sob. Gru 7th, 2019

Bydło polskie na cenzurowanym

Afera chorych krów czyli jak bydło polskie podróżuje po Europie. Co prawda głównie jako kebab, ale i tak to postęp. Za komunizmu podróże zagraniczne były jeszcze trudniejsze.

Minister rolnictwa powinien nagrodzić dziennikarzy, którzy ujawnili proceder uboju chorych krów – proponuje radośnie Rzepa. Może i powinien. O ile przynajmniej nie poda się wcześniej sam do dymisji,  co też powinien. W każdym razie zanim zacznie nagradzać  dziennikarzy odkrywających aferę dobrze byłoby sprawdzić  czy nie była to czasem płatna ustawka.  W przeciwnym razie istnieje ryzyko że pan minister mógłby wyjść na durnia, takiego jak inny, który już chciał nagradzać  sprawców płatnej ustawki z wykryciem „polskich faszystów” świętujących urodziny Hitlera w lasku pod Wodzisławiem Śląskim.

Nie twierdzimy że afera  z nielegalnym ubojem chorych krów i pokątnym eksportem mięsa nie jest poważna.  Może być jak najbardziej.  Ale oczywiście  wtedy kiedy wszystko okaże się prawdą, i pełną prawdą.   Zwłaszcza na tę pełność zwrócić warto uwagę.  Bada to ktoś?

Trudno nie zauważyć że skala potencjalnych strat gospodarczych jest tak duża, i że są one jednocześnie tak łatwe do sprokurowania, że aż zapraszają do małej ustawki i  następnie do „wykrycia” nieprawidłowości  przez czujnych dziennikarzy.  Słyną z nich przecież  niektóre polskojęzyczne media,  które na każde trzy afery bezbłędnie wykrywają wszystkie pięć.   W dobie facebooka i instagramu koszt „wykrycia afery” jest znikomy,  niewspółmierny do zadanych strat.

Polska przez lata wypracowała sobie wysoką pozycję  jako znaczący unijny eksporter zarówno drobiu jaki i wieprzowiny. Wołowiny eksportujemy relatywnie mniej – o jedną trzecią mniej niż wieprzowiny i o dwie trzecie mniej niż drobiu. Branża ta miała jednak znaczny potencjał, wzmacniany tym że histeria wokół ASF (afrykańskiego pomoru świń) musi odcisnąć swój negatywny stempel na eksporcie wieprzowiny i na polskiej marce w ogóle.

Zagranicę trafia 88% produkowanej w kraju wołowiny. Z wynoszącego w 2018 ok. 400 tys. ton eksportu 82% trafia na rynki unijne. Największymi odbiorcami polskiej wołowiny są Włochy, Niemcy i Hiszpania, trzy państwa dobre razem na ponad 550 milionow euro. Zwłaszcza znana z corridy Hiszpania importująca masowo polską wołowinę  wydaje się nam całkiem niezłą wizytówką! Biznes musi być bardzo dobry!

Może nawet aż nazbyt dobry, co nie każdemu może się podobać.  Konkurencja na rynku jest spora, interesy szeregu państw się ścierają, lobby rolnicze walczą zażarcie o wpływy i udział w rynku. Z drugiej strony rząd kaczyński ma się z unią na pieńku, na szeregu odcinkach czynione są wzajemne wstręty.   Nie ma co ukrywać że kłopoty w Polsce,  w eksporcie  w szczególności,   mogą być dla pewnych kół w Brukseli na rękę. Tak jak  badania „stanu praworządności”  których celem jest wyłącznie utrzymywanie kraju pod presją. Nie są to żadne teorie spiskowe lecz praktyka dnia codziennego w euroimperium.

Co więc gdyby ktoś chciałby zadać  polskiemu eksportowi rolnemu cios odbierając mu market share?   Wtedy na zimno skalkulowana ustawka typu „dziennikarze odkrywają” sfingowaną  wcześniej rzeźnię,  wg sprawdzonego już w działaniu  scenariusza „urodzin Hitlera”,  wycięta mogłaby zostać z najwyższą łatwością.    Nie twierdzimy że została.   Ale mogła zostać – z największą łatwością.

