JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 26.02.11

Libia nie jest Egiptem

Załączony poniżej autoryzowany przedruk ze Stratforu wyjaśnia przeglądowo kwestię tytułową.  Normalnie sześcio-i pół milionowa Libia,  pusty prawie kawałek północno-afrykańskiej pustyni,  znaczyłaby mniej niż 10.5 milionowa Tunezja tuż obok,  nie mówiąc już o 83 milionowym Egipcie z drugiej strony.  Jeszcze jeden niedemokratyczny dyktator wyrzucony,  jeszcze  jeden zainstalowany,  demokratyczne wybory oczywiście obiecane,  a nad całością czuwa ma się rozumieć armia otwierająca zalakowane koperty z Pentagonu.  Jeszcze jeden obrót znanego scenariusza.

Z Libią może być jednak inaczej ponieważ kraj ma ropę.  Libia ma jej dużo – eksportuje 1.8 miliona baryłek dziennie. A ropa jest jak wiadomo dużo ważniejsza niż demokracja.   To sytuacja w Libii,  nie w Egipcie i nie w Tunezji spowodowała że ropa Brent  przekroczyła niedawno $100/bb i nadal pnie się w górę.

przedruk za uprzejmym zezwoleniem Stratfor Global Intelligence
——————————————————————————————————–

Unrest and Libya’s Energy Industry

Summary. Libya’s political strife has already begun to impact its energy production, and this is just the beginning.

Analysis. Unlike energy produced in most African states, nearly all of Libya’s oil and natural gas is produced onshore. This reduces development costs but increases the chances that political instability could impact output — and Libya has been anything but stable of late.

Libya’s 1.8 million barrels per day (bpd) of oil output can be broken into two categories. The first comes from a basin in the country’s western extreme and is exported from a single major hub just west of Tripoli. The second basin is in the country’s eastern region and is exported from a variety of facilities in eastern cities. At the risk of oversimplifying, Libya’s population is split in half: Leader Moammar Gadhafi’s power base is in Tripoli in the extreme west, the opposition is concentrated in Benghazi in the east, with a 600 kilometer-wide gulf of nearly empty desert in between.

This effectively gives the country two political factions, two energy-producing basins, two oil output infrastructures. Economically at least, the seeds of protracted conflict — regardless of what happens with Gadhafi or any political changes after he departs — have already been sown. If Libya veers towards civil war, each side will have its own source of income to feed on, as well as a similar income source on the other side to target. There have not been any attacks on the energy sector yet, but the threats to stability — overt and implied — have been sufficient to nudge most international oil firms operating in Libya to evacuate their staffs.

Those staffs are essential. At 6.5 million people, Libya’s tiny population simply cannot generate the mass of technocrats and engineers required to run a reasonably sized energy sector. As such foreign firms do most of the investing and all of the heavy lifting. The Libyans are hardly incompetent, but even if their skill sets and labor force simply were deep enough (and they are not), the political instability is keeping many workers at home. Within the past 24 hours we have seen the first reductions in output — about 100,000 bpd is now off-line — and more are sure to follow. 

This will be the biggest problem for Italian energy major ENI. ENI’s relationship with Libya reflects Rome’s, which has had influence in what is currently Libya literally since the time of the Roman Empire. ENI has had boots on the ground in the North African state since the dawn of its energy industry in 1959 and has never scaled back its operations. Even in the dark days of Libya’s ostracism from the West in the 1980s, when American firms left due to Gadhafi’s backing of various militant factions and U.N. and U.S. sanctions were levied after Libyan agents downed Pam Am Flight 103 in 1988, killing 270 people, ENI drilled on. As such, ENI produces some 250,000 bpd in Libya, which accounts for 15 percent of the Italian firm’s global output. It is also the major power behind the country’s moderate piped natural gas exports.
ENI is also a partially state-owned firm and is thus susceptible to inefficiency and a lack of propensity to rise to technical challenges. As such, ENI has simply been unable to secure new energy sources except on terms set by others. Unsurprisingly, it has seen its market share eroded by a more adept private challenger, Edison. All told, Italy has to find about 60 billion cubic meters (bcm) of natural gas a year to cover the country’s natural gas deficit. Despite the drawbacks of partnering with someone like Gadhafi, Libya can provide about 11 bcm — and ENI, fully supported by the central government in Rome, gets all of it. Italy — via ENI — is also Libya’s single largest oil consumer, with most of the rest going elsewhere in Europe.

