nie. Cze 16th, 2019

Plebiscyt: Polska lub POPiS

Komuś w PiS-ie najwyraźniej puszczają nerwy. Rządząca partia wyciąga wtyczkę z kontaktu z planowanych dyskusji między kandydatami do PE. Najwyraźniej perspektywa ujawnienia negocjacji w sprawie roszczeń żydowskich jest dla opcji rządzącej nie do przyjęcia.

Oj, musi dziać się ciekawie a PiS musi lecieć w sondażach na nos skoro TVPiS zdjęła już rękawiczki i w ostatniej chwili odwołała dyskusje kandydatów do PE. Akcja ma najwyraźniej charakter ogólnopolski bo o odwołaniu debat donoszą z kilku rejonów. Komunistyczna cenzura  byłaby pewnie zakłopotana gdyby porównać ją z tym co wyprawia PiS z mediami tzw. polskimi które przejął i które kontroluje całkowicie. Pozwala mu to na wycinanie takich właśnie numerów, a wszystko przy akompaniamencie sloganów o wolności i demokracji.  A może by to też wpisać do konstytucji?   Artykuł  taki, paragraf siaki:   Bezdyskusyjna miłość polsko unijna jw.  czyni dyskusję pomiędzy kandydatami zbędną z definicji.  😉

Toniemy więc, mości panowie,  w sondażach, zapewne w wyniku uporczywego przemilczania tajnych negocjacji w sprawie tzw. roszczeń żydowskich i ustawy 447. No to wyrwijmy wtyczkę z gniazdka i zaradźmy problemowi przynajmniej w ten sposób. Rzecz miała się najwyraźniej wydać dopiero po wyborach, kiedy będzie już po wszystkim.   Masy murzynów miały grzecznie zagłosować na naszych sprytnych i można by było im podziękować.

Tymczasem rzeczy nieoczekiwanie przyspieszyły a katastrofa wizerunkowa PiS-u rośnie w oczach. Odwołanie debat ujawnia jaką  hipokryzją i drętwą mową były wcześniejsze nawoływania publiki do udziału w wyborach. Idź do urny i głosuj, twój głos jest ważny, yadda, yadda. Ale co jeśli nie jesteś bezmyślnym kołkiem i przed oddaniem głosu chciałbyś  dowiedzieć się czegoś o kandydacie na którego zamierzasz oddać głos? Czy ułatwianie tego nie jest aby misją telewizji z nazwy przynajmniej publicznej? I co gdyby kandydaci między sobą przeprowadzili raz normalną, publiczną, merytoryczną dyskusję, umożliwiającą publice zorientowanie się kto się czym wykazał i kto za czym stoi? Ot, na przykład co robiły w zeszłym roku w Tel Aviwie obecne jedynki na listach PiS-u, deputowani panowie Poręba i Legutko, bo złośliwi twierdzą że negocjowali podobno potajemnie warunki polskiej kapitulacji w sprawie nowelizacji ustawy o IPN? Czemu odmawiać im okazji do poinformowania wyborców o szczegółach swoich sukcesów?   Albo czemu tak spieszno jest kandydatom PiS-u do bronienia interesów polskich w Brukseli skoro w sejmie polskim interesy polskie raczej ich nie interesują, o czym świadczy niedawne uwalenie ustawy anty-447? Jak widać, dyskusje kandydatów do PE mogłyby być w tym roku całkiem interesujące. Niestety, nie dowiemy się z nich kto czyich interesów broni. Nie z reżimowej telewizji w każdym razie. No i może poniekąd słusznie, nic tak w końcu nie gorszy jak prawda. PiS woli wyrwać wtyczkę z kontaktu niż pozwolić na jakąkolwiek debatę między kandydatami mogącą, Boże broń, zahaczyć o roszczenia żydowskie.

W tej sytuacji wybory do PE, nudna zazwyczaj procedura pozbawiona większego znaczenia, w której miliony bezradnych wybierają kilkudziesięciu zaradnych, wyrastają nieoczekiwanie na plebiscyt: naród albo POPiS. POPiS bo PO na temat roszczeń żydowskich milczy przecież  tak samo głośno jak PiS, co jak na partię „opozycyjną” jest chyba bez precedensu. Bez złamania monopolu POPiS-u, struktury z odciskami linii papilarnych jeszcze gen. Kiszczaka, nie tylko nie jest możliwa jakakolwiek odnowa. Nie jest przede wszystkim możliwa korekta samobójczego kursu w którym rządząca partia prowadzi najwyraźniej tajne rokowania z obcym państwem, wbrew interesom swojego własnego kraju.

Wybory do PE mogą nie mieć rangi gatunkowej jesiennych wyborów do parlamentu krajowego. Postawienie krzyżyka jednak gdziekolwiek poza zaradnymi kandydatami PO i PiS-u przesłałoby monopolowi POPiS-u czytelne ostrzeżenie że jego czas dobiega końca.

Pozostaje jedynie dyskretna pomoc komisjom wyborczym w ich niewdzięcznym zadaniu liczenia głosów…

19 thoughts on “Plebiscyt: Polska lub POPiS

  1. No cóż, mawiał towarzysz językoznawca, nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy. Zaskakuje nocny ubytek głosów dla Konfederacji w stos. do podawanych exit polit, posłuchajcie co o możliwości fałszerstw mówił J.Zagórski z NTV jeszcze przed wyborami no i po https://www.youtube.com/watch?v=RmvguYlLuAg

    1. @baria:”… w stos. do podawanych exit polit”
      Ba, jest gorzej. Ten ubytek jest w stosunku nie tylko do exit pool ale przede wszystkim do „late pool”,
      czyli głosów zliczonych w obserwowanych komisjach wyborczych. Nie z rozmów z wyborcami, którzy mogą kłamać!
      To rzeczywiście zastanawiające. Żadna inna partia nie ma tak wielkiej różnicy między „szacunkami” a wynikiem ostatecznym.

  2. Zachcianki ludu kształtują obecnie z dwóch „przeciwstawnych obozów”
    Jarosław i Jacek Kurski.

    Warto mieć na uwadze głosowanie o przymusie szczepień , gdzie okrągły
    stoł zagłosował podobnie. Chyba rozkaz padł i jeśli trzeba będzie
    ratować budżet przymusem depopulacyjno/medycznym to np. powtórka z
    „hiszpanki” będzie bardziej humanitarna niż wojna. W końcu barany mają
    głos i same sobie wybierają weterynarzy.

    http://orka.sejm.gov.pl/Glos8.nsf/nazwa/71_114/$file/glos_71_114.pdf

    http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp
    symbol=glosowania&NrKadencji=8&NrPosiedzenia=71&NrGlosowania=114

    P.Kukiz zawsze mnie zastanawiał , kiedy w czasach komuny brylował na
    listach przebojów, scenie rockowej, angaż do filmu.
    Interesujące są też szare eminencje Kukiza- S. Tyszka i
    P.Kukiz-Szczuciński- polecam życiorysy.

  3. Media charakteryzują się ogromną siłą tworzenia pokemonów po obu stronach polskiej barykady. Jedni papugują za TVN24, inni za TVP Info. Słuchać tej nowomowy się nie da, ale też póki co nie ma opcji, by się temu przeciwstawić. Oczywiście, że można i trzeba głosować na Konfederację, co w obecnych czasach jest patriotycznym obowiązkiem, tyle że efekt będzie mizerny. Pomijam już fakt, kto liczy głosy…

  4. Było by to wszystko prawdą gdyby nie to, że Konfederacja ma juz 6 posłów. Zatem ci wielcy szanowni posłowie moga ot tak sobie zadac pytanie i dostać odpowiedź czy cos wynegocjowali czy nie, czy były takie rozmowy. Nie muszą na nikogo czekać. Wystarczy zapytać. Oficjalnie.
    Zauważmy, że jeśli nawet notatka nie była tajna to zgodnie z prawem można takie zapytanie wysłac osobiscie. Drogi cyniku wyslij zapytanie czy administracja coś takiego zrobiła czy nie.

    Ale nie , bic piane, wrzeszczeć to polak potrafi.

    1. Kolego Antoni, posłowi Winnickiemu marszałek Kuchciński wyłączył mikrofon i wyprosił z mównicy w momencie składania wniosku formalnego z zapytaniem o przyczynę wycofania z porządku dziennego obrad punktu na temat ustawy o mieniu bezdziedzicznym.
      https://www.youtube.com/watch?v=FsvU9fna77E
      O 447 informował również na bieżąco za co bywał „zabuczany” przez sejm.
      https://www.youtube.com/watch?v=UM3tjyzcp5g
      Nikt w sejmie nie jest zainteresowany tą sprawą.

      PiS niejednokrotnie publicznie stwierdzał (zawłaszcza po marszu), że żadnych rozmów nie było.

      1. Poseł Winnicki niestety robi taktyczny błąd. Jeśli od razu używa retoryki poruszającej temat „żydów” i „rozkradania Polski” to większość słuchających go ludzi zareaguje, zamiast pomyśleć i posłuchać. Z miejsca będzie wkładany do szufladki z napisem „radykalni pieniacze i faszyści” bez głębszego zastanawiania się nad tym, co miał do powiedzenia. Taki sposób wypowiadania się jest absolutnym „no-no” dla większości ludzi siedzących w sejmie oraz tych, którzy te obrady oglądają.

        Być może jest to już zmęczenie materiału i po łagodniejszych próbach stara się teraz zwrócić uwagę na problem w taki sposób. Obawiam się jednak że skutek jest dokładnie odwrotny.

        1. skutek jest dokładnie odwrotny
          „Pomyślenie i posłuchanie” ze strony POPiS nie jest opcją więc skutek nie może po prostu być odwrotny… 😉

          1. Zgadzam się z cynik9.
            Większość nie słucha, a o myśleniu nawet nie warto wspominać. Ci ludzie i tak wiedzą najlepiej, z reguły reagują bardzo agresywnie, gdy powiesz im coś, co kłóci się z tym co usłyszą w TNV, TVP (niepotrzebne skreślić). Zawsze też znajdą swoje argumenty, najczęściej są to powielane slogany, a jeśli już nie to, to zawsze znajdą jakiś argument, który kupy się nie trzyma. Często są to ludzie, którzy uważają się za inteligentnych, otwartych, tolerancyjnych, często po studiach… Media potrafią z większości zrobić pokemona lub tępą dzidę.

          2. Naturalnie, że tak jest 😉

            Ja wcale nie oczekuję od większości parlamentu jakiegoś głębszego zastanowienia. To byłoby zbyt piękne. Chodzi o to, że to Pan Poseł Winnicki musi sobie zdawać z tego sprawę. A jeśli tak, to musi nieco dostosować retorykę do odbiorcy, żeby sprawę w ogóle móc rozegrać. W przeciwnym razie albo jest naiwny i myśli że go w końcu kiedyś wysłuchają, albo doskonale wie jak jest postrzegany, ale mimo to woli pajacować jak – od czasu do czasu – Korwin. Jedno i drugie jest stratą czasu i energii, a sprawa jest z definicji przegrana.

          3. Tu się właśnie nie zgadzamy. Jak naczelnik podejmuje decyzję aby zdjąć z obrad 447 reszta jego ludzi nie ma nic do gadania i ślepo wykonuje rozkaz. W tej sytuacji nie ma żadnego marginesu dla samotnego posła aby tą czy inną formą cokolwiek zrobić czy nadrobić.

        2. No, tutaj sprawa była już nieomal z definicji spalona, bo biedak został zwyczajnie wyłączony i zakrzyczany.

          Mnie nawet nie chodzi o to pojedyncze wystąpienie. Chodzi bardziej o to, że jeśli ktoś próbuje przeprowadzić taką kampanię, to musi unikać pewnych sformułowań (patrz wyżej) a zamiast tego skupić się na „ochronie interesów państwa”, „stratach w wyniku działań wojennych”, etc. Inaczej z miejsca straci większość audiencji i będzie dalej szczekał zapominając że właściwe przy tej drzewo jest zupełnie gdzie indziej, a jemu jest potrzebne to tutaj.

          Swoją drogą, kompletnym chamstwem i bezczelnością jest zdjęcie czegoś z porządku obrad bez nawet słowa wyjaśnienia dlaczego. No cóż, polityka. Szczególnie w Polsce (choć nie tylko).

  5. Aby przerwać to poczucie marazmu i bezsilności, przypominające klimat chocholego z ‚Wesela’ Wyspiańskiego, posłucham rady Dalajlamy.
    Skomentował on postawy ludzi, usprawiedliwiających się swoją małością i bezsilnością wobec zła na świecie – spróbuj zasnąć duży człowieku, gdy koło ucha brzęczy ci mały komar…
    idę zatem głosować na Konfederację skoro jeszcze można, to zrobić legalnie.

  6. ojej no jakie zaskoczenie. Miało byc wstawanie z kolan zamiast robienia laski a znowu komuś się pomerdało.

  7. i jak RZYĆ panie…
    Liczba głosujących na POPiS jest stale wyższa niż 50 procent. Jak tu wybrać Konfederację na wiodącą siłę? Brauna na prezydenta, Michalkiewicza na premiera, Liroya na marszałka…
    i wtedy zobaczylibyśmy, co się stanie w ciągu najbliższych czterech lub pięciu lat.
    Ech, rozmarzyłem się…

  8. no wlasnie, glosowac to sobie mozemy a oni licza wiec moze sie okazac ze wygra znowu PSL

Comments are closed.