Banderowska broń w Zakierzonskim kraju

W 75 lat po akcji Wisła banderowska broń znowu sieje zniszczenie w Zakierzonskim kraju. Wasal polski „radość udaje ale głowy zwiesił” jak to ujął poeta. Przekonuje się bowiem że podsycanie wojny u sąsiada może i dla niego samego okazać się niebezpieczne. Zwłaszcza jeśli sąsiadem jest Banderastan w stanie rosnącej frustracji. Seryjnie odnoszone zwycięstwa muszą być istotnie frustrujące skoro im ich więcej tym większa część  Ukrainy odcięta jest od prądu i wody. I oto niczym grom z jasnego nieba spada z góry coś na nadgraniczną miejscowość w Polsce, czyniąc tam pewne szkody. Zanim jeszcze spadło czynniki polskie już wiedziały że to sprawka Rosji. Trwają teraz gorączkowe narady jak na to zareagować, cytowany bywa art. 4 NATO. Niewinna Polska ofiarą agresji Putina? Goebbels by lepiej tego nie wymyślił.

Na szczęście NATO miłosiernie nie będzie badało bliżej tego incydentu. Wskazuje na to ostrożna reakcja prezydenta Bidena na G20 jak i spotkanie szefów wywiadów Rosji i USA w Stambule.

W przeciwnym razie mogłoby się jeszcze  okazać że NATO będzie musiało wystąpić  w obronie zaatakowanego sojusznika i uderzyć odwetowo na Ukrainę. Bo to Banderastan, a nie Rosja wspomniane rakiety wystrzelił. Atak NATO na Ukrainę spowodowałby nie lada zamieszanie. Walczące tam z Rosją oddziały NATO-wskich najemników, w tym kontyngent polski, nie wiedziałyby w którą stronę tu strzelać. Czy dalej do Ruskich wycofujących się na wschód? Czy też może przygrzać armii NATO nacierającej na nich od zachodu? No i jaką flagę wywiesić  po kolejnym zwycięstwie?

Dudę i Morawieckiego pewnie już ktoś w międzyczasie uświadomił że wskazując palcem na Rosję kompromitują siebie, kraj i NATO. Spadłe części pozwalają na łatwą identyfikację co konkretnie spadło – części rakiety S-300 ziemia-powietrze. Rakieta proweniencji jeszcze sowieckiej ma zasięg 130 km, a w najbardziej ambitnym wariancie do 170 km. Nawet gdyby chciała nie doleciałaby więc z Rosji do płd. Polski. Istnieje wprawdzie wariant powietrze-powietrze i teoretycznie mógł ją wystrzelić samolot, co NATO wykryłoby natychmiast. Raz przynajmniej mieszający stale rusofobię z przeświadczeniem że Rosjanie są idiotami polski wasal miałby rację. Tylko bowiem ktoś niespełna rozumu urządzałby nalot S-300 na przygraniczną polską wioskę zamiast zdalnie wysłać jakiegoś kindżała w cel dużo ważniejszy, jak chociażby hub rzeszowski przez który idą dostawy wojenne na wschód.

Nie ma zatem innej opcji niż przyjąć że rakiety S-300 które spadły w Polsce pochodzą  z wyposażenia 540-go ukraińskiego pułku sił powietrznych, z miejscowości Kamienka (укр.Кам’янка-Бузька ) w obw. lwowskim, niedaleko od granicy polskiej. Są dwie możliwości. Albo banderowcy wraz z sojusznikami brytyjskimi usiłowali nieudolnie urządzić false flag operation, starając się raz jeszcze wciągnąć NATO do bezpośredniej konfrontacji z Rosją. Albo też rakiety są  pozostałością  nieudanej próby przechwycenia rakiet rosyjskich nadlatujących na cele w obwodzie lwowskim.

Karmiący swoją publikę propagandą strony ukraińskiej wasal polski mógł sam wpaść w jej sidła. Z jednej strony propaganda twierdzi że przechwycone zostaje prawie 100% rakiet rosyjskich. Z drugiej strony metodyczna degradacja infrastruktury ukraińskiej wskazuje że jest to prawdopodobnie bliższe zera.

