Koalicja Epsteina – jak ktoś trafnie to ujął – znowu napadła na Iran.
Świat w ogniu a Ty milczysz! Cynik z Ciebie – pisze z tej okazji drogi czytelnik. Mimo że tutaj mógłby znaleźć wszystkie możliwe cytaty z- i o cynikach, nigdzie jednak nie znajdzie związku cyników ani ze światem w ogniu, ani z milczeniem. Domyślam się więc że skołowany medialną propagandą drogi czytelnik pragnie po prostu zobaczyć świat takim jakim jest naprawdę, czyli takim jakim widzą go cynicy, a nie takim jakim chce go widzieć rządowa propaganda.
Prawda zatem jest taka że anglo syjonistyczny agresor znowu napadł na Iran, znowu używając tej samej skrytobójczej metody dekapitacji warstw rządzących i znowu spodziewając się w jej wyniku doprowadzić do „zmiany reżimu”.
Zakończyło się to klapą operacji Epstein Fury, czy jakoś tak. Jako prezydent który mógłby zdziałać coś pożytecznego i przejść do historii pozytywnie, Donald Trump jest przez fiasko tej operacji prawdopodobinie skończony. Jesienią mają się odbyć wybory uzupełniające które ruch MAGA prezydenta, pozującego na gołębia pokoju a przynoszącgo nową wojnę do Ameryki, przegra z kretesem. Nie dlatego aby przekupieni demokraci byli dla Ameryki mniejszym nieszczęściem niż przekupieni republikanie. Nie dlatego aby większość w Ameryce pragnęła powrotu do zielonego szaleństwa czy ponownego otwarcia granic dla niekontrolowanej migracji. Po prostu dlatego iż Amerykanie tradycyjnie głosują ceną galona benzyny. Nic innego poza tym ich nie obchodzi. Jeśli więc Trump przejdzie do historii to tylko jako impeached prezydent, który zaorał własny naród nową, niechcianą wojną w interesie obcego państwa i jej konsekwencjami.
Sposób w jaki prezydent Trump dał się wciągnąć w izraelskie plany usunięcia jedynego pozostałego jeszcze konkurenta na drodze do hegemonii na Bliskim Wschodzie wskazuje na to że może być umoczony w aferę Epsteina. To tylko może tłumaczyć czemu robi wszystko aby nie dopuścić do ujawnienia całości akt. Trudno sobie wyobrazić aby ktoś bez haków na siebie dał się tak wmotać w wojnę której jedynym beneficjentem jest państwo żydowskie a w której Ameryka ma dosłownie wszystko do stracenia i absolutnie nic do zyskania. Wskazują na to też pochodzące najpewniej z Tel Aviwu poniżające warunki bezwarunkowej kapitulacji jakiej Trump domagał się od Iranu, rzecz której żaden suwerenny kraj nigdy nie mógłby zaakceptować.
Plan agresji na Iran był prosty. Jednym ciosem wykończyć całą górę państwa, co prowadzić miało do szoku w rodzaju katastrofy smoleńskiej u nas, plus usunąć przywódcę duchowego narodu, czyli kogoś w roli papieża u nas. Z grubsza – powtórka pierwszej próby z czerwca 2025. Po usunięciu najwyższych czynników władzy w państwie wszystko miało się zawalić a ludność z radością powstać miała przeciwko ciemiężącemu ją reżimowi i zapłonąć afekcją do Izraela. A jeśli nie afekcją to przynajmniej pokornie przyjąć narzucaną im przez syjonistów marionetkę w osobie syna wygnanego w 1979 szacha. Syna więc identycznej marionetki zachodu z lat 60-tych i 70-tych, zainstalowanej przez zachód po zabójstwie przez CIA prawowitego prezydenta kraju Mossadegha w 1953. Historia lubi się rymować…
Okazało się przy tym że rzekome zagrożenie nuklearne ze strony Iranu i negocjacje w tej sprawie były od początku do końca pozorem maskującym prawdziwy cel anglo syjonistów – zmiany władz suwerennego państwa na reżim całkowicie im posłuszny, z bogactwami przejętymi przez hegemona i z krajem ogarniętym chaosem wojny domowej, dokładnie jak Irak, Libia czy Syria. To samo zresztą miało być również udziałem Rosji, którą NATO-wski młot w postaci Ukrainy miał zmusić do uległości i do podobnej „zmiany reżimu”. Przede wszystkim jednak Iran miał zostać zneutralizowany jako ostatnia przeszkoda dla dominacji żydowskiej na Bliskim Wschodzie i dla planów Greater Israel Theodora Herzla, z połową Egiptu, Iraku i dzisiejszej Arabii Saudyjskiej włącznie.
