Pasowanie na inwestora

Gdy znów do murów klajstrem świeżym przylepiać zaczną obwieszczeniaOops, sorry, nie ta dyskietka.

Nie żadne tam obwieszczenia a jedynie jedno małe rozporządzenie. I nie żadnym tam kitem do murów. Już prędzej na mur beton do kitu. Chodzi o niedawne rozporządzenie ministra finansów Rostowskiego. Już z samego groźnego brzmienia przypuszczać można że musi to być dokument w zupełności zbędny. I istotnie, okazuje się że celem rozporządzenia jest wprowadzenie niepotrzebnych przeszkód między kapitałem a jego zainwestowaniem w PL. Zawsze się nam wydawało że pożądana jest rzecz odwrotna. Usuwanie raczej a nie mnożenie przeszkód na tej drodze . Ale chyba nie mieliśmy racji.

Dowiadujemy się więc z tego rozporządzenia że już od 13 lipca br. każda osoba, która zechce kupić jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych (TFI) będzie musiała zdać egzamin świadczący że wie o co chodzi. Tutaj najwidoczniej znowu się myliliśmy. Zawsze się nam bowiem wydawało że w TFI inwestują głównie ci którzy raczej nie wiedzą o co chodzi. Trochę w myśl powiedzenia: jeśli wiesz co robisz – rób, jeśli nie wiesz – inwestuj w TFI. Jak inaczej uzasadnić 34,4 proc. średniego rocznego spadku TFI’s inwestujących w akcje polskich spółek?

Na szczęście inwestorzy tych błędów więcej już nie popełnią. Od lipca bowiem potencjalny inwestor będzie musiał przed inwestowaniem złożyć najpierw egzamin w postaci wypełnienia ankiety. Dopiero potem będzie mógł dostąpić zaszczytu zapłacenia prowizji TFI a nawet zainwestowania reszty.

Dla klientów bardziej doświadczonych, co oznacza zapewne tych którzy nie stracili połowy majątku w ostatniej ruchawce, obowiązywać ma tzw. test odpowiedniości. Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami, o której istnieniu przyznajemy się z ręką na sercu nawet nie wiedzieliśmy, przedstawiła niedawno wzór takiej ankiety (wypracowany razem z TFI). Zainteresowany będzie musiał odpowiedzieć w teście na cztery pytania. Na bardzo podstawowym poziomie badają one wiedzę na temat funduszy inwestycyjnych – pisze Rzepa.

Co można przetestować czterema pytaniami? Prawdopodobnie niewiele. Nieproszeni podajemy jednak na wszelki wypadek nasz zastaw alternatywny: Ile Pan stracił od zeszłego roku? Ile jeszcze może Pan stracić przed wytoczeniem nam procesu? Czemu tak mało? To co Pan tu jeszcze robi? Wydaje że jednak że pytania na teście będą inne. Wypichcone prędzej przez prawników TFI niż przez czerwone krawaty. Ich celem będzie nie tyle testowanie czegokolwiek co osłona zadu TFI’s w przypadku dalszych spadków i wkurzenia się ich klientów w przypadku dalszych strat.

Dalej Rzepa wyjaśnia warunki pasowania na inwestora: Jeżeli wynik testu jest pozytywny – to znaczy jeśli klient wykaże, że ma potrzebne doświadczenie i wiedzę – nie ma żadnego problemu. Jeśli okaże się negatywny, klient uzyska informację, że w jego przypadku nabywanie jednostek TFI jest nieodpowiednią inwestycją. Oczywiście będzie mógł kupić, co chce, ale po podpisaniu stosownego oświadczenia.

To by się z grubsza mogło zgadzać. Jeżeli ktoś ma potrzebne doświadczenie i wiedzę to rzeczywiście nie ma problemu. Nie ma po prostu czego szukać w TFI. Natomiast „stosowne oświadczenie” pachnie już na kilometr czymś niestosownym. Chodzi zapewne o cyrograf w rodzaju:

„Ja niżej podpisany [….] będąc w stanie wskazującym na […] wbrew światłym i uporczywie powtarzanym radom TFI […] uległem pokusie zainwestowania w [….] przez co straciłem głupio ostatnie skarpetki. W związku z tym w imieniu swoim i swoich potomków do 10-go pokolenia rozgrzeszam TFI z wszelkiej za to odpowiedzialności i obiecuję chronić je od wszelkiej szkody prawnej którą mógłbym lekkomyślnie spowodować wytaczając mu proces sądowy. Tak mi dopomóż ….”

