Kupowanie i przechowywanie złota zagranicą

Czy kupowanie i przechowywanie złota zagranicą ma sens?

Czasy kiedy raczkujący rynek złota fizycznego w Polsce przypominał Dziki Zachód, czy może raczej Dziki Wschód, odeszły w głęboką przeszłość. Marże wahały się wówczas rzeczywiście dziko a wszystkie razem gwarantowały że w krajach ościennych złoto było dużo tańsze. Po rozsądnie wycenione złoto lokacyjne opłacało się jeździć do Berlina, zwłaszcza po większe ilości. Nocny ekspress z Krakowa do Wiednia też był nader popularny. Ton rynkowi złota w Polsce nadawało wówczas paru szarlatanów, w tym notoryczny {baca} oferując na Allegro “sprzedaż terminową”. Swój udział miał też mega przekręt z Amber Gold.

Nasz ostatni przegląd rynku w Polsce wskazuje na rynek już dojrzały, z podobnymi marżami wszędzie i z cenami porównywalnymi z zachodnimi. Cena uncji złota nie jest dłużej czynnikiem różnicującym dealerów, a samo kupno złota zagranicą nie przekłada się na automatyczny zysk.

W parze z tym niewątpliwym postępem, mierzonym dojrzałością rynku i jego i stabilnością mamy jednak do czynienia z postępującym regresem w innym kluczowym jego aspekcie – anonimowością transakcji. Wiąże się to z rosnącym totalitaryzmem unijnych reżimów, które robią co mogą aby utrudnić anonimowy obrót złotem. Reżimy dobrze wiedzą że jest to jedyna metoda na uniknięcie wejścia na ekran radarowy ich fiskusa i uniknięcia w ten sposób możliwych represji do jakich dochodzące do finansowej ściany reżimy posuną się wcześniej czy później.

Unijna dyrektywa o “walce z praniem pieniędzy i finansowaniem terroryzmu” sprzed kilku lat ograniczyła anonimowy obrót m.in. złotem fizycznym do równowartości €15K na osobę. Odpowiada to obecnie równowartości 7 krugerrandów czy innych monet 1 oz. Przez pewien czas była to praktyczna granica nabycia złota na paragon, to jest bez imiennej faktury która wszelką prywatność transakcji niszczy. Tyle też złota można było przewieźć przez granice zewnętrzne unii bez konieczności składania odpowiedniej deklaracji, co również usuwa prywatność transakcji.

Dalszym zaciśnięciem śruby będzie kolejna dyrektywa unijna, atakująca tym razem obrót gotówkowy w ogóle i nakładająca nań limit €10K. Niektóre reżimy unijne wyprzedziły w tym brukselską centralę i już wcześniej wyszły ze swoimi, z jeszcze bardziej drastycznymi limitami na transakcję gotówkową. Już dzisiaj w takiej Hiszpanii czy Francji limit ten jest rzędu €1000. W odniesieniu do złota jest to poziom śmieszny, będący równowartością 0.5 uncji. Transakcja gotówkowa jest w odniesieniu do złota krytyczna ponieważ tylko ona zagwarantować może autentyczną anonimowość.

O tym jak istotne jest anonimowe posiadanie złota świadczy chociażby niedawna legislacja PiS-u, umożliwiająca otwartą grabież własności obywateli których sąd kapturowy desygnował jako potencjalnych “agentów rosyjskich”. To tylko na początek, bo raz puszczony w ruch ten neo-makkartyzm będzie zagrożeniem własności dla każdego obywatela, gwarantowanej dotychczas konstytucyjnie. Każdy może zostać wskazany, raz jako agent wpływu, innym razem jako dysydent, kułak, czy innego rodzaju element nieporządany, i odpowiednio pozbawiony swojej własności w świetle zmienionego “prawa”. Przy tym jedyne “przewinienie” delikwenta polegać będzie na posiadaniu przezeń aktywów których na gwałt potrzebuje tonący reżim. Aktywa znane reżimowi, jak depozyty bankowe czy nieruchomości, zarekwirować jest łatwo. Reżim nie może jedynie zarekwirować złota o którym nie wie – ergo złota posiadanego anonimowo.

Nawet gdyby “lex Tusk” nie przeszło, represje finansowe wobec posiadaczy złota ze strony totalitarnego reżimu stanowić będą ciągłe i całkiem realne zagrożenie. Zwolnione z tych obaw jest jedynie złoto o którym reżim nie wie. Nie bez kozery złoto od tysiącleci stoi niezmiennie na straży praw własności jednostki i nie bez kozery jest solą w oku totalitarnych reżimów. Aby spełniło tę rolę musi jednak być nabyte i przechowywane anonimowo.

