Plenus venter non studet libenter

czyli tłuste koty wolno się uczą

Uwagi Drogich Czytelników nic nie ujdzie, nawet w środku sezonu wakacyjnego! Kilku z nich zwróciło uwagę na zamieszczony ostatnio w Rzepie w charakterze płatnej reklamy artykuł prezesa grupy Generali Polska, A.Jarczyka. Artykuł pod łacińskim tytułem Pacta sunt servanda (umów trzeba dotrzymywać) jest rodzajem trenu żałobnego. Pan Jarczyk żali się w nim że złe państwo chce nieco przyciąć tłuste prowizje czerwonych krawatów w OFEs. Pobierane są one za tzw. zarządzanie zgromadzonymi w OFEs aktywami przyszłych emerytów na zasadzie czy się stoi czy się leży .

W czasie hossy oczywiście się stoi. Przypływ podnosi wtedy wszystkie łajby, nawet te z najbardziej niekompetentnymi czerwonymi krawatami. Nikt wtedy nie kwestionuje (i niesłusznie) wysokich prowizji pobieranych przez zarządzających OFEs. Niewielu klientów ma zacięcie aby się wgłębiać w to za jakie konkretnie „zarządzanie” pobierana jest ta wysoka prowizja skoro często czerwone krawaty mają trudności nawet z wyrównaniem indeksu rynku. Wszystko jakoś tam rośnie i giełdowa hossa wszystko wybacza.

Sytuacja się jednak zmienia podczas odpływu, w generalnej bessie. Czyli plus minus teraz. Zgromadzony kapitał nie tylko nie rośnie ale, o zgrozo, szybko wyparowuje. Co oczywiście wzmaga zainteresowanie mas w rzeczywistej “performance” czerwonych krawatów. W tym roku na przykład OFEs leżą na twarzy, i zamiast pomnażać kapitał ubezwłasnowolnionych przyszłych emerytów tracą go całymi wiadrami na prawo i lewo. Ludzie stają się więc nerwowi i zadają sobie pytanie którego kamaryla OFEs wolałaby nie słyszeć- czy OFEs i ich zarządzanie warte są chociaż części ściąganego za “zarzadzanie” haraczu.

Otóż nie będziemy tutaj czytelników trzymać dłużej w napięciu i odpowiemy na to pytanie od razu – w obecnym kształcie nie są. Przyszły emeryt prawdopodobnie wyszedłby lepiej gdyby zamiast żywić OFE mógł zainwestować 1/3 swoich składek w pasywny fundusz indeksowy na WGPW, a pozostałe 2/3 w przypadkowy mix obligacji państwowych. Ale – ważne – mając OPCJĘ SCHRONIENIA SIĘ W GOTÓWKE w czasach takich jak obecnie. To wszystko.

Problem nie jest w tym że Generali pana Jarczyka i ich koledzy chcą nadal wyrzymać z przyszłych emerytów nieuzasadnienie wysoką prowizją za “zarządzanie”. Zresztą gdyby zebrali team odpowiedniej klasy ekspertów być może całe to “zarządzanie” byłoby nawet coś warte. Problem jest w tym że OFEs zostały przemocą narzucone przez państwo zdezorientowanej publice. Dzieje się tak pod zupełnie fałszywym przesłaniem jakoby niewielu byłoby w stanie zarządzać własnoręcznie swoim kapitałem emerytalnym. Ciekawe tylko że uznaje się ich jeszcze za zdolnych do zarządzania własną pensją! A jeżeli ktoś rzeczywiście nie czułby się na siłach? No to od czego jest w końcu właśnie pan Jarczyk i jego Generali? Zyskaliby cennego klienta! Tyle tylko że bez przymusu, a zatem musieliby na niego chuchać i dmuchać aby się nie obraził i nie wybył, nie zaś zarzynać go gwarantowanymi przez państwo prowizjami. To ostatnie możliwe jest tylko dlatego że unieruchomiony przez państwo baran ofiarny nie ma możliwości ucieczki.

Przyznamy się w tym miejscu że nie bardzo chce się nam tutaj dochodzić czy i na ile państwo rzeczywiście knuje aby pozbawić Generali i resztę tłustych kotów części prowizji za zarządzanie. Być może pan Jarczyk ma częściowo rację twierdząc że państwo zorientowawszy się w skandalu do jakiego dopuściło z OFEs przed laty dopiero teraz chce rzecz trochę naprostować. Pakty powinne być dotrzymywane, bez dwóch zdań.

Tyle tylko że lamenty pana Jarczyka i jego Generali i powoływanie się na tą łacińską maksymę brzmią jakoś dziwnie hipokrytycznie. Chciałoby się bowiem zapytać gdzie był pan Jarczyk i jego Generali gdy państwo wystawiało do wiatru ich klientów, anektując defacto ich wkłady emerytalne z II filara? Gdzie był pan Jarczyk i jego Generali gdy się dowiedzieli że będą mogli tym ich wkładem dłużej obracać na własny rachunek? Czy powiedzieli przynajmniej dziękuję? Nie takie były przecież początkowe “pacta”. Nie to obiecywano przyszłym emerytom. Obiecywanio im że wkład na kontach OFE będzie ich, a nie państwa, i nie Generali.

Przydałaby się naszym zdaniem pewna doza skromności i realnej oceny sytuacji. Jeżeli państwo nadal trzyma barana uniemożliwiając mu ucieczkę, przez co OFEs mogą go bezkarnie skubać, jakoś nie bardzo wypada kąsać rękę która karmi. A jeżeli już podnosimy problem jakim jest nieprzestrzeganie przyjętych ustaleń to może zacznijmy przynajmniej przestrzegać ich od samego początku? Czemu zatem nie zwrócić kapitału ukradzionego przyszłym emerytom jego prawowitym właścicielomi i nie pozwolić im robić z nim to co chcą? Łacznie nawet z jego zainwestowaniem w Generali, o ile przynajmniej klienci z własniej i nie przymuszonej woli nie przestraszą się prowizji pana Jarczyka.

©2008cynik9

56 thoughts on “Plenus venter non studet libenter

  1. Allegro bez licytacji, poprzez e-mail , a potem z rączki do rączki 😉 Witaj wśród wyznawców zasady :”państwo chce naszego dobra, dlatego trzeba nasze dobra dokładnie ukryć ” 😉

    pozdr.

    Wiesiek

  2. @warsiawiak
    przy dzisiejszych możliwościach i metodach inwigilacji raczej sie nie ukryjesz. 🙂

  3. Witam wszystkich i kłaniam sie nisko,

    jak w PL nabyc w rosądnej cenie au bez pozostawiania danych osobowych?

    warsiawiak

  4. @ anonimowy G.F
    G.F ! Witaj mój cieniu:)
    Ocena sytuacji przez Nowopolskiego jest słuszna, tylko pytanie z jakiego stanowiska on to pisze, na pewno nie z liberalnego. Myślę że on wierzy w reformowalność demokracji, ja niestety nie.

    ” Demokracja to kult szakali wyznawany przez osły” 🙂

    polecam „Sire” Raspaila

  5. @2jarek:
    Nie wiem czy zauważyłeś, ale cena złota jest w $. W złotówkach to ok 1900zł/uncja i to jest praktycznie najniższa cena od roku.

Comments are closed.