Whether ENI loses access to Libyan energy because of safety concerns, supply interruptions or a new government in Tripoli that looks less than favorably upon the company that stuck by Gadhafi through thick and thin, there is much risk and little opportunity ahead in ENI’s future relations with Libya.
——————————————————————————————————–

Konkluzje 2GR.  Libia jest sztucznie skleconym państwem beduińskim które żelazny reżim pułkownika Kaddafiego trzymał razem od 40 lat. Obecna sytuacja wydaje się sprzyjać tendencjom odśrodkowym i sterować w kierunku przedłużającego się konfliktu,  nawet w przypadku ucieczki czy usunięcia dyktatora.  Podstawę do tych konkluzji dają dwa odległe od siebie rejony roponośne  stanowiące potencjalną bazę materialną dla dwóch wojujących, plemiennie obcych frakcji.   

Po stronie inwestycyjnych implikacji  takiego stanu rzeczy odnotować należy przede wszystkim wiszące na libijskiej linie szubienicznej Włochy których blisko 1/4 dostaw ropy pochodzi z tego kraju (ostatnia kolumna w załączonej tabeli).  W przypadku gdyby  libijska rewolucja przerodziła się w niszczenie  instalacji naftowych Włochy więc mogą stracić najwięcej.  Zważywszy na chwiejną pozycję długu włoskiego wśród krajów PIIGS nie wydaje się to rokować najlepiej dla słonecznej Italii w szerszym kontekście.  Wyjaśnia to też afekt  jaki premier Berlusconi z nieletnich dam ;-)  przeniósł ostatnio na libijskiego dyktatora z którym jako jedyny zachodni mąż stanu rozmawiał telefonicznie.  Punkt siedzenia określa najwyraźniej punkt widzenia.  W każdym razie możliwe wygnanie Kaddafiego czyni Włochy prawdopodobnym shortem na 2011… :-(

Krajami poważnie zależnymi od dostaw libijskich są także Austria, Francja, Portugalia i Irlandia.    Dwa ostatnie to również klienci spod znaku PIIGS którym mocno wyższe ceny ropy z pewnością nie pomogą w gaszeniu kryzysu finansowego.   W sumie potwierdza to nasze dawne konkluzje w  TwoNuggets Newsletter  że rosnąca w cenie  ropa,  jak przypływ,  podnieść może wszystkie łajby w porcie.  Niektóre łajby jednak będą o niebo bezpieczniejsze niż inne,  z uwagi m.in. na nieprzewidziane sytuacje takie jak ta.   Wybierz swoją sensownie!

©2007-2011 www.twonuggets.com wszelkie prawa zastrzeżone
Share

11 komentarzy do: Libia nie jest Egiptem

  • marq

    Nie chodziło mi o konkretną wielkość importu ropy obu krajów, ale o różnorodność ich gospodarek – całościowo np owego importu. Inaczej, dodając do obu Niemcy i „licząc” w przybliżeniu ilość populacji wyjdzie nam iż owe 3 kraje najbogatsze w Eu maja –sam tylko – import ropy circa:
    D – jedna jednostka per capita,
    CH dwie jednostki imp. pc,
    a NL ok.4 „jednostek”,
    przy porównywalnym standardzie życia obywateli jak i cenach vel dochody dających +/- podobne koszty utrzymania. Robiąc bilans „potrzeb energetycznych” czy podobny, oczywiście należałoby porównać na co Idze ów import ropy odjąć export ropy, bo on również występuje w tych 3 krajach, uwzględnić import jak i exp, benzyn, olei napęd i opał, substytutów – gaz ziemny, inne a nawet węgiel – Niemcy znaczny konsument jego, a i tak mielibyśmy dopiero zarys ruchu i „potrzeb” produktów energetycznych. Nie umniejsza to faktu a nawet wzmacnia, iż im wiecej kolejnych segmentów rynku i gospodarki zaczniemy rozpatrywać, pojawi się nam istny kalejdoskop gospodarczej aktywności każdego z tych krajki każdy znacznie różnorodny, indywidualny i nieprzystający do drugiego. Porównując tak gosp. wszystkich gospodarek UE i kilu nie będących w UE a Europejskich i ze znacząca gosp., nie da się ich unifikować jednolitymi podatkami, jednolitymi koncesjami licencjami, kontyngentami na produkcję, import, interwencjonizmem, subwencjami, dopłatami itd., etc.
    Im więcej zechcemy we wszystkich tych krajach zunifikować prędzej doprowadzimy do chaosu i totalnej rozpierduchy gospodarczej. A udowadniają to konkretne liczby tu w moim przykładzie tylko wielkość imp ropy pc w 3 najbardziej zamożnych krajach Euro.

    Im wiecej będzie odgórnych administracyjno politycznych unifikacji tym wczesniej UE się rozwali.

  • cynik9

    Co tam Libia, ja czekam aż lud zacznie wprowadzać demokrację w Arabii Saudyjskiej… Big bang. Na miejscu Mubaraka walizek jeszcze bym nie rozpakowywał… :-D

  • HansKlos

    W sumie z Libia to ciekawa sprawa, skoro już w gazetach piszą, że lotnictwo brytyjskie strzela do libijskich samolotów i je "uziemia" oraz o tym, że na zbuntowanych terenach lądują komandosi brytyjscy i niemieccy, zapewne w ramach nieingerencji w wewnętrzne sprawy Libii;-). Jak na bunt ludności to trochę za dużo, ale na wojnę domową wystarczy w sam raz.

