czw. Kwi 9th, 2020

Wyzwolenie

aż do zniewolenia

Lewicowy brukselski portal Politico dziwi się jak to Rosja i zachód mogą patrzeć na te same wydarzenia i widzieć w nich całkowicie odmienną rzeczywistość. Okazją do tych uwag było niedawne spotkanie w Paryżu między Niemcami, Francją, Ukrainą i Rosją w tak zwanym formacie normandzkim.

Obok krwawej historii w Normandii która być może nadaje nieco makabryczne tło tym negocjacji pokojowym – pisze Politico – do Francji i Niemiec być może również nie dociera opinia rosyjska że desanty w D-dniu nie były specjalnie istotne. Pije tym do oświadczenia rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych z czerwca którego rzeczniczka M. Zacharova stwierdziła: Lądowania w Normandii nie zmieniły wyniku WWII i Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Wynik [wojny] ustaliły zwycięstwa armii Czerwonej – głównie pod Stalingradem i pod Kurskiem. Przez trzy lata UK i potem USA przeciągały otwarcie drugiego frontu.

Cóż, Zacharowa ma po prostu rację. Do wielu na zachodzie, w tym dla brukselskich neokomunistów, nadal nie dociera w pełni skala sowieckiego wkładu włożonego w pokonanie III Rzeszy Adolfa Hitlera.

Nie każdemu musi się to podobać ale budzi respekt.  Faktem jest  że UK i USA robiły wszystko aby wykrwawić Sowietów w walce z Hitlerem jak najdłużej, maksymalnie opóźniając otwarcie drugiego frontu w Europie. Kiedy  w końcu w czerwcu 1944 do tego doszło było już późno. Wszystko w głównych rysach zostało już zdecydowane wcześniej. Krwawy kocioł na plażach Normandii był owszem, faktem. Straty lądujących aliantów, podobnie jak Niemców, sięgnęły około 10 tysięcy.

Wszystko to jednak – powiedzmy jasno – jest błędem zaokrąglenia wobec strat Sowietów pod Stalingradem, sięgających 1.1 miliona i strat niemieckich szacowanych na 650k – 850k. To rzeczywiście Stalingrad zadecydował o losach WWII, nie piknik w parku jakim był w porównaniu z tym desant w Normandii. Drugim po Stalingradzie decydującym starciem WWII  była bitwa na łuku kurskim.  Było to największe starcie pancerne wszech czasów i próba Hitlera przejęcia inicjatywy na froncie wschodnim. Tu straty sowieckie wyniosły, wg różnych szacunków,  177k do 680k  a niemieckie 54k – 110k. Sowieci stracili ponad 1600 czołgów, Niemcy 320. To wszystko również o rząd wielkości więcej niż cały D-Day.  Prawdopodobnie więcej nawet niż całość strat alianckich w kampanii na zachodzie!

Po Stalingradzie i Kursku było już zasadniczo po Niemcach pozamiatane.  Lądowanie w Normandii było w mniejszym stopniu wkładem w pokonanie III Rzeszy. W większym stopniu chodziło o zajęcie w Europie tego co się jeszcze da na wypadek gdyby sowiecki sojusznik zanadto się rozpędził i chciał sięgnąć Atlantyku.

Także w Polsce niektórzy mają problemy z historią i widzą ją z odmiennych perspektyw.  Oto towarzysz Czarzasty,  rodem jeszcze z PZPR,  został polit poprawnie ofuknięty przez media za twierdzenie że Armia Czerwona wyzwalała Polskę.  Społeczeństwa zachodnie wyzwalane przez aliantów zachodnich odczuwały ulgę. W odróżnieniu od nich Polacy wyzwalani przez Sowietów czuli bardziej  tak jak by od dżumy wyzwalała ich cholera. Trafnie oddaje te nastroje wiersz o czerwonej zarazie.

Wyzwolenie sowieckie oznaczało zainstalowanie niechcianego, represyjnego reżimu który z miejsca zaprowadzał polityczny terror. Gwałty i rozboje Armii Czerwonej, szabry,   NKWD i wykańczanie zbrojnego podziemia – wszystko to prawda.  Było to przejście spod jednego ludobójczego reżimu pod drugi.  Jeden urządził nam Auschwitz. Drugi w swoim Gułagu urządził milionom  ludzi dziesiątki takich Auschwitzów.   To samo mógł urządzić także tutaj.  A jednak reżim się opamiętał.   Mała to  pociecha dla tysięcy jego powojennych ofiar w Polsce. Jednak to ciągle liczba ofiar  nieporównywalnie mniejsza od hekatomby jaką zgotował nam Hitler.

