JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 10.11.11

Bogaty jak Argentyńczyk

Że co proszę?  Poza być może gwiazdami  piłkarskimi  tytuł tego wpisu wydawać się może małą przesadą. Jak Argentyńczyk może być symbolem bogactwa skoro przypada na niego tylko $15k PKB brutto? Dla porównania: Szwajcaria ($49k), USA ($47k), Niemcy ($38k). Nawet startująca od zera po wojnie Korea Płd ma $29k na głowę, prawie dwa razy więcej niż Argentyna. PKB na głowę w Argentynie jest nie tylko niższy niż w Polsce ($19k) ale o ząbek tylko wyższy niż w Rumunii ($14k) a porównywalny z Gabonem ($13k).  Nie zawsze jednak tak było.

W latach trzydziestych ubiegłego wieku ból światowej recesji dawał się we znaki wszystkim. No, może za wyjątkiem Rosji Sowieckiej gdzie żadnej recesji nie było. Był jedynie ból. Przykład sowieckiego totalitaryzmu okazał się żyznym nawozem dla kiełkowania rozmaitego rodzaju socjalizmów pojawiających się w owym czasie wszędzie. Ale obiecujący zbawienie socjalizm, wyglądający na pozór atrakcyjnie, okazał się wszędzie zatrutym owocem. Rezultat nawet przelotnego mezaliansu z nim okazywał się zawsze ten sam: ekonomiczna zapaść, polityczny totalitaryzm i tysiące, czasem miliony ofiar. Poprzez dekady socjalizmy udowodniły że nie są w stanie nic rozwiązać. Prowadzą natomiast do wojny, która niewątpliwie pewnym rozwiązaniem jest. Choćby było to rozwiązanie typu szklarza prosperującego przy celowo  rozbitej szybie…

W Ameryce wielki socjalizm New Dealu Roosevelta szczezł wkrótce po wojnie. Mimo prób recydywy za Johnsona z jego Great Society, pozostał tam w defensywie przez dziesięciolecia. W Europie również próba przymusowej integracji państw przez narodowych socjalistów z III Rzeszy poniosła klęskę. Dopiero teraz socjaliści z IV Rzeszy dzieło europejskiej integracji podejmują ponownie. Nawet niezwyciężony socjalizm radziecki skończył marnie na śmietniku historii, tak jak to przewidywał prezydent Reagan.

Wyjątkiem od tego wszystkiego jest Argentyna, dziwny rodzaj parku jurajskiego. Tu socjalizm nie dość że był ale trwa i ma się dobrze. Zdumiewające jest przy tym że do wspomnianych światowych kłopotów z lat 30-tych XX w i globalnej depresji Argentyna była synonimem sukcesu. Była równie bogata jak Europa i porównywalna w wielu aspektach z Ameryką. W Anglii powiedzenie “bogaty jak Argentyńczyk” weszło na stałe do obiegu. Wydanie córki za bogatego argentyńskiego plantatora było nieraz marzeniem ubożejącej arystokracji.

Była to kulminacja okresu świetnego rozwoju od poł. XIX w kiedy to Argentyna konkurowała z Ameryką o miano najbardziej atrakcyjnego kraju na Ziemi. Z pewnością konkurowała o europejskich emigrantów którzy masowo tu ciągnęli napędzając historyczny boom. Od 1859 do 1930 Argentyna rozwijała się niebywale szybko, na tle znacznie powolniejszych konkurentów gdzie indziej. Szczególna passa trwała od 1880 do 1905, kiedy to wzrost PKB wynosił średnio 8% przez 25 lat.

Od lat 30-tych XX w coś jednak feralnego stało się w kraju pampasów i kraj wszedł na równię pochyłą. Po socjalizmie Roosevelta Amerykanie stosunkowo szybko się opamiętali i pozamiatali. Niemcy po klęsce narodowego socjalizmu Hitlera idem; zafundowali sobie niespotykany cud gospodarczy już w 10 lat po wojnie.

W Argentynie natomiast socjalizm zapuścił korzenie na trwałe. Najpierw w wersji faszyzującej (1930), a potem już w skrajnie populistycznym wydaniu Juana Perona socjalizm rósł tam i się umacniał. Z niewielkimi przerwami na ogłaszanie kolejnych narodowych bankructw trwa tam w zasadzie do dziś. Przeżył nawet po drodze parę lat junt wojskowych, niekoniecznie ostoi wolnego rynku. Juan Peron jest nadal bohaterem narodowym, kolejni prezydenci składają trybut jego dziedzictwu. Zatruty owoc socjalizmu najwyraźniej tak przeżarł tkankę społeczną że pozbawił ją nawet najprostszych odruchów obronnych.

Jest rzeczą smutną, choć pouczającą, widzieć kraj tak potencjalnie bogaty, tak piękny i tak pełen wszelkiego rodzaju skarbów naturalnych a jednocześnie tak schodzący na psy jak Argentyna pod socjalizmem. W socjalizmie każdy problem wymaga rozwiązania rządowego. Każde rozwiązanie rządowe sytuację prędzej pogarsza niż polepsza. A każda pogarszająca się sytuacja coraz bardziej ogłupia populację która tym bardziej kurczowo trzyma się “zdobyczy socjalnych” peronizmu.

Share

83 komentarzy do: Bogaty jak Argentyńczyk

  • łysy_makler

    >>decydujemy, że przydałoby się w gospodarce inżynierów,

    Po takim stwierdzeniu dyskusja traci sens.

    Jezeli chodzi o armię – moim zdaniem cynik9 ujmuje to niezbyt dobrze.Nie nazwałbym jej żadnym ‘ubezpieczeniem’. Bo armia to nie jest żaden interwencjonizm państwowy, tylko jest to ISTOTA istnienia panstwa, istota niezbedna do wydzielenia i utrzymania go jako odrębnego tworu. Jeżeli jej nie ma, to państwo nie jest państwem – proszę choćby spojrzeć na wiki jakie to terytoria zdecydowały się nie mieć armii..(tak czy owak, ktoś ich chroni – wtedy są zależne od tego państwa ktore MA armię – kolejnym stanem, czy terytorium zamorskim).

    Którys już raz spotykam się z taką argumentacją ze strony socjalisty, że skoro ktoś nie chce Panstwowej Edukacji (Służby Zdrowia itd) , to tym samym jest w ogóle przeciw istnieniu Państwa. Nic bardziej mylnego. Polecam lekturę Konstytucji USA.

  • wn

    ok…
    pytanie tylko, czy chcemy płacić podatki na armię (włączam w to policją, choć być może niesłusznie) która bije swój naród…
    Gdyby policja nie dawała sobi rady z masą tłumu, mogliby wezwać żandarmerię albo samo wojsko.

  • łysy_makler

    W wyniku tego, że miłościwy opiekunczy Rząd USA zabrał się za ‘pomoc’
    w nauce, efekty są następujące:
    – studenci mają 3biliona USD długu z tytułu ‘pożyczek studenckich’ (srednio ponad 25 000 USD na głowę po zakończeniu ‘nauki’). Pożyczek oczywiście w normalnej sytuacji by nie dostali (‘gwarantował’ je Rząd) – musieliby – o zgrozo – samemu pracowac i jednocześnie studiować
    – ceny edukacji wzrosły o kilkaset procent (bo czemu to niby college miały ich nie podnosić, skoro kazdy dostanie i tak pożyczkę)
    – na rynku pracy z każdy rokiem coraz więcej rozżalonych bezrobotnych tumanów z dyplomami, którzy nie rozumieją że mimo dyplomu dalej są tumanami.

