Koronawirus: maski mają sens

Jeszcze jedno potwierdzenie szkodliwych bredni (5:30)  wypowiadanych przez polskiego ministra zdrowia Szumowskiego, jakoby maski twarzowe były niepotrzebne i nie zapobiegały zakażeniom koronawirusem. Poniżej jest diagram [źródło: prof. Nassim Taleb – ten od „Czarnego Łabędzia” i niebezpieczeństw asymetrycznych]. Diagram porównuje rozwój epidemii covid19 w Czechach i w USA. Początkowo krzywe epidemii idą równo, niemal się pokrywając. Decydujący punkt przypada na 18 marca, od kiedy w Czechach wprowadzono powszechne stosowanie masek twarzowych. Ponieważ podobnie jak w Polsce maski były tam trudne do dostania, władze zastymulowały wśród populacji szeroką  akcję samodzielnego ich szycia i udostępniania.

Efekty obowiązkowego używania masek w miejscach publicznych są  znaczące i możliwe chyba do zrozumienia nawet dla prostego doktora medycyny. Krzywa czeska zakażeń od razu po 18.03 zaczyna się wyraźnie spłaszczać podczas gdy amerykańska spłaszcza się w znacznie wolniejszym tempie. W rezultacie liczba zarażonych niepotrzebnie wzrasta (skala diagramu jest logorytmiczna)

Mamy nadzieję że swoim bredzeniem o bezwartościowych maskach min. Szumowski nie roztrwoni całego kredytu zaufania jaki zdobył wprowadzając w Polsce w odpowiednim czasie blokady granic i inne posunięcia przeciwdziałające rozprzestrzenianiu się epidemii. Dzięki nim epidemia w Polsce ma przebieg znacząco łagodniejszy niż na zachodzie Europy, gdzie podobne kroki wprowadzono z dużym opóźnieniem.
Więcej, dochodziło tam do zbrodniczej bezmyślności klasy politycznej. 8 marca w Madrycie na przykład, gdy epidemia we Włoszech dawno już wymknęła się spod kontroli, każdy już wiedział co jest grane a trup słał się gęsto, tłum 120 tys. feministek demonstrował pod hasłem „macho-izm zabija bardziej niż koronawirus”. Koronawirus, z całym respektem, się z tym nie zgodził i swoje żniwo w Hiszpanii zebrał. Tłum w demokracji rzadko kiedy otrzymuje to co chce. Najczęściej otrzymuje to na co zasłużył.

Albo weźmy Francuzów którzy w tym samym czasie radośnie zarażali się wzajemnie we wyborach municypalnych. Numer taki w Polsce chce dopiero wyciąć za miesiąc naczelnik państwa. Ciekawe czy min. Szumowski będzie mu doradzał maseczkę czy jednak nie, bo przecież „nie chroni ona przed zakażeniem”. A może rękawice lateksowe do otwierania korespondencji a potem inne, do wypełniania formularzy?

Większe niebezpieczeństwo niż wirus czai się jednak w Brukseli gdzie niemiecka kukła na czele EU obudziła się i zaleca ostatnio  „roadmap wychodzenia z kryzysu”.  A już myśleliśmy że video które swojego czasu opublikowała, i na którym umywa ręce, było czysto symboliczne… Teraz do kłopotów z wirusem potrzeba nam jeszcze tylko EU instruującej prowincje jak się z powrotem zacząć integrować, znosić granice na komendę z Brukseli, i chwalić Niemców że w środku epidemii bezczelnie zawłaszczali sobie transporty środków ochrony osobitej do innych krajów które przez ich terytorium przechodziły. Jedyne co EU może z pożytkiem teraz zrobić to trzymać japę na kłódkę i nie przeszkadzać.

Także gdy kraje pójdą w końcu po rozum do głowy, wyciągną jakieś wnioski z tej epidemii i zaczną w końcu swoje procedury exitowe.


Polska w maskach

Dodane 21.04.20:  Apropos  „chińskiej wrzutki” sugerowanej przez Czytelnika w komentarzach.  Czyja „wrzutka”, czy chińska czy hegemona, to się na szczęście okaże całkiem precyzyjnie. Gene sequencing prawdę ci powie

31 Replies to “Koronawirus: maski mają sens”

  1. Brak wiarygodnych danych, by formułować tezy nt. skuteczności tego czy innego środka ochronnego. Jest szum informacyjny, a tak na prawdę nie wiadomo nawet, ile osób zmarło z powodu tego wirusa, nie mówiąc już o liczbie chorych. Tym bardziej, że liczba zgonów ogółem (to akutar wiemy) jest w większości państw europejskich podobna jak w roku ubiegłym, a niższa niż w 2018 r.

