odporność i nie mogą infekować.

        I co? I nic. Nikt inny nie podniósł tematu. Tydzień później moja żona znalazła wzmiankę w materiale którejś ze stacji telewizyjnych na YouTube i cisza.

        Ta panika jest zbyt piękna i użyteczna żeby się zmarnowała. Można drukować i stymulować jakby jutra nie było. Przy okazji można zrobić eksperyment i sprawdzić ilu ludzi zinstaluje sobie aplikację do śledzenia kontaktów. Będzie wiadomo jak można populację urabiać w przyszłości, bo przecież to nie ostatni przeskok międzygatunkowy takiego wirusa.

        1. tylko „yes/no”.

          Moim zdaniem to jest prawdopodobnie sedno przekrętu w którym wszystko się zgadza, poza skalą manipulowania percepcją mas. Wybierzmy sobie szczep grypy bardziej popularny w roku, dajmy na to 2025, i używając nieznacznie zmodyfikowanych testów PCR oraz dokładnie tej samej oprawy propagandowej można spokojnie wskrzesić pandemię korona wirusa covid-25. Cała reszta ta sama – testy na „korona wirusa” pozytywne/negatywne, autentyczne przypadki śmierci na grypo-pochodne autentyczne zapalenie płuc, większość dowiadująca się o „pandemii” z mediów bo inaczej by na to sama nie wpadła.

          I iluzoryczna szczepionka na białym koniu, która pojawi się od razu po ostatecznym zaoraniu gospodarek i zejściu do poziomu wegetatywnego…

      2. Znalazłem: https://www.nytimes.com/2020/08/29/health/coronavirus-testing.html.

        Na nytimes.com proponują założenie konta, co może sugerować że pozwolą na jeden artykuł za darmo, a potem będą „nalegać”. Sugeruję sobie zapisać albo (chyba lepsze) wydrukować do pdf-a, żeby można było spokojnie przeczytać bez ryzyka że sesja zgaśnie.

        PS. Poprzedni komentarz po wysłaniu wygląda jak kotlet mielony, mimo że go formatowałem. Albo to chwilowe, albo nie (przepraszam). Zobaczymy. Mam nadzieję że nic się nie popsuło z formatowaniem na forum.

      3. Czy odpowiedzi do komentarzy działają? Dwa dni temu wysłałem kilka (tak, trochę off-topic, ale ten link wcześniej też jest) i do tej pory ich nie widzę. [Wiadomość na maila czy doszły, czy nie, jest wystarczająca].

    2. My juz dawno otrzezwielismy i pisalismy na tym forum w kwietniu/maju, ze dla tego wirusa nie przetestowano nawet postulatow Kocha. Nie wiem, czy od kwietnia, kiedy to pisalismy, cos sie zmienilo. Raczej watpie…

  2. Ten potwór z kotem zatopi Polskę jak nikt inny wcześniej. Mamy najgorszy rząd w historii i trzeba się tego bac i powiedzieć jasno

  3. ▌▌„Kiedy więc Barley nawołuje do „zagłodzenia” Polski to ma to swój ciężar gatunkowy. W końcu Niemcy w głodzeniu Polaków mają pewne doświadczenia historyczne. Kiedy więc wysoki przedstawiciel niemiecki znowu mówi o “głodzeniu” Polaków to żarty się kończą.”

    Od razu widać, że niemiecką praworządność ma we krwi — praworządne Ustawy Norymberskie, praworządna masowa eutanazja eugeniczna, praworządna polityka morzenia głodem, czy też dziś wstecznie legalizowane przez TSUE niemieckie praworządne transporty przymusowe do praworządnych niemieckich obozów zagłady (wg TSUE „proporcjonalne i skuteczne” — i w efekcie również 100% praworządne).

    .

    ▌▌Na propozycję zagłodzenia Węgier oraz Polski w ostatecznym rozrachunku najlepszą możliwą odpowiedzią będzie powtórna operacja zdobycia Berlina i zmuszenie do ponownego podpisania aktu bezwarunkowej kapitulacji (nawet, jeśli nie obędzie się to bez strat własnych).

