W obronie powszechnej służby wojskowej

Nie ma już rzeczy absolutnie wykluczonych na tym świecie! Ostatnią z nich była nieprawdopodobna możliwość aby cynik9 wsparł kiedykolwiek ideę powszechnej służby wojskowej. A jednak stało się…

Otóż służba taka może mieć głęboki sens – ale tylko w pewnych okolicznościach. Źródłem inspiracji jest tutaj Szwajcaria i jej system obrony terytorialnej. Każdy Szwajcar w wieku od X do Y ma obowiązek odbyć regularne przeszkolenie wojskowe. Sprowadza się to rozłożonej w długim czasie kilkunastu lat czynnej styczności z armią i z bronią w wymiarze kilku tygodni w roku. Rok w rok. Nie jest to więc sprawa kompletnej przerwy w życiorysie zwieńczonej ostatecznym zwolnieniem do cywila. Jest to raczej sprawa pewnego dualizmu funkcji – obok wszystkiego innego obywatel służy regularnie krajowi w interesie jego obrony. I to bez żadnych żartów – ma cały czas broń w domu pod łóżkiem i jeśli trzeba łapie się za nią i się stawia. Tam gdzie potrzeba.

Oprócz walorów ściśle militarnych tego typu służba ma szereg innych, trudniejszych do zdefiniowania ale nie mniej ważnych. Przede wszystkim podkreśla że obrona tego co najcenniejsze – rodziny i kraju – dotyczy wszystkich i jest sprawą wszystkich. Owszem, armia być może nie obejdzie się bez kontyngentu specjalistów zatrudnionych full-time. Jednak rzeczy tak princypialnej jak suwerenność narodowa z definicji nie można zlecić wynajętym żandarmom. A do tego sprowadza się mniej więcej tzw. armia w pełni zawodowa. Ważny jest też element kamaraderii i zacieśniania kontaktów jaki udział we wspólnych okresowych ćwiczeniach rozwija. Kontakty te krzepną latami i kontynuowane są w cywilu.

Również powszechnie dostępna w rękach społeczeństwa broń palna pełni ważną funkcję. Wbrew pozorom ta mara senna socjalistów nie prowadzi do krwawych jatek w każdym barze i paru trupów na każdej imprezie masowej. Wręcz przeciwnie – znakomicie wzmacnia poczucie odpowiedzialności i wolności obywatelskiej, pogłębiając jednocześnie poczucie społecznej kohezji. Siedmiomilionowa Szwajcaria jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie m.in. właśnie dzięki, a nie pomimo, dwóm milionom sztuk broni palnej w prywatnym posiadaniu.

Model powszechnego udziału obywateli w obronności własnego kraju ma też swoje ograniczenia. Ma przede wszystkim sens tylko wtedy gdy istnieje coś czego warto jest bronić. Więcej, gdy konieczność takiej obrony oparta jest na szerokim konsensusie społecznym. Z tych powodów obowiązkowe dwa lata „w woju” w powojennej Polsce były jedynie szkodliwym nonsensem. Służyły przede wszystkim utrwaleniu interesów okupanta, a nie sprawie kraju.

Dobrze się też dzieje że obowiązkową służbę wojskową zlikwidowano u nas niedawno na korzyść armii w pełni zawodowej. Nie ma w tym bynajmniej sprzeczności. Jest to zgodne ze zmieniającym się statusem kraju który pozbywa się własnej suwerenności stając się częścią euro imperium. Imperia na ogół wystawiały armie i najczęściej rekrutowały je właśnie spośród najemników. Obywatel polski broniący suwerenności własnego kraju i lojalny wobec swojej ojczyzny jest konceptem prostym i zrozumiałym. Z chwilą jednak gdy ojczyzna ta staje się prowincją imperium koncept ten traci rację bytu. Żołnierz polski przelewałby może krew za Polskę ale nigdy nie będzie tego robił w obronie interesów euro imperium w Burkina Faso. Dlatego też do gonienia Talibów po Hindukuszu czy murzynów w Czadzie bardziej nadaje się dobrze opłacany euro najemnik, zawodowiec z wolnego wyboru. Narodowość nie gra tu specjalnej roli, ideologia nie gra żadnej. Lojalność do imperium jest sprawą transakcji handlowej – tyle żołdu za takie ryzyko, i cześć.