    SZOPEN
    >To, że dla niektórych nawet tak ograniczone poglądy są socjalizmem, >jest dla mnie niepojęte.

    No to postaraj się to pojąć.

    • szopen

      Zaraz, ale ja nie pisałem o po życzkach. Napisałem: rząd daje stypendium na konkretne studia dla konkretnego człowieka. Nie tak, że jakiś biedny student prosi o stypendium, to dostaje i decyduje na co idzie, bo to bez sensu i latwo przewidzieć skutki. Tylko tak, że decydujemy, że przydałoby się w gospodarce inżynierów, więc oferujemy stypendia i wygrywa to stypendium najlepszy (z tych, co się kwalifikują).
      Socjalistami dla was jest dla was 99% polityków iludzi i chyba każde nie-libertariańskie zachowanie. Cynik też jest socjalistą. Otóz pisze, że wojsko jest formą ubezpieczenia zbiorowego (istnienia państwa). Tak więc uważa, jak typowy socjalista, że można kogoś zmuszać do zbiorowego ubezpieczenia — także wtedy, gdy go to nie obchodzi. Dlaczego, drogi panie cyniku, sam Pan nie wpłaca na wojsko, skoro dla Pana istnienie państwa jest ważne? Dlaczego zmusza Pan do tego także innych, kto rym by było wszystko jedno, czy państwo istnieje, czy nie? Jest Pan socjalistą.

      • decydujemy, że przydałoby się w gospodarce inżynierów,
        Oops, obawiam się że przechodzimy w tym miejscu w pełną farsę. Kto “decydujemy”? Lud pracujący miast i wsi “decyduje”? Komitet centralny? Egzekutywa KC?
        Plany pięcioletnie już przerabialiśmy przez 50 lat.

        ja nie pisałem o pożyczkach. Napisałem: rząd daje
        Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. W tym właśnie szkopuł… ;-)

      • Cynik też jest socjalistą. Otóz pisze, że wojsko jest formą ubezpieczenia zbiorowego (istnienia państwa). Tak więc uważa, jak typowy socjalista, że można kogoś zmuszać do zbiorowego ubezpieczenia — także wtedy, gdy go to nie obchodzi. …. Dlaczego zmusza Pan do tego także innych, którym by było wszystko jedno, czy państwo istnieje, czy nie? Jest Pan socjalistą.

        W takim razie nazwijmy cynika9 raczej militarystą. I do tego wstecznikiem uważającym że wspólnota plemienna która wyewoluowała w państwo ma pewną korzyść w stanowieniu o swoim losie, w a szczególności w ustanawianiu swoich praw i mówienia swoim językiem, vis-a-vis innych wspólnot. Do zagwarantowania tej narodowej suwerenności przydatna bywa armia z którą wiążą się niezbędne wydatki. Nazywanie cynika9 socjalistą na tym gruncie jest to tyle bzdurne że wszystko to właśnie – kwintesencję suwerenności narodowej – właśnie socjaliści z ich proletariackim internacjonalizmem (brzmi znajomo?) i budowaniem ponadnarodowego imperium starają się podważać i likwidować od ponad 100 lat. To socjaliści, i nie kto inny, swojej ojczyzny szukają zawsze poza granicami własnego kraju, jak nie w Moskwie to w Brukseli. Reszta ludzi poza socjalistami, niezależnie od dzielących ich różnic, propozycję zrezygnowania z suwerenności narodowej odrzuca jako niebezpieczną herezję.

        • szopen

          Zaraz, a kto decyduje ile ma iść na marynarkę? Ile ma iść na czołgi? Czy kupować samoloty? Kto? Lud pracujący miast i wsi? Dlaczego niby państwo może prowadzić politykę zewnętrzną i zabezpieczać swoje istnienie, ale ju zprowadzenie polityki wewnętrznej jest socjalizmem? Dlaczego nie jest socjalizmem zdecydowanie, że lepiej kupić 100 samolotów niż 100 łodzi podwodnych, ale już jest socjalizmem zadecydowanie, że lepiej jest mieć 100 inżynierów, niż 100 bezrobotnych chlejących piwo i podpierających ścianę?

          Mam wrażenie, że po prostu “socjalizmem” jest wszelkiego rodzaju działalność, której wy nie popieracie. Centralne podatki na armię socjalizmem nie są, ponieważ cynik9 ja popiera. Centralne podatki na np. budowanie dróg zapewnie socjalizmem już są. To może lepiej najpierw zdecydować, czym jest “socjalizm” i to tak, by nie było w nim specjalnie zdefiniowanych wyjątków dla istnienia armii. Samą istotą państwa jest prowadzenie polityki wewnętrznej. Tak więc zasłanianie się istotą jest tylko zwykłym chwytem retorycznym mającym pokryć brak lepszych argumentów.

          • jest socjalizmem zadecydowanie, że lepiej jest mieć 100 inżynierów, niż 100 bezrobotnych chlejących piwo i podpierających ścianę?
            Niby czemu ma być lepiej? Rezultat tego socjalizmu jest przeraźliwie jasny – stu bezrobotnych inżynierów! ;-D Prawie 2 miliony młodych ludzi, w tym połowa bezrobotnych inżynierów, pokazała nogami gdzie ma taki socjalizm.
            Doradzę co jest najlepsze dla socjału – zamiast 100 bezrobotnych najlepiej jest mieć 100 milionerów!! Ci przynajmniej nie będą ciągnęli zasiłków a można ich oskubać “dla dobra ogółu” czy “na biednych studentów”. Najprościej więc niech socjał zadekretuje po milionie na bezrobotnego i sprawa rozwiązana… :-D

  • szopen

    Hmm nie wiem czemu mi nie pozwala pisać pod postem cynika…

    panie Cynik, sęk w tym, że ja sam bynajmniej nie uważam się za socjalistę tylko dlatego, że uznaję, że np. istnieją rzeczy, za które powinno jednak dbać państwo, a nie prywatni ludzie. Na przykład: dobrem ogółu jest dobre, ogólnie znane prawo; obronność; uważam także, że jest moralnie dobre, lub co najmniej obojętne, by państwo np. fundowało stypendia naukowe dla biednych (w zamian np za ich zobowiązanie do pracy), itd. To, że dla niektórych nawet tak ograniczone poglądy są socjalizmem, jest dla mnie niepojęte. Oznacza to zarazem, że socjalistami było mnóstwo monarchów, władców imperium itd. Nawet Pan sam, postulując np. jakieś minimalne zasiłki dla emerytów w imię spokoju społecznego, tez jest więc socjalistą.

    • stypendia naukowe dla biednych… To, że dla niektórych nawet tak ograniczone poglądy są socjalizmem, jest dla mnie niepojęte.
      Nikt przecież Panu nie zabrania wspierać biednych! Czemu się Pan nie zrzuci z paroma sąsiadami jak to taka dobra idea? Ale jak to robi “państwo” to jest oczywisty socjalizm bo może to robić tylko w drodze rabunku innych, którzy tak nie uważają. Czemu zagląda Pan do kieszeni innych aby to finansowali? Aby finansowali sprawdzanie czy biedny jest biedny wystarczająco na “stypendium naukowe”? Czemu ktoś inny ma płacić na biednego, który jest jednocześnie imbecylem dla którego żadne “stypendium naukowe” nie ma żadnego sensu? Jakim prawem kaduka państwo ma biednego-z-sukcesem potem terroryzować że musi coś “odpracować” ograniczając tym jego wolność? A jak taki biedny wypnie się potem na państwo to co państwo ma robić? Ścigać go listem gończym? I już mamy wymarzony socjalizm…

      Oznacza to zarazem, że socjalistami było mnóstwo monarchów
      Ależ oczywiście! A ci wszyscy szejkowie naftowi kupujący sobie spokój rzuceniem ludowi czegoś to co, libertarianie może? kapitaliści?