Zastanawia jedno – jakim cudem Rosjanie mają jeszcze jakieś rakiety skoro zdaniem propagandy NATO-wskiej miały się  im one skończyć jeszcze w lecie?

 


dodane: 16-12-22

Prezydent Duda i NATO stanęli na szczeście na wysokości zadania zasadniczo kasując tę prowokację.

Polacy jednak,  zwłaszcza ci ciągle w ukraińskim amoku,  powinni się w końcu ocknąć i pewne rzeczy zrozumieć.  W wojnie anglo-syjonistycznego hegemona z Rosją zaczyna brakować już ukraińskiego mięsa armatniego.  Ktoś chce zastąpić je polskim  próbując rozmaitymi sposobami  włączyć nas aktywnie do tej nie naszej wojny.

Zbankrutowany i skorumpowany do cna Banderstan,  przez swojego klauna  i jego klikę,  ucieknie się do każdej prowokacji i do każdej operacji false flag  aby cel ten osiągnąć.

Czas aby przejrzeć na oczy jest teraz.

 

 

 

 

 


dodane: 17-12-22

Ukraina kłamie?   To nie do wiary!   W 2GR wiemy to od lat ale jak widać do Rzepy zaczyna to docierać  dopiero teraz…

Pytanie #1  jest teraz – co gdyby prowokatorom banderowskim udało się rzeczywiście rozpalić bezpośrednią konfrontację NATO z Rosją?

Pytanie #2 – czy nikt z polskich durniów wiedzących od razu że to Rosja, łącznie z MSM,  nie powinien teraz ponieść tego konsekwencji?  Czy współdziałanie z obcym prowokatorem nie jest czasem działalnością antypaństwową?

 

37 Replies to “Banderowska broń w Zakierzonskim kraju”

  1. To przykład współrzędnych gdzieś we Lwowie np.: (49.8054,23.92325) – droga M10 i gdzieś w Kijowie np.: (50.47445,30.3580) – droga M07. I miejsce w Polsce (50.47445,23.92325). Jak ktoś tam już zauważył, mogło to być elementem układanki, przy konstruowaniu prowokacji – jako poszlaka pomyłki atakującego, podcas programowania koordynat rakiety.

    Tu poniżej na wp, to tylko bełkot – mataczenie ma tylko nie dopuścić do myśli wykluczających przypadek za zdarzenia.

    https://wiadomosci.wp.pl/bledne-koordynaty-obalamy-teorie-i-fake-newsy-ws-przewodowa-6834975335402144a

    – a każdy sam widzi jaka wersja wydarzeń dla której ze stron jest pożądana.
    Potwierdzono, tam na miejscu czy nie obecność i skutki oddziaływania tych drobnych cząstek rakiety przeciwlotniczej?

    1. Nawet gdyby to była rosyjska rakieta to i tak do włączenia się państw NATO do tej wojny by nie doszło. Zachód nie ma powodów żeby bezpośrednio wojować z Rosją skoro może to robić rękami Ukraińcami. A ci sobie bardzo dobrze radzą.

      Najważniejsza jest jednak postawa samej rosyjskiej elity, która nie chce kontynuować tej wojny. Potwierdził to m.in. dzisiaj Pieskow dementując przeprowadzenie powszechnej mobilizacji, bez której Rosja tej wojny nie wygra. W końcu, Chersoń został oddany bez walki wyniku tajnego porozumienia, a nie z powodów czysto militarnych. Oddanie Chersonia jednak oznacza, że Rosja przegrała kampanię 2022 r, i czy rosyjska elita będzie mieć ochotę na kontynuowanie tej wojny w 2023 r jest raczej wątpliwe. Pewną niewiadomą jest jedynie rosyjskie społeczeństwo, ale na Kremlu wierzą że jakoś nad nim zapanują. Jeżeli nie to elita czmychnie z kraju i raczej za 'bryję” umierać nie będzie.

      PS
      Rosjanie mają jednak też poczucie humoru. Jeden z internautów zażartował po wycofaniu się z Chersonia, że w skutek tego „manewru” poparcie Putina w społeczeństwie wzrosło z 82% do 92%.