Gdyby Churchill z Rooseveltem nie czekali tak długo z drugim frontem być może zachodni alianci zdobyliby Berlin. Ale kosztowałoby to ofiarę której złożyć nie chcieli. Sowieci nie mieli takich oporów,  a po 1941 także i wyboru.  Ofiarę złożyli,  dostosowując potem tempo swojego marszu na zachód do tego co robią alianci. Ci sami z którymi jeszcze w Teheranie ustalili podział  Europy po wojnie a co potwierdzono potem w Jałcie. Polska miała w tym przypaść Sowietom i przypadła. I owszem, ciągle było to pewnego rodzaju wyzwolenie. Czerwona zaraza mimo wszystko okazała się mniej ludobójcza  niż  zaraza brunatna, zagrażająca bytowi biologicznemu narodu.

Wniosek z tego jest taki że zachować należy umiar i proporcje.  Zakłamywanie historii prowadzi do nieskutecznej, bo zakłamanej polityki.  Owszem, nazwanie „wyzwolenia” przez Sowietów wyzwoleniem,  bez dalszego komentarza przynajmniej,  jest pewnym przerysowaniem.  Ale nie jest skandalem jaki z tego zrobiły reżimowe media.  Większym skandalem  jest  ten kto to wypowiada w sejmie. Jak jest to możliwe aby w 75 lat po wojnie była w polskim sejmie partia będąca spadkobierczynią polityczną tamtego „wyzwolenia”?  Co w ogóle robią tam jeszcze byli  funkcjonariusze partii za pomocą której Sowieci po „wyzwoleniu”  trzymali naród za pysk przez blisko pół wieku?   A przecież propagowanie komunizmu jest podobno karalne..

9 thoughts on “Wyzwolenie

  1. Trzeba pamiętać ,że wyzwoleńczy pochód armii czerwonej zaczal się niezwłocznie po niemieckim bo już w jakieś 2 tygodnie. Nie bez pewnych oporów ze strony polskich panów ktorzy bali się o swą władzę nad biednym ludem i o zagrabione bogactwa. Oba pochody zakończyły się na linii Narwi, Wisły i Sanu. Niektórzy nazywali to IV rozbiorem Polski gdy to tylko była przerwa dla zaczerpnięcia oddechu w dalszym wyzwalaniu. Po wyzwoleniu calkowitym od tych gorszych wyzwolicieli pozostało już tylko wyzwolić Polskę od reszty panów ,którzy wciąż nie chcieli dać się wyzwolić. Od ostatniego pana a właściwie „Laleczki” wyzwolilismy ciemiezony naród w 1963r. Tylko szkoda ,że tą głowę w końcu znaleźli. Na szczęście ciemiezony Polski naród wciąż pamięta nasze dobre serce.

  2. Tak jak @woj to wspomniał powyżej. Bez „lend-lease’u” nie byłoby zwycięstwa. Nie umniejszam oczywiście poświęcenia (i strat) Rosjan.
    A do autora – drugi front został otwarty wcześniej (na Sycylii), ale Stalin nie uznawał tej opcji i naciskał dalej na inwazję w północnej Europie, bo szybka inwazja od południa mogłaby większość środkowej Europy wprowadzić do strefy wpływów zachodnich. Przy okazji polecam książkę „Wielkie kłamstwa Ameryki” – tam jest sporo informacji o skali „lend-lease’u” i nie tylko :).

    1. drugi front został otwarty wcześniej (na Sycylii), ale Stalin nie uznawał tej opcji i naciskał dalej na inwazję w północnej Europie, bo szybka inwazja od południa mogłaby większość środkowej Europy wprowadzić do strefy wpływów zachodnich.

      Formalnie racja z tym „drugim frontem”. Ale tylko formalnie… Dla aliantów był to głównie trening i odciągnięcie uwagi Niemców od właściwego miejsca desantu. Stalin bona fide naciskał na utworzenie drugiego frontu wtedy gdy sam był w głębokim jogurcie a Wehrmacht najpierw pod Moskwą a potem pod Stalingradem, do konferencji w Teheranie włącznie. Myślę że po Stalingradzie, a już na pewno po Kursku, sytuacja zmieniła się znacząco. Utworzenie drugiego frontu stawało się coraz bardziej figurą retoryczną a Stalin dobrze widział balans sił i zyski z jednostronnego zwycięstwa. Z jego punktu widzenia drugi front utworzony w D-Day dopiero wtedy gdy armie rosyjskie były już na ziemiach polskich, tworzył jedynie niebezpieczeństwo negocjowanej jednostronnej kapitulacji Niemiec na zachodzie. Skutkiem tego byłby podział Europy wzdłuż mniej więcej linii Wisły, a więc dużo bardziej na wschód niż miało to miejsce.