      Nawet Pan sam, postulując np. jakieś minimalne zasiłki dla emerytów w imię spokoju społecznego, tez jest więc socjalistą.
      Niestety, każdy czasem wejdzie, za przeproszeniem, w g… ;-( Tu ma Pan rację. Ale wyrywa Pan to z kontekstu. A kontekstem było nie radosne socjalistyczne rozdawnictwo, które Pan proponuje nie uważając się do tego za socjalistę. Była kwestia czysto porządkowa: utrzymanie ładu i porządku, które wynajęty przez “ogół” rząd ma zapewnić. Wiążą się z tym koszty tak czy owak. Użyłem drastycznego przykładu rozkładających się zwłok których uprzątnięcie też kosztuje. Zamiast jako rozdawnictwo pewien minimalny zasiłek “senioralny” może być więc uważany za koszt zastępczy który poniesiony musi zostać tak czy inaczej.

      • szopen

        jak się tu robi quotes?
        [quote] eksperyment [/quote]

      • szopen

        Nikt przecież Panu nie zabrania wspierać biednych! Czemu się Pan nie zrzuci z paroma sąsiadami jak to taka dobra idea?
        Jasne. Już podawałem przykład: idzie grupa ludzi do klubu. Robią zrzutę na snaki. Jeden nie chce, i nie dokłada się. Potem jednak, ten jeden je snaki razem z innymi.

        Stypendia dla biednych to nie jest dla rozdawnictwo, tylko inwestycja, zwłaszcza, że jak pisałem, obwarunkowałbym to potem nakazem pracy przez ileś tam lat na rzecz społeczeństwa.

        A wszyscy korzystają na tym, że jakiś chłopak zamiast stać się podpieraczem ścian, stanie się lekarzem, albo inżynierem. Także ci, co są przeciw socjalizmowi (w badaniach socjologicznych nazywani “free-riders”).

        Jakim prawem kaduka państwo ma biednego-z-sukcesem potem terroryzować że musi coś „odpracować” ograniczając tym jego wolność? A jak taki biedny wypnie się potem na państwo to co państwo ma robić?

        Jasne. jakim prawem można się domagać od kogokolwiek spłaty długów? A jak ktoś odmówi spłaty długów, to co, ścigać go listem gończym?
        Dla mnie byłoby to moralne: chcesz skorzystać z stypendium, musisz odpracować. Nie chcesz, płać samemu za studia i droga wolna. Jak dla Pana jest to socjalizm, to naprawdę mamy radykalne różne pojęcie nt socjalizmu.

        • Stypendia dla biednych to nie jest dla rozdawnictwo, tylko inwestycja
          No więc niech Pan inwestuje, przecież NIKT Panu tego nie zabrania. Tylko niech się Pan trzyma z daleka od portfela innych i pozwoli innym nie inwestować jeśli nie chcą.

          chcesz skorzystać z stypendium, musisz odpracować
          Na całym świecie studenci biorą tanie pożyczki i je potem spłacają. Jest w tym czasem gwarancja państwa i mogę to tolerować pod warunkiem że nie ma dyskryminacji. Zupełnie nie rozumiem jednak tego socjalistycznego sosu do tego że muszą to od razu być “biedni studenci” (ilu Pan bogatych studentów widział?) i że zamiast cywilizowanej cywilno-prawnej normy pożyczki i jej zwrotu musi być jakiś przymus odpracowywania w naturze. Pewnie zaraz zacznie Pan nakładać na prywatny sektor obowiązek zatrudnienia np. nadmiarowych filologów czy socjologów albo rozdymać nimi sektor publiczny (“dla dobra ogółu”) aby mieli okazję “odpracować”.

          • szopen

            Zaraz, to w takim razie, idąc za tym, należałoby także zlikwidować sądy. Chce Pan mieć sądy, niech Pan płaci z prywatnej keiszeni. Tak samo z armią. Kto chce armię, niech na nią płaci, i wara od mojej kieszeni. Panie cynik, to też jest socjalizm? Jeżeli nie, to dlaczego nie? GDzie stawia Pan granicę, w której można utrzymywać coś z podatków?

            • Armia jest formą kolektywnego ubezpieczenia bytu państwa i ramieniem jego polityki zagranicznej – tutaj się zgodzę z podatkami centralnymi. Podobnie sądy które wynikają z roli państwa jako arbitra zachodzących procesów i monitora ich zgodności z ustanowionym prawem. Ale już nie automatycznie np. policja której centralne finansowanie bardziej służy tłumieniu wolności jednostki niż obronie porządku publicznego. Nie znaczy to że bez podatków się obejdzie – ale wystarczy lokalna zrzutka lokalnej społeczności na lokalną policję (pod wójtem czy starostą) goniących lokalnych bandytów. 90% przestępstw jest lokalnych i powinno być biznesem lokalnym.

  • przemat

    “Jest rzeczą smutną, choć pouczającą…”

    – cóż – rzeczą jeszcze smutniejszą dla nas jest to, że w tym ostatnim akapicie równie dobrze można by zmieniając tylko 2 słowa (“Argentyna” i “peronizm”) odnieść treść do naszego kraju. Na pewno zestaw przyczyn jest tu u nas inny, ale też – choćby przez ostatnie 20-lecie zaprzepaszczono, roztrwoniono, rozkradziono i wyprzedano za bezcen niezwykle wielki potencjał, który dziś – prawidłowo wykorzystany – mógłby nas stawiać naprawdę wysoko wśród światowych gospodarek. Niestety, niestety, niestety…

  • elmo

    Posiada ktos moze materialy odnosnie przebiegu kryzysu w argentynie? Od wydarzen ktore rozpoczely ten kryzys poprzez szczegolowy opis jego przebiegu? Temat zawsze mnie interesowal a jedyna ksiazka jaka na ten temat znalazlem nie jest dostepna w zadnej ksiegarni :(

    Pozdrawiam
    elmo

  • @Cynik:
    ja nic nie implikuje, po prostu napisalam, jak to wyglada od strony ulicy. Przecietny wyborca ma mniej-wiecej taka sama krotka pamiec wszedzie.
    Ruch o ktorym piszesz dzialal w formie zbrojnej w Urugwaju a nie Argentynie (tutaj ledwie jakies ilosci sladowe przeniknely, ktore i tak juncie nie zagrazaly).
    Proceso de Reorganización Nacional zaczal od wiezienia i “znikania” najpierw politycznych przeciwnikow, a potem juz poszlo jak leci: lapanki przypadkowych ludzi, rajdy na domy, tortury, porwania. TO wlasnie ludzie pamietaja. TO jest dla nich wiekszym problemem i trudno sie nie zgodzic.
    Ja sama uwazam, ze cel nie uswieca srodkow i NIE WOLNO zabijac ludzi w imie jakichkolwiek idei, religii czy przekonan.

