Korona mocna jak złoty

czy miękkie lądowanie słowackiej korony da się powtórzyć u nas

[fragment tekstu dostępnego wcześniej abonentom DwaGrosze NewsLetter]

J.Jankowiak na swoim blogu studził ostatnio rozpalone głowy widzące niezłomny marsz złotego ku 3 zł i poniżej za €. I my w DwuGroszach próbowaliśmy wcześniej podkreślać że zbyt “mocny” złoty nie jest takim błogosławieństwem jakim się wielu wydaje. Nie jest to jednak wiadomość szczególnie popularna. I nie bez pewnego uzasadnienia, dodajmy. Urok urlopu w Alpach czy w Hiszpanii tańszego niż w kraju jest niewątpliwy.

Jednak im silniejszy złoty tym bardziej się nam wydaje że ta jego “siła” jest trochę palcem po wodzie pisana, w i szerszym kontekście niekorzystna dla kraju. Nie ma to wiele wspólnego z “silną walutą” wynikającą akurat z doskonałych fundamentów makroekonomicznych gospodarki kraju. Te nie są złe, eksport się kręci, płace rosną. Nikt jakoś jednak nie spieszy się inwestować w polskie aktywa, które tę siłę powinny odzwierciedlać przez wszystkim. “Złoty stał się jedyną klasą polskich aktywów finansowych, jaką zainteresowani są obecnie inwestorzy zagraniczni” – zauważa Jankowiak, i ma rację.

Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie z podobnych względów dla których jedynym surowcem w jakim zainteresowani byli od roku inwestorzy zagraniczni była ropa naftowa. Wątpliwe czy każdy bankier lub menedżer funduszu nagle wgłębiał się w dynamikę Peak Oil i zaczął wierzyć w ropę po $1000 za trzy czy cztery lata. Mamy po prostu postępującą zapaść systemu finansowego w której nie ma wielu miejsc odpowiednio pojemnych aby się bezpiecznie ukryć z kapitałem i nawałnicę przeczekać. A to w sztormie liczy się dużo bardziej niż podejmowanie ryzyka i szukanie dodatkowych zysków. Gigantyczny rynek ropy naftowej z zarysowującą się trwałą nierównowagą popytu i podaży jest jednym z takich mega magnesów dla kapitału spekulacyjnego.

Podobnym magnesem, także odpowiednio pojemnym, jest forex. A tu szczególnie atrakcyjne są waluty krajów rozwijających się na kursie konwergencji ku euro. Z punktu widzenia zarządzającego, powiedzmy, funduszem hedgingowym pozycja w złotym w obecnych warunkach wydawać się musi bardzo atrakcyjna. Zwłaszcza gdy jego kapitał pochodzi z rejonu tonącego dolara. Płacący spore odsetki złoty jest jednocześnie szeroko uznawany jako kandydat do dołączenia do strefy euro, mniej więcej wg. naszego scenariusza naszkicowanego wcześniej na blogu. Na ogół oznacza to kilka lat stałej i przewidywalnej aprecjacji waluty. Aprecjacja ta może być znaczna. Od wejścia do “węża” walutowego pod koniec 2005 roku do niedawnego ustalenia definitywnego kursu do euro, na przykład, słowacka korona umocniła się w stosunku do euro o ok. 22%.

Średni miesięczny kurs do euro korony słowackiej (kolor czerwony, lewa skala) i złotego polskiego (prawa skala)

W obliczu lecących w dół rynków kapitałowych wszędzie i kryzysu w nieruchomościach tego typu zyski, i to na kapitale ruchomym, który z dnia na dzień znaleźć sobie może inną przystań, są nie do pogardzenia i oczywiście przyciągają uwagę. A z nią jeszcze więcej kapitału. Dynamikę tego procesu ilustruje grafik powyżej.

