nie. Cze 16th, 2019

Paszporty CBI zagrożone wyginięciem

Po co komu drugi paszport? Bo pierwszy może okazać się niewystarczający! EU nie lubi tego pomysłu bo podobno „deprecjonuje” on unijne obywatelstwa. Nic dziwnego że zaczyna go energicznie zwalczać.

Drugi paszport jest dla inwestora jednym z istotnych elementów globalizowania SIĘ – idei rozłożenia swoich interesów, działalności i życia pomiędzy szereg jurysdykcji, w odróżnieniu od tylko jednej. To nic innego jak rozsądna strategia obronna w dobie rosnącego totalitaryzmu i globalizujących się elit.  Elity bogacą się same w tym procesie  ale resztę wolą trzymać przywiązaną do jednego miejsca i jednego reżimu.  Dużo łatwiej w ten sposób kontrolować masy.

Paszport ma wartość mierzoną tym do czego może się przydać. A że w ogólności przydać się może do wielu rzeczy  jego wartość  waha się od  bardzo wysokiej do pomijalnie małej.   Przykładowo,   legalne paszporty niektórych państw europejskich mają wartość wysoką ponieważ umożliwiają  swobodę podróży,  swobodę  osiedlania się,  działalności gospodarczej i szereg innych przywilejów na znacznym obszarze Europy jaką jest strefa Schengen.  Paszport taki daje też prawo do niektórych świadczeń, serwisów czy opieki konsularnej kraju który go wydał.  Dodatkowo na zasadzie wzajemności  umożliwia on podobne swobody i korzyści  w odniesieniu do szeregu państw i terytoriów  poza Europą.   Wartość paszportu polskiego na tej skali  jest całkiem spora,  zaniża ją jednak upośledzający wymóg wiz amerykańskich.

Paszporty występują w wielu odmianach i najczęściej,   choć nie  zawsze,  łączą się z obywatelstwem (certyfikatem obywatelstwa).  Zaznaczyć trzeba jednak że istnieją zarówno sytuacje w których możliwe jest posiadanie obywatelstwa danego kraju bez  paszportu jak i posiadanie (wariantu) paszportu danego kraju bez posiadania jego obywatelstwa.

Do rozsądnej jakości drugiego paszportu dojść można na wiele różnych sposobów.  Jednym z nich  jest  udział  w tak zwanym programie Citizenship-by-Investment (CBI) danego kraju.  Inwestor dokonuje w jego ramach inwestycji w dane terytorium w zamian za co otrzymuje paszport.  Jest to tzw.  „złoty paszport” (nie mylić ze „złotą wizą”).  W EU programy CIB połączone z obywatelstwem kraju  oferują obecnie 3 państwa.  Na świecie jest takich programów dużo więcej.

Programy CBI mają wiele sensu dla obu stron.  Inwestor  „wkupuje”  się do danego państwa,  stając się najczęściej jego obywatelem i płatnikiem podatków,   wnosząc tym  znaczny wkład  w jego gospodarkę.  Dla inwestora oznacza to cenne poszerzenie marginesu wolności jakim dysponuje i otwiera mu nowe możliwości.  Jak można zgadnąć,  to równocześnie jest jednak solą w oku globalistów dążących do celów zgoła odmiennych  –  do zamknięcia swoich pańszczyźnianych podmiotów w jednej  jurysdykcji i  uzależnienia ich od niej na ile się da.

Do przypomnienia roli drugiego paszportu dla globalnie operującego inwestora,  o czym piszemy w TwoNuggets Newsletter  od lat,  skłaniają ostatnie  wydarzenia.  Wyszło na jaw,  co zresztą specjalną tajemnicą nigdy nie było,  że unijne posokowce weszyły za tą sprawą od dawna i wyszły niedawno właśnie ze specjalnym raportem na ten temat.   Zachęcić Brukselę do działania mogła szybko  rosnąca popularność  idei  „kupienia” obywatelstwa” unijnego  i brak jej  bardziej wpływowych protektorów.  Jak można się było spodziewać,  raport lamentuje że programy CIB  „deprecjonują  unijne obywatelstwa”  (ha, ha, ha – pusty śmiech), służąc generalnie do popełniania wszystkich możliwych unijnych grzechów ciężkich takich jak pranie pieniędzy, uchylanie się od podatków i korupcja.