    2. @I… comme Icare

      Zdjęcia zbiornika paliwa jednoznacznie pokazują, że była to rakieta przeciwlotnicza. Widać też po nim, że nie było eksplozji paliwa – czyli zbiornik był pusty.

      Za to ze zdjęć słynnego traktora wynika, że:
      – nie eksplodowało paliwo (co dodatkowo potwierdza cały zbiornik paliwa)
      – nie eksplodowała głowica, albo eksplodowała wbita głęboko w ziemię.

      Samo zdjęcie jest dość ciekawe.
      Lej nie jest duży, na pierwszy rzut oka sugeruje raczej uderzenie bez eksplozji – 100 kg materiału wybuchowego to sporo. Eksplozja jednak mogła zostać wytłumiona przez opóźniony zapłon oraz wagę (belki widoczne na zdjęciu), a lej może być mniejszy ponieważ uległ częściowemu zasypaniu (zmniejszeniu) przy zbieraniu resztek rakiety. Na podstawie tego zdjęcia jednak powątpiewam w eksplozję głowicy. Co jednak wywołało wspominany przez świadków duży huk?
      Nie widać śladów po odłamkach. Jednak przy eksplozji z opóźnieniem w większości zostaną w ziemi – odłamki są ukierunkowane poprzecznie do osi rakiety.
      Nie widać śladów po zapłonie paliwa (np. całe opony, brak śladów na drewnianych elementach).
      Nie widać szczątków rakiety w bezpośredniej bliskości miejsca uderzenia. Jednak zdjęcie zostało wykonane wiele godzin później, na miejscu jest podciągnięte mocne oświetlenie. Obstawiam, że szczątki zostały już zebrane.
      Bez oględzin na miejscu albo większej ilości zdjęć z różnych ujęć niewiele więcej da się wywnioskować.

      Podsumowując:
      – to co spadło było rakietą przeciwlotniczą (nie manewrującą czy balistyczną!)
      – nie doszło do eksplozji paliwa – zostało ono wypalone podczas lotu rakiety
      – głowica nie eksplodowała lub eksplodowała w głębi ziemi
      – rakieta nie została zdetonowana przez operatora ani nie zadziałał żaden system autodestrukcji
      Tyle ze zdjęć.

      1. @MM:”nie eksplodowała głowica, albo eksplodowała wbita głęboko w ziemię.”
        Chyba głowica wbita głęboko w ziemię. Ze zdjęć widać, że lej po wybuchu jest dosyć głęboki (na ~1.5 m). Wnioskuję ze zdjęć ludzi w białych skafandrach na jego dnie. W związku z tym, że zasięg S-300 jest stosunkowo niewielki, to jeżeli wystrzelona przez Rosjan, to z terenu Białorusi. Wystrzelona z terenu Rosji lub rejonu walk nie doleciała by tak daleko.

        1. @HeS
          Jak pisałem, eksplozja mogła zostać wytłumiona przez belki i mechanizm wagi, do tego ziemię gdy głowica wbiła się głęboko. Tak samo jak rodzaju gleby, jej zagęszczenia, wilgotności, itd.
          Eksplozja ponad 100 kg materiału wybuchowego to dość sporo, ale dużo zależy od warunków. Na podstawie dostępnych zdjęć nie jestem w stanie ani potwierdzić, ani zaprzeczyć eksplozji głowicy. Choć dużo wskazuje na jej wybuch, to jednak wątpliwości wywołuje u mnie niewielki efekt – co jednak jest wytłumaczalne.
          Ciężko to wszystko jednoznacznie stwierdzić z dostępnych zdjęć. Tym bardziej, że mam wrażenie, że zostały one zrobione po zebraniu co większych szczątków rakiety.

          Dywagacje o wystrzeleniu z Białorusi są bezpodstawne. Została wystrzelona przez Ukrainę – to fakt.
          Pytanie tylko, jak bardzo „przypadkowo”.

          Dużo wskazuje na to, że z „przypadkiem” nie miało to wiele wspólnego.
          A ja akurat w przypadki (szczególnie ukraińskie) przestałem już wierzyć 8 lat temu.
          Pojawiające się z upływem czasu próby wytłumaczenia „wypadku” jeszcze bardziej utwierdzają mnie w tej opinii. To są uspokajające bajeczki dla plebsu, a nie analiza wydarzenia.