  2. Czy nie daliśmy się czasem „wpuścić w maliny” (Autor i Komentatorzy) i dyskutujemy na temat, który w porównaniu z tym co dzieje się w gospodarce świata jest marginalny i niewart dyskusji. To czy na skutek koronawirusa („wirusa w koronie”:) umrze w Polsce rocznie 10 tys. emerytów więcej czy mniej nie ma żadnego znaczenia. Owszem, istotne (i ciekawe) jest do czego taki nadmuchany kryzys można wykorzystać. Przecież jesteśmy w trakcie zmian globalnych. Pojawiły się spiskowe teorie, że wirus to „zagrywka Chin” przeciwko Zachodowi. Chiny wyeksportowały epidemię na cały świat. U siebie szybko zdusiły panikę (zachorowalność też?) i chyba z satysfakcją obserwują konwulsje Zachodu zastraszonego wizjami dzisiątków milionów ofiar. Podobno fabryki w Chinach pracują pełną parą.

    1. Pojawiły się spiskowe teorie, że wirus to „zagrywka Chin”

      To jest również wątek którego nie można sensownie dyskutować zaprzeczając jednocześnie epidemii… 😉

      Inaczej mogłoby się jeszcze okazać że „najstarszym przodkiem” epidemii jest wirus znany jako mv1, który następnie zmutował w dwa haplotypy (grupa genów dziedziczona od pojedyńczego rodzica) H13 and H38. Następnie H13 i H38 zmutowały w haplotyp drugiego pokolenia H3, a ten dopiero w H1, czyli covid-19. Dowcip w tym że w Wuhan potwierdzono tylko H1. Ergo, bardziej prawdopodobne niż „zagrywka Chin” jest „zagrywka hegemona”. Potwierdzać to zdaje się erratyczna narracja Trumpa. Ten jakiś czas temu, wbrew przyjętemu nazewnictwu „covid-19”, upierał się przy nazewnictwie „wirus chiński” albo „wuhan wirus”, całkiem możliwe wiedząc więcej niż my i krzycząc „łapaj złodzieja”. Potem zaczął nawet ściemniać o „odszkodowaniach chińskich”. Dopiero jak Chiny ujawniły dwa dni temu co już wiedzą o początkach epidemii natychmiast zmienił narrację na całkiem pojednawczą.

      „Zagrywka hegemona”, usiłującego wszelkimi sposobami zaszkodzić Chinom, wyglądałaby zresztą na dużo bardziej wiarygodną niż „zagrywka chińska” która z pewnością nie zaczynałaby się od Chin…

  3. Maseczki zakłada osoba zdrowa aby nie zakażać dodatkowo chorej, np. chirurg przy operacji. Maski zakłada się na krótki okres i b. często się je zmienia. Trzymanie jednej maski na twarzy dłużej niż 15-30 minut, to narażanie swojego zdrowia na wtórne zakażenia, które są b. niebezpieczne oraz na rozedmę płuc i niedotlenienie mózgu. Odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że właśnie po to, aby jesienią uzyskać odpowiednią ilość chorych i zwiększoną liczbę zgonów nakazano nosić w Polsce maseczki.
    No bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Na maseczkach kto trzeba to zarobi, na leczeniu „super lekiem z Polski” zarobi brat rodzony ministra od odbierania zdrowia, no i jeszcze można szczepić, a na tym też zarobi kto trzeba.

    Cytując „filantropa” Gatesa – „za pomocą szczepień i ochrony zdrowia jesteśmy w stanie zmniejszyć populację o 15-20%”.

    Chroń nas Boże od takich przyjaciół, bo z wrogami sam sobie poradzę.