Posuwając się do morderstwa 86-letniego duchowego przywódcy narodu, ajatollaha Ali Khamenei, przeciwnika broni masowego rażenia którą obłożył nawet fatwą uznając że jest sprzeczna z islamem, anglo syjonistyczny agresor nie tylko udowodnił że cała narracja o programie zbrojeń nuklearnych Iranu była mistyfikacją. Chodziło mu o sprowokowanie całego narodu, o wykazanie wyższości agresora i jego bezkarności. Dopiero obecnie, po niesprowokowanym ataku dwóch państw aktualnie posiadających broń masowego rażenia, okazuje się że jeżeli Persowie kiedykolwiek aspirowali do takiej broni to mieli rację. Paradoksalnie, śmierć ajatollaha Ali Khamenei usunęła główną przeszkodę na tej drodzie, eliminując głos rozsądku jakim był sędziwy imam. Jego syn i następca, Mojtaba, zajmie najpewniej bardziej nieprzejednane stanowisko.
Wszystko wskazuje też na to że Persowie nauczyli się wiele z poprzedniej anglo syjonistycznej napaści na ich kraj w 2025 i że wyciągnęli z niej odpowiednie wnioski. Nie pozbyli się jedynie na czas wszystkich szpiegów na co wskazuje ewidentne wystawienie na śmierć przywódcy duchownego, mimo dostępnych establishmentowi chińskich danych wywiadowczych w czasie rzeczywistym. W końcu myśliwiec izraelski leci do Teheranu przynajmniej godzinę, najpewniej dłużej. To wystarczająco dużo aby kluczowe osobistości w państwie ostrzec i umieścić w schronach. Powtórka z dekapitacji z 2025 nie powinna się zatem była przydarzyć. Generał który okazał się szpiegiem Mossadu został wg najnowszych doniesień zneutralizowany, tyle że dopiero po szkodzie jaką wyrządził.
Tym niemniej kwestie ciągłości państwa i sukcesji władzy rozwiązane zostały skutecznie. Rozwój działań wojennych zaplanowano daleko naprzód, rozkazy zostały wydane awansem, niezależnie od tego czy ich autorzy będą jeszcze wśród żywych czy nie. Dlatego mimo eliminacji 41 czołowych postaci w państwie, Iran na agresję odpowiedział tym razem twardo i zdecydowanie. Ludzie wylegli na ulice ale nie po to aby dziękować żydowskim oswobodzicielom czy domagać się powrotu obcej marionetki z nadania CIA. Domagają się zemsty na agresorze. Nie takiego obrotu sprawy spodziewał się najpewniej prezydent Trump, nawet wtedy gdy chełpił się publicznie tym że sam będzie wyznaczał Persom ich nowego leadera. Megalomania głowy 250-letniej republiki w decydowaniu o losach liczącej 2’700 lat cywilizacji perskiej jest zastanawiająca.
Persowie zadali poważne straty nie tylko Izraelowi ale przede wszystkim zwasalizowanym przez hegemona rodzinnym szejkanatom nad zatoką Perską, stanowiącym ekspozytury agresora. Co najmniej 27 baz amerykańskich zostało zniszczonych bądź uszkodzonych, w tym kluczowe instalacje wywiadowcze CIA. Zniszczone lotniska odcięły w znacznej mierze rejon od linii zaopatrzenia i ewakuacji. Uciekający z zaatakowanych baz personel agresora dekuje się po miejscowych hotelach które są w zasięgu irtańskich dronów.