Tężejąca inwigilacja i rosnący finansowy terror nie rokują najlepiej tym inwestorom w Polsce którzy planują dopiero złoto nabyć, a zwłaszcza trzymać je w kraju zamieszkania. Obarczone to będzie coraz większym ryzykiem. Z topniejącym limitem kupna w trybie anonimowym w kraju inwestor powinien rozważyć możliwości nabycia i trzymania  złota zagranicą, poza zasięgiem reżimów unijnych.

złoto zagranicąDodatkowym czynnikiem bezpieczeństwa jest ponadto przechowywanie złota fizycznego poza zachodnim systemem bankowym w ogóle. Robiący bokami, oparty na dolarze zachodni system monetarny otwarty jest na ryzyko kaskadowego padu banków. Zwiastuny tego już mieliśmy w postaci katastrofy Credit Suisse i szeregu dużych banków amerykańskich. Złoto w wersji papierowej obietnicy banku ulegnie w takich warunkach anihilacji. Złoto fizyczne w skrytce depozytowej natomiast będzie w takich warunkach bezpieczniejsze ponieważ nie wchodzi typowo w skład masy upoadłościowej banku. Teoretycznie więc należy wciąż do swojego właściciela. Trudno jednak jest się spodziewać aby znajdujące się w finansowej zapaści totalitarne reżimy zaczęły w tak podbramkowych sytuacjach respektować nagle prawa własności swoich podmiotów,  zwłaszcza własności o której się w ten sposób dopiero dowiedziały. Naiwni inwestorzy dopiero w takich warunkach zrozumieją że reżim całkiem dosłownie “chce ich dobra”…

Więcej o tym jak to dobro nabyć, chronić z daleka od totalitaryzmu faszyzującej EU i jak nim zarządzać – w najnowszym TwoNuggets Newsletter.

18 Replies to “Kupowanie i przechowywanie złota zagranicą”

  1. Oby złoto jak najszybciej „zauważyło” inflację, bo jak na razie widać mocną korektę(szczególnie w PLN).

  2. Trader 21 zasugerował, że przyczyną seri upadków banków tej wiosny jest ich pro-kryptowość a nie pełzający krach. Co Ty na to cyniku?

  3. Załóżmy, że zakopałem złoto zakupione imiennie (faktura). Czy agenci reżimu mogą mi kazać je oddać? Czy wystarczy oświadczenie, że je dalej odsprzedałem?

    1. Nie sądzę aby doszło do nocnego zrywania podług czy przekopywania ogrodu każdemu kto kiedyś kupił monetę czy dwie. Są metody mniej inwazyjne… 😉 Jedną z nich jest po prostu domiar, praktykowany za PRL. Już tam jakaś AI oszacuje ile kto może mieć i wyśle fakturę… I to nie reżim będzie udowadniał że obywatel coś posiada ale on sam że nie posiada. Jedna z wielu możliwości… W odsprzedaż złota nikt nie uwierzy. Wątpię aby jakieś oświadczenia, poza być może papierem z banku który to bona fide skupił, robiły jakąś różnicę…

      1. Na szczęście rodzina za granicą, która wymagała wsparcia, wystarczająco komplikuje system dochodzenia…
        A to tylko pierwszy z brzegu przykład.

        Polacy mają antysystemowe kombinowanie we krwi. Obstawiam, że próby egzekwowania zachodnich pomysłów w Polsce mogą się skończyć tak radosną twórczością, że system tego nie wytrzyma. Nawet wsparty AI. 🙂

  4. @arro:”mam nadzieję że w najbliższych wyborach ludzie obudzą się i zagłosują na Konfederację”
    Patrząc tylko pod tym kątem, to PiS też się „obudził”. Glapa (NBP) od kilku lat skupuje złoto. I podobno nowe zakupy są fizycznie sprowadzane do Polski. Gdzie oni to trzymają?
    Czy zadawanie takich pytań upoważnia już „facetów w czarni” do wizyty o szóstej rano?