    1. Trzymanie jednej maski na twarzy dłużej niż 15-30 minut, to narażanie swojego zdrowia
      Powiedz to ludziom komutującym do pracy w dobrze wypełnionym autobusie miejskim…

  4. Witam,
    Panie Cyniku pierwszy raz czytam Pana artykuł i tak się nie zgadzam. Wykres maseczek US/CZ to chyba trochę nadinterpretacja – wiele czynników mogło spowodować takie położenie się krzywej w Czechach. Noszenie maseczki w dużych skupiskach – częste jej wymienianie może ma sens, ale noszenie maseczek wszędzie, w każdym miejscu nie może dawać takiego efektu. Maseczka po pół godziny staje się siedliskiem drobnoustrojów ze względu na ciepło i wilgoć tam panujące. Jak obserwuje, ludzie cały dzień chodzą w jednej maseczce, jadą w niej w samochodzie itd. To tak nie działa. Tak samo jak rękawiczki którymi dotykamy rzeczy osobistych, ust, nosa. Wirus nie przenika przez skórę dłoni. A wydaje mi się że ludzie w to wierzą.
    Pozdrawiam i dziękuję za wiele cennych wpisów które Pan udostępnił!!

    1. Niezgadzanie się jest istotą dyskusji!

      W tym przypadku podejrzewam że różnica jest być może mniejsza niż się wydaje i wynika z niezrozumienia i braku wyobraźni, po części populacji, po części rządzących. To o co mi chodzi to powszechne używanie masek w sytuacji bezpośredniej styczności z inną osobą w sytuacjach gdzie utrzymanie dystansu nie może być zachowane. Jest sporo takich sytuacji, w szczególności niektóre sklepy, niektóre rodzaje pracy przy taśmie oraz środki masowego transportu. Nie noszenie tam masek przez wszystkich w takiej sytuacji, dających przynajmniej pewną ochronę, uważam za skrajną nieodpowiedzialność. Nie wyobrażam sobie np. kogoś myślącego jeszcze w warunkach polskich kto jadąc na przykład do pracy zatłoczonym autobusem miejskim nie miałby maski.

      Nie wiem jednak czy to akurat rząd centralny powinien dekretować odgórnie czy i gdzie należy nosić maski, w tym w najbardziej nawet absurdalnych okolicznościach, jak w prywatnym aucie, lesie, parku czy knajpie.

      —————
      Co do diagramu Czech/USA to zamiast ogólników zachęcam do bardziej konstruktywnej krytyki. Sam chętnie poznałbym choć parę z tych „wielu czynników” cudownego najwyraźniej rozejścia się krzywych akurat po 18 marca.

    1. Bardzo prawdopodobne że „zarażonych” jest/było dużo więcej niż podają statystyki. Jest tak ponieważ testy w większości krajów są wykonywane na „pacjentach już w kolejce do lekarza” a nie na ogólnej populacji. Jest źródło brytyjskie szacujące liczbą zarażeń na 100 x liczba zgonów.

      1. To by dawalo smiertelnosc ponizej 1%, czyli w okolicach zwyklej grypy. Co sie zreszta pokrywa z grubsza z tym, co mozna wyczytac z wykresow smiertelnosci na euromomo.eu.

  5. Panie Cyniku9, o co chodzi z Szumowskim? Po dłuższej Pana nieobecności/aktywności nagle popełnił Pan 2-3 artykuły w których wspomniano o noszeniu maseczek…nie tylko na temat złota, ekonomii, a nawet na medycynie się Pan zna? 😉
    Szumowski przecież jasno powiedział by nosić maseczki, a Pan z jakimś opóźnieniem miesięcznym reaguje na słowa z początku pandemii. Nie ładnie.

  6. Mam pewien problem z takimi wykresami jak we wpisie, bo
    czy mamy faktycznie testy, które coś (coś na pewno :-)) są wstanie wykryć? Na razie mamy coś o czym wiemy, że daje takie wyniki jak rzut monetą
    a) zwracał na to uwagę m.in. dr Wodgar (na którego zresztą sam Cyniku powołujesz się w swoim video)
    b) w mediach było info, że Czesi z Chin dostali testy, które ostatecznie nadawały się do kosza właśnie ze względu na ich zafałszowanie
    c) na kim te testy były wykonywane (tylko w szpitalach, czy losowe grupy)

    Jak przy takich informacjach brać na poważnie dane wejściowe i robić wykresy???
    Czy Covida leczy się inaczej niż ‚zwykłą’ grypę???

    Bardzo przydatne byłoby porównanie USA/Czech z Szwecją i Białorusią, bez lock-downów i maseczek.