          1. Są w tym dużo ciekawsze wątki niż ilość połamanych desek czy głębokość leja… ;-D

            Na przykład jak mógł historyczny banderowski projektyl, pochodzący pewnie jeszcze z lat 90-tych, bez żadnych sygnałów i alarmów, spaść z nieba ot tak? Po co idiotycznie wyrzucać pieniądze na te wszystkie patrioty w takim razie?

            Albo, jeśli miała to być prowokacja to musiała to być robota partaczy. Dla właściwego efektu „trafiony” musiałby zostać przynajmniej jakiś prominentny budynek w W-wie. Znowu partacze od tej operacji popełniają błąd utożsamiania Rosjan z idiotami, którzy nie mieliby nic innego do roboty jak tylko rozwalać polskie stodoły na granicy z Banderastanem.

        2. Czy ktoś wie, jak wygląda waga, która została uszkodzona? Otóż to waga mechaniczna, kiedyś bardzo popularna. Obok takiej wagi stoi „domek” pana wagowego i pod wagą i tym domkiem jest piwnica, a w niej mechanizm wagi. W mediach o tym „domku” cisza. Jako, że obecnie rzeczywistość często jest diametralnie inna od tego co nam mówią, nie byłbym pewien uderzenia rakiety. Dół jest tam, gdzie powinien być „domek” pana wagowego i nie ma po nim śladu. Ewidentnie coś wybuchło pod tym „domkiem”, osobiście wątpię, że to rakieta. Ukraina ostro negowała udział ich rakiety, natomiast szczątki S-300 ewidentnie wskazywały na Ukrainę. A, że są szczątki S-300? Pewnie się przyplątały.

          1. Dobry punkt. W ogóle ten kto zrobił te zdjęcia powinien się natychmiast ujawnić, pochwalić i zgarnąć jakiś order. Ma szanse przejść do historii jako ten kto uchronił świat przez WWIII! Chyba że się nie ujawni… wtedy zdjęcia są po prostu wrzutką SBU/BBN.

          2. @Alain

            Bardzo cenna uwaga.
            Tu masz teorię, że to wybuch bimbrowni:
            https://kmiec.nowyekran24.com/post/170018,bimbrownia-czyli-sen-wariata-hutzpy-rakietowej-ciag-dalszy

            Nic się nie da wykluczyć i nic się nie da potwierdzić, za mało danych do samodzielnej analizy.
            Fakty? Jest lej. Dwie osoby nie żyją.

            Co więc mamy?
            1. Rakieta mogła wpaść (co za przypadek) do piwnicy i tam zdetonować – to tłumaczyłoby niewielki lej i brak widocznych szczątków w tym leju a także niewielkie uszkodzenie przyczepy i traktora.
            2. Rakieta mogła spaść w polu (słyszano dwie eksplozje), a pod wagą wybuchła „bimbrownia”.

            Prawdopodobieństwo wersji 1 – niemal zerowe. Niewiarygodny zbieg okoliczności, by rakieta trafiła dokładnie tak, żeby wbić się w piwnicę. I to nie tylko z powodu znikomego prawdopodobieństwa trafienia takiego celu.
            Kłopot w tym, że głowice w pociskach p-lot mają detonator natychmiastowy. Do tego są cienkościenne i dość delikatne, nie są przeznaczone do przebijania czegokolwiek.
            Czyli taka rakieta musiałaby uderzyć w miękką ziemię i zdetonować po natrafieniu na ścianę piwnicy (siła eksplozji rozeszła się po pomieszczeniu i spowodowała zapadnięcie gruntu – stąd mały lej i niewielkie zniszczenia na powierzchni). Nie wpadła od góry, bo zdetonowałaby na belkach, czyli na poziomie gruntu. Czyli uderzyła pod kątem, a nie z góry. A to nie grunty orne czy piaski nadrzeczne, wątpliwe, by ziemia była tak miękka, by opóźnić działanie zapalnika.
            Chyba, że zapalnik był ustawiony na opóźnienie. Czyli został wymieniony na inny, bo oryginalnie zdaje się, że tak się nie da go ustawić…

            Prawdopodobieństwo przypadkowego wystąpienia wersji 2 – zerowe.