Przedstawia on kurs korony słowackiej (kolor czerwony), która w listopadzie 2005 weszła w wymagany przez ECB “wąż walutowy”. Jest to faza przygotowawcza, w której kraj zobowiązuje się utrzymać kurs swojej waluty w pewnych widełkach do euro. W tym przypadku kurs korony miał się wahać w granicach plus lub minus 15% od wartości przy wejściu, czyli SK38.455 do euro. Od tego momentu dla inwestora zagranicznego był to samograj, z koroną stale się umacniającą.

Oczywiście rozsądne podatki w Słowacji i wysoki wskaźnik wzrostu gospodarczego kraju (ostatnio z rzędu 10%) też pomogły. Być może nawet trochę zanadto gdyż korona nie tylko nigdy więcej nie powróciła powyżej poziomu neutralnego ale nie tak dawno spadła nawet poniżej dolnej granicy. Prawdopodobnie jednak wiązało się to ze znanym już czy też negocjowanym już wówczas parytetem końcowym. Miesiąc temu właśnie ustalono go ostatecznie na poziomie SK30.126 do euro. Od 01.01.2009 Słowacy wymienią więc swoje korony na euro po tym kursie i bonanza dla kapitału zagranicznego dobiegnie końca.

W Polsce jednak będzie jeszcze trwała. Mamy tu sytuację podobną, ale przesuniętą w fazie ze Słowacją o trzy lata. To jest, przy założeniu że scenariusz integracyjny postępuje wg. harmonogramu jaki wywróżyliśmy pod koniec 2007. W grafiku jest on zaznaczony kolorem niebieskim. Problem jest taki że od końca 2007r. tempo aprecjacji złotego znacznie przybrało. Już obecnie jest on na poziomie który z grubsza przewidywaliśmy jako parytet końcowy! Oops! To przyspieszenie aprecjacji mogło być spowodowane – choć tego nie wiemy – toczącymi się być może już gdzieś rokowaniami w tej sprawie.

Z grafika wynika że gdyby złoty powtórzył trajektorię korony słowackiej (załóżmy) to mógłby wejść w “wąż walutowy” na początku przyszłego roku na poziomie około 3 zł za euro. Dwa lata dalszej aprecjacji prawdopodobnie spowodowałyby wtedy przekroczenie dna kanału węża na poziomie ok. 2.55 zł za euro. I jeżeli znowu użyć tutaj przykładu korony słowackiej której ostateczny parytet ustalono na ok. 8% poniżej tego dna, to ostateczny kurs złotego do euro mógłby być gdzieś w rejonie 2.35 zł za euro.

Powiedzmy sobie szczerze że projekcje te nas niespecjalnie cieszą i wskazują raczej na walutę masowo przewartościowaną vis a vis euro. Entuzjastom “mocnego” złotego nie przeszkadza też argument że kraj, jak wyliczyła niedawno Gazeta Prawna, efektywnie straci z tego powodu sporą część dotacji unijnych. Co wydaje się zresztą, na siermiężną chłopską logikę, uzasadnione . Albo się w końcu gra ubogiego szwagra bogacącego się cudzą kasą skoro sama wpada przez okno, albo się gra bogatego wujka któremu żadna kasa nie jest potrzebna… ;-).

O ile przedstawiony scenariusz umacniania się waluty miałby się ziścić oznaczałoby to naszym zdaniem ciężki szok w okresie po przyjęciu euro, objawiający się znacznym i długotrwałym spowolnieniem gospodarczym. Kraj, co tu dużo ukrywać, wyceniłby się daleko poza pole rozsądnego konkurowania z zagranicą i przypiał sobie żelazną kulę u nogi na lata. Ale urlopy w Alpach, przynajmniej dla tych których jeszcze nie zwolniono z pracy, byłyby jeszcze tańsze.

Rozmaite scenariusze które od czasu do czasu analizujemy w DwuGroszach były dotychczas wszystkie oparte na założeniu że rząd Tuska chce i może wejść do strefy euro jak najwcześniej, razem z Euro2012. Janusz Jankowiak wskazuje jednak na możliwość także innego scenariusza – odgwizdania całej zabawy i przełożenia jej na lata później. Siedząc bliżej ognia być może ma w tej sprawie bliższe informacje. Z naszej perspektywy oficjalne przełożenie harmonogramu adopcji euro na rok 2015 lub później wiązałoby się z masowym exodusem inwestorów ze złotego. To z kolei spowodowałoby poważne perturbacje na rynkach finansowych, mocny spadek złotego, znaczny przybór inflacji i prawdopodobnie pogrążyło kraj w recesji. Czyli Dopust Boży prawdopodobnie dużo większy niż jedynie pewna niestrawność po płynnym, kontrolowanym procesie wejścia do strefy euro przy rozsądnym parytecie.

©2008cynik9

117 thoughts on “Korona mocna jak złoty

  1. w jaki sposób perspektywa zamiany PLN na EUR wzmacnia złotówkę? Czy tu chodzi tylko o wiarę w wysokie stopy procentowe, które są konieczne do niskiej inflacji – jednego z wymogów EBC? Chodzi mi o to co kiedyś Cynik napisał, że jeśli okazałoby się, że politycy jednak nie spieszą się z wyprowadzeniem PLN z Polski, to złotówka gwałtownie osłabiłaby się.

  2. zgadzam sie z e-portfel, ze nie ma besposredniej korelacji M3 – inflacja. Przyszłą inflacje lepiej pozwala przewidzieć M1, ale jak sam pośrednio przyznaje – jakaś korelacja istnieje. Jak napisał Marioosz, jeśli M3 rośnie w dużym tempie (a na ten rok https://www.shadowstats.com/alternate_data podaje prawie 20%), to trudno liczyć, że Wszystkie pieniądze będą trafiały w inwestycje nie mające dużego związku z towarami koszyka inflacyjnego. Jest możliwość odłożenia w czasie, ale kiedyś pieniądze będą po prostu wydane. Chwila ta jest nieuchronna, raczej nie dążąca do nieskonczoności 😉

  3. @ ePortfel

    "Na to Paweł mówi że ok przyjmuje banknot ale jest w stanie dać za niego tylko 10% zboża które mógł dać za niego w zeszłym roku"

    Aby był to banknot to musiałoby na nim być wyraźnie napisane na jaką ilość zboża banknot jest wymienialny (i to w dowolnej chwili !).

    "inflacja 1000%"

    Żadna inflacja tylko zwykłe, ordynarne oszustwo (bądź niewywiązanie się z umowy, kradzież, jak kto woli…)

    "związek M3 <-> inflacja nie jest prosty czy liniowy etc."

    To zależy co rozumiemy pod pojęciem inflacja. W nomenklaturze minstreamu inflacja jest synonimem wzrostu cen, ekonomiści austriaccy natomiast zazwyczaj rozumieją pod tym pojęciem wzrost podaży pieniądza. W celu uniknięcia dwuznacznośći i nieporozumień warto używać pojęć jakie zaproponował mi kiedyś Mateusz Machaj czyli mówić o inflacji pieniężnej i inflacji cenowej.

    Oczywiście jedynie w przypadku kiedy będzie nam chodziło o inflację pieniężną a jako wzrost podaży pieniądza będziemy rozumieć wzrost M3 związek między M3 a inflacją będzie prosty, bo będzie to przecież to samo. W każdym innym przypadku związek ten nie będzie proporcjonalny. W szczególności bardzo luźny związek ze wzrostem podaży pieniądza ma inflacja rozumiana jako "wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych" podawana przez GUS,a to ze względu na możliwość niemal dowolnego manipulowania koszykiem (tak, jak ostatnio: Tajna inflacja ) aby inflacja wyszła taka jak być powinna, hehe.

    Jednak wg. mnie nie ma wątpliości, że średni poziom cen jest wprost proporcjonalny do całkowitej ilości pieniądza na rynku, a więc wzrost jego ilości MUSI powodować wzrost cen (przy założeniu że wzrasta ilość dóbr). Oczywiście proste przełożenie, że zwiększenie M3 o 10% spowodyje 10% inflacje cenową jest fałszywe z kilku powodów:
    1) Na wzrost cen ma wpływ nie tylko M3 – z pewnością dużo bardziej wzrost cen będzie skorelowany ze wzrostem M0 niż M3
    2) Ilość dóbr w rzeczywistości również zazwyczaj wzrasta co częściowo niweluje wpływ wzrostu podaży pieniądza i powoduje że inflacja cenowa jest mniejsza (gdyby inflacja pieniężna była zerowa a ilość dóbr by wzrastała to ceny by spadały czyli mielibyśmy deflację cenową)
    3) Ceny różnych produktów zmieniają się w różnym stopniu (np. elektronika tanieje mimo inflacji pieniężnej) a do tego wzrost podaży pieniądza ma różny wpływ na te różnice dla poszczególnych dóbr (głównie uzależnione jest to od tego do kogo w pierwszej kolejnośći trafiają „nowe” pieniądze).
    .. i pewnie kilka jeszcze kilka innych powodów.

    „Czy M3 jest arbitralną decyzją kilku facetów? Nie jest. Bank Centralny nie ustala M3, on to tylko mierzy. M3 ustalają uczestnicy rynku.”

    Pośrednio jest. To troche jakby mówić, że facet odkręcający kurek z wodą i nalewający wode do wiarda nie ustala poziomy wody tylko go mierzy – on ustala jedynie położenie kurka.
    Ustalając stopy procentowe arbitralnie a nie rynkowo, BC reguluje podaż pieniądza – popyt na pieniądz zależy przecież włąśnie od jego ceny.
    Zatem nie uczestnicy rynku o tym decydują ponieważ mniejsza cena zawsze spowoduje zwiększony popyt. Dla normalnych towarów podaż jest zawsze ograniczona ale nie dla fiat money…

    W tym miejscu oświadaczam, iż moim celem nie jest żądna prowokacja kogokolwiek do czegokolwiek a jedynie wyrażenie swojej opinii (co nie zmienia faktu, że chętnie przeczytałbym kontr-komentarz 🙂 ).

  4. @Łoś

    Oczywiście znów jestem prowokowany do merytorycznej dyskusji…

    Ok, jak chcesz merytorycznie powiązać M3 z parametrami makro, to wyobraź sobie dwóch chłopów na bezludnej wyspie. Paweł produkuje żyto, a Gaweł brukiew. M3 stanowi jeden banknot który Paweł wystawił Gawłowi w zamian za 10kg brukwi z zeszłego roku, którą Gaweł dał w zamian za banknot. W tym roku Paweł znów chce brukwi i jest gotów wystawić taki sam banknot. Gaweł schowa go w szafie, bo zbiera na zboże które kupi od Pawła za kilka lat, na wesele syna. Paweł gotów jest za jeden taki banknot dać tyle zboża co rok temu, czyli M3 wzrosło o 100%, inflacja 0%, PKB X.
    A gdyby stało się inaczej – np. Paweł przychodzi do Gawła po brukiew i gotów jest wystawić drugi banknot. Gaweł na to mówi, że nie da brukwi bo musi zużyć całą w tym roku (wesele córki), natomiast chciałby zrealizować banknot z zeszłego roku. Na to Paweł mówi że ok przyjmuje banknot ale jest w stanie dać za niego tylko 10% zboża które mógł dać za niego w zeszłym roku bo 90% zboża odkłada na wesele dla syna za rok. Wniosek: M3 wzrosło 0%, inflacja 1000%, PKB X – tyle samo co w poprzednim przypadku.

    Ten przykład nie przenosi się bezpośrednio na ekonomię realną ale prosto pokazuje że związek M3 <-> inflacja nie jest prosty czy liniowy etc.