    O cyrkach z podbijaniem śmiertelności jak w USA to już chyba każdy wie – publicznie mówią, że każdego kto zmarł, nieważne na co, ale wykryli u niego Covida (znowuż, czy mają rzetelne testy?) kwalifikują jako śmierć z powodu Covida (do znalezienia na youtube Anthony Fauci)

    Co do śmiertelności Włochów – można znaleźć oficjalne informacje, że emerytom w Bergamo i Bresci zafundowano ‚dywanowe szczepienia’ grudzień 2019-styczeń 2020, to przecież tylko wzmacnia organizmy. Redukcja wydatków na służbę zdrowia również nie była bez znaczenia (liczba cięć pracowników, łóżek w szpitalach, w tym na intensywnej terapii o połowę https://www.gimbe.org/osservatorio/Report_Osservatorio_GIMBE_2019.07_Definanziamento_SSN.pdf)

    O tym, że w okresie pandemii (w końcu to czas kryzysowy), szczepionki nie przechodzą normalnej procedury testowania, więc ostatecznie królikami będą ludzie to publicznie wiadomo, zaś drogi minister Szumowina’ski dopiero co powiedział, że maseczki będzie można zdjąć dopiero jak będzie szczepionka.

    O zmianie definicji pandemii przez WHO w 2009 to już nawet nie warto wspominać

    1. Dobry argument. Testy podważył Wodarg i stanowiło to otwarcie oczu wielu, mnie nie wyłączając. Tym niemniej jednak naprawdę trudno podejrzewać że testy w USA i w Czechach, jak i strategia ich stosowania we wczesnych fazach epidemii, materialnie się od siebie różniły.

  7. Trochę już żyję i różne rzeczy pamiętam… Jako dwudziestoparolatek przechodziłem tak ciężkie zapalenie oskrzeli, że po zrobieniu 10 kroków w szybszym tempie musiałem przystawać na dłuższy okres, by móc iść potem dalej… ale nikt nie wpadł na pomysł hospitalizacji czy respiratora. Pamiętam, jak przechodziłem w wieku ca. 35 lat tak ciężką „grypopodobną” infekcję, że przez pierwszy tydzień leżenia w domu wyprawa do łazienki (4 metry dalej) była wyzwaniem… Co więcej, dwudziestokilkuletnia koleżanka pracująca ze mną w tym samym pokoju, po ca. 7 godzinach spędzonych ze mną w jednym pomieszczeniu przechodziła to samo, tak samo ciężko i długo… Pamiętam zimę, w której nawet mainstreamowe gazety przebąkiwały, że jest epidemia grypy, bo choruje ponad 20% społeczeństwa, ale ówczesny rząd tego nie ogłaszał, bo wg prawa wówczas trzeba by chorym wypłacać 100% chorobowego a nie tylko 80%… Tak, wiem – byłem młodszy niż teraz, nawet dużo młodszy, ale nawet wówczas nie było żadnych akcji chociaż w 1% przypominających obecne…
    Nie neguję, że mamy dużo infekcji spowodowanych nową odmianą (nową rodziną odmian) wirusa. Nie podważam, że noszenie maseczek – zapewne co najmniej godne rozważenia w innych sezonach „grypowych” – ogranicza rozprzestrzenianie chorób przenoszonych drogą kropelkową.
    Jednak kiedy patrzę, jak praktycznie wszystkie kraje cywilizacji „zachodniej” zaczynają jak na komendę hiperdodruk (w tym i nasi wzorcowi patrioci: https://next.gazeta.pl/next/7,173953,25877970,nbp-znow-dodrukowal-pieniadze-wielka-operacja-na-ponad-30.html#a=88&c=145&s=BoxBizLink), widzę dziwne rzeczy na rynku ropy, złota itd itp to zastanawiam się, czy to czysty przypadek? Czy na pewno można wykluczyć, że może i bardziej ciężka niż zwykle i bardziej zaraźliwa grypopodobna choroba nie stała się parawanem dla gruntownego przebudowania światowej gospodarki? Dalej z podejrzeniami nie chcę się posuwać, bo jeszcze wyląduję w psychiatryku 😉

    1. O, to jest więcej niż prawdopodobne imo… O nieuchronności globalnego resetu pisałem w TwoNuggets Newsletter od już czasów kryzysu 2008, podkreślając że będzie się to wiązało z jakąś formą kryzysu społecznego bo tylko ludzi przestraszonych i zdebazowanych (brakiem dochodu np) można łatwo manipulować. To z kolei jest konieczne aby przepchnąć pewne niepopularne rzeczy. Tyle że spodziewałem się raczej burdy wojennej w większej skali raczej niż epidemii. Ale jak się już jakaś nawinęła to pewnie komuś szkoda jej nie wykorzystać… 😉