    Nie mam przekonan lewicowych, ale potrafie zrozumiec dlaczego ludzie w Argentynie takie sklonnosci maja. Mozna sie wsciekac z e tak mysla, ale to niczego nie zmieni.

  • Jarema

    @zenia

    Co jest wedlug ciebie recepta? Panstwo? Czy aby teraz nie widzimy rozkladu systemu opartego na panstwie? Centralizacja i interwencjonizm “zapadzil sie w kozi rog”. Zawsze sie bedzie zapedzal, a im wiekszy tym szybciej bedzie to robil vide caly wschodni blok. “Zachod” jeszcze tam nie jest bo broni sie resztkami kapitalizmu.
    Jaka jest recepta dla dzisiejszej Europy wedlug ciebie?

    • żenia

      Co dziś widzimy ? Efekty rezerwy centralnej i posłusznych matołów-polityków, niewiele rozumiejących, jak jest szkodliwy system rezerwy cząstkowej ( w większości ) albo skrupulatnie korzystających z tej metody systemowej defraudacji ( złodziejstwa ). Nic innego nie dostrzegam.

      Ps Aby “cokolwiek myśleć” o libertarianizmie – najpierw trzeba oprzeć system bankowy na zdrowych podstawach ( austriacy ) – a potem możemy dyskutować, co i w jakich wymiarach może realizować państwo, a co winno być “wyłączną kompetencją obywateli”…
      I – chciałbym przypomnieć – Polska jest dosyć “nietypowa” – tak naprawdę brak pierwotnej akumulacji kapitału w skali potrzebnej dla zaistnienia w obecnej światowej gospodarce ( vide – Rybiński ).
      I to jest już “very big trouble”…

  • Jarema

    “Po magisterium z ich „libertarianizmu” zostaną jedynie sensowne kawałki o rezerwie cząstkowej”

    No wlasnie, dlaczego tak jest? Moze libertarianizm jest jakas utopijna i romantyczna wizja, w ktorej spelnienie wierza tylko mlodzi (nieliczni starsi)? Na seminarium Misesa pewnie mozna by policzyc na palcach jednej reki ludzi, ktorzy maja wiecej niz 35 lat.

    • Na seminarium Misesa pewnie mozna by policzyc na palcach jednej reki ludzi, ktorzy maja wiecej niz 35 lat.
      Rzecz w moim odczuciu bardzo pozytywna. Nadchodzi pokolenie młodych i myślących, które miejmy nadzieję położy kres socjalistycznemu marazmowi. Ważne aby nie wpaść w starą pułapkę lewica – prawica.

      • żenia

        Ależ skąd Cyniku – ja też kiedyś byłem “libertarianinem” – a dzisiaj jest wg Ciebie “socjalistą”…

        Wiek i doświadczenie życia w konkretnym środowisku ( nawet nie chodzi o kraj – a o wszechwładzę ( coraz większą ) banksterki. A jedyną receptą jest państwo.

        Pzdr

        • dzisiaj jest[em] wg Ciebie „socjalistą”… jedyną receptą jest państwo.
          Wg mnie? Nie wiem czy się znajdzie ktoś kto by tę tautologię mógł zaklasyfikować inaczej… ;-)

          • żenia

            Cyniku – dlatego libertarianizm ma się tak, jak ma…

            Wskazuję przyczynę – a ty drwisz. Trudno traktować w takim razie samą ideę “poważnie” ( dzieciakiem jakiś czas temu przestałem być i widzę gdzie rzeczywiście jest pies pogrzebany – w pierwszym rzędzie :))

            Zero dyskusji – “Ordnung muss sein”…

            Pzdr – Żenia

            PS ( Mam nadzieję, że “nie poleciałem” ) – a jak poleciałem – wytnij.

      • Antey

        @cynik9
        Krótko mówiąc, przychodzą Ci którzy urodzili się za późno aby skorzystać na przemianach i byli za ciency na emigrację. Ci których “kopnie zaszczyt” grzecznego spłacania zaciągniętych długów i mozolnego sprzątania po imprezie i szukają pocieszenia w TWA.

        I gratuluję wyciągania wniosków z promila populacji – bo reszta, w większości, ma podejście tak skażone socjalizmem, że typowy robotnik z PRLowskiej huty miał lepszą etykę pracy.

        Polska za 10-20 lat – będzie pięknym przykładem pseudolibertariańskiego eksperymentu, przynajmniej pod ty jednym wzgledem. Państwo i Naród będą w stanie wegetatywnym, a ludzie – szarpać się o ochłapy [i]”gospodarki opartej o usługi i innowacje”[/i]. Już dziś widać, że jakimikolwiek zdolnościami organizacyjnym potrafią się wykazać tylko niszowi ekstremiści. Reszta jest otępiała, ignoruje to co się dzieje, albo opiera się o przesłankach.
        Prawie połowa uczestniczy w wyborach. Co ciekawe, gdy zagląda im w oczy widmo para-unijnego wieku emerytalnego, podatku CIT i paru innych rzeczy,nadal nie potrafią w sobie wzbudzić refleksji za decyzje sprzed kilku lat.

        • I gratuluję wyciągania wniosków z promila populacji – bo reszta, w większości, ma podejście tak skażone socjalizmem,
          Cóż, czegóż wymagać od wołu prócz mięsa? Nie mam złudzeń że większość zainteresuje się kiedykolwiek Misesem czy Rothbardem… Najwygodniej protestować aby rząd “zrobił coś” i po problemie.

          • szopen

            Panie Cyniku, ale ja np. tez czytywałem ROthbarda, a dzisiaj pewnie tez by mnie ochrzczono “socjalistą” (choć sam siebie uważam za konserwatywneg-liberała, no ale ja jednak uważam,że pańśtwo powinno istnieć i powinno wykonywać niektóre działania “dla dobra ogółu”. Samo pojęcie “dobra ogółu” już wystarcza, by mnie uznać za socjalistę w oczach niektórych, bo niektórzy nie wierzą, by istniał “ogół” a tym bardziej “dobro ogółu”).

            • Jeśli czytywałeś Rothbarda to pewnie niezbyt dokładnie. Nie bardzo rozumiem czemu socjaliści obrażają się za nazwanie ich poglądów socjalizmem zamiast dumnie je głosić… ;-) Państwo niech sobie będzie, niech ustala prawa i reguły gry, oraz niektóre “inne działania”. Niech tylko się wstrzyma od definiowania “dobra ogółu” nie zapominając że jest wynajętą służącą a nie hegemonem uzurpującym sobie to prawo. Czego socjaliści nie mogą nigdy pojąć to to że dobrem najwyższym jest dobro jednostki, nie przykrywkowego “ogółu” bo to jednostka jest elementem słabszym i to jej prawa należy chronić przed państwem, a nie odwrotnie. Państwo jest często nie gorszym tyranem niż indywidualny satrapa, tyle że satrapy można się łatwiej pozbyć… Marząc o “silnym państwie” dla “dobra ogółu” socjaliści nie rozumieją też że państwo jest silne tylko słabością tego “ogółu”, że im więcej “ma” tym mniej ma “ogół”.

