JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 03.08.11

Powstanie warszawskie – epilog

Moi drodzy, ostatni wpis 2GR nie był o powstaniu warszawskim.   Był o niestosowności zachowania ministra spraw zagranicznych w rocznicę powstania warszawskiego.

Jednak temat powstania warszawskiego tkwi wciąż  jak zadra w świadomości narodu,  i jak zadra wciąż ropieje nadal  polaryzując publikę i nie pozwalając na trzeźwy osąd sytuacji.   Wiele reakcji sprawia też wrażenie rażącej nieznajomości historii.  Tym wszystkim którzy mają jakiekolwiek wątpliwości co do celu,  natury i efektów powstania warszawskiego pozwalamy sobie zacytować tekst naocznego świadka tych wydarzeń i jego osąd,  z którym zgadzamy się w pełni.  Lektura tego tekstu przez wszystkich poniżej 50-ki jest obowiązkowa.  Reszcie jest gorąco rekomendowana przez 2GR.   Rzadko się  to zdarza, fakt.   To nie jest żadna propaganda w jedną stronę czy w drugą.  Przynajmniej nie mogę sobie wyobrazić aby ktoś to w ten sposób mógł odczytać.  Jest to po prostu  historia,  i tylko historia,  którą należy znać.  Lekturę tę rekomendujemy  absolutnie.

Autorem tekstu jest pan Jan Sidorowicz,  oryginalna wersja znajduje się tutaj Dalszych szczegółów niestety nie znamy.    Tekst jest datowany Montreal,  2001 i został polecony przez naszego czytelnika,  co ma swoją szczególną wartość.  Serdecznie dziękujemy.  Mamy wrażenie że lektura tego tekstu wzbogaci nas wszystkich.

————————————————————————–

Jan Sidorowicz,  Montreal 2001

 

POWSTANIE WARSZAWSKIE – BEZ NIEDOMOWIEN

(Artykul polemiczny – “politycznie niepoprawny”)

Od ponad pol wieku pokutuje obiegowa opinia, ze sprawca tragedii Powstania byl Stalin, ktory zdradzil, nie udzielajac Warszawie pomocy. Otoz Stalin Warszawy nie zdradzil, bo niczego nie obiecywal. Zachowal sie jak nalezalo sie spodziewac – urzadzil drugi Katyn.

Odpowiedz na pytanie kto byl rzeczywistym sprawca tragedii natrafia na przeszkody. W swiadomosci spoleczenstwa jest to ciagle niezablizniona rana. I dlatego wszelkie dyskusje na ten temat – aby nikogo nie urazic – koncza sie tak zwanym “owijaniem w bawelne”. Bohaterstwo zolnierzy Powstania i przesladowanie ich po wojnie spowodowalo, ze Powstanie weszlo do Panteonu Pamieci Narodowej i tym samym jego dowodcy pozostaja do dzis poza wszelka krytyka.

POWSTANIE WIDZIANE Z BLISKA (oczami 10-letniego chlopca)

Mieszkalismy na Flory nr 7. Pierwszego sierpnia o 5-tej z sasiedniego domu Flory 9 (rog Bagateli) wybieglo 98 chlopakow z rewolwerami w rece, aby zaatakowac gmachy SS na Szucha. Tam byly bunkry, zasieki i czolgi. Rozpetala sie strzelanina i zaraz do naszej piwnicy zaczeli naplywac ranni. Pamietam ich do dzis, jakby to bylo wczoraj, Ukladano ich na weglu lub na stole w pralni, moja mama dawala poduszki. Jeden mial w trzech miejscach przestrzelone lewe pluco, ale zyl. Przyszedl dozorca i powiedzial z zachwytem, ze “nasi jak koty skacza po dachach”. Ja mialem tylko 10 lat, ale zrozumialem, ze jest zle, bo znaczy, ze nie opanowali nawet Bagateli. Ruch powstancow i sanitariuszek odbywal sie piwnicami, przez przebite w murach otwory. Po godzinie strzelanina zaczela cichnac. Wtedy oficer, do ktorego zwracano sie “panie rotmistrzu” (byl to Lech Gluchowski, d-ca batalionu Jelen) – zapytal moja mame (sic!): “Czy pod 9-ka sa juz Niemcy?” – wykazujac tym kompletny brak rozeznania sytuacji. Zrozumielismy co sie dzieje i ucieklismy na 5 pietro. Z nastaniem zmroku weszli Niemcy, zabrali i rozstrzelali tylko mezczyzn, w tym dwoch synow dozorcy (16 i 18 lat). Nas 5-go sierpnia wyprowadzili na Szucha. Siedzac na placu na Rozdrozu bylismy swiadkami jak uformowali kolumne z kobiet i popedzili je przed czolgami w kierunku Piusa, gdzie probowali zdobyc powstancza barykade. Potem trzymali nas dobe bez jedzenia i picia na podworku gestapo, gdzie lezaly zweglone zwloki powstancow. Dozorczyni przebrala trzeciego 14-to letniego syna za dziewczynke. Rozpoznali, zabrali i rozstrzelali. Drugiego dnia przegnali nas plonaca Marszalkowska do barykad powstanczych na placu Zbawiciela. Idac Marszalkowska, w jakims sklepie blisko Oleandrow, widzielismy stos trupow rozstrzelanych mezczyzn, a na placu Zbawiciela lezaly trupy, przez ktore nalezalo przeskakiwac. Po przeskoczeniu barykady powstanczej udalismy sie do rodziny na Hoza 47.

Na tym skrawku miasta, oswobodzonym od Niemcow, mimo ze pociski spadaly na glowe, panowala niepowtarzalna atmosfera jakiejs euforii. Wisialy polskie flagi, dzialaly rozne polskie organizacje, kolportowano prase powstancza. Niestety ten nastroj euforii pomalu gasl, w miare jak na podworku przybywalo mogil, a domy zamienialy sie w sterty gruzow.

Po powstaniu dowiedzialem sie, ze z atakujacego Szucha batalionu Jelen (przedwojenni ulani plus mlody narybek) na 98 zolnierzy ocalalo siedmiu. Przed wycofaniem sie w nocy na Mokotow, zrobili jeszcze zasadzke na Niemcow wchodzacych do domu Flory 5, zabijajac kilku. W efekcie Niemcy rozstrzelali natychmiast wszystkich mieszkancow Flory 9 i Flory 5, w tym moich 9-letnich kolegow ze szkoly. Dobili tez wszystkich rannych i zastrzelili pozostale z nimi sanitariuszki. Mysmy ocaleli przez przypadek. Juz po wojnie dowiedzialem sie, ze w dniach 5-6 sierpnia Niemcy przebijali sie przez Wole, torujac sobie przejscie do mostu Kierbedzia i mordujac masowo mieszkancow (5 sierpnia rozstrzelali 38 tysiecy ludzi). 5-go sierpnia dowodztwo przejal general SS Bach-Zelewski ktory zauwazyl, ze masowe rozstrzeliwania polaczone z rabunkami odrywaja zolnierzy od walki i powoduja nadmierne zuzycie amunicji. Rozkazal wiec rozstrzeliwac tylko mezczyzn i mlodziez meska od lat 14. Nas wygarneli z domu 5 sierpnia, gdy obowiazywal juz nowy rozkaz.

Okazalo sie tez, ze rejon Szucha, gdzie stacjonowalo okolo 1500 uzbrojonych po zeby Niemcow, atakowalo z roznych stron okolo 500 powstancow, uzbrojonych glownie w rewolwery i granaty wlasnej produkcji. Zginelo ponad 400, w tym cala kompania, ktorej udalo sie zdobyc Kasyno Oficerskie. Na Polu Mokotowskim zginela Krystyna Krahelska (kompozytorka piesni powstanczych). Z ulic Bagatela, Flory, Chocimska, Marszalkowska, Oleandrow, Litewska – Niemcy wygarneli i rozstrzelali w ogrodku jordanowskim na Bagateli i w ruinach GISZ-u ok. 3000 mieszkancow. Taka byla cena tej fanfaronady.

To tyle wspomnien i ujawnionych potem faktow.

I potem przez lata gnebilo mnie pytanie, jak mozna bylo dopuscic do takiego szalenstwa. Co bylo tego przyczyna i kto za to jest odpowiedzialny?

POWSTANIE WIDZIANE Z DALEKA (po latach)

Latami sledzilem wszystkie dostepne mi publikacje na temat Powstania. Te krajowe byly zaklamane, a nawet te w miare obiektywne (Borkiewicz, Kirchmayer) posadzalem o tendencyjnosc. Wydania londynskie tez wydawaly mi sie nie w pelni szczere. Opis powstania przedstawiony przez Bora-Komorowskiego w jego ksiazce Armia Podziemna (Londyn 1951) przypomina bardziej pamietnik postronnego obserwatora niz dziennik dowodcy.

Wreszcie zapoznalem sie z opracowaniem Jana Ciechanowskiego, bedacym jego praca doktorska obroniona w Londynie w 1968 roku. Praca ta bazuje na setkach dokumentow zrodlowych, glownie pochodzacych z polskich zbiorow archiwalnych przechowywanych w Londynie oraz na rozmowach Autora z zyjacymi jeszcze sprawcami dramatu. Praca ta pozwolila mi wreszcie sformulowac wlasny poglad na to wydarzenie, ktore zmienilo moje zycie i zycie wielu tysiecy Polakow. Cenne tez byly wyznania pulkownika Iranka-Osmeckiego, szefa wywiadu KG AK oraz raport kuriera Tadeusz Chciuka (“Celt”), ktory wrocil z Warszawy do Londynu na kilka dni przed wybuchem powstania.

Tymi wnioskami chcialbym podzielic sie z Czytelnikami, gdyz wydaje mi sie, ze emocje zwiazane z tym problemem opadly, wiekszosc uczestnikow tych wydarzen oraz ich najblizsze rodziny nie zyja i mozna wreszcie obalic pewne mity bez narazania sie na zarzut szargania swietosci narodowych, czy wtorowania propagandzie komunistycznej.

Najpierw trzeba przyjrzec sie sylwetkom ludzi, ktorzy wplywali wtedy na rozwoj wydarzen.

 

Aktorzy pierwszoplanowi:


Gen. Sikorski – Premier i Wodz Naczelny (do smierci w 1943). Realista

Po podpisaniu ukladu Grabski – Majski wydal w listopadzie 1941 rozkaz, ze Armia Krajowa walczy z Niemcami, ale ma stawic zbrojny opor Armii Czerwonej, gdyby bez zezwolenia Rzadu Polskiego wkroczyla na ziemie polskie. Jednak w marcu 1942 po spotkaniu ze Stalinem oswiadczyl podwladnym, ze jesli Rosjanie wkrocza do Polski w poscigu za Niemcami, to stawianie im oporu byloby szalenstwem. A.K. ma manifestowac swoja suwerennosc i jednoczesnie pozytywny stosunek do Rosji Sowieckiej. Ukrycie organizacji uwazal za niemozliwe, bo niektorzy polscy oficerowie byli na uslugach NKWD. Zalecal nie szafowanie ludzmi potrzebnymi do powojennej odbudowy, ktora bedzie mozliwa tylko przy dobrej woli Rosji. W grudniu 1941 przegapil jednak ostatnia szanse ulozenia sie ze Stalinem w sprawie granic, gdy ten mu zaproponowal “niewielkie korekty graniczne”. Wtedy Rosja byla smiertelnie zagrozona, Niemcy byli pod Moskwa, prawdopodobnie Stalin zgodzilby sie na pozostanie Lwowa, a moze nawet i Wilna przy Polsce.


Gen. Grot-Rowecki – dowodca AK (do aresztowania w 1943). Fantasta

Wyznawal niezachwianie tylko teorie walki z dwoma wrogami. Snul takie pomysly, jak zadanie podporzadkowania sie partyzantki sowieckiej dowodztwu AK, a w wypadku wkraczania Rosjan – opoznianie ich ruchu przez dywersje a nastepnie przesuniecie sil AK na Pomorze i stworzenia tam “reduty obronnej”, gdzie przybeda wojska emigracyjne a potem i desanty anglosaskie. W dlugich, utrzymanych w pompatycznym stylu depeszach radiowych, zadal od Sikorskiego zapewnienia desantow lotniczych Anglosasow, nie wiedzac, ze byloby one niewykonalne chocby ze wzgledow technicznych (brak samolotow o takim zasiegu). Wielu zolnierzy AK przyplacilo zyciem nadawanie przez radio takich “dezyderatow” i “memorialow”.


Stanislaw Jankowski – Delegat Rzadu na Kraj. Nawiedzony

Wedlug niego (memorial przeslany do Londynu w styczniu 1944) – polskim celem wojennym na wschodzie jest utrzymanie granicy z 1921 roku – przy wlaczeniu Litwy do Polski i maksymalne oslabienie Rosji przez odlaczenie od niej Ukrainy i Bialorusi i powiazanie ich politycznie i wojskowo z Polska (sic!).


Stanislaw Mikolajczyk – Premier Rzadu Emigracyjnego. Nieugiety.

Polityk o silnym charakterze i zdolnosci przewidywania. Niestety zadano od niego akrobatyki niemozliwej do wykonania. Stalin jako warunek ponownego nawiazania stosunkow dyplomatycznych (zerwanych po ujawnieniu zbrodni katynskiej) wysuwal zaakceptowanie granicy wg. linii Curzona (na Bugu), w zamian za rekompensaty na zachodzie i usuniecie z rzadu osob, ktore publicznie demonstrowaly swoj wrogi stosunek do Rosji (gen.Sosnkowski, ministrowie Kot i Kukiel). Na przyjecie tych warunkow nalegal usilnie Churchill. Mikolajczyk zdawal sobie sprawe jak silna ma pozycje Rosja wsrod Aliantow i ze nalezaloby pojsc na ustepstwa, aby wytargowac cokolwiek, bo inaczej Polska bedzie calkowicie zdominowana przez Rosje, zsowietyzowana a nawet moze i wlaczona do ZSRR. Niestety na ustepstwa nie mogl pojsc, bo wyrazajac zgode na utrate Kresow, stracilby wiarygodnosc czynnikow krajowych i spowodowalby ferment w wojsku, w ktorym wiekszosc zolnierzy pochodzila z Kresow. Na dobitek Alianci nie zgadzali sie na ogloszenie przewidywanych dla Polski rekompensat na zachodzie, aby nie wzmacniac oporu Niemcow. Paradoks polegal na tym, ze caly ten spor byl juz “musztarda po obiedzie”, bo utrata Kresow byla juz wczesniej przesadzona na konferencji Wielkiej Trojki w Teheranie, tylko Roosvelt prosil, aby tego nie ujawniac nikomu, gdyz bal sie stracic 7 milionow glosow Polakow w zblizajacych sie wyborach. W okresie poprzedzajacym Powstanie, Mikolajczyk probowal bezskutecznie zawrzec ze Stalinem porozumienie o wspolpracy militarnej miedzy AK i Armia Czerwona. Mikolajczyk, bazujac na meldunkach krajowych, przecenial sile militarna praktycznie nieuzbrojonej Armii Krajowej, a Stalin zdawal sobie sprawe, ze jest to organizacja wroga Rosji, a jej sila militarna na tle teatru wojennego jest po prostu – zadna. 21 lipca 1944 Mikolajczyk upowaznil czynniki krajowe do podjecia decyzji, czy przeprowadzic w Warszawie powstanie, i w ktorym momencie.