Widać od razu co boli  najbardziej boli unijnych  totalitarystów.  Nie tykająca bomba krysyzu bankowego w Italii, który w ciągu tygodnia sparalizować może całą unię.   Nie dziejąca się właśnie rewolucja francuska,  zanim przynajmniej żółte kamizelki nie zgilotynują Macrona.  Nie nawet potop milionów murzyńskich „doktorów i inżynierów” do wiszenia na socjalu w środku Europy.

Tym co najbardziej boli  Brukselę  jest garstka majętnych ludzi spoza unii kupujących sobie w niej za miliony miejsce pod słońcem i otrzymujących w procesie tym unijny paszport.  Nic to że Chińczyk zainwestował w to w co mu kazano żywy kapitał,  nie rzadko bezpośrednio w lokalny rynek nieruchomości  czy  w lokalne obligacje.   Nic to że siedząc tutaj  płaci wszystkie unijne podatki przez nos i nie narzeka.    Nie,  najważniejsze jest  „deprecjonuje” unijne obywatelstwo płacąc za nie $1 milion z hakiem!!!    Którego,  naturalnie, nie deprecjonują miliony unijnych paszportów dawanych wspomnianym  „doktorom i inżynierom” za wiszenie na socjalu.   No to kto w końcu jest większym zagrożeniem dla  unii:   parę tysięcy płacących tu podatki Chińczyków z milionem na koncie każdy czy miliony sprowadzanych z Afryki dzikusów, nie płacących żadnych podatków a wiszących  na socjalu bez szans ani chęci na pracę?

Raport EU jest potwierdzeniem  przestrogi że Bruksela w dającej się przewidzieć przyszłości   zlikwiduje programy CBI w krajach członkowskich całkowicie.  Są po prostu zbyt cenne aby były prawdziwe.  Oczywiście zadusi po unijnemu;  najpierw odgórna „unifikacja” kryteriów,  potem dokręcanie śruby,  a na koniec okaże się  że programy te straciły dla zainteresowanych swój sens.  Typowo socjalistyczna unijna paranoja lose-lose,  i lose raz jeszcze bo przecież odtrącony a finansowo niezależny kandydat swój cel zrealizuje i tak,  tyle że poza EU.

Podsumowując:  koniec EU-ropejskich CBI się zbliża.  Może nie dziś i nie za rok,  ale jest na horyzoncie.  Tym większy sens ma drugi paszport spoza euro-kołchozu.  EU-ropejczycy nie powinni się jednak smucić,  a tym bardziej myśleć że obniży to w jakiś sposób wartość ich „pierwszych” paszportów.  Wręcz przeciwnie,  mogą się one okazać cennym wehikułem do zmiany klimatu jeśli  klimat w ich nowym kalifacie,  opanowanym przez „doktorów i inżynierów”,  ociepli się nie do zniesienia.

 

9 thoughts on “Paszporty CBI zagrożone wyginięciem

  1. Za stosunkowo niewielką opłatą, daleką od milionów, można już całkiem blisko, w Szwajcarii, zakupić pozwolenie na pobyt na 5 lat i zostać np. sąsiadem Cynika9. Wystarczy Fr. 50’000 w ręku i wyprawa do sklepu o nazwie Urząd Migracyjny. A jak się do tego urzędu pójdzie z jakimś biznesplanem, może być byle jaki, byle ładnie napisany, to i za darmo można takie pozwolenie dostać. Na prowadzenie biznesu. Tylko potem trzeba go prowadzić, bo pozwolenie zabiorą.
    Z obywatelstwem i paszportem nie będzie już tak łatwo, bo trzeba nauczyć się mówić gwarą lokalnych górali i nie sprzedać im za dużo badziewia podczas robienia interesów z nimi, bo w małych miejscowościach sąsiedzi mają sporo do powiedzenia w temacie przyznawania obywatelstwa i mogą być pamiętliwi. No i parę ładnych latek to trwa, w zależności od kantonu. Bo tam wszystko jest „w zależności od kantonu”.

    1. Dużo wcześniej będzie na to już za późno… To jest trochę jak złoto – kwestia ostrożnego planowania rozłożonego w czasie, nie doraźnego kupna gdy naprawdę trzeba bo takiej opcji może nie być.

