Epidemia i zgony nadmiarowe

Z populacji o danym profilu wiekowym odchodzi zawsze co tydzień z powodów biologicznych pewna ilość  obywateli. Aby dotrzeć do efektu jaki na liczbę zgonów może mieć epidemia covid-19 patrzyć należy nie na zarejestrowane przypadki zakażeń, co nie ma większego sensu. Niewiele też mówią raportowane przypadki zgonów, z uwagi na to że przyczyną śmierci jest z reguły pogorszenie się  któregoś z istniejących już stanów chorobowych. Sam wirus covid-19 działa w tym głównie jako katalizator procesu chorobowego. Relewantną daną którą można prześledzić jest dopiero liczba „nadmiarowych zgonów” (excess deaths), to jest powiązana z epidemią liczba zgonów ponad statystyczną liczbę której spodziewać się można w każdym miesiącu w warunkach normalnych.

Poniższy grafik, pochodzący z the Economist, podaje to właśnie w interwałach tygodniowych, w perspektywie kilku lat kończących się w maju 2020. Dane dotyczą kilkunastu krajów europejskich łącznie i są rozbite ponadto na kategorie wiekowe. Ilość  nadmiarowych zgonów oddaje kolor pionowego paska, powiązany z odchyleniem standardowym od spodziewanej średniej ilości zgonów w danym tygodniu.

excess deaths

 

Kod kolorów jest następujący: excess deaths 2

Mówiąc najprościej, wszystko lekko niebieskie lub lekko różowe w diagramie powyżej jest stanem normalnym. Warto zwrócić uwagę  że dla ludzi w wielu do 64 lat – w tej liczbie dla całej produktywnej części społeczeństwa – wszystko praktycznie wygląda tak jak było i jest zgodnie z przewidywaniami. Żadnej epidemii tutaj nie widać, wszystko jest lekko niebiesko-różowe.

U ludzi starszych natomiast, z przedziału wiekowego 65+, sytuacja jest inna. Tutaj regularnie w „sezonie grypowym” (październik do połowy kwietnia) dochodzi do epidemii grypy przekładającej się na podwyższoną śmiertelność wśród tej grupy. W różnych latach powracająca epidemia ma różne nasilenie i najwidoczniej różną śmiertelność. W latach szczególnego nasilenia się epidemii objawia się ona kilkutygodniowymi okresami podwyższonej śmiertelności w tej grupie wiekowej, co zaznaczono w diagramie kolorem pomarańczowym. Odpowiada to odchyleniu standardowemu +15% do +30%. Jeden taki okres typowo przypada na początek roku, a drugi na przełom lutego i marca.

Jak się  pandemia covid-19 prezentuje na tym tle? Czy jest w ogóle zauważalna? Otóż nie wchodząc w medyczno-epidemiologiczne rozważania, stwierdzić można że covid-19 w sezonie 2019-2020 zaprezentował się  jako sezonowa epidemia ostrzejsza niż  te z ostatnich lat. Na przestrzeni mniej więcej sześciu tygodni między marcem a majem ‘20 liczba nadmiarowych zgonów przekraczała w Europie spodziewane poziomy znacznie (odchylenie standardowe ponad +45% – kolor mocno pomarańczowy) a w jednym z tych tygodni nawet o +60% (kolor ciemnoczerwony).

Czy epidemia zatem z ofiarami śmiertelnymi których inaczej by nie było? Owszem, to właśnie mówi nam grafik. Ale – dwie ważne rzeczy trzeba dodać. Raz – ciągle mówimy tylko o specyficznym przedziale wiekowym osób 65+. Poza tym przedziałem wiekowym nie wydaje się aby covid-19 powodował statystycznie znaczący wzrost nadmiarowych zgonów. Bez epidemii więc tutaj.

I po drugie, poza feralnymi kilkoma tygodniami na przełomie marca i kwietnia, epidemia zasadniczo się skończyła, przynajmniej na ten sezon. Pod koniec maja zarówno w kategorii wiekowej 65+ jak i wszystkich razem, Europa powróciła do sytuacji BEZ epidemii, a więc ze standardowym odchyleniem aktualnie 0%.

