EU-tanazja

Eutanazja EU za pomocą sankcji.  Nie mogłoby być śmieszniej!  Miłujący wolny rynek amerykański hegemon wymusił na swoich wasalach jeszcze jedną rundę „sankcji na Rosję”. Tym razem chce wymusić  pułap ceny dla ropy rosyjskiej. Krok jest tak absurdalny że nie zostawia żadnych wątpliwości iż nie chodzi o Rosję.  Chodzi o rozwalenie EU i jej euro. Cel ten osiągają  sankcje kolektywnie, oznaczając pełne odcięcie (się) EU od rosyjskich nośników energii.

Początkowo wydawało się że chęć popełnienia samobójstwa energetycznego przez EU zaczęła niepokoić nawet amerykańskiego sponsora „sankcji”. Pojawiła się sugestia że pułap cen na ropę może być  rodzajem misji ratunkowej hegemona przed kompletnym kolapsem EU zbyt szybko. Idiotka na czele KE mogłaby w ten sposób zachować  twarz ze swoją wcześniejszą zapowiedzią  „całkowitego embarga”. Embargo teraz tak, ale tylko dla ropy „zbyt drogiej”, zdaniem hegemona. Jeśli rosyjska ropa będzie tania to OK. Czytaj – rosyjska ropa jak najbardziej ale nie tak aby Putin coś na niej zarobił. Jeśli rzeczywiście taka kalkulacja była to pozostanie ona infantylnym nonsensem zdesperowanego hegemona.

Na Ukrainie trwa wojna proxy tracącego wpływy hegemona z Rosją i Chinami o nowy, multi polarny porządek światowy. Dwie dekady trwające NATO-wskie parcie na wschód Rosja uważa za egzystencjalne zagrożenie któremu zdecydowała się w końcu przeciwstawić. Rollback  ekspansji  NATO,  w sposób wykluczający jego recydywę, jest istotnym czynnikiem nowej architektury bezpieczeństwa w Europie.  Hegemon nie chce o tym słyszeć i zainteresowany jest w kontynuowaniu wojny do ostatniego chętnego Ukraińca.  Nie chce pojąć  że wraz z podległymi mu wasalami kontroluje najwyżej 15% ludności świata i źe jego  globalna dominacja dobiega powoli końca. Reszta świata jest za Rosją i Chinami i za modelem które one reprezentują.  Dlatego wygasił pokojowe zażegnanie konfliktu ukraińskiego wynegocjowane w Stambule  i zmusza swoją marionetkę w Kijowie do kontynuacji wojny.

Zachodnie „sankcje na Rosję” miały rzucić Rosję na kolana i spowodować krach rubla.  Nic  z tego nie wyszło.  Rubel jest  wysoko, gospodarka Rosji ma się dobrze,  a nieskuteczne sankcje biją bumerangiem przede wszystkim po EU i jej populacji. Ostatni pomysł hegemona  z selektywnym  „pułapem ceny” na rosyjską ropę jest wprost komiczny. Czemu hegemon nie wprowadzi pułapu ceny na swój gaz LNG?  Albo na F-35?   Nie dziw że pomysł został odrzucony zanim się jeszcze  pojawił;   Rosja ostrzegła że nie sprzeda żadnej ropy krajowi powołującemu się na zachodni pułap.  Czytaj – USA i Kanada mają własną ropę i resztę mają gdzieś,  Japonia wybroniła ropę którą sprowadza z projektu Sachalin2, Węgry wybroniły ropę którą sprowadzają rurociągiem Przyjaźń. Tylko EUro durnie będą kupowały ropę rosyjską nadal,  tyle że przechrzczoną na „chińską”  czy „indyjską” i po cenach dużo wyższych.

W tej sytuacji podejrzewać wolno że uważającemu, nie bez pewnej racji,  swoich EU-ro wasali za sprzedajnych durniów  hegemonowi  chodzi nie o ekonomiczne wykończenie Rosji lecz o wykończenie  EU.  Zrozumieć to pomóc może mały przykład. Załóżmy  że wprowadziliśmy z przyjaciółmi limit ceny na piwo w miejscowej knajpie. Wiele piwa tam i tak nie pijemy. Właściciel knajpy oznajmił że nie sprzeda piwa nikomu kto powoła się na limit. W rezultacie większość piwoszy w tej knajpie zadeklarowała że nie dołącza się do limitu.  Jeszcze dwa piwa proszę…

No i co? Czy właściciel knajpy sprzeda przez to mniej piwa? Czy ceny piwa przez to spadną? Oczywiście że nie.

Co więcej, ropa to nie piwo. Prawdopodobne jest że Rosja  kreatywnie wykorzysta głupotę zachodu aby ograniczyć wydobycie, strasząc ze swojej strony świat pełnym embargiem. Podpompuje przez to wolnorynkowe ceny ropy znacznie wyżej, po czym ponownie wejdzie w rynek,  oferując mniejszą produkcję ale  za to dużo droższego surowca. OPEC+ z pewnością temu przyklaśnie. Jeśli rosyjscy szachiści dobrze rozegrają tę partię to odniosą sukces większy jeszcze niż w gazie. To jest, zwiększą swoje wpływy eksportowe przy mniejszym wolumenie surowca.  Dobić to może wchodzący właśnie w ciężką recesję zachód.

Jasnym się staje w kogo naprawdę hegemon wymierzył  ten kuriozalny limit ceny na rosyjską ropę. Wymierzony jest on we własnych wasali w EU-ropie którzy wbrew interesom swoich społeczeństw sami odcinają  je od ropy rosyjskiej. Sparaliżuje to ich przemysł, produkcję chemiczną i metalurgię, podkulawi rolnictwo, zdecymuje transport. Przyspieszy w końcu rozpad EU oraz jej waluty. Finansowym beneficjentem tego będzie wyłącznie hegemon i jego dolar, któremu rozpad konkurencyjnej waluty „rezerwowej” kupi nieco czasu. Wyzwoli to też exodus najbardziej produktywnej i rozgarniętej części kadr zamykanych zakładów, kapitału, know-how i prawdopodobnie całych kompanii do USA.  Wzmocni to dodatkowo  hegemona i dobije EU. Co innego może robić EU-ropejska kompania którą „sankcje na Rosję” praktycznie odłączyły od sensownie wycenionej energii? Może jedynie zbankrutować albo przeorganizować się w Ameryce.EUtanazja

Względnie – może przeorganizować się w Rosji gdzie taniej energii jest pod dostatkiem i gdzie zachowa swoją  międzynarodową konkurencyjność. Tak jest, coraz bardziej prawdopodobne staje się to że rozpad strefy euro i jej waluty na rękę może być nie tylko hegemonowi ale także Rosji.

Jako wielki eksporter kluczowych surowców Rosja trzyma mocne karty. Mogłaby grać nimi na rozpad dolara lub na rozpad euro i EU. I mnożą się znaki że wybrała to drugie. Ameryka jest ciągle zbyt wpływowa i zbyt ważna surowcowo, a dolar jest wciąż dominującą walutą transakcji międzynarodowych aby walczyć z nim frontalnie. Ale słabe euro i wykańczająca się sama strefa euro pod rządami zupełnych idiotów, pozbawiona surowców i zależna żywnościowo od innych, to inna sprawa. Jej konkurencyjność i jej poziom życia zależał od tanich surowców rosyjskich. Link ten amerykański hegemon zniszczył „sankcjami na Rosję”. Wystarczy teraz popchnąć ją  nieco a proces rozpadu zacznie przyspieszać. Na fali społecznego buntu zziębniętych i głodnych społeczeństw zaczną się procesy dezintegracyjne i szukanie winnych.  EU zacznie tracić swój ekonomiczny sens dla jej członków. Rządzące nią elity zostaną  wymiecione, jeśli nie powywieszane na latarniach. Niestety, drogi powrotnej nie będzie.  Rozpad EU stanowić będzie dla Rosji geopolityczny bonus o dużym znaczeniu.

Z nowego geopolitycznego rozdania kart Europa eliminuje się sama, stając się nierelewantnym skansenem,  bez znaczenia i bez przemysłu,  gdzieś na skraju Eurazji.

27 Replies to “EU-tanazja”

    1. @HeS
      Głupio mi, naprawdę mi głupio.
      Po raz kolejny staję w opozycji do Twojej opinii. Zapewniam Cię, że to nic osobistego ani nie mam nic do Ciebie – wręcz przeciwnie, szanuję Twoje opinię i z przyjemnością wchodzę z Tobą w polemikę. Aż prosiłoby się dyskusje kończyć przy dobrej wódeczce…

      Opinia, którą zalinkowałeś, jest delikatnie mówiąc… kiepska. Wymieszane wątpliwe (żeby nie powiedzieć nieprawdziwe) jak i prawdziwe fakty podciągnięte na siłę pod założoną tezę. Wniosek końcowy opierający się na wierze, nie faktach.
      To bardziej mistycyzm, niż analiza.

  1. Czyżby koniec wojny na horyzoncie? UE jest doomed, cel więc osiągnięty. Musk wysuwa propozycje pokojową, USA zganiły UA za zamach na Duginę, a Biden nie wyklucza spotkania z Putinem za szczycie G20 w listopadzie.

    1. 1. Amerykanie wysadzając rosyjskie gazociągi wiedzieli, że ze strony Rosji nie będzie żadnej reakcji. Jankesi doskonale znają portret psychologiczny Putina, mechanizm podejmowania decyzji na Kremlu i logikę, którą kieruje się Kreml. Mają też zapewne niejednego „kreta” w strukturach rosyjskiej władzy.

      2. Rosjanie nie stanowią zagrożenia dla Baltic Pipe. Jeżeli jest w tym jakaś niewiadoma to jedynie taka, ile gazu będzie płynąć przez polski gazociąg.

      3. Radosław Sikorski okazał szczerą radość z powodu wysadzenia rosyjskich gazociągów, ale on przecież nigdy nie miał kwalifikacji, żeby być dyplomatą. Kiedyś, kiedy miałem jeszcze złudzenia odnośnie klasy politycznej nawet mnie dziwiło, dlaczego taki człowiek stoi na czele MSZ. Ale to było dawno temu.

      4. Wysadzenie bałtyckich gazociągów miało zapewne na celu zachęcenie rosyjskiej elity do ustępstw na Ukrainie. Mam tu na myśli tę część elity, która kontroluje finanse Rosji, a którą jest stara, dobra jelcynowska „familia”.

      5. Frakcja „patriotów” usiłuje co prawda nadal walczyć, ale prawdziwy stan ich możliwości a zarazem stan rosyjskiego państwa pokazała prowadzona od kilku dni mobilizacja. „Patrioci” nie mają środków na prowadzenie tej wojny.

      6. Klęska na Ukrainie może oznaczać koniec kariery Putina. „Familia” pozbędzie się go tak samo, jak wcześniej zrobiła z niego prezydenta. Oficjalną przyczyną będą jego problemy zdrowotne. W Rosji zapanuje chaos i kraj ten się z pomocą Zachodu rozpadnie. Będzie więc powtórka z historii, a podobno historia się nigdy nie powtarza.

    2. no może nie tyle zganiły co wskazały na brak konsultacji i uzgodnienia tego ruchu (czy byłby by przeciw temu działaniu po „uzgodnieniu” to tego nie wiadomo tak naprawdę, może co do osoby bo co do metody to raczej byłą już szeroko i z powodzeniem stosowana przez jankesów, jak i przez rosjan). należy więc czytać wprost że wszelkie inne/pozostałe ruchy kijowa są „uzgadniane”

  2. OPEC właśnie podjął decyzję o ograniczeniu wydobycia.
    https://energia.rp.pl/ropa/art37186121-opec-ostro-tnie-wydobycie-ropy-naftowej
    Szach-mat. Po misji Bideta i naciskach USA, ten ruch jest bezpośrednim „plaskaczem”.

    Jak Gospodarz słusznie zauważył, Rosja rozgrywa Zachód bez pudła – rosyjski handel ropą będzie taki sam jak gazem. Tak samo zyskowny.

    Mam wrażenie, że Rosja nie uderza bezpośrednio w dolara z innych powodów.
    Nie dlatego, że dolar jest zbyt mocny – przy poziomie zadłużenia USA i jego stanie gospodarki, z pełnym wsparciem OPEC a także „izolowanych” Iranu i Wenezueli, wystarczy poczekać do wiosny i lekko puknąć.
    Wydaje mi się, że przyczyna leży w Chinach. Chiny mają nadmiar dolara, jego upadek mocno dotknąłby gospodarkę. Stąd też mocno powściągliwa postawa Chin: owszem, kupują surowce (i nie tylko) z Rosji, owszem, negocjują i wchodzą w układy z Rosją i resztą anty-zachodniego świata, ale równocześnie nie spieszą się ze zwiększeniem eksportu do Rosji. Szczególnie w zakresie objętym sankcjami (czyli elektroniką).
    Chiny od lat „eksportują” nadmiar dolara inwestując w Afryce i Azji, inwestując w Nowy Jedwabny Szlak. Ale to wymaga czasu.

    Z politycznego i gospodarczego punktu widzenia logicznym wydaje się być atak najpierw na EU, a nie USA. Tak jak USA najpierw chcą wyeliminować słabszego (jak się wydawało) konkurenta – Rosję, tak Rosja teraz łatwo i szybko wyeliminuje słabszego, czyli EU. A właściwie pozwoli, by wyeliminował się sam. Grzech nie wykorzystać.
    Upadek gospodarczy EU, głód, zimno i bieda niespotykane od czasów wojny doprowadzą do chaosu. Rozpasana i rozleniwiona Europa ciężko zniesie tak gwałtowny spadek poziomu życia. Skutki są przewidywalne. Putin kilka razy o tym wspominał: nie Rosja, a obywatele EU mają zrobić porządek u siebie, a wtedy Rosja pomoże w biedzie.
    Czyli rozpad EU, rozpad NATO, powrót niezależnych (???) państw narodowych i indywidualna współpraca z Rosji. Osłabiona Europa przestaje być sojusznikiem i wasalem USA, a staje się zależna (a na pewno grzeczna) wobec Rosji. A Rosja nie musi mieć sojuszników – wystarczy, że nie będzie miała wrogów. Kto nie jest przeciwko niej, jest z nią.

    W mojej ocenie, USA jak zwykle popełniają ten sam błąd, typowy zresztą tak dla Amerykanów jak i włodarzy Deep State. Uważają, że są najmądrzejsi, a ich wizja świata jedynie słuszna i jedynie działająca. Pycha kroczy przed zgubą.
    Uwalenie EU od dawna było celem USA – dokładnie z tego samego powodu, jak wykończenie Rosji i docelowo Chin. Było też niezbędne przed konfliktem z Chinami. Konflikt USA-Chiny będzie dla USA bardzo kosztowny. Są pewni, że wygrają, ale wiedzą, że wyjdą z niego bardzo osłabione. Na tym osłabieniu może wypłynąć konkurencja (tak jak USA wypłynęły na osłabieniu Wielkiej Brytanii po wojnach światowych). Dlatego najpierw trzeba było upewnić się, że UE nie będzie konkurencją. Potem: Rosja.
    Tylko jak widać, nic nie idzie zgodnie z planem. Rosja nie pada – pada EU. Niby dobrze, ale… Upadek EU oznacza też, że w konflikcie z Rosją (i w małym stopniu Chinami) USA pozostaną same.
    EU w konflikcie z Chinami się nie liczy. Jedynie odcięcie od rynków EU może Chiny dotknąć, choć krachu nie będzie – dla Chin, dla EU wręcz przeciwnie, ale to akurat dobrze.
    W założeniu USA to EU miało wykrwawić Rosję. Upadek EU oznacza, że USA będą musiały Rosją zająć się same – a to opóźni atak na Chiny. Czas zaś coraz bardziej działa na niekorzyść USA. Mało tego – EU w sposób nieuchronny wpadnie w strefę wpływów Rosji, co dodatkowo osłabi pozycję geostrategiczną USA.
    To by tłumaczyło dlaczego tak forsuje się samobójczą ideę „Międzymorza”, a właściwie dziwnego, lepionego na kolanie sojuszu Europy Środkowej pod kontrolą anglo-amerykańską. Upadek EU oznacza przecież, że USA stracą zaplecze w Europie Zachodniej, a przez to możliwości projekcji siły na Rosję. Potrzebne są bazy, magazyny, logistyka, „trampolina” do uderzenia na Rosję. Bez NATO, bez Europy Zachodniej, pozostaje tylko marionetkowa Polska, Litwa, Czechy i kto tam jeszcze się ostanie. Jak by nie patrzeć, z UE czy bez niej – po Ukrainie jesteśmy następni.