  2. Od lat ten temat propaguje niejaki Simon Black na portalu sovereignman . com /second-passport/
    Jest to jego zdaniem, jeden z kilku punktów strategii przetrwania we współczesnej globalnej wiosce, naznaczonej infiltracją hipokrytów z land of freedom, przede wszystkim.
    Do zastanowienia i analizy, bo kierunków jest wiele, a sprawa nie jest przesadnie droga nawet dla Polaków.
    Pozostaje kwestia odpowiednio dużej determinacji, by trafić np. do Indonezji, gdzie za stosunkowo niewielką lokatę można otrzymać najpierw czasową, a potem stałą rezydencję.
    Niby łatwe, ale proszę spróbować…

    1. „Niby łatwe, ale proszę spróbować…”

      Jak rozumiem, kryje się za tym jakiś niejawny problem. Czy mogę prosić o rozwinięcie, zanim spróbuję i przekonam się, że straciłem kawałek swojego życia na eksperymenty? Nie mam problemu z uwierzeniem w różne siły – byłem ofiarą kilku zakulisowych układów, których oficjalne ujawnienie skazało mnie na łatkę schizofrenika. ;]

  3. „przypomne iz wiekszosc chinskich „biznesmenow” to czlonkowie chinskiej parti komunistycznej.” to jest urban legend taka jak to ze Chinski szajs jest duzo gorszy od innego szajsu. W Chinach biznesmenow jest 10x wiecej niz czlonkow parti wiec sama matematyka przeczy tym powielanym glupotom. Pozatym spora czesc czlonkow partii to emeryci.. oni nic nie musza.. zyja jak paczki w masle iobote maja w duzo wiekszym powazaniu niz w poslce „emerytowani” policjanci czy inne ubecki mendy.
    .”Zlote paszporty” to taka uboga wersja paszportow dyplomatycznych ktora pozwala czlonkom elit wylgac sie od przestrzegania prawa”.. od kupowania sobie pozycji ponad prawem sluzy ZLOTO a nie zlote paszporty – tak bylo jest i bedzie. Taki paszport to jak zegarek o wartosci dobrego samochodu – sluzy za oznake statusu i potwierdza stan majatkowy a nie jest zadnym narzedziem.

    1. Kolega Piotr34 wykazuje mocną żarliwość poglądów, ale na żarliwości przeważnie kończy. Jeśli drugi paszport ma chronić eliciarza przed odpowiedzialnością, to wyłącznie w trybie ucieczki – gdy traci pozycję w strarej ojczyźnie, a nowa „ojczyzna” nie uznaje ekstradycji do starej.

  4. ” To nic innego jak rozsądna strategia obronna w dobie rosnącego totalitaryzmu i globalizujących się elit. ”

    Nie.Wiekszosc tych drugich paszportow maja wlasnie przedstawiciele elit co powoduje ze podczas gdy sami biora udzial w ustanawianiu totalitaryzmu i wysokich podatkow w swoich krajach to potem daja noge do miejsc bardziej przyjaznych-a juz Chinczykow dotyczyc to szczegolnie bo przypomne iz wiekszosc chinskich „biznesmenow” to czlonkowie chinskiej parti komunistycznej.”Zlote paszporty” to taka uboga wersja paszportow dyplomatycznych ktora pozwala czlonkom elit wylgac sie od przestrzegania prawa(w koncu ilu tzw.szarych obywateli ma chocby cien szansy czy to na paszport dyplomatyczny czy „zloty”?-niemal nikt ale czlonek KPCH czy dyktator z Afryki jak najbardziej).

    1. @piotr34:”Wiekszosc tych drugich paszportow maja wlasnie przedstawiciele elit”
      To zależy. Więcej paszportów mają zwykle ludzie bogatsi (z klasy średniej, niekoniecznie z elity).
      Niejaki Cejrowski ma kilka paszportów, a żartuje(?) że ma po komunie „syndrom ucieczkowy”.
      To trochę jak rozbitek morski, który po uratowaniu, przez resztę życia ma zawsze przy sobie jakieś kanapki.
      Ta przypadłość ma chyba jakąś medyczną nazwę.

Comments are closed.