    Czy M3 jest arbitralną decyzją kilku facetów? Nie jest. Bank Centralny nie ustala M3, on to tylko mierzy. M3 ustalają uczestnicy rynku. Bank Centralny stara się ustalać stopę procentową przez dokonywanie operacji otwartego rynku. Jeśli uczestnicy rynku podbijają stopę wyżej niż życzy sobie tego Bank Centralny, zaczyna on emitować gotówkę skupując obligacje aż zmusi rynek do obniżenia stopy do poziomu celowego. W ten sposób zmienia się M3, gdyby bank chciał w jakikolwiek sposób zbić M3, to rynek dla mniejszego M3 zapewne podbiłby stopę procentową. Bank raczej nie może kontrolować obu wartości na raz (może próbować, ale chyba tego nie robi).

    W tym miejscu oświadczam że definitywnie kończę dyskusje merytoryczne na ten temat i już się nie dam sprowokować 🙂 Jeśli blog DwaGrosze zgodziłby się na publikację moich przemyśleń w formie artykułu/artykułów, to kto wie – wtedy moglibyśmy liczyć na spore audytorium i ciekawą dyskusję. Chętnie uporządkowałbym i opublikował mój punkt widzenia.
    Komentarze nie są odpowiednim miejscem do tego.

    Pozdrawiam!

  5. >Anonimowy, dobrze
    >zrozumiałem przesłanie
    >filmu, a jest nim
    >pokazanie że klika bankowa
    >przez system ograbia ludzi
    >z ich majątku (co pewne
    >podstawy może mieć, ale tak
    >naprawdę raczej nie zgadzam
    >się z taką tezą) i że z
    >samejdefinicji wpędza ich
    >w długi nie do spłaty

    Z tego co pamietam, to Cynik w ostatnim akapicie wpisu i potem w dyskusji pod wpisem pisal o swoich zastrzezeniach co do tresci filmu.
    Co do meritum sprawy, czyli drukowania pustego pieniadza i ograbiania ludzi przez banki z ich kapitalu, to czy mozesz mi wyjasnic, czemu M3 Polski w tym roku rosnie o okolo 15%? Czy te 15% ma jakies merytoryczne powiazanie z parametrami makroekonomicznymi? Jesli tak, to jakie? Czy moze jednak jest to arbitralna decyzja kilku facetow? Czy taka decyzja, ktorej nastepstwem jest kilkuprocentowa inflacja nie jest okradaniem ludzi z ich kapitalu przez bank centralny?

  6. Ostatnia interwencja walutowa zamaskowana „wojną” w Gruzji (i pod osłoną olimpiady) faktycznie przypomina film „Wag The Dog.”
    PPT w akcji.

    Swoją drogą – ciekawe które banki centralna kupiły najwięcej dolara.

    https://tinyurl.com/5fdnak

  7. Anonimowy, dobrze zrozumiałem przesłanie filmu, a jest nim pokazanie że klika bankowa przez system ograbia ludzi z ich majątku (co pewne podstawy może mieć, ale tak naprawdę raczej nie zgadzam się z taką tezą) i że z samej definicji wpędza ich w długi nie do spłaty (Ci biedni dłużnicy biegnący po taśmie) co już jest totalną bzdurą – oraz że aby to naprawić trzeba odebrać batutę bankom i dać rządowi.
    W skrócie – Balcerowicz musi odejść a generacją pieniędzy niech zajmie się wicepremier Andrzej Lepper bo on to zrobi dla dobra narodu i długów nie będzie.
    Nie mogę wyjść ze zdumienia że takie bzdety może polecać blog DwaGrosze.

    Anonimowy, równie dobrze możesz powiedzieć że komunizm to nie stek bzdur bo clue komunizmu to fakt że chłopom i robotnikom za caratu się biednie żyło. No żyło się biednie, Lenin miał tu rację.
    Ale komunizm to stek bzdur!

    Nie lepiej jest polecić ten film? Nie mówię że się z nim zgadzam, ale co do faktów to chyba mówi prawdę a na pewno jest stworzony przez kompetentnych ludzi.