Okay, to byłaby ścieżka zdrowia dla inwestora który ot tak, z ulicy wpadł przypadkowo do TFI by zainwestować. A co ze zwykłym śmiertelnikiem który nie orientując się wiele w finansach dał się nieopatrznie najpierw oświecić przez jakiegoś czerwonego krawata? Dla tego nieszczęśnika rozporządzenie przewiduje bardziej ambitny tor przeszkód.

Rzepa nie owija rzeczy w bawełnę: Zdecydowanie bardziej rozbudowany jest test dla osób, które przed zakupem jednostek poproszą o pomoc doradcę inwestycyjnego. To tzw. test adekwatności. Liczy on dziesięć pytań. Oprócz wiedzy i doświadczenia bada skłonność do podejmowania ryzyka (np. pytanie, jaki spadek wartości jednostek jesteśmy skłonni zaakceptować w ciągu roku) czy oczekiwania co do inwestycji (np. maksymalizacja zysku czy bezpieczne kumulowanie oszczędności).

Grzywa się jeży na Debecie gdy pomyśli jakie mogą być inne pytania w tej serii. Czy ma Pan(i) może aids? Gdzie zakopał Pan(i) złoto? Imię dziadka praprababki?

Na szczęście Rzepa uspokaja że ankieta dla mniej doświadczonych nie ingeruje mocno w sprawy osobiste klientów. Rozporządzenie wymaga jedynie aby w teście podać źródła dochodów oraz ich wysokość. Przedstawiciele TFI uznali że bardziej intymne wiadomości nie są potrzebne doradcom inwestycyjnym. Nie wiadomo tylko jak doradcom inwestycyjnym źródło dochodów ma pomóc w osiągnięciu przyzwoitego wyniku inwestycyjnego. Do utraty 1/3 pieniędzy klientów TFI informacji tej przecież nie potrzebowały. Czyżby jej znajomość miała uchroni je przed stratą pozostałych 2/3?

Komisja złożona z czerwonych krawatów uroczyście ogłosi następnie wyniki egzaminu. Dla prymusów przewidziano etykietkę „tłusta gęś”. Tłuste gęsi mogą inwestować w to co chcą. Rozumiemy jednak że jak przefruną do konkurencyjnego TFI to cała polka z egzaminem zacznie się od nowa. Dla gęsi średnich z gorszymi wynikami TFI przewidziały bardziej pewny miks inwestycyjny. Zapewne rodzaj ogólnoinwestycyjnej zupy na kiełbasie KGHM i PKO, doprawionej lekko Orlenem. Zupełne nogi natomiast, czyli gęsi chude, będą musiały zadowolić się suchym chlebem obligacji państwowych. Czyli wehikułem który przy wychodzeniu z recesji i przybierającej inflacji pozwoli im szybko stać w miejscu. Pokarm wprawdzie niskokaloryczny ale za to bezpieczny. Klientom gwarantuje brak strat a TFI brak oskarżeń o spowodowanie tychże. To jest, zanim gęsi chude kapną się że mogą to zrobić same, bez szopki z egzaminem TFI na pierwszym miejscu.

©2009 TwoNuggets

55 Replies to “Pasowanie na inwestora”

  1. @ TJŁ

    ze Łoś moglby miec mozliwosc podjecia decyzji, czy wyslac list DHLem, czy moze tak zachwalana przez nich Polska Poczta.

