Słoń radziecki

Anegdota jeszcze z czasów koszmarnej komuny zdradzała jak różne nacje współzawodniczyły kiedyś  w opracowaniach na temat słonia. Opracowanie amerykańskie miało tytuł „Amerykański słoń największy i najszybszy”. Rosyjskie „Słoń a podstawowe problemy marksismu-leninizmu”. Brytyjskie „Jak ustrzelić słonia siedzącego na drugim słoniu”. Francuskie „Miłość wśród słoni”. Niemieckie „Krótki wstęp do zagadnienia słoni” w pięciu tomach. Polskie „Jak odeprzeć atak słoni nawet w razie ich kompletnego braku”. Najbardziej jednak wyróżniało się opracowanie czeskie. Jego tytuł brzmiał: „Słoń radziecki niedoścignionym przykładem dla narodu czeskiego”.

Czasy się w międzyczasie zmieniły. Zmieniło się prawie wszystko, łącznie z hegemonem. Niezmienny pozostaje jedynie wschodnio-europejski wasalizm, trafnie ujęty przez byłego urzędnika spraw zagranicznych RP jako robienie „łaski” wasalowi. Wasalstwo musi być głęboko zakodowane w DNA wschodnich Europejczyków…

slon radziecki sek polskiNa całe szczęście wasal polski, który od lat wykazuje całkowity brak poczucia rzeczywistości, przynajmniej stara się to nadrobić poczuciem humoru. I tak wysoki urzędnik tubylczego ministerstwa, pan Sęk, vel vel Sęk, stwierdził niedawno że grupa wasali  V4 solidaryzuje się z Czechami które miały się znaleźć  w „trudnej” sytuacji.

Humor sytuacyjny polega tutaj na tym że pan Sęk opowiadając publicznie kocopały nie wyjaśnia polskiej publice o co chodzi w groteskowej naparzance czesko-ruskiej. No więc uzupełnijmy brakujące fragmenty.

W ramach wojny z „agresywną” Rosją wasale Hegemona otrzymali polecenie aby powydalać po paru dyplomatów rosyjskich. A jak Hegemon zleci to wiadomo, wasal musi. Rosja, nie w ciemię bita, odpowiedzieć  miała wydaleniem po paru dyplomatów wasali, i to mniej więcej wszystko. Większość wasali karnie wykonała wskazane przez Hegemona zadanie, nie siląc się nawet na uzasadnianie wydaleń. Skoro wasal własnych interesów z definicji  nie ma nie jest zresztą całkiem jasne po co wschodni wasale w ogóle utrzymują w Moskwie  atrapy swoich ambasad. Być może tylko po to aby było potem kogo wyrzucać.

Z tego raczej umiarkowanego dyplomatycznego ząb-za-ząb przed szereg wyszły  jak zwykle Czechy które wyrzuciły aż 18 dyplomatów rosyjskich. W dodatku wasal czeski ogłosił oficjalne uzasadnienie wydaleń.  Nie była to naturalnie presja Hegemona ale jakiś wybuch sprzed lat w prywatnym składzie materiałów wybuchowych, czy coś w tym rodzaju. Agenci rosyjscy musieli czuć się w Czechach całkiem bezpiecznie skoro od wybuchu minęło ponad 7 lat i dopiero teraz doszło do ich wydalenia. Wskazywałoby to że do czynienia mamy z grupą wariatów. Każdy normalny agent bowiem ma zwyczaj znikać bez śladu natychmiast po wykonaniu zadania. Co ciekawsze, dwóch wydalonych ‘dyplomatów’ rosyjskich to para Petrov – Boschirov, znana już szeroko z rozdmuchanej przez służby brytyjskie „afery” Scripala. Wyjaśnia to jednocześnie od kogo się wasal czeski dowiedział kogo ma wyrzucać. Najwyraźniej służby czeskie nie oglądają  RT bo z parą tych tajnych ruskich agentów robiono tam kiedyś wywiady. Czyżby wywiad rosyjski schodził już tak na psy że wysyła na placówki  spalonych agentów, skutecznych do tego niczym Noviczok?

Widząc Pepików robiących Hegemonowi laskę intensywniej nawet niż wasal polski Rosja nie pozostała dłużna  i wywaliła tytułem parytetu 20 ‘dyplomatów’ czeskich. To wasala czeskiego i jego oficerów prowadzących jednak tak zaskoczyło że narobili rabanu żądając od Rosji cofnięcia tych wydaleń. Zapowiedzieli też że jeśli Rosja się temu nie podporządkuje to wasal czeski wyrzuci z Czech  do końca maja kolejnych sześćdziesięciu kilku 'dyplomatów’. Na to Rosja, bojąc się że może nie znaleźć  w końcu  tylu Pepików w Moskwie do wyrzucenia, zapowiedziała inne kroki odwetowe, nie precyzując jednak jakie.

Mimo że Rosja na skutek czeskiego ultimatum nie wywróciła się na grzbiet i nie błaga o pokój to rura czeskiemu wasalowi w całej tej groteskowej aferze zaczyna powoli mięknąć. Podobno majowy exodus dyplomatów rosyjskich nie jest już dłużej pewnikiem a poszukiwania formuły pozwalającej zachować  twarz wasalowi  trwają. Sytuację można by określić mianem śmiesznej, rozrywkowej, względnie ambarasującej. Sęk w tym że pan Sęk, vel vel Sęk, uparł się aby określać ją  jako „trudną”. Nie sposób jednak pojąć na czym te „trudności” czeskiego wasala, wymagające od innych wasali okazywania mu solidarności, miałyby polegać.

Ujawnia się raczej stara czeska skłonność do wasalstwa („Hitler Háchę wziął pod pachę”) przy której na miejscu byłoby raczej okazywanie współczucia. Tym bardziej że wasal czeski nie może pojąć że Hegemon robi go właśnie w konia na oczach całego świata,  usiłując całkowicie skolonizować jego kraj. Większa ambasada rosyjska w Czechach jest mu do tego potrzebna jak psu piąta noga. Wykorzystał więc okazję nakazując wasalowi pod pretekstem sankcji zredukować  potencjalną konkurencję do zera.

Korzyści jakie z tego odniesie są rozliczne.  Pierwszą z brzegu na przykład jest podkopanie tym szans  Rosatomu, stojącego na czele listy potencjalnych kontrahentów rządu czeskiego do budowy elektrowni atomowej w Czechach.   Jak może elektrownię atomową budować banda sabotażystów przemysłowych?  Z Rosatomem usuniętym z przedpola zamówienie to przypadnie bez wątpienia amerykańskiemu bankrutowi Westinghause’owi, temu samemu którego ratować przed bankructwem będzie także wasal polski,   przepłacając przez nos za atom,   podobnie jak to czyni  za F35 i  za LNG.

Wiadomo powszechnie bowiem że uzależnianie się od gazu czy atomu z leżącej za miedzą Rosji jest złe. Jedyne co jest dobre dla wasali to uzależniać się od dużo droższego atomu czy gazu od zamorskiego Hegemona po drugiej stronie globusa.

15 Replies to “Słoń radziecki”

  1. @:”to wasal czeski wyrzuci z Czech do końca maja kolejnych sześćdziesięciu kilku 'dyplomatów'”
    Ostatni pomysł Czechów to zrównanie ilości dyplomatów po obu stronach. Wyszło na to, że w tak małym kraju jak Czechy „dyplomacja rosyjska” była baaardzo rozbudowana. Po prostu to była centrala wywiadowcza na Europę zachodnią. Przypomniała mi się „amerykańska ambasada” w Bagdadzie. Wydzielona strefa (czytaj twierdza:) zamieszkała przez 20 tys. ludzi. To są rozbudowane „służby dyplomatyczne”. Nie ma co się zrzymać. Dyplomacja zawsze idzie w parze ze szpiegostwem. Moja teoria jest taka, że Czesi handlowali pól-legalnie bronią i dla zatarcia śladów wysadzono ten skład. Może nawet handlowali za pośrednictwem Rosjan. W Bułgarii podobne przypadki., a w Rosji i na Ukrainie to rutyna. Magazynierzy sprzedają „na lewo” broń i amunicję, a potem zdarza sie „wypadek” i nikt już się nie doliczy czego brakuje.

    1. Nikt nie zaprzecza że personel ambasad, konsulatów czy rozmaitych NGO to w większości agenci i lobbiści rozmaitego płazu. I że łazić za nimi powinni ich odpowiednicy państwa w którym są stacjonowani – od tego są. Jest tylko śmiesznie jak wasal obnosi się publicznie ze swoim wasalstwem udając że ma coś do gadania. Od zrównywania ilości „dyplomatów” i czynienia sobie innych symetrycznych wstrętów są suwereni – Rosja i USA, a nie podlegli Hegemonowi wasale którzy jeśli już powinni zostać potraktowani łącznie.

      Wyobrażasz sobie co by się działo gdyby tak Szwajcaria zaczęła „zrównywać ilość” 'dyplomatów’, jak Czesi? Wyludniłaby się o połowę! :-D Z większością rzeczy na świecie załatwianą poufnie nie ma nic specjalnie złego w znacznej ilości agentów wpływu, byleby nie wisieli na budżecie państwa – gospodarza i nie prowadzili na jego terenie działań zbrojnych przeciwko innym agentom…  

      1. Mysle, ze po twardym ladowaniu Petra Kellnera na Alasce na czeskie elity padl blady strach i musieli sie jakos wykazac.

  2. Wśród społeczeństwa nie może być żadnej refleksji – kłania się kilkaset lat niewolnictwa (nazywanego dla zmylenia przeciwnika „feudalizmem”). A potem zdziwienie – a to chłopstwo (a raczej niewolnictwo) nie chce brać udziału w powstaniach, a to w czasie okupacji gestapo dostaje takie stosy donosów, że nie wszystkie otworzyli do końca wojny (polecam lekturę „Szanowny Panie Giestapo”). I wreszcie dzień dzisiejszy – około 50% młodych ludzi nie zamierza brać udziału w ewentualnej obronie Polski przed wojskową agresją. Nie dziwię się – czego mają bronić? Podobnie było w trakcie osławionej wojny polsko-bolszewickiej: jedynie kadra oficerska w większości pochodząca z burżuazji i ziemiaństwa jako tako trzymała towarzystwo w kupie.Dezercje były na porządku dziennym – plutony egzekucyjne też. Tu z kolei polecam meldunki wywiadu niemieckiego z lat 20-tych.A teraz jak widać nie lepiej…

    1. polecam lekturę „Szanowny Panie Giestapo”

      Tytuł istotnie intrygujący… Więcej słyszy się o „Szanownym Panie Fiskusie”, co może być po prostu version 2.0, na miarę kolejnego pokolenia… :-(

    2. Podobnie było w trakcie osławionej wojny polsko-bolszewickie.
      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX, że Piłsudski był agentem niemieckim i angielskim. A na rozmowach z Denikinem podstawił agenta, który całe negocjacje zniweczył. Jego ochroniarzmi było przynajmniej 2 agentów niemieckich.

      A Niemcami z tyły kierowali chłopali zza oceanu.
      https://inconvenienthistory.com/11/1/6450

      A dziś jak czytasz https://forsal.pl/swiat/usa/artykuly/8153341,czy-usa-obronia-ukraine-i-tajwan-zachod-potrzebuje-strategii-a-nie-niezdecydowania-opinia.html
      Amerykano pejsy powinny wysłąć jakąś pomoc. Najlepiej jakąś pielgrzymkę. Taka strategia zmyliła by wszystkich. Nikt by nie wiedział o co chodzi. A jak jeszcze by tam Morawiecki zaśpiewał Barkę
      https://www.youtube.com/watch?v=NqRBr1KWwhw
      To podadzą się w ciągu godziny, gdyż nikt dotychczas nie użył takiej startegii.

      To nawet byłoby lepsze od pesatego Bartosiaka z łodziami podwodnymi z wyrzutniami rakiet.

      Miłej majówli i LIWKO
      https://www.youtube.com/watch?v=i53C7uQkpig

      ————————
      MOD: post łamie regulamin. Przy jakimkolwiek odniesieniu osobowym następny zostanie wywalony w całości.

    3. Może ludzie nie do końca zapomnieli 'ewakuację’ polskiego rządu w 39tym kiedy to na pierwsze odgłosy wystrzałów polskie władze tak się rzuciły do ucieczki że aż Niemcom się głupio zrobiło. Jeszcze pakując kosztowności w walizy coś tam bąkali o tym jak wspaniale i chwalebnie jest ginąć za ojczyznę.

  3. no były jakieś wyjatki w tym wasalstwie – np nijaki król Śmiały,a le to było dawno i nikt nie pamięta ze podbijał sąsiednie kraje zaś podłożony mu skutecznie jako zdrajca nijaki klecha stanisław ze szczepanowa został/jest nadal czczony jako zbawca kraju i kaganek jego zjednoczenia!!! obrzydliwe .
    po tym co się dzieje w edukacji nie dziwota zę panuje obojętnośc, zniechęcenie i brak refleksji, potęgowanej covidoogłupieniem

    1. @Tryger:”… np nijaki król Śmiały”
      Hmm, przestrzegam przed analizą „zamierzchłej przeszłości” przez pryzmat wspólczesnych realiów. Przypominam, że jeszcze 200 lat temu takie pojęcie jak „naród” nie istniało. Były warstwy społeczne (chłopi, mieszczaństwo, szlachta, arystokracja), które nie zwracały uwagi na „narodowość” (kultura). Po prostu kultura, sposób bycia (np.) arystokracji był wspólny niezależnie od kraju pochodzenia. Dlatego bogata szlachta czy arystokracja polska swobodnie rozmawiała po francusku, bo to był język tej warstwy społecznej i tak były kształcone dzieci. System feudalny czy niewolniczy, to były powszechne „systemy społeczne”, które zostały zarzucone z powodu ich niskiej wydajności ekonomicznej. Trudno powiedzieć czy te systemy były złe czy dobre (dla jednych złe, dla innych dobre:). Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

  4. Wasalstwo mamy we krwi od pierwszego hołdu Mieszka I połączonego z ochrzczeniem. w X wieku. A potem było czasem lepiej, czasem gorzej ale zawsze to my gonimy zachód w każdej dziedzinie, nawet najgłupszej. Sęk w tym, że my chyba lubimy mieć „pana”, który nam mówi co mamy robić i o nas dba, takie myślenie pańszczyźnianego chłopa. W końcu poddaństwo osobiste i pańszczyzna to nasz największy wkład w światową myśl ekonomiczną. A na poważnie to Polska może grać na UE, USA lub niespecjalnie mocną Rosję. Na razie lawirujemy i albo coś ugramy albo utopimy a o koszty jak widać nikt nie dba. Gorzej, że wśród społeczeństwa nie ma żadnej refleksji a jedynie obojętność i zniechęcenie.

Comments are closed.