Polska w maskach

Polska w maskach!  Ale maski przecież nic nie dają, nie zapobiegają zarażeniu wirusem! Daje natomiast siąkanie nosa w rękaw i zasłonienie nosa szalikiem. Do tego mniej więcej sprowadza się rada ministra zdrowia. Jakoś jednak pracownicy służby zdrowia na pierwszej linii walki z pandemią żądają więcej masek. Nie słyszano aby żądali więcej szalików ani więcej chust. Nic też dziwnego że Polska,  mając szczęśliwie rekordowo niskie liczby zarażonych wirusem,  ma jednocześnie jeden z najwyższych współczynników zarażenia wśród pracowników służby zdrowia. Nie całkiem wiadomo więc czy zalecane od niedawna przez ministra zdrowia krycie nosa w szalik miało być żartem czy też chodzi o przyspieszone nabycie sławnej już tzw. odporności stadnej, zaczynając od personelu medycznego.

Mimo że wchodzące dzisiaj w życie zarządzenie o „zasłanianiu ust i nosa”, nie mówiące jasno o obowiązku noszenia masek higienicznych, jest nieudolną kopią podobnych posunięć z innych krajów jest to krok we właściwym kierunku. Faktem jest bowiem że w każdym kraju który z sukcesem opanował pandemię wymóg powszechnego używania masek higienicznych jest jedną w czterech strategii które razem doprowadziły do tego sukcesu.

Niestety, powtarza się sytuacja jak z reformowaniem podatków. Zamiast zrezygnować z autorskich rozwiązań polskich, do czego w pewnych dyscyplinach zdajemy się być upośledzeni genetycznie, i bezwstydnie skopiować sprawdzone rozwiązania od innych, silimy się zawsze na rozwiązania własne. Horroru zaś dopełnia to że nie ma takiego idiotyzmu za naruszenie którego nie groziłaby astronomiczna kara administrowana przez rządowych siepaczy.

Podejrzewamy na przykład że po kwarantannie w czterech ścianach wśród spragnionych lasu i natury mieszczuchów ożyją wkrótce tradycje partyzanckie. Nie wyobrażamy sobie bowiem aby ktoś zdrowy jeszcze na umyśle łaził z psem po lesie w masce. A przecież za każdym drzewem kryć się może teraz sanepid czy siepacz policyjny, a jak nie sanepid i nie siepacz to wystarczy usłużny sąsiad który zakabluje gdzie należy. Dobrze że nie wymyślono jeszcze maseczek dla psów, podobno kagańce na wirusa jeszcze wystarczają…

Mimo linii papilarnych polskich ekspertów na zarządzeniu „o zasłanianiu ust i nosa”, i mimo protestów przeciwko temu ze strony różnych środowisk i na różnych gruntach, jesteśmy za powszechnym obowiązkiem używania masek na obecnym etapie pandemii wszędzie tam gdzie istnieje podwyższona szansa na zakażenie. Niekoniecznie musi to być „przestrzeń publiczna”, nie wiemy na przykład czy ktoś pomyślał o miejscach pracy tam gdzie utrzymanie „socjalnego dystansu” nie jest możliwe. Jedyną rozsądną alternatywą wydaje się wówczas właśnie stosowanie masek.

Dominującym rozważaniem tutaj jest jedno – jak najszybsze odmrożenie gospodarki, a niezbędne do tego jest uruchomienie ludzi, bezproduktywnie zamkniętych dotychczas w domach. Jeśli z oczywistych względów bezpieczeństwa pożądane jest w tym celu noszenie masek, so be it. Nie czas tu na eksperymenty i na polskie rozwiązania. Czas na uruchomienie gospodarki i do tego pronto. Czas produkować, sprzedawać, kupować, zarabiać. Jeżeli tego nie zrobimy grozi kryzys przy którym cały covid19 będzie wkrótce jak piknik w parku.