Czy oznacza to że covid-19 się skończył? Nie, covid-19 się niekoniecznie  skończył a ludzie umierają nadal. Ale nie umiera ich więcej niż  wynikało by z długoterminowych statystyk sezonowych przez co trudno powiedzieć aby covid-19 miał na to znaczący wpływ.

Skupiamy się tutaj na podejściu statystycznym, omijając gorące nieraz dyskusje czy na taki a nie inny przebieg epidemii miały wpływ działania rządów, takie jak lockdowny, kwarantanny, zamknięcia granic czy przymus noszenia masek. Pewne posunięcia zmierzające do spłaszczenia krzywej zakażeń i przez to lepszego przygotowania służby zdrowia do szczytu zachorowań mogły wnieść tutaj pozytywny wpływ.

Wydaje się jednak że zamknięcie gospodarki było błędem który wtrącił kraje Europy w ciężką recesję.  Jej skutki widoczne będą jeszcze latami. W retrospekcji, prawdopodobnie najskuteczniejszym działaniem byłoby skoncentrowanie gros środków i energii państwa na należytej ochronie sektora osób najbardziej zagrożonych, to jest z przedziału wiekowego 65+. Państwa które to na czas pojęły raportują  stosunkowo niewielką liczbę  nadmiarowych zgonów powiązanych z covid-19.  Dla całej reszty liberalne podejście szwedzkie, z zaleceniem utrzymania dystansu ale bez lockdownów,  masek i zamykania gospodarki czy szkół,  jest prawdopodobnie najlepsze.

Jedno co na pewno nie ma sensu to prowadzona w bezmózgowych mediach akcja epatowania nowymi liczbami „zakażeń” oraz przybywających stale „ofiar covid-19”. Nacisk tej medialnej propagandy jest tak duży że sugeruje wprost iż cała „pandemia” może być ustawką, obliczoną na celowe zniszczenie gospodarek narodowych. Podobnie podejrzane jest medialnie linczowanie podejścia szwedzkiego, jedynego z podstawami naukowymi, w którym kraj nie ugiął się pod psychozą grupową i nie zamknął prewencyjnie swojej gospodarki.

Podawanie codziennych  liczb „nowo zakażonych” nie ma sensu ponieważ dotyczy to głównie pacjentów już zarażonych, czyli – obrazowo mówiąc – siedzących już  w kolejce do lekarza. Bardziej relewantny byłby szacunek liczby osób  aktualnie zakażających w społeczeństwie, liczniejszych przynajmniej o rząd wielkości. Dałyby go dopiero badania przesiewowe całego społeczeństwa czy rejonu. Epatowanie liczbami nowych zgonów „z powodu covidu-19” również nie ma wiele sensu. Liczba ta powinna zostać zastąpiona raportowaniem liczby  zgonów nadmiarowych, wielkości o wiele bardziej relewantnej dla oceny stanu epidemii.

40 Replies to “Epidemia i zgony nadmiarowe”

  1. Witam po przerwie 🙂

    Ostatnio coraz bardziej wkurza mnie inflacja celowo rozkręcana przez rząd(y) pod pretekstem „pandemii” chińskiej grypy poprzez ręczne sterowanie gospodarką (to zawsze przynosi katastrofę) oraz coraz bezczelniejsze „luzowanie ilościowe” — „drukowanie” całkowicie pustych-fałszywych pieniędzy, które nagle pojawiają się przed szczęśliwymi ryjami najgrubszych świń bezpośrednio przyspawanych do centralnego koryta Grupy Trzymającej Władzę.

    Niestety — wszystkie kolejne rządy próbują oszukiwać przymusowych użytkowników papierowych/elektronicznych pieniążków na inflacji, bo im się to po prostu grubo opłaca.

    Dziś prawdziwą inflację można liczyć z danych sieciowych (miliony transakcji na giełdach towarowych), ale trzeba mieć dostęp do równie dużych, niezaburzonych zbiorów danych.

    Wyszło mi (tu proszę o ewentualną ocenę), że prawdziwą inflację dałoby się też szybko oszacować poprzez indeksację oficjalnej inflacji do koszyka światowych walut (zwłaszcza w dobie pełnej globalizacji) — jak na koniec roku waluta traci/zyskuje do reszty świata, to trzeba to po prostu odpowiednio uwzględnić w oficjalnej inflacji.

    .