    Jedyna nadzieja w zimie i Rosji. Choć patrząc na to, jak Polacy zareagowali na ponad 200 tysięcy ofiar po-pandemicznych, to nie wierzę, że nawet 3 miliony zamarzniętych i zagłodzonych przekonałyby ten naród do pognania marionetek z Wiejskiej. Jeśli sprawy nie przyspieszą bardziej, to czeka nas nie tylko zimno, głód i bieda – czeka nas rzeź.

    1. @mmajstruk:”Uwalenie EU od dawna było celem USA”
      Chyba nie zaprzeczysz pewnej finezji ruchu Jankesów. W terminologii szachowej można powiedzieć, że kosztem pionka (Ukraina) przewracają kilka figur (EU) i wykonują szach Rosji. Bo chyba nie uważasz, że Rosja nie ponosi żadnych strat. USA są bezpieczne pod każdym względem (ekonomicznym, surowcowym i energetycznym).
      Tutaj (w krótkich żołnierskich słowach:) opisują zachowanie Niemiec.
      https://www.unz.com/aanglin/germany-is-a-bitch-country-us-destroys-their-entire-industry-they-just-sit-there-and-take-it/

      1. @HeS
        Wybacz, nie widzę finezji ruchu Jankesów. Są równie finezyjni, jak zawodnicy MMA. Idąc tym porównaniem, to Rosja jest jak zawodnik szachowy. Pytanie, czy jesteśmy na ringu, czy przed szachownicą? Z tego co widzę, to jednak gramy w szachy.
        USA wykorzystuje brutalną siłę, przekupstwo i szantaż. Nawet się już z tym nie kryją. Nie ma w tym grama finezji. Od czasu 9-11 każdy, kto chciał, widział to wyraźnie. A jak nie chciał, to nadal nie widzi, choć teraz to naprawdę trzeba się uprzeć.
        USA owszem, jednym ruchem pozbyła się EU – ale już podczas Majdanu nie ukrywali swojego celu (słynne „fu..k the EU”). A i wcześniejsza „wojna handlowa” USA-EU nie miała grama finezji.

        Jak wytłumaczyć samobójczą politykę EU, Polski, Ukrainy? Bardzo prosto. Posłuchać Amerykanów. Wprost mówią to tym, że przekupują, szantażują, wymuszają. Dlatego Niemcy jak ostatnie … pokornie demontują swoją gospodarkę. Nie jest przypadkiem, że „zielone szaleństwo” króluje w EU i Niemczech – USA dopilnowały, by tak było. Sami się przyznali. A pamiętasz słynne nagranie przy ośmiorniczkach, gdy minister spraw zagranicznych rządu PO mówił o „robieniu laski Amerykanom”? Chyba nie powinieneś się dziwić, że rząd PiS robi to samo.
        Finezji tu żadnej nie ma. Żadnej gry dyplomatycznej. Żadnych genialnych ruchów. Prosta, bezpośrednia siła.

        Jeśli chodzi o straty Rosji, to owszem, ponosi. Ale dużo, dużo mniejsze, niż ktokolwiek się spodziewał. Na samym gazie do końca roku odrobią straty, które ponieśli na skutek rabunku rezerw walutowych. Teraz jeszcze odkują się na ropie. Pomimo wojny i sankcji, budżet Rosji zamknie się NADWYŻKĄ. Moment…. Nadwyżką? A jak wygląda zamknięcie budżetu USA? EU? Polski?
        Jeszcze raz: budżet zamknie się nadwyżką. Szacowany spadek PKB w Rosji będzie o rząd wielkości mniejszy niż w USA, EU czy Polsce.
        Jakie więc straty, ale takie konkretne, wymierne i długoterminowe?

        A przy okazji, wie ktoś może gdzie znajduje się ten imponujący zapas uranu i plutonu z elektrowni w Zaporożu? I jaka jest jego wartość? Bo coś mi wychodzi, że USA w ten sposób sfinansowały Rosjanom wojnę…

        1. @mmajstruk:”USA wykorzystuje brutalną siłę, przekupstwo i szantaż.”
          A Rosja nie? Na Ukrainie mamy „misję pokojową”? Jak siła jest skuteczna, to się ją wykorzystuje (elementarz).
          Chyba kilka tysięcy lat historii ludzkości to pokazało.

          @:”Moment…. Nadwyżką? A jak wygląda zamknięcie budżetu USA? EU? Polski?”
          Czyli Rosja jest „na kursie i na scieżce”. Świetnie. Nie wiem jak Ty ale ja życzyłbym sobie, żeby taka sytuacja (i kierunek rozwoju) utrzymały się przez najbliższe 3 lata. Niech Rosja „się bogaci” (popieram:), europa zachodnia biednieje a Polska będzie miała czas na uporządkowanie swojej sytuacji (energetycznej i militarnej) bo może znowu będziemy mieli „uciążliwego sąsiada”.

