Wygasić wojnę polsko-białoruską

Znowu ta logika Kalego: polski wasal mieszać na Białorusi to dobrze. Wasal dostać za to w nos – o, to być koniec świata!  Trwa wielka „hybrydowa” wojna  polsko- białoruska bo tytułem rewanżu Łukaszenka wpuścił paru „turystów”  arabskich  nad granicę i niech sobie idą z Bogiem do Angeli.

Po stronie polskiej komedia grana jest bez końca. Sejmowe półgłówki lansują się jako obrońcy uciśnionych Irakijczyków, atakując nawet własną straż graniczną. Rząd który niedawno jeszcze trzymał w areszcie miliony własnej populacji bez żadnego stanu wyjątkowego tu na widok 40 turystów arabskich stan wyjątkowy wprowadza. Trudno jest  oprzeć się wrażeniu że wytacza tym armatę na muchy. Chodzi nie nawet o tych kilkudziesięciu turystów ale o to aby nie dopuścić do dalszych gorszących konfrontacji z sejmowymi klaunami z tak zwanej opozycji. Tyle że kosztowne to rozwiązanie i być może niepotrzebne.

Nikt oczywiście nie wpadnie na rzecz najbardziej oczywistą – zadzwonić do Łukaszenki i zapytać wprost o co mu chodzi i jak tę „wojnę” zakończyć. Nie trzeba może nawet będzie kończyć płotu.  Polski wasal wysłuchać pewnie będzie musiał litanię  słusznych zarzutów o niesprowokowanych a zdecydowanie wrogich swoich posunięciach wobec białoruskiego sąsiada, jak udział w nieudanej próbie obalenia rządu, demonstracyjne wspieranie białoruskiej opozycji, dywersja ideologiczna czy entuzjastyczny udział w sankcjach unijnych przeciwko Białorusi. To czy rząd Morawieckiego czynił to z własnej głupoty czy z polecenia amerykańskiego mąciciela nie jest istotne. Istotne jest że są to posunięcia wrogie sąsiadowi a oczekiwać by można że Polska, jako kraj sporej mniejszości narodowej zdanej na reżim białoruski, zachowa we własnym interesie daleko idącą powściągliwość. Tym bardziej że Łukaszenka od lat prowadził politykę całkiem wyważoną i pragmatyczną  a wrogość  wasala polskiego wpycha go jedynie bardziej w objęcia Rosji. Dla amerykańskiego hegemona może nie grać to większej roli ale z punktu widzenia interesów Polski jest to poważny błąd.

Nie może być dla nikogo zaskoczeniem że Łukaszenka na wrogą postawę sąsiada polskiego odpowiedział wrogością ze swojej strony. I to odpowiedział inteligentnie, atakiem istotnie „hybrydowym”. Wydając sam prawdopodobnie z paręset tysięcy dolarów na import „uchodźców” i zatrudniając przy tym nie więcej zapewne niż kilkuset ludzi spowodował tym u wasala polskiego koszty i straty o wiele większe, mobilizację służ granicznych, jednostki wojska na granicy, budowę płotów, stan wyjątkowy, kryzys polityczny. Asymetria kosztów i strat istotnie skrajna. Unia, też zapewne nie bez udziału hegemona, zamknęła do tego przestrzeń powietrzną dla Belavii. Czy można odmówić racji Łukaszence że w sytuacji takiej, zamiast bezczynnie akceptować straty na uziemionych samolotach, wykorzystuje je do wysoce intratnych lotów charterowych do Bagdadu,  skąd przywozi chętnych do odwiedzenia Angeli? A że jest to działalność wymierzona przeciwko unii? Oczywiście że jest, jak jest wojna to wojna.

I co dalej? Potyczki zbrojne na granicy? Naloty? Druga linia płotów? Trzecia linia płotów? Czwarta?   Pola minowe? Permanentny stan wyjątkowy?

