Druga Targowica

No to w 229 lat po pierwszej Targowicy mamy drugą.  Połączone siły socjalistów, tych kościelnych i tych antykościelnych,  zatwierdziły permanentne włączenie prowincji polskiej w skład Eurokołchozu. W sytuacji kiedy obce państwo narzuca obowiązujące prawa i ściąga podatki, a poddani i ich potomni spłacać wkrótce będą  wspólny eurokołchozowy dług nie będzie już odwrotu. Brama się zamyka.

Brytyjczycy jeszcze nie w pełni doceniają jakie mieli szczęście z Brexitem i czego los pozwolił im uniknąć.  Ale szczęście sprzyja śmiałym i myślącym,  nie bezmyślnym wasalom.  Nie wiem czy  Borisowi Johnsonowi wybudują kiedyś pomnik.  W Polsce zaś  to co jeden Kaczyński zaczął drugi skończył,  pozbywając się na spółkę narodowej suwerenności.  Jeden już ma za to pomnik, drugiemu też pewnie wystawią.

229 temu zaborcy też organizowali krajowi „program odbudowy”.  Też obiecywali że po utracie niepodległości szlacheckie wolności zostaną utrzymane, że wszystko pozostanie po staremu. Trzeba było potem czekać przez 123 lata i przez kilka pokoleń aby ponownie wybić się na niepodległość. Ile potrwa to tym razem?  Nie wiem, podejrzewam że dłużej.

Książę prymas zwąchał linę, wolał proszek niż drabinę – wołał wówczas wzburzony lud Warszawy wieszając zdrajców.  Inni, aby nie dyndać publicznie, wybrali truciznę. Ale dla kraju było już za późno aby odwrócić koło historii. Elity, w zmowie z mocarstwami ościennymi, wykończyły pierwszą  Rzeczypospolitą.

Czy podobny akt sprawiedliwości dziejowej spotka elity które wykańczają dzisiaj trzecią Rzeczpospolitą?  Jest to wątpliwe. Raz że lud III RP jest jednak głupszy niż lud I RP.  Rzeczy takie jak wolność czy niepodległość są mu całkowicie obce.  Sam sobie nałożył żelaza i jeszcze się z tego cieszy.   Dwa, magdalenkowe elity III RP są sprytniejsze. Zawczasu pozbawiły praktycznie kraj wojska co  jego kolonizację  ułatwia.   Kontrolują od dawna edukację sącząc propagandę w młode umysły  co ułatwia sprawę jeszcze bardziej.  Wreszcie przewidująco zniosły karę śmierci, także w warunkach wojennych.  Niekonstytucyjne  może się okazać nie tylko powieszenie zdrajcy ale także zabicie wroga. Kto więc w takich warunkach będzie ryzykował, przelewając krew za  III RP i po co?  WOT?  Tęczowe oddziały  LGBT?  Za kraj  zdrajców, dewiantów i zielonych-ekstremistów, wolących żyć w unijnym socjalizmie raczej  niż w  kraju wolnym i niezależnym?

Zresztą  obrona niby przed kim?  Przed wojskami wkraczających do kraju zaborców?  Wolne żarty!  Zaborców elity III RP sprowadziły sobie same,  nawet płacą przez nos za ich utrzymanie.   Spieszącym im na pomoc zagranicznym kontyngentom posiłkowym dały natomiast wolną rękę w uśmierzaniu rebelii  autochtonów  ustawą 1066 o „bratniej pomocy”.   Zbuntowany lud,  jeśli  by już do tego doszło,  obce karabiny wystrzelają jak kaczki z  kompletną bezkarnością, gwarantowaną im przez prawo przyklepane przez Tuska a utrzymane przez Kaczyńskiego.

Covid z tej perspektywy, z całym szokiem i dyslokacjami jakie wywołał, już nie tylko dla entuzjastów teorii spiskowych  wyglądać musi niczym spisek całkiem autentyczny.  A przynajmniej na jeden dziwny zbieg okoliczności za daleko.  Bo czyż mogło być przypadkiem  że w środku pandemii w 2020, z populacjami pozamykanymi  w lockdownach  i terroryzowanymi na inne sposoby, imperialni namiestnicy w Brukseli już radzili nad wielkim „planem odbudowy”.  A  nad czym konkretnie? Nad pilnym euro-lekarstwem na covid?  Nad jeszcze pilniejszą euro-szczepionką która zakończy pandemię?  Nie,  nic z tych rzeczy.   Eurokołchozowi macherzy już wtedy spiskowali  o  masowym transferze resztek prerogatyw narodowych prowincji do centrali,  kończąc tym epizod unii „suwerennych”  państw.  I nazwali to „planem odbudowy”  aby nikt nie miał wątpliwości że aby było co odbudowywać coś  przedtem trzeba zniszczyć. Stąd to  wielkoskalowe niszczenie gospodarek lockdownami   i Holocaust klasy średniej  trwający przecież nieprzerwanie  do dziś.  Pandemia,  może i uciążliwa ale  śmiertelnością dorównująca zaledwie sezonowej grypie,   jest tutaj  jedynie pretekstem do zniszczeń  i wygodną zasłoną dymną dla koniecznej „odbudowy”.  Społeczeństwa unijne wypuszczone z covidowej kwarantanny obudzą się w zmienionej rzeczywistości,  w nowej klatce jako poddani eurokołchozu w pełnym sensie tego słowa.

Ewentualny ból po utracie suwerenności  i  stare sentymenty uśmierzone mają  zostać starym środkiem – mamoną na którą złożą się sami obdarowani.  Całymi górami mamony rozdzielanej centralnie z Brukseli. I pomyśleć że już nie tylko pojedynczy durnie tu i tam ale całe społeczeństwa są tak ogłupiałe, że się z tego cieszą nie pytając nawet o szczegóły tego rzekomego „drugiego planu Marshalla”.  Nie trafia do nich to że przede wszystkim jest to wszystko na krechę, na kredyt który sami spłacać  będą przez lata i który stanowić będzie wędzidło w ich pysku którym zaborcy, przy pomocy miejscowych namiestników, będą ich kontrolować.

Nikt nie zadaje też innego kluczowego pytania – na co pójdzie ta mamona?  Zakłada się naiwnie że na coś „własnego” i „potrzebnego”.  Cóż to za głupota pomieszana z krótkowzrocznością!  Istota planu „odbudowy”   polega na tym że mamona, nawet ta oficjalnie przyznana danej prowincji, nie jest żadną górą pieniędzy do dyskrecjonalnego  wykorzystania wedle potrzeb i gustów.  Została  już dawno temu szczegółowo rozdysponowana przez Brukselę na jej cele, nie na cele państw unijnych. Pójdzie nie na rzeczy lokalnie potrzebne,  dobre czy praktyczne, ale na długofalowe wariactwa ponadnarodowych macherów  sponsorujących całe to przedstawienie.

W przypadku polskim będą to dwie szczególnie duże góry mamony,   stanowiące razem 60% całości,  które mają być wydane wbrew żywotnym interesom kraju a nie zgodnie z nim.  Jedna góra to finansowanie kolektywnego samobójstwa energetycznego polegającego na wymuszonym odejściu od węgla, który mamy, na rzecz bezsensownej fatamorgany OZE i atomu, którego nie mamy. Krótko – elity przehandlowały interes narodowy poddając to co przynosiło nam zysk i niezależność,  na coś co trzeba będzie drogo kupić u  starszych i  mądrzejszych.

Druga góra pożyczonej mamony pójdzie natomiast na kolektywne samobójstwo agrarne.  Wzmocnić ma trwającą już  zielono – klimatyczną  histerię  mającą wyniszczyć drobnoskalowe rolnictwo,  w szczególności polskie.  Unijna prowincja polska nie produkuje wielu rzeczy ze znaczną  wartością dodaną. Nie potrafi wyprodukować samochodów, chipów, robotów, szczepionek, respiratorów. Nawet z maskami anty-covidowymi ma kłopoty. Ale potrafiła się przynajmniej sama wyżywić.  I więcej,  zgarniała znaczne dochody z eksportu żywności. Sektor ten pełni w Polsce ważną rolę,  zarówno pod względem wpływów eksportowych jak i nie całkiem docenianej  niezależności żywnościowej.  I o destrukcję tego sektora chodzi właśnie unijnym macherom, nie o żadną  „odbudowę”. Chodzi o odebranie prowincji dochodów eksportowych z jednej strony i  o  jej uzależnienie żywnościowe  od innych z drugiej  –  dokładnie jak w energii.  Piątka Kaczyńskiego i norki to tylko otwierająca salwa. Zagrożone jest wszystko, w tym odpowiedzialne podobno za globalne ocipienie krowy, ich szkodliwe mleko i ich polit-niepoprawne mięso.