      Jeżeli Stalin „nie uznawał” lądowania na Sycylii za drugi front to trudno odmówić mu pewnej racji. Dystans stąd do Berlina jest blisko 3x dłuższy niż z Normandii, a po drodze teren znacznie trudniejszy, z Apeninami i Alpami po drodze. Nie wiem czy przyczółek włoski ktoś mógł brać na serio jako początek szerszej ofensywy alianckiej przeciwko Rzeszy.

  3. A jednak reżim się opamiętał.

    Wiesc gminna niesie, ze to nie „rezim sie opamietal”, tylko Georgij Zukow skutecznie opamietal Lawrentego Berie, a potem Rosjanie zaczeli powoli odzyskiwac kontrole nad Rosja z rak pewnej mniejszosci narodowej, ktorej przedstawiciele kierowali Archipelagiem Gulag i innymi rownie przyjemnymi instytucjami ZSRR i krajow przez niego kontrolowanych. Ale do drazenia tych tematow w mediach chetnych jakos brakuje…

  4. W książce „The Role of Lend-Lease in Soviet Military
    Efforts, 1941-1945” by BORIS V. SOKOLOV, autor wyraźnie stwierdza, że bez Lend Lease ZSRR załamałby się.
    Żukow stwierdził, że ZSRR rozpoczął wojnę jako zacofany kraj, brakowało wszystkiego, prochu do produkcji amunicji, stali na czołgi, transportu etc.
    Wszystkie fabryki czołgów zostały sprzedane Sowietom przez USA w latach 30-tych.

    Co do wielkości dostaw dysponuję takimi danymi – w procentach całkowitego zużycia przez ZSRR :

    80% konserw mięsnych
    92% lokomotyw, szyn i maszyn do ich układania.
    57% benzyny lotniczej
    53% materiałów wybuchowych
    74% całego taboru samochodowego
    88% sprzętu radiowego
    53% miedzi
    56% aluminium.
    60+% paliwa samochodowego
    74% opon samochodowych (USA zbudowały tam fabrykę)
    12% pojazdów opancerzonych
    14% samolotów bojowych
    Do poczytania cały wątek
    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=13913

    1. Z tego co czytalem wielu historykow uwaza iz w latach poczatek 1942-koniec 1943 ZSRR byl na krawedzi zalamania gospodarczego(braki zywnosci oraz wyrobow przemyslowych ale NIE ropy)i leand-lease odegral w tym czasie kluczowa role.Dla Polski zreszta optymalne byloby powtorzenie scenariusza z IWS(Niemcy pokonuja Rosje a potem Zachod pokonuje Niemcy)ale tym razem sie nie udalo(Rosja byla zwyczajnie za silna tym razem,podobnie zreszta jak Niemcy ktorych zachod bal sie duzo bardziej niz podczas IWS.

  5. Wszystko prawda ale na Zachodzie byly pomysly aby otworzyc drugi front wczesniej(bodaj rok wczesniej)Ale kiedy Chruchil przedstawil ten pomysl Stalinowi WPROST ten(dotychczas na to nalegajacy)odrzucil ten pomysl poniewaz spowodowaloby to znaczne zmniejszenie leand-lase do Rosji(oficjalny powod)oraz niebezpieczenstwo wkroczenia Zachodu chocby takze do Polski(powod nieoficjalny).W latach 1941-polowa 1943 Stalin faktycznie chcial drugiego frontu a Zachod chcial wykrwawienia Rosji ale w polowie 1943(po zwyciestwie na Luku Kurskim)to sie zmienilo-teraz Zachod chcial juz wyprzedzic Rosjan ale nie mial na to w sumie srodkow.Skonczylo sie walkami na obrzezach(Wlochy itp)oraz „podpaleniem” Europy przez SIS i podlegle mu ruchy partyzanckie.

    1. Zreszta-nie zebym sie upieral iz to byla realna i uczciwa propozycja.Raczej proba obciecia leand-leasu pod pretekstem przygotowan drugiego frontu ale dla Polski to akurat mogloby byc korzystne-Sowieci byliby znacznie bardziej oslabieni pod koniec wojny i kto wie moze podzial na wschod i zachod bylby nie w poprzek Niemiec ale w poprzek Polski.

Comments are closed.