 

 

 

 


Pandemia hiszpanki – w sto lat później

22 Replies to “Polska w maskach”

  1. Ja jestem koronasceptykiem i uważam, że zamknięcie gospodarki w stosunku do jej nie zamykania nic nie zmienia – wystarczy popatrzeć na dane z Holandii i Szwecji które nie robią absolutnie nic aby powstrzymać „pandamię”. Polecam również zapoznanie się z poniższym linkiem i uspokojenie trochę bo statystycznie rzecz biorąc chorych i zgodnów wcale nie ma więcej niż zwykle w sezonie grypowym. Jedyne co jest inne niż w przypadku poprzednich pandemii to nieodpowiedzialne zachowanie mediów i polityków.

    https://swprs.org/a-swiss-doctor-on-covid-19/

    1. wystarczy popatrzeć na dane z Holandii i Szwecji które nie robią absolutnie nic aby powstrzymać „pandemię”

      Kłopot w tym że właśnie nie wystarczy, bo trzeba do tego jeszcze pomyśleć co konkretnie te dane przedstawiają. Szwedzi mają istotnie super liberalny model. Czy jest lepszy od modelu szwajcarskiego, który w podobnym ludnościowo kraju doprowadził do śmiertelności 4x mniejszej niż szwedzka, pozostanie do wyjaśnienia. Holendrzy natomiast przymierzali się co prawda do „odporności stadnej” ale zmienili w końcu podejście dawno temu przestraszeni rezultatami, i prowadzili cały szereg obostrzeń, których nie ma w Szwecji. Dość powiedzieć że przymierzają się dopiero do uruchomienia szkół, i to też nie wiem dokładnie czy wszystkich.

    2. No wlasnie czytam i czytam ten caly Internet i nie moge znalezc odpowiedzi na proste w gruncie rzeczy pytanie, czy COVID-19 spelnia postulaty Kocha. W artykule ze stycznia jest w ten desen:

      Although our study does not fulfill Koch’s postulates, our analyses provide evidence implicating 2019-nCoV in the Wuhan outbreak.

      Czyli wynikaloby z tego, ze jakimis tam postulatami Kocha to sie nalezy martwic w spokojne dni, a nie kiedy oficerowie prowadzacy zarzadzili „Wuhan outbreak”.

      Na razie procz tego artykulu znalazlem
      tylko jedna prace
      , wykonana w Chinach przez Chinczykow, w ktorej stwierdzono, ze postulaty Kocha zostaly spelnione dla COVID-19. Wyglada to bardzo dziwnie, ze Zachod robi to co robi nie potwierdzajac samodzielnie postulatow Kocha dla COVID-19.

  2. 0:32 minuta filmiku ..”szpitale przepelnione”..
    No, otoz nie 🙂
    W Gotham szpitale sa puste (jak i we Wloszech).
    Kochany Panie cynik9, Pan jestes nieglupi koles (prosze wybaczyc obcesowosc, ale jestesmy w podobnym wieku), niech pan poslucha kilka podcastow z tej strony („spreaker.com/user/8955881” , np. z marca i kwietnia), a zrozumie Pan „globalny reset”, dzialania bankow i w konsekwencji to, czym sie Pan zajmuje, czyli ceny zlota. Przyjmuje, ze jest Pan po jasnej stronie mocy, dlatego podaje ten link, wierzac gleboko, ze tak jak ja jest Pan zwolennikiem sprawdzonych teorii spiskowych.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Tomasz

    1. Re linki – Cejrowski powiedział raz trafnie: z idiotami się nie dyskutuje, idiotów się zwalcza. Przyznam że idiotów jest pełno po obu stronach, bo kto mógł wymyślić zamykanie lasów? Albo jak minister zdrowia twierdzi że maski nic nie dają. Z drugiej strony pełno jest oszołomów kwestionujących nawet sam fakt epidemii czy obłożenia ICU. Tak że trudno jest dyskutować.

      Dla tych do których dociera że jest jednak epidemia i to że trzeba ją opanować zanim wykończy ona zupełnie służbę zdrowia i nie będzie literalnie niczego zbierać, lockdown na obecnej fazie (w sensie ograniczenia kontaktu, a nie zabraniania ludziom samotnych wycieczek po lesie) jest rzeczą matematycznie konieczną i jeżeli ktoś tego nie rozumie to być istotnie lepiej niech spędzi czas w psychiatryku. Problemem jest też  minister zdrowia Szumowski który nieodpowiedzialnie deprecjonował rolę masek podczas gdy ich rola w spowolnieniu epidemii jest nie mniejsza niż lockdownu i w pewnym sensie wymienna.  

