Plastikowe maczugi

W trzymającym w napięciu do ostatniej sekundy wyborczym pojedynku kolejne zwycięstwo odniósł obóz POPiS-u.

A konkretnie zwyciężył Andrzej Duda który przez kolejne pięć lat będzie nadal szukał w Polsce Polaka bez domieszki krwi żydowskiej. Gdyby wybory wygrał inny kandydat obozu POPiSu Rafał Trzaskowski to by nikogo nie szukał. Przeszedłby zapewne od razu do wypłaty żydowskich roszczeń mienia bezspadkowego 447. Taki wniosek można było przynajmniej wysnuć ze wcześniejszych wynurzeń kandydata. Tak czy inaczej zanosi się na interesujące czasy w Polinie.

Dla postronnego obserwatora wyborów ciekawe było szczególnie wyrażane w mediach przekonanie że kandydat nie wchodzący do drugiej tury w jakiś sposób powinien „przekazać” swoich wyborców wskazanemu finaliście. Nie wiadomo jednak czemu miałby to robić. Nie jest to wprawdzie wyłączna polska specjalność lecz raczej ogólny znak jak szybko świat idiocieje na naszych oczach. Najwyraźniej coraz bardziej bezczelnej klasie politycznej tak zwany wyborca w demokracji kojarzy się nie z suwerenem któremu ma służyć lecz z workiem kartofli który przenieść można z miejsca na miejsce.

Polskim wkładem w rozwój demokracji jest natomiast bez wątpienia danie sobie spokoju z jakimikolwiek debatami wyborczymi. Po co to komu? Tak zwaną debatę w turze pierwszej trudno nazwać debatą. Była to raczej recytacja fragmentów programów w udostępnionym kandydatowi łaskawie skrawku czasu antenowego. W turze drugiej kandydaci POPiS-u zrezygnowali nawet z pozorów debaty i słuszna ich racja. Program POPiS-u przerabiamy w końcu od 30 lat i powinien być  on już  z grubsza znany.

Ogólnie tak zwana kampania wyborcza przypominała okładanie się maczugami, ale dla bezpieczeństwa plastikowymi. Można było swobodnie wybrać sobie LGBT czy aborcję i prać w nie ile wlezie. Bezpieczne były zdecydowanie wszystkie dopuszczone do dyskusji tematy, pewnie dlatego że wszystkie były zastępcze. Byle nie gospodarka czy 447 na przykład. Poza może Konfederacją odnieść można było wrażenie że wszystkim liczącym się kandydatom prezydenckim sprawy gospodarki i finansów są nie tylko całkowicie obce ale również są zbędne w dyskursie publicznym.

Było to o tyle interesujące że kraj po latach rozwoju wchodzi przecież właśnie w  recesję  spowodowaną przez aktualnie urzędujący rząd. Rządowa propaganda najwyraźniej przekonała populację że jest dobrze a będzie jeszcze dobrzej bo Polska po epidemii covid-19 będzie miała najlepsze papiery. Tymczasem na bliski koniec epidemii się nie zanosi, zapada na wirusa dużo więcej ludzi niż w czasie niedoszłych wyborów majowych które miały być skrajnie niebezpieczne. Poza tym najlepsze papiery po epidemii to ciągle jednak głęboka recesja, zwiększone bezrobocie, bankructwa, deficyty i masowe zeszmacanie pieniądza. Rozsądny argument na ten temat byłby maczugą już nie plastikową ale   BHP kandydatów zjednoczonego obozu POPiS-u okazało się najważniejsze.

Nie dowiedzieliśmy się więc z kampanii wyborczej wiele na temat tego co tak naprawdę zwycięski kandydat POPiS-u Andrzej Duda myśli i co chce osiągnąć. Kandydat zwierzył się z tego dopiero po wyborach, i to nie polskim wyborcom lecz ruskim pranksterom .

Dobre i to.

3 Replies to “Plastikowe maczugi”

  1. No wlasnie o wiele reczy kandydatow na prezydenta pytano, ale np. o to, czy i do jakiej kwoty podpisza ustawe obnizajaca prog gwarancji depozytow przez BFG, gdyby zaszla taka dziejowa koniecznosc w razie masowego BRRD, to jakos nikt sie nie odwazyl. Nawet pranksterzy 😉

  2. Niby nic nowego ale warto przypomnieć : „Demokracja to kult szakali wyznawany przez osły” . Henry Louis Mencken. Dla urozmaicenia: DEMOKRACJA TO RZĄDY HIEN NAD OSŁAMI – Arystoteles. O ile pierwszego autora można zlekceważyć – to drugiego zawsze należ brać BARDZO POWAŻNIE. Polecam lekturę jego dzieł.

Comments are closed.