Czas zbiorów! Reset globalny, na konieczność którego wskazywaliśmy od lat, nadszedł w końcu. To naturalnie ku satysfakcji czytelników naszego TwoNuggets Newsletter i jego autora. Z ostatniego numeru:
Złoto jest w sekularnej hossie stulecia, której oczekiwaliśmy i którą w końcu mamy. Przekroczyło niedawno historyczny pułap $4’000/oz, zbliża się powoli do PLN20’000. Zniknęły przy tym jakoś dawne jałowe spory o to co jest „lepsze”, akcje czy złoto. Złoto nie tylko bije akcje za ostatni rok czy dwa. Bije je także na głowę za ostatnie ćwierć wieku. Akcje mierzone S&P 500 są w tym czasie do przodu 4x, a złoto jest do przodu 11x. Tempo wzrostu przez te 25 lat (CAGR) wynosiło 5.7% rocznie dla akcji, a 10.4% rocznie dla złota. Rok w rok.
Gdyby był to boks, byłby to nokaut techniczny, z nieprzytomnym zawodnikiem znoszonym z ringu na noszach. Cieszę się że nasza misja w TwoNuggets Newsletter popularyzowania w Polsce inwestowania w złoto kończy się takim spektakularnym sukcesem.
Dodajmy jeszcze do tego kryptowaluty i Bitcoina po $115K, tak że inwestorzy 2NN nie mają powodów do narzekań. Mam jednak wrażenie że dochodzimy do historycznego końca pewnego etapu. Etapu w dziejach Europy na pewno, ale chyba też i w dziejach świata. W inwestowaniu w szczególności nie jest to stacja końcowa ale ważny punkt decyzyjny. Punkt przez który portfel inwestora długoterminowego należy przeprowadzić z dużą uwagą, antycypując to że najbliższe kilka lat całkowicie zmieni krajobraz inwestycyjny który mieliśmy przez ostatnie dekady. Czytelnicy 2GR muszą mi w związku z tym wybaczyć niską aktywność na tym blogu, który przy konieczności poświęcenia czasu wielu innym wątkom nie jest naszym najwyższym priorytetem.
Całkowita zmiana krajobrazu inwestycyjnego, jak i stylu i warunków życia, dotyczyć będzie w szczególności rezydentów EU. Czeka ich ciężki okres „twardego lądowania” i ostatecznego krachu większości tego w co dotychczas wierzyli, czemuj ufali i na czym budowali swoją dotychczasową prosperity. Wszystko to, dodam, zgodnie przewidywaniami w newsletterze jak i na tym blogu.
Dobrą ilustracją tego co będzie się działo, i zwiastunem przyszłości EU, jest to co się już dzieje.
W filmiku powyżej niemiecka wersja resetu – wariaci wysadzają w powietrze wieże chłodnicze elektrowni atomowej Gundremmingen w Bawarii, największego takiego kompleksu energetycznego w swoim czasie. Data: 25.10.25. Przyznam się że nawet niżej podpisany nie spodziewał się że rzeczy zajść mogą aż tak daleko tak szybko.
To że unijne wariacje, nie zneutralizowane na czas, sprowadzą gospodarkę EU i poziom życia jej mieszkańców do parteru było jasne. Deindustrializacja EU po samobójczym odcięciu się od taniej energii rosyjskiej również. To że w zubożonym, zdesperowanym skansenie EU-ropejskim w pewnym momencie dojdzie do rewolucyjnego wrzenia mas i do wywalenia rządzących nimi globalistów – idem.
Lewactwo przychodzi, pokrzyczy, rosną podatki, gospodarka zwalnia, bezrobocie wzrasta. Lewactwo następnie przegrywa, podatki maleją, gospodarka przyspiesza, bezrobocie maleje. Taki był demokratyyczny cykl wyborczy od dekad. Walczono w nim na amunicję idei, przemian socjalnych, obyczajowych, politycznych. Rzadko jednak kraj mający aspiracje do rozsądku, umiaru i rządów demokratycznych posuwał się do taktyki spalonej ziemi i w rezultacie do popełnienia zbiorowego samobójstwa, co widać właśnie w Niemczech.
Jeśli zaczadzona zielonymi bzdurami „planeta płonie” większość społeczeństwa dała się demokratycznie nabrać na „wyjście z atomu” to można to jeszcze zrozumieć. Ale elektrowni atomowych – nowoczesnych, czystych i bezpiecznych – nie szło i nadal nie idzie zastąpić niczym lepszym. Ani też nie było to konieczne. Dlatego racjonalnym działaniemi byłoby ich czasowe wyłączenie, kłódka na bramie, wartownik i schluss. Przynajmniej do czasu wypracowania realnej, opłacalnej alternatywy. Dla kopalni złota nazywa się to „care and maintenance„. Po zimie spędzonej w nieogrzewanym mieszkaniu zresztą nawet najbardziej zielone makówki zacząć mogą myśleć. W rezultacie mogą dojść do wniosku że wychodzenie z atomu najlepszym pomysłem jednak nie było, tak że po kolejnych wyborach straty można będzie przynajmniej jakoś odtworzyć.
To jednak jest wykłuczone gdy rządy wariatów wysadzą w powietrze krytyczną infrastrukturę kraju, jak wieże chłodnicze elektrowni atomowej. To jakby dosłownie przenieść kraj wstecz o dekady i uczynić to nieodwracalnie. Centrali nuklearnej z wysadzonymi wieżami i zdemontowaną resztą nie idzie łatwo odtworzyć. Szkoda staje się permanentna, przynajmniej na dekady.