      1. Głośnie video Wolfganga Wodarga, cytowane w liście linków do naszego Pandemia2020: chaos, prawda, wariactwo zostało istotnie zdjęte. Źle to świadczy o Niemczech i o panującym tam partyjniactwie i polit-poprawności, czyli dokładnie jak w Polsce (Wodarg jest działaczem rządzącej partii). Tym niemniej nie koloryzowałbym o tym „odważeniu się protestować” co zdradza że chyba nie przejrzałeś tego video. Najważniejsze punkty, plus 2 diagramy zapożyczone z video Wodarga, omawiam w naszym materiale. Najważniejszym moim zdaniem przyczynkiem Wodarga jest nie żaden „protest” ile rzucenie pewnego światła na sprawę wiarygodności testów.

        1. Chodzilo mi o sam portal, na ktorym jest kilka filmikow i gdzie mozna zobaczyc i ocenic rzeczywiste skutki medyczne „pandemii”, przedstawione przez wirusologa, ktory pracowal dla rzadu (ups!). Generalnie „protestowaniem” w wykonaniu dr. Wodarga jest poddanie pod watpliwosc raty smiertelnosci z powodu „wirusa”, szkodliwosc stosowania hydroxychlorokiny, jak, i owszem, kompletnie nie zweryfikowane „testy” na „wirusa”, dopuszczone w trybie naglym do sprzedazy. To nie jest „rzucenie pewnego swiatla”, lecz zwrocenie uwagi, ze te testy rzucane sa na rynek mniej wiecej jak szczepionki, ktorych nikt nie przebadal czy przetestowal w jakimkolwiek laboratorium. Wartosc jednego i drugiego jest rowna zeru.
          Ale widac powoli swiatlo w tunelu 🙂
          Jak Pan mysli, dlaczego WHO (World Horror Organisation) Trum zabral pieniazki?

          1. WHO – show Trumpa dla mas. Trump czyta nastroje doskonale i wie że ma wybory w listopadzie. Potrzebny był kozioł ofiarny, może nie ostatni, i go znalazł. Czemu odstrzelił WHO a nie odstrzelił Billa Gatesa? Podejrzewam że Gates hojniej sponsorował towarzysza Tedrosa niż rząd USA…

      1. Apropos jeszcze masek. To czego Szumowski nie rozumie to to że jak dwóch gości ma każdy nawet własnoręcznie robioną maskę ze starej koszuli, zdolną wyłapać tylko frakcję kropelek z wirusem, jak 30%, to razem, plus rozsądny dystans ale niekoniecznie 2m, zapewnić to może zdumiewająco wysoką odporność na zakażenie, rzędu nawet 90%. To nie jest zależność liniowa. Pisze o tym Nassim Taleb, ekspert od czarnych łabędzi. Chyba popełnię jeszcze jeden wpis bo poziom niewiedzy jest zdumiewający.

        1. @cynik:”To czego Szumowski nie rozumie …”
          Hmm, to ryzykowne stwierdzenie, że fachowiec czegoś nie rozumie. A może jest tak, że (jak wielu) rozumie, że z koronawirusem zostaniemy tak jak z grypą na stałe (na dobre i na złe:). I chyba nie będziemy cyklicznie „zamykać kraju” w każdy okres podwyższonej umieralności (grudzień-marzec). Na Zero Hedge ktoś popełnił wspaniały wpis (https://www.zerohedge.com/geopolitical/welcome-war-death). Zresztą widać, że „władza” nie boi się koronawirusa. Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej odbyły się i uczestnicy nie traktowali się jak potencjalni trędowaci. Tak na marginesie, to jest idealna choroba dla ZUSu. Zabija starych, schorowanych, którzy są podstawowym obciążeniem dla systemu emerytalnego i lecznictwa. Może ktoś wynalazł tego wirusa zamiast forsować stosowanie eutanazji?

        2. Cyniku, niepotrzebnie dajesz się sprowokować i później obniżać samodzielnie wartość bloga. Piszesz o jednej zalecie masek, ale jak to się mówi „wyjdź na miasto” w dowolnej maseczce, a przekonasz się, że czyni ona więcej szkody niż pożytku. Poza tym większość ludzi nieustannie kombinuje przy maskach, a najwięcej dzieci. Dodam jeszcze, że po 5-20 minutach w zależności od rodzaju, maseczka nadaje się na śmieci lub wymiany. Co by nie mówić – pomysł na maski jest jeszcze gorszy, niż zabranianie wyjscia do lasu.

          1. „wyjdź na miasto” w dowolnej maseczce, a przekonasz się, że czyni ona więcej szkody niż pożytku.
            Badałem sytuacje w szczegółach i się z tym nie zgodzę. Przyznam tylko że idioci wszędzie obecni najrozsądniejszą ideę mogą zasabotować. Szczególnie wtedy gdy inny kontyngent idiotów otrzyma upoważnienia do wymierzania astronomicznych kar, co w warunkach polskich powinno być zabronione.

            Maski definitywnie pomagają, i to w stopniu nieporównanie większym niż na pierwszy rzut oka można się spodziewać. Ale o co tak naprawdę chodzi? O ograniczenie zarażeń w przypadku gdy „dystans socjalny” 2m nie może być zachowany – autobus, pociąg, sklepy, urzędy, jakakolwiek osoba w bezpośredniej bliskości, jak przy linii produkcyjnej. Jogowanie w masce, konferencja prasowa kandydata z prasą stojącą dużo dalej niż 2m, spacer w parku – znacznie mniej sensu.

            po 5-20 minutach w zależności od rodzaju, maseczka nadaje się na śmieci — zrób sobie sam w takim razie, z podwójnie złożonej tkaniny bawełnianej, z wkładką z chusteczki papierowej w środku. Z auta do sklepu i z powrotem bez problemów, potem papier do kosza a maska do prania w 60 stopniach.

          2. @cynik:”Badałem sytuacje w szczegółach i się z tym nie zgodzę. ”
            Ja też badałem i się zgodzę:). Chodzę w okularach. Nie wiem jak to działa ale po 5 minutach mam zaparowane szkła i to przy obecnej, suchej pogodzie. Piszesz o używaniu maseczki w drodze między samochodem a sklepem. A co jak muszę być na mieście kilka godzin bo pracuję (np. kurierzy)? Maseczka to dobra dla emeryta na 30 minut a nie do regularnych zajęć. Ciekaw jestem czy władza utrzyma nakaz chodzenia w maseczkach bo już widać pierwsze oznaki otrzeźwienia i nastroje społeczne się zmieniają. Szczególnie jak ludzie zauważą, że obostrzenia są a jakoś masowych śmierci „w okolicy” nie widać. Jeśli ludzie na codzień nie zauważają 1200 zgonów/dzień to jak mają zauważyć 10 zgonów/dzień. Nawet jak umierają ich sąsiedzi, to przecież wszyscy widzą, że umarł staruszek. Propaganda ma swoje naturalne (z realnego świata) granice.

          3. Maseczka to dobra dla emeryta na 30 minut a nie do regularnych zajęć.
            Filozofujesz usiłując odkryć Amerykę raz jeszcze… 😉 Kraje Azji Płd-wsch. z sukcesem dały sobie radę z całym szeregiem epidemii, tych wszystkich gryp ptasich, świńskich i innych (H1N5) i uniwersalnym elementem strategii kontrolowania tych epidemii było radykalne zmniejszenie szansy zakażenia w kontakcie bezpośrednim, czemu pomaga powszechne stosowanie masek ochronnych, zwłaszcza w miejscach specjalnego zagrożenia.

            Nie rozumiem tego uporu aby wymyślać koło na nowo aby tylko nie skorzystać z doświadczeń innych o dowiedzionej skuteczności.

          4. @cynik:”Kraje Azji Płd-wsch. z sukcesem dały sobie radę z całym szeregiem epidemii, tych wszystkich gryp ptasich, świńskich i innych (H1N5)”.

            A myśmy sobie z tym „szeregiem epidemii” nie dali rady?
            Użyłeś argumentu przeciw sobie, bo te wszystkie poprzednie epidemie przetrwaliśmy bez tego cyrku i miliardowych(!!) strat.

Comments are closed.