JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 01.03.09

Banki centralne nie drukują pieniędzy

bo nie muszą

Drukuje je dla nich Giesecke & Devrient, ha, ha, ha.

Giesecke & Devrient jest solidną niemiecką firmą pod Monachium. Coś widocznie musiała robić super solidnie skoro firma egzystuje nieprzerwanie od, bagatela, 156 lat. W turbulentnej europejskiej historii jest to osiągnięcie znaczne. Firma prosperuje doskonale, zwiększając znacznie inwestycje kapitałowe w środku recesji i kryzysu finansowego. W zeszłym roku obroty wyniosły ponad 1.5 miliarda euro. Czysty zysk firmy na tym był rzędu prawie 100 milionów euro – umiarkowany ale niezwykle stabilny. Chciało by się powiedzieć – gwarantowany.

I nic w tym dziwnego. Zysk jest gwarantowany dlatego że praktycznie gwarantowane jest 2/3 biznesu Giesecke & Devrient. Giesecke & Devrient jest bowiem w biznesie drukowania pieniędzy dla rządów i banków centralnych. Śmiejemy się często z banków centralnych że “drukują pieniądze” z powietrza, debazując tym wartość waluty. Czytelnicy jednak wiedzą że jest to oczywiście przenośnia. W rzeczywistości drukuje je dla nich Giesecke & Devrient i paru innych wysoce wyspecjalizowanych drukarzy.

Przy obecnym kryzysie, rządowe bailouty i stimulanse – wszystkie oparte na papierowym pieniądzu bez pokrycia – gwarantują Giesecke & Devrient świetlaną przyszłość i świetnie prosperujący biznes. Prywatni akcjonariusze drukarni z pewnością zacierają ręce i zapalają sobie Cohibę Esplendido. Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce na przetrwanie kryzysu niż pozycja akcjonariusza kompanii w biznesie drukowania pieniędzy dla rządów. Z tłustą dywidendą, zupełnie niezależną od fluktuacji na rynkach, i z równie tłustym portfelem zamówień.

Szczególnie intratne staje się to wtedy gdy firma odkryje żyłę złota w postaci reżimu w autentycznej potrzebie. To jest, potrzebującego nie tyle może pieniędzy ile znacznej ilości banknotów, że tak powiemy, “na wagę”. Oczywiście żaden prowadzący w miarę rozsądną politykę monetarną reżim nie dorówna w tej mierze Zimbabwe. Pisaliśmy o tym wielokrotnie na blogu DwaGrosze. Szalona hiperinflacja którą prezydent Mugabe tam rozpętał stworzyła z tego kraju wymarzonego klienta Giesecke & Devrient.

Nic dziwnego że jak szalony kręcił się również biznes. Jak donosił niedawno wścibski The Sunday Times w marcu zeszłego roku Giesecke & Devrient (G&D) dostarczał banknoty do Zimbabwe w tempie 170 bilionów dolarów zimbabweńskich co tydzień, inkasując przy tym tygodniowo 382 tysięcy euro. Wow! Wartość rynkowa tych bilionów była, wg naszego kalkulatorka, tylko czterokrotnie większa niż to co kraj płacił za ich druk. Aż się boimy wliczyć do tego jeszcze koszty czarteru…

Tabelka obok (kliknąć dla powiększenia) przedstawia rozwój kursu dolara zimbabweńskiego do amerykańskiego w przeciągu zaledwie dwóch lat publikowania blogu DwaGrosze. Jeżeli za kolejne dwa powrócimy do tematu jest pewna szansa że cały wpis będzie musiał się zmieścić w lewy margines – bo tabelka z zilionem zer wypełni cały środek. Przyznajmy jednak że nie jest to szansa szczególnie duża – koszt druku i transportu takiej masy papieru zapewnie wcześniej przewyższy jej wartość, ha, ha, ha.

Wszystko co dobre jednak ma swój kres. Wygląda na to że i bonanza Giesecke & Devrient z Mugabem dobiegła końca. Skala biznesu produkowania fiat money dla politycznie niewygodnego reżimu po drugiej stronie globusa zaczęła powoli ambarasować kanclerzową Merkel. Czemu się zresztą nie dziwimy. Bogaty niemiecki krwiopijca drenujący biedny afrykański naród nie kojarzy się jakoś najlepiej. Bardziej dziwi że współrządzący socjaliści tak długo przymykali oko na ten odrażający przypadek neokolonializmu. A to pewnie z uwagi na związkowych bonzos w podejrzanie licznej bo liczącej aż 9000 ludzi załodze firmy.

Na szczęście niedopatrzenie to w końcu nareperowano. Pamiętając o swoich innych rządowych klientach i o ich rosnących potrzebach w tej dobie bailoutów & i stimulansów Giesecke & Devrient skorzystał z dyskretnej sugestii własnego rządu. W połowie 2008 roku firma zawiadomiła że kończy druk banknotów dla Zimbabwe. :-(

Nie wątpimy że o nowego klienta do wzięcia konkurencja Giesecke & Devrient podrzynała sobie gardła…

©2009 cynik9

Share

16 komentarzy do: Banki centralne nie drukują pieniędzy

  • kuka

    Przy swoich planach to może Kulczyk Holding powinien to kupić..