Z potencjalnymi stratami  idącymi łatwo w miliardy pełne wyjaśnienie tej afery jest sprawą wagi państwowej.  Zamiast obiecywać po niewczasie RASFF i reformy  nieudolny minister rolnictwa Ardanowski powinien wylecieć na nos  bezwarunkowo, wraz z całym swoim pionem kontroli weterynaryjnej.  Mafiozi od nielegalnego uboju powinni być osądzeni w trybie pilnym z paragrafów antyterrorystycznych – bo dopuscili się aktów terroryzmu wobec milionów konsumentów w Europie.

To jednak tylko  uwertura.  Miejmy nadzieję że na zamknięciu mafiozów i  jednej rzeźni się  nie skończy i że CBS,  czy inna agentura rządowa,  sprawę przekopie dużo głębiej.   Nie można niestety wykluczyć  że bezpośredni sprawcy byli  sponsorowani przez tych którym na ujawnieniu zainscenizowanej  przez siebie „afery chorych krów” i zaszkodzeniu tym pozycji Polski mogło zależeć.  Zatuszować sprawę sprowadzając wszystko do głupoty czy chciwości paru jednostek,  zapuszkować  kilku kozłów ofiarnych i sprawę zamknąć jest łatwo.

Zbyt łatwo.    Zapomniano kompletnie o tym rok temu kiedy niedoinformowane media biły pianę na wieść o rzekomych „polskich faszystach” hailujących w buszu pod Wodzisławiem, a „odkrytych” i stymulowanych przez usłużnych dziennikarzy polskojęzycznych mediów.   Dziwnym trafem aferę tę  sfabrykowano i puszczono w świat akurat wtedy kiedy ważył się los uchwały 447 kongresu o roszczeniach żydowskich.  Przypadek?   Rozmiar strat wizerunkowych z tego do dziś trudno ogarnąć, antypolską uchwałę 447 kongress  USA uchwalił…

Czemu  pisana wg podobnego scenariusza „afera chorych krów”,  w której miliardy mogą być stawką,  nie mogłaby również mieć swojego dyskretnego,  pozostającego w cieniu sponsora?   Czy tak trudno jest wynaleźć  paru lokalnych idiotów,  i  jedną czy nawet parę lokalnych rzeźni,  i je zasponsorować?    Niech lepiej CBS przekopie całą tę aferę na dwa metry wgłąb,  nie pozostawiając jednego kamienia nieporuszonego i jednego wątku opuszczonego…

 

22 thoughts on “Bydło polskie na cenzurowanym

  1. W całej tej aferze jak zwykle brakuje kontekstu, czyli konstatacji, że dokładnie tak samo rzecz ma się w całej Europie (i pewnie nie tylko), a selektywne „ujawnianie” to rzecz wyłącznie dla mikrocefali, którzy wyznają państwizm (czyli mają w credo m.in. deklarację zaufania w moc sprawczą państwowych instytucji kontrolnych).

    1. Dokładnie!

      Pozwolę sobie na autocytat z relewantnego wpisu Dojenie po włosku:

      „Palmę pierwszeństwa w dojeniu unii dzierżą jednak Włosi którzy z aktywną pomocą własnego ministerstwa rolnictwa zorganizowali jeden z największych przekrętów w historii unii. Współpraca taka nosi modną ostatnio nazwę “partnerstwa publiczno – prywatnego”. W wariancie włoskim chłopi latami całkiem dosłownie doili unię sprzedając mleko dojone od 300 tys. nieistniejących krów. Mimo rygorystycznych euro kontroli, etykietek w krowich uszach, zdalnych chipów w krowich ogonach i Bóg wie czego jeszcze okazało się że co piąta włoska krowa mająca swoje dossier w Brukseli w rzeczywistości nie istnieje, ha, ha, ha.