Gen. Sosnkowski – Wodz Naczelny. Niezdecydowany dramaturg.

Ogolnie “byl za, a nawet przeciw”. Nie wydawal jasnych rozkazow, lecz rodzaj sugestii. Nie wyobrazal sobie wspolpracy militarnej z Sowietami, bo to nie byl sojusznik. Zdawal sobie sprawe ze slabosci AK i z jednej strony byl przeciwny powstaniu, z drugiej strony glosil: “rozpaczliwe gesty w zyciu narodow sa niekiedy nieuniknione ze wzgledu na symbolike polityczna tych aktow i znaczenie moralne dla potomnosci”. Podobnie jak Grot-Rowecki widzial koniecznosc beznadziejnego boju pod grozba odpowiedzialnosci przed przyszlymi pokoleniami. Byl autorem absurdalnej Instrukcji dla AK, ktora mowila, ze w miare posuwania sie Rosjan, Armia Krajowa ma wystepowac zbrojnie przeciw Niemcom, ale z chwila pojawienia sie Rosjan w danej miejscowosci – znowu schodzic do podziemia. Bylyby to wiec czyny i ofiary anonimowe, a efekty przypisalaby sobie partyzancka komunistyczna. W grudniu 1943 Sosnkowski nakazal Borowi-Komorowskiemu utworzyc nowa szkieletowa kadrowa organizacje antysowiecka – szczegolnie na Kresach Wschodnich. W maju 1944 wyslal do Polski na spadochronie plk Okulickiego (po skoku automatycznie awansowal na generala) z misja naklonienia dowodztwa AK do wywolania powstania w Warszawie. Chcial z Warszawy uczynic dramatyczna scene, na ktorej mial sie rozegrac ostatni akt polsko-rosyjskiej konfrontacji i “wstrzasnac tym sumienie swiata”. W lipcu 1944 kazal Borowi – Komorowskiemu rozwazyc mozliwosc ewakuowania najwartosciowszych ludzi na zachod (opcja wybrana w styczniu 1945 przez d-ce Brygady Swietokrzyskiej NSZ) lub przez Slowacje na Wegry (sic!). Jednoczesnie ludzil Bora obietnicami przyslania Polskiej Samodzielnej Brygady Spadochronowej, mimo ze zostala ona juz przekazana pod dowodztwo alianckie, a przerzut jej do Polski byl technicznie niewykonalny. A na kilka dni przed spodziewanym wybuchem powstania wyjechal na “inspekcje” do Wloch, umywajac rece od odpowiedzialnosci. Powstania ani nie nakazal, ani nie zakazal.


Stalin – wiadomo. Konsekwentny rzezimieszek

Jego stosunek do Polski by jasny: okreslal go pakt Ribentrop- Molotow i zbrodnia katynska. Stad latwo bylo zgadnac intencje jego na przyszlosc. Rzad Londynski traktowal z nieukrywana pogarda a Armii Krajowej zarzucal, ze nie walczy z Niemcami, lecz zwalcza partyzantke sowiecka. Bylo w tym troche prawdy. Represje niemieckie na ludnosci powodowaly, ze AK prowadzila tylko akcje sabotazowe i to w ograniczonym zakresie. W latach 1943-44 w lasach zrobilo sie ciasno. Czesto na tych samych terenach dzialaly oddzialy AK, partyzantka komunistyczna, ukrainska, rosyjscy spadochroniarze zrzuceni na tyly wroga i wreszcie pospolite bandy rabunkowe. Wszystkie czerpaly srodki do zycia z tego samego “rezerwuaru”, jakim byly gospodarstwa chlopskie. Dochodzilo wiec do zatargow a czasem i potyczek, bo trzeba bylo bronic polskiej ludnosci. W okregach wilenskim i nowogrodzkim dochodzilo do starc z partyzantka sowiecka a nawet do kontaktow z Niemcami, celem pozbycia sie “niepozadanych gosci” (Krzysztof Komorowski -Armia Krajowa, Lisiewicz – Plan Burza). Stad Stalin juz 1943 roku przeciwstawial sie zrzutom broni dla AK – twierdzac, ze bron ta idzie w nieodpowiednie rece. A podczas powstania nie zgadzal sie nawet na ladowanie samolotow alianckich na zalozonej przez Amerykanow bazie lotniczej w Poltawie na Ukrainie, ktore moglyby dokonac zrzutow broni dla Warszawy, w ramach lotow wahadlowych. Argumentowal, ze “Rzad Radziecki nie chce miec nic wspolnego z awantura wywolana przez kryminalistow dla osiagniecia celow wrogich wobec Zwiazku Radzieckiego” Niesluszne jest jednak oskarzanie Stalina, ze wstrzymujac ofensywe sowiecka i odmawiajac udzielenia pomocy – zdradzil Warszawe. Stalin Warszawy nie zdradzil, bo Stalin Warszawie niczego nie obiecywal. Zachowal sie jak mozna sie bylo spodziewac – urzadzil drugi Katyn.


Churchill – wiadomo – Nieszczery doradca

Z wielka sila nalegal na Mikolajczyka, aby ten zgodzil sie na zmiane granic i na usuniecie z Rzadu osob wrogich Rosji, co daloby szanse na dogadanie sie ze Stalinem w sprawach wspolpracy wojskowej i administracji cywilnej na wyzwolonych terenach. Argumentowal, ze Anglia dochowuje swoich zobowiazan sojuszniczych wobec Polski, ale nigdy nie gwarantowala “specyficznych” granic i uprzedzal, ze Anglicy nie beda bic sie z Rosja o polskie granice. Oczywiscie w tych wszystkich radach najwazniejszy byl interes Wielkiej Brytanii, honorowe wyjscie z sytuacji w stosunku do zdradzanej Polski i troska, aby nie zrazic sobie Rosji, na ktorej spoczywal glowny ciezar wojny.


Roosevelt – wiadomo – Obludnik

Zatail, ze juz na konferencji w Teheranie uzgodnil ze Stalinem przebieg polskiej wschodniej granicy, bo nie chcial utracic w wyborach 7 milionow glosow Polonii. W rozmowie z Mikolajczykiem udawal, ze popiera jego dazenia do zachowania Lwowa i Wilna, niepotrzebnie “utwardzajac” jego stanowisko. W fazie powstania ociagal sie z udzieleniem pomocy lotniczej a nawet z ogloszeniem, ze powstancy sa zolnierzami koalicji i przysluguja im prawa kombatanckie zgodnie z konwencja haska i genewska. Wszystko, aby nie narazic sie Stalinowi, bo to dzialo sie na terenie rosyjskiego teatru operacyjnego. W Jalcie nie wyciagnal wnioskow z zachowania sie Stalina podczas Powstania i uwierzyl mu, ze on chce “aby Polska byla niepodlegla i demokratyczna”. Bo Stalin byl jeszcze potrzebny do rozgrywki z Japonia.


Hitler – Wodz Narodu Niemieckiego – wiadomo

Na wiadomosc o wybuchu powstania, rozkazal zabic wszystkich mieszkancow bez wzgledu na wiek i plec a miasto spalic i zrownac z ziemia. Rozkaz ten natychmiast zaczeto wykonywac z niemiecka skrupulatnoscia.


Armia Krajowa – elita Narodu – wspaniala organizacja

Juz sama nazwa powodowala nieporozumienia, gdyz posiadala tylko nieliczne oddzialy zbrojne operujace glownie w lasach. To bylo raczej sprzysiezenie ludzi ze wszystkich warstw spolecznych, gotowych walczyc o Polske wszelkimi dostepnymi srodkami. Jej liczebnosc wahala sie (w zaleznosci od czasokresow oraz zrodel) od 200 do 350 tysiecy czlonkow. Wiekszosc zolnierzy nie wykonywala zadan bojowych, lecz wywiadowcze i sabotazowe w swoich miejscach pracy, sabotujac urzadzenia, srodki transportowe i archiwa wroga. Przez sama Komende Glowna przewinelo sie w czasie okupacji 4500 etatowych pracownikow, z czego ponad 1500 zginelo rozstrzelanych lub w obozach koncentracyjnych. Armia Krajowa miala wspanialych ludzi, pracujacych w nieustannym zagrozeniu i prowadzila bardzo szeroki zakres dzialalnosci: wywiad (krajowy i zagraniczny), wysylanie kurierow, przyjmowanie zrzutow, akcje sabotazowe, likwidowanie gestapowcow i konfidentow, odbijanie wiezniow, opieka nad rodzinami aresztowanych i pomordowanych, tajne podchorazowki, produkcja broni, propaganda (druk i kolportaz), podrabianie dokumentow, sluzba medyczna i kwatermistrzowska. W samej Warszawie posiadala kilka tysiecy lokali konspiracyjnych i skrzynek kontaktowych. Z pieniedzy ze zrzutow miala budzet, z ktorego oplacano pracownikow pracujacych wylacznie dla organizacji, wyplacano zold zolnierzom, zapomogi dla rodzin, kupowano bron, wykupywano wiezniow. Miala tylko jeden mankament: praktycznie nie miala broni. Szczegolnie w Warszawie, przed samym wybuchem powstania.

 

ROLE DRUGOPLANOWE:


Gen. Tatar – Zastepca Szefa Sztabu AK – “tredowaty”

Jesienia 1943 opracowal dla Dowodcy AK referat, w ktorym udowadnial, ze cala Europa poludniowo-wschodnia dostanie sie w strefe wplywow sowieckich, wiec nie mozna prowadzic polityki dwoch wrogow, lecz trzeba sie z Rosja ulozyc i czym wczesniej tym lepiej, bo uzyska sie lepsze warunki zanim Rosjanie wejda. Zostal uznany w sztabie za zdrajce i aby nie “zarazal” tymi ideami mlodszych oficerow – zostal wyslany w kwietniu 1944 do Londynu.


Plk Bokszczanin – Z-ca Szefa Sztabu AK – przytomny

Na odprawach poprzedzajacych decyzje o powstaniu przekonywal, ze Rosjanie zatrzymaja ofensywe, gdy zorientuja sie, ze powstanie zostalo wywolane przez wrogi im Rzad w Londynie, celem zainstalowania w stolicy podleglych mu wladz cywilnych. Ostrzegal przed przedwczesnym rozpoczeciem powstania, zanim nie pozna sie intencji Rosjan. Radzil, aby nie wydawac rozkazu do walki, zanim nie zaobserwuje sie, ze artyleria sowiecka przenosi ogien na lewy brzeg Wisly. Bylby to dowod, ze przelamali opor niemiecki na prawym brzegu i zamierzaja forsowac Wisle. Przyjeto to, jako warunek rozpoczecia powstania, ale w chwili wydawania rozkazu do walki – zapomniano o tym.


Jan Nowak- Jezioranski – “Kurier z Londynu” – sygnal ostrzegawczy

Gdy w lipcu 1944 wrocil z Londynu do Polski, byl chyba najlepiej zorientowanym czlowiekiem w sytuacji zarowno w Londynie jak i w Polsce. W Londynie rozmawial z Mikolajczykiem i Sosnkowskim, byl przyjety przez Churchilla i ministra Edena i mial wystapienie w Parlamencie Brytyjskim. Ostrzegal dowodztwo AK, ze sytuacja miedzynarodowa jest taka, ze Rosjanie po zajeciu Polski, bede w niej rzadzic jak zechca, wiec powstanie bedzie walka o przegrana juz sprawe. Ze nie mozna liczyc na zadna pomoc militarna z Zachodu i ze powstanie nie poruszy tez opinii publicznej na Zachodzie. Uprzedzil tez, ze Polska Brygada Spadochronowa nie przybedzie z pomoca, bo zostala juz przez Aliantow przeznaczona do innych celow. Nie przybedzie nawet anglo-amerykanska misja obserwatorow, bo Polska lezy w strefie dzialan sowieckich. Wspomina, ze mlodsi oficerowie prosili go, aby przekonal dowodztwo, ze powstanie to szalenstwo. Nie przekonal.


“Polacy” z Komitetu Lubelskiego – (PKWN) – moskiewskie pacholki

Wzywali do rozpoczecia walki w Warszawie. A gdy powstanie wybuchlo, odezwa KC PPR glosila: “Banda sanacyjnych awanturnikow i warcholow podnosi dzis swa brudna lape przeciw PKWN i przeciwko Ludowemu Wojsku Polskiemu…” A Gomulka po upadku powstania powiedzial: “stosy trupow bohaterskich obroncow stolicy reakcja traktowala jako drabine, po ktorej chciala dostac sie do wladzy, wbrew woli Narodu”.


Gen. SS Von dem Bach-Zelewski – odpowiedzialny za pacyfikacje – Polki-syn

Uzyskal zgode Hitlera, aby ze wzgledow praktycznych (oszczednosc czasu i amunicji) nie zabijac wszystkich mieszkancow, lecz tylko mezczyzn i chlopcow powyzej lat 14-tu.


Marszal. Rokossowskij – D-ca Frontu Sowieckiego – Polak?!