          1. @HeS

            Nie mówię, że Rosja jest święta. Oceniam i porównuję. Fakty, nie opinie.
            Owszem, Rosja też wykorzystuje siłę, przekupstwo i szantaż. Jak każdy. Wybacz dosadność, ale porównywanie USA do Rosji (a to jest kluczem) to nie ta jak gów..o do twarogu.
            Mamy teraz konflikt, który można nazwać III Wojną Światową. Z jednej strony USA, broniące swojej pozycji jedynego hegemona świata, wsparte tzw. Zachodem. Z drugiej strony Rosja, wsparta Chinami i błyskawicznie rosnącym blokiem (dobrowolnym!) różnych państw anty-zachodnich, walcząca o przetrwanie.
            Co jest kluczem do zrozumienia przetasowania sił?
            Właśnie porównanie polityki Rosji i USA.
            Ile wojen wywołała Rosja i dlaczego, a ile USA? Rosja, czyli od upadku ZSRR.
            Ile było ofiar, szczególnie cywilnych?
            Ile razy Rosja obalała czy ustanawiała rządy? Przekupywała, szantażowała? A ile razy USA?
            Jak odpowiesz na to pytanie, będziesz widział, dlaczego powstaje układ 85% vs. 15%. I dlaczego te 85% przyłącza się dobrowolnie, a 15% jest wymuszone.

            Niestety, obawiam się, że nie mamy 3 lat. A na uporządkowanie naszej sytuacji energetycznej i militarnej nie ma szans. Jak widać, to „porządkowanie” odbywa się pod dyktando USA, kosztem gigantycznych pieniędzy (których nie ma). Polska jest „na kursie i ścieżce” do pokazowego zarycia w glebę.
            Jeśli jednak przetrwa te 3 lata i stworzy armię, jaką planują wystawić rządzący, to powiedz mi, jak sądzisz, do czego będzie użyta armia typu ofensywnego gdy zaryjemy w glebę?

    2. @mmajstruk:”że nawet 3 miliony zamarzniętych i zagłodzonych przekonałyby ten naród do pognania marionetek z Wiejskiej”
      Wow, co za wizje. Myślisz, że inne (stare) marionetki na Wiejskiej zmienią coś na lepsze? Chyba na razie jesteśmy po dobrej stronie barykady? Węgry siedzą po drugiej ale nie wygląda na to, że mają lepiej. Za to ostatnie ruchy Francji (blokowanie gazociągu Hiszpania-Niemcy) wyglądają na próbę dokopania „przyjacielom” i ich osłabienia w Europie. Zdaje się, że rzeczywiście „na pochyłe drzewo (Niemcy) wszystkie kozy skaczą”.

      1. na razie jesteśmy po dobrej stronie barykady? Węgry siedzą po drugiej ale nie wygląda na to, że mają lepiej.

        Naiwna nadzieja, z domieszką demagogii typu „po drugiej stronie” i „mają/nie mają lepiej”. Co to ma być ta „druga strona”? Druga strona NATO-wskiego stołu? Czy druga strona budynku Spinelliego w Brukseli? I co ma znaczyć  że mają/nie mają „lepiej”? Za gaz płacą podobnie bo siedzą po tej samej (unijnej) stronie, więc „lepiej” z inflacją nie mają, granted. Z drugiej strony po chrust do lasu chodzić nie muszą, a pustych stacji paliw wkrótce się nie obawiają bo zagwarantowali sobie wyjątek. Zawaleni uchodźcami, i problemami z tym związanymi, nie są. Termostatów na 17 stopni skręcać nie muszą. Rosjanie dostawiają im dwa bloki atomowe w Pecs a więc o bezpieczeństwo energetyczne, a w szczególności o prąd, martwić się nie muszą, jak cała reszta wasali. Zebrałoby się tych plusów więcej i to nie dzięki siedzeniu po jakiejś mitycznej „drugiej stronie”. Pokazują że siedząc po tej samej można się sensownie rządzić z pewnym marginesem suwerenności i z okiem na przyszłość, w jaskrawym kontraście do polskich wasali.

        Nie widzisz przy tym najważniejszego – że konsekwentnie budują plan B. Wymaga to otwarć na wszystkie strony, zamiast jednostronnie robić laskę hegemonowi i zapluwać się z rusofobii. Mądrość kursu Węgier stanie się jasna w momencie gdy wyjdą z EU bądź zostaną stamtąd usunięci. Podczas gdy kontrolowane polskie media nie wspomniały nawet o Samarkandzie, węgierska delegacja nawiązywała linki z SCO i BRICS – jako jedyna z EU. Kto „ma lepiej” będzie ewidentne za 10 lat, nie z poniedziałku na wtorek.

        1. @cynik:”Za gaz płacą podobnie bo siedzą po tej samej (unijnej) stronie”
          Ale my nie siedzimy po „unijnej stronie”. My siedzimy po amerykańskiej stronie. Przecież prowadzimy politykę rozbieżną z unijną (czytaj: niemiecką).

          @:”Mądrość kursu Węgier stanie się jasna w momencie gdy wyjdą z EU bądź zostaną stamtąd usunięci.”
          Przecież taką opcję Polska też ma. Pod tym względem nie ma ŻADNEJ różnicy między Polską a Węgrami.

          @:”Termostatów na 17 stopni skręcać nie muszą.”
          My też nie.

          @:”Rosjanie dostawiają im dwa bloki atomowe w Pecs a więc o bezpieczeństwo energetyczne, a w szczególności o prąd, martwić się nie muszą”
          Ale w takiej perspektywie Polska też nie musi się martwić o prąd. Odbudujemy energetykę węglową. Nawet jak będzie oparta o importowany węgiel.

          1. Ale my nie siedzimy po „unijnej stronie”. My siedzimy po amerykańskiej stronie. Przecież prowadzimy politykę rozbieżną z unijną (czytaj: niemiecką).

            Cała unia jest chórem hegemona śpiewającym z tego samego klucza, w którym jedyny głos dyssentu od czasu do czasu należy do Węgier. Robienie laski hegemonowi jest wspólne dla eurowasali i Polska się w tym nie różni nic od Niemiec. Twierdzenie że prowadzimy politykę w ogóle jest na wyrost, a już rozbieżną z unijną jest odlotem, zwłaszcza jak się widzi Morawieckiego pełzającego przed unią w Brukseli we wszystkich istotnych dla nas zagadnieniach.

            Ulegasz propagandzie jakoby drobna w gruncie rzeczy sprzeczka o praworządność była w czymś istotna. Nie jest. Jest pierwszym z brzegu pretekstem aby przymknąć nam szmal do czasu zainstalowania Tuska jako unijnego regenta. Nazywać to od razu polityką „rozbieżną” z unijną jest przesadą. Jaka to unijna dyrektywa została kiedykolwiek odrzucona? Podobnie zresztą jak przesadą jest nazwanie „polityką” tych całych reparacji. Raczej nazwać by to należało odbiciem szajby u wasala po czym temat zniknie ze stołu… 😉

          2. @cynik:”Nazywać to od razu polityką „rozbieżną” z unijną jest przesadą.”
            Oczywiście, że jest rozbieżna. Np. polityka unijna (Niemiec, Francji, …) względem Ukrainy jest ZUPEŁNIE inna niż polityka Polski. Podobnie z polityką energetyczną (nie mylić z klimatyczną!). Przecież Unia zwalcza energetykę atomową a Polska wręcz przeciwnie. Podobnie w dziedzinie wojskowości. Polska nie kupuje i nie zamierza brać udziału w europejskich programach zbrojeniowych.

            @:”zwłaszcza jak się widzi Morawieckiego pełzającego przed unią w Brukseli we wszystkich istotnych dla nas zagadnieniach.”
            Bo taka jest jego rola. Ma pełzać i wydębić od Unii forsę. I tylko po to został przez Jarkacza (nie wierchuszkę PiS!) dokooptowany. Dopóki Unia daje pieniądze, to będziemy grzeczni. Jak przestanie, to w try miga wyskoczymy z tego układu.

            Tak na marginesie rozpoczęły się „ruchy tektoniczne” w samej Europie. Francja zainicjowała w Pradze jakąś konferencję wszystkich państw europejskich (bez Rosji i Białorusi).
            https://tvn24.pl/najnowsze/czechy-emmanuel-macron-44-panstwa-europy-wspolnie-odrzucily-agresje-rosji-i-wsparly-ukraine-6151447

            Jankesi chcą pozbawić Niemcy europejskiego przywództwa. Będzie francuskie?

      2. @ HeS
        Przecież napisałem, że nie mam wizji. Nie widzę tego.
        Nie, nie pisałem słowem o wymianie jednych marionetek na drugie, równie stare. To przecież oczywiste, że taki ruch niczego nie zmieni. PO, PiS, Lewica, PSL, czy inne takie nie zmienią niczego.
        Chodziło mi o taką prawdziwą wiosnę ludów, gdy zmarznięty, głodny i zdziesiątkowany naród obala rząd, rozlicza ostatnie 30 lat, wiesza kogo trzeba i zaczyna od nowa.
        Jeszcze raz powtórzę. Nie wierzę, żeby coś takiego się zdarzyło. Może w Niemczech, we Francji czy UK, ale na pewno nie w Polsce. U nas co najwyżej będzie zmiana na kolejny szyld za którym będą te same mordy. Zgodnie z obowiązującą linią Waszyngtonu.

        Jeśli chodzi o stronę barykady, to nie uważam, żebyśmy byli po dobrej.
        Nie jest to barykada, ale żelazna kurtyna, która po raz kolejny rozdziela świat: tzw. świat zachodni (15%) i resztę (85%). Kolejny raz jesteśmy nie po tej stronie, co trzeba.

        Francja ma takie śmieszne odruchy bezwarunkowe, w kierunku ochrony własnego mocarstwowego samopoczucia. Te ostatnim czasem miała duży spadek, z winy Niemiec. Dlatego „oddają”. Do tego… No właśnie, skoro USA chcą wyautować Niemcy, to przecież Francji też można użyć, prawda? Makaron nie robi nic, ale to absolutnie nic, by prowadzić własną, niezależno i pro-francuską politykę. Wręcz przeciwnie, gra tak, jak w Waszyngtonie każą. To widać. Dodam, że widzą to już nawet zwykli Francuzi (dlatego dość powszechnie kibicują Rosji). Dlatego też ruchy w tą czy w tamtą niespecjalnie mnie interesują, nie zmieniają one niczego.

        Popatrz na to całościowo. USA chcą wyeliminować konkurencję w postaci EU. Dodatkowo potrzebuje „kurczaka” do oskubania, by podciągnąć własną, padającą gospodarkę. A także „mięsa armatniego” do wykończenia Rosji. EU jest tutaj celem idealnym… i w sumie jedynym:
        – zakupi broń (i całą resztę) w USA, czym wspomoże gospodarkę USA (szczególnie, jak EU odetnie się od Chin, a na co już naciska hegemon),
        – weźmie na siebie ciężar wojny z Rosją, czym wyeliminuje największego konkurenta USA
        – osłabi się w.w. tak, że nie będzie stanowiła konkurencji, a jedynie kolonię do wyzysku.
        USA będą mogły wtedy na spokojnie zająć się Chinami.
        A jak wiadomo, wojna kasuje długi, tłumaczy kryzys i biedę. Reset idealny, kosztem innych. A po wojennym resecie hiper-zadłużone USA nadal są jedyną potęgą światową, już nie zadłużoną i nie zagrożoną przez resztę XXI wieku.
        Nie ma w tym finezji, prawda?

        1. naród obala rząd, rozlicza ostatnie 30 lat, wiesza kogo trzeba i zaczyna od nowa… [] na pewno nie w Polsce.
          Wiąże się to z niskim IQ narodu, najniższym pewnie w EU. Tylko tym można wytłumaczyć wpadnięcie w kolektywny amok proukraiński i chorobliwą rusofobię jedynie na podstawie propagandy hegemona. Podejrzewam że naród znowu się kiedyś obudzi ale znowu będzie za późno… Na nastepne 100 lat.


          Kolejny raz jesteśmy nie po tej stronie, co trzeba.

          Coś w tym jest. Patrz punkt pierwszy.

          USA chcą wyeliminować konkurencję w postaci EU.
          Nikt nie zadaje pytania dlaczego akurat teraz hegemon niszczy Europę planem Morgenthaua a po wojnie do walki z ZSRR akurat odwrotnie – potrzebował silnej Europy i silnych Niemiec, którym pomagał planem Marshalla. To też kwestia IQ i długoletniego urabiania społeczeństw.

        2. @mmajstruk:”marionetki i wiosna ludów”
          A tośmy się nie zrozumieli. Myślałem, że chcesz „obalić PiS”. Tylko co dalej? Rozwiązanie w stylu „wiosny ludów”, to najgorsze (oprócz wojny) co nas może spotkać. Nie wiem ile masz lat ale ja pamiętam poziom przestępczości z lat ’90 i co gorsza dzisiaj statystyki przestępczości rosną. Jak ludzie są (jak piszesz) głodni i zziębnięci, to walczą nie tylko z władzą ale też z bogatszymi sąsiadami. Zmiany trzeba zrobić ewolucyjnie. Tak jak Czesi (sic!) „obalili komunizm”. Ja jeszcze obstawiam Konfederację ale oni nie mają (na szczęście?) szans na samodzielne rządzenie a do tego ich ostatnie ruchy wskazują, że jej kierownictwo (gerontokraci:) zupełnie inaczej widzą polską rację stanu niż ja. Może nie wszyscy, bo ostatnio nawet Braun poparł „nuclear sharing” dla Polski.

          1. @HeS
            Jestem wystarczająco stary, pamiętam.

            Wiem, że „wiosna ludów” nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ale innego już nie ma.
            Nie ma szans na „zmiany ewolucyjne”. Naród jest tak ogłupiony, tak urobiony propagandą, że „ewolucja” to utopia. Wymagałoby kolejnego pokolenia, 20-30 lat, a na to nie ma czasu.
            Poza tym… kto miałby tą „ewolucję” przeprowadzić? Partia wyłoniona w następnych wyborach? Przecież wiesz już, jak one będą wyglądały i co realnie zmienią. Mamy stabilny, pilnowany wpływami i ordynacją wyborczą układ: PiS albo PO (czy jak tam będą się te partie nazywały). Banda tych samych dziadków, prowadzona od lat na tych samych sznurkach.

            Dlatego nie wierzę. Przecież nawet, jakby lud obalił władzę, to „bratnie narody” nie pozwolą na jakiekolwiek zmiany. Jeśli pojawiłaby się niezależna siła, zagrażająca układowi sił, to przecież wiadomo też, co będzie. Lepper czy Petelicki się przekonali.
            A przy okazji, właśnie poziom nienawiści i agresji w stronę Konfederacji, i to nie tylko po stronie polityki czy mediów, ale przede wszystkich „w internetach” jest pięknym dowodem, że oni najprędzej nie są w nic umoczeni. A przez to niesterowalni. Wszak szczątkowe poparcie nie stanowi zagrożenia, więc jak inaczej wytłumaczyć tak wściekłe ataki?

          2. poziom nienawiści i agresji w stronę Konfederacji,

            Może jakiś link dla oświecenia? Nie zauważyłem tego choć, granted, zbyt pilnie rzeczy w PL nie śledzę.

            Zauważyłem w Konfederacji natomiast rodzaj „zmęczenia materiału”. Każda partia, nawet mała, aby coś osiągnąć powinna być w trybie przebojowym – „idziemy po władzę”! W Konfederacji mi tego brakuje – agresywnych celów i konsekwentnej metody ich realizacji. Nie jest to proste w dobrej koniunkturze, kiedy rządowi idzie dobrze. Ale obecnie system dymi na każdym możliwym złączu, i autentyczną opozycję do nieudalnych rządowych poczynań łatwo jest wzbudzić. Zamiast bezpłciowych konferencji prasowych szczegółów których nikt z przekazu nie załapie, Konfederacja powinna przyciągnąć parę osobistości pewnego formatu, mogących funkcjonować w charakterze „ministrów w gabinecie cieni” i jako rzecznicy programu K. w tym zakresie. Przynajmniej obszar finansów i spraw międzynarodowych powinien być reprezentowany.

            Wyborca powinien być w stanie jasno powiedzieć: głosuję na Konfederację ponieważ to i tamto. Być może sytuacja też dojrzewa do poruszenia przynajmniej tematu Polexitu… Partia za Polexitem pewnie by nie wygrała ale miałaby sporą część twardego i rosnącego elektoratu. Niczego podobnego jednak w K. nie widzę.

    3. „Uważają, że są najmądrzejsi, a ich wizja świata jedynie słuszna i jedynie działająca.”
      Wydaje się, że gospodarcza dominacja jest tu wtórna. Chodzi o kontrolę zależności banków centralnych eurazji od karteli europejskich lub amerykańskich. Wygląda to na wojnę między kartelem związanym z BIS a amerykańskim FEDem o walutę pryszłości. Od zawalenia się 3 budynków WTC trwa amerykańska krucjata przeciw państwom usiłującym wyzwolić się spod wpływu globalnych elit (na przykład: próba wprowadzenia złotego Dinara) lub – jak w przypadku Iraku (rozliczenia w Euro za ropę) spod władzy bankowych elit amerykańskich. Dzisiaj istnieją wyraźnie 2 bloki: związany z projektem Euro (Europa) wraz z Rosją i Azją (głównie Chinami), które tworzą system CBDC oparty o nieco inne „zasady” oraz system narzucany przez elity amerykańskie związane z dolarem i przyszłą walutą cbdc. Wojna może być długa, duża i bardzo destrukcyjna.