    Na razie utknąłem na etapie zbierania danych (i tu moja główna prośba komentarza o nakierowanie do ich źródła) — dane o oficjalnej inflacji już mam (od 1993 roku, z Banku Światowego), teraz natomiast z chwilowo ograniczonymi możliwościami oprogramowania (stare 🙂 w ogóle nie mogę dokopać się do dobrych danych o kursach wymiany walutowej.

    Idealne dane byłyby ograniczone jedynie do kursów wymiany na koniec roku (tak jak dane o inflacji), a dodatkowy plus, jeśli podane PAŃSTWAMI (główne gospodarki świata, Europy, plus najlepiej wszyscy sąsiedzi Polski), a NIE WALUTAMI — już przeliczone wg kursu wymiany, jeśli kraj w historii zmieniał walutę z tej na tamtą po oficjalnym kursie wymiany (szczególnie dotyczy to wprowadzenia €uro) — inaczej trzeba będzie dane walutowe jeszcze pracowicie i bez pomyłki przepracować wg dat wprowadzania w państwach kolejnych walut po kolejnych kursach wymiany.

    Może ktoś z Państwa kojarzy, gdzie tego typu dane walutowe można dostać? Przystępne strony, łatwy do przetwarzania format… (nie grafika… 😀 )

    Z góry dzięki — wyniki końcowe też podam tutaj (w nadającej się do tego notce… 🙂

    .

    1. które nagle pojawiają się przed szczęśliwymi ryjami najgrubszych świń bezpośrednio przyspawanych do centralnego koryta

      Doceniamy w pełni poetykę… 😀

    1. Nie. Szkoda czasu. Czytamy aktualnie

      https://docplayer.pl/8483632-Feliks-koneczny-cywilizacja-zydowska.html

      Konecznego jak sie dokladnie czyta, to mozna w jego ksiazkach dowiedziec sie wiecej o obecnej pandemii, niz od Wodarga mimo, ze zmarl 75 lat temu . A jakby sie zastosowac do jego porad uleczenia cywilizacji lacinskiej od zgubnych mieszanek z cywilizacja zydowska i bizantynska, to nie tylko pandemia covida minelaby jak reka odjal, ale i pare innych kryzysow 😉

  2. @Cynik
    Uśrednione dane z całej Europy nie mają sensu: w krajach Układu Warszawskiego (tak to ujmę) śmiertelność od wirusa jest o *rząd wielkości* mniejsza niż w krajach NATO.
    Tu i tam właściwe postępowanie powinno być inne, no ale jak widzimy, tylko Baćka ma rozum…

    1. Uśrednianie śmiertelności może nie ma wiele sensu, ale uśrednianie odchylenia standardowego ma więcej.

      Śmiertelność w pierwszym rzędzie została zdeterminowana czasem osiągnięcia szczytu pandemii w poszczególnych krajach (im później tym więcej info) oraz tym jakie podejście zastosowano w stosunku do ochrony DPS-ów. Mówiąc inaczej, po masowej eutanazji emerytów śmiertelność wirusa u reszty zdaje się nie przekraczać grypy… 😉

      1. No ale w Układzie Warszawskim emeryci emeryci od wirusa niespecjalnie umierają…I to jest właśnie różnica…

    1. Oj, nie wpadajmy w paranoję! 😉
      Jeżeli wierzyć Łukaszence z tym IMF to czemu nie wierzyć że wygrał wybory w cuglach i że słusznie pałuje chuliganów którym się to nie podoba?

      1. Mowiac szczerze, to ja uwazam, ze palowanie przez Lukaszenke, to – patrzac realnie – najlepsze co w tej chwili moze Bialorusinow spotkac.Alternatywe widac na Ukrainie lub w Libii, gdzie demokracja swieci tryumfy.

  3. EuroMOMO ktorego wykres jest tu podawany jako zrodlo.. w marcu i kwietniu tego roku „na starym serwisie” pokazywalo zupelnie inne dane..(np. rok 2017 na poludniu europy wygladal jak mroczne zniwa w panstwach poludnia).
    Malo tego mieli nawet komunikat „ze nie zarejestrowali zadnej dewiacji w danych naplywajacych” po czym dostali „jakas” kase i przebudowali caly serwis zeby dane prezentowac w inny sposob.. i dane tez sie zmienily..
    Zatem za klasykiem.. „sa klamstwa, cholerne chlamstwa i statystyki..”