Niewątpliwie znajdą się chętni skłonii ryzykować za pieniądze. W końcu element ryzyka często przeplata się z elementem finansowej nagrody w wielu innych rzeczach. Na przykład w inwestowaniu, aby nie szukać zbyt daleko. Z armią „w pełni zawodową” i krajem w UE obywatelowi polskiemu odpada zatem kłopotliwa odwieczna rozterka: kto będzie bronił suwerenności mojego kraju? Otóż nikt jej nie będzie bronił ponieważ kraj nie jest już suwerenny. Natomiast obrona prowincji imperium którą się stał jest biznesem tegoż imperium, a nie jego.

©2009 DwaGrosze

71 thoughts on “W obronie powszechnej służby wojskowej

  1. Stosunek szeregowego do oficera jest najbardziej przekłamaną statystyką jaką znam! Chciałbym tylko zauważyć, że w Polsce wiele stanowisk np obsługi czołgu zajmują podoficerowie (dowódca pojazdu-starszy kapral). Co z tym idzie stosunek powinien być liczony jako oficer na szeregowego i oficera. A jak ktoś chciałby być dokładny w tych dziwnych statystykach to na korpus szeregowych lub tylko starszych szeregowych. Bo szeregowych jako takich już praktycznie nie ma

  2. lalala stosunek oficerów do szeregowcych i skład AP:
    https://www.wp.mil.pl/pl/strona/47/LG_54_55
    zważywszy na to, że w sierpniu szeregowych (zawodowych) było tylko 16 tys nie jest najgorzej, aczkolwiek stosunek ten nadal zmusza do zastanowienia. na każdy kilometr granicy Polski przypada obecnie ok 0.09 szeregowego żołnierza :D. No ale w sumie nasza armia nie ma bronić granic tylko szukać duchów po górach Afganistanu – wtedy ta liczba wygląda przecież dużo sensowniej. Pozdrawiam

  3. Odnośnie sprzedaży prochu są różne interpretacje, czy jest to materiał wybuchowy, czy nie. Niektórzy sprzedawcy sprzedają, ale naprawdę drogo, większość woli jednak nie ryzykować.
    Zamiast jechać do Czech, można go też kupić w niemieckich sklepach wysyłkowych

  4. anonimowy, HeS, pablo
    Broń CP nie bardzo nadaje się do obrony, proszę popytać członków bractw kurkowych, za to szczególnie łatwo o wypadek z taką bronią przy niewłaściwym posługiwaniu się. Załadowanie broni jest zbyt czasochłonne, a nikt normalny nie będzie trzymał załadowanej broni w domu. Ładowanie w stresie też nie jest dobrym pomysłem, bo to właśnie wtedy zdarza się najwięcej wypadków. Jeszcze odnośnie skuteczności. Podczas trafienia w ciele ofiary nie powstaje fala hydrokinetyczna, jak w przypadku broni na amunicję z centralnym zapłonem, a to właśnie ona przeważnie rani i zabija. Przebijalność też jest beznadziejna, szczególnie przy dużych kalibrach. To po prostu broń dla miłośników historii i ustawodawca to dobrze wiedział.
    Jak już ktoś jednak nie może powstrzymać swoich militarystycznych zapędów do posiadania broni w domu, polecam czarnoprochową dubeltówkę z kapiszonami ładowanym po złamaniu strzelby. Strach wywołanym składaniem dubeltówki i wycelowaniem w agresora jest silniejszy niż ewentualne skutki trafienia. 🙂 IMO warto też inwestować w oryginały, a nie we włoskie zabawki.

  5. @Anonimowy G.F.

    Nie, nie jestem wojskowym. Profilaktycznie uważam siebie za hobbystę, aczkolwiek poprzez rodzinę, znajomych i koniec końców sprawy okołozawodowe miałem pewną styczność z tematem, niekoniecznie internetową.

    Jeżeli już przy tym jesteśmy, proponuję mimo wszystko zajrzeć na http://www.nfow.pl – mimo, jak to określił znajomy wojskowy, prezentowanego tam specyficznego punktu widzenia.