  5. …..przyznam się bez bicia że z 4 razy kupiłem złotą bulionówkę 1oz z allegro od dobrych kupców a raz zablokowali środki tzn nie udało się kupić bulionówki ,to nie była wina allegro, w banku powiedzieli że był problem z kartami visa, że to błąd systemu, po mojej interwencji odblokowali środki ale niby awaria była do późnych godzin wieczornych, mam nadzieję że w najbliższych wyborach ludzie obudzą się i zagłosują na Konfederację

    1. Wielu się zachwyciło pomysłami Konfederacji na uzdrowienie finansów państwa, ale zapomnieli, że polityczne wykorzystywanie antysemityzmu, homofobii oraz niechęć wobec UE zawsze były w DNA środowisk korwinowskich libertarian, oraz narodowców, które utworzyły Konfederację. Teraz nagle wyparowały z partyjnej narracji. To świadoma strategia wyborcza.

      1. zgadza się, Konfederacja to taka uszminkowana świnia, ale wobec naszej klasy rządzącej to nawet zagorzali zamordyści ujdą za libertarian. Do czasu aż złapią się stołków. W każdym razie nie chwalił bym się posiadaniem czegokolwiek wartościowego gdy już zaczną sprawować swoje oświecone i wolnościowe rządy.

      2. dokladnie tak docencie, zawsze niestety głosujemy na ugrupowania , które maja poglady w pakiecie, mozna pewnych czesci tzw programu (bardziej przekonań) nie zauważać , lub są ukrywane ale to wcale nie znaczy ze ich nie ma i wyjdą zaraz po elekcji w swej najgorszej formie,

        1. @tryger:”które maja poglady w pakiecie”
          Ja to ujmuję krótko: „zawsze głosujemy na mniejsze zło”. Oczywiście w przypadku gdy ugrupowanie nie straciło kompletnie wiarygodności (typu PO czy PSL). Ja na takich już nigdy nie głosuję. W przypadku Konfederacji nie wiadomo co by realizowała gdyby doszła do władzy (w koalicji z kimkolwiek). No ale już za kilka miesięcy coś się wyjaśni bo pewnie wejdą do sejmu.

          1. „Ja to ujmuję krótko: „zawsze głosujemy na mniejsze zło”.”
            to moze juz czas z tym głosowaniem na mniejsze zło skończyć bo takie głosowania przez parę dziesiecioleci dąło nam to co mamy teraz.
            według wyznawców świętego amwaya (ale nie tylko): trudno robiąc to samo oczekiwać innych rezultatów

          2. @tryger:”to moze juz czas z tym głosowaniem na mniejsze zło skończyć ”
            Jak? Głosować na większe?

          3. „Jak? Głosować na większe?”
            Np zastanowić się głęboko, czy idąc na wybory nie legitymizujemy tego co sie wyczynia, „po wyborach”, dzięki frekwencji i szkodnikowi zandbergowi w 2015r zmarnowało sie 16% głosów i wszystko wzięła partia PIS, zandbergowi zawdzięczamy rządy pis, jakby nie patrzeć, gilotyna wyborcza odcina najsłabszych,. pomyślunku zabrakło, jak policzyc to na PIS głosowało ok 5,5 mln ludzi, tylko 5,5 mln i teraz przez 8 lat ta mniejszopść narzuca rządy pozostałej większosci, rządzą po swojemu
            chwila zastanowienia wystarczy by skonstatować, że wszyscy politycy strasznie nas namawiają by iść głosować, trudne pytanie: dla kogo taki gremialny udział w głosowaniu jest korzystny/ dla nas czy dla polityków?
            z tym, ze zawsze można iść, argumentując jak zwykle że „tamci” pójdą i trzeba się bronić, można robić tak samo i dziwić się wynikom

          4. @tryger:”Np zastanowić się głęboko, czy idąc na wybory nie legitymizujemy tego co sie wyczynia, „po wyborach””
            Czyli nie idziemy głosować na Konfederację czy kogokolwiek innego, bo legitymizujemy PiS, PO … . To jest (szkodliwe!) namawianie ludzi by nie brali udziału w życiu politycznym. W PRL tak mówili: „Nie politykujcie. Pracujcie. Polityką zajmuje się Partia”. Mam kompletnie przeciwny pogląd. Trzeba iść na wybory i głosować na jakąkolwiek partię („Przyjaciół piwa”) byle była trochę lepsza z naszego punktu widzenia. Tak na marginesie dobrze się stało, że PiS wygrało wybory w 2015. Bo wysadziło z siodła tą zasiedziałą „grupę trzymającą władzę”. Dlatego jest taki krzyk po stronie opozycji. Oni wiedzą co stracili i chcą to odzyskać za wszelką cenę („Kwik świń odrywanych od koryta jest straszny”)

Comments are closed.