      Co ciekawsze, hektolitry mleka od nieistniejących krów podobno skądś się nawet fizycznie brały i przerabiane były na gorgonzolę i inne specjały. Skąd się brało lewe mleko? Tego najstarsi nawet contadini nie potrafią wyjaśnić! Wykryto tylko zagadkowy wirus który sprawił iż średni wiek krów w oficjalnych rejestrach włoskiego ministerstwa rolnictwa skoczył nagle do 999 miesięcy, czyli prawie 100 lat. Dzięki oficjalnej długowieczności miejscowych krów włoscy antreprenerzy zgarniali latami dopłaty za krowy dawno już padłe.”

  2. Pracuję w tej samej miejscowości, w której mieści się zakład, w którym wykryto „aferę”. Nie była to ustawka – w tym sensie, że takie praktyki faktycznie miały miejsce w tym zakładzie i bynajmniej nie od wczoraj. Tak przynajmniej ludzie „pod sklepem” gadają, a z okolicy wiele osób tam pracuje i pracowało. Kwestia rozdmuchania tego na skalę międzynarodową: moim zdaniem sprawne służby poważnych organizacji, mających w tym interesy, tak właśnie powinny działać, tzn. wystarczy monitorowanie swojego obszaru zainteresowania i dybanie na najmniejsze potknięcie potencjalnej ofiary/przeciwnika. Ta sprawa jest medialna o zasięgu ogólnopolskim i tylko głupi nie wykorzystał by tego do rozdmuchania afery (międzynarodowej), mając w tym swój interes…A że ogłoszenia o skupie takiego bydła są w całej Polsce, to cóż – można się tylko domyślać, na ile popularny jest ten proceder i czy ten nasz przypadek jest odosobniony, czy nie.

    1. Myślę że nie ma wielu wątpliwości w sprawie samego procederu. Watpliwości są natomiast gdy aferę ujawnia ta sama polskojęzyczna stacja która straciła resztki wiarygodności inscenizując ustawkę z „polskimi faszystami” świętującymi urodziny Hitlera.

      1. TVN zawsze ma interes antypolski i w tym przypadku chyba nie ma praktycznego znaczenia, czy ktoś to zainspirował, czy tylko wykorzystał istniejący proceder – efekt jest taki sam, a i obie sytuacje równie prawdopodobne.
        Mnie ciekawi rola służb sanitarnych. Nawet jeśli sam proceder był naturalnie spontaniczny i nieprowokowany (w co jak najbardziej wierzę – wiadomo, jak tu jest) to trudno uwierzyć w aż takie przeoczenia służb odpowiedzialnych za kontrolę. Albo te służby są aż tak nieudolne i tylko pozorują swoją działalność – co jest kolejnym potwierdzeniem „państwa istniejącego tylko teoretycznie”, albo są aż tak skorumpowane (jak poprzednio) albo aż tak zinfiltrowane i sterowane – przy założeniu, że ktoś istniejący proceder zauważył, czuwał nad nim i w odpowiednim momencie zdetonował. Jak by nie patrzeć – tych służb nie ma lub nie działają.
        W szerszej perspektywie mam tylko jedno pytanie – w jaki sposób w końcu wybić się na niepodległość..?

        1. Yep… Weź otwórz byle jaką knajpę a nie opędzisz się od inspekcji, Sanepidów i innych kontroli. Weź otwórz byle kiosk Ruchu i zrób komuś ksero bez faktury VAT, a nie opędzisz się od kontroli fiskalnych, urzędów skarbowych i kar. A tu wszystko razem, o rzędy wielkości większe i bardziej poważne, i jakoś cicho. Nikt niczego nie wiedział, nie widział, nie badał, nie kontrolował…