            US potwierdza, że śledziła lot rakiety. Nasze radary podobno też coś złapały.
            Są na miejscu (gdzie dokładnie???) szczątki rakiety systemu S300. Przypadkowy chłop ich przecież nie wyrzucił…
            Zełenski od razu oskarżył Rosję. Media też. W biegu, gdy nic nie było wiadome, ale że to Rosyjska rakieta to akurat tak. Mowa była o dwóch eksplozjach i dwóch rakietach. Zdjęcia pokazują tylko jedno uderzenie.

            Wiem, że różne cuda się zdarzają, a jak to usłyszałem od starego majora z Zielonki „rykoszety nie rządzą się prawami fizyki”. Jednak nie da się ukryć, że przy dwóch trupach ta sprawa coraz bardziej śmierdzi…

          3. @M.Majstruk:”Prawdopodobieństwo wersji 1 – niemal zerowe. Niewiarygodny zbieg okoliczności”
            A propos prawdopodobieństwa, to i tak zdarzenie jest z gatunku „nieprawdopodobnych”. Kumpel spojrzał na mapę. Te obszary są słabo zaludnione a w okolicy jest tylko ta suszarnia. To wskazuje, że jednak rakieta była chyba jakoś autonomicznie naprowadzana (radar, podczerwień?), bo czysta losowość raczej nie wchodzi w grę. Jakby (losowo) spadła 50 metrów dalej to nie byłoby problemu.

      2. Sporo cennych spostrzeżeń. Też myślę o uderzeniu beż eksplozji. Nie powinno się też wykluczać takich czy innych możliwości modyfikacji rakiety przed misją, stosownie do zadania. Wołodymyr stanowczo i uparcie obstając przy swoim, miał przekonanie że nie da się podważyć poszlak.Nie docenił tylko siły perswazji.

        1. Można postawić sobie więceń pytań.
          – Czy była robiona sekcja zwłok osób, które tam zginęły? Czy czasem nie wyszłyby inne fakty, które mogłyby podważyć obecną narrację.
          – Ze zdjęć wynika tyle to co ze zdjęć ze Smoleńska, czyli nic. Oprócz tego, że tam podrzucono części samolotu i nie wiemy nic więcej co tam faktycznie zaszło.
          – A jeśli sama informacja o wystrzeleniu rakiety pochodzi z Pentagonu, który podał tą informację po uzgodnieniu ze służbami specjalnymi?
          – informacje podane przez pajaców warszawskich zostały podane dopiero po otrzymaniu potwierdzenia o interpretacji z Waszyngtonu.

          1. Jako przestrzeń działań zbrojnych w dużej skali przyjąć można że cały obszar Ukrainy plus szeroki pas ościenny są gruntownie penetrowane w czasie rzeczywistym przez wszelkie możliwe środki i metody wywiadu, w szczególności kosmiczne. Jestem przekonany że trajektoria każdego wystrzelonego w tym obszarze projektyla, od kilku metrów nad gruntem po jonosferę, jest dobrze znana, monitorowana i odpowiednio katalogowana. Idem trajektorie większych resztek spadających po kolizji. Dyskutowanie w takiej sytuacji „kto wystrzelił” jest najpewniej zabawą dla mas. O tym że ci którzy powinni mają tę wiedzę dostepną świadczy IMO natychmiastowe zgaszenie rewelacji Zelenskiego przez Bidena prosto z Indonezji.

  2. Szef ukraińskiego Trybunału Audytorskiego chciał wykonać swoją pracę i kontrolować wykorzystanie miliardów przekazywanych z Zachodu do Kijowa. To szybko kosztowało go utratę pracy.
    Szef ukraińskiej Izby Kontroli Walerij Patskan podał się do dymisji w związku z inicjatywą audytu.

    O tym dziwnym trafem nie wspominaja w naszych mediach
    Mówienie o tym co mielismy czy nie mielismy tego na składach chyba mija sie z celem, jak wszystko jest pod nadzorem służb.