    Jak widze nie zrozumieliśmy się. Nie musisz korzystać z usług Poczty Polskiej. O tych 100 firamch kurierskich pisałem i to jest fakt nie chce mi się tematu rozwijać. Można z ich usług korzystać od wielu lat. A jeśli prowadzisz działalność gosp. to chyba jednak większośc przesyłek otrzymujesz poprzez pocztę. Nie oczekujesz chyba, że poczta będzie swoje przesyłki dostarczała do Ciebie poprzez np DHL. Plusem jest również to, że o ile skorzystasz z takiej możliwości to również nie będziesz musiał (albo twój pracownik) iść na pocztę aby wysłać przesyłki (czyli podwójna oszczędność czasu sam nie musisz stracić tych 3 godzin jak pisałeś po drugie nie musisz tracić czasu przy wysyłce własnych faktur). Mając podpisaną taką umowę nadal możesz oczywiście korzystać z usług firmy , która Ci najbardziej odpowiada, jedno nie wyklucza drugiego.

    A czemu się te parę osób boi utraty monopolu ? Jeśli nie wiadomo o co chodzi to pewnie są to pieniądze. Jak pisałem wcześniej około połowy narodowych operatorów pocztowych (w UE) jako monopoliści. Pocieszę sfrustrowanych działalnością Poczty Polskiej już niedługo tego monopolu. PP jest po PKP największym pracodawcą w Polsce. Tak przy okazji wyborów jest to spory elektorat i wszystko jasne.
    Na koniec co do gubienia tych faktur. Sam mam podpisane takie zlecenie o wrzucaniu poleconych do skrzyneki od jakichś 4 lat i do tej pory nie miałem powodu aby narzekać. Może dlatego, że otrzymuję mniej przesyłek ? Może.
    Co szkodzi spróbować nie będzie działało można odwołać, a jeśli to coś ważniejszego to i tak będzie ze zwrotnym potwierdzeniem odbior.
    Mniej stresu na co dzień życzy
    ppup

  2. @ppup

    Dzieki za rade. Rozumiem, ze wtedy to juz Poczta Polska bedzie mogla bezkarnie gubic nie tylko faktury, ale rowniez listy polecone. Rozwiazanie z kurierem rownie rewelacyjne. Szkoda tylko, ze mam za nie dodatkowo placic. Zreszta skoro juz musi byc kurier, to czmu musi byc w to zaangazowana Poczta Polska. Nie prosciej wyslac od razu jakims UPSem albo DHLem? Wyglada wiec, ze dla klientow prosciej by bylo wpuscic konkurencje, ktora zmusi Poczte Polska do uczciwosci, solidnosci i podniesienia poziomu uslug. Nie bardzo rozumiem, czemu pare osob boi sie takiego rozwiazanie jak diabel swieconej wody i spac nie moze na sama mysl, ze Łoś moglby miec mozliwosc podjecia decyzji, czy wyslac list DHLem, czy moze tak zachwalana przez nich Polska Poczta.

  3. @ cynik
    Nie wiem jakich jeszcze gimnastyk użyjesz aby uniknąć przyznania że budżet państwa NIE DOPŁACA ANI CENTA do kghm.

    Może była to zbytnia ekwilibrystyka ale do Poczty budżet też nie dopłaca bezpośrednio.A KGHM NIE JEST dobrze zarządzany pomimo niezłych wyników.

    @
    Przyznam jedynie że sformułowanie "dopłacanie do Poczty" nie było może najszczęśliwsze ponieważ monopol pocztowy sam sobie dyktuje ceny i ustala reguły gry.

    A co do tego dyktowania cen jak sie komu żywnie podoba to Poczta podlega UKE, który zresztą ostatnio dwa razy odrzucił propozycje Poczty i zgodził się na kolejne pod warunkiem obniżenia cen przesyłek priorytetowych o ok. 9% (sporo przy 3% inflacji).
    Podobnie zakłady energetyczne czy PGNiG podlegają pod URE, i nie mogą sobie pozwolić na zmianę cen jak im sie podoba. Jeśli Cię to pocieszy to już niedługo Poczta straci monopol i będzisz mógł skorzystać z firm konkurencji zresztą jak już pisałem wcześniej teraz też można (kwestia ceny i dostępności).
    Najprawdopodobniej cały rynek usług pocztowych ue zostanie zderegulowany za jakieś 2 lata.
    Zgadzam się, że monopol wypacza rynek ale choć to nie jest wytłumaczenie to monopol ma nadal taki gigant jak La Poste i tego nie jestem już pewien tak wyczekiwana przez wszystkich Deutsche Post.
    Tak a propos czyżby cynik popierał państwo jako właściciela ?
    Szególnie gdy tak sobie nie radzi jak w przypadku KGHM czy Poczty.
    I na koniec co do stoczni może nie jest to szeroko znany fakt ale polskie stocznie są znane na całym świecie i mają – a raczej miały do tej pory pełen portfel zamówień jest tylko jedno ale są to stocznie jachtowe :)
    ppup