    2. Ustawką może być tolerowanie takiej patologii aby w odpowiednim momencie ją nagłośnić. PO-PIS realizuje w Polin program zrównoważonego rozwoju, a w tym mieści się m.in. rosnące opodatkowanie energii i wygaszanie rolnictwa. Miałem niedawno okazję zobaczyć, że np. pisowska TV Republika nazwała protestujących rolników agentami Kremla. Uroczo nie? Tymczasem rząd PiS ma na koncie takie osiągnięcia jak:
      – zwlekanie z walką z ASF, z resztą prawdopodobnie to też ustawka i pretekst do wybijania stada w nieskończoność.
      – wspieranie sadowników na Ukrainie (gdy w tym czasie ci polscy mają problemy)
      – przymykanie oka na fałszowanie w opisie kraju pochodzenia
      – import z Ukrainy gdzie nie są wymagane rygorystyczne normy jakie muszą spełniać polscy rolnicy
      więc protesty są uzasadnione.

      Im poważniejsza sprawa, tym bardziej wyrafinowane narzędzia. Szczytem jest inżynieria geopolityczna gdy napuszcza się jakieś kraje na siebie albo projektuje wojnę światową. np. zorganizowanie Jugosławii wojny domowej poprzedzała długa i żmudna praca agentów CIA którzy straszyli obie strony nieistniejącymi organizacjami nacjonalistycznymi przeciwników. Trzeba było zrobić kilka inscenizowanych pogromów, przekupić kilku kolesi. A potem już samo poszło i tak się ludzie rżnęli, że ciężko to było zatrzymać – czego efektem było zniknięcie dość silnego państwa które w całości było niestrawne. Czasem ustawka nie wychodzi, np. w 2014-15 USA próbowały wpędzić Turcję w wojnę z Rosją, ale ofiary okazały się zbyt sprytne.

  3. Autor zapomniał dodać informacji o imporcie amerykańskiej wołowiny bez hormonów na rynki UE. O tym rozmawiał min. Juncker z Trumpem 25 lipca ubiegłego roku. Spór toczy się o to od dawna, bodaj od 1988. UE nie chce wołowiny z hormonami, USA w odpowiedzi ogranicza import np. serów. Tak sobie gdybam, czy to przypadkiem nie jest szykowanie gruntu pod wejście na rynek poważnego gracza. Taki gracz będzie potrzebował miejsca, które zwolni Polska ze swoją wołowiną z „martwych” krów.

    Aferę odpalił amerykański TVN, konkretnie Superwizjer, a nikt nie wspominał o pani Lucynie Talaśka- Klich która już kilka razy na przestrzeni lat pisała o tym problemie na pomorska.pl

    https://pomorska.pl/chore-krowy-przerabiane-na-kielbasy-to-problem-od-dawna-zamiatany-pod-dywan/ar/13850880#strefa-agro

    1. Mówię – zbyt oczywiste rzeczy są najczęściej oczywiście błędne. Jak rzecz idzie w miliardy to w ogóle przypadków nie ma.

      Dziwi że żadne z mediów nie połączyło afery „urodzin Hitlera” z tą. Aż się prosi. W obu przypadkach chodzi o cios w państwo polskie i w obu przypadkach przez tę samą stację. Rząd najwyraźniej trzęsie gaciami przed namiestniczką Mossbacher…

      1. To prawda, tylko jakie media masz na myśli? Oczywiście chodzi mi o jakieś ogólnopolskiego zasięgu. Każdemu stronnictwu jest ta sprawa na rękę, traci tylko Polska.
        Pani Mossbacher powinna zostać zmieniona na kogoś subtelniejszego, chyba że USA już całkiem ma gdzieś pozory.

      2. @arem

        Skoro mowa o Wafelek SS, to chodzi o amerykański TVN. Amerykański jest główny udziałowiec i to jankeski reżim broni antypolskiej propagandy tej stacji. Widzę, że projankeskie trole całkowicie zignorowały związki TVN z (powstań) Ameryką (spocznij). Tego tematu po prostu nie ma. Za dużo sprzeczności między wiarą a rzeczywistością. Za kilka dekad opancerzony Caterpillar z logo IDF rozwali domek rodzinny, to polski kołtun zrozumie gdzie tkwił błąd.

