Thugs’ Lives don’t Matter

Przy wszystkich tych burdach inicjowanych w Ameryce przez ruch Black Lives Matter (only if taken by Whites) jedna rzecz wydaje się  poza dyskusją – uspokajający efekt broni palnej. Efekt wprost bezcenny. Bez niej właściciele małych biznesów zagrożonych spaleniem i wandalizmem przez rozwydrzony tłum byliby kompletnie bezbronni. Straciliby swoją własność a kto wie czy i nie życie. A tak, stojąc z odbezpieczoną bronią  przed swoim sklepem czy domem wysyłają tłumowi czytelną wiadomość. Idźcie niszczyć i podpalać  tam gdzie właściciele dali się poznać  jako przeciwnicy broni palnej. Tutaj nie macie czego szukać. A jeżeli przesłana wiadomość tłumu nie przekona to przekona go na pewno przesłane w jego kierunku parę gramów ołowiu.

Jeden z takich obywateli który wraz z żoną miał odwagę stanąć z bronią w ręku w obronie swojej własności przemawiał właśnie na przedwyborczej konwencji partii republikańskiej. Przesłał stamtąd inną mocną wiadomość – że takich jak on są miliony. Ludzi na co dzień polityką się nie interesujących, ale gotowych powiedzieć stop.  Gotowych nakreślić  rozszalałej tłuszczy nieprzekraczalną linię w piasku. Przekrocz ją a będą cię wynosić nogami do przodu,  niezależnie od tego czy lives matter i jak bardzo.

lives matter

Ci którzy w Polsce nawijali od lat przeciwko powszechnemu dostępowi do broni palnej muszą czuć się trochę  nieswojo. Co gdyby mnie to spotkało? Czym bym rozwydrzoną tłuszczę odganiał? Kijem? Modlitwą? Dzwoniąc na policję? A może nie ma żadnego problemu bo będąc socjalistą  bliżej mi do tłuszczy niż do właściciela czegokolwiek,  który  stawia zbrojny opór tłumowi?

Oczywiście w katolickim kraju wszyscy wierzą święcie w to że do Polski takie coś nigdy nie przyjdzie. No ale gdyby jednak przyszło, i gdyby rozszalała tłuszcza zaczęła plądrować twoją dzielnicę, to co? Wtedy pozostanie ci tylko jeden fortel: umieść na trawniku przed domem tabliczkę: „mój sąsiad jest przeciwko broni palnej”. A potem zabarykaduj się dobrze! Sąsiad, jeśli przeżyje, z pewnością nie będzie miał ci za złe słów szczerej prawdy… Wdzięczny będzie za lekcję.

51 Replies to “Thugs’ Lives don’t Matter”

      1. Bardziej niz prawdopodobne, ze przeprowadzka z LA tym byla motywowana. Natomiast w pale mi sie nie miesci, ze mozna tak po prostu do kogos wpasc z wizyta z butelka whisky, cygarami i takimi „belgian chocolates” w podarunku. Chyba to byla troche ustawka, bo nie wierze, ze to takie proste, ze „tu ci daje klame” i od dzis sobie nosisz na ulicy, za paskiem.

    1. Jak było naprawdę  przedstawił swojego czasu ś.p. prof. Paweł Wieczorkiewicz. Jest to na YT. Polska sanacyjna funkcjonowała praktycznie jako sojusznik Hitlera i w tym kontekście wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji, za co Churchill określił ją jako „hienę Europy”, o ile dobrze cytuję z pamięci. Co więcej, z perspektywy historycznej nie to jest naganne a Polacy mogą spokojnie nazwać Churchilla SOB. Faktem jest że sojusznicy Hitlera generalnie wychodzili na tym netto lepiej niż wielu sojuszników jego przeciwników… 😉 Fatalnym błędem sanacji było dopiero odwrócenie sojuszy, w sytuacji gdy było jasne że chodzi tylko i wyłącznie o czas i o przekierowanie natarcia niemieckiego z zachodu na wschód. Od strony emocjonalnego Hitlera spowodowało to reakcję „odtrąconego afektu” w sytuacji gdy IMO nikt w miarę zorientowany nie brał na poważnie możliwej akcji francuskiej w razie konfliktu. Od strony wojskowej porównywanie potencjałów nie ma wiele sensu ponieważ decydują zdolności, motywacja i interesy, dużo bardziej niż liczba czołgów. Żadnej z tych trzech rzeczy Francja nie miała od czasu Napoleona Bonaparte… Anglia nie miała praktycznie w ogóle armii, poza flotą.

      O tym co warty jest sojusz z Anglią i Francją były legionista Beck powinien wiedzieć lepiej, znając przecież historię „cudu nad Wisłą” w której zarówno Francja jak i Anglia odegrały haniebną rolę. Zainteresowanych odsyłam do pracy Normana Daviesa pt. „Orzeł biały czerwona gwiazda” (audiobook na YT). Jest ironią losu że nawet po doświadczeniach wojennych, po utracie połowy terytorium, 6 milionów obywateli i suwerenności na pół wieku, obecna grupa przy władzy powtarza błędy sanacji polegania na egzotycznych sojuszach które żadnego bezpieczeństwa nie dadzą, za to grożą wciągnięciem kraju w kompletnie bezsensowny konflikt.

  1. Czyli potwierdziło się to co rozsądni ludzie wiedzieli od początku: cała nadmuchana pandemia śmiercionośnego wirusa z Chin to przykrywka i pretekst do zarżnięcia gospodarek, osiągnięcia celów politycznych i skonsolidowania władzy przez macherów z NWO.

  2. Nie zaprzeczam, posiadanie gotowej do użycia broni, gdzieś tam schowanej w domu na czarną godzinę, dało by mi poczucie że mam jakieś argumenty w kwestiach ostatecznych. I gdyby wszyscy do tego tak podchodzili to było by OK, ale sporo osób niestety ma problemy z kontrolowaniem siebie i swojej agresji – np gość który potrafi zajechać mi drogę samochodem po czym wysiada, szarpie drzwi, grozi i próbuje dostać się do mojej kabiny bo obraziłem jego majestat zmuszając maharadżę do zredukowania prędkości. Nie wiem czy nawet mając broń (i wiedząć że on też ma) czułbym się bezpieczniej.
    Jedna czy dwie konfliktowe sytuacje z bronią w ręku w ciągu całego życia to może i da się wyobrazić, ale gdyby to się powtarzało częściej, np 2 razy w roku, to jak myślicie, ile wynosiła by przewidywana długość życia? I czy dałbyś na pewno radę obronić swój majątek i chronić go przez całą długość życiaA tacy np policjanci to nie mieli by szans nawet do wczesniejszej emerytury doczekać.

    1. Nic tylko sprawdzić w praktyce. Przyklej bumper sticker „nie posiadam broni w tym samochodzie”, pozajeżdżaj drogę parę raz ludziom i się przekonasz w mig… 😉 

      1. Ależ również uważam że powszechne posiadanie broni zmusiło by takich nadpobudliwych do przemyślenia sprawy zanim jeszcze zaczną machać rączkami – zdecydowanie brakuje argumentów gdy druga strona koniecznie musi komuś przyp***dolić i tylko szuka okazji. Ale to wszystko przy założeniu że pukawkę mamy, ale jej nie wyciągamy.
        Ale gdyby jednak ta broń była użyta to napastnik ma dużo większe szanse niż taki np ja – bierze mnie z zaskoczenia, ma czas się przygotować, wybrać dogodną sytuację itp. Poza tym ma pewnie mało do stracenia a dużo do zyskania – dokładnie odwrotnie niż osoba napadnięta. No i są duże szanse że ani swojego majątku ani życia tą bronią nie obronisz. Wolał bym jakieś inne sposoby na wyrównywanie szans w walce niż broń palna – coś co da się użyć błyskawicznie i nie pozbawia przeciwnika życia ale skutecznie zniechęca go do dalszych działań- wtedy nie trzeba tracić czasu na myślenie czy aby na pewno konieczne jest użycie broni.
        No ewentualnie – jak to w westernach, ten ma rację co szybciej strzela 😉 A majątku tyle ile da się na koniu przewieźć.

        1. @rasputnik:”zmusiło by takich nadpobudliwych do przemyślenia sprawy”
          Właśnie! Teraz taki nadpobudliwy ma pewność, że druga strona nie ma pukawki a zaczepia słabszego, co zwykle widać. Jak by brał pod uwagę, że przeciwnik („chucherko”) może być uzbrojony, to by się może mitygował.
          Jak ktoś napisał:”Kraj ludzi z bronią jest krajem ludzi grzecznych”. Przecież słyszeliśmy o zabójstwach w USA dokonanych z powodów (jak na nasze warunki) irracjonalnych. Np. ktoś zwolniony z pracy wpadł do biura i zastrzelił szefa. Jak się wie, że wszyscy mają broń i mogą jej użyć, to człowiek stara się raczej (za bardzo) nie narazić innym.
          Brak broni rozzuchwala tych silniejszych fizycznie.

        2. Ale gdyby jednak ta broń była użyta to napastnik ma dużo większe szanse niż taki np ja

          To dziala inaczej niz opisales, bo w spoleczenstwie uzbrojonym nie jestes jedynym, ktory nosi bron. Wiec ktos kto wyciaga bron, bo chce kogos innego np. oskubac, musi sie liczyc z tym, ze za chwile bedzie mial przeciwko sobie kilka innych uzbrojonych osob, a nie tylko te jedna upatrzona do oskubania.

          Jesli chodzi o PL, to ja prawie nigdy nie nosze przy sobie zaladowanej broni, bo od wielu lat nie trafila mi sie na ulicy sytuacja zagrozenia. Wiem jednak, ze to sie moze zmienic z dnia na dzien, wiec na taka okazje mam w swojej kolekcji jeden pistolet, ktory sie nadaje do skrytego noszenia.

    1. ponurym świecie? myślisz, że dramatycznymi zwrotami zmącisz prawdę? że obrona to podstawowe i niezbywalne prawo każdego człowieka… ponury świat to taki, w którym stado przeciwników posiadania broni chce cię ograbić i zamordować bejsbolami.

      za to twój tekst pokazuje co przeciwnicy posiadania broni mają w głowie – zero racjonalnych, logicznych przemyśleń. rozsądny człowiek nigdy nie jest przeciwnikiem posiadania broni, bo to się nie klei, to nie ma sensu i jest tak absurdalne, że ręce opadają słuchając takich tez klepanych bezmyślnie w każdej telewizji i rozgłośni radia. poza tym 10 tys. lat cywilizacji pokazuje, że wszystkie tezy takich „nowoczesnych” są mylne. „nowocześni” prowadzą walkę z 10 tys. lat historii i usiłują nas przekonać, że nasi rodzice i dziadowie byli kompletnymi kretynami i ich świat był kompletnie do niczego. dopiero oni – „nowocześni” – zaprowadzą nam nowy porządek z socjalizmem i pacyfizmem na czele. aż przyjdą arabowie albo murzyni i zrobią z nami porządek. z „nowoczesnymi oczywiście w pierwszej kolejności.

      świat jest pełen głupców i powierzchownych ludzi. i tylko dlatego jest ponury…

    2. Jest Pan w bardzo głębokim mylnym błędzie, wynikającym z tego, że prawdopodobnie nie miał Pan nigdy okazji przebywać w tego typu otoczeniu. Zapewniam Pana, że życie np. w Wyoming nie ma w sobie nic ponurego, a ponadto jest znacznie bezpieczniejsze niż w takiej Warszawie, nie mówiąc o Chicago czy Nowym Jorku. W tym amerykańskim stanie broń można posiadać i nosić właściwie bez ograniczeń, a jednocześnie (może właśne dlatego) brutalna przestępczość to margines.

    3. @Allan:”… mieszkać w ponurym świecie”
      To zwracam uwagę, że prawie wszystkie kraje zachodnie są bardziej „ponure” niż Polska, bo wskaźniki ilości posiadanej broni per capita są WIELOKROTNIE większe niż w Polsce. Rozumiem, że tam (Niemcy, Francja, Włochy, Belgia, …) żyje się „ponuro” i w ciągłym strachu. Nie radzę tam wyjeżdżać a broń Boże mieszkać (śmierć prawie pewna:)

  3. @Off-topic

    Nowy layout jest duzo lepszy od poprzedniego, ale brak w nim listy ostatnich komantarzy, ktora znajdowala sie na dole strony w poprzednim layoucie.

  4. Juz podalem wyzej link do zmiany ustawy o bronii i amunicji z 2011 roku. W praktyce wyglada to tak mniej wiecej jak z prawem jazdy na samochod. Trzeba sie zapisac do klubu sportowego lub stowarzyszenia kolekcjonerskiego. Czesto od razu w klubie jest stowarzyszenie. Potem sie chodzi pare miesiecy do klubu i sie uczy strzelac, a instruktorzy dyskretnie obserwuja, czy delikwent ma rowno pod dekielkiem. Potem w klubie zdaje sie egazmin na patent strzelecki, ktory jest odpowiednikiem samochodowego prawa jazdy. Trzeba na egzaminie odpowidziec na pare latwych pytan z ustawy o bronii i amunicji i strzelic w miare celnie pare razy z karabinu, pistoletu i strzelby. Potem sie idzie do psychologa i przechodzi testy. Potem sie aplikuje na policji o pozwolenie i sie je z automatu dostaje. Potem policja przyjezdza do niektorych na kontrole, czy posiadaja sejf na bron i czy sejf spelnia normy. Zeby takie pozwolenie utrzymac trzeba w roku minimalnie 4 razy startowac w zawodach klubowych. Jak sie komus nie chce, to musi sie zapisac do stowarzyszenia kolekcjonerskiego (sa nawet internetowe) i wtedy moze sie cieszyc bronia bez zadnych periodycznych strzelan, ale pozwolenie kolekcjonerskie nie pozwala na spacerowanie z zaladowana bronia po ulicy. Ja przeszedlem cala sciezke i od pierwszej wizyty w klubie minelo 9 miesiecy do czasu az moglem sobie kupic pierwszy pistolet. Przy czym jakby sie uprzec to mozna by to skrocic do 5-6 miesiecy. Mam pozwolenie wylacznie sportowe i moge miesc do 10 sztuk broni, ale sasiad, ktorego namowilem zrobil sobiie pozwolenie sportowe i kolekcjonerskie i juz ma tego zelastwa ze 30 sztuk, wiec jest naprawde eldorado, jesli ktos tylko chce.

  5. w odpowiednim art. nie da sie zostawic komentarzy:

    —-
    Przekonywał też, że na razie na Białorusi „nie zaczęto jeszcze tak naprawdę wykorzystywać rezerw walutowych (do stabilizacji sytuacji finansowej- PAP). „Jakbym przeczuwał – trzy miesiące temu dałem zadanie, by wszystkie rezerwy walutowe i kruszcowe wróciły do kraju, zwłaszcza złoto. Przywieźliśmy wszystko, do ostatniego grama” – powiedział Łukaszenka. https://stooq.pl/n/?f=1371676&

    1. Rezerwy złota Bialorusi wynoszą około 49 ton. To że „rezerwy kruszcowe wróciły do kraju” jest głupawą uwagą byłego dyrektora kołchozu który zapomniał jak to ukraińskie rezerwy sfinansowały majdan przeciwko legalnym władzom gdy hegemon je sobie zawłaszczył i wywiózł do NY w zamian za fatygę. Rezerw ukraińskich było mniej a zawładnięcie nimi bardziej ryzykowne niż białoruskimi. Łukaszenko robi więc za karpia zadowolonego z przyspieszenia Wigilii.

      1. karp, karpiem, ale ważne jest, że cokolwiek się dzieje, to jakoś takos te złoto ma znaczenie (a nie czarne jak mawiają w hameryce).
        Choćby kraj był biedny jak wenezuela, choćby bezpieczny jak białoruś to złoto zawsze jest walutą i zawsze o dziwo trzyma wartość.

        A czy tym razem będzie tak samo? Łukaszenka jest szefem zbir-u. Zatem może to złoto legalnie przechować lub przytulić w zamian za zrzeczenie się tej funkcji.

  6. Przy wszystkich tych burdach inicjowanych w Ameryce przez ruch Black Lives Matter

    Bez przesady! Te burdy to inicjowane sa przez kogos zupelnie innego, kto ten ruch finansuje, a BLM to zdaje sie tylko wykonawcy.

    W Polsce w 2011 roku, pare miesiecy po nieszczesliwym ladowaniu ekipy Kaczynskiego w Smolensku, jacys ludzie z wyobraznia, dostepem do informacji i (jak przypuszczam) gleboka wiara w teorie spiskowe, zmienili prawo dotyczace posiadania broni (po kilkunastu latach lezakowania ustaw o broni w „zamrazarce”) i kazdy kto ma ochote i troche kasy moze miec tego ile dusza zapragnie. Ja wiec nie widze problemu – tak sie wyspisz, jak sobie poscielisz.

    1. @TJŁ:”zmienili prawo dotyczace posiadania broni ”
      ??? Możesz podać jakieś szczegóły? Z tego co wiem w prawie nic się nie zmieniło od uchwalenia ustawy o posiadaniu broni w 1999 roku. Dalej musisz prosić o pozwolenie i komendant wojewódzki może odmówić wydania pozwolenia podając jakąś ogólnikową formułkę. Pewnie jak ktoś ma jakieś „wejścia”, to dostanie ale zwykły obywatel „z ulicy” to wątpię.

      1. Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. o zmianie ustawy o broni i amunicji oraz ustawy o wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie wytwarzania i obrotu materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym.

        http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20110380195

        Od tego czasu nie ma uznaniowosci policji i po wypelnieniu kilku konkretnych i latwych do spelnienia warunkow mozna bardzo latwo dostac pozwolenie na tzw. bron sportowa (na ogol do 10-15 sztuk) lub kolekcjonerska (na ogol do 20 sztuk). Tzw. bron sportowa to w zasadzie wszystko co sobie wymarzysz za wyjatkiem broni automatycznej i broni o kalibrze powyzej 12 mm. Jednym slowem eldorado.

        1. I jeszcze jedno. Z tzw. bronia sportowa mozesz w PL chodzic po ulicy z pelnym magazynkiem i nabojem w komorze i mozesz do niej sam robic amunicje jaka sobie wymarzysz. Tego ostatniego nie moga robic nawet posiadacze broni do ochrony osobistej, bo amunicje wlasnej produkcji uznaje sie wg. ustawy za szczegolnie niebezpieczna i do jej produkcji maja prawo wylacznie strzelcy sportowi i mysliwi.

          1. bronią sportową… sam robic amunicje

            {Łoś}, trochę humorystyczna zaczyna się robić ta linia obrony status quo w PL… Jest dostep do broni albo go nie ma. Tłuszcza przychodzi podpalić Twój biznes a Ty co? Wywieszasz „zaraz wracam”, myk na zaplecze i zaczynasz produkować amunicję? Myślę że też wcześniejsze uwagi w tym kierunku, a to że broń sportowa, a to że czarno prochowa, a to że jakaś replika czegoś, całe to machanie rękami jest po to aby zaciemnić istotę rzeczy i nie powiedzieć wprost: tu i tu możesz kupić Glocka 19 z amunicją, którego legalnie trzymać możesz pod ladą, i jeśli będzie trzeba odstrzelić d.. tłuszczy zanim Cię podpalą to odstrzelisz, i to bez spędzenia 10 lat w kryminale w nagrodę.

            Dopóki tak nie będzie to nie będzie praktycznie dostępu ludności do broni palnej, żadne substytuty tego nie zmienią. Na przykład, trzeba mieć nie
            po kolei pod kopułą  zapisując się do WOT a nie mając przynajmniej kałacha w domu, na wzór szwajcarski. Tymczasem wątpię aby coś mogło się zmienić skoro 95% ludzi będzie nadal głosowało za samo-rozbrojeniem i dostawało niezdrowej gorączki na sam widok broni palnej.

          2. Tłuszcza przychodzi podpalić Twój biznes a Ty co? Wywieszasz „zaraz wracam”, myk na zaplecze i zaczynasz produkować amunicję? Myślę że też wcześniejsze uwagi w tym kierunku, a to że broń sportowa, a to że czarno prochowa, a to że jakaś replika czegoś, całe to machanie rękami jest po to aby zaciemnić istotę rzeczy i nie powiedzieć wprost: tu i tu możesz kupić Glocka 19 z amunicją, którego legalnie trzymać możesz pod ladą,

            Alez jak sie juz jest strzelcem sportowym po paromiesiecznym strzelaniu w klubie sportowym i wizycie u psychologa, to Glocka z amunicja mozna sobie tez kupic. Zaden problem. Ale taka kupna amunicja nie przedziurawi Pan np. kamizelki kuloodpornej, bo pociskow z rdzeniem stalowym lub wolframowym nikt Panu nie sprzeda 😉

          3. @TJŁ:”Alez jak sie juz jest strzelcem sportowym po paromiesiecznym strzelaniu w klubie sportowym …”
            I tu jest pies pogrzebany. Przecież to już było od dawna (w starej ustawie). Krótko mówiąc, jak się zapiszesz do kółka łowieckiego albo strzeleckiego, „odsłużysz swoje” (nabierzesz kwalifikacji:), to po kilku(nastu) miesiącach może dostaniesz pozwolenie na broń myśliwską lub sportową. Bo samo zapisanie się do koła i przejście krótkiego (np. 2-tygodniowego) przeszkolenia w obsłudze broni nie wystarcza.

            Dawniej komendant policji mówił krótko (i złośliwie:)

            Chce Pan broń dla celów sportowych? Dobrze, dostanie Pan jak się zapisze do koła strzeleckiego, nauczy się strzelać, zostanie zawodnikiem średniej klasy, to OK, damy Panu pozwolenie. A na razie proszę chodzić na strzelnicę i ćwiczyć z wypożyczoną bronią (i z instruktorem!) aż będzie Pan miał jakieś „sukcesy sportowe”.
            Praktycznie nic się nie zmieniło. Mam znajomego, który na tej zasadzie uzyskał broń myśliwską, ale przez 2 lata musiał jeździć na polowania i usługiwać „starym myśliwym” jako „chłopiec do noszenia broni i innych ciężarów”.

          4. Zgadza się. To piep..nie za przeproszeniem o sporcie i broni sportowej w pewnym momencie zaczyna być śmieszne, bo przecież każdy widzi że jest sztucznie kreowaną barierą. Typu: przy braku śledzi w sklepie rybnym – towar tylko dla posiadaczy karty wędkarskiej o 10-letnim stażu.

            7-dni na sprawdzenie backgroundu kandydata, czy niekarany etc. i schluss. Niech kupuje sobie co chce. W szczególności niech kupi sobie pistolet z celem explicite zabicia włamywacza który wtargnie do jego domu, bez tego ogłupiającego cyrku ze „sportem” i „bronią sportową”.

          5. @HeS

            Dawniej komendant policji mówił krótko (i złośliwie:)

            A teraz zacheca, zeby zamiast o 6 sztuk, aplikowac o 10 i pare tygodni pozniej daje pozwolenie. Taka jest roznica. Obstaje przy swoim, ze w tej chwili bron jest w PL dostac rownie ciezko co prawko jazdy i samochod.

          6. @TJŁ:”A teraz zacheca, zeby zamiast o 6 sztuk, aplikowac o 10 i pare tygodni pozniej daje pozwolenie. ”
            Namówiłeś mnie (zróbmy prawdziwy test:). W przyszłym tygodniu zapiszę się do kółka strzeleckiego, poćwiczę 2 tygodnie na strzelnicy i wystąpię o pozwolenie na krótką broń sportową (kaliber .22LR, nie żadne Magnum). Zobaczymy jak jest z tym naprawdę. Jeszcze zasięgnę informacji u znajomego myśliwego, może da mi jakieś dodatkowe rady usprawniające cały proces.

          7. @HeS:”zapiszę się do kółka strzeleckiego”
            Już se dałem siana, bo znalazłem coś takiego (https://domowy-survival.pl/jak-uzyskac-pozwolenie-na-bron-palna/). Z tego wynika, że do posiadania broni sportowej trzeba być „czynnym zawodnikiem”. Oprócz karty strzeleckiej (OK, może normalne), trzeba mieć licencję zawodniczą, którą trzeba odnawiać co roku i (co gorsza) kilka razy do roku trzeba brać udział w zawodach strzeleckich. Jedyne co się zmieniło, to to, że komendant policji nie może odmówić wydania zgody jeśli delikwent spełni procedury. Brak uznaniowości.
            Z pozwoleniem na broń powinno być jak z prawem jazdy. Zrobiłem kurs, zdałem egzamin i mogę kupić i używać. Ciekawe, że do zakupu auta (nawet ciężarówki:) nie trzeba mieć prawa jazdy. A jak się ma prawo jazdy i auto sportowe, to nie ma obowiązku brania udziału w rajdach samochodowych.

          8. Dokładnie to co podejrzewałem, mimo propagandy {Łosia}. 😉

            Poza tym na swój sposób logiczne. Aby mieć broń sportową trzeba być sportowcem. Aby mieć broń do mordowania trzeba być mordercą… Oops, ci ostatni broń akurat mają bez żadnych problemów… 😀 

            auto sportowe, to nie ma obowiązku brania udziału w rajdach samochodowych. – Aż strach pomyśleć czym wykazać będzie się musiał właściciel prywatnego czołgu na działce. Udziałem w okresowych kampaniach w Syrii? 😀

          9. @HeS
            Z pozwoleniem na broń powinno być jak z prawem jazdy. Zrobiłem kurs, zdałem egzamin i mogę kupić i używać.

            W takim razie musisz zrobic pozwolenie kolekcjonerskie. Do sportowego zeczywiscie trzeba sie przynajmniej raz w roku przejsc na strzelnice i wystartowac w 4 konkurencjach strzeleckich.

            Ale ja mysle HeS, ze Ty i tak nie postarasz sie o pozwolenie, bo wcale nie chcesz miec broni, tylko chcesz troche ponarzekac, ze sie nie da.

          10. @HeS

            Ciekawe, że do zakupu auta (nawet ciężarówki:) nie trzeba mieć prawa jazdy.

            W PL tez mozesz kupic bron nie majac pozwolenia. Tylko, ze wtedy natychmiast po kupieniu trafia do policyjnego depozytu. Ale dalej jestes jej wlascicielem ;-P

          11. Panowie HeS ma rację,
            zgadzam się, że sytuacja nie jest jeszcze idealna, ale jest w tym temacie znaczący postęp od noweli z 2011 roku i analogia do uzyskania prawa jazdy jest jak najbardziej trafna. Cała procedura jest jasno określona, zajmuje około 6 miesięcy (z czego 3 miesiące zajmuje wymagana ustawą „przynależność” do klubu sportowego) i kosztuje 2k. Do tego mamy bardzo skuteczne stowarzyszenie (z uprawnieniami klubu sportowego) które przeprowadzi Was przez proces dosłownie za rękę. Zerknijcie pod ten link (proszę admina o usunięcie linku, jeżeli łamie to regulamin)

            https://braterstwo.eu/z-nami-zdobedziesz-pozwolenie-na-bron/

            Zlikwidowano uznaniowość przy ubieganiu się o broń sportową i sportową do celów kolekcjonerskich (nie mylić z pozwoleniem czysto kolekcjonerskim, które wymaga zdania egzaminu na policji i de facto jeżeli komisja będzie chciała Cię udupić to to zrobi). Utrzymanie licencji sportowej kosztuje tam 60zł/rok i wymaga 2-3 wizyt na strzelnicy w roku. Jednak nie trzeba być zawodnikiem przez całe życie. Brak wymaganej liczby startów, albo rezygnacja z członkowska w klubie zrzeszonym w PZSS uprawnia policję do odebrania Ci pozwolenia na broń sportową, ale nie pozwolenia na broń sportową do celów kolekcjonerskich. Wolno Ci zatem ciągle posiadać swoją kolekcję „z czasów kiedy było się zawodnikiem”. Tak więc, nie jest tak źle. Każdy chcący, zdrowy na umyśle może dzisiaj mieć glocka, kałacha czy mossberga. Jedyne co mnie ciągle boli to fakt, że figuruje się z tego powodu w czyimś rejestrze.

            Howgh

          12. @Adept

            A poza tym zmienilo sie podejscie w samej policji, ktora nie rzuca juz klod pod nogi, tylko wrecz momentami zacheca, zeby aplikowac o wiecej sztuk. Znacznie tez zostala usprawniona i ulepszona obsluga calego procesu w WPA (przynajmniej w Wawie). O ile w 2014-2015 roku kazda wizyta w WPA to byla droga przez meke i godziny czekania, to ostatnio wszystko idzie szybko, milo, latwo i przyjemnie. Mysle, ze beda dalsze kroki ulatwiajace dostep do broni, tylko ze etapami, a nie od razu.

        2. „Od tego czasu nie ma uznaniowosci policji i po wypelnieniu kilku konkretnych i latwych do spelnienia warunkow mozna bardzo latwo dostac pozwolenie na tzw. bron sportowa (na ogol do 10-15 sztuk) lub kolekcjonerska (na ogol do 20 sztuk).”

          Tak ? A skąd te „do” ? Z zapisów ustawy ? Nie. Z uznaniowości lokalnego niebieskiego kacyka.

          Rzygnął pan kasą (ok 2 kPLN) za zgodę niebieskiego jaśniepana urzędnika, sitwy zakotwiczonej wokół „sporów strzeleckich”, i sitwy w białych kitlach, ZANIM kupił pierwszą jednostkę i to pan nazywa eldorado ?
          Pan poczyta orzecznictwo WSA/NSA ws. tego polskiego rzekomego eldorado, a potem się wypowiada.
          Repozytorium zanonimizowanych orzeczeń, w który sędzia potrafi dać się przekonać komendantowi, że glock 17 to żadna sportowa, to… bojowa, oraz mnóstwo innych kwiatków (celuje WPA komendy we Wrocławiu i Katowicach), dostępne w www.

          Do tego dochodzi stalinowska mentalność prokuratury (sprawy z obszaru obrony miru domowego) i ma pan gotową receptę na trafienie do pierdla przy byle przepychance z bandytą nachodzącym na rzekomo własny dom.

          O zagadnieniach pozwolenia na broń do obrony osobistej nie ma co nawet pisać, bo i po co. Tam to dopiero jest uznaniowość, jak przystało na „prawo” pełne sformułowań z obszaru filozofii. Na tym choćby przykładzie widać, że to nawet nie bantustan. To kabaret, nie państwo 🙂

          1. To co Pan opisuje, to juz przeszlosc, bo zmiany w stanie faktycznym sa naprawde szybkie i korzystne. Policja po poczatkowych oporach przestala stawiac opor. Dla mnie istotne jest to, ze w tej chwili latwo jest miec faktyczny i bardzo szeroki dostep do broni palnej, a wiec miec de facto mocne argumenty w samoobronie, gdyby sie jakims przyjemniaczkom zachcialo np. przyjsc do Pana na posesje z koktajlami Molotowa.

          2. „To co Pan opisuje, to juz przeszlosc”

            Zaraz, zaraz… to jest uznaniowość i bezprawie granatowych książąt, pozbawionych jakiejkolwiek faktycznej odpowiedzialności, czy jej nie ma / nie było ? Granatowa biurwa UZNAŁA, że „popuści”, bo jak zechce, to – zupełnie dowolnie – „przyciśnie”. Dlaczego ? Bo w PL może. Bo w PL jest bezkarna. A jeśli ktokolwiek będzie usiłował doprowadzić do wymierzenia sprawiedliwości, to sprawie zostanie ukręcony łeb z uwagi na powszechnie znaną synergię z „sądownictwem”.

            „bo zmiany w stanie faktycznym sa naprawde szybkie i korzystne” 🙂 Czy pan w ogóle słyszy sam siebie ? 9 lat biurwa orientowała się, że uzbrojenie niewolników nadal jest na poziomie śmiesznym, nie stanowi zatem zagrożenia systemowego, władza lokalnych kacyków (granatowych i sportowych) oraz ich uznaniowość granatowych nie doznała uszczerbku, a z „pozwoleń” jest po prostu niezła kasa. I to tyle. Ktoś tu nawet napisał powyżej u UPRAWNIENIACH klubu sportowego …. dobre, dobre… 🙂

            „Dla mnie istotne jest to, ze w tej chwili latwo jest miec faktyczny i bardzo szeroki dostep do broni palnej ”

            To pan o tym polskim „bardzo szerokim dostępie” opowie przeciętnemu mieszkańcowi – dajmy na to – Florydy, czy tej rzekomej białoruskiej czy rosyjskiej dyktatury i opisze tutaj reakcję. Pośmiejemy się razem…

            Ech wy, mentalni niewolnicy… 🙂

          3. Zaraz, zaraz… to jest uznaniowość i bezprawie granatowych książąt, pozbawionych jakiejkolwiek faktycznej odpowiedzialności, czy jej nie ma

            Nie ma. Na to, ze wskazanie w pozwoleniu na bron ilosci sztuk lezy w kompetencji policji byly wyroki sadow. Omawial to Turczyn tutaj:

            https://trybun.org.pl/2015/05/06/liczba-egzemplarzy-broni-w-pozwoleniu-na-bron/

            Pomijajac turczynowa krytyke wyroku NSA, wynika z tego, ze policja musi dac pozwolenie przynajmniej na jedna sztuke danego typu broni, czyli w sumie minimum ktore dac w pozwoleniu „sportowym” musi to 3 sztuki. I dokladnie taki byl tuz po nowelizacji policyjny algorytm czyli przyznawano 3 sztki plus jedna dodatkowa na kazda konkurencje, w ktorej delikwent startowal. Ale to tez sie zmienilo i teraz daja wiecej. Wiec bezproduktywne marudzenie w oparciu o dane i praktyke sprzed 8-9 lat jest bez sensu.

          4. „wskazanie w pozwoleniu na bron ilosci sztuk lezy w kompetencji policji byly wyroki sadow.”

            Doprawdy ? Mnie się wydawało, że wskazanie ilości jednostek leży li tylko w widzimisię wnioskodawcy, bowiem ustawa milczy w tym obszarze ? (a przy ilości powyżej 50 sztuk tylko od spełnienia dodatkowych wymagań dotyczących warunków technicznych jakie spełnia magazyn).
            Na wyrok sądu pozbawiający Polaków oszczędności emerytalnych (po uzgodnieniu z bandą ryżego & vincenta) też pan się powoła… >>bo „sąd” tak powiedział”<< ? Doprawdy, no nie wierzę własnym oczom jacy "legaliści" tu trafiają…. 🙂

            "Pomijajac turczynowa krytyke wyroku NSA"

            Nie pomijając, bo p. Turczyn jest legalistą i wytyka swobodę uznaniową książąt w mundurach i arcyksiążąt w togach.

            "I dokladnie taki byl tuz po nowelizacji policyjny algorytm czyli przyznawano 3 sztki plus jedna dodatkowa na kazda konkurencje"

            Algorytm ? A cóż to za legalny wynalazek ? Jest jakiś ślad po niem w ustawie ? Policja jest od stosowania prawa a nie swobodnego, wręcz dowolnego, "wypracowywania" algorytmów (wtf ??) potwierdzających tylko i wyłącznie prowadzenie czynności administracyjnych w warunkach zupełnego bezprawia. Teraz rozumiem, co pan miał na myśli pisząc "eldorado". No niezłe granatowe eldorado tam macie, nie powiem 🙂

            "Ale to tez sie zmienilo i teraz daja wiecej. "

            Wow 🙂 Nieźle wy ten brak uznaniowości tam rozumiecie. Wszytsko postawione na przyzwoleniu na mit, pic, pozór i "pana władzę" – słowem, na głowie. Aż przecieram oczy ze zdumienia. Okazuje się, że nie ma takiego kota, którego polski sędzia nie odwórci ogonem a lud aż cmoka z uznaniem 🙂

      1. To jeszcze przypomnij dlaczego koreanscy sklepikarze byli na celowniku. To byl odwet za morderstwo dziecka i pozniejszy joke of a sentence w procesie morderczyni.

Comments are closed.