Desant z PPK

Po zachwytach nad doskonałymi rzekomo wynikami PPK Rzepie wymsknął się wreszcie jakiś sensowny artykuł na ten temat. Mowa o Kto zostanie w PPK? Wielki odpływ z programu. O tym że naczelny Rzepy który ten artykuł przepuścił miał chyba jakiś kiepski dzień świadczy też to że zachwyty o PPK ukryte zostały przed wścibską publiką  w wersji płatnej Rzepy. Prawda zaś o exodusie z PPK eksponowana jest w całej okazałości.

Masowe odpływy z PPK zdradza natręta reklama za pieniądze podatnika – w tym stylu…

Dzięki tej prometejskiej,  wysoce obywatelskiej postawie Rzepy szerokie rzesze Polaków poznać mogą, nie zakłócając swojego lockdownu,   co same myślą o tych PPK i jak marna czeka je przyszłość. To jest, marna przyszłość czeka oczywiście pracownicze plany kapitałowe PPK. Czy przyszłość Polaków będzie także marna tego jeszcze nie wiemy,  ale podejrzewamy. Wiemy jedynie to że wizja pana premiera populacji „zapier….ącej za miskę ryżu” będzie dużo bliższa z PPK niż bez ich udziału. Wyjątkiem będą płacący czytelnicy Rzepy którzy uwierzą w serwowane im płatne nonsensy. Ci „zapier…lać” będą za pół miski.  Brawo Rzepa, tak trzymać.

Gorszącą prawdą serwowaną nam za darmo jest odkrycie że z pierwszej transzy pracowników wielkich zakładów których najwcześniej zwabiono do PPK z pierwszej sposobności do desantu  skorzysta aż 60%. Mamy nadzieję że nie jest to błąd, sześć-zero. Świadczyłoby to o gwałtownie wzbierających procesach myślowych populacji. Nie całkiem wiemy skąd się to może brać. Podejrzewamy że jakiś wpływ może mieć tutaj pandemia covid-19. Jeśli nie sam wirus to być może lockdown  i  wolny czas sprzyjający refleksji dlaczego PPK są nonsensem. O sile myślenia świadczy choćby fakt że tak duża liczba ludzi chce się desantować z PPK mimo że Rzepa tydzień wcześniej donosiła o ich świetnych wynikach.  Nie da się więc ukryć, naród mądrzeje!   Wprawdzie dopiero po wyczerpaniu wszystkich innych możliwości  ale lepiej późno niż wcale.

Wszystko sprowadza się do zaufania, co podkreślamy od lat. W szczególności do zaufania rządzonych w rządzących. Wiele rzeczy krytycznie zależy od zaufania jednych w drugich. To że co drugi lot nie kończy się katastrofą na przykład jest wynikiem zaufania pasażerów w pilotów.  Że ci w kokpicie są kwalifikowanymi specjalistami a nie nowicjuszami gorączkowo kartkującymi podręcznik lądowania.

A czymże innym niż kokpitem jest rząd sterujący nawę państwową przez rozmaite turbulencje, i mający w swojej pieczy 38 milionów pasażerów? Biorąc pod uwagę emerytury, i długoterminowy proces budowy kapitału, jest to lot szczególny. Szczególnie niebezpieczny, bo prowadzący nieuchronnie przez zdradliwe prądy i wiry nie zawsze możliwe do przewidzenia. I przede wszystkim jest to lot długi, liczony dekadami, w którym mnóstwo rzeczy może się stać, i się stanie.

Zaufanie pasażerów w zespół w kokpicie i w samo państwo, jest w tych warunkach rzeczą zupełnie fundamentalną. Zaufanie że poprowadzą  powierzony im obiekt  bezpiecznie i sprawnie, że skutecznie wyminą przeszkody i że optymalnie wykorzystają  czynniki sprzyjające.

Aktywność zawodowa człowieka trwa typowo od 20 do 65 roku życia. Przez te 45 lat gość pracując generuje górę kapitału, daleko ponad swoje bieżące potrzeby. Jeśli tego nie przehula i nie zostanie z tego obrabowany lecz odłoży to na bok inwestując, to z łatwością  wystarczy mu to na pokrycie potrzeb na emeryturze. I to nie z emeryturami jest problem ale z państwem opiekuńczym, które swoich pasażerów bezlitośnie rabuje podatkami i ZUS-em, nie pozwalając im niczego odłożyć.

I pojawia się w pewnej chwili główny pilot Morawiecki który ma pomysł. Niech każdy odłoży na bok 2% swojej pensji, i buduje w ten sposób swój kapitał emerytalny. Państwo obiecuje go na to konto mniej rabować. Fantastic!  Pracodawca musi się do tego dorzucić i już masz 2x więcej!  To już nieco mniej fantastic,  ale nie będziemy w tej chwili w to wnikali. W końcu jednak  główny pilot odkrywa karty – kapitał będzie twój ale nie całkiem. Zapomnij o inwestowaniu go tam gdzie uważasz za stosowne i gdzie spodziewasz się najlepszego zwrotu. Zajmą się tym koledzy banksterzy i przyjaciele króliczka, którzy też muszą przecież z czegoś wyżyć. I zapomnij o inwestowaniu tego w Apple czy w Teslę. Jako patriota wspierać będziesz Izerę, polskiego konkurenta Tesli produkcji państwowych przyjaciół króliczka, najnowszy pet projekt pana premiera.

W międzyczasie widzisz w telewizorze pełny kokpit samolotu wiozącego cię i twój kapitał w działaniu. Widzisz że eksperci bredzą o państwowej Tesli a nie potrafią wyprodukować maseczek na pandemię. Respiratory są w gestii trenerów narciarskich. Leki w gestii handlarzy bronią. Widzisz że w środku pandemii, w sytuacji naprawdę podbramkowej, nie tylko ktoś ma czas zastanawiać się nad długością  postronka dla psa. Widzisz że zupełni wariaci odpiłowują silnik samolotu którym wszyscy lecimy. Nie czym innym jest przecież obłęd zamykania całych działów produkcji rolnej, pod jakimkolwiek pretekstem. W dodatku pilotowi  głównemu brak jest autorytetu aby grupę tych wariatów przynajmniej zawiązać w kaftany bezpieczeństwa.

Nie jest to sytuacja, myślę że tu się zgodzimy, inspirująca specjalne zaufanie. I nie tylko o zaufanie do tej konkretnie załogi chodzi. Wątpliwe czy inna załoga będzie lepsza.   Ostatnia zmiana  rozkradła na ten przykład cały samolot, wraz z  twoją  rzekomo emeryturą.

Chodzi o zaufanie do państwa generalnie i do jego roli jako kustosza powierzonego mu kapitału, od którego zależy twoja emerytura. Ile pandemii przejdziemy jeszcze po drodze? Ilu kryzysom stawić będziemy musieli czoła zanim samolot pomyślnie wyląduje?  Jakie są szanse na to że państwowy przewoźnik, w stanie takim w jakim jest,  pomyślnie dowieźć może twój kapitał do mety i że z kapitału tego coś jeszcze zostanie?

Covid-19 pomógł Polakom zastanowić się na serio nad sytuacją  i nad mądrością  dalszego polegania na państwie w temacie emerytur.  I dlatego zaczęli oni desant z PPK…

5 Replies to “Desant z PPK”

  1. 60% uciekla, bo do tej pory (jak mi sie zdaje) dolaczano ludzi pracujacych w prywatnych firmach, gdzie kazdy zna wartosc pieniedzy, bo musi na nie zapracowac. Natomiast na poczatku 2021 zaczna dolaczac przcownikow przedsiebiorstw panstwowych i pewnie wspolczynnik ucieczek spadnie. W sumie to jednak dobry news, ze w PL w sektorze prywatnym 60% ludzi ma troche oleju w glowie.

    1. Tym olejem rząd zajmie się niebawem usuwając klauzulę dobrowolności z PPK. Współczynnik ucieczek spadnie wówczas jeszcze bardziej. Przewiduję to od samego początku.

  2. Ile biadolenia i lania wody. Trzy dni temu napisałem konkretny komentarz na jednym z forów internetowych, wklejam tutaj:

    „Poczytałem o tych PPK. Pewnie jakiś bloger to rozpisał bardziej. Moje wnioski są takie: korzyść jest tylko wtedy kiedy wpłacamy ustawowe 2% pracownik + 1,5% pracodawca. Państwo dopłaci wtedy w ciągu roku równowartość 10% MIESIĘCZNYCH dochodów netto pracownika. Jeśli pracownik lub pracodawca dopłaca dodatkowe pieniądze NIC NIE ZYSKUJECIE. Fundusze PPK pobierają z kolei następujące opłaty:
    Opłaty za zarządzanie (opłata stała + success fee)
    Opłaty manipulacyjne
    Pozostałe koszty (Opłata za konwersję w Pracowniczych Planach Kapitałowych, opłaty związane z przechowywaniem aktywów funduszu, opłaty związane z prowadzeniem rejestru członków funduszu, koszty transakcji portfelowych)
    Wypłata z PPK jest nieopodatkowana, jeśli nastąpi po przekroczeniu 60 roku życia.
    Przykład: jeśli ktoś zarabia 7000 zł brutto/mies. to cała ta wielka niesamowita „dopłata” państwa wynosi 41 złotych miesięcznie.
    Ustawa nakazuje inwestowanie środków PPK w akcje spółek WIG20, czyli w państwowe molochy jak PZU czy Orlen. W przypadku starszych uczestników programu, środki te będą inwestowane w obligacje skarbu państwa. Tak więc osobiście, dałbym sobie z tym spokój, bo potrafiłbym wycisnąć ze swoich pieniędzy więcej niż 41 złotych od państwa plus ewentualne zyski ze wzrostu kursu akcji państwowych spółek.

    1. A no właśnie… Przyjaciele króliczka otrzymają success fee… za zainwestowanie forsy delikwenta w PZU. Great success indeed… :-D 

      PPK = test na IQ społeczeństwa, którego pewna część sparzona na OFE z jakichś powodów raz jeszcze popełnia ten sam błąd, tym razem na razie bez przymusu.

  3. Wszystko sprowadza się do zaufania, co podkreślamy od lat. W szczególności do zaufania rządzonych w rządzących.

    Najpierw trzeba zobaczyć jak to się zaczęło z Bankiem Anglii
    http://kronikihistoryczne.blogspot.com/2020/11/bank-of-england-i-citi-by-zrozumiec.html

    Potem trzeba się zastanowić co my robimy jak obchodzimy ”niemieckie” święto, czyli konstytucję 3 maja. Jeżeli nie znamy własnej historii jesteśmy skazani na jej powtarzanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *