sob. 30 maja, 2020

Dziury w ziemi i łgarze

Kanadyjczycy wymuszają praworządność w Polsce nie dając się wyrzucić. Potwierdza to ustawa miedziowa. Teraz tylko czekać aż KGHM ich wykupi po astronomicznej cenie twierdząc że to koszt złóż które mógł mieć za darmo gdyby sam nie błaznował w Kanadzie. Sytuacja Eureko-PZU bis.

Mark Twain scharakteryzował kiedyś  kompanię  srebra jako dziurę w ziemi i łgarza obok niej.  Łgarz utrzymuje że w dziurze są nieskończone skarby czekające na wydobycie. Jedynym problemem są koszty i aby je pokryć potrzeba inwestorów. No więc ci się pojawiają – albo i nie – i wrzucają do tej dziury ciężko zarobione centy. Co wyjdzie z takiego inwestowania jest oczywiście wielkim znakiem zapytania.  Najczęściej nie wychodzi nic.

Anegdota ta, zwłaszcza u Twaina który sam stracił fortunę na inwestowaniu w kopalnie, jest całkiem trafna i obejmuje generalnie inwestowanie w surowce, niekoniecznie tylko srebro.  W warunkach polskich dochodzi jeszcze socjalizm  a sama dziura wypełniona jest pewnie  wodą z rekinami…  Dopiero to adekwatnie oddaje  istotę  cyrku  jaki odbywa się wokół tzw. polskiego skarbu narodowego czyli złóż miedzi i ostatnich kontrowersji z tym związanych.

No więc w zamierzchłych czasach wczesnego PRL-u socjalizm gomułkowski  wykopał dziurę w ziemi śląskiej i przypadkowo natknął się na miedź. Nazwał ją KGHM i od tej pory socjalizm kopie miedź w Polsce. Naprzód w siermiężnej wersji gomułkowskiej, potem w bardziej oświeconej wersji gierkowskiej, jeszcze później w wersji jaruzelskiej, a ostatnio w wersji kaczyńskiej. Wersja kaczyńska okazuje się  szczególnie toksyczna dla kraju. Obsiędziony znajomymi króliczka a zarządzany przez związkokrację  państwowy konglomerat jest bowiem otwarty na szerokie wody światowego kapitalizmu. Sytuacja więc przypomina nie tyle może dziurę w ziemi co raczej wujka z daleko posuniętą demencją  tonącego wraz ze swoim grubym portfelem w basenie pełnym rekinów.

Demencja plus związkokracja w zarządzie, ergo brak konkretnego właściciela, sprawiły że KGHM przed kilkoma laty w jakimś amoku zaczął wyprowadzać z Polski grube miliardy i ładować je w podejrzane biznesy w Kanadzie i Kongo. Zakończyło się to spektakularną klapą. To pewnie wtedy kanadyjskie rekiny poznały bliżej polskiego wujka i zaczęły się dziwić czego rządząca nim związkokracja i przyjaciele króliczka szukają u nich w Kanadzie, zamiast rozwijać kwitnący biznes w Polsce.

Żelazna zasada w tym biznesie mówi przecież że jeśli mam dziurę w ziemi a w niej bogate złoża czegoś to w pierwszym rzędzie kopię nowe dziury w jej pobliżu, a nie po drugiej stronie globusa. Złoże mineralne nic sobie nie robi z granic działek na powierzchni i z reguły ciągnie się  dalej w jakimś kierunku. Każda kompania powiększa w ten sposób swoje rezerwy wiercąc w pobliżu aktywnej kopalni. Widząc polskiego wujka z demencją  szukającego czegoś w Kanadzie kanadyjskie rekiny zwietrzyły okazję,  zjechały do Polski i zaczęły wiercić dziury w jego własnym ogródku. No i znalazły to co wiadomo było od lat że się tam znajduje – dalsze bogate pokłady rud miedzi i srebra.