    1. Dane śmiertelności, miesiąc w miesiąc, publikuje GUS i jego odpowiedniki. Można łatwo porównać rok do roku, bez konieczności polegania na jednym źródle.

      1. Skoro instytucja z zalozenia niezalezna(euroMOMO) zajmujaca sie tylko gromadzeniem i raportowaniem danych „podrasowuje raporty historyczne” to zgodnie z Pana tokiem myslenia instytucje narodowe „podrzedne” lokalnym osrdkom wladz, ktore to wladze zamknely ludzi w „aresztach domowych” i zarznely gospodarke oparta o „pusty pieniadz/FIAT”(pod pretekstem „smiertelnej zarazy”) beda pokazywac prawdziwe dane.. czy moze cos mi umknelo?

        1. Przy całej naszej sympatii dla teorii spiskowych fakt jest taki że rządzą nami zastępy idiotów. Przekonuje o tym choćby włączenie sobie na 10 min. transmisji z sejmu. A ponieważ nie sposób spodziewać się aby władza wykonawcza była jakimś cudem materialnie mądrzejsza od ustawodawczej, jest rzeczą wątpliwą aby istniały w Polsce, czy nawet w EU, jakieś siły które byłyby w stanie przeprowadzić skuteczny, autentyczny spisek. Zwłaszcza wymagający długotrwałego zachowania dyscypliny i takiej dbałości o szczegóły jak naciąganie danych GUS-u… 😉

          1. @cynik:”fakt jest taki że rządzą nami zastępy idiotów”
            Hmm, to zastanawiające, że do władzy zawsze dochodzą „idioci” a „mądrale” zapieprzają w biurach, fabrykach i na uczelniach za „marne grosze”. Coś nieprawdopodobnego. Może by sprawdzić czy jeden z drugim polityk nie mają wodogłowia albo odziedziczyli jakiś inny „mongolizm” co było przepustką do ich kariery politycznej. Cyniku, czy ty nie jesteś czasem ten „pierwszy naiwny”? Ludzie władzy („grupa trzymająca władzę”) to nie są żadni idioci. To szczwane lisy, które wygodnie żyją z podatków, nie przemęczając się zbytnio. I to dotyczy nie tylko władzy państwowej ale także samorządowej i setek instytucji (ludzi kultury, sztuki, nauki), którzy wygodnie i bezpiecznie żyją sobie na garnuszku „władzy”. Dlatego jest taka walka między PiS i PO, bo następuje powolne odsuwanie od koryta setek tysięcy ludzi „starej władzy” i na ich miejsce wchodzi kilkaset tysięcy nowych.

          2. to zastanawiające, że do władzy zawsze dochodzą „idioci”
            Nic tutaj zastanawiającego nie widzę. Jeżeli przyjmiemy że większość społeczeństwa stanowią idioci to jest to po prostu gwarantowany rezultat demokracji.

            Ludzie władzy („grupa trzymająca władzę”) to nie są żadni idioci…[…] To szczwane lisy,
            Tu się zgodzę. Użyłem zbyt dużego skrótu myślowego – w demokracji rządzą zidiociałe masy a więc jesteśmy rządzeni przez idiotów. W rzeczywistości w całym tym demokratycznym idiotyzmie, ciągle w jakiś sposób aprobowanym przez wspomniane masy, na powierzchnię wypływają szczwane lisy tworząc autentyczną mafię monopolizującą władzę dla celów czysto partykularnych.

            Mafia ujawnia się raz po raz, ostatnio przy przegłosowaniu aklamacją przez POPiS 40% podwyżek diet, w sytuacji kraju leżącego na nosie w środku recesji i pandemii do tego. To oczywiście niekoniecznie idioci, prędzej przestępcy. Nikt oczywiście nie zauważy że skoro 350 milionową Ameryką rządzi 435 kongressmenów to w proporcji do warunków polskich w zupełności wystarczyłoby 40 posłów, zamiast 10x więcej darmozjadów na Wiejskiej.

            To powiedziawszy, w odniesieniu do posłów na sejm nie przyznam Ci w całości racji z tymi „szczwanymi lisami” i brakiem idiotów pospolitych. Sądzę że „szczwanych listów” aktualnie rządzących i rozdających karty jest stosunkowo niewielu. Reszta to oportuniści rozmaitego płazu, co niekoniecznie wyklucza bycie idiotą.

          3. Przy całej naszej sympatii dla teorii spiskowych fakt jest taki że rządzą nami zastępy idiotów. Nie idiotów tylko ludzi do obsługi systemu do okradania ludzi.
            Ma Pan ZUS tutaj to
            https://www.bisnode.de/upik-profile-en/422245449/zaklad_ubezpieczen_spolecznych/
            Miasta
            https://www.bisnode.de/upik-profile-en/422359275/urzad_miasta_rumi/
            https://www.sec.gov/cgi-bin/browse-edgar?CIK=0000079312

            I niech Pan zapozna się z tym
            https://wallstreetonparade.com/2020/08/using-koch-money-cato-institute-has-led-the-drumbeat-to-denigrate-and-privatize-the-u-s-postal-service/

  4. Jest jeszcze niestety inny aspekt którego ten wykres nie uwzględnia. Tutaj widzimy tylko zgony. Ale niestety w części przypadków – także w grupie poniżej 65+ przechorowanie nie kończy się powrotem do stanu przed. I niestety trudno się tu dogrzebać do sensownych statystyk i nie wiadomo ilu ludzi po przechorowaniu nie wraca już do dawnej sprawności. Nawet młodzi, sprawni ludzie którzy przeszli chorobę lekko mogą mieć trwały uszczerbek na zdrowiu, który nie pozwoli im na powrót do dawnej pracy. I będą też obciążeniem dla systemu zdrowotnego bo będą leczyć te powikłania. Tutaj przykład austriackich nurków zawodowych: https://www.o2.pl/artykul/koronawirus-niepokojace-doniesienia-z-austrii-nawet-lagodny-przebieg-moze-niszczyc-pluca-6503967816501377a . Jedyne statystki do których się dogrzebałem to informacja ze 20% podłączonych do respiratora przeżywa. Ale też nie wracają do dawnej sprawności. Generalnie jeśli wirus nie zatrzyma się na poziomie górnych dróg oddechowych i dojdzie do zajęcia płuc to raczej jest słaba szansa na powrót do dawnej sprawności. A niestety trudno się dogrzebać do sensownych danych na ten temat i tak naprawdę nie mamy pewności jak nasz organizm zareaguje.

    1. @Piotr34:”totalitaryzm”
      Przecież z łamaniem prawa mamy do czynienia od kilku miesięcy. I jakoś nie słyszałem głosów oburzenia. Muszę wrzucić kamyczek także do ogródka Cynika, który na moje wcześniejsze oburzenie, że wprowadza się przymusy dla ludzi zdrowych (ja:) bez ogłoszenia „stanu nadzwyczajnego” (epidemii) i niezgodnie z ustawą, próbował mnie przekonać że „tak można i trzeba” (dla utrzymania zdrowia społecznego). Jak ktoś może mi narzucić chodzenie w maseczce (dla „dobra społecznego”, to może mi narzucić dla tego samego dobra „wszystko inne”. Wygląda na to, że kategoria „dobro społeczne” wyłącza prawo. To chyba za chwilę będzie można kraść i zabijać z „przyczyn społecznych”. Władza już dawno przekroczyła wszelkie granice bezprawia a „ludność” tylko kiwa ze zrozumieniem głowami i dyskutuje czy takie a nie inne złamanie prawa jest dopuszczalne.
      To nie dotyczy tylko „epidemii”. Cały proces wyborczy odbył się z drastycznym naruszeniem procedur. A uchwalenie ustawy na kilka tygodni przed wyborami i pozwolenie na dokooptowanie nowych kandydatów to jakieś kuriozum na skalę światową. I co? Ktoś się oburza? Nawet opozycja, która brała udział w tej szopce, milczy jak zaklęta.

