Modalski i Wuj Sam

czyli obarczanie długiem dzieci

„No generation has a right to contract debts greater than can be paid off during the course of its own existence.” – George Washington.

Policzmy sobie coś na marginesie. Niech nasz stary znajomy Modalski zarabia 3 tys. złotych brutto obecnie. Czyli 36 tys. rocznie, minus podatki i inne nonsensy, niech ma na czysto 27 tys. Zgadza się z grubsza? Niech teraz ma dług do spłacenia wysokości przeszło 4,5 raza większej, czyli zaokraglając w dół 120 tys. złotych. Dług jest na 10 lat.

W warunkach obecnych stóp procentowych oznacza to same odsetki rzędu 8 tys. złotych, plus spłatę roczną powiedzmy 12 tys., czyli obciążenie roczne rzędu 20 tys. Czy mając do dyspozycji 27 tys. Modalski może spłacić tą pożyczkę? Tylko w sytuacji gdyby wraz z rodziną nie jadł, nie pił, nie posyłał dzieci do szkoły i mieszkał na Dworcu Centralnym w Wwie. Chyba że… pociąłby starą Gazetę Wyborczą na kawałki wielkości banknotu 200 zł i przekonał swojego wierzyciela że makulatura ta równoważna jest rzeczywistym banknotom.

Rys.1 GDP wobec zobowiązań rządowych w USA

Śmieszna rzecz… Wuj Sam jest w podobnej sytuacji. Zobowiązań rządowych USA jest też 4.5 raza więcej niż wynosi krajowy GDP (~$13.8 bilionów). Składają się na nie obecny dług federalny (rzędu $9.7 bilionów, część brązowa) oraz cała góra „unfunded liabilities” oznaczona kolorem czerwonym. Są to poobiecywane już na sztywno przyszłym emerytom, i nie tylko, świadczenia na których finansowanie nie ma obecnie żadnych prowizji. Szacunki tej części faktycznego długu są trudne i ich wyniki mogą się sporo różnić. Wszystkie wskazują jednak na gigantyczne sumy w przedziale $55 bilionów do $65 bilionów, z czego grafik na rys.1 przyjmuje ostrożnie najbardziej optymistyczny wariant. W dodatku zabiegi Bernanke z obniżaniem stóp procentowych w obliczu dwucyfrowej inflacji (realne stopy są poniżej zera) powoli dobiegają końca. Kiedyś będzie musiał zacząć je podnosić. Jaką szansę mają zatem USA na spłacenie swojego długu, w tej mniej więcej wysokości, bez oszukiwania? Odpowiedź – niewielką.

Wystarczy jednak porozdymać, i raz jeszcze trochę porozdymać podaż pieniądza a spłacenie co starszych długów coraz nowszymi banknotami stawać się będzie coraz łatwiejsze. Oczywiście znajdzie się zawsze paru malkontentów którzy będą drzeć gardła że dzieje im się krzywda. Tych uciszyć trzeba będzie małą podwyżką tu czy tam. Ale oczywiście ani się wszyscy nie będą darli na raz, ani się też wielu kapnie i zażąda pełnej rekompensaty. Dopóki więc różnica jest na naszą korzyść, a zawsze jest, no to do dzieła chłopcy! Tylko inflacja może nas uratować!

Sam pomysł spłacenia długu kiedykolwiek jest też kwestionowany jako herezja przez szermierzy innej idei – wzrostu. Hej, brzmi ich argument, przestańmy się martwić o dług państwowy bo jest to myślenie statyczne. A myśleć, jak wiadomo, trzeba dynamicznie. W odróżnieniu od długu Modalskiego który musi być spłacony, dług państwa spłacony nigdy być nie musi. Wystarczy że zostaje bez końca rolowany nowym długiem. Czyli coś jak w karcie kredytowej – czort z długiem, byle by spłacać miesięczne raty. Zamiast zatem zatrzymać się w rozwoju opodatkowując się na śmierć aby spłacić obecny dług, należy robić wszystko aby rosnąć, rosnąć, i jeszcze raz rosnąć. Rosnący GDP pozwoli obsłużyć rosnący dług i nas zbawi. W sposób naturalny rozedmie podaż pieniądza co pozwoli dodatkowo przeszmuglować zdrową porcję inflacji, a ta stare długi znakomicie zmniejszy.

Oczywiście że jest to oszukiwanie starych dłużników którym stare obietnice wypłacimy w nowych dolarach, wartych o połowę mniej. Ale nie bądźmy małostkowi. Kto to w końcu zauważy po tych latach? Emeryci? Ci przecież zawsze marudzą. Poza tym gdy GDP będzie rósł, wzrosną także ceny wszystkich aktywów na około i każdy będzie happy, nawet emeryci..

Tu niestety kończy się analogia Modalskiego z Wujem Samem. Jeżeli Modalski zacznie przekonywać swój bank że pocięte kawałki gazety Wyborczej są równie dobre jak banknoty 200 zł. to skończy w kaftanie bezpieczeństwa. Natomiast Wuj Sam nie musi się kłopotać z ciachaniem New York Timesa na kawałki bo może nadrukować sobie tyle oryginałów ile zapragnie, i nimi zapłacić. I to właśnie czyni z wielkim sukcesem, nie narażając się na przykre konsekwencje. Bank natomiast nigdy nie kupi pomysłów Modalskiego na permanentny dług, ani jego opowiastek o swoim osobistym wzroście i o chęci „ucieczki do przodu”.

Inną różnicą jest to że w bankiera niechcącego przyjąć kawałków Gazety Wyborczej w charakterze spłaty pożyczki Modalski w desperacji może co najwyżej rzucić popielniczką. Natomiast Wuj Sam do rzucenia ma ciężki młot w postaci USArmy oraz szereg innych rekwizytów o dużej sile perswazji. Pomaga to znacznie w przekonaniu wielu zagranicznych wierzycieli powątpiewających w wartość dolara czy w wiarygodność dolarowych obligacji.