Po przegranej bitwie pancernej 4-5 sierpnia pod Wolominem, gdy jego jego korpus pancerny zostal przez Niemcow odrzucony – juz 8 sierpnia zameldowal Stalinowi, ze 23 sierpnia bedzie w stanie wznowic ofensywe celem zdobycia Warszawy (Stalin planu nie zatwierdzil). Potem, aby przedluzyc powstanie, pozorowal “desant” na Czerniakowie. Nie nawiazal kontaktu z dowodztwem powstania, mimo ze wskazano mu czynny kabel telefoniczny z Pragi do Srodmiescia. Po wojnie mianowany Marszalkiem Polski.

 

BEZPOSREDNI SPRAWCY


Gen. Okulicki – Emisariusz Sosnkowskiego – zawadiaka (dzis bylby nazwany oszolomem)

Znany byl w Kolach wojskowych ze swojej impulsywnosci i brawury. Bor-Komorowski wyrazal sie o nim: “to jest ktos, to jest chlopak do wypitki i do wybitki” i widzial w nim meza opatrznosciowego. Postac tragiczna. Goracy patriota, ale bez wyobrazni i poczucia odpowiedzialnosci, a dziwne, bo przeszedl w 1940-1941 przez wiezienia NKWD, lecz w 1944 ciagle nie docenial perfidii i przebieglosci Rosjan. Zrozumial to chyba dopiero wtedy, gdy w 1945 zostal podstepnie uprowadzony do Moskwy i znalazl sie znowu na Lubiance (gdzie po procesie 16-tu zmarl lub zostal zamordowany). Zrzucony do Polski w maju 1944 uparcie dazyl do wywolania powstania. Mowil: “potrzebny jest czyn, tylko przez walke mozna wykazac dazenie narodu do wolnosci i niepodleglosci”. Czlonkow Komendy Glownej AK, ktorzy wyrazali obawy, posadzal o defetyzm i tchorzostwo. Na argumenty, ze brak jest broni, odpowiadal: “lud paryski nie liczyl ilosci palek jak ruszal na Bastylie”. Borowi-Komorowskiemu grozil, ze jesli nie wyda rozkazu do powstania, to stanie sie drugim Skrzyneckim. Caly czas parl do walki, namawial czlonkow KG, aby Borowi przedstawiali falszywy obraz sytuacji, aby przyspieszyc wydanie rozkazu.(Ciechanowski) Az dopial swego. Jan Nowak-Jezioranski w swojej ksiazce “Kurier z Warszawy” (wyd. Odnowa, Londyn 1978) pisze o nim: (w przededniu powstania) “nie odczuwal wahan ani rozterki – wynikalo to z jego brawurowej natury zolnierza pedzacego do szturmu z zamknietymi oczyma”… Na ostatniej odprawie przed powstaniem Bor mianowal go dowodca nowej organizacji antysowieckiej, ktora miala rozpoczac dzialania w wypadku aresztowania przez Rosjan dowodcow Armii Krajowej i nakazal mu wylaczyc sie z akcji powstanczej i przejsc do glebokiej konspiracji. Powiedzial mu: “Jest Pan Generale nasza ostatnia nadzieja”. Gdy 6 sierpnia miasto plonelo, na Woli rozstrzeliwano codziennie 30 tysiecy ludzi i wiadomo juz bylo, ze powstanie obraca sie w katastrofe – Okulicki pisal do Bora: ” nalezy zdobyc najwazniejsze gmachy rzadowe jak Akademie Sztabu Generalnego i ratusz i oflagowac te budynki, aby wkraczajacy bolszewicy ujrzeli potege Panstwa Polskiego”. Po upadku Powstania, jako ostatni Dowodca Armii Krajowej, napisal do prezydenta Raczkiewicza, ze “powstanie warszawskie dobrze spelnilo swoje zadanie”… Armie Krajowa rozwiazal w styczniu 1945.


Gen. Bor-Komorowski – Dowodca AK – kawalerzysta

Wedlug opinii plk Bokszczanina wojskowe wiadomosci i przygotowanie dowodcy AK “ograniczaly sie do umiejetnosci dowodzenia pulkiem kawalerii”. Nie mial zadnego doswiadczenia w prowadzeniu walki w miescie i nie znal sie na koniecznych zabezpieczeniach logistycznych takiej walki. Byl czlowiekiem slabego charakteru i ulegal wplywom takich osobnikow jak Okulicki. General Tatar wyrazal sie o nim “pajac” (Ciechanowski). Jan Nowak-Jezioranski (Kurier z Warszawy) pisze o nim: “Wbrew jakby jemu samemu pchaly go nieustannie w gore wojenne okolicznosci i dziwny polski system selekcji, zapewniajacy najwieksze szanse temu, na ktorego wszyscy najlatwiej sie godza, bo nikomu nie przeszkadza”. Na dwa tygodnie przed wybuchem powstania Bor-Komorowski twierdzil: “Przy obecnym stanie sil niemieckich i ich przygotowaniach polegajacych na rozbudowie kazdego budynku zajmowanego przez wojsko lub urzedy w obronne fortece z bunkrami i drutem kolczastym – powstanie nie ma szans powodzenia”. Rozkaz do rozpoczecia powstania wydal po naciskach Okulickiego i pod nieobecnosc szefa wywiadu i szefa wydzialu operacyjnego, na podstawie nie sprawdzonej wiadomosci d-cy okregu warszawskiego, ze na Pelcowiznie zauwazono juz czolgi sowieckie. Pol godziny pozniej okazalo sie, ze to nie byly czolgi sowieckie, tylko niemieckie, przechodzace do kontrofensywy. Rozkaz mogl jeszcze odwolac, lecz nie zrobil tego. W czasie Powstania wykazal sie brakiem elementarnej wiedzy wojskowej. Zadal, aby przyslano Polska Brygade Spadochronowa i polskie dywizjony Mustangow, co bylo niewykonalne az z dwoch powodow: nie zdobyto lotniska i ze wzgledu na ograniczony zasieg samolotow. 14-go sierpnia wydal desperacki rozkaz, aby oddzialy lesne AK “szly na odsiecz Warszawie”. Oddzialy z Kampinosu dotarly na Zoliborz, ale te z Puszczy Kozienickiej i Swietokrzyskiej, po wyjsciu z lasow, zostaly rozbite przez Niemcow… Czlowiek przestrzegajacy zasad etycznych… W przededniu powstania jego zona byla w 8-mym miesiacu ciazy. W swojej ksiazce pisze, ze mogl ja wyslac za miasto, ale stwierdzil, ze jako zona dowodcy winna dzielic los mieszkancow stolicy. Cudem ocalala wraz z poltorarocznym dzieckiem z rzezi na Woli. W przededniu kapitulacji powstania, w uznaniu zaslug, zostal przez Prezydenta Raczkiewicza mianowany Wodzem Naczelnym Polskich Sil Zbrojnych…


Gen. Pelczynski – Szef Sztabu KG AK – dyzio

Na jednej z ostatnich odpraw KG, Delegat Rzadu zapytal go, co bedzie, jesli Rosjanie wstrzymaja ofensywe. Odpowiedzial: “no to Niemcy nas wyrzna”. Ustalono tez, ze ze wzgledu na brak broni, silnie ufortyfikowane obiekty zajmowane przez Niemcow, jak aleja Szucha czy koszary lotnikow na Rakowieckiej – nie beda atakowane, lecz jednie izolowane, bo chodzi o opanowanie miasta. Pierwszego sierpnia wszystkie obiekty byly atakowane i mimo olbrzymich strat w ludziach zaden nie zostal zdobyty. Po wojnie powiedzial, ze te silnie bronione obiekty byly atakowane przez niedopatrzenie … Do konca niczego nie zrozumial. W 1945 roku powiedzial Janowi Nowakowi-Jezioranskiemu (Kurier z Warszawy): “Rosjanie doslownie lizali juz Warszawe, musielibysmy nie byc wojskiem tylko straza ogniowa, aby sie nie bic w tej sytuacji”…


Plk Chrusciel (“Monter”)  –  D-ca Okregu Warszawskiego – wywiadowca – amator

Nie zorganizowal wywiadu na przedpolu walki w postaci obserwatorow zaopatrzonych w krotkofalowki, aby informowac o postepach wojsk sowieckich. 31-go lipca wsiadl w tramwaj i pojechal na Prage, zobaczyc co sie dzieje na rogatkach miasta. Dojechal do wylotu Grochowskiej i do wylotu Radzyminskiej. I baby powiedzialy mu, ze na Pelcowiznie widziano juz czolgi bolszewickie. Dalej wywiad dowodcy okregu nie siegal. Z ta wiadomoscia, ktora okazala sie po prostu plotka, wrocil do Bora i bylo to podstawa do wydania rozkazu o poczatku powstania. Powstancow nie posiadajacyh broni kazal uzbroic w siekiery, lomy i kilofy. Jeszcze przez caly sierpien, nie majac zadnych odwodow, az do upadku Starowki snul nierealne plany “kompletnego wyrzucenia Niemcow z miasta”. Na ostatniej przed kapitulacja naradzie dowodztwa AK, w dniu 28 wrzesnia, bedac swiezo awansowany na generala oswiadczyl: (Zenczykowski-Samotny boj Warszawy) – “Duch zolnierzy jest doskonaly, nasze pozycje obronne sa dobre, sytuacja amunicyjna i stan broni jest dobry, walke obronna mozemy prowadzic stosunkowo dlugo…”


Plk Iranek-Osmecki – Szef Wywiadu KG AK – spoznialski

Dal sie przekonac Okulickiemu, ze (cytuje jego wspomnienia): “musimy stoczyc w Warszawie bitwe, ktorej swiat nie bedzie mogl zignorowac, bo dostarczy to krwawego dowodu perfidii sowieckiej”. I dalej: “Jako szef wywiadu mialem obowiazek przestrzec Bora przed nieprzemyslana decyzja, ale jako Polak podzielalem poglad Okulickiego, ze Warszawa nie moze przejsc z rak niemieckich w sowieckie bez wyrazenia naszej woli zachowania niepodleglosci chocby poprzez wielki krzyk buntu i rozpaczy”. Ostrzegal Bora, ze Niemcy koncentruja na przedpolu Warszawy doborowe dywizje pancerne SS. Niestety, gdy dostal informacje, ze dywizje te przeszly juz do kontrnatarcia – spoznil sie na ostatnia odprawe, na ktorej Bor wydal rozkaz rozpoczecia nazajutrz powstania.

 

OKOLICZNOSCI LAGODZACE:

20 lipca byl zamach na Hitlera i nieudany przewrot wojskowy – liczono, ze lada dzien rozsypie sie niemiecka dyscyplina. W dniach 22 do 27 lipca obserwowano w Warszawie paniczna ucieczke Niemcow. Piszacy te slowa widzial, jak niemieccy urzednicy zamieszkali w naszym domu wyrzucali w poplochu z okien ubrania i materace prosto na stojacy na podworku samochod. Przez mosty ciagnely na zachod kolumny wycienczonych zolnierzy, co sprawialo wrazenie rozkladu na froncie i ucieczki. Na prosbe Churchilla, Stalin zgodzil sie przyjac Mikolajczyka, ktory wlasnie byl w drodze do Moskwy. Sadzono, ze moze nareszcie uda mu sie uzgodnic zasady chocby doraznej wspolpracy wojskowej miedzy AK i Armia Czerwona. Od 26 lipca slychac bylo od wschodu ciagly odglos kanonady artyleryjskiej. W tym czasie komunistyczna radiostacja z Lublina nadawala odezwy “do ludu Warszawy, aby chwycil za bron i pomogl Armii Czerwonej zdobyc miasto”. Istnialo wiec niebezpieczenstwo, ze powstanie wywolaja czynniki komunistyczne i one przywitaja Rosjan “w imieniu Narodu” lub, ze wybuchnie ono spontanicznie w sposob niekontrolowany. I tak oto udalo sie Rosjanom “wpedzic w maliny” dowodztwo AK.

 

SPLOT NIEPOROZUMIEN, PARADOKSOW I ILUZJI

Paradoksem bylo, ze zawarcie przez Mikolajczyka porozumienia o wspolpracy militarnej rozbijalo sie o to, ze nie chcial on i nie mogl zgodzic sie na korekte naszej wschodniej granicy. A sprawa utraty przez Polske swoich ziem na wschodzie byla juz dawno przesadzona na konferencji w Teheranie, lecz bylo to przed Rzadem Polskim, na wniosek Roosvelta – ukrywane. Nieporozumieniem bylo wzajemne przecenianie swoich rol. Rzad w Londynie na podstawie przesadzonych meldunkow przecenial sile militarna AK, a czynniki krajowe przecenialy mozliwosci dyplomatycznego dzialania rzadu emigracyjnego, z ktorym nikt sie za bardzo nie liczyl. Jak slusznie napisal Jan Karski, wojne wygrywa sie sila gospodarki i zasobow, czyli iloscia wyprodukowanych czolgow i samolotow, a nie jakims podziemiem, ktore choc wspaniale zorganizowane, pozostawalo bez broni. Wydaje sie, ze kluczem do rozwiazania zagadki “jak moglo dojsc do takiego szalenstwa” jest raport Tadeusza Chciuka, ktory 26 lipca 1944 wrocil do Londynu ze swojej drugiej wyprawy do Polski jako kurier MSW. Cytuje wyjatki: “Narod polski zdaje egzamin w tej wojnie. Ale egzaminu tego nie zdaja kierownicy naszego zycia podziemnego, organizatorzy konspiracji, przywodcy polityczni i wojskowi. Bardzo malo moglbym wyliczyc osob sposrod kierujacych naszym zyciem podziemnym, ktore orientuja sie w wydarzeniach miedzynarodowych, w swiatowym ukladzie sil i tym samym w naszych mozliwosciach. Ale i te osoby, ktore sie orientuja, odrzucaja wiadomosci niepomyslne, bazujac swe poglady, nadzieje i postepowanie na wiadomosciach pomyslnych. Gdy mowilem, ze Rosja jest dzis potega, z ktora musimy sie liczyc – odpowiadano mi, ze to sa jej ostatnie podrygi, ze nie ma wlasnej broni ani amunicji, walczy sprzetem amerykanskim i zalezy od anglosaskich dostaw zywnosci”. I dalej: “Prowincjonalizm naszego spoleczenstwa mozna nazwac najczystszym patriotyzmem. Chodzi tu o prawdziwych z krwi i kosci Polakow, t.zn. niezbyt myslacych, ale bardzo dzielnych patriotow. Coz wiec prostszego jak walczyc do ostatniej kropli krwi o kazda piedz ziemi polskiej, byc bohaterem i zginac. To, ze spoleczenstwo nie poszlo na wspolprace z Niemcami, kosztowalo nas juz smierc milionow ludzi. To zas, ze bedziemy bohaterami, ktorzy niczego sie nie zrzekna – moze nas kosztowac utrate calej Polski”.(Duraczynski, Miedzy Londynem a Warszawa) Niestety prawda bylo to, co wbijala nam przez pol wieku propaganda komunistyczna: masy zolnierskie AK zostaly oszukane przez dowodztwo. Zdecydowana wiekszosc w powstaniu widziala szanse odwetu na Niemcach. Tylko nieliczni zdawali sobie sprawe, ze gra idzie o co innego: Niemcy i tak odejda z Warszawy, chodzi o przyszly ksztalt Polski. Ale tylko waskie kierownictwo wiedzialo, ze ten ksztalt Polski tez juz jest przesadzony, a powstanie ma byc tylko “krzykiem protestu”. Zolnierze nie zdawali sobie sprawy jak wrogie sa stosunki miedzy obozem londynskim a sowietami. Porywajac sie do walki z Niemcami, nie wiedzieli, ze nagroda za ich czyn bedzie na pewno upokarzajace rozbrojenie a dla wielu z nich wiezienie lub sowieckie lagry i smierc. A na tych, co podejmowali decyzje ciazyl czynnik psychologiczny. Wiedzieli, ze jesli nie rzuca AK do walki z Niemcami, to potwierdza sowieckie zarzuty biernosci a nawet sympatyzowania z Niemcami i skoncza w wiezieniach NKWD. Wiedzieli, ze NKWD ma ich “rozpracowanych” – zna ich pseudonimy, nazwiska i rysopisy. Wiec wysylajac nieuzbrojona mlodziez na bunkry i czolgi – swiadomie lub podswiadomie probowali kupic sobie chocby chwilowa nietykalnosc. Tego watku nie znajdziemy oczywiscie w zadnych wspomnieniach ani “politycznie poprawnych” opracowaniach historycznych, ale wedlug mnie musial wchodzic w rachube. Wszyscy maja instynkt samozachowawczy…

 

OD PLANU “BURZA” DO POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Bor-Komorowski zmienil bezsensowna “Instrukcje dla AK” Sosnowskiego, ktora przewidywala, ze AK atakuje cofajacych sie Niemcow, a z nadejsciem Rosjan – schodzi znowu do podziemia. Bor postanowil, ze AK atakuje cofajace sie niemieckie straze tylne, a nastepnie ujawnia sie przed Rosjanami jako wojsko podlegle Rzadowi Polskiemu i wystepuje w roli gospodarza, proponujac wspolna walke z Niemcami. Ze wzgledu na slabosc sil, miala to byc bardziej demonstracja polityczna niz realna pomoc wojskowa dla Armii Czerwonej. Dzialania takie, na przyklad na Wolyniu, przechodzily zupelnie bez echa. Aby uzyskac rozglos postanowiono zdobyc silami AK wieksze miasta jak Wilno i Lwow. Operacje te wykonano kosztem wielkich strat w ludziach i nawiazano nawet wspolprace z dowodcami oddzialow liniowych armii sowieckiej. W kilka dni pozniej oddzialy AK byly rozbrajane, a oficerowie aresztowani przez NKWD. Zolnierze mieli do wyboru Kaluge lub wcielenie do Armii Berlinga. Oficerowie – Kaluge lub smierc (bo do Armii Berlinga byli nieprzydatni). Wydarzenia te nie byly w stanie poruszyc opinii swiatowej. Dopominano sie przyslania anglo-amerykanskich misji obserwacyjnych, ale bezskutecznie, bo te tereny byly teatrem operacyjnym sowietow. Fakty te, zamiast zadzialac ostrzegawczo na dowodztwo AK – wplynely na utwierdzenie opinii, ze powstanie zbrojne w Warszawie bedzie ostatnia szansa zaalarmowania opinii swiatowej, ze Rosjanie zagarniaja Polske, nie liczac sie z jej legalnymi wladzami. Okulicki, wedlug wspomnien Iranka-Osmeckiego, mowil: “Wilno i Lwow, te zamordowane miasta nie otworzyly oczu Zachodowi. Ale tym razem nasza ofiara bedzie tak wielka, ze beda musieli zmienic swoja perfidna polityke, ktora skazuje Polske na nowa niewole”. Gdy 15 lipca podejmowano decyzje o podjeciu walki w Warszawie znane bylo zachowanie sie Rosjan w Wilnie i we Lwowie. Ludzono sie jednak, ze bedzie ono inne na ziemiach na zachod od linii Curzona. Ale w dniu 25 lipca Bor-Komorowski winien wiedziec, co stalo sie z oddzialami AK na Lubelszczyznie, ktore po walce z Niemcami rozbrojono a oficerow aresztowano i wywieziona do Rosji. Bylo to wyrazne ostrzezenie, ze planowane powstanie nie moze liczyc na pomoc Sowietow ani nawet na ich lojalna wspolprace – bo uwazaja oni AK za wroga im formacje. A pulkownik Chrusciel winien wiedziec jak niedobrze wygladala sytuacja na froncie w dniach 28-30 lipca w rejonie Radzymina, Tluszcza i Wolomina, bo oddzialy AK wspoldzialaly tam z Armia Czerwona. Pisze o tym Tomasz Strzembosz (Rzeczpospolita Podziemna, W-wa2000, str. 290-295). A jesli ci dowodcy o tym nie wiedzieli, to tym gorzej o nich swiadczy. Bo potrafili przez 5 lat utrzymac lacznosc radiowa z Londynem a nie mieli lacznosci z wlasnymi oddzialami w decydujacym momencie.

BRAK PRZYGOTOWANIA

Zmiana planow Burzy spowodowala, ze oddzialy AK w Warszawie, liczne i doskonale zorganizowane, byly bardzo slabo uzbrojone. Jeszcze do polowy lipca bron pochodzaca ze zrzutow przekazywano do oddzialow lesnych. Wedlug posiadanych danych, w chwili przystapienia do walki, oddzialy mialy (liczac tylko podstawowa bron piechoty):
– 98 recznych karabinow maszynowych z zapasem 160 naboi na kazdy
– 604 pistoletow maszynowych z zapasem 200 naboi na kazdy
– 1386 karabinow z zapasem 170 naboi na kazdy
Ponadto posiadano 2660 rewolwerow z 20 nabojami na kazdy i okolo 50 tysiecy granatow recznych glownie wlasnej produkcji. Oddzialy tzw. szturmowe liczyly okolo 30 tysiecy zolnierzy, wiec jak widac, tylko co pietnasty mial bron dluga. Broni ciezkiej w ogole nie bylo. Nie zadbano o zaopatrzenie oddzialow warszawskich w srodki lacznosci jak radiostacje i telefony polowe (mozna bylo ulozyc linie telefonow polowych w kanalach). Odbilo sie to fatalnie na dowodzeniu w czasie walki – musiano zdac sie na ofiarne laczniczki, a oficerowie Komendy Glownej siedzac z lornetkami na dachach wysokich budynkow probowali zgadnac, co sie dzieje w innych dzielnicach. Bor-Komorowski (Armia Podziemna) pisze, ze “dochodzace odglosy pozwalaly mu zorientowac sie w przebiegu walk”. Przez brak lacznosci nie mozna bylo skoordynowac dzialan. Przyklad:, gdy oddzialy z Kampinosu dotarly na cmentarz powazkowski – oddzialy powstancze juz wycofaly sie na Stare Miasto. Rozporzadzajac pieniedzmi ze zrzutow, nie zakupiono srodkow opatrunkowych ani nie stworzono zapasow zywnosci. Zolnierze od pierwszych dni powstania glodowali, zdani na skromne zapasy mieszkancow miasta.

BRAK PRZEWIDYWANIA

Przed podjeciem decyzji kazdy strateg wojskowy winien spojrzec na mape. Jak w koncu lipca przebiegala linia frontu” Dopiero w marcu zostal odblokowany Leningrad a Niemcy trzymali sie jeszcze mocno na Lotwie i w Estonii oraz na poludniowej Ukrainie i w Moldawii. Wojska, ktore podeszly klinem pod Warszawe, tracily impet po dwumiesiecznej ofensywie spod Kowla. Mozna sie wiec bylo spodziewac, ze Niemcy beda zaciekle bronic linii Wisly, jako ostatniej naturalnej przeszkody przed granicami Rzeszy i ze Rosjanie bede musieli stanac przed sforsowaniem Wisly dla podciagniecia zaopatrzenia w paliwo, zywnosc i amunicje. Kazdy by stwierdzil, ze sytuacja jest niewyjasniona i ze Rosjanie moga nie wejsc z marszu do stolicy. Powstanie militarnie wymierzone przeciw Niemcom, politycznie bylo wymierzone przeciw sowietom i oni o tym dobrze wiedzieli. Jak w tej sytuacji mozna sie bylo spodziewac od Rosjan chocby lojalnego wspoldzialania” Znajac ich wrogi stosunek do Armii Krajowej i calego obozu londynskiego nalezalo przyjac, jako wysoko prawdopodobne, ze ze wzgledow politycznych wstrzymaja ofensywe. Byla to dla Stalina wyjatkowa okazja, aby niemieckimi rekoma pozbyc sie w Polsce opozycji antykomunistycznej i kwiatu inteligencji. Byloby naprawde zdumiewajace, gdyby z takiej okazji nie skorzystal. Niestety, czlonkowie Komendy Glownej AK takiej alternatywy nie przewidywali. Nie byli to ludzie ograniczeni, tylko jak pisze Iranek-Osmecki: “nie chcielismy dopuscic do naszych mysli takiej alternatywy, bo niszczyla nasza racje bytu”. “Trzeba zajac miasto i utrzymac je do nadejscia Armii Czerwonej, a jesli nie nadejdzie – umrzec” – zadecydowal Okulicki, wydajac tym samowolnie wyrok smierci dla 200 tysiecy mieszkancow stolicy. Nie pytanych, czy podzielaja ten jego zapal do umierania.

OBLEDNE SCENARIUSZE

Natomiast przewidywano inne pesymistyczne na ogol scenariusze wydarzen po wejsciu Rosjan, w zaleznosci od ich zachowania sie. I tak wymyslono:
– Dowodca okregu warszawskiego (plk Chrusciel) pozostaje w poblizu mostow (w zalozeniu, zdobytych przez powstancow) i ujawnia sie Rosjanom jako komendant garnizonu, a Jankowski ujawnia sie jako przedstawiciel wladz cywilnych z ramienia rzadu londynskiego, czyli jako gospodarz.
– Komenda Glowna pozostaje na zachodnich krancach Woli w fabryce Kamlera i obserwuje zachowanie sie Rosjan. Jesli Rosjanie nie aresztuja komendanta okregu, to KG ujawnia sie, a doborowe odzialy Kedywu, stanowiace oslone KG na Woli – maszeruja defilowac. W wypadku aresztowania Chrusciela – KG i oddzialy Kedywu albo przechodza do Kampinosu, (zastanawiam sie dzis po co? Przeciez to zagajnik, ktory Rosjanie, nie liczacy sie ze stratami ludzkimi, mogli przeczesac w kilka godzin), albo zamykaja sie z radiostacja w murach fabryki Kamlera na Woli i bronia sie tam, aby “wywolac swiatowy skandal”. Doborowe oddzialy Kedywu, zgromadzone na Woli, nie zdawaly sobie sprawy, ze znalazly sie tam glownie po to, aby bronic Komende Glowna AK przed Rosjanami .
– Jesli Rosjanie aresztuja rowniez czlonkow KG – to wtedy pozostajacy w glebokiej konspiracji Okulicki (wlaczyl sie do powstania dopiero 15 wrzesnia) – bedzie mial za zadanie odbudowac struktury dowodztwa AK.
Niestety nikt nie chcial dopuscic mysli, ze Rosjanie W OGOLE NIE WEJDA, gdyz wtedy pomysl powstania stracilby racje bytu.

BRAK WIEDZY WOJSKOWEJ CZYLI PARTACKA ROBOTA

Te spekulacje spowodowaly, ze powstanie bylo juz przegrane w pierwszych godzinach walki. Bo Komenda Glowna tak byla zajeta planowaniem jak “przyjac” Rosjan, ze jakby zapomniala, ze najpierw trzeba stoczyc walke z Niemcami. Pierwszym bledem byla ustalona godzina wybuchu powstania. Myslano, ze o 17-tej duzy ruch na ulicach pozwoli grupom szturmowym zblizyc sie niepostrzezenie do bunkrow przed niemieckimi obiektami, obrzucic je granatami i budynki zdobyc latwiej niz pod oslona nocy. Niestety, efekt zaskoczenia zawiodl. To byla za duza operacja, aby wiadomosc o niej nie rozeszla sie “poczta pantoflowa” wsrod mieszkancow i nie dotarla do Niemcow poprzez konfidentow. Piszacy te slowa pamieta, ze o zapowiedzi wybuchu dowiedzial sie o 16-tej bedac na Zurawiej u znajomych. Bieglismy ulicami w kierunku domu, a gdy dotarlismy za pietnascie piata w rejon placu Unii – powstancy juz byli na punktach zbornych, ulice opustoszale a Niemcy czekali na stanowiskach ogniowych. Atakujacych w bialy dzien powstancow, przywitali huraganowym ogniem. Efekt: mimo ogromnych strat, dochodzacych do 90% stanow oddzialow, zadnego z obiektow (atakowanych wg. gen. Pelczynskiego przez pomylke) -nie zdobyto. Na skutek skroconego czasu mobilizacji, na miejsca zbiorek dotarlo srednio tylko 65% zaprzysiezonych, a z wielu magazynow nie zdolano wydobyc broni. Tak wiec do boju ruszylo tylko okolo 20 tysiecy powstancow, jedynie w 25% uzbrojonych w bron palna. Sily garnizonu niemieckiego oceniono na 20 tysiecy uzbrojonych “po zeby” zolnierzy, na dogodnych pozycjach obronnych. Ponadto na terenie miasta znalazly sie czolgi pododdzialow niemieckich dywizji, zmierzajacych na front. Jedyna sila uderzeniowa, jaka rozporzadzala KG, byly oddzialy szturmowe Kedywu zgrupowania Radoslawa ( legendarne bataliony “Piesc” i “Miotla”) oraz bataliony harcerskie Szarych Szeregow (“Zoska” i “Parasol”) – 2200 ludzi, w miare dobrze uzbrojonych. Te oddzialy 1 sierpni zaatakowaly tylko drugorzedne, slabo bronione fabryczki i magazyny na Woli, stanowiac glownie odwod i ubezpieczenie Kwatery Glownej w fabryce Kamlera. Dolaczono do nich nawet w ostatniej chwili najlepiej uzbrojona kompanie nieszczesnego batalionu Jelen, ktora miala zaatakowac rejon Szucha. W zadnych opracowaniach nie mozna doszukac sie dokladnej relacji z przebiegu, najwazniejszej ze wzgledow strategicznych, walki o przyczolki mostowe po obu stronach Wisly. Wyslano tam pewnie oddzialy tak slabo uzbrojone, ze wszyscy uczestnicy zgineli. Wyglada na to, ze planowano glownie zdobywanie gmachow panstwowych, aby je oflagowac i pokazac, ze w miescie dziala juz polska administracja cywilna, a zdobywanie mostow pozostawiono Rosjanom, aby nie wjechali za szybko do Warszawy. Juz po godzinie walki zapanowalo poczucie kleski i kompletny chaos – przy braku lacznosci oddzialy z Zoliborza wyszly w nocy do Kampinosu, gdy te z Kampinosu szly na Zoliborz. A te z Mokotowa i Ochoty wyszly do lasow kabackich i chojnowskich – sadzac, ze powstanie w centrum miasta upadlo. Ten odwrot tez byl okupiony ciezkimi stratami: pod Pecinami zginelo 93 powstancow. Wydajac rozkazy zaatakowania takich twierdz jak rejon Szucha, koszary Smiglego-Rydza na Chocimskiej czy koszary lotnikow na Rakowieckiej, dowodztwo wykazalo kompromitujacy brak wiedzy wojskowej lub karygodna lekkomyslnosc. Ja jestem tylko plutonowym-podchorazym, ale na studium wojskowym wbijano mi do glowy, ze aby atak mial szanse powodzenia, trzeba miec przewage liczebna nad wrogiem w stosunku 2:1. Stosunek byl 1 powstaniec na 3 Niemcow, przy braku broni dlugiej, nie mowiac juz o broni ciezkiej. Rozkaz zdobywania lotniska na Okeciu zostal odwolany, ale za pozno – zginelo 8 oficerow i 120 zolnierzy (Borkiewicz, Powstanie…) Lacznie pierwszego dnia walki poleglo lub zostalo rozstrzelanych 2000 powstancow a 5000 wyszlo do lasow. Do dnia kapitulacji zginelo 18 tysiecy a 20 tysiecy zostalo rannych. Do niewoli wyszlo 16 tysiecy. Ten brak wiedzy wojskowej potwierdza rozpaczliwy rozkaz Bora wydany 14 sierpnia, przez radio, niezaszyfrowanym tekstem, do oddzialow lesnych, aby “szly na odsiecz Warszawie”. Oddzialy z Kampinosu zasilily 6 sierpnia Zoliborz, gdzie zreszta okazaly sie malo przydatne do walki w miescie. Ale oddzialy z Puszczy Kozienickiej i Swietokrzyskiej po wyjsciu na otwarte przestrzenie, zostaly rozbite – Niemcy na nie juz czekali. Niektorzy dowodcy odmowili wykonania rozkazu, doszlo do sadow polowych i do rozlamow w organizacji AK. Szczytem zagubienia sie dowodztwa byla sytuacja miedzy 5 a 10 sierpnia, gdy Delegat Rzadu a potem i plk Radoslaw nalegali na Bora, aby oddzialy powstancze wyszly z miasta do Kampinosu. Bor nie mogl sie zdobyc na decyzje, a najlepsze oddzialy Kedywu i Bataliony Harcerskie wykrwawialy sie, broniac cmentarzy jako drogi wyjscia do Kampinosu. W tym samym czasie, gdy powstancy probowali utrzymac cmentarze, Niemcy w ciagu 2 dni utorowali sobie droge tuz obok, wzdluz ulicy Wolskiej do mostu Kierbedzia i bezkarnie mordowali mieszkancow Woli (5 sierpnia – 38 tysiecy). Gdyby powstancy, zamiast tkwic na cmentarzach, zaatakowali Niemcow, przecinajac pobliska Wolska, to na pewno przeszkodziloby to w masowych egzekucjach i daloby czas na ewakuacje mieszkancow Woli do Srodmiescia. Oddzialy Radoslawa w liczbie 2200 dobrze uzbrojonych zolnierzy mialy wtedy nawet 2 zdobyczne czolgi, ale nie byly w stanie jednoczesnie bronic cmentarzy i atakowac Niemcow, posuwajacych sie obok ulica Wolska. Gdy wreszcie Bor podjal decyzje, ze wyjscie z miasta i pozostawienie mieszkancow na pastwe Niemcom byloby niemoralne – oddzialy Radoslawa z cmentarzy musialy wycofac sie na Stare Miasto przez otwarte tereny bylego getta, po utracie w sumie az 70% swoich stanow. Mitem jest, ze Niemcy przez 63 dni nie mogli stlumic powstania. Tak jak przebili sie w ciagu 2 dni z Woli do mostu Kierbedzia, tak mogli z powstaniem skonczyc w ciagu tygodnia, rzucajac do walki jedna dywizje pancerna – o ktora bezskutecznie dopominal sie pacyfikujacy Warszawe Von dem Bach-Zelenski. Wyczuli jednak, ze toczy sie gra polityczna i ze jak dlugo powstanie bedzie sie tlilo, tak dlugo bedzie stal wyczekujaco front za Wisla. Wiec zgodnie z rozkazem Hitlera niszczyli systematycznie miasto, ostrzeliwujac z najciezszych dzial i bombardujac, ale oszczedzali juz bardzo swoich ludzi. Uzywali do tlumienia powstania tylko zbieraniny roznych drugorzednych batalionow jak brygada wiezniow kryminalnych Dirlewanlera i Rosjan w sluzbie niemieckiej (brygada Kaminskiego, blednie nazywana wlasowcami), likwidujac kolejno polskie punkty oporu. Nie umniejsza to wcale poswiecenia i bohaterstwa powstancow, ktorzy bronili sie zawziecie, zadajac Niemcom duze straty. Byla to jednak obrona stracencow wpedzonych w pulapke, ktorzy woleli smierc z bronia w reku niz rozstrzelanie. Ale ta desperacka walka powstancow pociagala za soba masakre mieszkancow miasta. W czasie obrony Starego Miasta zginelo 30 tysiecy ludzi.

CZY MOGLO NIE DOJSC DO TAKIEJ KATASTROFY ?

Mowi sie, ze w zaistnialej sytuacji w zasadzie kazda decyzja musiala prowadzic do katastrofy. Niektorzy pisali, ze gdyby Bor nie rozpoczal powstania, to wybuchloby w jeszcze gorszym terminie i pod jeszcze gorszym dowodztwem. Nie zgadzam sie z tym pogladem. Moge sie tylko zgodzic, ze kazda inna decyzja nie mogla spowodowac juz gorszych skutkow: miasto zrownane z ziemia, wygubiony kwiat mlodziezy, utracone skarby kultury. Czy bylo inne rozwiazanie? Bylo. Narod poniosl juz tak straszne straty w ludziach, w Katyniu, podczas okupacji i na wszystkich frontach, ze naczelnym zadaniem politykow i dowodcow wojskowych bylo ratowanie tych co pozostali, a nie szafowanie zyciem Polakow jakby nas bylo, tak jak Rosjan, 250 milionow. Zrozumial to dowodca Brygady Swietokrzyskiej NSZ. Gdy ruszyla sowiecka ofensywa styczniowa, poszedl do Niemcow i powiedzial: “Wy przestajecie byc naszymi wrogami, bo opuszczacie nasze ziemie. Pozwolcie nam odejsc razem z wami, aby uratowac nasza mlodziez przed bolszewikami” I taka zgode dostal. Wyprowadzil z Polski 1500 ludzi, glownie mlodziezy akademickiej. Co mogl zrobic Bor-Komorowski? Mogl po prostu juz w lipcu wydac ten rozkaz, ktory wydal Okulicki pare miesiecy pozniej (pieknie zreszta zredagowany): rozkaz o rozwiazaniu Armii Krajowej. Mogl w nim wytlumaczyc zolnierzom, ze Armia Krajowa przez lata okupacji wypelnila swoje zadanie, dokonujac akcji sabotazowych i wywiadowczych, odbijajac wiezniow, likwidujac kolaborantow – ale ze walka z nowym okupantem skazana jest na kleske. Dowod: w rejonie Lwowa nigdy nie udalo sie stworzyc organizacji AK. Zaraz byla denuncjowana przez Polakow i wszyscy byli aresztowani przez NKWD (jak Tokarzewski a potem Okulicki). Po czym nalezalo zniszczyc wszystkie archiwa AK. Cokolwiek by sie stalo po wydaniu takiego rozkazu, nie mialoby tak tragicznych skutkow jak Powstanie. Prawdopodobnie Niemcy wywiezliby na roboty czesc mieszkancow, ale wiekszosc by przezyla i moglaby po wojnie bez obaw wrocic do Polski, bez “czarnego biletu” jakim byl udzial w Powstaniu. To ocalone pokolenie na pewno utrudnialoby chocby biernym oporem sowietyzacje kraju, przeciwstawiajac sie tym, co dali sie omotac komunistycznej propagandzie. Byc moze w 1956 albo i wczesniej skoczyli by do gardla komunistom, jak zrobili to Wegrzy. Ale nawet wtedy, Rosjanie na oczach opinii swiatowej nie mogliby mordowac masowo mieszkancow i zrownac z ziemia miasto. W Budapeszcie w 1956 straty ludzkie i materialne nie stanowily nawet 1 procenta tego, co w czasie powstania w Warszawie. Ale tych Wspanialych Chlopcow i Dziewczat juz nie bylo…Jest po prostu zdumiewajace, jak doslownie kilku ludzi, bez wyobrazni i odpowiedzialnosci moglo zniszczyc tak wspaniala organizacje jaka byla Armia Krajowa, zreszta przedmiot ich dumy – i pozbawic Kraj elity. A co mogli zrobic ze soba czlonkowie Komendy Glownej AK ? Otoz mogli ewakuowac sie na Zachod lub “wstrzasnac sumieniem swiata” popelniajac zbiorowe samobojstwo, zamiast wysylac na pewna smierc tysiace cudzych dzieci. Byla jeszcze jedna szansa ograniczenia skutkow katastrofy, juz w czasie walki. W polowie sierpnia, gdy miasto plonelo a front sowiecki stal i intencje Stalina juz byly znane, pojawil sie w Warszawie rosyjski kapitan wywiadu – Kalugin. Zaproponowal on Borowi, aby kanalami AK poprzez Londyn wyslac depesze do Marszalka Stalina, ze lud Warszawy prosi Go o pomoc. Przedstawil nawet gotowy tekst depeszy, utrzymany w holdowniczym tonie. Bor odmowil. W kilka dni pozniej tej samej tresci depesze podsuneli mu do wyslania przez Londyn dowodcy walczacyh oddzialow komunistycznych, rzekomo podpisana przez stronnictwa lewicowe, choc mogli ja wyslac bezposrednio do Moskwy swoimi kanalami. Bor znowu odmowil, rozumiejac, ze jesli to “wezwanie ludu Warszawy” przejdzie przez kancelarie dyplomatyczne Foreing Office, to bedzie dla swiatowej opinii jasne, ze Armia Czerwona wyzwala Warszawe na prosbe ludu lub partii lewicowych, a nie polskiego rzadu emigracyjnego. Wtedy wkraczajace oddzialy sowieckie bylyby zwolnione z rozmowy z “londynskimi pajacami” w Warszawie. Pisze o tym szeroko Iranek-Osmecki, zgadzajac sie z Borem, ze byla to propozycja nie do przyjecia. Widac tu zacietrzewienie czlonkow Komendy Glownej, ktorzy w danej chwili nie bronili juz losu zolnierzy i mieszkancow plonacego miasta, tylko bronili nadal swojej utopijnej koncepcji zainstalowania wladzy rzadu londynskiego w Warszawie. Czasem mysle sobie, ze dla unikniecia tej tragedii zabraklo jednego trzezwego czlowieka z charakterem, ktory by w przededniu powstania poszedl do Niemcow i zadenuncjowal tych ludzi chodzacych po Ksiezycu. Uratowal by stolice przed spaleniem i zycie 200 tysiacom ludzi. A nasi “zachodni sojusznicy” zeswinili sie wobec nas, nie tym, ze nie udzielili wiekszej pomocy militarnej, bo to bylo technicznie trudne (stracili 35 samolotow i 330 lotnikow). Skandalem bylo to, ze aby nie narazic sie Stalinowi (wiadomo, sowiecki teatr operacyjny), przez miesiac nie mogli sie zdobyc na wydanie Niemcom ostrzezenia, ze powstancy sa zolnierzami koalicji i przysluguja im prawa kombatanckie zgodnie z konwencja genewska. Do tego momentu rozstrzeliwano powstancow jako “bandytow”. A pozniej roznie bywalo.