  4. @anonimo: pieniądze stracone w ten sposób to pieniądze nie zarobione przez budżet czyli większe obciążenie podatników…. per saldo straciliśmy wszyscy.

    Nie wiem jakich jeszcze gimnastyk użyjesz aby uniknąć przyznania że budżet państwa NIE DOPŁACA ANI CENTA do kghm. Wręcz przeciwnie, otrzymuje z niej ok 600 mln w podatkach i ok 1 mld w dywidendzie.

    ————
    Przyznam jedynie że sformułowanie "dopłacanie do Poczty" nie było może najszczęśliwsze ponieważ monopol pocztowy sam sobie dyktuje ceny i ustala reguły gry. Nie wątpię że gdyby to samo mogły stocznie to też byłyby dochodowe i nie byłoby mowy o dopłacaniu do nich. ;-)

  5. @ cynik
    Tylko gdy się komuś pomylą kierunki przepływu. Do państwa należy na przykład 40% KGHM do czego budżet państwa nie tylko nic nie dopłaca ale doi dywidendę aż miło, patrz parę wpisów wstecz.

    Sam się wypowiadałem w tamtym wątku i o ile mnie pamięć nie myli (nie sprawdzałem) to sam Cyniku byłeś przeciwny dojeniu takiej kasy z firmy kosztem jej przyszłego rozwoju. Rozumiem konieczność chwili i potrzeby budżetu, ale podobna sytacja z dywidendą była rok temu i dwa lata temu również. Czyli, że dorażne potrzeby dominują nad zdrowym rozsądkiem i rachunkiem ekonomicznym. Państwo jako większościowy właściciel obawia się związków zawodowych i pozwala na marnotrawienie pieniędzy w spółce do czego nie dopuściłby prywatny własciciel. Przykład
    na KGHM składają się w zasadzie 3 duże zakłady, każdy z nich oddzielnie przeprowadzał przetargi. Obecnie wprowadzany program restrukturyzacyjny dzięki ogłąszaniu przetargów dla całej grupy ma przynieść 200 milionów oszczędności. Jeśli pomnożyć tę kwotę przez te lata, które państwo jest właścicielem to wyjdzie nam całkiem przyjemna kwota nawet w skali budżetu państwa.
    Kuriozalny program wniosków racjonalizatorskich w KGHM wydatki ok 20-30 mln rocznie – obecnie ograniczany.
    Zarobki kierowcy dyrektora 30tys sekrettari 20 – a moze odwrotnie parę ładnych lat temu.
    Ale ad rem pieniądze stracone w ten sposób to pieniądze nie zarobione przez budżet czyli większe obciążenie podatników. Tak wiem, że firmy, które wygrywały te przetargi płaciły podatki , ci racjonalizatorzy również ale per saldo straciliśmy wszyscy.
    ppup

  6. @anonimo ze znajomością tematu: Nie wiem czy to nieznajomość tematu czy przekora. Te 38 milionów dopłaca w ten czy inny sposób do wszystkiego co państwowe.

    Tylko gdy się komuś pomylą kierunki przepływu. Do państwa należy na przykład 40% KGHM do czego budżet państwa nie tylko nic nie dopłaca ale doi dywidendę aż miło, patrz parę wpisów wstecz.

  7. @ cynik
    Dopłaca za to do niej 38 mln wyrobników tworzących to państwo i zmuszonych korzystać z tego monopolu.

    Nie wiem czy to nieznajomość tematu czy przekora. Te 38 milionów dopłaca w ten czy inny sposób do wszystkiego co państwowe. Poczta Polska owszem ma monopol ale tylko na przesyłki do 50 gram, który i tak jest omijany przez inpost poprzez dociążanie kopert przez blaszki lub piasek, tak więc jest wybór. Nie mam zamiaru przekonywać o wyższośći Poczty Polskiej bo sam znam ją z autopsji ale obecnie w Polsce dział około 100 firm kurierskich więc jest jakiś wybór. A gdybym chaciał wysłać np.list do Drawska z mojego grajdołka to o ile u mnie inpost działa to w Drawsku nie a wysyłać DHL -em za ok.100zł to lekka przesada.

    @ TJŁ

    Aby zapobiec pogłębianiu się traumy proponuję skorzystać z możliwości wrzucania listów poleconych do skrzynki pocztowej. O ile jest to list bez zwrotnego potwierdzenia odbioru oczywiście.Usługa free. A jeśli prowadzisz działalność gosp. to możesz podpisać umowę z pocztą i codziennie kurier będzie dostarczał Ci wszystkie przesyłki i odbierał pocztę do wysłania. Kiedyś koszt takiej usługi wynosił bodajże 5zł za dzień nie wiem jak to się przedstawia dziś. O ile się nie zmeniło zbyt drastycznie to chyba na tyle cenisz swój czas i nerwy :))
    pozdrawiam
    ppup

  8. @slav

    Poki co to Poczta Polska gubi moje faktury regularnie. Mniej wiecej raz na 2-3 miesiace. A jak dostaje awizo na list polecony, to mnie zimny pot oblewa bo wiem, ze mam 2-3 godziny wyjete z zyciorysu. Z Deutsche Postem w trakcie moich wielokrotnych pobytow w Niemczech nie mialem jakos az tak traumatycznych wspomnien. Poza tym jesli PP jest taka wspaniala jak sugerujesz, to rozumiem, ze DP w konkurencji z nia nie ma najmniejszych szans.

  9. @anonimowy: A sądziłem, że kto jak kto ale cynik wypowiada się w tematach, które zna :) Do poczty też nie dopłaca.

    He, he, nice try. Anonimowy próbuje zagiąć cynika9 (czasem się to udaje, czemu nie) sypiąc w oczy socjalistycznym piaskiem. Do poczty państwo nie dopłaca bo ma monopol dyktowania cen. Dopłaca za to do niej 38 mln wyrobników tworzących to państwo i zmuszonych korzystać z tego monopolu. Gdyby tylko państwo miało monopol na, nie daj Bóg, ceny statków to też "nie dopłacało" do stoczni i mielibyśmy pełny socjalistyczny raj.

  10. @cynik
    Przynaimniej państwo nie dopłaca do tego interesu.

    A sądziłem, że kto jak kto ale cynik wypowiada się w tematach, które zna :)
    Do poczty też nie dopłaca. Od 1997 poczta ma zysk, z wyjątkiem roku ubiegłego.Związki są silne ale jest ich tak jak w górnictwie zbyt wiele. Co do zarządzania i procesów technologicznych pełna zagoda – jest nieciekawie.
    A co do oczekiwanego wejścia Deustche Post to już jest DHL ich klon. A jeśli ktoś oczekuje, że Deustche Post będzie otwierać placówki w każdej dziurze jak Poczta Polska to życzę mu nadal życia w nieświadomości. 80% rynku to 16 największych miast i tu niemcy rozwiną działalność. Kolejka chętnych jest dłuższa ale to temat na dłuższą wypowiedz.
    ppup

  11. @slav do @łosia: @łos: Poczekaj jak Deustche Post zdemonopolizuje Pocztę Polską, zobaczysz te obniżki.

    Może zobaczy, może nie… Ale jeżeli Deutsche Post uda się zrobić jedynie część z tego co u siebie zrobił to będzie można wreszcie krugerranda włożyć w kopertę, polizać i przesłać w dowolne miejsce za kilka euro bez drżenia że rozszabrują. Cena akurat jest w tym przypadku drugorzędna… :-P

    Doceniam wysiłki w obronie "naszego" ale Poczta Polska jest wyjątkowo niewdzięcznym obiektem do obrony bo gorzej niż ten, za przeproszeniem, b…el być już chyba nie może… Już pewnie lepiej bronić związkokracji w kghm, jak ktoś musi… Przynaimniej państwo nie dopłaca do tego interesu.

  12. @Takie Jeden Łoś pisze…
    "Czemu był/jest utrzymywany monopol Poczty Polskiej? "

    Łamanie monopoli – nie jest to takie proste. Poczekaj jak Deustche Post zdemonopolizuje Pocztę Polską, zobaczysz te obniżki. Jesteś z Cynikiem idealistą, prawda jest inna, życie jest brutalne .Wasze ideały tu się nigdy nie sprawdzą.
    W ramach łamania monopolu Poczty Polskiej, faktury z ERY idą innym dostawcą z blaszkami, już mi 2 faktury zginęły, bo gówniarz-kurier gdzieś jej wyrzucił do kosza. Kłopot, blokada telefonu itd. Wszyscy znają manewry demonopolizacyjne Tele2 : "Jesteśmy z Telekomunikacji, mamy super ofertę".A potem fatalna jakość rozmów. Żenada, pod okiem Państwa.
    Stoen łamie monopol polskich ZE w stolicy. Tańsza energia ? – nie droższa niż gdzie indziej. Bo maja w d..pie wszystkich. W tym tygodniu kolejna potężna awaria na Mokotowie i okolicach, pół dnia bez prądu. To jest Polska Panowie. Mi nie chodzi o ideały, są piękne. Ja chce tu żyć normalnie bez terroru narzuconego z zewnątrz.

  13. @ Bfu…….
    Ciągle przypomina mi się scena z filmu Wajdy stoją na krakowskim rynku ….zginał inżynier…….lekarz. projektant, profesor.…itd….

  14. BIG FISH UNIKAT BFU pisze:

    tsc,
    to jest ten problem !. Tych 20% ludzi to sa tylko kreatywne jednostki ,wychodzace z racjonalnymi przeslankami do zycia. Tak tez wnosza wszystkie pierwotne zalety czlowieka :solidne wyksztalcenie , pracowitosc , odpowiedzialnosc za siebie i za innych , uczciwosc itd,…. i niestety latwowiernosc ( naiwnosc), przanajmniej do czasu.

    Niestety wciagnieci sa tak w ich codzienny kierat , ze nie maja czasu na to zeby pomyslec dla kogo ( na kogo) tak wlasciwie pracuja?.Kto ich okrada?
    Tego pytania skad sie bierze pieniadz tak naprawde i kto "odkreca i dokreca kurek " z kasa regulujac tym samym gospodarke i przebieg wydarzen prawie na calym swiecie nie zadaje sobie na codzien nikt. Wynikiem tego jest kompletna dezorientacja , do czego sie przyczyniaja rowniez media i szkola w duzej mierze. Swiadomosc tych ludzi rosnie powoli ale ciagle i to jest pozytywne .
    Podswiadomie ( widzac , ze cos sie tutaj nie zgadza) zaczynaja czytac naszego Cynika i inne blogi. Z ulga dostrzegaja , ze nie sa osamotnieni w swoich podejrzeniach , ze cos tutaj nie gra. Trafiaja nareszcie na prawdziwe informacje . Prawdziwe analizy , trafne komentarze gdzie kazdy fake od razu jest zidentyfikowany i odcedzony.

    Z liberalnym pozdrowieniem:
    BIG FISH UNIKAT BFU

  15. Mam uwagę natury ogólnej ;)
    Opisywane „przypadki” i zjawiska tworzą przecież ludzie. Wiadomo, że robią to z premedytacją. Wiadomo też co trzeba zrobić aby uleczyć tą sytuację. Była tu mowa w poprzednich wpisach o tych 20 % ludzi, którzy wiedzą o co w tej grze biega. A tak przynajmniej na gruncie polskim…………………………………
    kto stanowi te 20% ???
    Gdzie są ci ludzie??

Comments are closed.