Rys.2 GDP i zobowiązania państwa. Źródło: Casey Research i Bud Conrad

Młot jednak czy popielniczka, ale nawet gumę naciągnąć można tylko do pewnej granicy. Potem pęka. Argument o wzroście gospodarczym jest istotny ale ma pewne granice. Jest mianowicie mała szansa aby w przybliżeniu liniowo rosnący GDP (linia czerwona w grafiku powyżej) nadążył w przyszłości za eksponencjalnie rosnącym długiem federalnym (linia zielona). Wprawdzie obecnie dług federalny stanowi tylko 70% GDP, ale o dramatyczne zmiany zatroszczy się wkrótce zmieniająca się demografia. Sfinansowanie na sztywno ustalonych “zdobyczy socjalnych” wymusi wówczas zadłużenie grubo przewyższające GDP, nawet zakładając optymistyczne prognozy rozwoju. Dynamika tych linii, jak widać z grafika, jest nieubłagana. Spierać się można tylko o to kiedy się one przetną i jak szybko długi zaczną przeważać.

Oczywiście sytuacja taka na dłuższą metę jest nie do utrzymania. W pewnym momencie będzie musiało dojść do przesilenia. Jedną możliwością będzie wtedy wielki kaboom i kolektywne dojście do rozumu. Czyli najpewniej odejście od demokracji i od jej nieodłącznego atrybutu jakim jest grupowe “deficit spending”. Jest to jak wiadomo objaw zbiorowej schizofrenii objawiającej się tym że demokratycznie ze wspólnej portmonetki zawsze wydaje się więcej niż jest tam funduszy, spodziewajać się że ją czas cudownie napełni (no bo nie nowe podatki, którym mówimy nie!… ;-)).

Przy drugiej możliwości – zachowaniu “zdobyczy socjalnych” – wygląda na to że demokracja może się wprawdzie utrzymać ale bez oszukiwania się jednak nie obejdzie. Emerytury (social security) zostaną wszystkim dzielnie wypłacone w obiecanej wysokości. Tyle tylko że w pociętych kawałkach starego New York Timesa lub, do wyboru, Gazety Wyborczej.

Postscriptum: Dane amerykańskie do tego wpisu nie powinny sugerować jakoby długofalowe perspektywy w wielu krajach europejskich były materialnie lepsze. Jest prędzej odwrotnie.

©2008cynik9

136 thoughts on “Modalski i Wuj Sam

  1. Tomcio nadal żyje w Wonderlandzie. Ostatnimu, którzy widzą bąbel są Ci, którzy w nim sami siedzą. Po tych latach propagandy o wielkości USA, ciężko przełknąć Yankesom, że są zwykłymi pasożytami i bankrutami finansowanymi przez resztę świata. No ale brutalna chwila prawdy przyjdzie. Oj przyjdzie a orędownicy wolności w USA mogą sami skończyć w obozach FEMA.

  2. @HeS:

    Aaaa, to przez tego Gierka nie lubi się w Polsce kredytów? Jednak jest różnica, dość istotna, pomiędzy długiem w walucie własnej a walucie obcej.
    Ja zyję w USA teraz i nie widzę, by się żyło przeciętnemu Amerykaninowi źle. Powiem więcej, w miejscu gdzie mieszkam nie widać żadnego kryzysu. Ilość inwestycji w mieście, budowanych nowych dróg, słupów elektrycznych, instalacji podziemnych jest imponująca. Gdzie ten kryzys? W gazetach głównie. 😉

  3. “Daj mi władzę do tworzenia pieniędzy, a nie dbam kto tworzy prawa”. (Rotschild.)

  4. @Tomek: „Zdaje się, że FED to wspaniały wynalazek, patrząc na historię USA w XX wieku, kiedy to właśnie ten kraj stał się światową potęgą, a jego obywatele jednymi z najbardziej zamożnych.”

    Ale to już chyba przeszłość. W PRL (za Gierka), też mieliśmy „względny dobrobyt”, bo na kredyt. Nie wiem, czy statystycznego amerykanina można nazwać bogatym, skoro ma N-dziesiąt US$ długu i problemy z jego spłatą. Mnie się wydaje, że to „bogaty niewolnik”. Cały czas mam na myśli „statystycznego” amerykanina, bo to, że jakiś odsetek ludzi w USA wręcz zarabia na kryzysie, to pewne. Wszyscy chyba nie mogli stracić?

  5. @anonimowy:

    Ja po prostu uważam, że Polakom dużo bardziej na zdrowie wyjdzie analizowanie własnych patologii. Polacy Ameryki nie zmienią, a własnych problemów do rozwiązania jest niemało.

    A co do tego, że społeczeństwo Amerykańskie jest tak zadłużone, to nie wiem dlaczego to ma dowodzić patologii? O ile są w stanie spłacać te długi, to patologii nie ma. Gdy nie są w stanie spłacać, upadają wierzyciele. Tak było w historii nie raz. Kredyt istnieje w gospodarkach wolnorynkowych od dawna. W Polsce jest nieco niedoceniony. Polacy są wciąż mało zadłużeni – może to jest patologia?

    Odnośnie tego co wybrać jeżeli chodzi o politykę monetarną, to sprawa długów i oszczędności nie jest wcale taka jednoznacza – trzeba ważyć różne ineresy. Hiperinflacja byłaby wybawieniem dla dłużników, ale zniszczyłaby reputację USA. Dlatego jak sądzę – nie zdecydowano się na to rozwiązanie. Sporo Amerykanów ma również oszczędności – nie tylko długi. Inflacja szkodzi też gospodarce, o czym mówił Bernanke w wystąpieniu, do którego dałem linka parę artykułów wcześniej. Tak więc sądzę, że mimo krakania co poniektórych komentatorów, nie będzie tragedii. Może jeszcze nie teraz, bo kiedyś na pewno. Nic nie trwa wiecznie. Imperium Rzymskie się rozpadło, USA czeka taki sam los.

  6. @jp morg:

    No i jaka z tego wszystkiego właściwie jest konkluzja? Zdaje się, że FED to wspaniały wynalazek, patrząc na historię USA w XX wieku, kiedy to właśnie ten kraj stał się światową potęgą, a jego obywatele jednymi z najbardziej zamożnych.

    Pomijam już „dowodzenie przez cytowanie”, bo mi to przypomina pisma publikowane przez niektóre współczesne prądy religijne. 🙂 Zawsze można powiedzieć, że tak było, bo jakiś „Pan A” tak napisał w gazecie „B”.

  7. Tomek, nie wiem jak jest w USA ale podany przez Ciebie fakt, że większość Amerykanów ma więcej długów niż oszczędności chyba świadczy o jakiejś patologii tego społeczeństwa. Naprawdę nie widzisz w tym niczego dziwnego?

    A odpowiedź wielu, że i tak jest lepiej niż w Polsce jest moim zdaniem niepoważna.
    Jak można porównywać poziom życia ludności kraju zrównanego z ziemią w czasie II WŚ, któremu wymordowano elity, przesiedlano znaczną część ludność wyrywając ją z korzeniami i potraktowano komunizmem w najbliższej przeszłości do kraju, który nie miał wojny u siebie od 200 lat?

    Polacy też potrafią się rozwijać co świetnie widać np. analizując dwudziestolecie międzywojenne. Pogadamy więc za 200 lat 😉

  8. Jeśli chodzi o przejrzystość życia politycznego w USA to warto zastanowić się nad zamordowaniem prezydenta Garfielda.Oto fragment ze strony :
    https://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/lichwa/lichwa1.html
    Oto jak Lincoln wyjaśnił swoją decyzję w związku ze sprawami monetarnymi: „Rząd powinien kreować, emitować i puszczać w obieg całą walutę i kredyt potrzebny do usatysfakcjonowania wydatków rządu i siły nabywczej konsumentów. Przywilej kreowania i emitowania pieniędzy jest nie tylko nadrzędnym prawem rządu, ale jest najwspanialszą kreatywną działalnością rządu. Podatnicy zaoszczędzą ogromne sumy procentów, finansowanie wszystkich publicznych przedsięwzięć i prowadzenie skarbca stanie się zadaniem administracji. Pieniądze przestaną być panem, a staną się służącymi ludzkości”. W międzyczasie w Anglii nieprawdopodobny artykuł wydawcy „London Times” wyjaśnił stanowisko Anglii, co do zielonych banknotów Lincolna: „Jeżeli ta szkodliwa polityka finansowa, kreowania pieniądza wolnego od długu, która powstała w Ameryce Północnej, wzmocni się jako fakt dokonany, wówczas rząd zaopatrzy się w swoje własne pieniądze bez kosztów, spłaci swoje długi i będzie bez długów. Będzie miał wszystkie pieniądze niezbędne do utrzymania się. Stanie się prosperującym bez precedensu w historii świata. Mózgi i bogactwo całego świata przybędą do Ameryki Północnej. Ten kraj musi być zniszczony, inaczej zniszczy on każdą monarchię na kuli ziemskiej”. W końcu bankierzy zdławili znaczenie zielonych dolarów Lincolna a on sam zginął w zamachu 41 dni po wyborze na drugą kadencję prezydencką w 1865 roku. 70 lat później, w 1934 roku lord Mc Gill, popularny i szanowany polityk i prawnik kanadyjski uzyskał dowody usunięte z akt publicznych, wykazujących, że zamachowiec został wynajęty przez międzynarodowych bankierów. W artykule z „Vancouver Sun” z 2.5.1934 roku czytamy: „Abraham Lincoln zginął w zamachu poprzez machinację grupy przedstawicieli międzynarodowych bankierów, którzy obawiali się ambicji prezydenta Stanów Zjednoczonych dotyczących kredytu narodowego. Tylko jedna grupa na świecie miała w tamtym czasie jakikolwiek powód, aby pragnąć śmierci Lincolna. Byli to ludzie przeciwni jego programowi emitowania waluty narodowej, którzy występowali przeciw niemu w czasie wojny domowej i przeciwko jego polityce zielonych dolarów”.

    W 1881 roku Amerykanie wybrali na prezydenta republikanina Jamesa Garfielda. Garfield rozumiał jak była manipulowana ekonomia. Jako kongresman przewodniczył komisji wydatków i był członkiem komisji bankowości i waluty. Po inauguracji publicznie zaatakował handlarzy pieniędzmi w 1881 roku. „Ktokolwiek kontroluje ilość pieniędzy w jakimkolwiek kraju jest absolutnym władcą przemysłu i handlu. Kiedy zdacie sobie sprawę, że cały system jest bardzo łatwo kontrolowany, w taki lub inny sposób przez kilku wpływowych ludzi na samej górze nie trzeba będzie wam tłumaczyć, gdzie biorą swój początek inflacje i depresje”. Garfield rozumiał. Po kilku tygodniach od tego oświadczenia 2 lipca 1881 roku prezydent Garfield został zamordowany. Podobny los spotkał prezydenta Johna Kennedy’ego, który również wyemitował dolary należące do społeczeństwa, a nie do Banku Rezerwy Federalnej. Umieścił na nich napis: „Banknoty Stanów Zjednoczonych” zamiast dotychczasowego „Banknoty Rezerwy Federalnej”. Następnego dnia po zamachu na Kennedy’ego wszystkie przez niego wyemitowane banknoty zostały wycofane z obiegu i zniszczone.
    Do tego dochodzi pytanie o zatopienie Lusitanii , atak na Pearl Harbor, zbombardowanie w Japonii jedynej katedry w Nagasaki ,sprawa podpalenia Reichstagu – o przepraszam -9\11 , film Endgame Alexa Jonesa .Długo by wyliczać .

  9. @Cynik:

    Ujmę to tak, pisanie o problemach USA i ich niedostatkach w demokracji nie różni się zbytnio od radzieckiej propagandy z lat 1945 – 1989, serwowanej w Polsce. Wówczas służyła ona przede wszystkim poprawianiu samopoczucia tubylcom, z jednoczesnym odwracaniem uwagi od problemów własnych. Nie sądzę, że blog dwagrosze ma te same cele. Jednak z drugiej strony nie do końca rozumiem pewnego zaniedbywania wewnętrznej sytuacji Polski, która dla polskich inwestorów nie jest bez znaczenia.

    A jak na razie ja widzę niedostatki w demokracji w USA, bo dolar idzie niemal pionowo do góry. 😉 Co nie jest w interesie Amerykanów, choć kto wie? Oznaczać to będzie tańszą benzynę.

  10. @tomek:
    jednocześnie wiele osób utożsamia to wszystko z brakiem demokracji w Stanach

    Brak demokracji w USA? Ależ wręcz przeciwnie! The best democracy money can buy!

    W interesie większości Amerykanów jest inflacja i dewaluacja ich długów. … Zatem, działając w interesie własnego narodu, należałoby te długi w jakiś sposób pokasować. Ale właśnie takie działania są na tym blogu krytykowane

    Po prostu współczujemy narodowi który doszedł do wniosku że maksymalna inflacja i maksymalna dewaluacja waluty jest w jego interesie. Myślimy też że cele te osiągnie w pełni. 😉

    Blog DwaGrosze ma jednak przede wszystkim na uwadze interes swoich czytelników, i woli nie precyzować gdzie ma interesy wspomnianego narodu. Jest też medium niezależnym. Z tych też powodów nie ma żadnego interesu w praniu mózgów lokalnej populacji. Być może stąd się biorą rozbieżności z oficjalną propagandą, odbierane jako krytyka… 🙂

  11. @ cynik9

    Optymalnie powiadasz ? Toż to już napisałem: ZERO 🙂
    Akurat ostatnio można było sporo zarobić na posiadaniu tego wyklinanego $ [co nie oznacza że zaraz znowu nie spadnie]. Swoją drogą ciekawa sytuacja dzisiaj – niby Fannie i Freddie znacjonalizowane a dolar poszedł w górę. Ciekawa jesień się zapowiada 🙂

  12. Odnośnie USA i demokracji:

    Wielu komentatorów przejawia tutaj wręcz obsesję na punkcie upadku demokracji w USA. Nie do końca rozumiem dlaczego. Może warto najpierw tutaj przyjechać i zobaczyć jak to działa w praktyce? Gdzie z pewnością może brakować demokracji, to w Polsce. Przecież to kraj postkomunistyczny, którego dawny ustrój miał charakter półmafijny, a w obecnym ustroju wszyscy dawni funkcjonariusze władzy i aparatu represji mają się dobrze.

    A propos najlepszych rozwiązań w dobie ocecnego kryzysu, toczy się wokół tego burzliwa dyskusja w USA. W interesie większości Amerykanów jest inflacja i dewaluacja ich długów. Większośc obywateli ma długi, a nie oszczędności. Zatem, działając w interesie własnego narodu, należałoby te długi w jakiś sposób pokasować. Ale właśnie takie działania są na tym blogu krytykowane, jednocześnie wiele osób utożsamia to wszystko z brakiem demokracji w Stanach.

  13. @adam duda

    A nie wziąłeś pod uwagę, że po usługę nie trzeba przyjeżdżać? Na przykład konsulting finansowy, informatyczny, etc.?

    Kiedy następowało przejście od gospodarki agralnej do przemysłowej pewnie wielu gadało tak jak Wy. Że armagedon, koniec świata, bankructwo.

    Pozdrawiam,
    Bartek

  14. @tadeusz:
    Taka myśl mnie naszła: ten blog to całkiem spory kapitał: są czytelnicy, są odwiedziny, jest zgromadzone archiwum, dyskusja w komentarzach, newsletter…

    Dziekuję za miłe słowa. Najważniejszy kapitał to czytelnicy. Doskonale sobie zdaję z tego sprawę i jestem dumny z sukcesu. Jednak kapitał ten zależy od kilku rzeczy, które czytelnicy tutaj znajdują – jak pewną wizję, niezależność, konsystencję, i – mały autokomplement – reputację. Łatwo to nadwerężyć nieprzemyślanym reklamowym chłamem, czy marketingowym biasem.

    Powiem tak – radujcie się bracia, idą zmiany! Tyle że ostatni wypadek trochę je opóźnił. Nie będzie to jednak kierunek Adsense czy innej sieczki reklamowej.

    @lukaszs:
    Dzięki za podzielenie się informacją z Niemiec.

  15. @hes:
    Jakież to mogą być implikacje? Bunt emerytów? Rewolucja ich wnuków?

    Widzę że delikatne określenie „głębszych implikacji” nie zostało właściwie zrozumiane… 🙁

    Więc może bardziej po chłopsku – jest zero szans aby coraz bardziej demograficznie dominujący sektor emerytów dał sobie demokratycznie odebrać nagromadzone przywileje (tj. z zachowaniem demokratycznej farsy co miałem na myśli pisząc o „głębszych implikacjach” ).

    To że posiadacze nierealizowalnych obietnic państwowych, emeryci czy inni, będą się w pewnym momencie musieli wypchać sianem nie ulega najmniejszej wątpliwości. Dochodzenie do rozumu i de-eskalacja żądań i oczekiwań wydaje mi sie jednak zupełnie niekompatybilna z zachowaniem obecnej „demokracji”. Podejrzewam więc że nie obejdzie się bez rządów autorytarnych.

  16. Panie cynik9, ja trochę na marginesie.

    Przeczytałem archiwalnych Pańskich artykułów sporo, mam materiał do refleksji nad moimi oszczędnościami.

    Taka myśl mnie naszła: ten blog to całkiem spory kapitał: są czytelnicy, są odwiedziny, jest zgromadzone archiwum, dyskusja w komentarzach, newsletter…

    Myślał Pan może nad przerobieniem tego bloga na spokojnie procentujące źródło? Może jakaś mało natarczywa reklama? Adsense googla pewnie najłatwiej by się zintegrował z googlową platformą blogspot, z której Pan korzysta.

    Zwłaszcza archiwum mam na myśli: napisane raz, a dobrze. Nadal ludzie to mogą czytać, a Pańskiego wysiłku nie pochłania już. Pasywny dochód miły jest.

  17. @kou:
    1) http://www.proaurum.de (duze ilosci, duzy wybor, dosc niskie ceny i chyba najwygodniej; widze, ze wlasnie im strona padla wiec podam adres: Torstrasse 43, 10119 Berlin – dojazd s-bahnem do Alexanderplatz i stamtad pare krokow),
    2) rozproszona siec kantorow Exchange AG Deutschland (www.exchange-ag.de, male ilosci (0-5) Krugerrandow, taniej niz w pro aurum ale trzeba zrobic kilkugodzinna wycieczke po miescie jesli sie chce wiecej),
    3) kantor AGW (www.agw-berlin.de) kolo dworca ZOO (zwlaszcza malowniczo tam jest po zmroku ;> ), tylko Krugerrandy, ilosc do ~20 sztuk.

    Jesli ktos zna inne miejsca albo moje dane sa przedatowane to chetnie przeczytam.

    @hes:
    Hm, po obejrzeniu "Freedom to fascism", kilku filmikow na youtubie z Naomi Wolf i wpisow cynik9a o executive orderach naprawde trudno mi jest uwierzyc, ze obecnie w USA prawo, konstytucja itd. nie sa traktowane z przymruzeniem oka.

    Pozdrawiam 🙂

  18. @Cynik9: ” podatki można podnieść, a emerytom, w razie kłopotu będzie można emerytury obniżyć. Cały problem w tym, i całe clue tego wpisu w tym że WŁAŚNIE BEZ GŁĘBOKICH IMPLIKACJI NIE MOŻNA.”

    Jakież to mogą być implikacje? Bunt emerytów? Rewolucja ich wnuków?
    Obniżenie emerytur nie będzie polegać na obniżeniu kwoty emerytur, które już są wypłacane (zbyt niebezpieczne), ale na obniżeniu wypłat „nowym” emerytom. Wtedy proces jest mniej widoczny i dotyczy mniejszej liczby ludzi. Jeśli w USA można było zarekwirować złoto, to można będzie zarekwirować i emerytury. Jako zasłonę dymną można zmienić walutę i robić „konwersję” emerytur do nowego, lepszego pieniądza.

    Tak na marginesie. Podstawowy problem z prognozami na przyszłość, to przyjęcie założeń, że reguły i zasady działania nie ulegną w przyszłości zmianie. Może za 20 lat USA będą krajem podobnym do Rosji, gdzie Prawo i obowiązki Państwa wobec obywateli są traktowane z lekkim przymrużeniem oka.

  19. Jeśli chodzi o inwestycje to warto posiadać takie pozycje , których nam obecne Chiny lub inne tanio nie wyprodukują :

    1. ziemia – kiedyś w czasie dominacji energii odnawialnej farma miscanthusa ,rzepaku ,wiatrowa , solarna może być w cenie i zapewni część potrzebnej energii – będzie odpowiednikiem pola roponośnego- swoją drogą ciekawe kto wykupi Saharę – tę kamienistą dla celów produkcji energii z paneli solarnych , może w ich cieniu da się sadzić roślinność ;więcej o energii odnawialnej w kwartalniku Agroenergetyka – bardzo cenne wiadomości ;
    2.”produkty wysoko przetworzone ” – tzn. fachowowe wykształcenie i wiedza ogólna , znajomość kilku języków obcych ;
    3.produkty o ograniczonej dostępności – metale szlachetne , monety lustrzane – nie da się ich podrobić ;
    4.najważniejsze na koniec – rodzina , dobrze wychowane i wykształcone dzieci .
    Te cztery punkty Chiny obecne lub inne nie są nam w stanie „wyprodukować” .
    A propos gruntów – warto zadbać o przyszłościową lokalizację, dobre nasłonecznienie , brak ryzyka powodziowego , większy areał – mniej ograniczeń budowlanych -kiedyś problemem może być brak działek większych – np. na działalność gospodarczą ( budynki , parking , zielona przestrzeń , rezerwa na powiększenie firmy ).
    Na działce warto posadzić atrakcyjne drzewa- miłośników przyrody nie trzeba zachęcać do odwiedzania szkółek , jest masę nowości – dobry drzewostan podnosi wartość , łatwiej sprzedać teren z małym ogrodem botanicznym niż drogą willę na ciasnej działce , gdzie za płotem u sąsiada rosną pokrzywy .

  20. kou
    @BW, wszyscy
    A propos Berlina, czy ktoś może polecić firmy gdzie można nabyć sztabki lub monety?

    @Chris50
    W temacie runu na banki i przechowywania złota właśnie mamy pewną wskazówkę co się MOŻE stać – np. niedzielna nacjonalizacja banku. W przypadku większego kryzysu połączona np. z brakiem lub ograniczeniem dostępu do skrytek / kas itd.