PROBY USPRAWIEDLIWIENIA

Dzis spotyka sie czesto publikacje probujace usprawiedliwic decyzje o wywolaniu Powstania. Proba usprawiedliwienia przyszla tez z najmniej oczekiwanej strony. Zaskoczeniem byl dla mnie artykul wielce szanowanego przeze mnie pana Jana Nowaka-Jezioranskiego, jaki znalazlem w Tygodniku Powszechnym(Nr 31/1994 – Gra o Polske). Oto proba polemiki z tezami Autora:
Nie mozna twierdzic, ze powstanie opoznilo o 6 miesiecy ofensywe sowiecka na Berlin i zmienilo na niekorzysc Rosji uklad sil w Europie. Teatry operacji wojskowych i pozniejsze strefy wplywow zostaly juz ustalone w Teheranie, co sam Jezioranski przyznaje dalej, piszac, ze wojska amerykanskie musialy zwolnic marsz a potem nawet wycofac sie za linie demarkacyjna. Rosjanie nie musieli sie spieszyc, mieli zagwarantowany swoj “kawalek tortu” i to alianci mogliby byc w Berlinie duzo wczesniej. A gdyby nawet przyznac racje Jezioranskiemu, to nalezaloby obarczyc przywodcow powstania jeszcze wina o przedluzenie wojny o pol roku i smierc kilku milionow ludzi w obozach i na frontach. Prawda jest, ze Rosjanie musieli przygotowac sie do ostatecznej ofensywy na Berlin, ktora zreszta do Berlina nie dotarla, lecz ugrzezla na Odrze. Pan Jezioranski pisze, ze narod polski przez 5 lat przygotowywal sie do rozprawy z wrogiem, wiec nie mozna bylo zrezygnowac z podjecia walki. Narod sie przygotowywal, ale nie do powstania w Warszawie, z ktorej jeszcze w lipcu wysylano bron na prowincje. Warszawa do powstania nie byla przygotowywana. Dalej argumentuje, ze narod polski nie po to walczyl przez cala okupacje, aby na koncu poddac sie bez walki i wyjsc z przetraconym kregoslupem. W biznesie jak ktos zainwestuje np. 100 milionow i widzi, ze stracil juz 80, a moze stracic wszystko, to wycofuje sie z gry nie patrzac na zainwestowane koszty (jak mowia Francuzi “ratuje meble”). Czesi nie mieli partyzantki, powstanie w Pradze zrobili im 5 maja 1945 Wlasowcy, (ktorzy zmieniajac front probowali ratowac wlasna skore) – ale oni nie czuja, aby mieli przetracony kregoslup. Watpliwym tez jest, ze to na skutek powstania Stalin nie uczynil z Polski sowieckiej republiki. Sam Jezioranski przeczy sobie, piszac dalej, ze nie zrobil tego z Polska i z innymi krajami wschodniej Europy, bo byloby to bardzo zle odebrane przez komunistyczne partie na Zachodzie. Nie zgadzam sie tez z Autorem, ze po powstaniu nastapila konsolidacja narodu i podzial na MY i ONI. Taki podzial nastapil, ale propaganda komunistyczna trafiala na podatny grunt w srodowiskach chlopskich i robotniczych i biorac pod uwage liczbe kolaborantow, aktywistow i ludzi oglupionych – podzial ten byl bliski 50% do 50%, mozna wiec mowic raczej o rozbiciu narodu. Juz w epilogu do swojej wspanialej i bardzo obiektywnej ksiazki Kurier z Warszawy pan Jezioranski probuje usprawiedliwic decyzje o rozpoczeciu powstania. Pisze, ze pojscie na ustepstwa sowieckie daloby komunistom legitymacje do sprawowania wladzy. Otoz komunisci wcale tej legitymacji nie potrzebowali, najlepszy dowod, ze rzadzili bez niej Polska przez 55 lat. A dla opinii swiatowej stwarzali pozory legalnosci organizujac sfalszowane lub fikcyjne “wybory”. Natomiast byc moze prawda jest, ze doswiadczenie Powstania ustrzeglo nas przed interwencja sowiecka w 1956 i 1981 roku. Sowieccy marszalkowie ostrzegali Biuro Polityczne KPZR, ze Polacy to narod szalencow (jesli nie wariatow). Opinia niezbyt pochlebna, ale czasem przydatna. Twierdzenie, ze polegli Powstancy odniesli dzis pogrobowe zwyciestwo, bo odzyskalismy niepodlegla Rzeczpospolita, jest tylko piekna metafora. Tylko, gdyby Oni zobaczyli jak ta Polska, gwalcona przez komunistow przez 55 lat dzis wyglada – to by zaplakali. Nie o taka Polske walczyli ci Wspaniali Chlopcy i Dziewczeta. W Katyniu i przez lata wojny utracilismy czesc elity narodu. W Powstaniu stracilismy reszte. I to byl GWOZDZ DO TRUMNY NASZEJ NIEPODLEGLOSCI. Bo w komunizmie panowal juz tylko negatywny dobor kadr, w mysl zasady “mierny ale wierny”. Nowa “elite” zaczeli tworzyc tylko zdrajcy lub miernoty. I skutki tego odczuwamy do dzis, gdy patrzymy z jakim trudem odradzaja sie nasze nowe elity polityczne, kulturalne czy naukowe.

OSTATNIE REMINISCENCJE

W spoleczenstwie ciagle zyje “mit bohaterskiego zrywu Stolicy”. Powstanie stalo sie legenda. Sam ta legende nosze w sobie od 50 lat. Wejscie Rosjan zastalo nas w styczniu 1945 w Piotrkowie Trybunalskim. Pamietam jak jakies wyrostki pozbieraly porzucone przez Niemcow karabiny, zalozyly sobie bialo-czerwone opaski i zaczeli “robic Polske”. A mnie chcialo sie plakac na wspomnienie, z jakim bohaterstwem zdobywali bron Chlopcy z AK i z jakim poswieceniem ta bronia o Polske walczyli. Gdy urzadzono nam defilade oddzialow Ludowego Wojska Polskiego pod dowodztwem sowieckich oficerow (bo naszych zgladzono w Katyniu), to tlum ludzi wital ich w milczeniu. Wszyscy zdawali sobie sprawe, ze nie na takie wojsko czekalismy, ze to wielkie oszustwo. I dlatego potem, w czasach najczarniejszej nocy stalinowskiej i przez cale pol wieku tego oszustwa, myslalem sobie z satysfakcja, ze dzieki Powstaniu przezylem chociaz 60 dni w AUTENTYCZNEJ Polsce, ktora miala wtedy powierzchnie kilkunastu kilometrow kwadratowych. Ale za jaka cene ! Znam nawet takich nielicznych, co mowia, ze ich walka w Powstaniu, to byly najpiekniejsze chwile w ich zyciu. Ale ci liczniejsi, spaleni zywcem, przywaleni gruzami i potopieni w kanalach, juz nam nie powiedza, jakie to byly dla nich chwile. Mozemy sie jednak domyslac, co mysleli o powstaniu i o powstancach, bezbronni mieszkancy w chwili przed rozstrzelaniem w ramach represji. Dlaczego o tym pisze ? Na moich oczach w pierwszej godzinie Powstania zginal caly batalion “Jelen”. Czuje sie ciagle dluznikiem tych Chlopcow, ktorzy porwali sie do walki o Niepodlegla Polska, a wiec tez o Polske dla mnie. Nie wiedzieli, ze los Polski juz dawno zostal przesadzony, ze ich ofiara jest nadaremna. Oni nie maja nawet swoich grobow, ale gdyby mogli powstac z trumien, to by zawolali glosem pelnym goryczy: KTO I PO CO NAS RZUCIL NA TEN OFIARNY STOS ? Czynie to za Nich i probuje na to odpowiedziec. Ta bolesna sprawa odzywa sie we mnie, gdy widze w telewizji uroczystosci sprowadzenia urny z prochami Bora-Komorowskiego, czy odsloniecia pomnika Okulickiego. Nie rozumiem, dlaczego spoleczenstwo do tej pory nie ocenilo tych ludzi. Czy robi sie to dla rodzin poleglych, ktore wole wierzyc, ze ich bliscy polegli za Wielka Sprawe niz, ze zgineli w niepotrzebnej juz bitwie ? Czy te uroczystosci sa nam niezbedne do odzyskania tozsamosci narodowej? Napoleon zrobil jednak cos dla Francji (do dzis obowiazuje Kodeks Napoleona), ale postrzegany jest tam jako awanturnik i nie uswiadczysz we Francji ani placu ani ulicy jego imienia. Gloryfikowanie osob bezposrednio winnych masakry, to aprobowanie nieodpowiedzialnosci, to szkodliwe dla przyszlych pokolen utrwalanie jako pozytywnych wzorcow ludzi, ktorzy doprowadzili do tragedii.. Wedlug mnie, aby nie zafalszowywac historii, trumny z prochami przywodcow Powstania, winnych tej hekatomby ofiar, nie powinny spoczywac na Kwaterze Powstancow, obok grobow ich mlodocianych zolnierzy, ktorych bez broni i bez sensu wyslali na pewna smierc. Tragedia Powstania Warszawskiego stala sie lekcja i przestroga dla spoleczenstwa, ktore na szczescie zrozumialo to w pazdzierniku 1956 i w latach osiemdziesiatych. I aby to przeslanie bylo stale zywe w pamieci Narodu – proponuje, aby obchodzic rocznice nie wybuchu – lecz UPADKU Powstania… To dzien 2-go pazdziernika winien byc ustanowiony Dniem Pamieci Narodowej.

Jan Sidorowicz, Montreal, sierpien 2001

[email protected]

———————————————

koniec relacji pana J.Sidorowicza ,  Montreal, 2001.  oryginał  tutaj

 

Share

53 komentarzy do: Powstanie warszawskie – epilog

  • lecho

    Zastanawia mnie, po co Niemcy spacyfikowali PW, lepiej było zniszczyć mosty na Wiśle, dać wygrać powstańcom, po dwóch krwawych tygodniach wycofać się na przedmieścia i czekać. Więcej korzyści dla Niemców dawało powstanie wygrane przez Polaków niż jego likwidacja. Powstanie zatrzymało front im dłużej trwało tym lepiej.

  • Browning

    Fe Francji w bardzo wielu miastach sa ulice i place Napoleona.

  • jasieńko

    I znowu to samo…
    Jeden, że Powstanie Warszawskie to błąd, inny, że katastrofa narodowa, a jeszcze inny, że chwała.
    Ilu „analityków” tyle opinii. Czasem są zbieżne, wyważone, wydawałoby się, że obiektywne. Czytaliśmy ocenę dokonaną po latach przez ówczesnego 10-latka i ocenę przez prawie 20-latka. Każdy z nich ocenia z poziomu własnych doświadczeń, swojego punktu odniesienia i wiadomości, które posiadł po Powstaniu. To także wpływa na zmianę oceny.
    Dla mnie większość prezentowanych tu ocen jest pobieżna. Nie uwzględnia wielu czynników, wskazuje tylko na to, że oceny robione są na podstawie obecnej dostępnej wiedzy. Uogólnianie oceny i przenoszenie jej na wszystkie elementy powstania i jej uczestników /czynnych czy biernych/ jest co najmniej nadużyciem.
    Zgadzam się z jedną oceną – jest to nasza Tragedia Narodowa, ale nie Katastrofa Narodowa.
    Jednocześnie jest to element naszej Historii, która w przypadku każdego kraju ma plamy ciemne i jasne w swych dziejach. Pomimo swego tragizmu jest jednak naszym symbolem narodowym i pomimo wszystkiego elementem Dumy Narodowej.
    Dlaczego ?
    Nikt z potępiających nie zastanowił się ani chwili nad tym – jak inne było wychowanie młodzieży, w jakich warunkach dorastali. Ludzie pamiętający, że 20 lat wcześniej odzyskano w końcu niepodległość, że o tę niepodległość bili się ich dziadowie, a ich ojcowie pokonali Związek Sowiecki w 1920 roku. Wiadomości nie rozchodziły się natychmiast przez telewizory, komórki i internet. Rozchodziły się tylko… szybko i w jednej wersji. Idea niepodległości jeszcze w tamtych starych pokoleniach nie umarła, a w młodych dopiero co się rozkrzewiała.
    Słyszał kto, pisał kto, żeby do podziemnej AK werbował ktoś tych młodych ludzi ?
    Z tego co słyszałem od tych ludzi, to garnęli się sami. Być może nie zdając sobie sprawy z tego czym to grozi. Bo tak ich wychowano, bo takie mieli wzorce. Bo nie sposób przyjąć założenia, że po tylu latach niewoli i po odzyskaniu niepodległości trzeba było ją stracić na rzecz niedawnego okupanta, a z dnia na dzień stracić ją… na rzecz tego drugiego, niedawnego agresora, a wcześniej też okupanta. Bo przed rokiem 1918 nie wszędzie można było mówić w ojczystym języku i uczyć się historii swojego kraju, poznawać królów Polski… a zamiast tego wykuwać na pamięć członków rodziny carskiej Jaśnie Panującego.
    A dzisiaj, jak ?
    Mówimy po polsku, historii jakiejś się uczymy. Jak oni mogli walczyć, przecież to było bezsensowne. Po co ? Niepotrzebnie ! To działanie antypolskie i wyniszczenie najwartościowszych ludzi !
    Dlaczego dziś młodzi ludzie decydują się na wyjazd do Afganistanu by tam walczyć ?
    To też są ochotnicy.
    Za pieniądze !
    Więc ponowię parę ostatnich pytań…
    Jak oni mogą walczyć, przecież to jest bezsensowne. Po co ? Niepotrzebnie ! To działanie antypolskie i wyniszczenie najwartościowszych ludzi !
    Różnica więcej niż subtelna… bo po drugiej stronie są tacy, jak Tamci ginący w sierpniu.
    A jeśli chodzi o temat, to wypowiedź Ministra /jak i wiele innych/ określa go jako Miernego…

    Jasieńko

    • Widzę to w ten sposób: rozkaz do powstania był zbrodniczym bezmózgowiem. Sytuacja była trudna, prawie beznadziejna. Ktoś jednak powinien wykazać się pewną perspektywą. Pewną mądrością której nie zastąpi zapał i chęć 20-latków. Z drugiej strony spontanicznemu wybuchowi buntu bez aprobaty dowództwa nie można byłoby się dziwić. Do wybuchu buntu mogło nie dojść bez stymulowania tego przez “dowództwo” które jest jest za niego odpowiedzialne.

      • SPPRAWDZAM

        Cyniku – nadal jedziesz po bandzie…
        Ty oceniasz powstanie z dzisiejszą wiedzą na temat uwarunkowań geopolitycznych – co więcej – z wiedzą na temat Jałty…
        Proponuję, abyś z równą pewnością wypowiedział się na temat kursu CHF na dzień 1.09.2011r. Wchodzisz ?
        Nie sądzę.