  8. Niestety zaraz nastąpi wysyp ludzi nie ufających nikomu, jest ich sporo na portalach tego typu. Jak banki i rządy nas okradają to na pewno też spisują w sprawie wirusa. Naukowcom i lekarzom nie ma co wierzyć, kłamią tak samo jak bankierzy. To nie może być tak proste że maseczka blokuje zakażenia musi być 2gie dno. Wogule to wirusa nie ma i Chiny zsabotowaly swoją gospodarkę bo …

    1. Naukowcy/lekarze to akurat twierdzą, że mamy do czynienia z histerią a nie pandemią.
      Jak już trolujesz to poducz się trochę lepiej języka polskiego – błędy ortograficzne są rażące…

  9. @cynik:”przymus noszenia maseczek”
    Hmm, przeanalizujmy to razem.
    Po pierwsze (primo), dlaczego ja, człowiek (podkreślam!) zdrowy musi nosić maseczkę? Bo mogę zachorować i zarażać innych?
    Jeśli tak, to równie dobrze można wymagać od obywatela by zgłaszał się codziennie przed posterunkiem policji robił sobie selfie a zdjęcie przesyłał do centrali bo może jest (będzie?) złodziejem. Cyniku, szykujesz nam system przy którym Orwell to dziecinada. Przecież chyba nikt nie może wymagać od innych ludzi żeby „coś robili”, bo on chce wyjść z domu i się boi. Na tej zasadzie to ja bym zabronił poruszania się samochodów, bo ja jeżdżę rowerem i czuje się zagrożony. Nota bene w Polsce mamy 7 zgonów/dzień spowodowanych wypadkami w ruchu drogowym (~2800/rok).

    Po drugie (primo) w prawie jest wyraźnie napisane, że kwarantannie mogą być poddane osoby, które są chore lub miały styczność z osobą chorą. Nic tam nie ma o izolowaniu ludzi, którzy gdzieś byli (np. we Włoszech), wrócili i dlatego zostaną przymusowo izolowani. Do tego prawo nakazuje (w takim przypadku) formalnie ogłosić stan epidemii lub zagrożenia epidemiologicznego ze wszystkimi tego (politycznymi) skutkami. O nakazie noszenia maseczek nie mówię. Na to nie ma żadnego prawa, bo to nie jest „zabieg sanitarny” a tylko do tego można zmusić obywatela w związku z epidemią. To co obserwuję to system który już był przerabiany w ZSRR. Władza mogła każdego zamknąć w szpitalu (wariatkowie:), bo „stanowił zagrożenie”. Ale nawet wtedy była wymagana jakaś „diagnoza lekarza” (zwykle choroba było bezobjawowa). Teraz nawet tego nie trzeba. Można (zdrowych!) ludzi zamknąć w domach (obozach?) pod pretekstem że MOGĄ stanowić zagrożenie dla innych. Toż to bolszewizm w czystej postaci. Czyżby panika odjęła rozsądek większości? Ten poziom paniki obserwuję u kobiet i to one są podatne na te telewizyjne bajdurzenia. One nie rozumieją, że to się skończy sytuacją w której nie będzie co do garnka włożyć. To tak jakby człowiekowi pierwotnemu połowica tłumaczyła, żeby nie szedł na polowanie (teraz do roboty), bo to niebezpieczne. Bo tam, w tej dżungli czają się tygrysy, niedźwiedzie i inne strasze rzeczy. Tak na marginesie jak czasem rozmawiam z zięciem na temat kobiet, to i on i ja uważamy, że to są stalinistki w czystej postaci. Jak by rządziły, to wprowadziły by taki zamordyzm, że byśmy się (jako społeczeństwo) nie pozbierali. Ale nie spodziewałem się takiego poziomu strachu od mężczyzn (do tego młodych!).

    1. 1 Zastrzegam się że dyskusja nie ma sensu jeśli ktoś kwestionuje sam fakt pandemii lub kwestionuje oczywiste limity w służbie zdrowia (#ICU) alternatywą dla których jest składanie żywych jeszcze ludzi wprost do trumien na trawniku przed szpitalem, bo się to do tego sprowadza.

      2 Dalej mamy pomieszanie pojęć… ;-). Lockdown jest końską medycyną, owszem,  ale w późnej fazie epidemii jest jedyną  metodą na uniknięcie alternatywy z poprzedniego punktu przez maksymalnie szybkie spłaszczenie krzywej epidemii. Maski są alternatywą dla lockdownu który wiecznie trwać nie może. Umożliwiają powrót do jako takiej normalności, przede wszystkim restart gospodarki. 