Za lat parę wcinające befsztyka elity brukselskie będą moczyć spodnie ze śmiechu widząc  durniów w podległych im bantustanach  przechodzących masowo na dietę z larw mącznika młynarka i na hamburgery z dżdżownic. Cóż jednak, taki jest los bantustanów,  rezygnujących z własnej suwerenności i własnych interesów.   Udział w unijnym  obłędzie „odbudowy” jest nie tylko oddaniem resztek swojej suwerenności Brukseli.  Gospodarczo jest też zaszywaniem się z trupem w jednym worku.

27 Replies to “Druga Targowica”

  1. „No to w 229 lat po pierwszej Targowicy mamy drugą”

    Tych „drugich targowic” to było już co najmniej 7 – ta jeśli dobrze liczę to jest już ósmą drugą targowicą.
    *Pierwsza druga targowica – Magdalenka
    *Druga druga targowica – Okrągły stół
    *Trzecia druga targowica – wstąpienie do Nato
    *Czwarta druga targowica – wstąpienie do UE
    *Piąta druga targowica – traktat z NIcea’i
    *Szósta druga targowica – umowa CETA
    *siódma druga targowica – umowy zakupu szczepionek

    ….chyba że coś przeoczyłem – wtedy byćmoże to nie ósma, ale dziewiąta, dziesiącza czy jedenasta targowica.

  2. Tekst dobry ale moim zdaniem fragment o węglu, który przynosi nam zysk i niezależność jest nie do końca prawdziwy. Kopiemy węgiel na hałdy jako państwowe rezerwy a palimy kupowanym węglem od Rosji, Brazylii czy innych. Dodatkowo płacimy za ten interes 13,14 i utrzymanie dotowanego górnictwa do 2050.
    No i wieś – wyniszczenie drobnoskalowego rolnictwa – ono już nie istnieje od lat. Mam działkę 80 km od Warszawy, na wsi. Nie ma tam krów, koni, kur, ciągników, pola nie zasiane stoją ugorem, a „rolnicy” pod lokalnym sklepem walą browara i wódkę. Pytam gospodarza – dlaczego na wsi nic się dzieje. A on – płacą nam za to. W lokalnym sklepie można kupić jajka (3), mleko (UHT) i chleb tostowy:) Wieś już umarła.
    A i jeszcze norki – to nie jest polski wymysł, a tym bardziej tego starca Kaczyńskiego. UE postanowiła wykończyć cały ten przemysł. To samo dzieje się w Czechach, Danii czy Niemczech. Rosja zagospodaruje ten rynek.

  3. Jednak TV to manipuluje i przeinacza. Wczoraj (z Saloniku Politycznego) dowiedziałem się, że nie jest tak źle. Fundusz odbudowy to nie 700 mld ale „tylko” 200. Pozostałe 500 mld to zwykły budżet UE na kolejne lata. Ta umowa to kolejne rozszerzanie kompetencji UE na nowe dziedziny życia. Komisja Europejska dostanie prawo zaciągania kredytów (jak normalne kraje) i prawo nakładania podatków. Można powiedziec że najgroźniejsze są te nowe uprawnienia a nie kwota, na którą zadłuży sie UE (i Polska).

    1. najgroźniejsze są te nowe uprawnienia…
      plus patologiczny mitoman szlajający się od sukcesu do sukcesu…

    2. Ale do kogo tu mieć pretensje?
      Do tego kto płaci i wymaga? Czy może do tego co za pieniądze zrobi wszystko, nawet łaskę Amerykanom?
      To już wolę rząd który jawnym tekstem mówi że popiera UE i jest zwolennikiem unii gospodarczej, walutowej, politycznej i każdej innej niż ten co niby twierdzi że Europa to zło i trzeba wstać z kolan, walczyć o niepodległość itepe sratatata, a tymczasem za 'dotacje’ zrobi wszystko co mu każą. Buńczuczne zapowiedzi, machanie szabelką i pieprzenie farmazonów to jest dla lokalnej gawiedzi, jak rozmawiają ze sponsorami to po cichu i ze spuszczonymi uszami / spodniami.

    1. Coś jedzie Hegemonem i NGO od tych krasnoludków… Najciekawsze że nie ma nigdzie najciekawszego – przepływów finansowych…;-D

  4. Ten cały „fundusz odbudowy” to jest dobrze znany Gierek 2.0. Przecież to on miał pomysł by, „wziąć kredyty i unowocześnić Polskę”. Jak to się skończyło to dobrze wiemy. Scenariusz będzie taki jak za Gierka. 7-8 lat życia na kredyt. Będzie lepiej więc PiS pewnie wygra kolejne wybory „w cuglach”. A potem kac „po imprezie”, bieda i podatki jak w Skandynawii w latach ’70 (~90%).
    Nasi przywódcy jak zwykle chcą by Polska była „drugą Japonią” tylko coś im nie wychodzi.