W tym momencie państwowy cerber się obudził, wpadł w panikę, i efektywnie wygonił Kanadyjczyków, oddając ich dziury w ziemi wujkowi z demencją. Takie zagrywki uszłyby pewnie za socjalizmu gierkowskiego czy jaruzelskiego ale za socjalizmu kaczyńskiego nie uchodzą.  Kapitalistyczne rekiny mają bowiem swoje prawa i swoje zęby. W postępowaniu arbitrażowym zaskarżyły one  kaczyński socjalizm i wygrały, na to przynajmniej wszystko wskazuje. Wujek będzie więc musiał zdrowo  zabulić za  nielegalnie przejęte od Kanadyjczyków dziury w ziemi. Gdyby nie błaznował po drugiej stronie globusa i nie tracił tam bezsensownie miliardów to dziury w ziemi na własnym podwórku mógłby mieć za darmo. Ale w kapitalizmie mamy jak wiadomo przetrwanie najszybciej adaptującego się do otoczenia rekina.  Socjalistyczny polski wujek z demencją  jednak żadnym kapitalistycznym rekinem nie jest.  Jest pokarmem i to, sądząc po związkokracji siedzącej w zarządzie spółki,   raczej mało strawnym.

dziura w ziemi i łgarz

Najciekawszym pytaniem z kilku w tej historii jest to czy kanadyjskie rekiny rzeczywiście zamierzały cokolwiek wydobywać z polskich dziur w ziemi. Powiedzmy sobie szczerze, nie są to rekiny klasy na przykład szwajcarskiego Glencoru którego wielomiliardowe inwestycje dawałyby rozsądną szansę na faktyczne wydobycie czegokolwiek,   ku ogólnemu pożytkowi. Skomplikowana struktura kapitałowa rekinów kanadyjskich – poprzez spółkę luksemburską  spółkującą z 6-cioma spółkami polskimi – i relatywnie niewielki kapitał który za tym stoi, plus kręcący się między tym wszystkim dawni polscy urzędnicy państwowi,  pozwalają na przypuszczenie że chodziło prawdopodobnie od początku o wymuszenie jakiegoś haraczu, czyli o taki właśnie scenariusz jaki obserwujemy.

Ergo, o wykopanie paru dziur w ogródku polskiego wujka z demencją  i o sprzedanie mu potem tych dziur ze znakomitym przebiciem dla wszystkich zainteresowanych.  Oprócz tych z demencją,  to jest.  To czy mamy rację w tych insynuacjach czy nie okaże się wkrótce.

Arbitraż  przeciwko państwu polskiemu zostanie naszym zdaniem w końcu załatwiony polubownie, a kaczyński socjalizm rozkaże wujkowi z demencją aby ten wykupił wszystkie kanadyjskie rekiny, jak zwykle przepłacając przez nos. Ustawa miedziowa wygląda w tym kontekście na przygotowanie pola w tym kierunku. W ten sposób kanadyjskie rekiny z łupem w zębach odpłyną tam skąd przypłynęły.  KGHM zaś  za grube miliony dolarów „wzbogaci się” o nowe złoże miedziowe w swoim ogródku o których sam dobrze wiedział i które gdyby nie socjalizm mógłby mieć za darmo. W sumie nieźle pomyślane!  Przypomina się podobny cyrk sprzed kilkunastu lat kiedy to państwowy wujek z demencją sprzedawał PZU rekinom holenderskim.

Niepocieszony będzie tylko skądinąd wielce przez nas  poważany pan poseł Winnicki z Konfederacji.  Doznał on jak się zdaje jakiegoś blackoutu w następstwie którego zaapelował  do Kanadyjczyków aby zaczęli  wydobywać polską miedź  jak najszybciej.   Zdaniem pana posła Winnickiego nie ma absolutnie czasu do stracenia bo za parę lat miedź ma nie być warta nawet  funta kłaków.   Niestety nie ujawnił przy tym oczekiwanej ceny kłaków, co dla inwestora byłoby całkiem interesującą informacją.