  • maz zlotej jagodki

    Świetny tekst cyniku, jak zawsze z resztą. Dziwni są ci wszyscy socjaliści, niby tacy mądrzy a tacy głupi. Offtopując trochę chcę powiedzieć że podjąłem się studiów finansowych na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie( private ;D). W rankingach financial times zajmuje najwyższe miejsca z uniwersytetów w Polsce i europie wschodniej. Niestety muszę stwierdzić, że ekonomia w tej szkole to głównie Keynesizm. Jestem zawiedziony. Pani od prawa wydaje się być socjalistką. Myślę, że pora założyć klub austriackiej szkoły ekonomii i ja będe jego pierwszym prezesem :D
    Tymczasem idę po rogaliki :D i kawę :D
    Pozdrawiam

    • maz zlotej jagodki

      P.S jeśli chodzi o studentów to grom z nich to Libertarianie!!!!

      • żenia

        Nio…

        To ja zabawię się w “wieszcza” :)

        Po magisterium z ich “libertarianizmu” zostaną jedynie sensowne kawałki o rezerwie cząstkowej.

        • Antey

          @żenia
          Większość – tak z 80% – to papierowi libertarianie, których libertarianizm sprowadza się do niechęci do płacenia podatków, pracy jako takiej i olewania wybranych przepisów jak im wygodnie. Myślenia perspektywicznego, analizy czy brania odpowiedzialności za siebie – zapewniam, że nie uświadczysz.

  • gregor

    MON likwiduje biura które od około czterech lat działały intensywnie mimo braku uzasadnienia ich istnienia. Czy zlikwiduje? Czy tylko zmienią nazwę? W każdym bądź razie jest to kolejna ilustracja nonsensu. Urzędnik nigdy nie będzie dobrym gospodarzem. Wytężona praca MF w kwestii ratowania budżetu podnoszeniem podatków niczego nie uratuje. Tu nawet nie idzie o socjalizm, to kompletny brak odpowiedzialności finansowej, brak kontroli wydatków, lekceważenie podatników. A może to właśnie socjalizm? Poniżej link do informacji która już nie jest nowa, ale dobrze pamiętać http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ciecia-w-mon-bedzie-mniej-urzednikow,1,4899155,wiadomosc.html

    • Antey

      @gregor
      Owszem, likwiduje, bo z lepszym (Rosomak) czy gorszym (F-16) skutkiem skończyły swoją pracę. Proste ?

  • Mergiel

    Witam
    Po wielu latach socjalizmu, ciężko jest odbudować wiarę w stabilność wartości własności prywatnej, stąd nawet znaczny powrót wolności gospodarczej przynosi początkowo skutki odmienne od zakładanych. Przykład z własnego podwórka: obecnie w Polsce tylko zapis w konstytucji o prawach właściciela czynszówki do wyrzucenia na bruk niepłacącego czynszu lokatora spowodowałby odpowiednią podaż mieszkań na wynajem. Nie sądzę, aby tylko ustawa sejmowa mogła zmienić nastawienie inwestorów do lokowania dochodów w kamienicach czynszowych.
    Dlatego też w krajach o tak socjalno – roszczeniowym etosie jak Argentyna , każda liberalizacja kończy się tym, że każdy łapie co może i ucieka, bo obawia się, odebrania lub utraty wartości prywatnej inwestycji w wyniku decyzji urzędniczych, a nie mechanizmów rynkowych. Okoliczności te występują również u nas, o czym przekonał się boleśnie w Polsce pan Kluska.

  • Hipokrytes

    >>W latach trzydziestych ubiegłego wieku ból światowej recesji dawał się we znaki wszystkim. No, może za wyjątkiem Rosji Sowieckiej gdzie żadnej recesji nie było. Był jedynie ból.

    Talent : )

  • gtz

    troszke niewyspany jestem, więc komentów nie czytałem, wybaczcie, bo możliwe że już było to ruszone…
    “Każdy problem wymaga rozwiązania rządowego. Każde socjalistyczne rozwiązanie sytuację pogarsza a nie polepsza. A każda pogarszająca się sytuacja coraz bardziej ogłupia populację która tym bardziej kurczowo trzyma się „zdobyczy socjalnych” peronizmu.”

    rozwiązania rządowego?
    czytając dalej mam wrażenie że chodzi o rozwiązanie sprawy przez rząd, ale nie socjalistyczny. Więc jaki? Który? Kapitalistyczny? Jest taki? Jeśli tak to gdzie?

    Sam zwrot rozwiązanie przez rząd przyprawiło mnie o ciarki na plecach…

    • Hey, świetny punkt i racja! (śpij dalej… ;-) Istotnie, zdanie to miało być sarkazmem i wydawało mi się że nie można tego inaczej zinterpretować niż: [W socjalizmie] każdy problem wymaga… itd. Zmieniam to niezwłocznie, dzięki.

  • Antey

    @cynik9
    To nie Niemcy zafundowali sobie. Niemcy dostały olbrzymi “socjal” aby robić za mięso armatnie dla radzieckiego niedźwiedzia, a wcześniej ograbili i wymordowali mniej lub bardziej potencjalną konkurencję. Cudem gospodarczym, owszem, to była Korea Południowa, Singapur, Tajwan, Izrael….

    A co do [i]Great Nation[/i] – jego klęska nie wynikała bynajmniej z bycia lub nie “socjalistycznym” tylko z prozaicznego powodu skonsumowania środków na jakże produktywną wojnę w Wietnamie i późniejszą odbudowę sił zbrojnych z zapoźnienia będącego jej efektem.

  • t.rex

    Prace naukowe możnaby pisać o tym, jak socjalizm potrafi się sam nakręcać i do jakich coraz to większych patologii prowadzi, upodlając całe cywilizacje, niszcząc nawet najbogatsze państwa. A zaczyna się całkiem niewinnie… wystarczy pomoc starszym, schorowanym… później nadać komuś jakiś przywilej… przerzucić władzę nad czyjąś własnością na kogoś innego… by skończyć na obozach w syberyjskich otchłaniach… Modyfikując pewien cytat: i piękno, i straszno.

    • Antey

      @t.rex
      … jeżeli pomoc starszym i schorowanym uważasz za socjalizm….

      • Samo to zdanie, bez quantifiers, pachnie mi na km socjalistyczną demagogią… ;-) Kto ma konkretnie pomagać? Na ile starszym? Na ile schorowanym? Jak długo? Kto konkretnie ma za to płacić? Ile ma płacić? Jak go zmusić aby płacił? Jeśli ta “pomoc” zasadniczo ma to być rolą państwa, a nie rolą konkretnego obywatela troszczącego się o swoich bliskich, to owszem, jest to socjalizm.

        • Antey

          @cynik9
          Pozwolę sobie zacytować/sparafrazować: samo to zdanie, bez quantifiers pachnie demagogią . To nie w mojej wypowiedzi zabrakło jakże niezbędnych “quantifiers”.
          Takie bezrefleksyjne gadki – bo tak to można nazwać – powodują, że idea libertarianizmu ma opinię i powodzenie jakie ma, a liberalizm jest utożsamiany (w popularnej opinii) ze wszystkim, tylko nie wolną gospodarką.
          Dalej mamy kolejny typowy chwyt erystyczny – usilne , w stylu sprawiającym wrażenie zresztą odklepywania regułek dla sprzedawców, wmawianie poglądów adwersarzowi z którymi ten się nie identyfikuje i namiętne zwalczanie tegoż.
          Przez takie właśnie rzucane w nie przemyślany sposób, bez quantifiers opinie – poparte Polskim przykładem – buduje się szeroka opinia o tym, że liberalizm/libertarianizm i wszystko “liber-” jest tylko dla młodych, zdolnych, pięknych i bogatych a reszta to tylko masa pokarmowa (na której pięknie żerują i kwitną socjaliści).