  8. @eportfel

    Mam wrażenie, że nie zrozumiałeś podstawowego przesłania filmu. Jest nim przede wszystkim zobrazowanie, jak działa system rezerw cząstkowych. Film opisuje mechanizm jego działania zgodnie z rzeczywistością. Bank udzielając kredytu tworzy nowy pieniądz. Jeśli zrozumiesz gruntownie ten system, to nie możesz nie dojść do takiej konkluzji. Jest nam ten temat cała masa literatury. To jest clue całego filmu. Jeśli uważasz, że film to stek bzdur, to musiałbyś zanegować istnienie samego mechanizmu rezerw cząstkowych i jego podstawy opisane w filmie. Powodzenia!!

  9. @eportfel

    Do powrotu do standardu złota raczej nie wierzę z racji tego, że jest to wbrew interesom owych klik bankowych, które w systemie FIAT MONEY mają się bardzo dobrze. A krach systemu FIAT MONEY oczywiście będzie i jest jedynie kwestią czasu, tylko, że zapłacą za niego zwykli ludzie. Sprawdź sobie lepiej jak poteżną ilość stanowią obecnie derywatywy Over The Counter. Absolutnie niewypłacalne. W ostatczności można system zresetować i zacząć od nowa i tak zapewne zrobi bankowa oligarchia, usiłując dodatkowo przeforsować pieniądz bezgotówkowy w postaci CHIPÓW!

    https://www.youtube.com/watch?v=ab8c8ckebTE

  10. Panowie! Nie będę podejmował tu dyskusji merytorycznej bo już pisałem że brak miejsca i czasu na publicystykę. Moje poglądy są uzasadnione, może kiedyś napiszę serię artykułów. Sorry!

    @anonimowy
    Co do Buffetta to ja jestem ze szkoły value investing, to metoda Buffetta zatem sporo o nim wiem i muszę powiedzieć że analogia jest mocno nie trafiona.

    @łoś
    Fakt, że moje punkty dotyczą nie tylko tego co Cynik pisał, ale także „wyznawcy bloga” w komentarzach. Cynik wiele rzeczy podaje pośrednio, jeśli wielokrotnie porównuje przyrost ilości złota 2% rocznie z „drukowaniem dolarów na trzy zmiany” to pośrednio porównuje ilość towaru z M3.

    Przy okazji dementuję jakobym uważał blog dwagrosze za bezwartościowy. Jest wręcz przeciwnie. Pogooglujcie moje stare wypowiedzi tutaj – w zasadzie wszystko co napisałem nawet dwa lata temu, podtrzymuję.

    Acha – @goldbug – gdybyś chciał wejść w oficjalny zakład o przetrwanie systemu fiat money lub o to że nie będzie powrotu do standardu złota to ja chętnie zakład przyjmuję!

    Pozdrowienia i nie irytować się 😉

  11. Gdyby klika nie istniała to FED nie dokonywał by interwencji w jej obronie. FED powinien dążyć do obniżenia inflacji, a robi zupełnie co innego. Decyzja Arabii Saudyjskiej o zwiększeniu produkcji ropy też nie wynika z troski o wyniki na sprzedaży. Cała ta grupa zainteresowanych boi się konsekwencji, czyli krachu systemu – większego niż w 1933r. i utraty ogromnych pieniędzy reiwestowanych ze sprzedaży ropy w akcje i obligacje (pośrednio przez fundusze). Straty już są i to ogromne. Banki szwajcarskie już utraciły ogromną część kasy, którą szczęśliwie dla nich zostawili w bankach uczestnicy, ostatnich dwóch światowych wojen i republik bananowych, a może się jeszcze pogorszyć i zakończyć bankructwem. Wiele amerykańskich firm ma bardzo kiepskie fundamenty – też walczą o przetrwanie. W związku z powyższym jest wielu zainteresowanych aby opóźnić krach i wyjść z niego z minimalną stratą. Gdybym do tej grupy należał :-), to też by mi na tym zależało opanowaniu żywiołu wszelkimi sposobami.