        • Myślę że ciągle masz pewne problemy w zrozumieniu pewnych rzeczy…. :-D Tego na przykład że nie tylko nie chciałem precyzować w szczegółach tego gdzie mam Twoje pozwolenia na cokolwiek z wcześniejszego postu ale także Twoje propozycje z obecnego. Sugeruję przeto przyjacielsko abyś gwoli zajęcia się meritum spraw przełączył się dla bezpieczeństwa w tryb całkowicie bezosobowy formułowania swoich myśli, wzbogacających to forum, a kwestie drugorzędne, takie jak na przykład kto jedzie po bandzie a kto nie, uprzejmie zostawił moderatorowi. ;-)

        • nie lubię określeń “bezmózgowie” – bardzo silny ładunek negatywnych emocji z nich emanuje
          wolę racjonalną analizę zjawisk (na podstawie dostępnego materiału)
          nie jest dla analizy problemu ‘sensowności’ powstania akurat konieczna w tamtym momencie znajomość postanowień jałtańskich, a raczej prozaiczne, w tamtym momencie “tu i teraz”
          siły własne nie zbyt duże, wyposażone słabiutko, Warszawa właśnie wzmocniona przez Niemców.. (tak jak napisałem na blogu, szansa i to niewielka, była albo wcześniej, albo później w tym konkretnym momencie równała się samobójstwu)
          a bohaterstwo uczestników? atak na silniejszego przeciwnika i straty 90% stanu osobowego, to heroizm, ale bezsensowny w sytuacji, gdy nie osiąga się niczego militarnie, oczywiście możemy gdybać, że nikt raczej nie przypuszczał, że Niemcy zachowają się aż tak barbarzyńsko, nie mniej jednak, dowództwo powstania, w normalnych warunkach trafiło by pod sąd polowy …

          ps Sprawdzam, a poprzednie powstania? za wyjątkiem poznańskiego klęski? nie skutkowały tym samym?
          ja niestety “heroicznie” ufam ludziom, na czym się nie jeden raz zawiodłem, co nie zmienia i tak faktu, że obraz naszego społeczeństwa to w dużej mierze sukces sowieckiego urabiania umysłów…
          podobno historia ma czegoś uczyć, nie uczy niestety…

  • idioci, nie idioci
    kluczem do zrozumienia, jest nierozsądny romantyzm, tak doskonale sportretowany w Dziejach głupoty w Polsce Bocheńskiego, to ten sam sposób myślenia, ten sam nurt bezmyślnego rzucania się na pewną śmierć, bić się z wrogiem aktywnie, trzeba wtedy kiedy jest szansa cokolwiek “ugrać”, wtedy gdy jej nie ma trzeba “przetrzymać” cierpliwie
    niestety w naszej słowiańskiej duszy zbyt często grają emocjie, a zbyt rzadko rozsądek ma okazję dominować….
    widać to na każdym kroku, wczoraj, dziś i jutro zapewne…

    • SPRAWDZAM

      No… Przecież była “szansa”…
      A że górę wziął cynizm :) No to dzisiaj mamy to, co mamy, Polskę jaką mamy ( w końcu “idioci zginęli” – zostali sami “mądrzy ponad miarę cynicy” ). Inna kwestia jest taka, iż dzisiaj nikomu nie ufasz na słowo honoru, brak jakiejkolwiek etyki.
      PS Czemu się dziwić ? Cynicy pozostali – “idioci” wyginęli. Radujmy się…

  • slav

    “Dyskusja z osobami, które nie przeżyły osobiście tego okresu i nie brały udziału w paroletnim przygotowywaniu się do walki, przypomina rozmowę ze ślepym o kolorach.”
    Tym razem opinia kogoś kto miał więcej niż 10 lat w tym czasie:

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110805&typ=my&id=my03.txt
    http://tiny.pl/h5wrc

    • Antey

      @slav

      Ale wiesz, że paroletnie przygotowanie do walk było właśnie powodem dla którego sprzeczne z tymi przygotowaniami Powstanie wyszło, jak wyszło ?

  • tresor

    „tak, Niemcy nas wprawdzie mordowali ale my też nie jesteśmy zupełnie bez winy”

    Tego tez nie powiedzial!…ew. wina Sikorski w domysle obciaza nie NAS, nie caly narod , ale garsc decydentow ktorzy dla szczytnego co prawda celu, zamiast zasiazc z wrogiem do partii szachow, postanowili w romantycznym uniesieniu stanac z szabla, ryngrafem i bialo czerwona szarfa naprzeciw stanowisk ciezkich karabinow maszynowych. ( dla scislosci wcale nie pomniejsza to winy Niemcow-i ja rowniez jestem przekonany że “każdy dyplomata nie będący zupełnym ignorantem doskonale rozumie ten niuans”)

    Odpowiedzia Zydow na Holokaust, gdzie wsrod Judenratow i przywodcow religijnych nie brakowalo postaw ulatwiajacych Niemcom wykonanie roboty (bog dal, bog zabiera), bylo powstanie po wojnie panstwa Izrael, prowadzenie twardej do bolu polityki wobec panstw arabskich, laicyzacja panstwa, pogon za zbrodniarzami wojennymi i organizacja gospodarki wokol celow merkantylno-gospodarczych.

    • Ok, zaczynamy się rozumieć gdzie się nie zgadzamy! ;-) W takim razie raz jeszcze z innej strony – gdyby min.Sikorski nie był niedoszkolonym amatorem bez żadnego wyczucia lecz dyplomatą nigdy by nie wyszedł publicznie z jak najbardziej prawdziwą tezą iż przywódcy powstania byli oszołomami i że spowodowali niepotrzebną hekatombę.

      Z Holokaustem/Izraelem stosujesz zasłonę dymną aby nie odpowiedzieć na postawione pytanie: jaki dyplomata izraelski podkreślał(by) publicznie współwinę Żydów za Holocaust? Zgadzamy się że coś by się znalazło i być może było roztrząsane wewnętrzne, nie wiem. Ale wychodzenie z taką tezą publicznie przez czołowego dyplomatę byłoby taką samą amatorszczyzną.

  • tresor

    @cynik
    “Nie widzisz różnicy w powiedzeniu w prywatnym towarzystwie że jesteśmy narodem idiotów a publicznym stwierdzeniem przez urzędującego ministra spraw zagranicznych że reprezentuje naród idiotów?”

    Sikorski nie uzyl konstrukcji wartosciujacych narod… w szczegolnosci w jego wyypowiedzi jakos nie potrafie znalezc epictetu ”idioci”, pisal o czyms innym, o wyciagnieciu wnioskow w tragedii i tylko tyle. Zreszta podobnych nawolywan wsrod waznych osobistosci swiata zydowskiego odnoszacych sie do doswiadczen holokaustu mozna znalezc setki. Nikt na tej podstawie nie dochodzi do wniosku ze zydzi to idioci…

    • Ok, racja, “idiotów” nie użył choć można by się spokojnie spodziewać i tego… ;-) Wg mnie jednak na to wychodzi i usiłowałem tym uwypulić punkt o który mi chodzi. Niestety, bezskutecznie, skoro przytaczasz Holocaust. Nie znam jednej relacji która naród żydowski na tle Holocaustu przedstawiałaby w pejoratywnym świetle. Tragedia – owszem, ale zawsze fokus na rolę ofiary innych, nie na wyciąganie na forum międzynarodowym własnych brudów i bolączek. Nie dlatego że ich nie było i że nie można ich nazwać po imieniu w dyskursie wewnętrznym. Można. Ale nie do wyobrażenia jest czołowy dyplomata Izraela mówiący oficjalnie o Holokauście w stylu “tak, Niemcy nas wprawdzie mordowali ale my też nie jesteśmy zupełnie bez winy”. Po prostu nie jest to w interesie państwa na zewnątrz, które taki dyplomata reprezentuje, i jestem przekonany że każdy dyplomata nie będący zupełnym ignorantem doskonale rozumie ten niuans.

  • Antey

    Cały problem polega na tym, że Tadeusz Bór-Komorowski zarządził powstanie – stojące w jaskrawej sprzeczności z doświadczeniami bieżącej wojny, dobrymi praktykami wojskowymi, oraz logiką Planu Burza, _wykluczającego_ walki w wielkich miastach, POMIMO informacji wywiadu AK o rosyjskich zamiarach tj. zatrzymania ofensywy i nie uderzania na Warszawę od frontu (co skończyłoby się zresztą zapewne porównywalną rzezią) PRZECIWKO Sowietom i jednocześnie oczekiwał od nich podporządkowania się jego rozkazom. Bez wiedzy legalnego rządu RP na uchodźstwie, wbrew racjonalnemu myśleniu za to na skutek transmisji mitycznej sowieckiej radiostacji, kosztem ćwierć miliona w większości cywilnych ofiar osiągnał tyle, że więcej jednostek AK wychodziło z lasów idąc na pomoc stolicy i wpadając w łapy sowietów i zablokował niemieckim posiłkom droge na przyczółek warecko-manguszewski. Dziwnym trafem, ponownie działając na korzyść sowietów przeciwko którym rzekomo powstanie wywoływał.

    Wreszcie ten chory plan przeprowadził źle – placówka na Królewskiej 16 dostała rozkaz kapitulacji mając najlepszy stan zaopatrzenia w środki walki w czasie całego powstania, a na samym poczatku najlepiej uzbrojone i przygotowane oddziały Kedywu w ogóle tylko ochraniały Wielkiego Wodza. Wreszcie nie wydano rozkazu zaprzestania rozbrajania miasta, i już po decyzji o powstaniu broń z W-wy nadal wywożono do lasów zgodnie z oryginalnym planem, a z pozostałej w mieście powstańcom wydano ok. połowy.

  • mind media

    wsadzę kij w mrowisko takim porównaniem i pytaniem.
    Jak to jest, że dla Żydów obrona Massady i Powstanie w Getcie to wielkie, chlubne karty historii, a dla Polaków – Powstanie Warszawskie to żródło nieustających politycznych kłótni?

    • Antey

      Powodem do chluby powinien być Kircholm, Kłuszyn, Chocim, Wiedeń, Grunwald, Samossierra, Bitwa o Anglię….
      … nazywanie ludobójstwa i skrajnej wojskowej niesubordynacji i niekompetencji bohaterstwem i powodem do dumy jest jeszcze bardziej irracjonalne i szkodliwe, niż nazywanie ludobójstwem likwidacji 10x mniejszej liczby oficerów czy setki ofiar wypadku lotniczego.

      Rocznicę upadku powstania należy ogłosić Dniem Pamięci Narodowej (o ile nie hańby) a na pomniku powstańców wypisać słowa wypisane na pierwszej izraelskiej bombie atomowej: “NIGDY WIĘCEJ”.

      A apologetów Powstania karać tak samo jak negatorów Holocaustu.

      • A apologetów Powstania karać tak samo jak negatorów Holocaustu.
        Nie przesadzamy aby z tym totalitaryzmem? Do ministerstwa prawdy droga stąd krótka…

        • Antey

          @cynik9

          Alternatywą jest szykowanie się na powtórkę z historii.
          I nie, nie podobają mi się takie metody. Natomiast fanatyzmu z jakim mamy do czynienia w kwestii Powstania inaczej po prostu wytrzebić nie sposób.

    • lord father

      Bo gdyby Zydzi w gettcie nie powstali to i tak by ich wymordowano. Polacy mogli spokojnie poczekac na Ruskich bez strat w ludziach i dobrach materialnych. Taka mala roznica jak sadze

      • Nikt się nie spiera że powstanie było idiotycznym zrywem. Chodzi o to jak się o tym wypowiada publicznie najwyższy rangą (ponoć) dyplomata.

        • SPRAWDZAM

          Czyżbyś Cyniku żył w alternatywnej rzeczywistości ?
          Bez sprawdzenia źródeł, bez weryfikacji faktograficznej… Dalibóg, jedziesz po bandzie :)
          Zero wartości poznawczej.

    • SPRAWDZAM

      I to jest właśnie to, to Cynik i “minister z przypadku” muszą odrobić we własnym zakresie. Ja widzę zupełnie gdzie indziej “głupotę” niż w Powstaniu Warszawskim… Twoje przykłady są doskonałe.
      A ty się Cyniku ucz, na czym polega “pozytywny PR” ( abstrahując od warstwy merytoryczenj – na którą nie masz mojej zgody ).

      • Ok, nie bardzo rozumiem w czym przykłady {mind media} odbiegają od mojej linii argumentu i czego konkretnie mam się uczyć. Jedno co wiem i czego uczyć się raczej nie potrzebuję jest precyzowanie gdzie mam zgodę {SPRAWDZAM} na cokolwiek… :-D :-D

        • SPPRAWDZAM

          Cyniku – udajesz mniej inteligentnego, niż jesteś.
          Mojej “zgody” oczywiście nie potrzebujesz na nic ( to truizm ) – chodziło o to, iż nie ma mojej zgody na twoje jednostronne i tendencyjne przedstawianie problematyki PW. Skoro już “bawisz się w PW” cytując mistera X – warto byłoby zacytować mistera Y ? Nieprawdaż ? Tak po sprawiedliwości.

  • mir67

    ciekawe ze takich dylematów co do swoich powstań nie posiadają Żydzi, a przecież skala procentowych strat była wśród Żydów nie porównywalnie większa do tych wsród polskich mieszkańców Warszawy. podobne zjawisko zachodzi w odniesieniu do współpracy z okupantem zwanym szmalcownictwem jakoś delikatnie przemilcza sie Żydowskie sprzedawanie własnych braci chocby o organizacji żagiew
    http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBagiew_%28organizacja%29

  • tresor

    Reasumujac, IMO, ciagle nie wiem gdzie ta niestosownosc we wpisie (jakby go nie traktowac: oficjalnie, poloficjalnie czy prywatnie) min. Sikorskiego…

    • Antey

      Prawdę powiedział, a to w Polsce jest myślozbrodnią.
      Ale uczciwej analizy ani Kampanii Wrześniowej o Powstaniu nie wspominając, to się nie doczekamy. Świadków coraz mniej, prawie w ogóle. I obowiązują 2 linie – przedwojenna euntuzjastyczna i martyrologiczno-krytyczna PRLowska.