      1. Cynika, który na moje wcześniejsze oburzenie, że wprowadza się przymusy dla ludzi zdrowych (ja:) bez ogłoszenia „stanu nadzwyczajnego” (epidemii) i niezgodnie z ustawą, próbował mnie przekonać że „tak można i trzeba” (dla utrzymania zdrowia społecznego)

        Coś to tendencyjne podsumowanie… Nie bardzo mam mam czas aby szukać odpowiedniego fragmentu ale nie przypominam sobie żadnego ‚zdrowia społecznego’. Stanęło o ile pamiętam na tym że możesz sobie biegać po lesie bez maseczki bo wymóg w tym przypadku jest nie tylko nonsensowny lecz także jednostronnie ograniczający wolność. Natomiast jeśli nie chcesz się podporządkować nakazowi masek np. w samolocie to mają prawo usunąć cię przed startem bo twoja wolność nie może kolidować z wolnością kogoś innego. Jeśli zbierzesz kontyngent chętnych na covid-19 to zawsze możecie wspólnie wynająć charter i maseczek na nim nie używać…. 😀

        1. @Autor:”Natomiast jeśli nie chcesz się podporządkować nakazowi masek np. w samolocie to mają prawo usunąć cię przed startem bo twoja wolność nie może kolidować z wolnością kogoś innego.”

          Nawet jak przewoźnik ogłosi, że u niego lata się bez maseczek i kto chce może latać na własne ryzyko??
          Przecież nie dyskutujemy o tym co wymagają linie lotnicze ale o tym co narzuciła władza liniom lotniczym i czy tak można. Na tej zasadzie to jutro władza wprowadzi nakaz chodzenia z plakietkami identyfikacyjnymi i jak jakaś firma czy instytucja cię obsłuży bez takiego identyfikatora to dostanie 100 tys. PLN kary.
          Rozumiem, że w/g ciebie to będzie w porządku, bo to przecież prywatne firmy nie chcą cię obsłużyć.
          Toż to hipokryzja w czystej postaci. Nie będę miał pretensji jak jutro LOT ogłosi, że wszyscy pasażerowie muszą być w krawatach ale jak to LOTowi narzuci rząd ustawą (czy rozporządzeniem) to będę się oburzał.

          Oj widzę, że na wieść o pandemii coponiektórzy spanikowali (jak rząd) i do tego dotknęła ich „pomroczność jasna”:)
          Obserwuję to u „wszystkich” kobiet z mojego otoczenia, bo to chyba naturalna reakcja kobieca.
          Podobnie jak z premier Kopacz, która na pytanie co by zrobiła w razie wybuchu wojny szczerze odpowiedziała, że razem z dziećmi zamknęła by się w domu. Chyba to typowa reakcja przedstawiciela rządu polskiego na zagrożenie.

          1. Nawet jak przewoźnik ogłosi, że u niego lata się bez maseczek

            Jeżeli państwo jest do czegokolwiek potrzebne to przede wszystkim w sprawach bezpieczeństwa publicznego, w tym wojen, zamieszek czy pandemii. Przewoźnik lotniczy nie ma tu nic do gadania, czyli tyle samo co w sprawie latania po dowolnej trasie i na dowolnej wysokości. Nie rozumiem tych anarchistycznych ciągot. Jeśli nie podoba ci się że państwo narzuciło rozsądny reżim używania masek w środkach masowej komunikacji, nie mówię o reszcie dekretów, to nie musisz z nich korzystać.

            Sensowniejszy już byłby przykład restauratora bo tutaj idzie zbudować bardziej spójny argument za indywidualnym wyborem i trzymaniem się państwa z daleka. Knajpy dla covid-fans obok knajp dla covid-free byłyby demokratycznym plebiscytem kto czego chce. W samolocie nie ma warunków na taki plebiscyt, jak i na plebiscyt gdzie lądować.

          2. @cynik9:”bezpieczeństwa publicznego, w tym wojen, zamieszek czy pandemii. ”
            Czytasz moje wpisy „bez zrozumienia”. Przecież wyraźnie napisałem, że OK, ale po FORMALNYM ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego. Przecież rozmawiamy o stosowaniu prawa. Wprowadzone restrykcje są bezprawne, bo bez OGŁOSZENIA stanu zagrożenia epidemicznego.
            To trochę tak jak ze „stanem wojennym”. Po jego ogłoszeniu można firmom i osobom fizycznym zajmować środki transportu, budynki, powoływać (pod przymusem!) ludzi do formacji zmilitaryzowanych i ja się z takim uprawnieniem państwa zgadzam. Ale gdyby władza zaczęła to robić bez ogłoszenia takiego stanu, to chyba byśmy (przynajmniej ja:) protestowali.