 

 

17 thoughts on “Dziury w ziemi i łgarze

  1. Żeby dać się wykiwać kanadyjczykom to trzeba być… polakiem. Albo to, albo ci kandajczycy to Siostrzenica z Bytomia i inne króliczki. Co za problem założyć firmę gdziekolwiek.

  2. Nie bardzo rozumiem na czym polega afera z nowymi złożami miedzi. Z opisów w internecie wynika, że sprawa jest „stara”. KGHM od lat wie o tym złożu, tylko teraz nie chce go eksploatować, bo złoże jest głębiej położone, wymaga większych inwestycji w budowę nowej kopalni i KGHM nie widzi (na razie) potrzeby w zwiększaniu produkcji. Problem w tym, że kanadyjczycy dostali koncesję na „poszukiwania” („wszyscy” wiedzą, gdzie jest złoże;) i przeprowadzili oszacowanie wielkości zasobów i kosztów eksploatacji co jest wstępem do uzyskania koncesji na wydobycie. KGHM nie chciał tego robić trzymając to złoże jako „rezerwę na przyszłość”. Chyba przespał start w wyścigu, bo w związku z rozwojem elektromobilności prognozuje się wzrost zapotrzebowania na miedź, a skoro inwestycja w nową kopalnię to ~8 lat (i niebagatelne koszty), to inwestycję trzeba zacząć już teraz. Narzekania na „firmę krzak”, że prowadzi działalność polegającą na rozpoznaniu złóż i odsprzedawaniu koncesji innym jest śmieszna. Tak działa ten biznes od „setek” lat. Kanadyjczykom pewnie obojętne komu sprzedadzą licencję na wydobycie (może kupi KGHM:). Jak kupi ktoś inny, to KGHM zafunduje sobie konkurencję na „swoim” złożu.
    Podobne larum podniosło PKP jak okazało się, że czeski przewoźnik chce wozić pasażerów w Polsce, bo ceny biletów ekspresowych i intercity są horrendalne i może nadejść kres tej bonanzy.

    1. Kanadyjczykom pewnie obojętne komu sprzedadzą licencję na wydobycie (może kupi KGHM:).

      Kanadyjczycy mają w głębokim poważaniu zarówno licencję jak i wydobycie miedzi. Chodzi im o wymuszenie $100M z tytułu kar arbitrażowych i temu podporządkowana była IMO cała ich strategia, intryga z licencją, robieniem 19 dziur w 3 miesiące (do czasu rewokacji licencji przez stronę polską) a teraz robieniem z tego hałasu. Normalne wymuszenie rozbójnicze od nieudolnego państwa które w pewnym momencie zgwałci podległą mu skarbonkę w postaci KGHM aby wyszedł z potrzebnym szmalem.

      1. @cynik9:”Chodzi im o wymuszenie $100M z tytułu kar arbitrażowych i temu podporządkowana była IMO cała ich strategia”
        Skoro jesteś tego pewien, to obrona przed tym „szantażem” jest trywialna. Dać im koncesję na wydobycie (pewnie jest czasowa) bo się im należy jak psu buda i odczekać aż się przedawni. Przecież KGHM i tak nie zamierzał budować teraz nowej kopalni.

        1. I to jest właśnie prawdziwy cel tej kuriozalnej „poprawki do poprawki”, cofającej zasadniczo czas o kilka lat wstecz i robionej pod kątem tej jednej kompanii!!! Cwani goście wykorzystali idiocję państwa polskiego i wcześniejszej wersji prawa geologicznego (czym ABW-era czy CBA powinna się zainteresować osobno). Niestety PiS tak cwany nie jest i wydaje mu się naiwnie że sprawę odszkodowań zakończy resetując sprawę i oddając licencję Kanadyjczykom. O ile dobrze odczytuję intencje, ci natomiast durniami nie są i nie o licencję im obecnie chodzi ale o szmal z odszkodowania który jest całkiem blisko. Łatwo jest przewidzieć że utrzymywać będą iż ponieśli niepowetowane straty z tytułu odebrania im licencji których ponowne jej otrzymanie nie wyrówna… Stawiam na to że kanadyjscy wyłudzacze dostaną pełne odszkodowanie którego się domagają  a które strona polska aby zachować twarz ubierze jako odpłatne przejęcie licencji przez KGHM. Co KGHM powiesić będzie sobie mógł nie powiem gdzie bo są dużo atrakcyjniejsze miejsca do fedrowania za miedzią obecnie niż akurat to, na głębokości coś półtora km.

  3. W dobie pieniądza fiducjarnego lepiej dla nas i naszych przyszłych pokoleń całe bogactwa o ile istnieją zostaną pod ziemią.
    Ja w obecnej sytuacji kupowałbym wszystko poza granicami naszego kraju do czasu aż reszta się zorientuje się w całym tym wielkim szwindlu kto ma racje. Każdy z was patrząc na wykresy widzi że coś rośnie..(surowce rosną, indeksy rosną..) ogólnie produkty drożeją. Ja widzę że wartość pieniądza dąży do zera i dzieje się to nie przez miesiące lata czy dziesiątki lat, dzieje się tak od zawsze z małymi wyjątkami gdy wszystko się wali a ludzie tracą zupełnie zaufanie do waluty, wtedy kolejny pojawia się „kolejny Prometeusz” mówi że teraz następuje reset i daje kolejną walutę która ma być powiązana to z tym to z tamtym, obiecując że od dziś bedzie już super, oczywiście są to ciągle te same elity a raczej kolejne ich pokolenia. Tak naprawdę zmienia ją tylko swe maski i swą służbę (polityków), a nas mają jako swych niewolników ludzi którzy w to wierzą i pracują za przysłowiowy frajer. Pieniądze są coraz to bardziej gówniane i rozwodnione a co za tym idzie dobra które za nie kupujemy. Oczywiście cały ten okres od pieniądza do bardziej gównianego pieniądza wypełniony jest cyklami które to są kreowane by ludzi jak stado baranów zapędzać w branie kredytów pod dobra przez niskie zerowe lub ujemne stopy a następnie zwiększanie stóp i co za tym idzie w konsekwencji stado baranów nie spłacania kredytów lub spłaca ale ogromnym kosztem i znów majątek przechodzi od biednego barana do bogatego.
    Reasumując póki to się nie skończy lepiej by za gówniane pieniądze kupować surowce a nie dać sobie ich wykraść za sztucznie kreowane pieniądze. Trzeba pamiętać że naszą percepcję zaburzają banki centralne drukując potężne ilości pieniądza bez pokrycia. Rzecz jasna mogą i zbiorą z rynku pieniądze ale w momencie jak już te spełnią swoją funkcję w skrócie narysują odpowiedni wykres. Ta zabawa trwa i trwa..

    1. W dobie pieniądza fiducjarnego lepiej dla nas i naszych przyszłych pokoleń całe bogactwa o ile istnieją zostaną pod ziemią.
      Też bym się ostrożnie skłaniał w tym kierunku… 😉 Niech chodzi tu o żadną ortodoksję. Są sytuacje w których potrzebując pewnych dóbr materialnych z zewnątrz wymieniamy na nie dobra własne. Są inne sytuacje w których kraj eksportując nadwyżki jednego surowca lokuje nadwyżki dochodu w innym dobru materialnym, jak SA nadwyżki z handlu ropą w złocie czy nieruchomościach.