          • t.rex w swojej wypowiedzi pisząc “wystarczy pomoc starszym, schorowanym” (bez quantifiers) pisze wyraźnie że tak zaczyna się socjalizm. I ma całkowitą rację – wiemy dobrze co się za tym kryje. Nie ma tu żadnych “jeśli” czy innej interpretacji.

            Ty wyciągasz to zdanie z kontekstu nie dlatego że go nie rozumiesz tylko dlatego że się z nim nie zgadzasz… ;-) Masz do tego prawo ale nie wiem czemu nie powiesz tego jasno wprost zamiast odwracania teraz kota ogonem potokiem komunałków nie mających tu nic do rzeczy.

            Slogany o “pomocy starszym i schorowanym” są najbardziej wiarygodnymi socjalistycznymi red flags jakie istnieją w każdym tekście i się nie dziwię że niektórzy reagują na to alergiczne… ;-)

          • Antey

            @cynik9
            Więc nie ma co się dziwić, że większość jest przekonana że liberalizm = programowy zakaz pomagania komukolwiek i systemowa eksterminacja zaradnych inaczej niż ustawa przewiduje.

            • Oh, {Antey}, jeżeli się lepiej czujesz wypisując te bolszewickie dyrdymałki to be my guest. ;-)
              Bardziej produktywnym zajęciem byłoby jednak gdybyś przynajmniej wskazał kto Ci zabrania pomagać komukolwiek?

      • łysy_makler

        >… jeżeli pomoc starszym i schorowanym uważasz za >socjalizm….

        Jeżeli uważasz, że łańcuszek Urzędnikow, którzy tych starszych i schorowanych ludzi nie znają i są im oni obojętni, pomoże im LEPIEJ niż 1) ich RODZINA 2) ich PRZYJACIELE 3) ich ZNAJOMI 4) ich SĄSIEDZI 5) majętni Dobrzy Samarytanie (nieobrabowani uprzednio przez Państwo!!!)
        to jestes właśnie SOCJALISTĄ.

        To nie jest kwestia ‘pomóc’ czy ‘nie pomóc’. Kwestia jest taka , czy powinien pomagać Urzędnik, ktory najpierw musi zarobić (sporo, bo to caly aparat), potem zadbać o szwagra i kuzyna, a potem..ma to głęboko, bo chyba nie masz watpliwości że 100 zł wydane przez Urzędnika jest alokowane efektywniej niż przez np sąsiada potrzebujacej osoby (nieobrabowanego uprzednio przez podatki!!!) ktory doskonale widzi czy osoba ta pije denturat czy kupuje sobie parówki?

        Starsi i schorowani umierają TERAZ, przez SOCJALIZM. To nie jest ‘gra o sumie zerowej’. Urzędniczy aparat jest kosztowny, korupcjogenny i marnotrawczy. Poza tym socjalizm WYNATURZA stosunki międzyludzkie, odbiera ludziom DUSZĘ, jest obrzydliwy! Mijasz żebraka na ulicy i masz go gdzieś – przecież płacisz podatki, więc to nie twoja sprawa.

        pzdr

  • “Z niewielkimi przerwami na ogłaszanie kolejnych narodowych bankructw trwa tam w zasadzie do dziś. Przeżył nawet po drodze parę lat junt wojskowych, niekoniecznie ostoi wolnego rynku”

    Chcialam zwrocic uprzejmie uwage, ze najgorsza junta wojskowa i nastepujace po niej rzady Menema byly jak najbardziej prawicowe i liberalne i doprowadzily do najwiekszego jak narazie bankructwa we wspolczesnym swiecie. Argentyna wtedy cwiczyla scenariusz narzucony przez IMF i bankokracje: zwijanie wlasnego przemyslu, pozyczanie gigantycznych sum i finansowanie z nich konsumpcji na kredyt.
    Po ucieczce prezydenta de la Rua, wladze objal lewicujacy Kirchner i co? Kraj zaczal sie podnosic z kolan a PKB rosl.

    To wszystko nie jest takie proste, a historie ekonomiczna Argentyny lepiej przestudiowac uwazniej, bo bynajmniej nie nadaje sie ona do udowodnienia tezy pt. “scjalizm/regulacje/obwarowania zawsze i wszedzie prowadza do ruiny, a liberalizm do prosperity”.

    • Kamil

      “[i]najbardziej prawicowe i liberalne i doprowadzily do najwiekszego jak narazie bankructwa we wspolczesnym swiecie. Argentyna wtedy cwiczyla scenariusz narzucony przez IMF i bankokracje: zwijanie wlasnego przemyslu, pozyczanie gigantycznych sum i finansowanie z nich konsumpcji na kredyt.”[i]
      To gdzie tutaj jest wolny rynek i prawicowosc?

      Rzady IMF nie mają nic wspólnego z wolnym rynkiem i liberalizmem, aszczególnie pożyczanie hajsu. Pożyczanie to domena Keynesa i socjalizmu.

      • Rzady IMF nie mają nic wspólnego z wolnym rynkiem i liberalizmem
        Istotny punkt. Dodam że “socjał” używany tutaj jako rządowe rozdawnictwo będące pochodną wysokiego udziału państwa w PKB niekoniecznie przekłada się bezpośrednio na tradycyjny wybór polityczny lewica – prawica. Podobnie libertarianizm postulujący generalnie małe państwo – niski udział państwa w PKB – nie ma bezpośrednio wiele wspólnego ani z lewicą ani z prawicą.

    • żenia

      Futrzaku…

      Właśnie o tym mówiłem – szerz wiedzę – bo jesteś u źródła…

      Cynika szanuję za jego “kontrarianizm” – ale tutaj widzę podobnie jak ty ( a bazuję na doświadczeniu polskim ).

      PS Cyniku… Chętnie posłucham Twojej prognozy i ewentualnie zobaczyłbym porównanie PKB/capita po “zwale” krajów UE – a Argentyna właśnie “ze zwały” wychodzi… Europa dopiero ma to przed sobą :)

      Pzdr – “Sanch Pansa” :)

      • Argentyna właśnie „ze zwały” wychodzi
        Absolutnie, i czyni to regularnie od 80 lat. O to chodzi. Oczywiście, jeśli weźmiesz krótki wycinek jak {futrzak} to zachwycać się można skokami akcji i rzadko notowanym okresem spurtu w PKB który by się inaczej nigdy nie zdarzył. A inaczej było w PL po hiperinflacji Rakowskiego i zasadniczo bankructwie? PKB też rósł potem po 6% rocznie. Warto byłoby posłuchać tych co stracili koszule na kolapsie obligacji argentyńskich 1999-2002.

        Optymistom i tym z krótszą pamięcią polecam pauldaily: Economic collapse of Argentina and how we can prepare

    • Odrzucenie dyktatu IMF w pełni rozumiem… ;-) Wątpię jednak jak skutecznie ta liberalna podobno junta wojskowa przed Menemem odkręcała 50 lat socjalizmu. Gdyby była w tym minimalnie skuteczna to Argentyna byłaby tam gdzie Chile.

      Kraj zaczal sie podnosic z kolan a PKB rosl. – sure, ale nie mów hop! Podnoszenie się z bankructwa i okres szybkiego wzrostu PKB – ok. Ale w Argentynie jest to rzeczą mocno cykliczną. Dlatego w szerszym kontekście kraj stoi w miejscu. ;-)

      • Jak skutecznie? Coz. Zalezy w jaki sposob chcemy mierzyc. Czy iloscia sprywatyzowanych przedsiebiorstw, czy ich wynikami.
        Problem prywatyzacji w Argentynie polegal na tym, ze sprzedawano byle predzej, byle komu, bez zadnych obwarowan i przy pomocy lapowek. Co w tym momencie robi cwany “inwestor” ? Zaciaga kredyt, z niego kupuje za grosze np. jakas linie kolejowa z taborem. Po co ladowac kase w jej utrzymanie, modernizacje etc. skoro mozna sprzedac to, co sie sprzedac da, oddac kredyt a potem hodu? No i tak to wygladalo. Po co produkowac i eksportowac, skoro jest peg dolara do peso i bardziej sie oplaca importowac za tanie pieniadze z kredytu?

        Libertarianizm niestety nie zawsze sie sprawdza i nie jest magicznym lekarstwem na wszystko. Organizm panstwowy jest dosc skomplikowana rzecza i to, co daje sie zrobic silami prywatnymi np. w Anglii (koleje, drogi w 18 i 19 w.) nie daje sie zrobic w Ameryce Pd. Powodem nie jest bynajmniej nadmiar/niedomiar socjalizmu/kapitalizmu ale idiotyczny system prawa kontynentalnego z jego konceptem wlasnosci.
        Socjalizm rozumiany jako udzial panstwa w PKB to nie jest jedyny czynnik wplywajacy na oplacalnosc robienia biznesu.

        A wracajac do Argentyny: w tej chwili rozwija sie bez udzialu kredytu i w oparciu o szara strefe. Wszystkie transakcje odbywaja sie za gotowke, a wieksze za dolary. Ludzie chronicznie nie ufaja bankom ani rzadowi, co wychodzi im na dobre.
        Oczywiscie wtopa bedzie, bo caly czas jest niestety wysoka inflacja a rzadowi koncza sie pieniadze na podtrzymywanie kursu peso w stosunku do dolara.

        • Jak skutecznie? Coz. Zalezy w jaki sposob chcemy mierzyc. – Mierzymy najobiektywniej jak się da: GDP/per capita

          A wracajac do Argentyny: w tej chwili rozwija sie bez udzialu kredytu i w oparciu o szara strefe. Wszystkie transakcje odbywaja sie za gotowke, a wieksze za dolary. Ludzie chronicznie nie ufaja bankom ani rzadowi, co wychodzi im na dobre
          W to że szafa strefa i poleganie na sobie wychodzi im na dobre wierzę od razu. Czy nie masz wrażenia że zasięg socjalizmu w Argentynie ogranicza się do zasięgu rządu, czyli główne metropolie, a poza zasięgiem odradza się real life bez socjalu? Tylko czemu wybrali znowu tę peronistkę Cristinę? ;-)

          • Co do GDP:
            zadna to miara bogactwa, bo GDP rosnie np. wtedy jak odbudowuje sie kraj po katastrofie naturalnej (huragan, trzesienie ziemi etc.) za pozyczone pieniadze.
            Wskaznik wzrosl, realne bogactwo nie doszlo nawet do poziomu sprzed katastrofy, a dlugi coraz wieksze.
            Albo inflacja. GDP tez ladnie wtedy rosnie :)

            A dlaczego Argentynczycy wybrali Cristine to pisalam juz u siebie (http://futrzak.wordpress.com/2011/11/04/mentalnosc-argentynczykow/)

            • dlaczego Argentynczycy wybrali Cristine to pisalam juz u siebie (http://futrzak.wordpress.com/2011/11/04/mentalnosc-argentynczykow/)

              Bardzo ciekawy wpis! Ale z dwoma rzeczami nie sposób się zgodzić:
              Co pamietaja portenos? Rozruchy na ulicach … znikniecie oszczednosci życia,
              Co pamietają to zależy… Implikujesz że “jedna z najkrwawszych junt” nie była w dużej mierze reakcją na krwawy lewicowy terror TUPAMAROS w okresie poprzedzającym juntę. Implikujesz dalej że portenos mają krótką pamięć i nie wiedzą że ostatnie “zniknięcie oszczędności zycia” zawdzięczają wybranej przez siebie Cristinie Fernandez która generalnie pozbawiła ich planów emerytalnych, jak Tusk Polaków (OFEs).

    • łysy_makler

      ””Chcialam zwrocic uprzejmie uwage, ze najgorsza junta wojskowa i nastepujace po niej rzady Menema byly jak najbardziej prawicowe i liberalne i doprowadzily do najwiekszego jak narazie bankructwa we wspolczesnym swiecie. Argentyna wtedy cwiczyla scenariusz narzucony przez IMF i bankokracje: zwijanie wlasnego przemyslu, pozyczanie gigantycznych sum i finansowanie z nich konsumpcji na kredyt.””

      Chcialem zwrócić uprzejmie uwagę, że Twoje pojęcie czym jest ‘prawica’ i ‘liberalizm’ jest tożsame z pojęciem które wyraża Ruch Odurzonych – jest ono wg mnie ‘nawet nie zielone’.
      Wbrew temu co piszesz, to, co jest po przeciwnej stronie socjalizmu, to nie jest ”zwijanie wlasnego przemyslu, pozyczanie gigantycznych sum i finansowanie z nich konsumpcji na kredyt.”’. IMF i bankokracje to są instytucje totalitarnego socjalizmu i korporacjonizmu, a nie ‘prawicy’ i ‘liberalizmu’.

      W historii tej planety nie upadł i nigdy nie upadnie ustrój prawdziwie prawicowy i liberalny, bo nie ma lepszej alokacji zasobów niz wtedy gdy dba o siebie sam zainteresowany za swoje pieniądze. Ale jak widać cala masa ludzi jest przekonana ze to Urzędnik, ‘swoimi pieniędzmi’, lepiej o nich zadba..Co lepsze, w gloszeniu tego poglądu nie przeszkadza im wcale to co dzieje się na naszych oczach

      • “W historii tej planety nie upadł i nigdy nie upadnie ustrój prawdziwie prawicowy i liberalny, bo nie ma lepszej alokacji zasobów niz wtedy gdy dba o siebie sam zainteresowany za swoje pieniądze”

        Ustroj moze i nie upadnie, ale panstwa jak najbardziej, czego przykladem zabory Rzeczypospolitej…oczywiscie prywatne zasoby zostaly tutaj ulokowane najlepiej jak mozna – patrzac z perspektywy wladcow panstw-zaborcow….

        • Para-Site

          “Ustroj (prawdziwie prawicowy i i liberalny) moze i nie upadnie, ale panstwa jak najbardziej, czego przykladem zabory Rzeczypospolitej…”

          To juz chyba lekka przesada imputowac, ze w owczesnej Rzeczypospolitej szlacheckiej panowal ustroj “prawdziwie prawicowy i i liberalny”.

          • szopen

            dlaczego? RP to idealny przykład. Sądy praktyczni erzecz biorąc prywatne. Zero egzekucji prawa. Każdy sobie rzepkę skrobie. Podatki płaci mało kto. Prawda, że chłopi nie mieli niemal żadnych praw — ale co z tego? równie dobrze można by wstawić za chłopów “roboty” i ustrój byłby taki sam.

        • maz zlotej jagodki

          Moderacja: Post łamiący regulamin. Proszę bez wycieczek osobistych na tym forum.