      1. Ja Pan czyta Rzeczypospolitą to tam jest zbyt dużo narracji niemieckiej. A jak Niemcy po cichu chcą uszczypnąć USA to robią to. Ale w innych mediach cisza była .

  3. Amerykanie i tak już osiągnęli swoje cele na Ukrainie i bardziej gorący konflikt nie jest im potrzebny. Poza tym, Waszyngton nigdy nie dopuści do sytuacji, żeby o wejściu USA bezpośrednio do wojny decydowały inne kraje.

    Po oddaniu Chersonia w samej Rosji też niektórym już spadły różowe okulary z nosa, o czym świadczy m.in. ta rozmowa:

    https://www.youtube.com/watch?v=k_LXeWTzzcg

    Rozmowa jest ciekawa, chociaż jak to w Rosji nie pada nazwisko głównego odpowiedzialnego za tę klęskę, ale i tak wszyscy wiedzą o kogo chodzi, co zresztą do złudzenia przypomina bajkę Andersena o nagim królu.

  4. Być może ktoś nie wie….

    Głowicę rakiety balistycznej czy manewrującej, od przeciwlotniczej różni jeden zasadniczy szczegół.
    W tych pierwszych używa się materiału wybuchowego bądź penetratora, do osiągnięcia zniszczenia.
    W tych drugich, kształtek wolframowych w ilości kilkuset- kilkudziesięciu tysięcy, tworzących chmurę w którą wpada samolot/ rakieta i zostaje zniszczona.

    Stwierdzenie więc tego co uderzyło w traktor, powinno być banalnie proste.

    Przypomina mi się dyskusja na temat MH-17.
    Banalnie proste powinno być stwierdzenie, czy sprawcą zestrzelenia był BUK, czy rakieta powietrze – powietrze wystrzelona przez mysliwiec.
    W obu przypadkach kształtki znajdujące się w rakietach są różnej wielkości i kształtu.
    Ale, na ten temat cisza….
    A pzecież wiele z nich powinno być wydobytych z ciał ofiar.

    To samo z rozwaleniem NS-1.
    Materiał wybuchowy kazdego producenta ma swoją indywidualną specyfikę.
    Niewielkie zanieczyszczenia zalezne od użytej technologii, surowca wyjściowego o różnej czystości.
    Przy wielkoskalowej produkcji to nieuniknione.
    Więc pozostaje utajnić wyniki.
    Choc sprawca jest znany.

    1. Holenderski sąd wydał wyrok w sprawie MH-17 i stwierdził, że to bylo 3 Ruskich i Ukrainiec z Donbasu. Czy są rzeczywiście jakieś wiarygodne opracowania, że to było inaczej niż twierdzi sąd? Ten wyrok tak jakoś w czasie im się zszedł 🙁

  5. Jedno w tym wszystkim jest trochę przerażające. Gdyby nie Twitter, albo inne Medium Społecznego Ścieku, bo nie pamiętam gdzie to wypłynęło, to zdjęcia tej rakiety pewnie nie ujrzałyby światła dziennego. Polska mogłaby teraz debatować z NATO na temat militarnej reakcji na wyimaginowany incydent i w przygotowaniu byłoby następne mięso armatnie do wysłania w rejon konfliktu.

    Może jednak Społeczny Ściek się do czegoś przydaje.

  6. Z przeczytanego komentarza wynika, że żywotność rakiet stosowanych w systemie S-300 wynosi 10 lat.
    Potem, powinny być utylizowane.
    30-40 letnia rakieta grozi nie tylko eksplozją na stanowisku startowym, ale kompletnie nieprzewidywalną trajektorią lotu.

    Niestety, skrobiąc dno, Ukraińcy nie sa w stanie nawet skontrolować prawidłowości funkcjonowania rakiet.

    Włochy otrzymały w latach 60′ sporo pocisków artyleryjskich cal 155 mm od USA.
    Teraz te 60 letnie zabytki ekspediuje się na Ukrainę, przez Polskę również.
    Prawdopodobieństwo wybuchu ladunku jest spore.
    Zdarzyło się to kilka lat temu na Cyprze. w składach starej amunicji brytyjskiej w jednej z baz.