    Podsumowując temat z mojej strony "nie szukać spisku gdzie wystarczy głupota". Polska nie likwiduje armii w ramach jakiegoś diabolicznego planu; po prostu, zarządza nią tak samo, jak każdą inną dziedziną życia publicznego…chaotycznie, bez pomysłu, bez wyraźnie określonego celu, nieefektywnie. Armia to produkt państwa, państwo to produkt społeczeństwa… nie ma powodu sądzić, aby cudownie dzieło miało stać się lepsze niż twórca.

  6. @Michał: "broń czarnoprochowa"

    Sprawa nie jest taka prosta. Rozumiem, że broń można posiadać, ale są problemy z zakupem prochu (wolno posiadać taki materiał wybuchowy??). Z tego co czytam, to ludziska po proch jeżdżą do Czech.

  7. @pablo

    Tylko uwazaj z coltem navy bo to jest wzor 1851 i pod ustawe podpada, przynajmniej u mnie (war-maz) bo w roznych czesciach kraju jest to roznie interpretowane.

  8. @Michał
    świetna informacja – sprawdziłem i na tą chwilę potwierdzam. Na sobotę umówiłem się na strzelnicy z czarnoprochowcami i obadam temat z bliska.

  9. Witam, w świetle ostatnich zmian na rynku jeśli dobrze rozumiem szykuje się wojna w której istotną rolę odegrają zasoby surowcowe Rosji, natomiast Polska jako nieobliczalny sojusznik ma nieprzeszkadzać w transporcie. pozdrawiam
    Ps.Proszę mnie poprawić

  10. @Ghanima

    Z całym szacunkiem, ale nie mogę się z tobą zgodzić. Jednym zdaniem: użyj google.

    @Antey
    Jesteś wojskowym?

    G.F.

  11. @Ghanima: Manpady + Patton + hardpower to jest jakiś niezrozumiały bełkot.

    Sorry, ostatni post jako łamiący netykietę wyrzucony.

  12. Wydaje się, że trzeba jeszcze zostawić jeden komentarz, gdyż sytuacja zbliża się nieuchronnie do tej znanej już z wpisów o "Tarczy" – dużo emocji i poglądów osobistych, ale nieco za płytkie i zbyt "skażone biznesem" ujęcie tematu.

    Obronność – jak gospodarka – jest złożonym zagadnieniem. I podobnie jak w inżynierii oprogramowania "there's no silver bullet".

    Nadmierny fetyszyzm obrony terytorialnej / ochotniczej również nie prowadzi do niczego. W Polsce oczywiście sytuacja jest beznadziejna, bo lekcji historycznych w rodzaju powstania warszawskiego się nie przerabia.
    Natomiast wspomniani już Afgańczycy (i Wietnamczycy) znają dobrze cenę walki totalnej na własnym terytorium. Nie ma znaczenia wola walki, jeżeli nie ma już czego bronić a kraj został "uklepany równo z gruntem". Temu zaś może zapobiec wyłącznie umiejętna kombinacja "soft" i "hard" power w rękach kompetentnej władzy. Zawsze można oczywiście zgodzić się na pozycję "Moralnego Zwycięzcy" (Pyrrus coś by o tym wiedział…).

    Zestawienie ceny MANPADa i samolotu czy też granatnika i czołgu wygląda kusząco, dopóki nie uzmysłowimy sobie jednego. Obecnie cena za "posiadanie" czegoś jest coraz bardziej umowna – coraz wazniejsza jest kwestia potencjalnej ceny za _nie_posiadanie_ (np. własnego kapitału emerytalnego). Cena systemu OPL wydaje się zaporowa, dopóki nie uświadomimy sobie, że broni on nie elektrowni wartej – dajmy na to – 0,7 ceny systemu, ale tego, co ta elektrownia umożliwia: np. generowania 0,07% PKB poprzez zależnych od niej dostawców, odbiorców (przemysł, usługi i tak dalej…). Poruszamy się tutaj w kategoriach prawdopodobieństwa – zasadniczo, im więcej wyda się na szeroko rozumianą obronność, tym mniejsza szansa że wydatek się zwróci (w postacie wygranej wojny, w rozumieniu niektórych).