      3. @franek:”… jankeski reżim broni antypolskiej propagandy tej stacji.”
        Ależ upraszczasz (aż zęby bolą:).
        To że medium jest zarejestrowane w USA albo właściciel ma obywatelstwo amerykańskie nie wynika,.
        że to medium jest „amerykańskie”, czyli podziela poglądy (jak piszesz) rządu USA.

        Przecież TVN jedzie po Trumpie jak po burej suce. I co? Trump to nie Amerykanin i szef amerykańskiego rządu?
        Podział na grupy wpływu i interesu wcale nie przebiega zgodnie z podziałem na narody (czy obywateli).
        Widać to wyraźniej w Polsce (niż USA), bo lepiej orientujemy się w sytuacji.
        Mamy różne grupy interesu i niekoniecznie ich interes jest zgodny z interesem Polski czy Polaków (jakkolwiek rozumianym:).

      4. @HeS

        1. TVN był oficjalnie broniony przez amerykańską ambasador. Nakazała administratorom bantustanu Polin odwalić się od tej stacji. Ambasador to jest rząd – i to w zasadzie zamyka temat, ale jak go jeszcze pociągnę…

        2. w tzw. demokracji realną władzę mają oligarchowie dysponującymi służbami i mediami, a nie politycy.

        3. politycy – pacynki oligarchów są przeważnie słabe, brak im niezależności i posiadają duży elektorat negatywny. To gwarantuje, że pacynka nie zerwie się ze smyczy. Na układy nie ma rady.

        4. Trump to mała kanalia grająca rolę prezia, córcia Trumpa przeszła na judaizm i w ogóle śmieszy mnie ta polaczkowa wiara w dobrego cara Trumpa. Na Trumpie to się przejechali również co bardziej myślący Amerykanie.

        5. Jeśli piszę o polityce jakiegoś państwa, to mam na myśli decydentów a nie dysydentów. Tobie też to radzę – nie będziesz odlatywał w krainę mniemanologii.

        Podsumowując. Wszystkie elementy realnego państwa, począwszy od FED i CIA, idąc przez administrację, a skończywszy na mediach, Googlu i FB – działają jak sprawna maszyna. Jest jasno określony kierunek propagandy ideologicznej, polityki gospodarczej i geopolityki. USA to dobrze nasmarowany monolit, a na potrzeby demokratycznego teatru urządza się ustawki. U nas też takie ustawki lecą na okrągło. PO kłóci się z PiS tylko z tego jednego powodu – nadać koszernej dyktaturze pozory spontanu. Z kolei Komisja Europejska ciągle beszta PiS, ale PiS ciągle jest fanatycznie prounijny, np. Kaczyński nazywał przeciwników UE szkodnikami, politycy PiS pozwalają sobie mówić np. ze krytycy UE to agentura Kremla. Dzięki temu KE ma w Polsce prounijną partię na którą głosują eurosceptycy. Tak się robi politykę, tak się w demokracji rządzi ciemnym ludem.

      5. franek:”działają jak sprawna maszyna”
        Jeśli tak, to niepotrzebnie przedstawiasz tę maszynę jako „siłę sprawczą” i kierownictwo polityki amerykańskiej.
        Skoro w USA jest jak u nas, tzn. jest „grupa trzymająca władzę” (deep state),
        to nie ma co mącić ludziom w głowach przedstawiająć „rząd USA” jako decydentów.
        Bo (w/g mnie) o rzeczywistych decydentach wiemy niewiele.