    • Para-Site


      To wszystko nie jest takie proste, a historie ekonomiczna Argentyny lepiej przestudiowac uwazniej, bo bynajmniej nie nadaje sie ona do udowodnienia tezy pt. „scjalizm/regulacje/obwarowania zawsze i wszedzie prowadza do ruiny, a liberalizm do prosperity”.

      W takim razie Argentynczycy to nie ludzie tylko rosliny, bo powyzsza “teza” to logiczny wniosek wynikajacy z fundamentalnej prawdy o ludzkim dzialaniu…

  • Sobiepan

    Wniosek z tego taki że trzymają kierunek i mają do tego prawo .Plemiona afrykańskie też mają zdrowe podejście do gospodarki :).

  • Seba

    Seba
    To skutek tego że rządzoncy zawsze o siebie zadbają a lud chce być relatywnie równy ,co jest możliwe tylko w biedzie.

    Ps. Ciekaw jestem czy Gospodarz mnie kojarzy ,bo od dłurzszego czasu tylko czytam nie komentujac. Pozdrawiam.

  • rysio

    Słaba propagandowa notka,Argentyna wychodzi na prostą.
    Autor mógł by sobie darować porównywanie realnego socjalizmu z teoretycznym kapitalizmem. Ciekawe, Autor też jak Korwin ubezpieczony w KRUS?

    • Argentyna wychodzi na prostą …powiedział z mocną wiarą były inwestor w argentyńskie obligacje… :-D

    • Yulek

      Lubie poczytać FerFala (żywy i mieszkający w Argentynie Argentyńczyk). Z tego sukcesu ich socjalizmu ostatnio opisał uniemożliwienie zakupu dolarów, co bardzo poprawia sytuacje argentyńskich firm, które musiały działać na rynkach dolarowych. Chłopak pisze głównie o miejskim survivalu, ale czasem lubi ponarzekać na swoją “elitę władzy”.

    • HeS

      Każdy powinien być ubezpieczony w KRUS

  • matt

    aha.. PKB Agrentyny to 10,639 $ na leb .. a nie 15k$

    • source: US State Dept. From 1880 to 1930, Argentina became one of the world’s 10 wealthiest nations as a result of the rapid expansion of agriculture and foreign investment in infrastructure.

      source: GDP per capita 1900:
      #7 Niemcy ($3134) #12 Argentyna ($2756) #13 Szwecja ($2561)

      source: GDP per capita 2010:
      #14 Szwecja ($38900) #17 Niemcy ($37600) #53 Argentyna ($15800)

      • żenia

        Cyniku – propozycja…

        Porównaj teraz wskazany wskaźnik odnośnie państw Argentyna/Chile ( jeden ze “świętych graali” liberałów ) w latach 1980 /2010…
        Przy zasobach naturalnych Chile ???
        Dwiema “ręcami” głosuję na protekcjonizm ( “socjalizm” jest terminem nader wygodnym dla “wolnorynkowców” – zero wspólnego z definicjami słownikowymi ).
        30 lat to chyba jednak w gospodarce ? A efekty można dostrzec porównując GDP/capita w obydwu krajach.

        Pzdr

        • Przy zasobach naturalnych Chile ???
          Obawiam się że jak zaczniesz się licytować na bogactwa naturalne które rzekomo faworyzują Chile (a tak to rozumiem) to wobec Argentyny przegrasz…

          Dwiema „ręcami” głosuję na protekcjonizm
          Ależ całkowicie to rozumiem! To normalna reakcja socjalistów… :-D Skoro jesteśmy niewydolni i nie zdolni do jakiejkolwiek konkurencji to otoczmy się murem aby nic przez niego nie przeszło. Kupuj tylko krajowe! W ten patriotyczny sposób wspierasz niewydolny ojczysty skansen i gwarantujesz jego przetrwanie…. ;-)

          • żenia

            Hej – Cyniku…

            Nie wydaję się Tobie trochę nieuczciwe – wyrazić własny pogląd na poruszaną kwestię – bez odniesienia do “najbardziej obiektywnych wskaźników ( Twoje słowa – GDP/capita ). Nie to, abym się ciskał – każdy zainteresowany sam zapewne sprawdzi – ale “tak po sprawiedliwości” – choć zdaję sobie spraw z…Twoja chata – twoje prawa.

            Pzdr – żenia

            • Widzisz, to nie jest kwestia nieuczciwości ale kwestia jakości przekazu… :-D :-D
              Masz rację w jednym ważnym punkcie – GDP/per capita Chile i Argentyny są podejrzanie blisko, i to na przestrzeni lat. Nie mam czasu zagłębiać się teraz dlaczego tak jest, chętnie sprawdziłbym na przykład okres przed- i po Pinochecie. Ale jak chcesz ten punkt wygrać, do czego masz prawo, to go nie mieszaj z innymi, dużo słabszymi, i nie dziw się potem że oponent podważy przede wszystkim te wątpliwe punkty… :-D

          • żenia

            Cyniku – jesteś przekonany ( odnośnie przewagi bogactw naturalnych Argentyny na Chile ? ) ?

            Nie bardzo to wychodzi…

            Pzdr – żenia

  • matt

    Czyta sie to z bolem..
    Ok.. czemu w latach 1890-1930 byla w top ten najbogatszych panstw swiata? Odpowiedz, ze rolnictwo i infrastruktura jest brednia.. konkrety??
    Czym spowodowany byl naplyw emigrantow i wzrost populacji ok 4% rocznie? jakies konkrety czy kolejne brednie o atrakcyjnosci kraju?
    Kto inwestowal w Argentyne i dlaczego? tu zapewne bedzie cisza..
    .. “Niemcy zafundowali sobie cud gospodarczy”.. taa.. sami z siebie.. Plan Monor’a pewnie miedzy bajki wlozyc..
    Rozumiem,ze kazdy powod dobry , by ponarzekac na socjalizm.. nawet jezeli jest to w w stylu niestrawnej piany..
    Bogaty jak Argentynczyk.. ok.. dlaczego byl bogaty? zapewne odpowie mi wiatr..

  • łysy_makler

    celny felieton.

    z zupełnie innej beczki; o kupowaniu Ag/Au w sztabkach. Jak wiadomo, cena sprzedaży w ‘mennicach’ zawiera kilkuprocentową marżę w stosunku do kontraktów na złoto. Pierwsze pytanie brzmi, którą z mennic wybrać (namnożyło się jakichś podszywek niby ‘narodowych’ z siedzibą w pokoiku na 7 piętrze itd..ale chyba jakaś wrocławska jest ok, i tańsza od tej głównej?); ewentualnie jaki instrument finansowy można kupić który przewiduje dostawę fizyczną kruszczu – i czy w ten sposób uniknie się koniecznosci zapłaty ‘premii’ ponad notowanie rynkowe.

    pewnie było wałkowane sporo razy, ale jak ktoś się skusi i odpowie to ma moją wdzięcznosc

    pzdr


    MODERACJA: Post nie wiążący się z tematem wpisu – wątek zamknięty.

    • Antey

      @łysy_makler
      Nie liczysz chyba, że wszyscy po drodze między Tobą a kopalnią / hutą będą dokładać do interesu ?

      @cynik9
      Był na początku lat ’90 w TVP fascynujący serial dokumentalny “Złoto”
      – o historii, wydobyciu, przetwarzaniu, obrocie…. warto by znaleźć i podlinkować.