Najwyższy czas aby wasal polski wydoroślał i zadziałał raz w swoim własnym interesie, nie oglądając się na podszepty hegemona. Aby uznał że dostał słuszną nauczkę, że „wojna” z Białorusią zakończyła się remisem, że kontynuacja wrogich kroków z obu stron powinna ustać i że czas zawrzeć rozejm. W interesie obu krajów nie leży ani eskalacja konfliktu ani jego przeciąganie. Cała ta śmieszna „wojna” może się skończyć jednym telefonem Łukaszenki.  Tyle że ktoś musi do niego zadzwonić a Łukaszenka będzie pewnie chciał czegoś w zamian, przynajmniej zaprzestania dalszych wrogich aktów i wojennej retoryki. Gestem dobrej woli i mądrości politycznej byłoby jednostronne wycofanie się Polski z unijnych sankcji. Niech sankcje na Białoruś  utrzymują sobie inni wasale, nie mający stawki w grze.  Maltańskiej czy  cypryjskiej mniejszości na Białorusi nie ma, a polska jest i to znaczna.

Czemu więc nie zadzwonić do Łukaszenki i nie spróbować bezpośredniego dialogu?  Istnieje jeszcze jakaś działająca polska dyplomacja czy wszystko jest już kontrolowane przez hegemona w Waszyngtonie? Który zresztą  i tak wszystkie telefony z tej części Europy przekierowuje od niedawna do Berlina…

 

15 Replies to “Wygasić wojnę polsko-białoruską”

  1. …podobno półgłówki mają zgromadzone na kontach i lokatach ok biliona zł oszczędności…bo jak inaczej nazwać osobę która trzyma oszczędności we fiat money i dziwi się że co roku za te oszczędności może kupić mniej ….trzeba zacytować pinokia „ludzie są tak głupi że to działa. Niesamowite”……co szkodzi żeby za część uciułanych papierków kupić sobie kilka złotych monet bulionowych 1oz dopóki jeszcze są dostępne u kupców …..i cały cyrk z Białorusią czy plandemią skończyłby się w góra 3 dni …..
    …… po co jest parcie żeby półgłówki za wszelką cenę reprodukowali półgłówków …..

    1. @aroo:”półgłówki”
      Podobno „na świecie co sekundę rodzi się frajer i to dobro trzeba jakoś zagospodarować”
      Bez „półgłówków” nie powstała by żadna cywilizacja. Musi ktoś pracować i tracić nadwyżki, bo jak ma nadwyżki, to nie chce pracować. Przykład takiej optymalizacji widać w przyrodzie.

  2. Nasz rząd jest w stanie wojny z rzeczywistością, logiką i rozsądkiem, i to od długiego czasu.
    Ciekawe czemu tak pusto dookoła – nikt nie chce pomóc wiecznie pokrzywdzonym, uciemiężonym i prześladowanym z każdej strony?

    1. @Rasputnik:”Ciekawe czemu tak pusto dookoła – nikt nie chce pomóc wiecznie pokrzywdzonym”
      Hmm, żeby na tak cynicznym portalu wypisywać jakieś slogany o (bratniej?) pomocy. To jakieś kompletne niezrozumienie czym w istocie jest polityka (tak wewnętrzna jak i zewnętrzna). Przecież to „zawsze” jest walka o władzę i dominację.
      Przypomniały mi się rozbiory Polski. Austro-Węgry były przeciwne rozbiorowi ale jak doszły do wniosku, że Rosja i Prusy i tak podzielą Polskę, to dyplomacja Habsburgów dostała polecenie by Austro-Węgry zyskały na rozbiorze „nie mniej niż pozostałe kraje” broniąc się przed osłabieniem względem konkurentów.

      1. widzę że się nie rozumiemy
        Wg mnie polska polityka zagraniczna jest przedłużeniem stanu psychicznego naczalstwa partii rządzącej i głównych rządowych decydentów. O ile jeszcze sporą część Polaków udaje im się utrzymywać w swojej wersji rzeczywistości, tak ichniejsze pole zakrzywiania czasoprzestrzeni zupełnie nie działa na resztę świata.
        Problemy które mamy w relacjach z sąsiadami powstają wyłącznie na życzenie naszego rządu, no i masz rację że to element walki o władzę i dominację – jedynie słusznej partii nad resztą narodu.

        1. @rasputnik:”Wg mnie polska polityka zagraniczna jest przedłużeniem stanu psychicznego naczalstwa partii rządzącej”
          Aaa, to teraz brzmi inaczej. Problem w tym, że chyba znaczna część Polaków z taką polityką zagraniczną się zgadza. Można podyskutować jakie są inne opcje na stole i ile na ich wyborze możemy stracić czy zyskać.

          @:”Problemy które mamy w relacjach z sąsiadami powstają wyłącznie na życzenie naszego rządu”
          Hmm, to ciekawe. A co w/g ciebie rząd takiego (nie)robi by specjalnie skonfliktować nas ze „wszystkimi sąsiadami”?
          Ja odnoszę inne wrażenie. To UE chce wysadzić z siodła aktualnie rządzących i sama prowokuje konflikty.

          1. (nie)robi by specjalnie skonfliktować nas ze „wszystkimi sąsiadami”?
            Ja odnoszę inne wrażenie. To UE chce wysadzić z siodła aktualnie rządzących

            Dwie zupełnie inne rzeczy. EU chce istotnie dokonać „reżim change”, pisałem o tym kilkukrotnie. Wykorzystuje w tym celu jednak głupotę rządu, widoczną przeraźliwie jasno w porównaniu z Węgrami, którzy też nie są ulubieńcami Brukseli.

            Ale wiele innych problemów, np z Białorusią,  wynika w 100% z głupoty polskiego rządu, bez unijnego czynnika. Problemy z Rosją – idem. Przez durni rządowych i nikogo innego „uniezależniliśmy się” od gazu rosyjskiego po to aby płacić teraz 4X drożej za gaz amerykański. A będzie jeszcze gorzej bo przez rządowych durni pozbywamy się węgla którego będzie trzeba zastąpić jeszcze większą  ilością gazu, zapewne ruskiego tyle że kupowanego od Niemiec po cenach światowych…

          2. @cynik:”„uniezależniliśmy się” od gazu rosyjskiego po to aby płacić teraz 4X drożej za gaz amerykański.”
            Z taką tezą nie zgadzam się całkowicie. Nie będziemy kupować „amerykańskiego gazu”. To będą śladowe ilości. Podstawą zaopatrzenia będzie gaz norweski (Baltic Pipe) i dostawy LNG z różnych źródeł.
            To że należało zrezygnować z rosyjskiego gazu widać dziś jak na dłoni (ograniczanie dostaw). Rosja zawsze będzie używała „broni gazowej” do nacisków na Europę. Bo dlaczego nie?

            @:”węgiel”
            A tu się zgadzam. Tylko że w tej sprawie naciski idą z Unii i nie wiem czy jeszcze 1-2 lata temu ktoś mógł przewidzieć taki rozwój wzajemnych stosunków. Trzeba było postawić się (znacznie) wcześniej. A tego nie zrobił żaden polski rząd w ostatnich 10 latach. Jeśli w wojnie z UE pójdzie „na noże” to w try miga wrócimy do węgla bo inaczej będziemy musieli zlikwidować 1/3 przemysłu.

          3. Z taką tezą nie zgadzam się całkowicie.

            Smuci mnie to niezmiernie ale niestety faktów to raczej nie zmieni… ;-)

            W tym miesiącu akurat PGNiG podpisało z amerykańską firmą Venture Global LNG aneksy do długoterminowych kontraktów na dostawy LNG z terminali w Zatoce Meksykańskiej. Zakupy wzrosną dodatkowo o 2 mln t LNG rocznie przez 20 lat.Kiedy ustaną dostawy gazu z kontaktu jamalskiego z Gazpromem, Venture Global będzie dostarczał około jednej trzeciej wolumenu obecnego zużycia gazu w Polsce.