      3 Dlaczego ja, człowiek (podkreślam!) zdrowy musi nosić maseczkę? Bo epidemia jest zjawiskiem statystycznym i cała populacja jest w niej razem, i nie chodzi tu jakiś solidaryzm ile po prostu szansę na sprzyjającą zakażeniu interakcję. Nie masz żadnych podstaw do twierdzenia że jesteś zdrowy przy czymś tak zaraźliwym jak to. Jeśli masz dom z 2ha ogrodu to sobie możesz chodzić bez maski, tudzież w lesie czy w parku, czego zabranianie było IMO bez sensu od początku. Ale wszędzie tam gdzie wchodzi w grę potencjalne zakażenie kropelkowe, jak dojechanie do tego lasu czy parku miejskim autobusem czy metrem, albo w sklepie czy w niektórych zawodach, wymaga obowiązkowych masek od wszystkich w danej przestrzeni. Jak Ci się nie podoba to nie goniłbym mandatami jeśli skorzystasz z alternatywy: do lasu możesz dymać na piechotę, a zamiast pietruszki ze sklepu możesz uprawiać własną… 😉

      4. Reszta punktów zależy od 1. Jeśli nie ma pandemii to nie ma dyskusji, be happy. Jeśli jest to czas jest porzucić warcholstwo typu narzekania na bolszewizm, ZSRR czy zamykanie kogoś w obozach i źle pojęty indywidualizm, zobaczyć jak inne kraje z sukcesem zwalczyły epidemię i po prostu skopiować ich rozwiązania nie siląc się na polską wersję. 

      5. Kwestię dobrowolnych spotkań rodzinnych czy zgromadzeń +5 osób rozwiązałbym w sposób bardzo prosty i demokratyczny – każdy kto się spotyka podpisuje deklarację rezygnacji z respiratora, o ile do tego by doszło. Dowiozą go w razie czego na trawnik przed szpitalem i tam porzucą, bez żadnych dalszych dylematów.

      1. @cynik:” jeśli ktoś kwestionuje sam fakt pandemii lub kwestionuje oczywiste limity w służbie zdrowia”

        Tak, kwestionuję. Ta choroba ma mniejszy zasięg niż grypa. Jeśli tak, to chyba nie kwestionujesz, że co roku w okresie grudzień-marzec mamy do czynienia z pandemią grypy? Setki tysięcy zachorowań w samej Polsce. Jest epidemia jak byk.

        @:”Nie masz żadnych podstaw do twierdzenia że jesteś zdrowy przy czymś tak zaraźliwym jak to. ”

        Nie mam także żadnych podstaw do stwierdzenia, że nie jestem złodziejem. Kto by mi zresztą uwierzył?
        Najgorsze, że nie mogę udowodnić, że nie jestem wariatem. (a „psychuszki” czekają z otwartymi ramionami;)
        Najlepszy był komentarz Michalkiewicza na ten temat:
        „Przecież to oczywiste dla wszystkich, że tylko wariat może twierdzić, że socjalizm jest zły”

        @:”Kwestię dobrowolnych spotkań rodzinnych czy zgromadzeń +5 osób rozwiązałbym w sposób bardzo prosty i demokratyczny – każdy kto się spotyka podpisuje deklarację rezygnacji z respiratora, o ile do tego by doszło. ”

        Nareszcie. Brawo, bis (tfu PiS)! I to wystarczy za wszystkie restrykcje i ograniczenia. którymi nas spętano. Z drobną poprawką. Pierwszęństwo w dostępie do respiratorów mają osoby, które nie złożyły takiego oświadczenia.. Nie ma powodu odmowy ratowania w przypadku gdy jest pełno wolnych respiratorów.

        Hmm, tak na marginesie jeśli przymus noszenia maseczek w imię „zdrowia społecznego” jest OK, to może inne przymusy (np. składek na ZUS) też są w porządku? Przecież ich wprowadzenie też uzasadniano tym, że ludzie będą na starość masowo umierać z głodu na ulicach. I żadne przykłady innych krajów (np.USA) gdzie nie ma takiego systemu nie pomagały.

        To ciekawe czego ludzie się boją. Ja np. o wiele bardziej boję się suszy niż koronawirusa bo oczami wyobraźni widzę bochenek chleba czy kg ziemniaków za 20 PLN (bez uwzględnienia inflacji), a to doprowadzi do takiego bajzlu, że i bez koronawirusa śmiertelność wśród emerytów skoczy o 100%.

