sob. Wrz 21st, 2019

Emigracja za socjałem

siła przyciągania darmowych euros

W niedawnym wpisie wysunęliśmy tezę że albo padnie  rozwinięty socjał  w Europie albo  gloryfikowana  idea „swobodnego przepływu” wszystkiego w ramach euro imperium.

Ludzie od dawna emigrowali za pracą.  Ze swobodą podejmowania pracy gdziekolwiek przez poddanych imperium trudno się nie zgodzić.  Niech sobie pracują gdzie chcą.  Cóż bardziej pozytywnego niż bezrobotny bułgarski docent habilitowany podejmujący pracę w Niemczech czy UK? W jednym kraju bezrobocie zmniejsza się o 1, w drugim zapełniony zostaje wakat. Win-win, każdy zadowolony.

Problem w tym że rozrośnięty do granic możliwości zachodni socjał, o ile w ogóle myśli to wolno, dając się zawsze zaskoczyć prawu Murphiego. Nie bardzo na przykład przewidziano co robić w sytuacji gdy główną atrakcją ściągającą imigrantów do jakiegoś kraju jest nie praca ale sam socjał, który z pracą wspólnego wiele nie ma. W końcu większość ludzi pracuje za szmal i jeżeli ten jest gratis to po co praca?

Z tymi którzy autentycznie pracują jest akurat pół biedy ponieważ istnieje pewnego rodzaju balans między składkami z jednej strony a świadczeniami z drugiej. Najbardziej jaskrawe ekscesy, w rodzaju jednego tureckiego pracownika utrzymującego z niemieckich zasiłków tłum dzieciaków plus harem żon pod Ankarą, ukrócono już dawno.

Jak to jednak w socjalizmie, jedno rozwiązanie generuje pięć nowych problemów,  jak chociażby ostatnio ten z napływem nowych imigrantów z Rumunii i Bułgarii. Obywatele imperium mogą na przykład przyjechać do Niemiec, bez żadnej pracy, i o ile jest to ich oficjalne miejsce pobytu to mogą zacząć drenować z miejsca niemieckie zasiłki na dzieci. Ale pod niemieckim socjałem tika jeszcze poważniejsza bomba zegarowa bo komisja EU naciska że przysługiwać im musi również socjał z programu  Hartz-IV. Sprawa jest w sądzie. Jeśli prawo unijne przeważy to czteroosobowa rodzina bułgarska otrzyma dodatkowo po około €391 na głowę, zasadniczo za posiadanie tejże na karku, nie za nic innego.

€1600 na rodzinę w Niemczech może nie wydawać się wiele, ale z setką innych asyst socjalnych i dopłat może to być dużo  bardziej atrakcyjne niż wegetowanie w Bułgarii. Dla mas kombinatorów i niżej kwalifikowanych jest to raj na ziemi, wszystko na koszt podatnika niemieckiego. No i co z tym fantem robić?

Zamknąć granice? Nie można, mamy integrację. Zabronić się osiedlania obcym? To dyskryminacja. Zrobić socjał „tylko dla Niemców”? To nie tylko źle się kojarzy ale jest też zakazanym rasizmem. A może socjał „tylko dla pracujących”? To kojarzy się lepiej, tyle że ci pracujący akurat problemem nie są.

Zostanie więc prawdopodobnie po staremu. Obok żywienia socjałem tych imigrantów którzy są już na miejscu drugie tyle kasy wyśle się do kraju ich pochodzenia na różne programy „walki z bezrobociem”, aby przynajmniej ograniczyć dopływ dalszych. Połowa z tego rozkradziona zostanie przez lokalnych kacyków rozdzielających te środki.

Zanim w pewnym momencie zachodni socjał dojdzie do ściany finansowo próbował będzie wszystkich możliwych sztuczek, za wyjątkiem tej  jednej – pokojowego zwinięcia się ze sceny.  Dania ludziom zarobić tyle ile są warci na wolnym rynku, i niech się każdy sam troszczy o swoje dzieci, swoje żony, swoje haremy, swoich lekarzy czy swoje ubezpieczenia. I niech się wtedy każdy osiedla gdzie się mu podoba, choćby w namiocie czy pod mostem.  Byle na własny rachunek a nie na rachunek innych.