      1. @Nikt ważny
        Masz rację. Ta wojna zostanie wygrana/przegrana na poziomie bankowym (finansowym).
        Nie zapominaj, że za tym systemem bankowym (finansowym) stoi gospodarka. Projekt Rosji i Chin nie ma szans powodzenia, jeśli nie zostanie oparty na gospodarce, i to tej faktycznej (surowce, produkcja, a nie usługi i giełda).

        Znasz dowcip, jak Rosjanin przychodzi do tureckiej knajpy w koszulce z napisem „Turcy mają trzy problemy”? Puentą jest „to jest wasz trzeci, największy problem – na strzelaninę przychodzicie z nożami”.
        Konflikt USA z Rosją przebiega jak w tym dowcipie. USA na strzelaninę przyszło z nożem.
        Rosja nie odpowiada tylko militarnie, jak większość chce widzieć. To proste, jest wojenka (czy operacja specjalna) na Ukrainie, kilka wiosek do przodu, kilka wiosek do tyłu, zabawa trwa.
        Rosja przez 8 lat przygotowała się do konfliktu – dlatego sankcje nie tylko nie zadziałały, ale przynoszą odwrotny skutek. Ale to nie był wyczyn, Zachód działa sztampowo i powtarzalnie, czyli przewidywalnie.
        Rosja przeniosła więc ciężar wojny na sferę gospodarczą, a szczególnie – bankową. Czyli Zachód wyciągną noże, a Rosja kałacha.
        Uderzenie w petrodolara oznacza koniec USA. Tak po prostu. Cała gospodarka i funkcjonowanie USA opiera się tylko i wyłącznie na tym, że świat jest ZMUSZONY korzystać z dolara w rozliczeniach. Jeśli nie będzie musiał… to nikomu nie będzie potrzebny dolar. I wtedy nie da się ukryć, że król jest nagi – potencjał gospodarczy USA jest znikomy: przemysł zlikwidowany i przeniesiony do Chin, wartość branży informatycznej i usługowej napompowana na giełdzie a zadłużenie przekracza możliwości spłaty przez następne 150 lat.
        Dlatego USA musiały uwalić pomysł Hussaina czy Kadafiego na odejście od petrodolara. Dlatego Euro musiało zostać wyautowane. Dla USA to kwestia życia lub śmierci.

        A teraz Rosja, Chiny (i inni) tworzą alternatywę. Jeśli im się uda – wygrają wojnę. Jeśli nie… To po nich. I cały świat wie, że jeśli padnie Rosja, padną Chiny, to nikt nie będzie bezpieczny. Dlatego „cały świat potępia Rosję”: cały, czyli 15%. Pozostałe 85% nie tylko nie staje przeciwko Rosji – coraz śmielej ją wspiera. Bo tu walka idzie o życie – nie teraz, ale jutro. Nie Rosji, Chin czy USA – całego świata, każdego człowieka i każdego państwa na tej planecie.

        1. Projekt eurazjatycki ma na świecie poparcie, ponieważ nowa waluta będzie powiązana z surowcami lub złotem. To znacznie bardziej ayrakcyjna oferta od zachodniego pustego pieniądza. Tyle, że argumentem dominującym nie jest logika ale siła i rozwiązanie przyjdzie na zgliszczach. W sumie nie wiem które rozwiązanie dla zwykłego człowieka jest lepsze – wschodnie czy zachodnie. Jedno i drugie przyniesie cyfrowy totalitaryzm.

  3. Europa była w stanie upadku już od dawna a zadyma z Rosją tylko obnażyła tę prawdę. I za to należy być wdzięcznym. Socjaliści i tak doprowadzili by wszystko do ruiny, więc mam nadzieję że konflikt Ukraiński pomoże szybciej zakończyć ten marsz ku samozagładzie

  4. Calkiem niezle podsumowanie o intencjach hegemona w Europie:

    https://marucha.wordpress.com/2022/10/04/anglosaski-mordplan-gospodarczy/

    Dokument, potwierdza, że ​​agresywna polityka zagraniczna prowadzona przez Ukrainę konfliktem zmusiłaby Rosję do podjęcia działań zbrojnych przeciwko temu krajowi. Jego faktycznym celem, jak twierdzi raport, było wywarcie nacisku na Europę, by przyjęła w odwecie szeroki zakres sankcji przeciwko Rosji, które zostały już dawno przygotowane przez rząd USA.

    Raport stwierdza, że na skutek konfliktu i braku dostaw surowców -gospodarka Unii Europejskiej „nieuchronnie upadnie”, a jej autorzy cieszą się, że m.in. młodzi ludzie w Europie będą zmuszeni do emigracji.

    Kluczowym celem dla USA opisanym w dokumencie jest podzielenie ekonomiczne Europy – zwłaszcza Niemiec i Rosji – oraz utrwalenie zniszczenia europejskiej gospodarki poprzez umieszczanie na stanowiskach politycznych tzw. pożytecznych idiotów (Zielonych), aby powstrzymać jakiekolwiek dostawy rosyjskiej energii (w przyszłości) przed dotarciem do kontynentu.

    Warto przeczytac calosc.

Comments are closed.