        Tak na marginesie, to wątpię czy kręgi władzy w USA są takim monolitem jak to przedstawiasz.
        Po wyborze Trumpa ujawniło się kilka w miarę niezależnych ośrodków władzy (Biały dom, Kongres, Pentagon, CIA, FBI).
        A kto (jeśli ktokolwiek:) sprawuje nad nimi realną kontrolę to Bóg raczy wiedzieć.
        Nie bez powodu w administracji amerykańskiej widać „dynamiczne przetasowania” na najwyższych stanowiskach:)

  4. Dzisiaj sie nie wysyla czolgow aby zniszczyc przeciwnika(to zle wyglada w mediach) tylko „odkrywa afere”,odnajduje polskich nazistow” albo „reaguje na lamanie praworzadnosci”(to wyglada w massmediach dla idiotow swietnie).Polakom idzie tak zle bo PO mialo to zupelnie gdzies i nie rozumialo co sie dzieje a PIS poniewaz nie potrafi sie odgryzc i ciagle sie tlumaczy za wszystko.To jest wojna XXI wieku(co nie oznacza ze stare jej formy nie beda powraca od czasu do czasu)ale „nasi” nawet nie wiedza ze ja tocza-nie moga nie przegrac wiec.

  5. Myślę, że prawda jest gdzieś po środku tego co sugeruje artykuł. Ogłoszenia typu „bydło pourazowe kupię” w internecie są, więc coś jest na rzeczy. Po drugie to jest opłacalne i słabo kontrolowane więc nie dziwi, że są chętni na takie oszustwa. Ale z drugiej strony, to łatwy temat do rozdmuchana afery i podkopania naszego rynku.
    Z trzeciej strony, skoro u nas to jest opłacalne, to i za granicą takie procedery pewnie też się zdarzają.

    1. Być może, być może. Ale wiele rzeczy wyglądających na zbyt oczywiste jest często oczywiście błędne…
      To że kombinatorów może nie brakować to jedno. Ale łatwość z jaką trefny towar rozchodzi się po Europie jest mocno podejrzana. Ja bym nie gonił za rzeźniami ale przede wszystkim za pionem kontrolnym, i to nie nawet na lokalnym poziomie ale wyżej. Nie chce mi się wierzyć aby paru lokalnych chłopków wyrobiło sobie pieczątki i jedynie na nich towar rozchodził się po Europie.

    2. Pewnie ze sie zdarzaja-tak samo jak we Francji czy w Niemczech czy gdzie indziej-tylko tam sie te sprawy zamiata sie pod dywan a u nas rozdmuchuje-chcialoby sie powiedziec ze roznica wynika z tego ze Polska jest krajem bardziej cywilizowanym niz poprzednio wymienienione ale wszyscy wiemy ze fakt bycia polkolonia jest powodem bardziej prawdopodobnym.

      1. Bo Polin nie ma żadnej osłony kontrwywiadowczej. ABW to jest chyba tylko po to by wsadzać do więzień krytyków Ukrainy.

  6. Jaką stronę w przeglądarce otworzyć, by po zmianach wyświetlił się stary blog? Musze grzebać w archiwum, 2019 luty, etc. Upierdliwe i zniechęcające. Było dobrze, jest gorzej.
    P.S. „Masywny” wzrost … węgierskiego złota… razi. „Znaczny”, „duży”, ale „masywny”? Wygląda na robota tłumaczącego…
    P.S. Naprawdę ta amerykańska antyrobotowa captcha musi być? Jak reklamy G,oogle… inna kultura, inne zwyczaje… obcy przeszczep, jak np. amw.ay..

    1. 1. „Znaczny” mógłby być ale „masywny wzrost” też się spotyka: grzybem którego masywny wzrost stwierdzono w piwnicy…
      2. Captchę można zmienić ale nie wyrzucić.
      3. Myślę że dostęp do numerów archiwalnych jest w obecnej wersji dużo prostszy niż w starej… 

  7. A nie jest to zwykła zemsta zwolnionego ostatnio głównego lekarza weterynarii? Według starej rzymskiej zasady, że nawet przecięty na pół wąż wciąż potrafi ukąsić?

Comments are closed.