          3. ja się z takim uprawnieniem państwa zgadzam

            No to robimy pewien postęp… 😉 Też się zgadzam że stan zagrożenia powinien być bezwzględnie ogłoszony.

            Protesty teraz wyglądają jednak na spóźnione i podszyte hipokryzją rozdzieranie szat po fakcie. Czas aby pryncypialnie protestować i robić zadymy na ulicach był w marcu. Wszyscy dali się natomiast wtedy posłusznie pozamykać i nie słyszałem jednego głosu który kwestionowałby posunięcia rządu nie z powodów merytorycznych ale dlatego że bez ogłoszenia stanu zagrożenia są bezprawne. Żaden też z miłośników prawa nie pokusił się o przegląd jak wygląda ta sprawa w innych krajach. Gdyby PL była jedyna to rząd nie mógłby ignorować protestów zwolenników praworządności…

    2. Toż to odpowiednik pisma, które od kardynała Richelieu dostała Milady 🙂

      „By my order and for the good of the state, the bearer has done what has been done.”

  5. Dodam tylko, że widzę też jeden pozytyw w tej sytuacji: sporo osób odwróciło się od „mediów głównego ścieku”.

  6. Patrząc na tę całą sytuację, którą mamy teraz w związku z Covid-19 mam wrażenie, że to jest jakiś sen…Poza prewencyjnymi początkowymi obostrzeniami typu kwarantanna przyjezdnych, nic nie ma sensu. A i tak te pierwsze działania – jeśli oceniać je właśnie jako prewencyjne, były spóźnione i wykonywane niedbale. Mogły służyć jedynie uspokojeniu opinii publicznej, sprawieniu wrażenia, że „rząd” coś robi.
    Pozostawienie dalej w mocy wytycznych dla policji i strażaków typu „kaszel”, „podwyższona temperatura” jako powód do zatrzymania delikwenta z możliwością użycia środków przymusu bezpośredniego, czy kary administracyjne w wysokości nastu tysięcy złotych dla nieprzestrzegających zaleceń sanitarnych, są skandalem i grubym nadużyciem władzy. To dyskwalifikuje „rząd”, odbiera mu mandat działania w interesie obywateli.
    Odnośnie nadmiarowości zgonów w grupach wiekowych ok. 60+: jaki wpływ na tę znacznie zwiększoną śmiertelność miało pozbawienie ludzi opieki zdrowotnej? Wstrzymanie operacji i innych zabiegów nie ratujących bezpośrednio życia, rehabilitacji – w przypadku osób czekających na dany zabieg od dłuższego czasu? A przecież podobnie działo się w przypadkach zagrożenia życia – np. udary mózgu. Gdy okienko na zachowanie zdrowia czy życia jest rzędu 10 – 30 minut, a pacjenci czekali po 2 godziny na wyniki badania na obecność „koronawirusa”. Skandal.
    Już samo powoływanie się na liczby „zakażonych” bez odniesienia do ilości wykonanych testów, czy nazywanie ludzi pozytywnie zdiagnozowanych – chorymi – wskazuje na mierność intelektualną, dyskwalifikującą z głoszenia publicznie opinii na te tematy, czy kolportowania, upowszechniania takich opinii. Nie mówiąc już o możliwości wydawania jakichkolwiek nakazów, stanowienia prawa, w tym zakresie.
    Ja osobiście jestem porażony tym, co widziałem od marca i co nadal widzę, jeśli chodzi o kwalifikacje do podejmowania w moim imieniu decyzji przez tzw. „rząd”.

  7. Od końca kwietnia dzienna liczba zgonów w PL maleje z niewielkimi podskokami. A dzienna liczba wykrytych zakażonych bezustannie rośnie. Więc albo wirus zdecydowanie traci zjadliwość albo jego wykrywanie tak bardzo się poprawia i prawdziwa śmiertelność jest znikoma.

    1. Zgodnie z postulatem we wpisie, raportowanie „dziennych wykrytych” nie ma po prostu wiele sensu, będąc funkcją ilości testów oraz specyficznej kompozycji grupy testowanej. Można śmiało założyć że liczba aktualnie covid-pozytywnych jest ze 30x większa niż liczba wykrytych a nie uznanych w międzyczasie za ozdrowiałych. Znacznie sensowniejsze byłoby raportowanie wyników testów przesiewowych całej populacji, umożliwiające m.in. wyliczenie szansy na zakażenie w specyficznych sytuacjach.

  8. Pytaniem otwartym na które odpowiedzi nie otrzymamy, pozostaje to jak duży i czy w ogóle wpływ na wzrost śmiertelności miał sam lockdown oraz ogólnopojęta psychoza w każdej linii nurtu informacyjnego od TV poprzez prasę i internet o której piszesz, które mogły mieć wpływ na utrudniony dostęp ludzi do szpitali i placówek dla osób schorowanych które mogły by przeżyć, ale przez przepełnione szpitale, przeciążone służby i chaos umarły.

    Innymi słowy – Co by się działo w sytuacji kiedy nie byłoby żadnych „lokdałnów” i „kauntdałnów” zgonów i zachorowań. Byłaby po prostu informacja że mamy do czynienia z nowym wirusem, ale jest on podobny do grypy i nie mamy co panikować tylko myć ręce i starać się trzymać odległości.

    Przydałby się taki wykres mówiący o ilości nadmiarowych zgonów spowodowanych przez niewydolność płuc które wirus atakuje chyba najbardziej zaciekle i widocznie? Wtedy można by powiedzieć czy faktycznie to wirus był skutkiem tych nadmiarowych zgonów.

  9. Jak Zachod robil lockdown, to byl przekonany przez Chinczykow, ze smiertelnosc Covida wynosi ca. 5%. Chinczycy w Wuhan odegrali teatr z relacjami na zywo na YT, liczac, ze Zachodnim sluzbom, swiadomym, ze w Wuhan sa laboratoria zajmujace sie produkcja broni biologicznej, puszcza nerwy.. No i sie udalo.A potem, po pochopnym lockdownie, bedacym strzalem w stope,,to juz pozostal zachodnim elitom tylko chocholi taniec, ktory ogladamy.

      1. No prosze! A ja na to wpadlem czytajac artykuly o „Reflexive Control Theory” bo wyglada mi to wlasnie na tego typu operacje. I bardzo bym sie zdziwil, gdyby w tej robocie nie pomagal Chinczykom wujek Wlodek ze swoja znajomoscia „filtra” zachodnich sluzb.

    1. Coś w tym może być, bo w BI piszą o trzecim najlepszym bilansie handlowym w historii Chin. Zachodnie gospodarki mają spadki lub stagnacje. UE będzie miało problem z południowymi bankrutami, które ucierpią najbardziej ze względu na spadek turystów.
      Także Chiny, co by sie wydawało, powinny oberwać najmocniej przez spadek konsumpcji, pewnie zyskają na kryzysie.
      https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/eksport-chin-w-lipcu-mimo-pandemii-drugi-najlepszy-bilans-handlowy-w-historii/ncm811y

  10. @Autor:”U ludzi starszych natomiast, z przedziału wiekowego 65+, sytuacja jest inna.”

    Wsród ludzi starych krąży takie powiedzenie: „Jak dożyłeś do kwietnia to masz spokój (nie umrzesz:) do jesieni.”
    Po prostu sezon jesienno-zimowy to dla ludzi „dożynki” i „Rady nie ma na to”.
    Jeszcze jedna uwaga. Lockdown nie „uratował” tym staruszkom życia. On im je „tylko” przedłużył.
    O ile? Ktoś to porównał z oczekiwaną długością życia i mu wyszło, że o ~2 lata.
    Pewnie z punktu widzenia tych staruszków „było warto” ale koszty społeczne (dla młodszego pokolenia) są zabójcze.
    Nie uwzględniam przypadków, że ktoś (młodszy) umarł wcześniej z powodu braku opieki medycznej (np. odłożone operacje i zabiegi).
    Bo wtedy nawet to przedłużenie życia odbyło się kosztem innych (przedwczesnych) zgonów.

  11. Czy te rozważania ilościowe mają sens, skoro 1. Covid jest tylko katalizatorem, 2. Testy na covid mają na opakowaniu napisane, że nie mogą służyć do diagnostyki medycznej, 3. Ogólna liczba zgonów zmalała, i 44 innych argumentów o których trudno kolejny raz pisać…

Comments are closed.