    Ps.
    Wydaje mi się, że Polska nie miała żadnych systemów S-300.
    Kilka pułków S-200 i KUB, OSA.

    1. @wmw
      Masz rację, Polska nie miała S300.

      Jeśli chodzi o amunicję artyleryjską, to jej rok produkcji nie ma znaczenia, jeśli jest prawidłowo przechowywana i konserwowana. Osobiście przerzuciłem tony amunicji z lat 50-60. I to bez zgody konserwatora zabytków. 😉
      Po upływie okresu przechowywania amunicję poddaje się reeloboracji, czyli wymienia się wszystko poza skorupą i łuską (zakonserwowane są niemal wieczne), i znów latami mogą leżeć w magazynie. Oczywiście jest też bezpieczna w użytkowaniu.

      1. Biorąc pod uwagę cięcie wydatków zbrojeniowych w ciągu ostatnich 30 lat, kraje zachodnie nie dokonywały żadnych działań mających na celu odświeżenie zapasów.
        Zakładam, że taniej jest wyprodukować od nowa pocisk, niż bawić się w jego rozkładanie na czynniki pierwsze.

        W Europie zaledwie kilka krajów produkuje amunicję wielkokalibrową.
        Moce produkcyjne zostały bądź zlikwidowane, bądź mocno okrojone.

        Co nalezy zrobić?
        Inwestować w akcje europejskiego i amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego.
        Solidne wzrosty kursów i tłuste dywidendy czekają…
        I to wszystko dzięki krwi ukraińsców i solidnej dawce propagandy.

        1. Inwestować w akcje europejskiego […] przemysłu zbrojeniowego.

          Oj,coś kiepska ta recepta, gwarantująca w perspektywie spanie pod mostem. W EU nie będzie niebawem jednej huty stali czy aluminium. To z czego będą te czołgi i rakiety robić? I z jakiej energii? Wszystko z importu? Z Rosji? Czy z drugiego końca świata? Przecież podkreślam że EU drogą wymuszonej sankcjami de-industrializacji popełnia samobójstwo gospodarcze i nie ma w tym cienia przesady. Jak się zielone durnie w Niemczech wzięły do roboty to nawet producenci „zielonych” turbin wiatrowych ograniczają produkcję. A to już o czymś mówi, nie?

          Jeśli ktoś chce inwestować w EU to tylko w EUropejskie „przemysły” przyszłości: sieci hoteli nakierowanych na turystów chińskich, domy spokojnej starości, „przemysł” usług pogrzebowych, głównie tego typu rzeczy będą „rozwojowe”… 😀

          1. Cena nie gra roli, jeżeli cynicznie podejdzie się do sprawy.
            Produkcja broni będzie priorytetem.
            Psychoza wojenna usprawiedliwi wysokie koszty i malejące pensje.
            Lemingi łykną każdą bzdurę w stylu rosyjskie czy chińskie zagrożenie.
            A panowie przy cygarach i brandy będą liczyć zyski.

            Amok wydaje się dość łatwym do osiągnięcia stanem społecznym.
            Paru racjonalnie myślących tego nie zmieni.

          2. @cynik:”W EU nie będzie niebawem jednej huty stali czy aluminium.”
            To kompletnie nietrafiony argument. Ileż tej stali czy aluminium „pożera” przemysł zbrojeniowy? Przecież to „śladowe” ilości. Weźmy np. taki czołg. Waży ~60 ton. Na wyprodukowanie 1000 czołgów potrzeba TYLKO 60 tys. ton stali. Przecież to JEDEN średniej wielkości masowiec. Import takich ilości nie sprawia żadnego kłopotu. Wbrew pozorom głównymi konsumentami stali jest zwykły (cywilny) przemysł, budownictwo czy motoryzacja. Pod względem zapotrzebowania na surowce przemysł zbrojeniowy jest na szarym końcu. Głównym ograniczeniem są zdolności produkcyjne (czas), bo w czasie pokoju fabryki zdolne produkować sprzęt wojskowy są tylko podtrzymywane i zwykle zajmują się jakąś produkcją cywilną. Jak pojawia się konieczność zwiększenia produkcji, to trzeba zatrudnić dodatkowych ludzi, dostawić maszyny, … . Surowce na cele wojskowe zabiera się (pierwszeństwo dostaw) przemysłowi cywilnemu.