          4. @cynik:”Global będzie dostarczał około jednej trzeciej wolumenu obecnego zużycia gazu w Polsce.”
            To wszystko przy założeniu, że będziemy brnęli w idiotyczną politykę rezygnowania z węgla i budowania elektrowni gazowych do czego chce nas UE zmusić. Mam poważne wątpliwości czy tak będzie bo forsy z Unii nie dostaniemy więc będziemy mogli spokojnie porzucić programy unijne i „nawrócić” się na węgiel. Z drugiej strony (nie znam warunków kontraktu gazowego) mam wątpliwości czy Amerykanie są w stanie zapewnić takie dostawy. Zerwano umowy z inną firmą która miała dostarczać nam LNG, bo nie była w stanie tego zrobić. Nie wiem ile ten gaz będzie droższy od rosyjskiego, bo nie znam formuły cenowej. Dzisiaj nie tylko dla Polski gaz jest 4x droższy. Dla innych krajów (w tym Niemców) też. Cena to jeden problem. Drugi, znacznie ważniejszy, że gazu nie ma, bo „niezawodny dostawca” (Rosja:) ograniczył dostawy. I ten problem dotyczy wszystkich krajów północy Europy. Akurat Polska w porównaniu do innych krajów ma całkiem spore zapasy (90% pojemności magazynów) więc może psim swędem uda nam się przetrwać zimę.
            Przy okzji paradoksalnie nasz prąd z węgla stał się konkurencyjny z zachodnim, bo pomimo certyfikatów CO2, koszt paliwa gazowego skoczył kilkukrotnie a cena węgla w Polsce tylko „nieznacznie” (kilkadziesiąt %). Wystarczy kilka zim takich jak w ostatnia i Europie odechce się „zielonej rewolucji” w energetyce. A jak jakaś partia będzie będzie dalej to forsować, to zostanie zmieciona ze sceny politycznej.
            Reasumując. W sprawie gazu nie ma innego długofalowego wyjścia jak importować go spoza Rosji a w energetyce trzeba natychmiast wrócić do węgla.

  3. Musze przyznac iz wrogosc hegemona wobec Lukaszenki jest dziwna…zbyt dziwna.Skoro chca przydusic Rosje aby ja rzucic na kolana aby potem „laskawie” przyjac do sojuszu przeciw Chinom to powinno im zalezec na tym aby Lukaszenka gral na Polske a nie na Rosje(a Lukaszenka probowal tak grac chocby probujac puszczac swoj handel przez polskie porty).Zblizenie polsko-bialoruskie powinno byc dla hegemnoa korzystne i przez niego popierane(oslabia Rosje oraz wzmacniajac Polske oslabia takze posrednio takze Niemcy a i do przehandlowania mowiac brutalnie byloby wiecej).Dlatego moim zdaniem to nie hegemon napuszcza Polske na Bialorus-to agentura niemiecka w Polse a moze takze i rosyjska aby zamknac Lukaszence pole manewru-dla nich ma to sens a dla hegemona nie za bardzo-no chyba ze hegemon ma juz tak bledny oglad sytuacji iz sadzi ze uda mu sie Lukaszenke obalic a „nowa Bialorus” wciagnac w orbite wplywow amerykanskich jak nie przymierzajac Polske-jesli tak mysla to juz mozemy zaczac uczyc sie chinskiego(w PL lokalnie rosyjskiego znowu).Tak czy owak Polska jest tu juz tylko pionkiem i to raczej przeznaczonym na straty..

  4. no tak, przepraszam za co wpisowe kadzenie cynikowi, ale tak brzmi rozsadek !!!
    logika i zdrowy rozsadek. co słabo się sprawdza w tym kraju, czyli na pewno nie zostanie zrealizowane w opisanej wersji, raczej przewiduję odmienne zachowania czyli eskalację „wojny”

Comments are closed.