    Cytując generała Pattona "the object of war is not to die for your country but to make that other **** die for his". Śmierć /okalecznie 50k żołnierzy wroga nie zmienia faktu, że własne państwo przestało funkcjonować jako zorganizowany byt.

    Stąd naczelnym celem systemu obronnego państwa jest przeciwdziałanie woli walki potencjalnego przeciwnika lub jej złamanie w przypadku konfrontacji.

    Scenariusze konfrontacji mogą być różne – w innych przyda się posiadanie broni atomowej, w innych silna obrona cywilna (nie mylić z terytorialną), w innych marynarka wojenna zdolna do ograniczonej liczebnie, ale długotrwałej projekcji siły (lub obecności). W większości przypadków – kombinacja powyższych.

    Normalnie powinno się ustalić politykę państwa, oszacować wynikające z niej zagrożenia, skorygować, następnie do tego dobrać doktrynę obronną – wreszcie wg. doktryny przygotować cały system obronny.

    Niewykonalne w kraju,w którym wyjątkiem jest rząd który przetrwał kadencję i wprowadził jakiekolwiek zauważalne (mniejsza o ich ocenę) reformy i w którym króluje mentalność szukania sobie protektora.

    Nieco na marginesie – przy postępującej integracji UE powstaje kwestia dwóch mocarstw nuklearnych. De facto, jeżeli UE razem z UK zdecyduje się uniezaleznić wojskowo od USA, mamy nuklearnego monopolistę – tj. Francję. Co ciekawe, temat dopiero niedawno się wynurzył…

    Na koniec, dyskutantów, a p. Adama Dudę w szczególności, pozostawiam z taką refleksja – że zawsze szykujemy się na wojnę, która już była.

  13. cytat z Franklina konsekwentnie zamieszczany na tej stronie sugerowałby że na tym podwórku wolność ceni się nade wszystko.

    Owszem, ale pod starym libertariańskim warunkiem że egzekwowanie wolności nie narusza tej wolności u innych.

    A ponieważ zdania na temat wolności bywają podzielone konieczne bywa czasami jej ograniczenie pewnymi regułami. Jak np regulaminem powyżej albo jak np. nakazem jeżdżenia tylko po prawej stronie drogi.

  14. Widzę iż niechęć do podwórek narasta.Może pod wpływem braciszka Balbiny,lub samego Balbiny.
    No cóż, pozostając w kręgu podwórkowej erystyki(za co przepraszam wszystkich urażonych e.salonowych), muszę z rozbawieniem donieść że enuncjacje iż w szambie PRL-2 samorządowiec nie jest politykiem uważam za częściowo anegdotyczne.
    Niestety tylko częściowo,gdyż zaraz nasuwa mi się na myśl kompletny brak szacunku dla intelektu i niewiara w zdolność do samodzielnego myślenia tu zebranych(ale możliwe że to właśnie jest przejaw podwórkowego myślenia…).
    Prawdopodobnie niektórzy zbyt serio wzięli sobie do serca trzepot rzęs i telewizyjne wynurzenia Joasi Szczepkowskiej lat temu 20.
    A wracając do meritum,to komunizm i faszyzm kojarzą mi się nieodmiennie z odbieraniem wolności.
    Zaś cytat z Franklina konsekwentnie zamieszczany na tej stronie sugerowałby że na tym podwórku wolność ceni się nade wszystko.

  15. @adam_duda:

    Staramy się utrzymać na tym forum pewne standardy formy i przestrzegania netykiety. Czego nie należy jednak mylić z wychowywaniem na siłę, po prostu kwestia czerwonej linii a reszta należy do autora.

    Co do meritum uwag:

    debil: występuje raz w: słyszy się o debilach strzelających z wiatrówek. Użycie akceptowalne.

    kretyn: wystepuje 2x

    W Polsce jest za dużo kretynów, aby zbroić społeczeństwo oraz

    A kiedy tych kretynów będzie mniej?

    Ja bym tego tak nie ubrał ale nie przesadzajmy; forma bezosobowa, dopuszczalna w dyskusji.