  7. Albo banderowcy wraz z sojusznikami brytyjskimi usiłowali nieudolnie urządzić false flag operation, starając się raz jeszcze wciągnąć NATO do bezpośredniej konfrontacji z Rosją.

    Nie wiem dlaczego akurat z brytyjskimi. Bryci to nie maja chyba zadnego interesu, zeby wciagac reszte NATO w konflikt. Predzej juz bym posadzal o probe wciagniecia NATO do konfliktu przez sojusznika polskiego. TO by go troche odciazylo w tej pomocy Banderstanowi, ktora mu juz chyba uszami wychodzi.. Stad tez mogly sie brac tak szybkie wnioski wyglaszane przez polskich politykow, ze te rakiety to byly ruskie.

    1. Do false flag operations Brytyjczycy są wprost idealni i mają niezrównane tradycje. Nie sądzę aby któryś z wasali hegemona mógł się z nimi równać albo odmówić brytyjskiej propozycji…
      Może zresztą powiniennem rzecz uściślić – nie chodzi o to aby NATO wypowiedziało wojnę Rosji czego nigdy nie zrobi. Chodzi o stworzenie formuły w ktorej Polska selektywnie włączy się sama do wojny dodając swoje w miejsce kończącego się ukraińskiego mięsa armatniego, co znakomicie moze przedłuzyć konflikt. Idealnie formuła taka obejmować by mogła rodzaj „spontanicznego” polskiego wejścia do Ukrainy zachodniej z misją stabilizacyjno – humanitarną, która dozna następnie mission creep. NATO utrzymałoby swoje zobowiązania na obszarze NATO, ale polska eskapada ukraińska byłaby explicite poza jego parasolem.

      1. Chodzi o stworzenie formuły w ktorej Polska selektywnie włączy się sama do wojny

        Też tak uważam. Ukrainie kończy się paliwo (całkiem dosłownie też…), ale Stany nie włączą się już do tego konfliktu. Nie po przedstawieniu w Jaworowie, gdzie w powietrze poszło kilka ładnych milionów w sprzęcie oraz kilkuset najemników. Od tamtej pory wiadomo, że ktokolwiek spróbuje się włączyć w konflikt dostanie potężnego kopa poniżej pleców. Teraz już chodzi głównie o to, żeby ktoś się wykrwawiał, przemysł zbrojeniowy zarabiał (póki może), a Europa się rozpadała i emigrowała. Ktoś się w końcu opamięta, ale rozkład Europy będzie – w krótkim i średnim terminie – nieodwracalny.

    2. Nie wiem dlaczego akurat z brytyjskimi. Bryci to nie maja chyba zadnego interesu, zeby wciagac reszte NATO w konflikt

      Wydaje mi się że mają, choć nie chodzi raczej o wciąganie większego forum w konflikt. Zdystansowani od EU i siejący tam zamieszanie mogą grać na uprzywilejowaną pozycję w relacjach ze Stanami. To by ich wzmiacniało względem Europy która teraz w dodatku słabnie (na własne życzenie).

  8. Proszę pamiętać, że tereny na których Ukraińcy zabili teraz Polaków, są przez Banderowców uznawane za rdzennie ukraińskie i których każdy centymetr wróci do Ukrainy jak każdy centymetr Krymu, wiec wielbiciele pogromu Żydów we Lwowie mogą sobie tam zabijać kogo chcą, tak jak u siebie.

  9. Wylądował u nas pocisk S-300PT starej radzieckiej produkcji, paradoksalnie dostarczonego oszołomom banderowskim przez Polskę. Rakiety te mają maksymalny zasięg 75 kilometrów i dlatego zostały wystrzelone bardzo blisko granicy, gdzie jest mało prawdopodobne, że rosyjskie pociski i drony dotrą. Na początku pajac Żeleński skakał z podniecenia, że to Rosja, później było kilka wypowiedzi „polskich” oficerów z wywiadu, że to Rosja jest winna. To byli ‘’chyba’’ ci sami oficerowie, co Smoleńsk organizowali.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *