JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 19.07.14

Renesans złota w biznesie

przynajmniej na Podkarpaciu

 

Dobre wiadomości w końcu dla złota fizycznego – popyt najwyraźniej rośnie.  Do konkluzji tej dojść można z lektury GW która donosi że biznesmeni z Leżajska mieli płacić złotem za załatwienie ok. 20 spraw w urzędach państwowych. Istotnie, CBA podczas ostatnich akcji poszukiwało sztabek złota nawet u wiceministra infrastruktury pana Rynasiewicza.  Cóż za czarna niewdzięczność!  Pomóż komuś załatwić coś w urzędzie państwowym a już naślą rządowe posokowce…

Tego dlaczego biznesmeni płacili akurat złotem a nie złotym oczywiście nie wiemy. Domyślać się można jedynie że zarówno pan wiceminister jak i „biznesmeni” są zwolennikami gold money i szkoły austriackiej, przedkładając zimne sztabki ponad uroki papierowego złotego. Zwłaszcza teraz kiedy podsłuchy ujawniły że prezes NBP Belka zamierza złotego intensywnie osłabiać  polską wersją quantitative easing. Jak wynika z afery taśmowej celem polskiej wersji quantitative easing nie będzie jednak zagrożenie deflacyjne złotego lecz raczej zagrożenie dostępu do koryta partii rządzącej. Bez masowego druku złotego przez NBP i stosownych łapó obietnic wyborczych dostęp ten może zostać poważnie utrudniony w drodze przegrania kolejnych demokratycznych wyborów.

Najbardziej intrygująca strona tej sprawy to nie sama transakcja złotem którą w końcu można zrozumieć. Jest nią raczej załatwianie za złoto czegokolwiek w państwie które uparcie twierdzi że „Bilety NBP są prawnym środkiem płatniczym w Polsce”. Jeżeli są to czemu ktoś by wręczał komuś łapówkę w czymś co prawnym środkiem płatniczym w Polsce nie jest? lapowka

Bo może kiedyś będzie?  Obok dalekowzroczności uczestników złotej transakcji innym jej wytłumaczeniem mogłaby być dyskrecja i chęć zachowania prywatności. Rządy i banki centralne od dawna prowadzą cichą  wojnę  z gotówką, starając się ją zastąpić pieniądzem elektronicznym. Zaleta tego jest istotna – rząd może kontrolować każdą transakcję, wiedząc dokładnie kto komu ile przekazuje. Transakcja gotówkowa w formie fizycznej natomiast zapewnia anonimowość, co staje się cierniem w oku dociskanych finansowo do muru, coraz bardziej autorytarnych reżimów zachodnich.

Atakom rządów i banków centralnych na gotówkę towarzyszą progresywnie obniżane limity na transakcje gotówkowe. W niektórych krajach EU zabronione są już nawet transakcje gotówkowe powyżej €500. Podważa to sens drukowania banknotu tego nominału, w lepszych czasach symbolu siły i stabilności nowej euro waluty. Na stacjach benzynowych w Niemczech nawet płacenie banknotem €200 naraża płacącego na spisanie personaliów, choć jeszcze zabronione nie jest.

No i jak tu wręczyć komuś w takich warunkach większą łapówkę, bez której w wielu miejscach EU,  zwłaszcza na wschodzie,  nadal załatwienie czegoś jest trudne? Używając walizki banknotów €50 pobranych niepostrzeżenie z banku czy z muru? A może dalej zwitkiem banknotów €500 których jednak łapówkobiorca nie będzie mógł potem upłynnić?

To, obok innych rzeczy, leży być może u źródła ostatniego renesansu zainteresowania biznesmenów złotem…    ;-)

 

.

Share

4 komentarzy do: Renesans złota w biznesie