      Norwegowie też lokują nadwyżki z ropy w funduszu suwerennym inwestującym głównie w wybrane equities, co również ma sens. Nie zauważono jednak aby bredzili przy tym, jak pan poseł Winnicki, że muszą wypompować całą posiadaną ropę jak najszybciej bo za jakiś czas ropa będzie warta „funta kłaków”. Otóż nie będzie, nawet jeśli wszyscy przesiądziemy się na samochody elektryczne. I niezależnie od tego jak ceny ropy będą się zmieniać w przyszłości ta ropa która im pozostanie w ziemi będzie kapitałem o rząd wielkości bardziej bezpiecznym niż jej papierowy ekwiwalent przechowywany w banku. Pan poseł Winnicki wprawdzie również wspomina o jakimś funduszu docelowym „na emerytury” ale chyba sam nie bardzo wierzy w te bzdury. Próby funduszy docelowych przecież mieliśmy już w Polsce i zostały one przecież rozkradzione do zera. Mielibyśmy powtarzać to ćwiczenie?

  4. Przekręt w sprawie wydobycia miedzi w Polsce przez Kanadyjczyków był szykowany już za poprzedniej władzy. Pan Stanisław Speczik, z nadania SLD prezes KGHM w latach 2001-2004 założył spółkę Leszno Copper, w niejako partnerstwie z Kanadyjczykami. Ta spółka dostała w 2014 koncesję na rozpoznanie i poszukiwanie złóż miedzi tuż pod nosem KGHM. Wał miał polegać na odsprzedaży tej koncesji KGHM, ze względu na wysoki podatek od kopalin. Budować kopalni się nie opłacało, ale zarobić na sprzedaży koncesji już tak.
    Obecnie sprawę przejął PiS i zmniejszył podatek od kopalin, który płacił do tej pory jedynie KGHM, a na który narzekali potencjalni chętni do budowy kopalni. PiS niejako pomógł KGHM wyskoczyć z gotówki, bo jak nie to kanadyjczycy zaczną im kopać pod nosem. Oczywiście w teorii, bo w praktyce od początku chodziło tylko o to by wyciągnąć od KGHM szmal w sumie za nic. Nie umiem znaleźć linka do artykułu sprzed paru lat, chyba „wprost” to pisał , ale pamiętam, że kapitał zakładowy spółki Leszno Copper w momencie uzyskania koncesji był śmiesznie niski, rzędu kilknastu tys zł.

    A najśmieszniejsze jest to, że prezes z nadania SLD w czasach rządów PO zdobywa koncesję na poszukiwanie i rozpoznanie złóż obok naszej strategicznej firmy, a PiS tylko mu pomaga wyciągnąć od KGHM pieniądze 🙂

    https://tvn24bis.pl/wiadomosci-gospodarcze,71/walka-o-koncesje-na-zloza-miedzi-kghm-kontra-leszno-copper,454858.html

    https://www.google.pl/amp/s/wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/451166,sprawa-dla-abw-ministerstwo-srodowiska-oddalo-zloza-miedzi-warte-miliard-dolarow.html.amp

    1. Wał miał polegać na odsprzedaży tej koncesji KGHM
      Wał cały czas na tym polega z prostego powodu – ponieważ tylko KGHM ma kasę i jest dojnym wujkiem z demencją i związkokracją w zarządzie. Wbrew bzdurom pana posła Winnickiego Nowej Soli nikt nie będzie eksploatował IMO w najbliższych 30 latach bo jest to nieopłacalne z uwagi na głębokość. Na świecie złóż miedzi znacznie prostszych do eksploatacji nie brakuje i tylko jakiś finansowy masochista brałby się za Nową Sól. Trudno jest natomiast znaleźć złoże tuż pod nosem bogatego wujka z demencją który może zdrowo zabulić, czy to bezpośrednio za złoże czy to za kary arbitrażowe.
      Najlepszym rozwiązaniem IMO byłoby przyciśnięcie do muru Kanadyjczyków tak aby sok zaczął z nich iść. Chcą wydobywać? Świetnie. Wykazanie linii kredytowych na początek, finansowe milestones z datami i karami umownymi za zwłokę. Plus rozsądny % z zysków. Tyle że kto z przekupnych macherów kręcących się wokół tego miałby się tym zająć?