    .

      1. ▌▌Mimo wszystko warto powtarzać — jeszcze jeden przyczynek do wyrobienia sobie opinii (bo nie piszę tego czysto teoretycznie, a ostatecznie nikt za to nie odpowiedział [nie licząc wypędzenia]):

        .

        ● Europejska norma praworządności „Made in Germany” — narodu zbrodniarzy:

        — Panie, co z nami będzie? — zeskakują już na żwir, niespokojni, roztrzęsieni.
        — Skąd jesteście? — Sosnowiec, Będzin. Panie, co to będzie? — uparcie powtarzają pytania, wpatrując się żarliwie w cudze zmęczone oczy.
        — Nie wiem, nie rozumiem po polsku. Jest prawo obozu, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili.

        Już się opróżniły wagony. Chudy, ospowaty esman spokojnie zagląda do środka, kiwa głową z niesmakiem, ogarnia nas spojrzeniem i wskazuje wnętrze.
        — Rein. Oczyścić! Wskakuje się do środka. Porozrzucane po kątach wśród kału ludzkiego i pogubionych zegarków leżą poduszone, podeptane niemowlęta, nagie potworki o ogromnych głowach i wydętych brzuchach. Wynosi się je jak kurczaki, trzymając po parę w jednej garści.
        — Nie nieś ich na auto. Oddaj kobietom — mówi zapalając papierosa esman. Zapalniczka mu się zacięła, jest nią bardzo zaaferowany.

        Ciągną potężne słupy dymów i łączą się w górze w olbrzymią, czarną rzekę, która niezmiernie powoli przewala się przez niebo nad Birkenau i niknie za lasami w stronę Trzebini. Transport sosnowiecki już się pali. Mijamy oddział SS idący z bronią maszynową na zmianę warty. Idą równo, człowiek przy człowieku, jedna masa, jedna wola.
        — Und morgen die ganze Welt… — śpiewają na całe gardło.

        ● „Proszę państwa do gazu” — Tadeusz Borowski

        .

        ▌▌Tak więc absolutnie kluczowe jest powstanie EuroWehrmachtu utrzymywanego z ustanawianych właśnie za zgodą PiS europodatków wyciskanych bezpośrednio z unioobywateli (a póki co formowana jest I. dywizja Frontexu) i coraz liczniejsze głosy volksdeutschów:

        .

        — „Przymusowa solidarność!”

        — „UE musi zmusić każde państwo członkowskie…” — Sylwia Spurek

        — „Korytarze humanitarne nie będą funkcjonować, dopóki nie będzie europejskich sił interwencyjnych [EuroWehrmacht], które będą w stanie zmusić kraje takie jak Polska, Węgry czy Austria do rezygnacji z ich postawy!”

        .

        … A następnie powrót do praktyki niemieckiej praworządności powszechnego rozstrzeliwania pod ścianą opornych dla uzmysłowienia poddanym, że rozkazy Niemieckiej Unii Europejskiej to nie żadne śmichy-chichy.

        .

        1. Tak jak pierwszy Zwiazek Radziecki nie byl rosyjski, tak drugi Zwiazek Radziecki nie jest niemiecki. Herrenvolk jest jeden i ciagle ten sam…

          Zwyciestwo prowokacji.

  4. Ponieważ przy głosowaniu za ustawą PIS zarządził dyscyplinę klubową to oznacza to, że nie jest to jedynie kaprys Prezesa, a sprawa dużo bardziej poważna. W końcu Polska może być importerem żywności, a nie jej eksporterem. O ile ją będzie na to stać. Na świecie jest trochę państw gotowych sprzedać nam swoją żywność.
    Co siedzi w głowach polityków, choćby takiego Prezesa stanowi dla mnie zagadkę.

    1. ▌▌Wszystko załatwia ordynacja wyborcza — w JOW-ach to w ogóle nie byłby problem wyborców „co siedzi w głowie I. Prezesa Partii?” — o wszystkim decyduje przewaga liczebna niemal całkowicie wolnych elektorów.