        1. Wirusy corona powodują ok. 14% gryp, 29% powodują wirusy rhino. 46% gryp nie da się podciągnąć pod konkretną rodzinę wirusow. Nawet jak obecna epidemia podciągnięta zostanie pod „grypę” to sytuacja gwałtownie rozprzestrzeniającej się infekcji obejmującej łatwo – bez środków spowalniających rozprzestrzenianie się – setki milionów i miliony potencjalnych ofiar (ze środkami kontroli epidemii obecnie 2 miliony i kilkadziesiąt tysięcy ofiar) jest z każdego racjonalnego punktu widzenia epidemią. Jeśli to negujesz to dyskusja o środkach kontroli epidemii jest bezprzedmiotowa.

          Nawet jak by chodziło o udowodniony choć nadzwyczaj zaraźliwy katar i nic więcej, który by jednak definitywnie wykluczał zarażonego z siły roboczej na trzy tygodnie, to uzasadniona byłaby skoordynowana, szeroko zakrojona akcja zmierzająca do kontroli takiej pandemii. Z całą pewności wtedy gdyby dostatecznie duży procent z tych zarażonych musiałby przeleżeć swój katar w szpitalu, z tego czy innego względu, doprowadzając tym służbę zdrowia do paraliżu.

          W przypadku koronawirusa 80% może przechodzić to lekko, ale pozostałe 20% przechodzi ciężej a ostatnie 5% +/- nie ma szansy tego przejść inaczej niż pod respiratorem. Powoływanie się na sezonową śmiertelność z powodu grypy jest po prostu idiotyczne, zważywszy że w tym segmencie śmiertelność jest 4X większa w tym roku niż rok temu na tym samym terenie (dane z Lombardii). Można to oczywiście negować w bambus nawijając o „odporności stadnej” i braku epidemii.

          Bezsens narracji „o grypie” polega też na tym że nawet jeśli nazwać to grypą to nie wiadomo o tym prawie nic. Hiszpanka sto lat temu też była „tylko grypą” a pochłonęła więcej ofiar niż cała WWI. Koronawirus mógłby też tyle wyciąć gdyby epidemia nie została opanowana lecz puszczona na żywioł. Oczywiście wg Ciebie hiszpanka też nie była epidemią, tylko zwykłą grypą… W przypadku koronawirusa nie wiemy nawet czy i jakie efekty uboczne pozostawia on a możliwości i niektóre sygnały jeżą włosy na głowie. Dlatego można infekcję tę bagatelizować jako „grypę” ale tylko do czasu gdy okaże się że nawet lekko przebyta infekcja zostawia na przykład nieodwracalne zmiany w mózgu. Wtedy każdy będzie mądry, po szkodzie.

          Zważywszy na rzucający się w oczy kontrast między poważnym, no-nonsens podejściem chińskim które doprowadziło do eradykacji potencjalnie dewastującej epidemii a beztroskim podejściem na zachodzie nie można wykluczyć że koronawirus może rzeczywiście mieć istotnie negatywne efekty na pnie mózgówe populacji odwykłych od tego typu zagrożeń przez ostatnie 100 lat… 😉

          1. @cynik:”Wirusy corona powodują ok. 14% gryp …”
            Nie zrozumiałeś mojego argumentu. Jeżeli to jest epidemia (a jest), to w poprzednich latach (2019, 2018, … ) także mieliśmy do czynienia z epidemiami. Grypy czy jakkolwiek nazwiesz te choroby (zachorowalność w skali globu szła w dziesiątki a może setki milionów). To dlaczego w poprzednich latach ani WHO ani poszczególne kraje nie ogłaszały stanu zagrożenia pandemią? Czym szczególnym różni się rok 2020 od poprzednich?? Bo ja w statystykach śmiertelności nie widzę zasadniczych (praktycznych) różnic. Nawet dla krajów, o których pisze się, że nie zabezpieczyły się dostatecznie szybko (Włochy, Hiszpania) i pandemia zebrała „krwawe żniwo”. Pokaż mi na liczbach to żniwo. Można epatować liczbą 20 tys zmarłych ale jak się porówna wzrost procentowy zachorowań w roku 2020 w stosunku do liczby zgonów z poprzednich lat, to wychodzą jakieś nędzne różnice. Są istotne statystycznie, bo dla dużych próbek różnice rzędu 1% mogą być statystycznie istotne, bo odchylenia standardowe są zwykle mniejsze. Ale tak jak pisałem nawet jakby w Polsce umarło (na koronawirusa) w 2020 roku kilkanaście tysięcy ludzi więcej niż w poprzednich latach, to to są bzdurne ilości biorąc pod uwagę fakt, że rocznie umiera ponad 400 tys. W lwiej części starych i chorych. Tylko poprzednicy nie mieli tego zaszczytu, że umarli na „modną chorobę”.