    Jestem natomiast zniesmaczony ilością komunistyczno-faszystowskiego jazgotu,który dotarł nawet tutaj

    Ujdzie w tłumie, wg. mojej skali. Autor balansuje tutaj na krawędzi ale przezornie trzyma rzecz bezosobowo…

    Zycze wiecej godnosci bo na rozum chyba nie ma co liczyc

    Tutaj całkowita racja. Sorry, moderator musiał chyba zaspać. Post wyrzucony jako wycieczka osobista.

  16. Cynik9

    a generalnie dużo tu
    "Debili", "kretynów" "starszych wiekiem głupców" "idiotów" puszczanych w przestrzeń.. niby nie bezpośrednio, ale jednak jakiś niesmak jest 🙂

    plus takie teksty
    "Jestem natomiast zniesmaczony ilością komunistyczno-faszystowskiego jazgotu,który dotarł nawet tutaj,a który od lat nachalnie odmawia narodowi Polskiemu podstawowych wolności."

    albo takie
    "Zycze wiecej godnosci bo na rozum chyba nie ma co liczyc."

    no cóż… może to można podpiąć pod podwórkową sztuke erystyki 😀

  17. @p
    Strategia oddawania broni okupantowi lub bandycie zawsze się kończy jednakowo – okaleczeniem, morderstwem lub eksterminacją

  18. P

    Sorki, rzeczywiście jakoś mi się skojarzyło od razu z warszawskim.

    Żydzi to naród bez państwa w tym czasie. praktycznie nie miał się jak bronić. Holokaust, czyli masowe ludobójstwo, wręcz przemysłowe to coś czego jeszcze historia nie doświadczyła. trudno się było im spodziewać, że faszyzm gotował im taki los. Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby Żydzi mieli broń, to przede wszytkim kiedyś by sie poddali, a jak się poddadzą to niestety poddają się łasce zwyciezcy. Hitler łaski nie miał dla nich wcale.

    Tak czy inaczej absolutnie nie zmienia to sytuacji. Dziś jest łatwo wszytkim mówić, lecz gdyby doszło do takiej sytuacji jak wojna z przetaczaniem się wojsk człowiek zachowuje się odmiennie. Ekstremalny strach i jednoczesne szukanie pozytywnej wizji przyszłości ogarnia umysły, a takie są łatwe to manipulacji i kontroli przez najeżdzce.

    Żeby nie było jednak że jestem jakimś siejącym defetyzm. Armię trzeba mieć, broń trzeba mieć jeszcze potężniejszą i skutecznie odstraszać. W razie czego mieć możliwość wystawienia armii w pole. Takich państw się nie napada, a nie takich co ludzie mają pukawki pod poduszką, bo w pierwszym dniu po kapitalucji 95 procent tego sprzętu ląduje w punkcie składania broni.

  19. @AD
    Powstanie w getcie warszawskim to zupełnie co innego niż powstanie warszawskie.
    Żydzi w czasie wojny wcale nie pchali się do bezsensownej walki. Po wkroczeniu Niemców oddali broń i dali się zamknąć w gettach. Można powiedzieć że zachowali się wręcz modelowo racjonalnie – nie podejmowali walki z silniejszym przeciwnikiem… a jednak ta strategia okazała się zgubna.

  20. @adam_duda: Cyniku… ale tu się porobiło na tym forum. Tylu oszczerstw i przerzucaniu się sloganami dawno tu nie było. br>
    Fakt jest że zajęty jestem obecnie i nie mam czasu zaglądać tutaj zbyt często. Jednak oszczerstw łamiących regulamin jw. nie zauważam. W razie problemów proszę o szczegóły – dla oszczerców nie mamy tu litości 😉

    Natomiast slogany obawiam się że musimy tolerować…

    @anonimowi: weźcie i przeczytajcie regulamin! I zmieńcie nicki na coś innego – bo jak paru anonimowych weźmie się do dyskutowania to przecież ni czorta nie razbierjosz który jest który…

    "Telewizja kłamie" ma dzisiaj dużo większy sens niż nawet w PRL

    Nie kłamie. Przedstawia tylko alternatywną rzeczywistość 😀 .-D

Comments are closed.