      A w ordynacji partyjniackiej, czyli większościowej?

      Ma to kluczowe znaczenie!

      Tylko dzięki ordynacji partyjniackiej, czyli większościowej I. Prezes Partii, niekonsultując się absolutnie z nikim, może z dnia na dzień dziś zarządzić likwidację kolejnych branż (mięsna, wiatraki, e-papierosy, środki ochrony przed pandemią, badania na obecność koronawirusa, usługi pocztowe, wolne [czyli prywatne] przedszkola i szkoły, start-upy, cokolwiek…)

      .

      Dlatego tak histerycznie broniona Rejtanem jest proporcjonalna ordynacja wyborcza — gdzie głosowaniami całego Sejmu w te lub we wte trzęsą raptem dosłownie góra trzy osoby (SIC!!!) i naprawdę nie wiemy, komu one służą.

      Bardzo pouczający był tu przykład posła Woszczerowicza — po zaledwie 2-sekundowym telefonie natychmiast stawiającego się i wesoło merdającego ogonem pod drzwiami cierpliwie oczekując na nową dyspozycję swojego pana — „najlepszego płatnika”.

      .

  5. cały ten bajzel jest przez półgłówków którzy swoje uciułane oszczędności trzymają w tzw banku lub skoku na rachunku lub na lokacie i neokomuchów u władzy boli głowa że ludzie nie wydają na konsumpcję która jest wysoko opodatkowana w PL ….ot cała wiedza tajemna

  6. Akurat z rolnikami nie było trudno, nawet jeśli dostali by tylko dziesiątą część tego co ci w starej Unii. Wcześniej państwo nawet sznurka do snopowiązałek nie potrafiło zorganizować.

  7. ▌▌„Kuriozalny fragment tamtej ustawy, na który nikt jakoś nie zwracał uwagi, zostawiał jednak prawo nabywania ziemi rolnej “gminom wyznaniowym”. I tu ciekawostka, w obecnym rozdaniu kart mamy identyczną sytuację. Produkcja i eksport wołowiny halal zabroniona ma zostać Polakom. Drobiu także. Nadal jednak jakimś cudem zakaz nie obejmie “gmin wyznaniowych” które będą się mogły tym dalej zajmować. Czytaj – przejąć istniejącą produkcję. PiS czyni tym dalszy krok w kierunku eliminacji polskiego rolnictwa.”

    A tam zaraz „nikt”… Gdzie, jak nie tutaj:

    .

    ▌▌Prawdziwy Polak — zdaniem funkcjonariuszy PiS — powinien zostać na całe życie przypisany do ziemi — powinien ją orać i w obowiązkowym kontyngencie (jak zawsze — od czasu pierwszej okupacji), uczciwie (nie wykręcając się pogodą czy urodzajem) odstawiać plony po urzędowej cenie, jak nakazuje Partia.

    Raz na cztery lata, w tydzień przed kopertowymi wyborami władz Partii, prawdziwy Polak miałby prawo podróży do pobliskiego żydowskiego miasteczka na lokalny jarmark, gdzie kupi sobie nowe buty i chustę dla swojej baby.

    No i czy komuś to przeszkadzało? Jeśli ktoś jest przeciw, TO NA PEWNO NIE JEST „DOBRYM CZŁOWIEKIEM”!

    .

    ▌▌Ech, takie piękne, prezesowskie marzenie:

    — A czyiście wy, chłopy?

    — A najjaśniejszego imama z Berlina, oby Allach pomnożył dni jego…

    — Wolniście wy?

    — My wyzwoleni panie, ale odrabiamy dzierżawy na spłatę kredytu…

    — I dużo jeszcze zostało?

    — Aaa, że i do śmierci wystarczy…

    — A nie chcielibyście iść chłopy do mnie na służbę? Kredyt wykupię i soboty będą lekkie, bo to u mnie święto…

    — To już nie na naszą głowę… Co władza postanowi, tak i zrobimy…

    .

Comments are closed.