 

.

30 thoughts on “Emigracja za socjałem

  1. Tak, to prawda, pan Słomski trochę abstrahuje, ale ma też pewien punkt.
    Wskazuje nam co się tak naprawdę dzieje w polskiej polityce. Kiedy wejdziemy na stronę internetową Słomskiego widzimy do czego dopuścił się nasz rząd.
    Czy nie uważacie, że członkowie rządu, odpowiedzialni za zadłużenie naszego kraju powinni zostać publicznie powieszeni?
    Tak jak to zrobili w Afganistanie.
    Przecież, jeśli są w rządzie prawdziwi patrioci a nie zdrajcy, powinni wiedzieć że przez zadłużanie kraju sprzedają naszą ojczyznę.
    Jak to kochać kraj prowadzony przez zdrajców?

    1. A mi się wydaje, że może publiczna egzekucja byłaby wykorzystana w nieodpowiedni sposób, ale jakby zrobić tak jak islandczycy, którzy wymusili odejście całego rządu, bo był do bani, i powołali nowy. Prawda jest taka z tymi naszymi politykami, że wszyscy są z tej samej gliny. Trzeba by wypieprzyć każdego polityka, łącznie z posłami i najmniejszymi ludkami mającymi związek z polityką i ich doradcami(swoją drogą w większości profesorami- hahahaha, chyba rozdawali na jakimś festiwalu tytuły) i ponownie dopuścić świeżych ludzi i od samego początku trzymać ich na krótkiej smyczy. Nie sprawdzasz się, odchodzisz od koryta i zakaz wstępu dożywotnio. Bo taki wybór jak dzisiaj mamy, to żaden wybór.

      A do patriotów im daleko, jakby zarabiali najniższą krajową i dalej tam chcieli siedzieć, to wtedy bym się zgodził, że patrioci, w przeciwnym razie…

      Pozdrawiam!

  2. Zauważyłam że ta strona Słomski ma bezpośrednie połączenie z centralnym bankiem USA i pokazuje na żywo dług państwa. Ma też takowe połączenie z naszym bankiem.
    Może to FBI?

    1. Takie obliczenie „długu” można sobie dżawaskripcie zrobić w pół godziny. Wystarczą proste dane z GUSu.

      Nie oczekujesz chyba, że jakiekolwiek wyliczenia tzw. długu publicznego (nawe te „oficjalne”) są prawdziwe?

      1. Licznik długu jest niepotrzebnie przygnębiający. Nie lepiej aby np. banki wyszły z licznikiem tego co zarabiają? Biegłby jeszcze szybciej i to w dobrą stronę… 😉

        1. Moim zdaniem obydwa liczniki dorównują sobie nawzajem poziomem abstrakcji 🙂 Niech lepiej każdy założy sobie własny licznik tego, ile zarabia obracając własnym kapitałem.

          Pozdrawiam!

  3. Witam troszkę nie w temacie ale przeniosłem się od Dox-y bo już nie mogłem wytrzymać
    komentarza nie można nawet wystawić . A teraz poważny dealer kruszcu chce aby mu płacić
    za prognozy 🙂 Uśmiałem się troszkę .
    sami oceńcie
    https://slomski.us/
    Pozdrawiam teraz tu będzie mój nr 1

    1. Drogi kol. Słomski nie od dzisiaj rozbawia niekonwencjonalnymi rozwiązaniami… 😉 Najwyraźniej nie chce aby jego prognozy dostały się w ręce kleru katolickiego… 😉

      Nas rozbawił niedawno zarzutem „dezinformacji” pisząc zaraz pod tym cyt. „nadal mam w ofercie najtańsze srebro inwestycyjne w Europie”. Gdyby miałoby to cokolwiek wspólnego z prawdą to byłby od dawna naszym preferowanym dostawcą.

  4. A w UK wystraszyli się na serio najazdu Bułgarów i Rumunów i obiecują, że od kwietnia tego roku jak ktoś nie pójdzie do roboty to nie będzie mógł dostawać „housing benefit”: .