  12. @eportfel

    Tak na moje oko to duza czesc tez z ktorymi sie nie zgadzasz nigdy nie byla przez Cynika9 propagowana. Moze cos przeoczylem (choc wydaje mi sie, ze czytam tego bloga uwaznie), ale gdzie np. Cynik9 zestawial M3 z iloscia towarow na swiecie? Gdzie Cynik9 pisal, ze tangibles sa bezpieczniejsze od stocks? Z tego co ja zrozumialem to pisal o cyklach i o inwestowaniu w rozne rzeczy w roznych fazach cykli, ale tezy z ktora polemizujesz o ile sobie przypominam nie wyglosil. Mam wrazenie, ze uprosciles sobie jego poglady i polemizujesz z Twoimi o nich wyobrazeniami.

  13. @eportfel

    To sobie poczytaj wcześniejsze wypowiedzi GREENSPANA takie jak np ta.

    „In the absence of the gold standard, there is no way to protect savings from confiscation through inflation. … This is the shabby secret of the welfare statists’ tirades against gold. Deficit spending is simply a scheme for the confiscation of wealth. Gold stands in the way of this insidious process. It stands as a protector of property rights. If one grasps this, one has no difficulty in understanding the statists’ antagonism toward the gold standard.”

    Plunge Protection Team – przecież to są oficjalne dane. Co tu nie wierzyć jak masz oficjalne potwierdzenie powołania takiego zespołu po krachu w 1987 roku przez Regana i jego pełną legalność usankcjonowaną ustawą. Poza tym wiele wypowiedzi bezpośrednio sugeruje interwencje na rynkach przez ten zespół prezydencki. Poza tym jak nie widzisz obecnych manipulacji kłamstwami składanymi pod przysięgą przez Paulsona i Bernanke oraz kluczowowymi decyzjami podejmowanymi w krytycznych momentach dla rynku to sorry jesteś ślepcem.

    Historycznie FIAT MONEY zawsze stawało się bezwartościowe.

    Niewiara w klikę? To, że FED jest prywatnym bankiem chyba wiadomo. Czy w to też nie wierzysz Znalazłem nawet kiedyś w sieci oficjalny schemat struktury BANKÓW udziałowców FEDu, który był częścią sprawozdania z lat 70 dla Kongresu Amerykańskiego przygotowany przez stosowny komitet bankowy. Czy centralizacja tych udziałów w obrębie relatywnie wąskiej grupy ludzi jest tak nieprawdopodobna? Czy istnienie monopoli w sektorze bankowym jest niemożliwe?

    W tyle rzeczy nie wierzysz, za to pewnie wierzysz w oficjalne dane inflacyjne FEDu haha?

    Sorry cyniq9 jest bardzo dobrym publicystą o czym świadczy popularność tego bloga. Mam nadzieję, że się nie zamknie w pudełku poprawności politycznej. Właśnie taki styl i poglądy jakie prezentuje nadaje specyficzny charakter temu blogowi.

    Nadal nie ma fundamentów do kupowania dolara. Nic się nie zmieniło. Ostatni news jest taki, że zagraniczni inwestorzy masowo wycofują się z długów Freddie i Fannie, czyli długu USA pośrednio.

    https://www.nakedcapitalism.com/2008/08/foreign-investors-selling-freddie.html

    Polecam jeszcze ten wykres demonstrujący niewypłacalność systemu bankowego w USA !!!

    https://2.bp.blogspot.com/_FiNhXIv5StE/SKRIFnL9TzI/AAAAAAAAB-k/7eqYA_ZKC3I/s320/BORROW.png

  14. hussman.netOn the news front, last week was largely a continuation of ongoing trends, with the jobless claims numbers remaining near the 450,000 level, continued reports of loan losses from Fannie Mae and Freddie Mac, and cracks in the commodity boom (though it appears likely that we’ll observe a clearing rally in the commodities between now and the point where further evidence of economic deterioration sets in).

    o… Ja jestem ciekaw czy prognozy cynika czy prognozy innych sie sprawdza. Tutaj ciagle sie powtarza, ze zloto i commodities nie maja innego wyjscia jak ciagle isc w gore w najblizszym czasie. Czy to bylo ujete dokladnie „w czasie inflacji”.

    bm

Comments are closed.