wt. Paź 15th, 2019

Płaca minimalna 4K

Będzie wesele(j) – gdy PiS, jak obiecuje, podwinduje płacę minimalną do 4K

placa minimalna

Są rzeczy których robić nie ma najmniejszego sensu. Jedną z nich jest kopanie się z koniem. Inną jest dyskusja z socjalistami o sensie ustawowej płacy minimalnej. Czyniliśmy to na tym blogu parę razy, bez większego powodzenia. W każdym państwie jest niewielka na ogół część pracujących którzy pobierają najniższe wynagrodzenia. Duża część z nich jest tam czasowo. Nie pragnie podwyższania  płacy minimalnej ale wyskoczenia z niej jak najszybciej.  Jest to tym prostsze im oficjalna płaca minimalna jest niższa. Awans wymaga jednak zgromadzenia pewnych atutów – nabrania doświadczenia, dania się poznać z dobrej strony, pokazania swoich zdolności i motywacji. Szansę na to dają właśnie etaty początkowe, najniżej płatne, z niskim ryzykiem dla pracodawcy. Nie trafia do socjalistycznych  łepetyn to że ustawowe windowanie płacy minimalnej niszczy zatrudnienie, odbierając szanse na start młodym i na dołączenie do siły roboczej stojącym poza nią starszym. Zwłaszcza gdy inne socjalistyczne regulacje możliwość wyrzucenia z pracy nie nadającego się do niej pracownika dodatkowo pracodawcy ograniczają.

I nie są to tylko libertariańskie teorie.  Potwierdza to w całej rozciągłości empiria. W Kanadzie doszli raz do władzy socjaliści którzy w przeciągu trzech kolejnych lat płacę minimalną  znacznie podwindowali. Efektem była 13% redukcja miejsc pracy. Podobnie było bliżej nas, na Węgrzech, gdzie przefarbowani postkomuniści też uszczęśliwić chcieli populację windując płacę minimalną od 36% płacy średniej do 55%. W rezultacie 10% miejsc pracy znikło a kraj wpadł w długi kryzys. Studia pokazują czarno na białym że 2% wzrost płacy minimalnej równa się średnio utracie mniej więcej 1% miejsc pracy. Retoryka ustawowej płacy minimalnej narzucanej na szczeblu krajowym i jej systematycznych podwyżek jest populistyczną demagogią kierowaną do umysłowych neandertali kupujących ten nonsens. W Szwajcarii, kraju jednych z najwyższych płac średnich w Europie, nie ma tego pojęcia i kraj jakoś prosperuje.

No ale nie wymagajmy zbyt wiele. Szwajcarii udało się nie wejść do eurokołchozu w którym ustawowa płaca minimalna jest normą.  Rośnie ona tutaj w tempie średnio 4.8% rocznie a wisi na niej średnio 7% ogółu siły roboczej. Tymczasem ostatnie zapowiedzi naczelnika państwa o skokowych wzrostach płacy minimalnej w Polsce zmierzają do przegonienia unii i w tym, najbardziej pożałowania godnym wyścigu. Jego zapowiedź podwindowania płacy minimalnej do 4000 zł w 2023 oznacza wzrosty rzędu 15% rocznie, rok w rok, grubo ponad unijne 4.8%.

Do czego to doprowadzi? Jeżeli inflacja i wzrost płac utrzymałyby się na dotychczasowym poziomie to taki wzrost płacy minimalnej oznaczałby że przekroczy ona 60% płacy średniej. Byłby to rekord świata  – w żadnym sensownym kraju OECD recydywa socjalistycznej urawniłowki nie zaszła tak daleko. Najbliższa w statystykach jest Nowa Zelandia ze współczynnikiem około 51%.

Nie można być pewnym czy prezes Kaczyński pojmuje w pełni skutki tego co mówi. Kiedy jego partia obejmowała rządy w 2015 na płacy minimalnej wisiało w Polsce 5.2% pracujących, mniej więcej zgodnie z unijną średnią. Cztery lata wystarczyło PiS-owi aby na płacy minimalnej wisiało już 14% ogółu pracujących. A gdy jego halucynacje się spełnią to w 2023 wisieć na niej będzie aż 17%.

Być może naczelnik państwa uwierzył podszeptom kogoś ze świty że niebotyczna podwyżka płacy minimalnej nie wypadnie tak tragicznie  bo podwinduje za sobą inne płace i przez to  „dobrobyt wzrośnie”. W końcu murarz musi zarobić te 2x czy 3x płacę minimalną swojego pomocnika. Aby jednak wzrosty płacy minimalnej napędzały wzrost płac generalnie wzrastać w podobnym tempie musi wydajność pracy.  Szans na to nie ma. Nie bez powodu w innych gospodarkach unijnych przestrzega się jednak aby płaca minimalna nie przekroczyła 40% średniej. Powyżej tego socjalizm staje się nie do zniesienia a wzrosty płacy idą prosto w gwizdek inflacji.

Nie inaczej będzie w Polsce – utrata miejsc pracy netto, wzrost zatrudnienia na czarno i skok w inflacji. Zapowiedzi PiS-u to nie żaden powód do chwały i nie żaden dobrobyt. To żenujący slogan wyborczy, więcej socjalizmu i impuls dla najbardziej produktywnych aby nacisnąć w końcu przycisk Esc(ape) i wybyć zagranicę.


obrazek: Teodor Axentowicz – Kołomyjka

39 thoughts on “Płaca minimalna 4K

  1. Cyniku napisales ze w kazdym panstwie niewielka czesc spoleczenstwa pracuje za pensje minimalna. Chyba w tym przypadku nie jest to prawda. W 2016 roku bo takie dane znalaxlem na szybko dominanta na rynku pracy wynosila 1511 zl netto czyli 2073 brutto. Link https://www.google.com/amp/s/forsal.pl/amp/1105759,srednia-pensja-kontra-mediana-i-dominanta-czyli-ile-tak-naprawde-zarabiaja-polacy-top-2018.html

    Jedym slowem pieniedzy jak lodu. To pokazuje jaki jest dominujacy poziom wynagrodzenis w gospodarce. I rozumiem ze wszycy tu uwazacie ze to jest ok. 300 Euro na miesiac.

    1. Pensja minimalna w 2016 była w PL 1850 zł, poniżej granicy decylu 1-go na poziomie 1890. Teoretyczna liczba pobierających płacę minimalną musi więc być sporo niższa od 10%. Odliczając tych pobierających resztę pod stołem to i tu dojdziemy zapewne do OECD średniej rzędu 3%. (Dane z USA: The percentage of hourly paid workers earning the prevailing federal minimum wage or less edged down from 2.3 percent in 2017 to 2.1 percent in 2018.)   

      Niewielu ludzi w pełni normalnych siedzi i planuje siedzieć na oficjalnej płacy minimalnej. Z reguły chodzi tutaj o pozycje przejściowe i/lub kontraktowe, które są najczęściej odskocznią do dalszej kariery. Student może pracować w czasie wakacji w jakimś barze za oficjalną płacę minimalną, tyle że resztę dorobi sobie z napiwków.

      Dodam też że stosunek płacy minimalnej do średniej w Polsce we wzmiankowanym 2016 był w linii z innymi państwami: PL – 43%, Holandia na przykład 44.4%. Nie bardzo widzę czemu akurat % tych na płacy minimalnej miałby się znacząco różnić między państwami OECD.

  2. Jak pamiętam, to od 1993r. wszystkie rządy stawiały na kapitał obcy dając mu ulgi i zwolnienia, a równocześnie dusząc administracyjnymi szykanami i podatkami polskich przedsiębiorców. Mimo tego duszenia większość polskich firm jakoś pracowała nadal przynosząc dochód państwu, który następnie był po części transferowany do obcych krajów.

    Niestety, to duszenie powodowało, że polskie przedsiębiorstwa nie mogły zgromadzić kapitału na swój rozwój, natomiast dzięki ulgom i taniej sile roboczej wspaniale w Polsce rozwijał się kapitał zagraniczny, wypierając często z polskiego rynku kapitał polski, a pracowników ledwo dyszących, bądź zbankrutowanych polskich firm zmuszał do emigracji za granicę.

    Doprowadziło to do tego, że w Polsce powoli zaczęło brakować rąk do pracy. Ale nie do pracy w małych i mikro małych polskich firmach, tylko w firmach i korporacjach zagranicznych oraz małej części polskich firm, którym pozwolono urosnąć.

    Aby przeanalizować obecną sytuację i postawić prognozę na przyszłość trzeba stanąć i popatrzeć z boku nie dając się wkręcać propagandzie TVN, czy TVP. A sytuacja jest następująca. Pracowników w Polsce potrzebują głównie światowe korporacje i duże firmy! Skąd ich wziąć? Albo ściągnąć nisko wykształconych imigrantów, albo uwolnić wykształconą część polskiej siły roboczej (aktywnej i znającej w dodatku realia polskiej gospodarki) z małych i mikro-przedsiębiorstw polskich, lekko je podduszając, jak to już w przeszłości bywało.

    Dla „zmylenia przeciwnika”, czyli LUDU można ogłosić, że DOBRA WŁADZA dla dobra LUDU podnosi minimalne zarobki, zaś dla małych przedsiębiorców obniża w ramach rekompensaty ZUS, obniża podatki i inne takie bajery, aby LUD uwierzył w szczodrość łaskawej władzy, która przecież chce dać ludziom pieniądze (a mogłaby ich przecież nie dać!).

    Trzeba zauważyć, że w korporacjach mało kto pracuje za minimalną stawkę i z jej podniesienia niewiele osób tam skorzysta. Natomiast każde podniesienie kosztów firmom pracującym na granicy opłacalności najczęściej powoduje wzrost cen na usługi i towary, a także „słuszne” bankructwo tych firm, które z przyczyn rynkowych nie są w stanie ich podnieść, o czym mówił już w lutym tego roku prezes Kaczyński („Z obfitości serca usta mówią” – trzeba tylko umieć słuchać!).

    No tak, ale właśnie o to chodzi, żeby zbankrutowały i uwolniły potrzebnych gdzie indziej pracowników. Że przy tym zniknie z rynku część oferowanych usług i towarów, że bezrobotni pracownicy , bądź ex-przedsiębiorcy znajdą lepiej płatną pracę w korporacjach i dużych firmach, to tylko zysk dla nich. Zamiast pracować 12 i więcej godzin na własnym będą pracować 8 godzin i to za wyższe nieraz niż dotąd pieniądze. Tym bardziej przybliży nas to do Zachodu.

    1. Zgrabna hipoteza! Być może o to chodzi.
      Dziwi jednak że naczelnik państwa wychodzi z tym jeszcze przed wyborami. Ogłaszanie podwyżki płacy minimalnej w obecnej sytuacji nie daje IMO PiS-owi żadnych nowych głosów a socjalistyczne głosy ma już i tak.

      1. Ale utwierdza elektorat PiS w tym, że PiS stale robi Polakom dobrze i daje „argumenty” do agitacji i dyskusji w gronie znajomych. ZUS, CITy, PITy, to dla LUDU abstrakcja. 500+ podwyżka pensji, 13-ta emerytura – to konkrety! „Cztery nogi dobrze, dwie nogi źle!”.

      2. W latach 1987-1993 na łóżkach polowych i „szczękach” oraz zaopatrujących je małych warsztatach i fabryczkach odbudował się w Polsce rynek. Po obaleniu Rządu Olszewskiego wpuszczono obcy kapitał dając mu ulgi i przyduszając równocześnie polskich przedsiębiorców. Mimo to przyrost PKB wynosił wówczas ponad 7 %.

        Wtedy ponownie przyszedł Balcerowicz i zaczął intensywnie studzić „przegrzaną” gospodarkę zyskując przydomek „Głównego Hamulcowego” polskiej gospodarki. Później Buzek zamknął wschodnią granicę i z dnia na dzień ustała intensywna drobna wymiana handlowa z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Z dnia na dzień przy granicy wschodniej, a nawet w samym Krakowie, w którym mieszkam poupadało bardzo dużo małych warsztatów szyjących odzież, wytwarzających anteny TV, drobną elektronikę itp.

        Dziwiłem się wtedy takim posunięciom i składałem to na karb głupoty rządzących. Z dzisiejszej perspektywy widzę to jako przemyślane i celowe działania mające osłabić dynamiczny rozwój Polski przed wejściem do UE. Przyrost PKB spadł wtedy do około 1%!

        Chodziło o to, że Polska zbyt dynamicznie się rozwijając mogłaby stworzyć młodym Polakom perspektywy i mogłaby nie zasilić UE polskimi młodymi pracownikami (z innych państw postsocjalistycznych także). W tym samym czasie ruszyła zmasowana propaganda skierowana do młodych, jak to my Polacy jesteśmy zacofani względem Zachodu, niedouczeni, nieporadni, bez kapitału, a w ogóle to katolicki ciemnogród itp.

        1. Podobnie to widzę. Niestety, we dwóch rzeczy nie zmienimy i pozostaje część przynajmniej winy zwalić na postępujący socjalistyczny rozkład mentalny społeczeństwa obywatelskiego. Potrafię sobie jeszcze wyobrazić impuls do głosowania „tak” w referendum akcesyjnym, ale na przykład dzisiejszego poziomu poparcia dla EU, najwyższego pośród 27 krajów, już absolutnie nie.

  3. Płaca minimalna jest potrzebna gdyż w niektórych małych miejscowościach istnieją QUASI-MONOPOLE pracodawców często powiązanych więzami rodzinnymi również z władzą. Bez płacy minimalnej zrobi się obóz koncentracyjny bez drutów i jedyną opcją zostaje głosowanie NOGAMI.

    1. Byłaby to osobliwa forma walki z quasi monopolami rodzinno państwowymi. Najlepiej w takim razie monopole te wypalić żelazem dekretując podniesienie płacy minimalnej do poziomu 2X średnia… 😉 

      Jak podkreślałem wyżej, intencją wpisu nie jest kopanie się z koniem ale zwrócenie uwagi na to że kiedykolwiek polska droga do czegokolwiek znacząco odbiega od tego co robią inni to szansa jest dobra że inni nie są takimi idiotami na jakich wyglądają…

  4. Słynne Protokoły Mędrców Syjonu
    Protokół VI
    § 7. Podniesienie płacy zarobkowej i podrożenie artykułów pierwszej potrzeby
    Podniesiemy płacę zarobkową, co jednak nie przyniesie żadnej korzyści robotnikom, bowiem jednocześnie wywołamy drożyznę artykułów pierwszej potrzeby, spowodowaną rzekomo upadkiem rolnictwa i hodowli. Oprócz tego podkopiemy zręcznie i głęboko źródła wytwórczości, przyzwyczaiwszy robotników do anarchii i nadużywania napojów wyskokowych, jednocześnie zaś zarządzimy wszelkie środki do wyzucia z ziemi wszystkich gojów inteligentnych.

  5. Po pierwsze wybyć „za granicę”, nie „zagranicę” , bo to jak powiedzieć „wybyć zawisłę”. .
    Po drugie co to za rozwiązanie. Trzeba iść na wybory i odsunąć komuchów od władzy. A przynajmniej odebrać im swobodę w parlamencie.

    1. Po pierwsze wybyć „za granicę”, nie „zagranicę” , bo to jak powiedzieć „wybyć zawisłę”.
      Nie jestem tego tak pewny… Ja w każdym razie zwykłem wyjeżdżać zagranicę, nie „za granicę”… 😉

      iść na wybory i odsunąć komuchów od władzy
      Popieram. Ale na miejscu społeczeństwa przeżartego socjalizmem uważałbym aby siebie przy tej okazji nie wywieźć na taczkach… 😉 „Komuch” jako wirtualny chłopiec do bicia jest okay ale chodzi o to że społeczeństwo en masse zasadniczo dokonuje racjonalnego wyboru, zgodnego z ideami socjalizmu który wyznaje. Zmienić to można tylko w wyniku dojścia socjalizmu do ściany i kryzysu który doprowadziłby do rozkładu obecnego układu mafijnego i zdezawuował socjalizm na najbliższe 100 lat.

  6. …w każdym kraju żyją gospodarcze półgłówki ale żeby w PL było ich 3/4 narodu lub więcej – patrz poparcie dla socjalistycznych ugrupowań…..
    poza tym przekręty gospodarcze typu amber gold, polisolokaty, skok wołomin, getback, kredyty walutowe itp….. ludzie dobrowolnie oddają swoje uciułane papierki w realnej gospodarce przekręciarzom a później niech rząd coś zrobi

    ……a płaca minimalna to po konsultacjach z „fachowcami” z nbp tj „Rozmawiałem z prezesem Narodowego Banku Polskiego i on mi przedstawił pierwsze szacunki, czy to wpłynie źle na gospodarkę. Nic z tych rzeczy – mówił w Programie I Polskiego Radia Kaczyński”
    https://www.rp.pl/Rzad-PiS/190919887-Kaczynski-Prezes-NBP-mowil-ze-wyzsze-place-nie-zaszkodza-gospodarce.html

    1. Jakie szacunki przedstawić może nominowany przez duce szef jego banku centralnego? Oj, mój duce, tak idiotycznej idei to jeszcze nie widziałem?? 🙂
      Na szczęście złudzeń nie ma (nie miał) nadpremier Morawiecki który przewidując chyba proroczo drugą kadencję PiS-u przepowiedział u Sowy coś na kształt że „wszyscy zapie**alać będą za miskę ryżu”. Szkoda że codziennie cytująca złote myśli nadpremiera rządowa TV o tym cytacie jakoś zapomina.

  7. Proszę nie podpierać się statystykami bo na Podkarpaciu połowa osób z płacą minimalną dodatkową połowę wynagrodzenia pobiera pod stołem. Podniesienie płacy minimalnej jest więc tylko i wyłącznie oddaniem Państwu tego co cesarskie. A może i cesarz jak zrównoważy budżet 2020 odda poddanym pracodawcom i pracownikom mniejszym CIT, PIT i ZUS czego sobie i wszystkim czytelnikom bloga serdecznie życzę;)

    1. na Podkarpaciu połowa osób z płacą minimalną dodatkową połowę wynagrodzenia pobiera pod stołem.

      …a z mocno wyższą płacą mnimalną będzie pobierała 3/4 albo w ogóle z pracy oficjalnej zrezygnuje. 

      tylko i wyłącznie oddaniem Państwu tego co cesarskie

      no pewnie, chodzi o dodatkowe ograbienie poddanych aby zapełnić wyrwę w cesarskich kufrach powodowaną bezdurnym rozdawnictwem 500+, o którym nikt już nie mówi bo zwiększona produkcja dzieci okazała się kompletnym fiaskiem. Do przewidzenia zresztą. Efekt socjalizmu: cesarz coraz więcej i coraz bardziej zachłannie garnie do siebie odbierając poddanym którzy wierzą że im od tego dobrobyt wzrośnie.

      1. Można wciąż powielać XIX w. kalki i opisywać obecne realia gospodarcze dwubiegunowo – socjalizm/kapiatalizm. Dla Pana Cynika 500+ to socjalizm, dla innych kapitalizm, bo przecież to nic innego jak obniżka podatku PIT jakiej nie było w Polsce od 30 lat. A w duchu ekonomii behawioralnej Thalera, obniżka podatków skuteczniej oddziałująca na wyborców.

  8. Nie inaczej będzie w Polsce – utrata miejsc pracy netto, wzrost zatrudnienia na czarno i skok w inflacji.

    Nie wydaje mi sie, zeby miala byc utrata miejsc pracy. Wrecz przeciwnie.

    W latach 2020-2025 na emeryture bedzie przechodzil wyz demograficzny z lat 50tych. Dodatkowo nie da sie prawdopodobnie skompensowac utraty 2mln polskich emigrantow imigrantami z Ukrainy/Indonezji itp., wiec wiadomo, ze panstwo musi sobie jakos poradzic ze zobowiazaniami wzgledem przyszlych emerytow. Dlatego Kaczynski otwartym tekstem zapowiada inflacje zrywajaca czapki z glow. W takim otoczeniu demograficznym jednak miejsca pracy beda, bo na rynku podaz pracy dramatycznie spadnie w zwiazku z odejsciami na emeryture. Po prostu wchodzimy w wieszczony od dawna przez profesora Rybiniego okres tzw. tsunami demograficznego z wszystkimi tego konsekwencjami.

    1. W ZUS-ie miejsca pracy będą oczywiście… Ale gros miejsc pracy to małe firemki, szef robi dachy na Podlasiu, ma trzech specjalistów i czterech pomocników na płacy minimalnej. Wątpię czy kogoś nie zwolni… oficjalnie oczywiście… Po co kopać się z koniem?

  9. 4.Zreszta PIS liczy tu takze zwyczajnie na DALSZY wzrost wydajnosci pracy-skoro przez ostatnie 30 lat rosla srednio po 4% rocznie to pewnie zakladaja ze nadal tak bedzie-a to za 4 lata daje kolejne 16%.I pewnie nawet maja racje bo firmy przymuszone wyzszymi kosztami pracy zwyczajnie beda zmuszone inwestowac w lepsze maszyny i narzedzia(tylko w dziadowskiej Europie Wschodniej mozna ciagle spotkac 10 przy lopatach kopiacych rowy albo roboli klujacych mury mlotkiem i przecinakiem-na zachodzie juz dawno takie rzeczy robi sie szybki i wydajnie maszynami).Oczywiscie mozna narzekac ze firmy na takie inwestycje kapitalu nie maja ale to nieprawda-wszystkie dane pokazuja ze polskie firmy zgormadzlly rekordowe oszczednosci tylko nic z nimi nie robia.Mozna takze narzekac ze uciekna za granice ale to takze nieprawda bo niby gdzie?-Ukraina wyssana z sily roboczej i blisko ruskich czolgow,nasz region Europy idzie w nasze slady a Chiny zaraz znajda sie za „zelazana kurtyna”.Moze troche naprawde niepotrzebnych i tworzonych na sile miejsc pracy bazujacych na wspoleczesnym niewolnictwie padnie ale raz ze nawet tego nie bedzie zbyt duzo(w koncu jak ludzie beda zarabiac to i wiecej wydadza wiec popyt wzrosnie)a dwa bedzie to dotyczyc glownie miejsc pracy ktore obecnie obsadzaja Ukraincy-zadna strata-ci pojada do Niemiec.

    Ergo „hatrick” Kaczynskiego jest nieco ryzykowny(szczegolnie ze wzgledu na zawirowania na rynkach swiatowych)ale do wykonania.Jak kapitalizm to kapitalizm-placa ma wynikac z wydajnosci a nie zmowy kartelowej jakis „Lewiatanow” ze placa grosze na smieciowkach-a jak „Lewiatany” korpumpuja politykow(jak to robily dotychczas)to po to jest demokracja zeby wybrac innych(i to wlasnie spoleczenstwo zrobilo pare lat temu majac juz dosc dziadowania).Ja wiem ze niektorzy maja inne wzorce-Szwajcaria,Rosja itp ale nie zyjemy ani w Szwajacari(kraju ktory wspolpracowal niemal z kazdym dyktatorem w tym stuleciu) ani w Rosji(kraju w ktorym kazdy komu nie podoba sie system „zatruwa sie” polonem)-i tu realia sa takie ze ludzie juz doscy maja dziadowania i bredni o „niewidzialnej rece rynku”(ktora jak pokazal chocby kryzys w 2008 byla jak najbardziej widzialalna i co najgorsze bezczelnie stronnicza).

    1. kraju ktory wspolpracowal niemal z każdym dyktatorem w tym stuleciu

      Raz, jeśli miałaby to być cena za 6 milionów pomordowanych i gigantyczne straty to nie taka zła opcja? Dwa, bliższa analiza (niedawna książka prof. Codevilli) ujawnia że jest to nonsens. Nawet propaganda typu „bankier nazistów” jest dużo późniejsza niż WWII, bardziej łączy się z wymuszeniami żydowskimi za Clintona.

  10. Arcadio, autor poniższego tekstu jest trochę innego zdania na temat płacy minimalnej.
    https://www.bogaty.men/bogactwo-narodow-cz-5-znaczenie-placy-minimalnej/
    Mianowicie uważa, że udział płac w Polsce jest za niski i dlatego powinny zostać to podniesione, tak aby były na poziomach zbliżonych do bogatych krajów.
    W komentarzach można wyczytać że zabieg ten ma kilka celów ukrytych jak np. sposób na ukrócenie optymalizacji podatkowej czy też impuls dla re-imigracyjny.

    1. Jak zawsze, uderz w stół jakimś kontrowersyjnym argumentem a tysięczne nożyce się odezwą. Tym razem z koniem kopać się nie będziemy.
      Chcę tylko wyłapać parę punktów z dyskusji powyżej.

      1. Kością w gardle socjalistom, jak zawsze, stoi Szwajcaria bo mniej jest tu socjalistycznych nonsensów uchodzących gdzie indziej za prawdy objawione. I jak zawsze wytłumaczeniem są ograne kawałki o współpracy z Hitlerem i braku zniszczeń wojennych. A co na przykład na to że takie fundamentalne i budzące kontrowersje decyzje które w Polsce ogłasza duce mogą i powinny być przedmiotem bezpośredniej decyzji referendalnej? Dotyczą bezpośrednio w końcu każdego!

      2. Co także na temat tego że szeroki proces decyzyjny w formie referendum ma tendencję do rozwiązań raczej stopniowych, rozłożonych w czasie i umożliwiających korektę w razie nie całkiem antycypowanych początkowo problemów? Doradzałbym najwyższą ostrożność gdy duce wychodzi z monumentalnymi zapowiedziami na fali swojej propagandy w PISTV. Szansa na monumentalny błąd jest szczególnie duża. Sukces Szwajcarów bardziej leży bardziej w ostrożności i małych krokach niż w genialnych ideach duce czy w tym że 80-lat temu nie byli bombardowani przez Hitlera.

      3. Jeżeli już kogoś pryncypialnie gonić to na miły Bóg przynajmniej nie przeganiać i nie próbować iść na polskie skróty by wyjść przed szereg. Skoro pół Europy ma płacę minimalną do 40% płacy średniej to wychodzenie przed szereg z propozycją 60% jest szukaniem problemów.

      4. Jeśli ktoś chce z płacami dojść do zachodniego %PKB to czemu nie wziąć na wstrzymanie i najpierw nie dojść do poziomu zachodnich emerytur do PKB? Polski system emerytalny należy do najkosztowniejszych, a płace szybujące w górę oznaczają za pewien czas astronomiczne emerytury. Nie wątpię że paru to ucieszy… 😉

      5. Jaką wiarygodność ma duce Kaczyński zapowiadając gigantyczne podwyżki płac skoro przez 4 lata PiS rozdmuchał biurokrację do nieprawdopodobnych rozmiarów i nie zrobił nawet symbolicznego ruchu aby się w tej mierze umiarkować?

      6. Podtrzymuję opinię że gwałtowne podwindowanie płacy minimalnej, które nie idzie w parze ze wzrostem wydajności, zakończy się wyższą inflacją i tańszym złotym. Oczywiście nie można całkiem wykluczyć cudu, zwłaszcza w kraju katolickim, ale tu raczej na to bym nie liczył.

  11. w stanie Ilinois min płaca to 15 $ na godzinę. Przeliczając na złotówki to 60 zł/h pracy. Jest to płaca minimalna czyli dotycząca prac takich jak sprzątanie, praca w McDonalds itp. Daje to ok 10000 zł / miesiąc. Ceny żywności mają podobne jak w Polsce (część jest nawet tańsza). Ubrania – tańsze, paliwo tańsze, samochody – tańsze. I to się kręci. Tylko tam nikt z szefów jak ma 30% marży nie mówi że dopłaca do interesu ;). U nas to norma. Tam jak się ma firmę, to się w nią na ogół inwestuje (są wyjątki, ale to jak wszędzie) . W Polsce grono właścicieli firm pieniądze z zysków inwestuje w nieruchomości, stąd ceny mieszkań w Polsce są tak wygórowane. Nie wiele osób inwestuje w rozwój firmy i pracownika, bo po co. Lepiej zatrudnić małpę i niech stoi i coś tam robi. Ceny produktów nie wiele wzrosną bo już w tej chwili ceny towarów na zachodzie dogoniliśmy. Jeszcze trochę i zamiast przyjeżdźać na zakupy do Polski, my będziemy wyjeżdźać do (Niemiec, Czech, Słowacji) aby tam zrobić zakupy.

      1. Wszystko jedno! Weźmy średnią  rzędu $11, x40 godzin w tygodniu, i mamy $440 minimalnej płacy tygodniowej. Średnia płaca tygodniowa w stanie Illinois jest natomiast $1144. Czyli płaca minimalna do średniej jest i tutaj rzędu 38% z groszami, jak gdzie indziej.

        Tylko w Polsce duce Kaczyński wychodzi przed szereg śrubując ją docelowo do ponad 60%. W słuszna jego racja bo ani Ameryka, ani Szwajcaria, bombardowań od Niemców nie zaznała…:-) I nie do mnie pytania co ma piernik do wiatraka, ale takie widzę argumenty.

        Chór socjalistów bije duce w każdym razie brawo za ten rekord świata bo złych kapitalistów pogonił i dobrobyt zwiększy… You bet! Gdyby tylko było to wszystko takie proste…

        1. niech będzie 13 $ to i tak za godzinę pracy można kupić 5 galonow benzyny ( tej tańszej, droższa jest po 3$ za galon.) Na nasze to 18 l benzyny za godzinę pracy. Proszę znaleźć w Polsce sprzątaczkę co za 3 godziny pracy zatankuje pusty bak do pelna. Problem leży w tym że koszty mamy porównywalne z zachodem, a dochody ok 4 razy niższe. Tu leży problem. Jeśli praca będzie nisko płatna to każdy kto coś potrafi, wyjedzie na zachód. Przykład naszych lekarzy, inżynierów i ludzi od szpachlowania ścian. Właścicielom firm nie będzie się opłacało inwestować w nowe technologie, bo i po co jak ludzie zrobią to za darmo. Pracownik wykwalifikowany jest pewny siebie i wie że zawsze znajdzie prace i nie da się poniewierac jak ktoś kto umie obsługiwać tylko łopatę.
          Podsumowując nie trzeba wojny aby kraj zniknął z tego globusa. Wystarczy że młodzi wyjadą, a starzy umrą i kraj znika. I idzie dziś walka.

          1. dochody ok 4 razy niższe. Tu leży problem. Jeśli praca będzie nisko płatna to każdy kto coś potrafi, wyjedzie na zachód.

            Nie całkiem prawda. Kto chciał i mógł już dawno wyjechał. Różnica stopniowo się niweluje, ludzie przymierzają się do powrotów. Jeżeli państwo na siłę zacznie ją szybciej niwelować to głównie dla tych którzy za granicą nie mają czego szukać.

            Pracownik wykwalifikowany jest pewny siebie i wie że zawsze znajdzie prace i nie da się poniewierac jak ktoś kto umie obsługiwać tylko łopatę.

            Zgadza się! I dlatego trzeba wywalić do kubła PIT a nie manipulować z pensją minimalną. I wykwalifikowany, i niewykwalifikowany otrzymają wtedy do kieszeni dokładnie tyle ile są warci, bez pomocy Kaczyńskiego i jego dobrobytu.

        2. Oprócz minimalnej płacy najlepszym wyznacznikiem jest ile danego towaru możesz kupić za godzinę pracy lub ile godzin musisz pracować na daną rzecz. W Chicago za godzinę pracy możesz kupić Ok 5 galonow benzyny (tańszej po 2.5 $ za galon). Galon to 3.6 l więc za godzinę kupujemy 18 l benzyny. Pusty zbiornik auta osobowego tankujemy za 3 h pracy. W Polsce za godzinę pracy zatankować 18 l benzyny może lekarz i to ten co ma własny gabinet. Tu jest właśnie różnica pomiędzy nami i zachodem. Ceny mamy takie jak oni albo i wyższe (ubrania, elektronika) a zarobki ok 4 razy mniejsze. Dopóki ten stan będzie trwał to bez wojny Polska zniknie z tego globus. Młodzi wyjadą, starzy wymrą. Walka idzie o to czy za 50 lat będziemy istnieć jako samodzielny kraj czy jeden z landów niemieckich/ rosyjskich

          1. Benzyna to nie jest najlepszy element porównawczy, w USA jest historycznie tania. Również nieruchomości nie są najlepsze, z uwagi na uwarunkowania lokalne. Jeżeli już porównujemy się z zachodem to moim zdaniem porównywać by trzeba odpowiednio zdefiniowany poziom życia. Programista pracujący w Polsce na internecie za połowę pensji zachodniej w $$, czy specjalista medyczny, moim zdaniem osiągnie w Polsce wyższy standard życia niż jeśli wyjedzie i płacił będzie pełne zachodnie ceny. Do czasu jak duce zacznie administracyjnie wszystko zrównywać…;-)

  12. Powiem szczerze. Nie wierzę, że PiS to zrealizuje. To chyba „kiełbasa wyborcza”.
    Zastanawiam się tylko o jaką stawkę toczy się gra, że obydwie strony (i opozycja i PiS) tak podbijają stawkę (gra o wszystko?).
    Chyba szykuje się prawdziwa zmiana „grupy trzymającej władzę”. A jak pisał klasyk: „Kwik świń odpędzanych od koryta jest straszny”:)

    1. To chyba „kiełbasa wyborcza”

      Czas by na to wskazywał… Ale nie treść. Muszę powiedzieć że, oprócz jakiegoś szkieletu w szafie do ujawnienia po wyborach, nie widzę jasno kalkulacji duce. Myślę że PiS zebrał już wszystkich możliwych socjalistów (typu hetero przynajmniej, 🙂 i choćby z 500+ zrobił nawet 2500+ a płacę minimalną podwyższył do 10000+ to jednego więcej nie zbierze.

  13. „Aby jednak wzrosty płacy minimalnej napędzały wzrost płac generalnie wzrastać w podobnym tempie musi wydajność pracy. Szans na to nie ma. Nie bez powodu w innych gospodarkach unijnych przestrzega się jednak aby płaca minimalna nie przekroczyła 40% średniej. ”

    1.Wydajnosc pracy w Polsce przez ostatnie 30 lat wzrastala srednio po 4% rocznie a pensje 2%.W zwiazku z tym obecnie pensje sa mocno rozjechane z wydajnoscia i podniesienie minimalnej zadnej katastrofy i liwkidacji miejsc pracy nie spodowuje bo wiekszosc firm zwyczajne na to stac.
    Wezmy taki UK-wydajnosc pracy 105% unijnej i epsnja minimalna okolo 1100 funtow na reke,Polska wydajnsoc pracy 60% a pensja minimalna ktora biporac pod uwage porownianie z UK powinna byc jakies 2300 na reke wynosi okolo 1600 na reke czyli jest dobre 600 pln za niska w stosunku do wydajnosci pracy.A wydajnosc pracy rosnie po 4% rocznie co ooznacza iz owe 4 k brutto na koniec 2023(czyli tak naprawde w 20204)to bedzie akurat to co wynika z wydajnosci pracy w PL.
    A Wegry-coz bezrobocie jest na poziomie 3.4%-to gdzie te zniszczone miejsca pracy?
    2.Ne jest prawda ze pilnuje sie aby minimlana nie przekroczyla 40% sredniej-a juz w „zlotych latach kapializmu” w takim USA wynosila onad ponad 60%.
    3.Poza tym PIS liczy na efekt popytowy oraz wieksze wplywy do budzetu-i sadze ze sie nie przeliczy.A ze wzrosna nieco ceny?-co z tego jak zarobki wzrosna bardziej?A wzrosna zarobki bardziej bo ceny sa juz u nas prawie zachodnie i specjalnie miejsca do wielkich wzrostow nie ma podczas gdy rpzy pensjach i owszem.

    Reasumuja placa ma wynikac z wydajnosci pracy-w Polsce pensje sa zanizone.Ze PIS dokonuje podniesienia dosc skokowo to oczywiscie nizbbyt dobrze(lepiej byloby to rozlozyc na nieco dluzej)ale polityka(a szczegolnie kampania wyborcza)maja swoje prawa.

    P.S.Tak,tak-wiem jestem „socjalista”-ale zamiast takiej gadnainy proponuje poczekac na wyniki-i ktos tu sie zdziwi.

    1. A Wegry-coz bezrobocie jest na poziomie 3.4%-to gdzie te zniszczone miejsca pracy?

      Odbudował Orban wyrzucając socjalistów Gurscany’ego od koryta.

  14. Jak się ustala cenę minimalną pracy, to ktoś, kogo praca nie jest warta tyle, ile ustalił zgodnie ze swoim „widzimisię” jakiś planista, pracy tej nie znajdzie. Chyba, że „na czarno”, albo w administracji publicznej, tudzież spółce skarbu państwa – bo tylko tam można zatrudniać ludzi nie patrząc na rachunek ekonomiczny.

    1. A dziękuję, fajny link. Jak to rząd zadekretował już kiedyś pensję minimalną wysokości 3300 złotych. Rok: 1982

      Historia kołem się toczy… 😉

Comments are closed.