  5. @m
    Ostatnio rozmawiałem z młodym magistrem ekonomii, który na pytanie czym jest pieniądz, był w stanie tylko odpowiedzieć ‚pieniądz jest środkiem wymiany’, gdy chciałem dowiedzieć się więcej usłyszałem ‚są różne modele na temat pieniądza’. Na pytanie jakiej szkoły ekonomicznej jest zwolennikiem odpowiedział ‚wszystkich po trochu’. A na prośbę żeby wymienił kilka, obraził się na mnie i powiedział że czuje się zaszczuty.
    Tragedia!
    Nie każdy musi mieć wolnorynkowe poglądy ale każdy ekonomista powinien znać różne szkoły ekonomiczne ich zalety i wady, chociażby w subiektywnej ocenie. Czego w takim razie oczekiwać od zwykłych ludzi.
    Socjalistyczne ogłupianie medialną nowomową niestety zawsze przynosi skutki. Przykładów jest mnóstwo nie tylko w ekonomi. Dlaczego w mediach mówi się o ‚PUBLICZNYCH pieniądzach’ a nie ‚pieniądzach PODATNIKÓW’, albo o inflacji jako o wzroście cen a nie zwiększeniu ilości pieniądza. Ludzie nie zdają sobie sprawy że rząd nie ma własnych pieniędzy tylko rozdaje cudze czyli NASZE pobierając przy tym sute prowizje za każdą operację. Niestety takie coraz bardziej ogłupiałe społeczeństwo wybiera coraz większych populistów do rządu. Można by napisać wiele ale szkoda słów – Huxley miał rację.

    1. Ciężko znaleźć kogoś bardziej umogiego duchowo niż faceta w czarnej sukni, tak samo trudniej znaleźć kogoś mającego słabsze pojęcie o ekonomii, niż człowieka po ekonomii, który jest albo przeszkolony do tego, żeby liczyć jakie składki należy płacić lub do bycia sprzedawcą w banku.

      1. Ciężko znaleźć kogoś bardziej ubogiego duchowo niż faceta, który myśli że wie gdzie szukać ubogich duchowo.

    2. Z magistrem ekonomii nie dogada się zwykły człowiek. To inny poziom umysłowy.
      Zanim został magistrem musiał zdać maturę na piątkę. Musi być geniuszem z matemytyki i znać biegle język angielski żeby jego podanie na uczelnię wyższą było rozpatrzone.
      Następnie, przez 5 lat mordercza nauka. Taki magister z marketingu, co tylko zna CEO, PHP, HTML, ASP, CSS nie może nawet podskoczyć ekonomiście. A co dopiero magister hotelarstwa albo magister turystyki?

      1. Odwrotnie – takiemu magistrowi marketingu który tylko zna odpowiedniego CEO, to żaden ekonomista nie podskoczy!

    3. A ja chciałbym odpowiedzieć sm dlaczego mówi się o inflacji jako o wzroście cen, a nie o zwiększaniu środka płatniczego. Ponieważ po części to jest prawda, przecież jedno z drugim jest powiązane, a o ile lepiej jest oddalić winę od siebie, i krzyczeć, że się walczy z inflacją i wzrostem cen dla biednych rodaków, niż powiedzieć, że „w tym roku nas nie poniosło i drukneliśmy mniej niepotrzebnej kasy niż rok temu, więc cieżcie się, że ceny nie wzrosną tak mocno, a w przyszłym roku zobaczymy jak to wyjdzie..” a jeszcze lepsze zakończenie „a w przyszłym roku będzie inny rząd i rozsnące ceny to ich wina”

  6. no tak ale co robić jak ludzie(nawet wykształceni) są opętani duchem socjalizmu do szpiku – chcą płacić na meneli no i zmuszają innych, ponadto nazwanie socjalisty ekonomicznym durniem/ nic nie daje bo to czerwoni bawią się w demokracje – wygrywają i pasożytują…..przecież niedługo opodatkują lub zabronią kiełbasy z grilla
    wniosek: szlag mnie trafia że młodzi dają się nabrać na socjalne hasła – no tak ale jak na uniwersytetach kształci się tylu magistrów ……….

  7. Turystyka zasiłkowa to taki wdzięczny temat, a tymczasem…
    Badania przeprowadzone w UK wykazały, że emigranci wpłacają w formie podatków do fiskusa średnio 30% więcej niż pobierają w formie zasiłków. Co ciekawe, rdzenni Brytyjczycy pobierają o 11% więcej niż wpłacają…
    Wychodzi więc na to, że ci źli emigranci finansują socjal w bogatych krajach…

    1. No pewnie, przecież w przeciwnym razie nikt by ich nie wpuszczał. A przy okazji ilu cwaniaków zrobi karierę na nastrojach anty-imigranckich i anty-socjalnych?

    2. Ale artykuł chyba „piętnuje” nie tyle emigrantów pracujących (ci jak przeczytałem nie stanowią problemu) – co tych co emigrują TYLKO albo GŁÓWNIE po zasiłek?
      Szkoda, że Ci pracujący emigranci nie finansują socjalu w swoich biednych krajach (np w PL). Ciekawe czemu.

  8. @Cynik9

    No i co z tym fantem robić?

    Odpowiedz jest banalnie prosta. Podniesc zasilki z 391 ojro/glowe do 1500 ojro na glowe i dolozyc dodatni mechanizm sprzezenia zwrotnego w postaci dodatkowych doplat w wysokosci 100 ojro za kazdego nowego sciagnietego do Niemiec imigranta. Te 100 ojro moze byc oczywiscie i dla sciagajacego i sciaganego. Jestem przekonany, ze takie postepowanie doprowadzi do szybiego rozwiazania problemu.

  9. Obroty Chińskim Juanem rosną!
    Informacja od XXX: „Rozliczenia w walucie CNY (waluta Chińskiej Republiki Ludowej)

    Szanowni Państwo
    W ostatnim czasie obserwujemy dynamiczny wzrost znaczenia rozliczeń w walucie CNY (Waluta Chińskiej Republiki Ludowej).
    W październiku 2013 w juanie (CNY) rozliczanych było 8,7% międzynarodowego handlu natomiast rok temu udział juana wynosił jedynie 1,89%. Co oznacza, że obrót w CNY wzrósł z niecałych 2% do prawie 9% wciągu roku i dalej wykazuje tendencję rosnącą.

    Bank obserwując trendy oraz fakt ograniczonego dostępu do tej waluty w Polsce wprowadził od 22.11.2013 dla Klientów Korporacyjnych Banku obsługę pełnego rozrachunku w “CNY“ dodając możliwość otwierania rachunków w walucie CNY (juanie renminbi).

    Dzięki tej nowej/pełnej ofercie […] Jesteśmy jednym z 4 banków (XXX, XXX, XXX, XXX) umożliwiających całościowe […].”

    ———————
    MODERACJA: Świetnie, tylko co to ma to wspólnego z tematem wpisu? Bank chcący się zareklamować kontaktuje nas bezpośrednio.

    1. Phi! Teraz to mnie możecie gdzieś tam cmoknąć. Jak parę lat temu przewidziałam to zjawisko i pytałam w bankach o rachunek denominowany w renminbi, toście robili sarnie oczy „ale po co to pani”. Poza tym klientów detalicznych nadal nie obsługujecie. Detalista to dla Was wciąż dojna krowa do wciśnięcia jej kredytu. I można by tak długo, tylko: 1- po co, 2 – i tak nie trafi, 3 – innych PT Czytelników przepraszam za offtop (także swój).

      —————-
      MODERACJA – post nie wiąże się z tematem i jedzie po bandzie z zaimkami osobowymi. „Cmokanie” się z bliżej nie zidentyfikowanymi „onymi” niech lepiej pozostanie prywatną sprawą drogiego czytelnika. Proszę zapoznać się z regulaminm przed powtórnym zabieraniem głosu tutaj.