  21. BW
    cynik9:
    i za to ludzie Cię cenią (choć pewnie nie wszyscy;-))

    A teraz mam pytanie do szanownych czytelników i gospodarza, niekoniecznie związane z treścią wpisu.
    Nurtuje mnie pewna rzecz. Zwykle (choć rzecz jasna nie zawsze) hossy przebiegają wg pewnego schematu (nazwijmy to w skrócie 1.niedowartościowanie, 2.cześć fundamentalna oraz 3. przewartościowanie i euforia. Otóż czasami mam takie jakieś wrażenie że tak na prawdę globalnie tej trzeciej fazy nie było. Brakuje mi takiego zbiorowego oddechu ulgi, że najgorsze za nami, że teraz tylko lecimy w górę. Cały ten wzrost 2003-2007, zwłaszcza na emerginksach i innych BRICach wydaje się fundamentalnie uzasadniony wyższą produktynwością, inwestycjami itd itp. (abstrahując;-) oczywiście np. od runu na TFI). Czy zatem całe to zamieszanie/kryzys 2007–>? nie jest czymś a la fala czwarta elliotowska. Z góry dziękuję za czyjeś refleksje na ten temat.

  22. @BW: zgadzam się że czasami retoryka cynika jest delikatnie mówiąc zbyt personalna.

    A nie powinna być! Ważny punkt! W DwuGroszach na jakość dyskursu zwracamy dużą uwagę, starając się być twardzi dla opinii, łagodni dla ich nosicieli…

    W tym przypadku krytykę przyjmuję w dwu punktach (w odniesieniu do postu tomka), fair is fair:

    a) Otwarcie powinno być osłabione („myślę że..”)
    b) uwaga o „uprawianiu płytkiego patriotyzmu” może być istotnie uznana za obraźliwą – wycofuję i przepraszam.

    Po tych zmianach jednak i uwaznym przejrzeniu reszty wypowiedzi nie widzę tam nic wykraczającego poza netykietę. W szczególności fragment z „ozonem” jest być może ostry ale myslę że jako opinia własna nie może być odebrany jako obraźliwy.

  23. BW
    A tak a propos – czy ktoś wie czy faktycznie w ostatnich dniach są kłopoty z nabyciem złotych sztabek lub monet w Berlinie lub Wiedniu czy też mój znajomy może jechać w ciemno z sakiewką

  24. BW
    do cynik9:
    Ad. Tomek – zgadzam się że czasami retoryka cynika jest delikatnie mówiąc zbyt personalna.
    Podobnie w sporze z eportfel.
    Chwilami sprawia to z zewnątrz wrażenie jakiejś emocjonalnej kłótni a nie zimnej cynicznej analizy

    jp morg
    „Gdy ustaje przepływ towarów następuje przepływ armii”
    Super – w jednym zdaniu a jak celnie.

  25. @Cynik:

    Dziękuję za odpowiedź, mimo, że naszpikowaną całkiem sporą ilością odniesień ad personam, co nieco osłabia argumentację. Trudno mi dyskutować z wykresem, który przewiduje przyrost zadłużenia na tyle lat do przodu, zupełnie jakby gość miał kryształową kulę. Jeżeli piszesz, że USA były bankrutem w roku 1970, to muszę przyznać, że od tamtego czasu całkiem dobrze sobie radzą i jeżeli tym razem ma być podobnie, to trafiłem do właściwego kraju. Póki co jednak na razie rynek zupełnie inne ma podejście do banrutującego dolara, bo wycenia go całkiem dobrze. A jak powiada mądre porzekadło, z rynkiem się nie dyskutuje.

    Moje kwestionowanie porównania do Modalskiego jest po prostu podyktowane faktem, że Modalski ma inną strukturę wydatków niż budżet i to stwierdzenie moje nie jest żadną „wstawką”. A przyszłe zobowiązania emerytalne, jeżeli się je posumuje na 10, albo 30 lat do przodu w każdym kraju będą wyglądać imponująco. W każdym. Co do długu USA, to on nie jest wcale wielki, prosze porównać to z innymi krajami, link.

  26. Rynki w ogóle ostatnio dziwnie się zachowywały. Od dłuższego czasu złoto było odwrotnie skorelowane z akcjami i siłą dolara (jak FED dodrukowywał USDki, żeby zakupić akcje, to obniżał tym siłę nabywczą USD, w stosunku do innych walut). Tym razem działo się odwrotnie. Rynki zachowywały się tak, jakby FED… podniósł stopy procentowe o 50 punktów bazowych, krótko mówiąc cena wszystkiego w dolarach spadała. Z wyjątkiem obligacji… które w razie podwyżki również powinny potanieć.

    Póki co złoto otworzyło się wyżej (w tej chwili 809 USD). Przyjmując, że pierwsze ruchy są reakcją rynku na informacje z weekend’u bailouty jednak szkodzą dolarowi, nawet jeśli pomagają akcjom.

  27. @chris50:
    po nacjonalizacji Frediego i Feannie możemy stawiać na spadek kursu dolara

    Na co stawiać w tym wariackim okresie który mamy to jest dobre pytanie… Rynki podobno mają "przyjąć pozytywnie" bailout F&F co jest subtelną wskazówką w która stronę zostaną podmanipulowane… Jest bowiem rzeczą niemożliwą IMO do rozsądnego wytłumaczenia jak państwowy bailout tej wielkości może być kiedykolwiek pozytywny dla normalnych rynków i dla $. Jedynym wyższym stopniem "pozytywności" byłaby chyba tylko powszechna nacjonalizacja wszystkiego jak leci, he, he.

  28. Przy okazji newsa dot. nacjonalizacji F&F widać, że ogłaszanie takich informacji w niedziele staje się nową świecką tradycją.

    To tak w temacie runu na banki 🙂

  29. Republika Weimarska spłacała długi przez drukowanie marki .
    Hitlerowskie Niemcy w związku z trudnościami w spłacie zadłużenia wszczęły wojnę i grabiły .
    Gdy ustaje przepływ towarów następuje przepływ armii.

  30. @Cynik9 pisze:
    „Bardzo prosto. Posiadając denominowany w dolarach toksyczny chłam i mogąc go jeszcze opylić za dolary pozbywam się go za gotówkę zwiększając tym samym popyt na dolary.”
    Czyli po nacjonalizacji Frediego i Feannie możemy stawiać na spadek kursu dolara i wzrost ceny metali szlachetnych.

  31. @tomek:
    Czy te obligacje Freddie Maca itp. były denominowane w innej walucie niż dolary? Bo jeżeli nie, to nie rozumiem jak konwersja czegoś w doalach na coś w dolarach może wpłynąć na kurs dolara.

    Bardzo prosto. Posiadając denominowany w dolarach toksyczny chłam i mogąc go jeszcze opylić za dolary pozbywam się go za gotówkę zwiększając tym samym popyt na dolary.

  32. @nemo:
    Drogi cyniku: w takim razie liczba 0% jest jeszcze bardziej magiczna niż 10% 🙂

    Widzę że myślisz! Znak że 10-15% zrobiło swoją robotę. Następnym stopniem wtajemniczenia jest teraz samodzielne ustalenie optymalnego % zawartości złota w portfelu… 🙂

  33. @tomek:
    Problem jest taki że masz tendencję wierzyć w dwie rzeczy jednocześnie: w cuda oraz w CNBC. Jest to mieszanka wybuchowa… 😉

    Istotą przykładu z Modalskim było oddanie skali problemu. Jeżeli chcesz to kwestionować to ok. Znacznie sensowniej jednak niż wstawki typu „budżet [USA?] nie ma wydatków na jedzenie” byłoby raczej poddać w wątpliwość te $60T+ z pierwszego grafika jako present value of future liability która może nie jest porównywalna (czemu?) z określoną liability Modalskiego…

    Ale ok, zapomnij grafik #1 i weź grafik #2. Gość zrobił pewne założenia i coś wykazał. To dużo więcej niż jałowe stwierdzenie że nie zostało w żaden sposób uzasadnione. Jak ma zostać udowodnione? Poczekaniem na dowód empiryczny za 20 lat? Nic nie stoi na przeszkodzie abyś udowodnił swoją kontrtezę – że gość się myli i że federalne liabilities będą odtąd spadały jak okiem sięgnąć albo że dojrzała gospodarka USA zacznie nagle galopować w tempie 20% rocznie bo tak własnie podali w FoxTV.

    Myślę też że jesteś w warstwie wysokiego ozonu sądząc że podatki można podnieść, a emerytom, w razie kłopotu będzie można emerytury obniżyć. Cały problem w tym, i całe clue tego wpisu w tym że WŁAŚNIE BEZ GŁĘBOKICH IMPLIKACJI NIE MOŻNA. Podatki tak czy tak pojdą w górę ale myślę że gdybyś miał orientację w skali problemu nie wychodziłbyś wogóle z tym argumentem bo jest to po prostu inna skala liczb i potrzeb. Podobnie nie rozumiesz emerytur (szerzej entitlements). Owszem, bez ich dramatycznego obniżenia kiedyś – realnie bądź przez inflację – się NIE obejdzie. Ale nie będzie to tuż ta Ameryka która ci się wydaje. Będzie to zubożałe ex-imperium zgorzkniałych ludzi którym odebrano dekady the American Dream, od Rosevelta poczynając, i spuszczono je w toalecie, kraj 80-letnich emerytów zmuszonych do pakowania zakupów w Safeways z zerowymi oszczędnościami. Opowiadasz więc bajki że emerytury, medicare i rzeczy takie jak „prescriptiopn drugs” można łatwo obniżyć. W demokracji praktycznie jest to niemożliwe, przynajmniej nie bez rewolucji. Myślę też że własnie z tą myślą wprowadza się Patriot Act I, II i całą serię innych zamordystycznych posunięć. Jedyne co można stosunkowo łatwo to rzeczy czasowo zamaskować ucieczką w kolejną wojnę, co USA niewątpliwie wykorzystają.

    Wreszcie disclaimer u dołu został zamieszczony dokładnie w celu zabezpieczenia się przed płytkim pro-amerykańskim patriotyzmem jaki właśnie uprawiasz i odzywkami typu „w Europie jest jeszcze gorzej”. Pod pewnymi względami jest, nie przeczę. Nigdzie nie twierdzę też że trendy demograficzne są korzystniejsze w Europie ani że eurosocjalizm przetrwa akurat dłużej. Stoi to jak byk w disclaimerze. Przelicytowujesz jednak swoją rękę powielając wyznanie wiary typu „prędzej zbankrutują Niemcy niż Amerykanie” w sytuacji gdy technicznie to akurat USA już są bankrutem… Ameryka była też technicznie bankrutem w 1971 kiedy to z-defaultowała na swoich obligacjach, co niewątpliwie w ówczesnym ekwiwalencie FoxTV też zaspinowano jako „demonetaryzację złota”. Możesz więc długo czekać zanim CNBS oznajmi: gasimy światło bo kraj zbankrutował… 😉

  34. Dziś ogłoszono, że rząd USA znacjonalizował Freddie Maca i Feannie Mae. Informacja na Onecie

  35. @ cynik

    Drogi cyniku: w takim razie liczba 0% jest jeszcze bardziej magiczna niż 10% 🙂 I również można się tej liczby trzymać byleby z resztą zrobić większy pożytek niż kupując kawałki metalu. Mam nadzieję że nikogo nie uraziłem 🙂

  36. @goldbug:
    Czy te obligacje Freddie Maca itp. były denominowane w innej walucie niż dolary? Bo jeżeli nie, to nie rozumiem jak konwersja czegoś w doalach na coś w dolarach może wpłynąć na kurs dolara.

  37. @Cynik9:

    Podstawową myślą tego artykułu jest, że Amerykanie nie będą w stanie spłacić tych zobowiązań. Ale to nie zostało w żaden sposób uzasadnione. Jaki sens jest porównywać roczny dochód ze zobowiązaniami, które są sumą wielu lat do przodu? Myśląc w ten sposób można dojść do wniosku, że nikt nie będzie w stanie spłacić hipoteki, bo mieszkanie do 200-300 tys. złotych, a pensja miesięczna do 3 tys. Porównanie do
    Modalskiego jest tyleż sugestywne, co niezbyt trafione. Budżet nie opłaca 50% dochodu na jedzenie i koszty mieszkaniowe, oraz na wyprawki dla dzieci. Oprócz tego podatki można podnieść, a emerytom, w razie kłopotu będzie można emerytury obniżyć. Przykład z USA jest też o tyle dziwnie dobrany, że struktura demograficzna tego kraju w porównaniu do Europy jest bardzo korzystna. Prędzej zbankrutują Niemcy niż Amerykanie, ci ostatni z resztą są stale zasilani strumieniem imigrantów, gotowych pracować w szarej strefie, za marne pieniądze i bez żadnych „benefits”, jak ubezpieczenie zdrowotne chociażby.

  38. @ przenoszę tutaj z poprzedniego wpisu uwagę {nemo} który pisze:

    Jednego przyznam się nie rozumiem: cały czas na tym blogu cynik9 pisze jak to system pieniężny chyli się ku upadkowi – a jednocześnie przekonuje że tylko 10-15% portfela należy ulokować w złocie. A pozostałe 90% w czym ? Schron przeciwatomowy,

    Otoż drogi nemo, biorąc pod uwagę amerykańską tarczę rakietową wkrótce pod Słupskiem schron przeciwatomowy jako inwestycja dla poważnej części populacji zaczyna powoli nabierać sensu… 🙂 Pomyśl tylko o ile wzrosną ceny domów w płn. Polsce wyposażonych wkrótce w schrony przeciwatomowe w piwnicy… 🙂

    A co do 10-15% w złocie to jest to liczba *magiczna*! Zmusza bowiem delikwenta do myślenia „co z resztą?”. 😉

    Jeżeli teraz delikwent myśli i ją sensownie zainwestuje to nie będzie rozczarowany że złoto się tylko podwoiło w cenie zamiast potroić. Natomiast jeśli nie myśli to mu nawet 100% w złocie nie pomoże, w związku z czym zaoszczędza przynajmniej 85% środków…

    Mam nadzieję żę nikogo nie uraziłem tą teorią…

  39. Spotkałem się z ciekawą hipotezą przedstawioną przez Maxa Keisera, swoją drogą polecam jego audycje omawiające rozwój kryzysu:

    karmabanqueradio.com

    że obecny rajd na dolarze był spowodowany masową konwersją obligacji Freddie Maca i Feannie Mae, których od groma mają np. Chińczycy i Rosjanie na „pewniejsze” mimo wszystko amerykańskie obligacje rządowe. Resztę rajdu pociągnęły zlewarowane hedge fundy, muszące zamykać margin call.

  40. O tym już powoli się pisze. Gdzieś wyczytałem, że przyszłe zobowiązania to nawet ponad 90T $. Szacunki są różne, ale kwota ogromna.

    Dlatego walczą ze złotem, bo jego cena odzwierciedla inflację. Powoli już banki centralne nie chcą sprzedawać swojego złota. Tylko Anglicy sprzedali, co okazało się fatalną decyzją. Niemcy ostatnio odpowiedziały jasno NEIN.
    Rosja, Chiny, Indie masowo skupują.
    Dolar jest ugotowany, teraz mamy mały rajd do góry po czym wrócimy do trendu.

    Rynek sam podniesie stopy i dojdzie do tego że USA nie będą mogły znaleźć kupca na swoje papiery aby obsłużyć i tak już potężny dług. Chińczycy już wycofują się z aukcji.
    Chyba im pozosało już tylko drukowanie kaski pełną parą co pozwoli zatkać jedną dziurę, potem drugą, ale wkońcu tama zostanie przerwana.

  41. Inflacja są oczywiście w stanie załatwić swoich dłużników, ale import będzie dla przeciętnego JOE realnie droższy. A przepał USA to ponad 800 mld USD rocznie deficytu w wymianie handlowej. i To jest ich problem IMO który ekspolduje. I PKB USA to praktycznie same usługi, a przemysł, który się ostał bankrutuje
    Usługami się długów nie spłaca. Chyba że Chińczycy będą przyjeżdżać masowo do USA na manicure.

  42. @:
    Myślę że konfuzja jest do wyjaśnienia, z tym że -mea culpa- nie mogę znaleźć odnośnika źródłowego do pierwszego grafika.

    Przedstawia on zobowiązania obecne, wynoszące ponad 9 bilionów (US$ trillion) PLUS tzw. unfunded liabilities, czyli obiecane już na sztywno przyszłym emerytom świadczenia na których sfinansowanie nie ma obecnie żadnych prowizji a które będą wymagały zaciągnięcia długu w przyszłości. Zależnie od estymat jest to suma rzędu $60 bilionów (US$ trillion).

    Natomiast rysunek u dołu idąc z czasem dokłada do obecnego formalnego zadłużenia (~$9 bilionów) dług którego zaciągnięcie będzie konieczne aby sfinansować przewidywane potrzeby programów socjalnych.

  43. Witam,

    tez popadlem w konfuzje z tymi wykresami. Z pierwszego wynika, ze w 2007 GDP wynosilo ponizej 15 „trillions” („trillion” w USA wg Wikipedii to 10^12), a z drugiego, ze w 2007 jest ponizej 10,000$B („billion”? „billion” w USA wg Wikipedii to 10^9), czyli ponizej 10 „trillions”.

  44. Jak sie ma jeden wykres do drugiego?

    Na pierwszym mamy 4,5 raza wieksza sume obligacji niz GDP, a na drugim sume dlugu publicznego w wysokosci polowy GDP?

Comments are closed.