            Kumpel rozmawiał z jakimś (80 letnim) emerytem że na pasku w TV wyświetlała się przez pół dnia wiadomość, że umarł jakiś 80-latek. Oczywiście na koronawirusa. Dziadek narzekał, że co to za news (sensacja!?). A jakby umarł na zawał to byłaby mniejsza czy większa „tragedia”? I co by się wyświetlało na pasku?

          2. dlaczego w poprzednich latach ani WHO ani poszczególne kraje nie ogłaszały stanu zagrożenia pandemią? Czym szczególnym różni się rok 2020 od poprzednich?

            Tym że epidemia nie powodowała zawału służby zdrowia a przez to, pośrednio nie zagrażała zawałem gospodarki i niepokojami społecznymi.

      2. @Hes

        Ta „epidemia” to jest w ogole jakies straszne dziwactwo. Mam w Szwecji rodzine. Zyja normalnie. Chodza do szkoly, przedszkola, pracy, nie nosza maseczek. Wszystko jest na zasadzie dobrowolnosci i zalecen. Nie ma takiego cyrku jak w wiekszosci krajow europejskich z policja i przymusami. A na euromomo wykresy smiertelnosci dla Szwecji wygladaja lepiej jak dla postawionych na glowie Wloch czy Hiszpanii. Kompletnie tego nie rozumiem. Na wykresach dla Wegier w ogole nie ma sladu po „epidemii”. Tez tego nie rozumiem.

        1. Może staruszkowie w Szwecji zapie… do sauny raczej a nie na zastrzyk szczepionki anty-grupowej do lekarza? Właśnie usiłuję dotrzeć do korelacji śmierci covid19 i szczepień antygrypowych w różnych krajach. Zadziwiające że nikt tego nie ujawnia…

          Poprawienie wykresów śmiertelności covid19 jest proste – wystarczy nie testować… 😉 Metodę tę stosowała Japonia i, jak się wydaje PiS kiedy przepychał kolanem specustawy. Nie było wówczas jednego potwierdzonego przypadku zakażenia…

          1. Poprawienie wykresów śmiertelności covid19 jest proste – wystarczy nie testować…

            Ale w euromomo.eu nie ma Pan podzialu na smierci koronawirusowe i inne, tylko calkowita liczbe (bez wdawanie sie w szczegoly, co to jest z-score) smierci w danej populacji z rozbiciem na rozne grupy wiekowe. W Szwecji byl ostatnio wzrost, ale mniejszy niz w Italii, czy Hiszpanii i na dodatek teraz mamy juz spadek, ktory nastepuje bez widocznego powodu. Zastanawia natomiast calkowity (CALKOWITY!!) brak jakiegokolwiek sladu wplywu tej „pandemii” na smiertelnosc na Wegrzech. Zeby byc calkiem szczerym to trzeba zauwazyc, ze na razie ostetnie tygodnie sa na wykrsach zaznaczone kolorem niebieskim, co oznacza, ze dane jeszcze moga sie troche zmienic, wiec trzeba troche poczekac, az beda w 100% wiarygodne, ale jesli sie aktualne wykresy trzymaja, to wymagac beda wyjasnienia. Bo albo te wykresy sa do bani, albo ta cala „epidemia” to jest sciema od poczatku do konca.

  10. ……a tymczasem „lubelszczyzna kuźnią kadr dla PL” – nowy wiceminister gawędziarz …w takim przypadku oprócz paszportu PL dobrze jest mieć drugi paszport np UK czy AUS…..https://www.youtube.com/watch?v=IpdRxdZAefg

    a co do maseczek to w sklepie zasłanianie twarzy i nosa ok ale po co na spacerze w lesie, parku , pasie nadmorskim , plaży /w okresie wiosna-lato/ jak osoba nie kaszle i nie ma gorączki lub przechorowała bezobjawowo to dziadostwo ?
    podobno państwowy „holding” rozpoczął produkcję maseczek – to może teraz zaproponują chodzenie w maseczkach np przez dwa,trzy…lata?

Comments are closed.