  • theredel

    Heh, a ja się tu zastanawiałem w jaki biznes zainwestować…Gdzie można kupić akcje tej drukarni?

  • Jan

    Coś tu nie pasuje. Przy 382000 euro tygodniowo każdy z pracowników dostawałby max 180euro miesięcznie.

  • Jan

    Coś mi nie pasuje.
    382000 euro tygodniowo na 9000 osób daje jakieś 180 euro miesięcznie wypłaty.

  • yanosh

    Drogi Cyniku,

    około miesiąca temu rząd Zimbabwe skreslił 12 zer z waluty (rezem 26 w 2 lata)
    Ile milionów Najnowszych Dolarów Zimbabwe kosztuje dziś grosz, nie wiadomo.

    Ale przecież juz Kopernik przewidział że takie drukarnie będą najlepszymi biznesami.

  • Anonymous

    Z cygar wolę Trinidad Reyes, ewentualnie Cohiba Siglo II. Nie wiem cyniku dlaczego tak się uparłeś na tą Esplendido. Myślisz, że większość bankierów krwiopijców buchci tylko Esplendido? ;)

  • Anonymous

    Nie pytajcie skąd wiem, bo nie mogę tego powiedzieć, ale NBP po raz pierwszy od kilku lat zamówił dodrukowanie banknotów 200 zł na kwotę ok. 5,5 mld zł. Pierwotnie termin realizacji miał być w 3 kwartale, ale teraz chcą przesunąć na 2 kwartał.

  • Peter

    Właściwie jaki to ma sens?:
    Japonia rozdaje kasę.
    U mnie na Tajwanie już to zrobili – każdy w ubiegłym miesiącu dostał po 3600 tutejszych dolarów – są niebieskie a nie zielone, a ta kwota w przeliczeniu to ok 380PLN.

    Skończyło się tak, że duża część ludzi rzeczywiście przeznaczyła tą kasę na – jak to się mówi – rozkurz. Błyskawicznie na mieście pojawiły się oferty typu “weekend dla dwojga za 3600$” i w przemysł ani żadną produkcję ta kasa raczej nie poszła.

  • RG

    Pewnie wzmiankowana firma już nie musi drukować dla Zimbabwe, bo ma lepszych klientów. Szykuje się duży kontrakt na dodruk funtów.

  • cynik9

    Dzięki {panamericanie} za ten wysokiej jakości link. Wysokiej jakości jest również następująca po nim dyskusja którą warto przeczytać. Jeden z jej uczestników oddaje dokładnie zdanie cynika9 o tym wszystkim:

    wallstreet is like a bunch of retarded monkeys and this algorithm was like magic wand. the monkeys went all ape$hit with wand and eventually wiped out everything.

    ;-)

  • Zemekis

    Za The Wall Street Journal

    “(..)EBI pożyczy Polsce nawet 4 mld euro

    Prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego Philippe Maystadt zapowiedział po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem w Brukseli, że EBI pożyczy Polsce w 2009 roku 3,5 do 4 mld euro. W ubiegłym roku pożyczyliśmy Polsce 2,8 mld euro, zamierzamy w tym roku zwiększyć tę kwotę. To nie są pieniądze na ładny uśmiech, tylko na konkretne projekty – skomentował to polski premier. Chodzi o finansowanie projektów infrastrukturalnych – w tym drogowych i autostradowych. (..)”

    Klątwa Gierka czy co? Obracają tym tuskaczem wlewo i prawo, kręcą nim jak chcą a ta ryża niemota łyka wszystko, nasz on czy już ich, czy nasz kiedykolwiek był? Eh, białko się ścina jak pomyślę,… no właśnie lepiej chyba w naszym kraju nie myśleć.

    “To nie są pieniądze na ładny uśmiech, tylko na konkretne projekty” – po prostu ręce opadają, co za elokwencja i uzasadnienie…

  • Anonymous

    @Panamericana
    dzieki za linka, super materiał.

    a co do przyczyn.. ten model posłużył (fatalnie napojony bzudrnymi danymi) tylko obliczeniom jak “bez ryzyka” inwestowac tani FIAT money FED’u :).

    Sam model rzeczywiscie by tego nie dał…

    george

  • konserw

    A tu sam Sarkozy przyznaje, że euro jako takie (bez wspólnego europejskiego rządu gospodarczego) jest bez sensu.
    3:40 na filmiku http://www.youtube.com/watch?v=uSe_be1N8ZQ

  • Arkadiusz Karpiński

    @Panamerica

    Kokos melon! śietna lektura, dzięki za linka:) Moim zdaniem trafnie ustrzelone jedno ze źródeł obecnego kryzysu. Praprzyczyn szukałbym mimo wszystko w polityce kształtowania kosztu pieniądza przez FED.

  • Panamericana

    Recipe for Disaster: The Formula That Killed Wall Street(?)

    http://www.wired.com/techbiz/it/magazine/17-03/wp_quant