      • Prawdę powiedział, a to w Polsce jest myślozbrodnią.
        Chodzi właśnie o to że wyciąganie pewnych prawd na zewnątrz przez ministra spraw zagranicznych zupełnie go dyskwalifikuje. Nie widzisz różnicy w powiedzeniu w prywatnym towarzystwie że jesteśmy narodem idiotów a publicznym stwierdzeniem przez urzędującego ministra spraw zagranicznych że reprezentuje naród idiotów? Jest chyba jasne że podkopuje przez to swoją pozycję, i kraju, w jakichkolwiek negocjacjach. “Myślozbrodnią”, jeśli już, jest niedostrzeganie tej różnicy. Kilka głosów zwróciło już na to uwagę – trudno sobie wyobrazić takiego, powiedzmy, premiera Izraela stwierdzającego że “jesteśmy narodem idiotów który dał się wyrznąć jak kaczki”, niezależnie od tego czy prywatnie uważa to za prawdę czy nie.

        • Antey

          @cynik9

          Ktoś powiedział kiedyś, “że Platon jest mi miłym przyjaciele, ale milszą przyjaciółką prawda”. Trzeba raz na zawsze skończyć z dulszczyzną i fasadowością i nazywać rzeczy po imieniu. Jedną z przyczyn rozpadu ZSRR był rozbudowany do perfekcji system samooszukiwania o stanie (wbrew pozorom – nienajgorszym) Państwa, który prowadził do błędnych decyzji. Tak samo Polska i Polacy oszukują się Powstaniem, Zieloną Wyspą, Smoleńskiem itp.

          Jeżeli już porusza się takie tematy, zamiast zajmować gospodarka, to powinno się to robić szczerze i konkretnie, tak jak min. Sikorski.

          • szczerze i konkretnie, tak jak min. Sikorski. – zupełny amator na najwyższym stanowisku. Obawiam się że to jest właśnie “szykowanie się na powtórkę z historii”…

  • Pirx

    Jak się czyta taki tekst to, aż dech z bólu zapiera. I dlatego powinniśmy się zemścić! Zemścić się budując wbrew obiektywnym i wymyślonym przeszkodom, państwo sprawne, nowoczesne (cokolwiek by to miało znaczyć) otwarte i przyjazne. Państwo bogate, bogactwem i mądrością swoich wolnych obywateli. Czas nam sprzyja.
    I to by było na tyle.

  • Bardzo dziekuję za ten tekst. Jako urodzony pod koniec komuny zadowalałem się tym co przeczytałem kiedyś w książce od historii. Ten tekst oraz liczne linki otworzyły mi oczy.

    Może kiedyś odrodzą się takie Dziewczęta i Chłopcy, które wyprowadzą ten kraj z tego bagna.

    • Podziękowanie należy się wyłącznie autorowi tekstu który był, jak z tekstu wynika, naocznym świadkiem tamtych wydarzeń.

      • SPPRAWDZAM

        Był “jedynym naocznym świadkiem tamtych wydarzeń” ? Czy jedynym o zdaniu podobnym do Cynika ?
        Tak się pytam…

        • Przed pytaniem się warto czasem rzecz przeczytać aby cytować ją bez błędu i bez dorzucania własnej interpretacji.

  • maciej

    Odrobinę z innej beczki (w niawiązaniu do niedawnej dyskusji o broni):

    “Armia Krajowa – elita Narodu – wspaniala organizacja

    Miala tylko jeden mankament: praktycznie nie miala broni. Szczególnie w Warszawie, przed samym wybuchem powstania.”

    Dla tych, którzy są przeciwko większej dostępności, a wierzą, że obroni ich 100-tysięczna zawodowa armia.

    • Antey

      @maciej

      Jak powiedziałem – nawet Powstanie nikogo nie przekona o nieużytecznosci zbrojnej amatorskiej milicji w pełnoskalowym konflikcie zbrojnym. Liczby i karabiny naprawdę już niczego nie rozstrzygają.

      Gdyby II RP miała 300 tyś. armię zawodową, a nie karykaturę wojska, to załatwiłaby sprawę wojną prewencyjną z Republiką Weimarską. Tak jak robił to Izrael.

  • Ciek

    „Goracy patriota, ale bez wyobrazni i poczucia odpowiedzialnosci, a dziwne, bo przeszedl w 1940-1941 przez wiezienia NKWD, lecz w 1944 ciagle nie docenial perfidii i przebieglosci Rosjan. Zrozumial to chyba dopiero wtedy, gdy w 1945 zostal podstepnie uprowadzony do Moskwy i znalazl sie znowu na Lubiance (gdzie po procesie 16-tu zmarl lub zostal zamordowany). Zrzucony do Polski w maju 1944 uparcie dazyl do wywolania powstania.”

    No i właśnie o tym pisałem w komentarzu do poprzedniego wpisu. We łbie się nie mieści jak ktoś kto „przeszedł przez więzienia NKWD” mógł sprawować później jakiekolwiek funkcje w AK. Co on tam, na wczasach , k…a, był? AK była infiltrowana przez czerwonych wzdłuż i wszerz. Jeśli chodzi o działania stricte wojenne był to drugi w kolejności cel czerwonego wywiadu, po Niemcach, bo stała na drodze pomiędzy Moskwą i Berlinem. Stalin nie był zwykłym człowiekiem jak ty czy ja, to był samobieżny komputer na dwóch nogach i z fajeczką w mordzie. O 100 ruchów i całe lata przed wszystkimi innym, szachowy arcymistrz wszechczasów. Błędy popełniał tylko i wyłącznie gdy zagrania przeciwników wymykały się logice, jak plan Barbarossa, o ile można to w ogóle nazwać błędem. W wielkiej układance nie było miejsca dla przypadków i szczęśliwych zbiegów okoliczności. Zrobił drugi Katyń, 10 razy większy od poprzedniego, znakomicie zorganizowany i przeprowadzony nawet nie jego ręką, sam strojąc się w piórka wyzwoliciela. I z takim człowiekiem nasi harcerze chcieli grać jak równy z równym …

    „Od 26 lipca slychac bylo od wschodu ciagly odglos kanonady artyleryjskiej. W tym czasie komunistyczna radiostacja z Lublina nadawala odezwy „do ludu Warszawy, aby chwycil za bron i pomogl Armii Czerwonej zdobyc miasto” Jak niski trzeba mieć iloraz inteligencji by sądzić, że motłoch uzbrojony w rewolwery, kilofy i siekiery jest jakimkolwiek wsparciem dla regularnej armii światowego supermocarstwa? Teoretykom wojskowości można pozostawić pytanie po co właściwie Armia Czerwona miałaby się w ogóle bawić w szturm na Warszawę.

    „Okulicki, wedlug wspomnien Iranka-Osmeckiego, mowil: „Wilno i Lwow, te zamordowane miasta nie otworzyly oczu Zachodowi. Ale tym razem nasza ofiara bedzie tak wielka, ze beda musieli zmienic swoja perfidna polityke, ktora skazuje Polske na nowa niewole”. A ja myślałem, że scenariusz Żywotu Briana powstał dopiero w latach 70tych…

    „Mitem jest, ze Niemcy przez 63 dni nie mogli stlumic powstania. Tak jak przebili sie w ciagu 2 dni z Woli do mostu Kierbedzia, tak mogli z powstaniem skonczyc w ciagu tygodnia, rzucajac do walki jedna dywizje pancerna – o ktora bezskutecznie dopominal sie pacyfikujacy Warszawe Von dem Bach-Zelenski. Wyczuli jednak, ze toczy sie gra polityczna i ze jak dlugo powstanie bedzie sie tlilo, tak dlugo bedzie stal wyczekujaco front za Wisla” . Wspaniałe, to też musiał pisać jakiś cynik :)

    Jedyna konkluzja jaka mi się na myśl nasuwa to, że sznurek jest tani, a gałęzi zawsze pod dostatkiem. Wiele można się od Stalina nauczyć, przede wszystkim, że porządek się zaczyna od swojego podwórka. W sumie można było zacząć od odpowiedzialnych za to, że ludność cywilna nie miała broni … Nadal nie potrafię zrozumieć czemu przejechałeś się po Radku Sikorskim. Czy to nie ty krytykujesz schizofreniczną poprawność polityczną? Facet udowadnia, że jeszcze czasem tlą mu się we łbie jakieś myśli. Faktycznie, to niewiele, ale wśród towarzystwa przy żłobie to faktycznie jest ewenement w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Chciałoby się więcej i żeby było dobrze, trzeba jednak brać życie jakim jest. Lepiej nie będzie, może zatem warto żeby było choć nieco mniej gorzej? ;)

    Zresztą trzeba sobie wprost powiedzieć coś pozornie bardzo brutalnego: było, minęło. Bardziej mnie interesuje przyszłość, nie przeszłość, a tutaj cały czas gadka o jakiś powstaniach, Smoleńskach, Katyniach, a ja się tylko pytam w jakim kraju mają żyć moje dzieci?

  • Tutejszy

    Cyniku, dwa doskonałe wpisy. Co z nich wynika? Moim zdaniem to – należy pamiętać o żołnierzach bohaterach ale nie powielać błędów dowództwa.
    Cieszę się, że dałeś link do strony prezentującej poglądy osób pamiętających te zdarzenia, są bardziej wiarygodne od historyków. Książkę dostępną na stronie należy upowszechniać, linkując w internetowych dyskusjach o Powstaniu które będą się jeszcze toczyć długie lata.

  • tomek

    uspokoil mnie Pan bo myslalem ze juz* zwariowalem( ,to bylo /jest profesjonalne podejscie do tematu dziekuje.

  • slav

    Są opinie, że właśnie pąmięć o PW44 zapobiegła eskalacji konfliktu Solidarność-komuna , a pamiętam gorące głowy z Solidarności co chciały otwartej walki z komuną, w identycznych warunkach politycznych czyli znowu samotnie jak we Wrzesniu 39 i w 44-tym.
    ,,Naród, który nie pamięta swojej historii
    nie wart jest przeżycia”
    Jan Paweł II

    • Antey

      @slav

      Rzecz w tym, że w 1981 roku najpierw sojusznicy by poczekali, a potem w ramach doktryny Breżniewa do 400 tyś. żołnierzy Grupy Północnej już stacjonujących w kraju dołączyłoby 30+ dywizji wszystkich sąsiadów i Wojsko Polskie padłoby szybciej niż 1939 a kraj dziś przypominał Uzbekistan.

      Ew. scenariusz jeszcze gorszy – rozwiązanie sporu w obozie przez eskalację konfliktu z Zachodem, licząc na konsolidację w środku.

  • nightwatch

    Mocny tekst, dziękuję za udostępnienie. Powinien być włączony do podręczników historii – tak jak piszesz, jako lektura obowiązkowa.

  • gość codzienny

    Bicie piany PW44 przez PiS i środowiska zbliżone jest tak samo dziś politycznie umotywowane jak w ’44 wywołanie PW i oprócz Smoleńska2010 jest obecnie jedynym spoiwem PiS. Ale na krótką metę. Pokolenie na to się nabierające wymiera, potrwa to jeszcze może kilkanaście lat. Dla naszych dzieci to sprawy tak odległe jak dla naszych rodziców wojny napoleońskie. Sam od dziecka jestem fascynatem tematyki IIWŚ. Powyższy tekst (którego nie znałem) pokrywa się w 100% z moim wpisem pod poprzednim postem o PW44. Wojna to polityka tylko prowadzona innymi środkami – każdy zna ten cytat. Wybuch PW44 mógł powstrzymać tylko ówczesny rząd londyński, który zresztą już kilkanaście miesięcy (murzyn zrobił swoje murzyn może odejść) później przestał być uznawany przez jakiekolwiek państwo (z aliantami na czele), co nie przeszkadzało mu przez kolejne dziesięciolecia uparcie udawać “jedynych legalnych władz”. Smoleńsk2010 tragicznie połączył losy dwóch prezydentów RP, zamykając na zawsze tę kartę historii. Ciszej nad tą trumną. Trzeba z żywymi naprzód iść.

    • Antey

      @gość codzienny

      Dramat polega na tym, że nie na zawsze. Do czasu nastepnej katastrofy,która biorąc pod uwagę sposób badania obecnej oraz reakcji na wyniki – jest PEWNA.

  • Adam

    Dzieki za linki i post – ksiazke postaram się przeczytac, bardzo ciekawe spojrzenie.
    Nie moge oprzeć się wrażeniu, ze jako naród zbyt mało gramy w szachy – bo jak ktoś w nie gra, to wie że nie wygrywa się partii szaleńczą szarżą hetmana. Ale w naszej historii zbyt dużo jest zrywów, zbyt mało przygotowań. A już Sun Tzu pisał, że walczy się tylko wtedy, gdy wiadomo ze się wygra. Dzisiaj może zbrojnie nie walczymy, ale marnotrawienie potencjału ludzi trwa w najlepsze.

  • bronx

    uwielbiam ten zwrot, jak to my Polacy od wieków “poruszamy sumienie świata” :)
    i jednocześnie zastanawiam się jak to jest, że w narodzie liczącym trzydzieści kilka milionów obywateli nie brak ludzi mądrych, a niezmiennie rządzą nami nawiedzeni idioci ???

  • tresor

    Tekst ktory Gospodarz poleca jest czescia ksiazki ktora mozna zladowac ze strony http://www.powstanie.pl. (Strony ktora jak sie okazalo w ‘nieszczesliwych’ okolicznosciach polecal min. Sikorski na swoim Twitterze). Ksiazki ciekawej, aczkolwiek niepozbawionej gdybaniny i pochopnych wnioskow.

  • Robson

    Pan J. Sidorowicz prowadzi stronę o powstaniu: “STRONA PRZECIWNIKÓW
    KULTU SPRAWCÓW POWSTANIA WARSZAWSKIEGO” do której to link podał w swoim wpisie R. Sikorski http://www.powstanie.pl/

    Ja ze swojej strony polecam wywiad z Wiesławem Chrzanowskim pt.
    “W imię czego ta ofiara ?”
    http://www.powstanie.pl/index.php?ktory=33&class=text