Iran również zrozumiał że bez zadania autentycznego bólu populacjom zachodu nie będzie możliwe zadanie skutecznego ciosu agresorowi. Dlatego pierwszym krokiem w reakcji na agresję było zamknięcie cieśniny Hormuz, przez którą znaczna część ropy z zat. Perskiej płynie na światowe rynki. Jeśli prawdą jest że Houtis z drugiej strony zamknęli Bab el Mandeb, blokada ropy dopiero może się zaczynać.
W swoim zamiarze akcja „zmiany reżimu” w Iranie miała być weekendowym ewenementem, przypominającym błyskawiczny upadek Syrii Assada. Nowy tydzień przynieść miał nową narrację o kolejnym sukcesie wielkiego negocjatora Trumpa, wraz z populacją szczęśliwą z wyswobodzenia jej spod władzy ajatollahów. Zakończyła się jednak klapą, z potencjalnie katastrofalnymi następstwami dla agresora, i niestety dla całego świata.
Iran wojny tej prawdopodobnie nie wygra, przynajmniej w konwencjonalnym sensie. Nie byłoby to w interesie nikogo, łącznie z Rosją, Chinami i, jak na ironię, samego Iranu. Dla Rosji i Chin, wspierających Teheran, ważne jest przede wszystkim to aby Iran wojny tej nie przegrał. Wszystko inne oznaczać będzie jedno – de facto porażkę anglo syjonistycznego agresora. Nic go tak nie osłabi jak długotrwałe spięcie, jak rakiety latające wtę i we wtę, jak zakręcenie światu kranu z ropą, jak wyczerpanie się kosztownych interceptorów obrony przeciwlotniczej marnowanych na strącanie chmar tanich dronów. Jak w końcu ciosy wymierzone nie tyle w rodzinne satrapie arabskie nad zatoką Perską co w bazy hegemona na ich terenie. Zaskoczony ich impetem hegemon uciekł się ostatnio do niebezpiecznego precedensu ataku na instalacje odsalania wody morskiej. Najwyraźniej jego planiści nie są w stanie nawet oszacować jak wielkie straty poniosą jego sojusznicy, i on sam, jeśli dojdzie do wymiany ciosów w tej domenie… Iran bez odsalania wody morskiej przetrwa. Dla arabskich satrapii oznaczać to jednak może humanitarną katastrofę i autentyczny koniec. Woda, a nie ropa, okazać się może kluczowa dla wyniku konfrontacji.
Pokonanie Iranu w konwencjonalnym sensie nie wchodzi w rachubę także z powodu podstawowego – hegemon nie ma ani dość środków, ani motywacji, ani sił aby rozważać poważną kampanię lądową. A tylko wojna lądowa mogłaby złamać Persów, 92 milionowy naród na górzystym terytorium porównywalnym obszarowo z Europą. Wymagałoby to wystawienia przynajmniej milionowej armii, co zajęłoby lata i środki których hegemon nie ma. Nie ma też pod ręką chętnych surrogatów, w rodzaju Ukrainy, gotowych do umierania za cudze interesy. Prędzej może się okazać że wzbierający strumień czarnych bodybags do Waszyngtonu otrzeźwi hegemona do zaprzestania roli bezwarunkowej pałki w rękach reżimu w Tel Aviwie i do szukania rozwiązania dyplomatycznego. Kłopot tylko z kim miałby rozmawiać skoro potencjalnych rozmówców już zlikwidował?
W Polsce Grzegorz Braun, składając niedawno kondolencje w ambasadzie irańskiej w Warszawie, chroni tym honor Polski, kraju ciężko doświadczonego agresjami rozmaitych hegemonów na przestrzeni historii. Kraju który z daleką Persją miał zawsze przyjazne stosunki i w którym nie wszyscy ulegają jak widać toksycznej propagandzie obecnego hegemona i kontrolowanych przez niego polskojęzycznych mediów.
Dobrze że ktoś mówi jak jest, a nie jak być powinno. Braun jest cynikiem!
Wykluczymy przywódców Iranu i pomożemy Irańczykom zrzucić reżim. Zabili i nie zrzucili.
Zniszczymy flotę, lotnictwo i obronę powietrzną Iranu oraz wszystkie wyrzutnie rakiet. I to okazało się mrzonką.
W takim razie trzeba jeszcze wzmocnić presję – wyślemy desant wojskowy.
Plany kolejnej porażki
XXX
———-
MOD – link compromised – usunięty ze względów bezpieczeństwa
Trump odgrywa polityczny teatr, w którym reflektory zastąpiono menorami – siedmioramiennymi świecznikami wypożyczonymi z synagogi.
Hipersoniczny zdobywca Fattah-2
https://www.world-scam.com/archive/63651/1225-hipersoniczny-zdobywca-fattah-2/
Tak to wygląda jakby indie dogadały się z hegemonemale nie ogarniam. W którym. Momencie Rosja porzuciła ta idee. A jesli bricks rozbite to USA jest na pozycji wygranej dalej mogą drukować bo kto im zabroni walutą rezerwowa. kontrolują ropę wenezuela Saudowie Irak za chwilę Iran Wszystko zostanie po staremu. A tyle gadania o upadku hegemona. Hyba nie tym razem
Nowy układ i podział sfer wpływów „nowej Wielkiej Trójki” jeszcze długo będzie się kształtował. Największym przegranymi tego konfliktu będą monarchie BW oraz Europa. No i po części Trump, któremu zegar tyka nieubłaganie a pola do manewru pozostaje coraz mniej. Albo lepiej ma w tej rozgrywce coraz słabsze karty.
Już któryś raz nazwisko Grzegorza Brauna zmienia Pan na „Brown”, w czym rzecz? (Pełna zgoda, że ratuje nasz honor – to samo pomyślałem!)
Zastanawia mnie przy okazji takich zawieruch jedno – jakie jest ryzyko niekontrolowanej reakcji rynków na takie wojenne eskalacje? I jeśli wysokie, to czemu decydenci je ignorują? Wiedzą chyba, że inwestorzy, nierzadko świadomi późnej fazy systemowej endgame, mogą panicznie zareagować na skoki cen surowców albo że zbyt nagła ucieczka w kruszce przyspieszy upadek dolara? Czy w ogóle ta monetarno-finansowa perspektywa pojawia się jako zmienna decyzyjna w głowach doradców Trumpa? Jak to widzisz, Panie Cyniku?
Na koniec drobna korekta – Mosaddegha obalono w 1953 roku, ale nie zabito. Zmarł kilkanaście lat później. Znajoma Iranka mówi mi, że cały czas jest bardzo dobrze w kraju wspominany.
Już któryś raz nazwisko Grzegorza Brauna zmienia Pan na „Brown”
Yep, sorry. Poprawione.
Mosaddegha obalono w 1953 roku, ale nie zabito.
Yep, pełna racja. Dziękuję. Poprawione.
nagła ucieczka w kruszce przyspieszy upadek dolara?
Myślę że ucieczka w kruszce już się w pewnej mierze dokonała. Nie wyklucza to wyższych cen z czasem ale jakiejś „nagłej” ucieczki nie widzę. Widzę natomiast znaki bardziej subtelnego przesuwania się kapitału, z aktywów papierowych do fizycznych. Proces ten będzie się IMO tylko nasilał.
Polecam analizę obecnej sytuacji dokonanej przez Johna Helmera w rozmowie z irańskim dziennikarzem Nimą Alkhorshidem. Nima miał duże problemy z akceptacją argumentów Helmera, gdyż dla Irańczyka były one bardzo pesymistyczne. One są też bardzo pesymistyczne dla Rosjan, a przynajmniej tych Rosjan, którym na Rosji zależy. Rosję prawdopodobnie czekają duże zmiany. Nie jest pewne, czy kraj ten te zmiany przetrwa.
https://www.youtube.com/watch?v=QRJnmH68Jw8
Nie należy niedoceniać Trumpa. Pewne jest jedno: rozbił BRICS. Rosja już wcześniej porzuciła ideę dedolaryzacji. W jej ślady poszły Indie, a Chiny bez ropy też niewiele zdziałają.
Coraz bardziej złowieszczo wygląda ta cywilizacja demokracji i poszanowania wolności obywatelskich.
Natrafione:
https://www.nytimes.com/2026/03/08/world/middleeast/iran-minab-school-strike.html
O wpływie awantury na BW na sytuację Rosji okiem rosyjskiego analityka:
https://marucha.wordpress.com/2026/03/08/dlaczego-wojna-z-iranem-jest-takze-ogromna-szansa-dla-rosji/
Nie kupuję tej narracji. Sam Pan znalazł w niej lukę, ale niepotrzebnie Pan przeszedł nad tą luką do porządku dziennego. Usunięcie połowy perskich elit pomimo posiadania informacji, które mogły temu zapobiec nie wygląda na wydarzenie zwyczajne. I to właśnie nie trzyma się kupy. Może jednak informacje posiadała część wojskowych, ale jakoś ta informacja nie dotarłą do wszystkich? Poza tym nie wygląda mi na to, żeby jedynym beneficjentem całęj akcji był Izrael. Sądząc po filmikach z Tel-Awiwu, to jest to raczej projekt w likwidacji. No chyba, że te filmiki ze stadami irańskich rakiet obracających Tel-Awiw w gruzowisko to kit?
Cała akcja na BW, a wcześniej w Wenezueli wygląda mi na realizację przez USA i Rosję jakichś porozumień. Pewnie tych zawartych w największej tajemnicy przez najściślejsze elity w Anchorage w połowie 2025. Po akcji na BW mamy po pierwsze zmianę elit w Teheranie. Przypuszczam, że na mniej fundamentalistyczne i bardziej dogadane z Rosją. Po drugie mamy unieruchomione mnóstwo bliskowschodnich instalacji do produkcji i przesyłu energetyków. Z opcją całkowitej ewakuacji amerykańskich baz z BW. Biorąc pod uwagę, żę Wenezuela przeszła pod kuratelę USA, to wygląda na to, żę Chiny zostały z ręką w nocniku i w dostawach surowców stały się nagle całkowicie zależne od Rosji. Rosja też będzie kontrolować cąły projekt Nowego Jedwabnego Szlaku, bo nagle droga przez Teheran przestanie być alternatywą do drogi przez Rosję. Całość wygląda więc na nowy podział stref wpływów pomiędzzy Rosję i USA plus uzależnienie Chin od tych dwóch mocarstw.
Interesujący punkt widzenia! To jak karty w rzeczywistości się ułożą stanie się jasne w kilku najbliższych dniach, w miarę przejaśniania się „mgły wojny” i ujawniania (się) ostro cenzurowanych faktów i rozmiaru szkód. Nie widzę na przykład nigdzie w mediach potwierdzenia informacji o tym że nie tylko paru irańskich generałów wysłano do Allaha, ale także zawartość rządowego bunkra w Tel Avivie… Liczba całkowitych fejków krążących po mediach jest ogromna…
Minęło parę dni i ciągle na temat losu władz Izraela nie wiadomo wiele pewnego. Fejk za fejkiem. Ale coraz bardziej nagłaśniana jest narracja, że to Izrael wciągnął USA w tę bezsensowną wojnę. A to mi się widzi świetnym pretekstem do spisania Izraela na straty. America first, przecież.
Epstein first. Tylko Epstein może uzasadnić motywy Trumpa, nic innego
Trump jest GENIUSZEM!!!
Dokonał niemożliwego.
Demilitaryzacji Zachodu, łącznie z USA.
Arsenał Demokracji świeci już pustkami.
Niestety, koszt dla reszty świata będzie wysoki.
Nawozy, paliwa, transport, żywność- ceny uderzą w dotychczasowych sojuszników USA w Azji.
Wisienką na torcie są dwie przepowiednie Kissingera.
„Izraela nie będzie za 10 lat”- pomylił się chyba o pięć, bo wyburzenie właśnie się zaczęło/
I druga:
„bycie wrogiem USA jest niebezpieczne, sojusznikiem, śmiertelnie grożne”
CBDO….