      Nawiasem – artykuł typu „złoże warte X mld oddane za friko” sygnalizuje jakąś idiocję dziennikarską. Złoże to nie są sztabki na półkach w piwnicy które ewentualnie można oddać za friko. Świat leży na złożach wartych triliony $$ których nikt nie eksploatuje! Nie mówiąc już o oceanach! Kłopot jest w tym że jeżeli wydobycie kopaliny kosztuje więcej niż jej złoże to chleba z tej mąki i tak nie będzie.

      1. „Kłopot jest w tym że jeżeli wydobycie kopaliny kosztuje więcej niż jej złoże to chleba z tej mąki i tak nie będzie.”

        To prawda, jednak te nasze złoża muszą być jakoś wyjątkowo zyskowne, może jedyne takie na całym świecie. Pomimo związków, partyjnych prezesów i ich durnych chilijskich inwestycji, nasz KGHM jakoś się trzyma i ma się nieźle.

        Poniżej Franek przypomniał kwestię prywatyzacji KGHM za 400mln $, a przecież z tytułu samego tylko podatku od kopalin do budżetu wpłynęło 11mld zł od momentu jego wprowadzenia, czyli od 2012. I jakoś znaleziono tam jeszcze inne mld by je w Chile i Kanadzie umoczyć. Człowiek może tylko pogdybać gdzie ta spółka by była obecnie, gdyby tylko miała kompetentnych zarządzających.

        1. KGHM było początkowo złożem stosunkowo płytkim i łatwym w eksploatacji, mniemam więc że zyskownym nawet dla rządzącej tam związkokracji… 😉 Obecnie schodzą coraz głębiej wobec czego koszty będą rosły.

          Uwaga odnosi się bardziej do fanatyków wierzących ostatnim wieściom w alternatywnych mediach że Polska leży na niespotykanych gdzie indziej skarbach których eksploatacji i zrobieniu z kraju drugiego Kuwejtu przeszkadzają jedynie spiski, ewentualnie Rosja… 😉

  5. „Demencja plus związkokracja w zarządzie, ergo brak konkretnego właściciela, sprawiły że KGHM przed kilkoma laty w jakimś amoku zaczął wyprowadzać z Polski grube miliardy i ładować je w podejrzane biznesy w Kanadzie i Kongo.”

    Związkowcy w latach 90 zablokowali prywatyzację KGHM za śmieszne 400mln$. Przez te dwadzieścia kilka lat KGHM dziesięć razy więcej przyniósł w samej dywidendzie. Nie jestem entuzjastą syfu jaki dzieje się w KGHM, ale w tym przypadku związkowcy wygenerowali dla kraju czysty zysk.
    Amok faktycznie miał miejsce, w dodatku kupowali na górce. Warto jednak przypomnieć, że III RP nałożyła na KGHM podatek miedziowy i on uczynił inwestycje na miejscu mało atrakcyjnymi. Politycy amerykańscy niedawno zażądali zniesienia tego podatku. Widocznie dobrodziejowi z Ameryki z tym podatkiem nie kalkuluje się. To powinno dać do myślenia.

    „Arbitraż przeciwko państwu polskiemu zostanie naszym zdaniem w końcu załatwiony polubownie…”

    Te arbitraże to świetny patent. Najpierw cichcem wprowadza się umowy o „wolnym handlu” przewidujące karanie państw wieolokrotnościami sum zysków potencjalnie utraconych przez inwestora, a potem już dla takiego inwestora droga otwarta. Przekupi się jakiegoś urzędasa a potem ta jedna decyzja jest święta na wieki. Nawet gdyby za 1$ sprzedano całą ziemię, a naród zorientował się i wywołał powstanie, to kraj już jest kupiony na zawsze i nie ma drogi odwrotu. Nie dotyczy to tylko złóż. Moim faworytem jest skazanie jakiegoś państwa z Ameryki Południowej za kampanię antynikotynową. Skarżącym była firma tytoniowa z USA. Nie pamiętam już nazw.
    No i najnowsza wieść w temacie arbitraży. Jeden z szanownych arbitrów zasądził od Rosji 50mld$ odszkodowania dla akcjonariuszy Jukosu. Problem w tym, że fortuna Jukosu pochodziła ze zwykłej grabieży na początku lat 90 gdy Jelcyn zwyczajnie rozdał większość Rosji Żydom. Teraz ci Żydzi dysponują już „świętym prawem własności”. Możliwe, że uświęconym przez sam Talmud i my swoje 447 też spłacimy przez podobnie aranżowane sytuacje w jakiś arbitrażach.

    Arbitraże międzynarodowe to po prostu wymysł globalistów chcących przyzwyczaić narody, że wobec rządu światowego są niczym i nikim. W dawnym świecie zawsze decydował sąd danego państwa. Jeśli w jakimś państwie panuje bezprawie, to inwestorzy omijają je szerokim łukiem. Żaden Światowy Sąd nie rozsądzi bezstronnie sporów. W tym sądzie zasiadają zwykli ludzie, uzależnieni od najmocniejszych graczy. Bezstronność może zagwarantować jedynie porównywalna siła obu stron. Przypomnijmy szczodrze rozdawane przez USA sankcje. Ile firm z różnych krajów ucierpiało na ich skutek? Wyobraża sobie ktoś, że na przykład ORLEN skarży rząd USA za straty związane z zabranianiem kupowania ropy w Iranie albo w Rosniefcie? Nie ma szans na to.

    Co do Kanadyjczyków. Jeśli Kanada kazała wynosić się KGHM pod preteksem zakłócania spokoju indiańskich duszków, to państwo poważne odpowie tym samym. Mało to u nas duszków?

    No i last but not least. Widział ktoś w tej sprawie bełkot Winnickiego albo radosne gaworzenie Sośnierza? Widzieliście jak elokwentny i cierpiący na chroniczny słowotok Braun w popłochu uciekał przed zadawaniem pytań na korytarzu niczym rasowy polityk z bandy czworga? Nawet 10 sekund nie był w stanie poświęcić.

    1. III RP nałożyła na KGHM podatek miedziowy i on uczynił inwestycje na miejscu mało atrakcyjnymi.
      Jeszcze jeden dowód że w polskim DNA zakodowana być musi jakaś indolencja podatkowa skutkiem czego lepiej nie próbować wymyślać w tej dziedzinie niczego nowego… 😉

  6. Jak to wszystko się fajnie w koło kręci. Dyrektor generalny kanadyjskiej firmy Miedzi Copper Corporation Stanisław Speczik były prezes KGHM zna się na rzeczy. Chyba za jego prezesury nasz miedziowy potentat czynił bardzo zyskowne 🙂 inwestycje w Kongo.

  7. Naprawde nie odrozniasz socjalizmu od korupcji i glupoty?To ze socjalizm jest z gruntu glupi i skorumpowany to jedno ale nie kazda glupota i nie kazda korupcja wynika z socjalizmu-znaczna czesc wynika ze zwyklego zlodziejstwa jakiego pelno w kazdym systemie-i to jest dokladnie ten przypadek.

    P.S.A juz podczepianie pod to „zwiazkokracji” naprawde swiadczy o braku rozeznania.

    1. Zgadza się. Dodałbym tylko dla porządku, że przyznanie koncesji kanadyjczykom nastąpiło jeszcze za czasów PO-PSL.

    2. Zgadzam się. To wspominanie o socjalizmie razi. Słówko można zastąpić przez ****nia (np. grzybnia 😉 i nie będzie logicznej różnicy.

Comments are closed.