  5. PiS nie jest partią kościelną. To marketing polityczny mający przyciągnąć elektorat katolicki. Może w przyszłości taką się stanie ,ale stawiał bym wręcz na odwrót. :)
    Książę prymas był masonem.
    Brexit nie miał nic wspólnego ze szczęściem lub losem a był zaplanowany i zgodny z interesem Wielkiej Brytanii.
    Lewica, PSL, Hołownia a i KO (ze swoimi głosami wstrzymującymi ,pewnie też w senacie) wszyscy razem w drużynie trenera Kaczyńskiego. Byłaby to dobra komedia gdyby nie skutki które Pan opisał.

    1. PiS nie jest partią kościelną.

      Pewnie, ze nie. To kosciol sie zeszmacil i prowadzi propisowska dzialalnosc majaca z katolicka wiara niewiele wspolnego. Wiem, bo slucham Radia Warszawa prowadzonego przez diecezje Warszawsko-Praska. Zaczalem tego sluchac, bo to bylo swego czasu jedyne radio, ktore traktowalo sluchaczy jak w miare myslace osoby. Ale teraz propisowska propaganda jest tam tak nachalna, ze po prostu uszy wiedna.

      Znow cytaty z Davili:

      Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży, a w końcu wybucha śmiechem.

      Współczesny Kościół traktuje wiernych jak wyborców. Entuzjazm wielkich mas przedkłada nad indywidualne nawrócenia.

      Drugi Sobór Watykański bardziej niż zgromadzeniem biskupów był tajną konferencją biznesmenów poirytowanych tym, że stracili klientów.

      1. PiS nie jest partią kościelną.
        Pewnie, ze nie…

        Licentia poetica, panowie… Kaczyński szedł do władzy na kolanach, od jednej miesięcznicy do drugiej. Ileż razy dawał się fotografować w kościele… Czy poza całym rządem w pierwszym rzędzie był tam ktoś inny tego nie wiem, ale pozory dla gawiedzi się liczą, nie rzeczywistość.

        1. To nie jest zwykla licentia poetica. To dyskusja o tym, czy Kosciol stal sie w dzisiejszych czasach socjalistyczny. Wczesniej nie byl. Rerum Novarum Leona XIII to ostrzezenie przed socjalizmem. A teraz mamy jednego papieza odsunietego od wladzy w kosciele, a jego na(za?)stepca jest nie dosc, ze masonem (w dniu wyboru figurowal na liscie honorowych czlonkow klubu rotarianckiego w Buenos Aires mimo, ze oficjalnie Kosciol zabrania hierarchom przynaleznosci nawet do jawnej masonerii), to jeszcze socjalista zajmujacym sie chyba bardziej zmianami klimatycznymi i imigrantami, niz duszpasterstwem. PiS wiec jest partia koscielna, ale tego nowego, posoborowego Kosciola.

          W tym kontekscie przypomne, co Feliks Koneczny pisal ponad pol wieku temu o socjalizmie (cytaty z ksiązki „Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej” – cytat za stroną http://trybunalscy.pl/node/908)

          „Pozornie celem socjalizmu ma być obrona robotnika przed wyzyskiem i wprowadzenie . W rzeczywistości chodzi o walkę z Krzyżem i o żydowskie panowanie nad światem. Socjalizm wytworzył z mas ludu miejskiego armie żydowską, gotową na wszystko. W Polsce jesteśmy świadkami, jak socjaliści dostali już istnego napadu wścieklizny przeciw własnej Ojczyźnie.” […]
          „Socjalizm zdezorganizował społeczeństwo, a państwu dopomógł do totalności.” […] „O ile socjaliści dorwą się do władzy, nastaje […] koniec społeczeństwa oddanego w niewole państwu, tj. biurokracji socjalistycznej. Nie ma bowiem państwa bardziej biurokratycznego niż socjalistyczne.”

      2. Bardzo Panów przepraszam ale spór jest jałowy, bo szmacą się obie strony po równo. Nie wnikam kto pierwszy wskoczył do łóżka – czy biskup ministrowi, czy minister biskupowi, efekt końcowy jest dokładnie ten sam. Nie współczuję polskim władzom kościelnym, znaleźli się w gównianym położeniu na własne życzenie.

    2. Z „zaplanowaniem” Brexitu to bym nie przesadzał, bo szło jak przysłowiowym końcem pleców po nieheblowanej desce. Show był lepszy niż niejedna opera mydlana :)

      Natomiast że „zgodny”, to jak najbardziej.

  6. Niestety prawda-jedyna nadzieja ze jednak nie potrwa ten zabor dlugo.UE to trup polityczny,gospodarczy,wojskowy itp i za dekade albo cos kolo tego utonie-oczywiscie PL utonie razem z UE no ale taki jest koszt glupoty.

  7. Panie Cynik, napisz pan wreszcie coś o „finansowej samoobronie”. Kruszce, kryptowaluty. Jakie nastroje na rynkach, gdzie, co kupować. Ja bym z chęcią poczytał o BTC. Czy faktycznie to cyfrowe złoto. Jak kupię uncję złota i schowam w pewnym miejscu to i za dwadzieścia lat to znajdę. A Bitcoin tyle przetrwa?

    1. O Bitcoinie, złocie i innych zagadnieniach inwestycyjnych piszemy w TwoNuggets Newsletter dla inwestorów od nie przymierzając roku Pańskiego 2009. Poruszanie tych zagadnień w ogólnie dostępnym blogu wykazało niewielki sens tego kroku, zgodnie z zasadą „you get what you’ve paid for” która nigdzie nie jest bardziej trafna niż w inwestowaniu.

      Finansowa samoobrona, nawiasem, to nie tylko chwyty, rzuty i recepty. Zaczyna się to wszystko od właściwej diagnozy problemu z czym 99% ludzi w tym kraju ma zasadnicze problemy… Rozważę „Wstęp do finansowej samoobrony”… ;-)

      1. „Finansowa samoobrona, nawiasem, to nie tylko chwyty, rzuty i recepty…”, ale i MYŚLENIE, w szczególności próby PRZEWIDYWANIA wariantów wydarzeń, ich prawdopodobieństwa (ze szczególną uwagą poświęcony wydarzeniom pozornie niemożliwym) i ich kombinacji na kilka lat do przodu. A to tylko pokłosie – niestety – ograniczonego zaufania do jakiejkolwiek obecnej instytucji państwowej, samorządowej czy finansowej… (vide „wyłączenie”, aż po dwóch daniach, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki „ważności” banknotów CHF serii 8). Na chwyty i rzuty zabrakło czasu niejednemu zawodowcowi z kantoru wymiany walut. Jeśli na taki numer stać SNB, to na jaki stać EBC ?

        1. Obawiam się że na myślenie w tej post-targowickiej rzeczywistości nie ma raczej co liczyć…

        2. co do nauki to taaak znałem jednego kontorowca, cinkciarza, który po wielu nauki probach (handel waluta przez prawie 20 lat był prosty, słabnacy złoty wiec zarobek pewny o ile nie zapuszkowali dla przykładu) zagrał va – banque w pamiętnym 2001r, ostro sprzedał dolara po 4,0 wzrosło do 4,4 wiec kupił dolara (wszytsko w obszarze ok 2 tygodnie czasu) a potem jak juz spadło (bo złoty pomimo podrygów umacniał się aż do 2008r) to go zlicytowało – przegrał wszytsko

          1. Bywa. Dawno, dawno temu ustaliłem cenę zakupu nieruchomości (nieruchomości i tak już taniej) w PLN a następnie zaindeksowałem kursem $ (przychylając się do propozycji ostrożnego i roztropnego kontrahenta/sprzedawcy), do chwili dopięcia transakcji a na czas trwania administracyjnej procedury związanej z podziałem terenu. Procedura trwała ok. roku. W międzyczasie nieruchomości wystrzeliły a do dnia wizyty u notariusza dolar spadł chyba do 3,8 PLN. Sprzedawca nieruchomości, po podpisaniu aktu, taką rzecze mi uwagę: „nigdy więcej czegoś takiego nie zrobię”. Przyznać trzeba, że w swoich zobowiązaniach, poniekąd tylko ustnych, słowa do końca dotrzymał. Notariusz, widząc ostateczną cenę nieruchomości był przekonany (tak mi się wydaje, bo nikt go nie prosił o wypowiedź), że chcę uszczuplić PCC i tak poucza: na pana miejscu zamówiłbym i przygotował zawczasu operat szacunkowy, na wypadek pytań z US. A my tylko, uczciwie, zrealizowaliśmy swoje cywilne ustalenia i zobowiązania… „Urzędnik jednak wie lepiej”… za Kazikiem.

    2. Na razie nie widać powodów dla których nie miałby przetrwać. BTC to zresztą tylko fragment dużego ekosystemu.

      A zakopaną uncję złota znajdę za dwadzieścia lat, jeśli ktoś przede mną jej nie znajdzie ;-)

Comments are closed.