      1. Regulamin czytałam już dawno temu. Aprobuję go, czego wyrazem jest udział w dyskusji.
        Co do chińskiej waluty – dawno już temu zianteresowała mnie jako iwnestycja alternatywna. W PL trudno ją zbyć, ale na PL świat się nie kończy. Jest to wprawdzie pieniądz papierowy, ale stanowi jakby przeciwwagę dla innych papierowych, np. dolara czy euro. W dodatku jest to pieniądz kraju, który skupuje złoto. To chyba może mieć wpływ na „wartość waluty”? Z drugiej strony to pieniądz kraju komunistycznego (czyt. wymiana może nas trafić byle której nocy a wtedy zamiast waluty mamy eleganckie małe obrazeczki). Emitent jest krajem komunistycznym z jakąś formą kapitalizmu a bez socjalizmu, to chyba też ma wpływ na walutę?
        Te i inne zagadnienia związane z chińskim juanem nurtują mnie od dawna. W polskiej blogosferze nie ma z kim na ten temat porozmawiać. Wiem, wiem, że „dwagrosze” to złoto (dosłownie i w przenośni). Jednakowoż juan jako waluta trzymana zamiast innych „tradycyjnych” walut??? Jako sposób na zadołowanie nadwyzek PLNów lub euro, zwł. gdy nie ma dostępu do kruszców w rozsądnej cenie a juan sam wchodzi w ręce?? (W sensie „iwnestycje alternatywne i nietypowe”)
        Te tematy interesują mnie po prostu. Wkurza mnie za to głupota banków, które nie wychodzą przeciwko potrzebom inwestora. Klimat;) tu taki, że inwestorom wieje piach w oczy, TAKŻE ze strony instytucji/firm, które na inwestorach się bogacą! Nie wiem czy to socjalizm, czy tylko głupota. Ale to znowu odrębne zagadnienie (poruszane tu w innych wątkach).
        A cmokanie? Cmokanie to figura retoryczna;).

        1. W polskiej blogosferze nie ma z kim na ten temat porozmawiać… głupota banków, które nie wychodzą przeciwko potrzebom inwestora

          Doceniam wizytę… 😉

          a) rachunki juanowe w bankach są IMO kwestią czasu. Wg informacji którą zamieściłeś możliwość taka w PL już istnieje, przynajmniej a sferze firmowej. Co do aspektu „inwestowania” to banki chyba lepiej zrobią będąc konserwatywne, IMO. Jak pójdą na żywioł to efekty tego będą z czasem takie jak z szeroką dostępnością CHF kiedyś…

          b) inwestorzy mają do dyspozycji obligacje juanowe wydane poza Chinami, z dosyć wysoką rentownością. Łączy się z tym jednak pewne ryzyko emittenta. Będzie o tym artykuł w TwoNuggets Newsletter.

          c) pozycja w juanie czy w obligacjach z uwagi na stałą aprecjację juana względem dolara ma jednak spore ryzyko, IMO. Gospodarka chińska spowalnia, Chiny wznowiły zakupy obligacji dolarowych a kto wie czy masowy import złota tez nie ulegnie zahamowaniu. Wygląda na to że pewien etap się kończy. Ergo – perspektywy dalszej aprecjacji juana względem $ w najbliższym czasie nie są tak jasne jak były wcześniej. Aktualnie Deutsche spodziewa się w 2014 odwrócenia trendu.

          1. O! Dzięki za materiał do przemyśleń. Czyli jeśli nabyłam juany dawno temu, gdy nikt ich nie chciał;), to być może nachodzi czas ich sprzedaży, bo nawet juan nie będzie zyskiwał wiecznie. O widzisz… przeczytać, rozważyć, przeanalizować…

  10. Dziwne że nie wpadli na dość prosty pomysł, pracuj i płać podatki np przez 3 lata a dopiero dostaniesz socjal.

    1. Ja bym dodał, że socjał dawać przez ograniczoną ilość czasu, np 6 mies. Przez ten czas nie można odrzucać propozycji pracy, choćby przy sprzątaniu chodników miejskich. W przypadku stadka dzieci na utrzymaniu państwa nie ma innej możliwości niż tylko nie dawać pieniędzy. To jakieś dziwne podejście, że w ogóle ktoś śmie wołać o dofinansowanie rodziny wielodzietnej, becikowe i tym podobne. Jaka w tym dyskryminacja, że społeczeństwo nie życzy sobie płacenia na, za przeproszeniem, dzieciorobów? Jak kupię 5 samochodów, to też mam dostać dofinansowanie od gminy, bo mnie nie stać na OC?

Comments are closed.