  • Anonymous

    @marq

    Zapomniałeś też chyba o tym, że Holandia ma ponad 16 mln obywateli, a Szwajcaria 7 mln…
    [Nie mówiąc już o argumentach podanych przez Antey'a]

    Wywód nie oparty na żadnych faktach.

  • Antey

    @marq

    Ciekawy pomysł ale…

    Holandia jest dużym eksporterem produktów rolnych (ropa… ) krajem morskim, z największym portem w Europie w którym tankują gigantyczne kontenerowce i reszta. Firmy spedycyjne rozwoża ładunek po całej Europie. Szwajcarska Marynarka Wojenna ma bodaj 4 łodzie półsztywne…ma dużo statków pod swoją banderą, ale pływających…no, do Holandii. Jeżeli chcesz oszacować faktyczną konsumpcję Holandii… także takie coś musisz wliczyć.
    I nie zapominaj, że znaczna część zamożności Szwajcarii wynika właśnie z tego, że tacy Holendrzy trzymają tam efekty swojej "konsumpcji".

  • marq

    Na podstawie zał. tabelki można zrobić ciekawe zestawienie zachodnich państw wg. Ich uzależnienia /konsumpcji ropy.
    Ciekawe wnioski!!
    Np.: to samo 2% Libijskiego export ropy ogółem daje w Niderlandach (Holandii) zaopatrzenie na poziomie ich 2% potrzeb (inaczej Holandia zużywa tyle ropy rocznie ile dokładnie rocznie Libia eksportuje ogółem), a w przypadku Szwajcarii to samo 2% eksportu z Libii zaspokaja aż 8% ich ogólnego zużycia. Można się sprzeczać o zamożność obu tych europejskich państw i będą tu zwolennicy „wyższości” Szwajcarii nad NL, jak i odwrotnie, ale i ci i ci, musza przyznać iż oba te kraje należą do najzamożniejszych w Europie. I tu ciekawostka, ponieważ Szwajcaria ową podobną zamożność osiąga konsumując relatywnie o 4 razy mniej ropy (importując dokładnie) niźli Holandia !!
    Pokazuje to, jak bardzo ale to bardzo gospodarki samej tylko starej zachodniej Europy są zróżnicowane gospodarczo, logistycznie jak i organizacyjnie. UE nie może wytrzymać prawdziwej „próby niszczącej” i kiedyś musi się rozpaść, właśnie ze wzg. na niemożliwość docelowej unifikacji narodowych gospodarek europejskich, które – jak się dopiero byśmy zagłębili i zanalizowali – różnią się niekiedy tak dalece diametralnie, iż wielu „grzebiących w finansach” byłoby bardzo zaskoczonych tak wielkimi ich różnicami.

  • dajebonus

    Po prostu piękne zdanie "A ropa jest jak wiadomo dużo ważniejsza niż demokracja." ot cała kwintesencja polityki zagranicznej USA

  • Antey

    @Takie Jeden Łoś

    debka.com to znani fantaści – jeżeli coś piszą, to jest prawie pewne, że nic z tego nie będzie :)

    O problemach w Arabii Saudyjskiej pisał nawet taki "Reader's Digest" coś dekade temu – nic nowego.

    Problemem z zakresu bezpieczeństwa są Korea Północna i Iran. Szczególnie Korea, jak walnie, to odczuje to cały świat – bo nawet jeżeli rozleci się pokojowo, to Chińczycy będą musieli wyłożyć tam znaczne pieniądze we własnym interesie (dump amerykanskich obligacji i dolarów?) – jeżeli będzie wojna, to Chińczycy będą musieli zrobić to samo tylko później, a dojdą jeszcze analogiczne akcje Japonii i RoK (która zresztą, na opłaconą awansem przynajmniej amunicje, jakby coś).

  • Takie Jeden Łoś

    A poza tym, Libia moze sie okazac bulka z maslem przed prawdziwymi problemami.

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    Czyli wyglada na to, ze zachodnie firmy ochroniarskie beda pilnowaly instalacji naftowych, zachodnie rzady beda dostarczaly bron w zamian za rope, a Beduini beda sie strzelac na tym wymienionym przez Stratfor 600 kilometrowym pasie pustyni. Czy jest jakis alternatywny scenariusz?

  • blofi.pl

    Tu nie tylko chodzi o ropę, ale też o sprzedawaną Libijczykom broń przez kraje europejskie, która teraz jest wykorzystywana przeciwko protestującym. Zawsze chodzi o kasę, z dyktaturą czy jej brakiem.