Swoją drogą nie całkiem wiadomo czemu Polska nie zrobiła Niemcom nie dającej się odrzucić oferty okazyjnego przejęcia demolowanego obiektu i jego instalacji u nas, gdzieś nad Odrą. Miałoby to o wiele więcej sensu niż import niemieckich wiatraków z demobilu. Że trudne technicznie? Cóż, Stalin przenosił mnóstwo obiektów przemysłowych z pokonanych Niemiec na dużo większe odległości… ;-D Do tego Niemcy ich bronili do upadłego a tu oddali by pewnie nawet za darmo… ;-D Z pewnością prezydent Trump potrafilby z tego zrobić beautiful deal!
Nie to aby było nam szkoda Niemiec popełniających samobójstwo. Nigdy nie przeszkadzaj rywalowi popełnić błędu. Niech robią co chcą. Byle by granic nie zamknęli bo, jak mawiają kierowcy polskich TIR-ów, „Niemcy, i Niemki, najlepiej przelecieć nocą”. Są jednak poważne wątpliwości czy Polska, podobnie jak reszta eurokołchozu, uchroni się od popełnienia podobnego samobójstwa, a może nawet kilku jednocześnie. W końcu von der Leyen wciąż podkreśla konieczność „jedności EU-ropejskiej”, i wątpliwe aby Niemcy chcieli popełniać sabobójstwo w pojedynkę. Mam tylko nadzieję, nie wiem na ile uzasadnioną, że jak na przykład „wychodzimy z węgla” w Polsce, to tylko czasowo. Metodą bramy na kłódkę wartownika z psem i ludzi na bezrobociu, a nie z faktycznym zalewaniem kopalni wodą, zasypywaniem jej piaskiem, czy innej formie permanentnego niszczenia narodowego dobra.
Migracja jest inną kulą w EUro-pistolecie przystawionym do skroni EUro-wasali. Prezydent Nawrocki niby odmówił pociągnięcia za cyngiel, odmawiając realizacji „paktu migracyjnego” EU. Czytaj, odciążenia „wir schaffen das” Niemiec od ich innego historycznego błędu, popełnionego przez Angelę „Herzlich willkomen” Merkel. To dobra wiadomość. Ale przecież rządzący przez ostatnie dekady POPiS, w każdym rozdaniu, ochoczo sprowadzał już hordy migrantów i wspierał pakt migracyjny. Na jak długo starczy prezydentowi Nawrockiemu woli oporu przed przeznaczeniem?
Przed zbliżającym się kryzysem i gospodarczą degrengoladą obrony nie będzie. Ale można złagodzić jego skutki. Jedną kartę już mamy – suwerenność monetarną ergo brak euro. Czołową decyzją w tym kierunku byłby teraz Polexit – spadochron z samolotu nieodwracalnie skazanego na spotkanie z ziemią. Twardy Polexit, a nie płonne nadzieje na reperowanie unii, na opamiętanie, na odkładanie unijnych wariactw na później, na to że spotkanie z gruntem ktoś z pasażerów przeżyje. Polexit jest też najpewniejszym środkiem na uniknięcie wciągnięcia kraju do wojny EUro-globalistów na Ukrainie.
Czy ten polexit, masz cyniku party jakimiś obliczeniami? Czy wyjście że wdpolnego rynku, zabranie dotacji, czy to nie wywali nam budżetu?
Czas w którym zielony ład, migracja i inne unijne wariacje efektywnie wykańczają państwo polskie nie wydaje się najlepszy do martwienia się o budżet.
Znamienne też że troska o budżet nie ujawnia się ani wtedy gdy EU wstrzymuje obiecane środki pod fikcyjnymi przykrywkami ani wtedy gdy na fali amoku ukraińskiego olbrzymie środki wyrzucane są bezproduktywnie do jednej wielkiej czarnej dziury. Czyni to tylko sugestia ukrócenia tych szaleństw drogą przywrócenia narodowej suwerenności.
Być w Niemczech i nie widzieć ichniejszej oszczędności w tym energetycznej to jak być w Szwecji i nie zgwałcić Szwedki. Po prostu się nie da. W Niemczech normalne jest to, że mały sklep będzie działał nawet przez kilka h bez włączonego światła. W Polsce nie do wyobrażenia. Niemcy z natury są bardzo oszczędni i wielkie problemy im z tego powodu nie grożą. Natomiast ich oszczędność energetyczna jest problematyczna i niebezpieczna kiedy już się dobierasz do pijanej niemeickiej I bardzo ładnej 14 latki a jej nieco trzezwiejsza 16 letnia koleżanka mająca ja pilnować, wzywa całe miasto aby cię dopadli. I jak są wszędzie zgaszone światła a trzeba uciekać wzdłuż rzeki lub przez góry to nie wiesz czy uciekasz do domu, czy biegniesz w kierunku Szwajcarii, Francji czy Beleluxu. Powody ekonomiczne mnie nie interesuja. Niech najlepiej prąd w ogóle wyłącza. A tym co nie mieszkają na zachodzie lub nie bywają w Niemczech radzę nie ubolewać nad ich problemami w polsce macie większe
@cynik9
„Niemcy, i Niemki, najlepiej przelecieć nocą”
Chyba nie o to Ci chodziło, co koledze schizofrenikowi? 😉
Sugestia: wynieś śmieci, w oczy kole.
Co ty masz z tym gwałceniem, i czemu moderacja nie usuwa twojego shit postu?
————————
MOD:
{Bzymbzyka} ostrzegałem wielokrotnie aby nie mieszał tego forum z poczekalnią u psychiatry. Mam nadzieję że nie chce zostać jeszcze raz zbanowany, tym razem permanentnie…
„Moderacja” unika usuwania postów choćby dlatego że, mimo trosk o budżet, totalitaryzm unijnej cenzury tu jeszcze nie dotarł. Najlepszą szansą na to aby nie dotarł w ogóle jest, notabene, Polexit.
P.S. Jeżeli {mod} dowie się jaki konkretny punkt regulaminu post łamie to może zawsze zmienić zdanie. Gdyby {mod} zaczął wyrzucać wszystkie „shit posty” to obawiam się że wiele by tu się nie ostało… ;-D
A can’t believe it.
Cynik na wolości. A już myślałem, że Pana zneutralizowali.
Sorry, bywają czasy kiedy rynki i nawigowanie w nich staje się priorytetem i zabiera wiele czasu którego nie zawsze starcza na wszystko i trzeba wybierać…
TwoNuggets Newsletter zresztą ukazuje się regularnie tak że Czytelnicy nie byli całkiem pozbawieni naszych rynkowych „dwóch groszy”… 😉
No cóż, mam tylko wrażenie że teraz czy prawactwo, czy lewactwo – wszystko jedno, rządy działają tylko w jeden sposób – jakby długów nikt nigdy spłacać nie planował, a tylko rozrzucając kasę wygrywa się wybory. Opcja taka, opcja owaka – nie ma już śladu po partiach głoszących racjonalne gospodarowanie. Nawet już od socjalistów nie ma kogo nawyzywać, wszyscy równo nam wciskają dopłaty w każdy otwór…
Same odsetki od polskiego długu pozwoliły by zrezygnować z podatku dochodowego – gdyby nie trzeba ich było spłacać. Ale po co o tym myśleć. I Polexitu też nie będzie, przynajmniej dopóki UE nie upadnie i sam się nie zrobi.
PS trzeźwe (wg mnie) spojrzenie pana TJŁ na BTC i ten 'zdecentralizowany’ pieniądz. Który jednak wydaje się istnieć głównie dzięki swojej korzystnej relacji do dolarów, i niewiele poza tym. Brak instytucji nadzorczej, anonimowość czy decentralizacja jakoś nijak nie przekłada się na przekonanie że boisko jest równe dla wszystkich i nie podlega manipulacjom. To raczej system alternatywny z zakulisową technokracją zamiast bankokracji. Dystrybucja krypto-bogactwa na to wskazuje – połowa całego BTC jest w rękach może jednego promila właścicieli.
On istnieje, bo jest dla kogoś wygodny i do czegoś jakimś tłustym kotom służy. Wydawało mi się, że bankowym do oddzielania „inwestorów” od kasy, ale jak mogłeś przeczytać w odpowiedzi Cynika9, również służy poważnym ludziom do omijania sankcji. W każdym razie z mojej perspektywy drobnego ciułacza, którego celem jest to, żeby nie dać sobie odebrać z trudem zebranego, niewielkiego kapitału, BTC i podobne są maszynką do ucinania palców i lepiej się trzymać od tego z daleka.
Wydawało mi się, że bankowym do oddzielania „inwestorów” od kasy, ale jak mogłeś przeczytać w odpowiedzi Cynika9, również służy poważnym ludziom…
Thank you, {Łoś}, thank you very much… 😀 Najwyższe uznanie za myślenie! O to w tym wszystkim chodzi.
Ale niech mi wolno będzie wstrzyknąć tu pewną myśl, skrystalizowaną i udokumentowaną w TwoNuggets Newsletter, wydanie o stablecoins… Stablecoins, kwintesencja krypto, służą zasadniczo digitalizacji długu hegemona. Hint: google GENIUS Act. Chce kto tego czy nie, posiadacz stablecoins (jak Tether, etc) pomaga hegemonowi w finansowym przetrwaniu… Samo to wskazuje że doczynienia mamy z myślącym przeciwnikiem, a nie z EU-durniem nie rozumiejącym nic z tego. Tego czy się to uda czy nie, nie wiem. Ale wiem, że przeciwnik tej klasy rozumie że niszczenie Bitcoina jest najgłupszą rzeczą którą mógłby zrobić. Jest wręcz przeciwnie. Bitcoin jest sprzymierzeńcem. Tradycyjna narracja, oni przeciw a my za, traci sens…
Zgoda, Krypto jako furtka do obejścia oficjalnych kanałów transferu pieniędzy kontrolowanych przez rządy i banksterów – to jest wartość sama w sobie. Ale jak zamiast banksterów trafisz na techno-bros w potrzebie to oddzielą Cię od bogactwa tak samo, na dodatek automatycznie, algorytmicznie, super efektywnie i w pełni maszynowo. I nie będzie żywej duszy do której mógłbyś swoje zażalenie skierować.
Decentralizację mieliśmy u początków Internetu, teraz cały Internet poszedł w kierunku centralizacji, i to nawet szczebel wyżej – już nie na poziomie rządów i państw, a ponad ich głowami, tam gdzie rządzą tech-bros i międzynarodowe korpo. I jest cicha wojna o wpływy i kontrolę między tymi korpo a rządami.. Dlatego tym bardziej się obawiam słów Cynika, że zorientują się że korpo z rządami stoją po tej samej stronie barykady, tylko Ty – drogi obywatelu – zostajesz po tej drugiej…
Krypto ≠ krypto, o zdecentralizowane i anonimowe transakcje walczy Monero, zdjęte obecnie z większości scentralizowanych giełd ponieważ „organy regulacyjne” wywierały presję. IRS swojego czasu wyznaczył jakąś nagrodę pieniężną za możliwość śledzenia transakcji Monero, z tego co wiem, bez rezultatu.
Korpo to instrument władzy, która ma ambicje globalnego monopolu. Korzystając z wysokich technologii zmierza do uczynienia z dotychczasowych rządów suwerennych państw narodowych, posłusznych zarządców wypełniających jej wolę, w zamian za licencję na pewną część zysków z zarządzanego terytorium. To jednak stan przejściowy i rządy narodowe zdały sobie z tego sprawę. W związku z tym mamy globalny konflikt, gdzie trwa walka o władzę między miedzynarowym, globalnym uzurpatorem, a mniej lub bardziej oficjalną koalicją lokalnych rządów państw narodowych. Elity lokalne przeciwko elitom globalnym. Zatem powiedzenie, że korpo i rządy są po tej samej stronie barykady to mocna dwuznaczność.
A tak z innej beczki – sam Bitcoin to co prawda jeden algorytm, ale można na nim oprzeć praktycznie nieskończona liczbę blockchainów. wystarczy wybrać inny klucz początkowy. Co powoduje że jeden BTC jest 'legitny’ a inne nie? Koszt stworzenia nowego jest praktycznie zerowy, wszelkie narzędzia i oprogramowanie już istnieje, ale nie powstają jakoś nowe klony BTC jak grzyby po deszczu. Nie ma żadnej instytucji która mówi że ten blockchain jest legalny a tamten nie. To jakaś niepisana umowa, ale kogo z kim, i jakiego rodzaju są to gwarancje, i jak mocno można polegać że będą utrzymane? Złoto jest jedno, i nikt nie może sobie zrobić złota alternatywnego, wiec takiego problemu nie ma. Waluty z kolei są gwarantowane przez banki i rządy. A BTC, w czym ma oparcie? W cynie społecnym? PS to nie jest szukanie dziury w całym, tylko nawet jeśli algorytmy krypto są eleganckie i silne, to jednak tu wchodzimy w jakąś umowę społeczną która jest troche dla mnie niejasna.
Koszt stworzenia nowego jest praktycznie zerowy
Koszt stworzenia nowego FB jest praktycznie też zerowy. Czy nie dziwne że nie mamy jeszcze setek klonów FB?
nie powstają jakoś nowe klony BTC jak grzyby po deszczu.
Publicznie handlowanych krypto walut jest obecnie ponad 1700. To więcej niż grzybów po deszczu w niejednym lesie. Jeśli żadna z nich nie może mierzyć się z BTC to może coś z tym zerowym „kosztem stworzenia” jest nie tak?
Dla mnie mamy pkt zwrotny.
1. PIS, Braun nagle „zaczyna mieć rację” – czyli ostatnie wolty Merza nt imigracji czy Zielonego Ładu, ba nawet Tusk zaczyna cokolwiek werbalizować, co parę lat temu było „zakazane”. Znaczący jest Merz, który poszedł w kontrę. Niemcy jakoś nigdy nie byli stanowczy, a tu „zapytaj córki czy czuje się bezpiecznie” – no jak tak mozna 🙂
2. Pieniądze. Patrząc na pewien teren atrakcyjny turystycznie widziałem, że ze 3-4 lata temu budowlanka odpuściła, załamanie turystyczne itd. Dziś oczom nie wierzę, że ktoś buduje 5x 250m2 na działce 2000 m2 i woła po 25 tys.m2 netto, a obok stają 4x130m2 na działeczce może 700m2. Te budynki to patodeweloperka – bardzo blisko siebie i PC między nimi czyli hałas. Jest na to klient. Oznacza to, że ludzie uciekają z gotówką (częściowo też pralnia kasy). Turyści pojawiają się hurtowo na poziomie patoturyzmu. To też oznacza, że kasy jest mnóstwo (każdy na swoim poziomie).
3. Zaglądam na zarobmy se, zaciekawiła mnie analiza szwedzkiej gospodarki w kontekście imigracji. Tu też mamy woltę. Ciekawe czy przeniesie się ona na więcej krajów.
4.Znajomi spłacają kredyt na wariata, inni budują na szybko. Każdy ucieka z gotówki.
wszystko to co wypunktowane prowadzi to myśli – tak uciekają z gotówki, ale dzięki temu gospodarka SIĘ KRĘCI i to dobrze. A póki napływa gotówka z której trzeba uciekać to chyba idealna sytuacja dla każdego polityka – tylko ewentualnie jeszcze trochę postraszyć by wzmóc uciekanie – jest obrót, są podatki i tym samym kasa na nawet najgłupsze pomysły.
mnie jednak zastanawia coś innego: Trump walczy z FED-em ale poprzez jego przejęcie [no powiedzmy wrogie przejecie]. ostatnim który walczył no bardziej chciał walczyć FED – em był św pamięci Kennedy. Jak się skończyło wiemy. Wszyscy jego następcy już wiedzieli że walka z FED – em jest szkodliwa dla zdrowia. i to bardzo szkodliwa. Coś ja u nas z FOZZ – po Walerianie Pańko brakło już chętnych by grzebać w temacie. No i ciekaw jestem co oni w EFD – dzie z tym Trumpem zrobią, bo wszak on jako narcyz nie może się cofnąć, a oni nie zwykli by im ktoś rozkazywał.
No i ciekaw jestem co oni w FED–dzie z tym Trumpem zrobią
Pytanie jest raczej o to co Trump zrobi z FED-em. Myślę że uczyni on FED nierelewantnym, a wskazówkę jak zawiera niedawna legislacja o stablecoins. Pisałem o tym w wydaniu TwoNuggets Newsletter poświęconemu temu tematowi. Inną wskazówką jest fakt że S.Miran, stronnik Trumpa i autor jego „rewolucji” został zainstalowany niedawno jako FED board member i ma duże szanse zastąpić Powella po upływie jego kadencji w 2026.
Jak to mawiają Chińczycy- obyś żył w ciekawych czasach. Niezależność energetyczna w mikroskali priorytetem.
Wpisy na blogu będą nieco częściej?
Takie jest zamierzenie, zobaczymy jak to będzie w praktyce.
OK. Co do poruszanego tematu to pozwolę sobie mieć inne zdanie.Wojna czy szaleństwo covidowe nie powstrzymały jednoznacznego trendu jakim jest konsekwentny wzrost poziomu życia w Polsce.Zielone wariactwa są i będą uciążliwe i kosztowne. Mimo wszystko trudno sobie wyobrazić odwrócenie trendu wspomnianego. Ludziom nigdy się u nas nie żyło lepiej i dostatniej.
Ludziom nigdy się u nas nie żyło lepiej
Ukraińcom na 100%…:-D Nie kwestionuję zresztą rosnących słupków PKB itp. Nawet gdyby zieloni wariaci Sorosa rządzili EU od naszego wstąpienia to słupki rosłyby tak jak rosły. Ale w 2NN patrzymy nie we wsteczne lusterko ale naprzód i na trendy które decydują o przyszłości.
Płomienne deklaracje o „życiu dostatniej”, niczym dawne wyniki finansowe reklamujących się funduszy inwestycyjnych, powinny być opatrzone klauzulą „przeszłość nie jest żadnym wskaźnikiem przyszłości”. Jeżeli ktoś widzi pozytywną rolę EU a.d.2004 w sukcesie Polski, to przynależność Polski do EU a.d.2025 powinna dawać mu mary senne…
Fakt który trudno jest kwestionować jest taki że eurokołchoz od 2008 stoi praktycznie w miejscu. Dołączające gospodarki postkomunistyczne startowały od zera, i miały wyjątkowe warunki do rozwoju z których skorzystały. Teraz prawie wszystkie z tych warunków, zwłaszcza w przypadku PL, są odwrócone bądź nie egzystują dłużej. Chętnie zobaczę cud dalszego rozwoju PL trzymanej mocno w strukturach tonącego Titanica EU…
Ceny wzrosły i to oczywistość jest. Płace jednak też. Paliwo jest akurat stosunkowo tanie w porównaniu do lat minionych; Ropa na stabilnie niskich poziomach i chyba prędko się to nie zmieni. Nie widać czynników do tego. Szybko będzie złoto po 5000 USD?
@Tomek
Jeśli rodzina ma 2 osoby pracujące i 1 osobę niepracującą (czyli współczesny model rodziny w PL) to na 1 osobę przypada do wydania 0.67 pensji.
Jeśli rodzina ma 1 osobę pracującą i 4 osoby niepracujące (3 dzieci + matka opiekująca się dziećmi – czyli poprzedni model rodziny obowiązujący chociażby w PRL), to na 1 osobę przypada do wydania 0.2 pensji.
Jak widać zmiana obowiazującego modelu demograficznego doprowadziła do ponad 3 krotnego odczuwalnego wzrostu dobrobytu. Pytanie za 100 punktów jest o to, jak długo nowy model może bezproblemowo funkcjonować.
@tomek zaprasza do rozwinięcia jeszcze innego ciekawego wątku pisząc „nigdy nie żyło się ludziom lepiej”.
Myślę że jest to dosyć płytki zachwyt, bo nie mówi nic o jakości tego „życia”. W czysto materialnym sensie trudno jest nawet porównywać puste półki za PRL do łatwości nabycia i wyboru czegokolwiek obecnie. No contest! Ale zapytaj ludzi czemu żyje się im lepiej i jestem pewien że jednym z czołowych argumentów będzie: bo mogę wyjechać kiedy chcę i nie ma granic. Nie jest to argument z sektora dóbr materialnych lecz z sektora wolności.
Jeżeli teraz nie będziemy kopać zdechłego konia PRL ale cofniemy się tylko te 10-15 lat wstecz, to narracja z tym „lepszym życiem” brzmi pusto. Jest regres. Czy jest prąd tańszy czy droższy? Czy za średnią pensję kupię więcej litrów benzyny czy mniej? Czy łatwiej kupię mieszkanie czy trudniej? Czy mniej % pensji wydam na żywność, czy więcej? Czy jemy lepszej jakości żywność czy gorszej?
A po stronie wolności jest wręcz porażka – w każdym zakresie wolność jest redukowana. Mały przykład: złota mogłeś kupić wtedy furgonetkę i Wielki Brat się tym nie interesował. Dziś anonimowo nie kupisz nawet 1 uncji. Wkrótce z CBDC nie kupisz anonimowo wogóle nic, wszystko będzie pod kontrolą. Wolność słowa EU dramatycznie ograniczyła, do poziomu 3 Rzeszy. Pierwszy raz od czasów Auschwitz i dr. Mengele Wielki Brat EU wstrzykuje przymusowo masom nieznane bliżej preparaty.
Jak to ma być kurs na „lepsze życie” to nie bardzo wiadomo jak wygląda to gorsze…
Co do poruszonego tematu „dostatniego życia” to pozwolę sobie przypomnieć że tzw. starsze pokolenie wspomina czasy Gierka z nostalgią dobrego życia także. Było to jak wiemy życie na kredyt, którego zastawem było złoto londyńskiego, które wobec nie spłacenia pożyczek przeszło gładko na rzecz wierzycieli. Czyli przejedliśmy nasze przed wojenne złoto. Ale było co wspominać, jak to było fajnie i jak się dostatnio żyło. Coś jak saskie ostatki.
Tyle że po plajcie kraju, w ramach tzw. „darowania długów” zostaliśmy zobowiązani do wprowadzenia wielu rzeczy niekorzystnych dla kraju [o których nie ma co pisać bo wszyscy wiedza jak było – [PGR, przemysł lekki, utrata rynku wschodniego itp.]oraz giełdy na której w majestacie prawa odebrano nam [za nasza zgodą i aplauzem] perełki przemysłu, który jakoś jeszcze się ostał. Argument że były to trupy techniczne nie jest zgodny z prawdą gdyż po sprzedaży ich w ramach „prywatyzacji” nadal działały tyle, że już nie na nasze konto.
Historia się powtarza. Znowu jesteśmy zadłużeni i to za granicą, jak poprzednio, nie wiem jak będzie ze złotem które jakoś podobno mamy [tak tylko nie można się zorientować ile w złocie złota a ile w złocie papierów potwierdzających ze mamy złoto], mamy jeszcze ostatnie giganty przemysłu do oddania oraz ZIEMIĘ. To wszystko co nas zostało w ramach wolności. Jak już przejemy jak poprzednio odbiorą nam i to. Ale póki co orkiestra gra na Titanicu, saskie ostatki w pełni.
Akurat raport Poverty Watch 2025 wskazuje, ze ubostwo relatywne w Polsce wzroslo z 12.2% w 2023 roku do 13.3% w 2024. Skrajne zmalalo o 1.5%, glownie dzieki podwyzce placy minimalnej, opanowaniu inflacji i transferom socjalnym jak 800+.
Mimo że „żyje się nam lepiej niż kiedykolwiek”, więcej niż kiedykolwiek wisi nam nad głową, z realizacją zielonej wariacji EU, z ATS-ami, eko-karami od litra benzyny, itp. Całą resztę wolności chcą nam odebrać, łącznie z wolnością budowania własnego domu i poruszania się. Ten kto to przezyje będzie z pewnością mógł powiedzieć że kiedyś „żyło się nam lepiej niż kiedykolwiek”… 😉
Powtarzam: jedynym wyjściem z tego domu wariatów jest polexit now. Brak wielkiego ruchu w tym kierunku dziwi, zważywszy że do rozumu doszedł nasz wielki hegemon i sojusznik, który nie miałby żadnych problemów gdyby jego EU-ropejski protegowany dał sobie spokój z eurokołchozem prowadzącym go donikąd.
Tym razem wieże złożyły się zupełnie w taki sam sposób pomimo braku wlatujących w nie samolotów.
Krach w UE to w sumie pozytywną wiadomość. W końcu jakaś nadzieja na zmianę. Koniec gnicia w bierności.
Witaj {Łoś}, miło Cię tu zobaczyć po długiej przerwie!… ;-D
Mi też miło wrócić do starego nałogu czytania 2GR, bo już się zacząłem obawiać, że się Pan przeniósł do krainy wiecznej deflacji i już nowych wpisów nie będzie… 😉
Ciekawe co to za projekt przykuł tyle uwagi, że tutaj było słychać tylko wiatr… 🙂
Krypto… Get more knowledge or get out of investing – brzmi uniwersalne motto…
@Cynik9
A czy przy okazji tych crypto-studiów dotarł Pan do informacji, lub ma podejrzenia, kto jest prawdziwym spiritus movens BTC? Bo w internetach jest to reklamowane
https://www.youtube.com/watch?v=po0CMYhCWkQ
jako prywatny i zdecentralizowany pieniądz, który odbiera władzę nad pieniądzem bankom centralnym, ale reklama jakoś pomija fakt, że bez wiedzy o prawdziwym emitencie pieniądza, możemy wpaść z deszczu pod rynnę, czyli pod kontrolę rządu światowego.
1. Po znajomości admin przepuszcza ten link, chociaż powinien on zostać wykasowany (regulamin) jako reklama. Ktoś załapał starą narrację, dodał do niej polską ścieżkę, i usiłuje zastartować kanał YT.
2. Reklama jest o tyle sensowna że prezentuje zasadniczo prawdziwą, choć starzejącą się już narrację, kończąc (29:30) mottem z TwoNuggets Newsletter „get more knowledge or get out”… ;-D Zainteresowanym polecałbym raczej klasyka M.Rothbarda „What has the government done to our money”, to samo tyle że bez straszenia.
3. Jest jasne że w globalnym resecie, w środku którego jesteśmy, wszystko się zmieni, łącznie z tym jak i w co inwestujemy i jaka jest nasza definicja wartości. Krypto jest w tym na stałe, w tej czy innej formie. Stąd konieczność rozszerzenia horyzontów i dokształcenia się. Idem AI, która zaczyna do złudzenia przypominać bańkę dotcomów.
4. Zagrożenia są oczywiście i będą. Ale jakie konkretnie? Nie wiem czy warto je rozmieniać na drobne, CBDC czy nie, podczas gdy płoną dawne ideały wolności i swobód obywatelskich. Kiedy deptana jest wolność słowa, spieranie się czy socjał powinien być wypłacany w CBDC czy nie wygląda na spór akademicki… Jeśli społeczeństwo twierdzi że „jeszcze nie żyło się nam tak dobrze jak teraz”, jak wcześniej na tym forum, to obawiam się że martwienie się o CBDC może być pewnym luksusem…
@Cynik9
Moje pytanie o to kto stoi za krypto jest raczej o to, czy to w ogóle ma sens jako instrument inwestycyjny.. Oparte jest to na kryptologii, a większość procesorów dostępnych na rynku jest produkowana przez kilka firm, rodem głównie z USA, które na dodatek wkładają w te procesory urzadzenia w stylu Intel Management Engine. Czy zatem nie mamy sytuacji, że cały ten skomplikowany twór kryptowaluty może być łatwo przez te kilka firm lub ich właścicieli manipulowany i zamienić się w maszynkę do łatwego odseparowania ludzi od kapitału? O ile w przypadku CBDC wiadomo kto za daną walutę odpowiada, to w przypadku BTC i podobnych „wolnościowych” walut bez znanego emitenta w ogóle nawet nie bardzo wiadomo do kogo się udać z reklamacją. Przyznam się, że po tym co Pan swego czasu pisał o inwestowaniu w tangible assets, Pana słowa o poważnym traktowaniu krypto w inwestowaniu zdziwiły mnie.
Przyznam się, że po tym co Pan swego czasu pisał o inwestowaniu w tangible assets, Pana słowa o poważnym traktowaniu krypto w inwestowaniu zdziwiły mnie.
To się zgadza. Z drugiej strony jednak naciskałem organizatorów seminarium ekonomicznego Misesa w 2011 na włączenie w program prezentacji TwoNuggets porównującej Bitcoina ze złotem. Był to absolutny primer. Bitcoin stał wówczas po $3.21, pamiętam. Złoto było coś po $1970, blisko max. Byla to ciekawa sytuacja którą odtąd pilnie śledziłem próbując zrozumieć. Przełom miał miejsce wraz z akceptacją krypto i oficjalnym włączeniu tego do krwioobiegu finansowego.
Owszem, pole jest nowe, potenciał jest znaczny. Na poczatku jest zawsze chaos, afery i przekręty. Trzeba uważać. Nie inaczej było przy akceptacji innych wielkich wynalazków, w tym internetu. Nie da się tego uniknąć. Potem sytuacja się cywilizuje.
Bitcoin nie jest aktywem materialnym, prawda. Ale ma z nimi pewne rzeczy wspólne, w tym konieczny element „scarsity”. Poza tym inaczej patrzę na kwestie wartości samej sieci, której akceptacja rośnie w postepie geometrycznym.
@Cynik9
A jak z bezpieczeństwem? Czy jak CEO Intela i CEO AMD przy wódeczce postanowią dla zgrywu odseparować inwestorów od ich BTC, to mogą to w 5 minut zrobić, czy nie mogą? Czy po tych półrocznych analizach ma Pan pewność, żę nie mogą?
CEO Intela i CEO AMD przy wódeczce
Wkrótce 2 Chińczyków przy Tsingtao (青岛啤酒厂)… ;-D
Jak wspomniałem, mamy do czynienia z wielkim wynalazkiem ludzkości, typu internetu. Jak zawsze było i będzie, na początku jest pewien chaos, afery i niepewność, jako nieunikniony koszt postępu. Przez długie lata zagrożenie anihilacją (totalnym banem) ze strony państw było realne, do dziś w niektórych miejscach siedzą jeszcze neandertale, w rodzaju Lagarde czy Warren, które by chętnie zdelegalizowały wszystko. Ale masa krytyczna akceptacji dla krypto w USA została przekroczona, i to się liczy. Bez pewnych strat, głownie na polu privacy, prawdopodobnie się dalej ne obejdzie. Krypto jest też technologią obosieczną o czym nie możemy zapominać. Myśli Pan że kraje obłożone sankcjami hegemona by tak skutecznie przez nie przenawigowały bez krypto? Że „demokratyczne” wybory dostarczyłyby żądanych wyników gdyby nie krypto? Owszem, pewne niebezpieczeństwa są, Ale nie, żadnych amerykańskich CEOs wyciągających nagle wtyczkę z gniazdka nie widzę. Prędzej pobierających lewe bonusy w krypto… ;-D
Czy jak CEO Intela i CEO AMD przy wódeczce postanowią dla zgrywu odseparować inwestorów od ich BTC, to mogą to w 5 minut zrobić, czy nie mogą?
Nie bardzo widzę jak. Po pierwsze, Intel i AMD nie robią takich chipów. Nvidia też siedzi w tym chyba trochę mniej, bo rozmaite bitcoin miners używają już wyspecjalizowanych układów (ASICs) robionych na zamówienie. Są to różne konstrukcje, więc produkcja nie jest tak skoncentrowana w jednej-dwóch korporacjach. Nie mówię oczywiście, że każdy sobie może coś takiego łatwo w garażu zrobić.
Po drugie, kod źródłowy jest otwarty i w sieci jest sporo węzłów które działają pasywnie, tj. uczestniczą ale nie wydobywaja (nie lubię polskiego określenia „kopanie”). Przekręt z double spending nie jest trudno wykryć, choć inna rzecz co można z tym zrobić.
Po trzecie, jeśli do imprezy dołączyła Wall Street to po prostu bardziej opłaca się grać w tę grę i spokojnie odcinać kupony niż wydać kupę $$$ na atak 51%. Szczególnie że od robienia przekrętów to są oni, a nie im 🙂
Nie bardzo widzę jak. Po pierwsze, Intel i AMD nie robią takich chipów. Nvidia też siedzi w tym chyba trochę mniej, bo rozmaite bitcoin miners używają już wyspecjalizowanych układów (ASICs) robionych na zamówienie. Są to różne konstrukcje, więc produkcja nie jest tak skoncentrowana w jednej-dwóch korporacjach. Nie mówię oczywiście, że każdy sobie może coś takiego łatwo w garażu zrobić.
Nie znam sie na tym az tak gleboko, wiec mnie popraw jesli bredze, ale z tego co rozumiem, to transakcje w sieci BTC potwierdzane sa przez demokratyczne glosowanie wezlow sieci. A wezly sieci to pewnie jednak komputery oparte o procesory AMD i Intela. Ale jesli sie myle, i rzeczywiscie do falszowania BTC potrzeba by zaprosic na wodeczke jeszcze ze 3-4 innych CEO, to wcale nie zmienia to istoty rzeczy.
Po drugie, kod źródłowy jest otwarty i w sieci jest sporo węzłów które działają pasywnie, tj. uczestniczą ale nie wydobywaja (nie lubię polskiego określenia „kopanie”). Przekręt z double spending nie jest trudno wykryć, choć inna rzecz co można z tym zrobić.
Otwartosc kodu zrodlowego nie jest mocnym argumentem, poniewaz to nie kod zrodlowy jest wykonywany przez procesory, ale kod maszynowy powstaly przez skompilowanie kodu zrodlowego kompilatorem, ktorego zrodla na ogol nie sa otwarte. Dwoch producentow kompilatorow, CEO Intela i CEO AMD, na wodeczce juz sa, kolejny to drogi William, ktorego trzeba by zaprosic, dojdzie pewnie jeszcze za 3-4 kolejnych CEO. Poza tym jak ktos ma kontrole nad procesorem przez IME lub podobne, to wcale nie jestem pewien, czy musi potrzebuje tez kontroli nad kodem zrodlowym.
Po trzecie, jeśli do imprezy dołączyła Wall Street to po prostu bardziej opłaca się grać w tę grę i spokojnie odcinać kupony niż wydać kupę $$$ na atak 51%. Szczególnie że od robienia przekrętów to są oni, a nie im 🙂
A to jest argument bardzo powazny, ale swiadczacy o tym, ze BTC bedzie dzialal tak dlugo, jak dlugo tlustym kotom bedzie to na reke. Jakby cos nawalilo w tzw. miedzyczasie to rozgonia te cala wodeczkowa impreze tych wszystkich papierowych CEO i kaza im naprawic.
Jaka jest jednak konkluzja z tych rozwazan. Otoz wedlug mnie bezpieczenstwo BTC jest zagadnieniem o ktorym wiekszosc „inwestorow” nie ma bladego pojecia (bo wszystko co wiedza to, ze blokchain jest szyfrowany – cokolwiek by to nie znaczylo), a tym bardziej kontroli. Inwestuja tylko dlatego ze na ogol rosnie i ze inni zarobili. Zas w krytycznym momencie, kiedy beda potrzebowali kapitalu na zakup bochenka chleba, to sie okaze, ze niedzwiadek akurat wylaczyl prad w gniazdku w calej EU, bo mu ktos wczesniej toporkami do jaskinii rzucal…
W kazdym razie bezpieczesntwo BTC ma sie nijak do bezpieczenstwa srebrnej monety w kieszeni.
Faktem jest że dyscyplina computer security rozwija się dynamicznie. Wykrywane są coraz to nowe, specyficzne słabości systemów i nowe zagrożenia, jak np. sytuacje w których CPU wykonuje operacje niekoniecznie potrzebne, side-channels attacks i inne tego typu rzeczy. Jednocześnie też powstają metody zabezpieczeń i przeciwdziałań. W sumie jednak od strony technicznej implikowanie że zmowa producentów CPU prowadzić by mogła do rodzaju backdoor entry prowadzącego do selektywnej subwersji w wykonywaniu kodu maszynowego jednej specyficznej aplikacji jest mało prawdopodobne, IMO. Nie warto tracić z tego powodu snu. Jesli już, to istnieją dużo większe zagrożenia dla BTC, też znane i dyskutowane od lat. Mining pools centralization, na przykład, może ułatwić atak „51%”. Albo quantum computers. Nawet to wszystko razem jednak blednie w porównaniu z zagrożeniem podstawowym, którym był do niedawna panujący reżim. Bez Ameryki EU-ro durnie zdelegalizowaliby BTC już dawno, tak jak rozmontowują wolność słowa.
Przełom miał miejsce w Ameryce 3 lata temu, gdzie reżim zrozumiał BTC i go zaaprobował. Powstały ETF-y bitcoina spot. Niedawna legislacja legitimizuje także stablecoins. Trump powołał sovereign wealth fund który będzie wypełniał bitcoinami; jak na razie, lepiej być nie mogło… ;-D
O wielkim „bezpieczeństwie” srebrnej monety w kieszeni można porozmawiać innym razem…
W sumie jednak od strony technicznej implikowanie że zmowa producentów CPU prowadzić by mogła do rodzaju backdoor entry prowadzącego do selektywnej subwersji w wykonywaniu kodu maszynowego jednej specyficznej aplikacji jest mało prawdopodobne, IMO.
Czy Intel do spólki z AMD przez swoją IME (w AMD to sie chyba PSP nazywa) ma możliwość zdalnej podmiany całęj tej rozproszonej bazy danych BTC na uprzednio spreparowaną, na większości węzłów sieci BTC, czy takiej możliwości nie ma? Bo jesli ma, to moze pozamiatac ten caly BTC w 5 minut…
Aktualnie reachable bitcoin nodes jest w tym momencie 29994. Non reachable prawdopodobnie setki razy więcej. Z tego z aktywnie uaktualnianym BIOS-em jest pewnie z 5% max. I mischief który pan planuje „przy wodeczce” wymagałby pewnie masowej wymiany hardwaru, nie tylko BIOS-u. Jakim cudem byłoby to możliwe, zwłaszcza w sytuacji gdy wchodzą Chińczycy z Harmony a dominacja Intela staje się szybko historią?
Nawet gdyby nowe chipy, rozdawane za darmo, same wybuchały niszcząc node niczym izraelskie pagery, wątpię czy system szłoby „wygasić”. W końcu internet, i jego pochodne, pochodzą z projektu wznowienia komunikacji po nuklearnym konflikcie między mocarstwami… ;-D
Jak mówię, zagrożenia są, i ich nie neguję. Ale raczej nie tam gdzie szuka pan dziury w całym. Bitcoin ma 16 lat i przetrwał w warunkach ciągłych „wódeczek” i zamachów, w tym zagrożenia delegalizacją i karami dła śmiałków. Tym co go chroni najbardziej jest wysoki współczynnik akceptacji, na czy też polega wartość sieci. Po przełomie w USA szansa na rodzaj czołowej konfrontacji z reżimem minęła.
Jako Łoś idący z postępem nowoczesności zadałem pytanie AI:
„czy intel management engine moze wykonac program zapisujacy dane na dysku”
a AI szczerze, jak czekista czekiście odpowiedziała:
„Tak, chociaż jest to złożone i niezalecane dla typowych użytkowników, Intel Management Engine (ME) może wykonać program zapisujący dane na dysku, ponieważ jest to wbudowany kontroler działający niezależnie od głównego systemu operacyjnego. ME posiada własne, ograniczone środowisko oparte na systemie operacyjnym i ma dostęp do pamięci systemowej. Zapisywanie danych byłoby jednak używane do celów zarządzania systemem i bezpieczeństwa, a nie do uruchamiania dowolnych programów. ”
Q.E.D.
znakomite spostrzeżenie!!!! dokładnie TAK!!!!!