Jak zarobić €3.5M? Podaj się za trenera piłkarskiego i poprowadź jeden mecz.
Musisz znaleźć najpierw rusofobiczny naród z kiepską reprezentacją, którą właśnie opuścił jej świeżo upieczony trener portugalski. Nie mógł biedak niczego z niej wykrzesać więc uciekł sfrustrowany do Brazylii. Tam przynajmniej są talenty i jest ciepło.
Dalej reprezentacja musi przede wszystkim przegrać praktycznie eliminacje do Mundialu. Gdyby je wygrała to trener by jej nie opuszczał. Reprezentacja nie ma też większych szans na pokonanie w barażach lepszych od niej Czech czy Szwecji aby mimo wszystko Mundial jakimś cudem osiągnąć.
Jedyną szansą na zaistnienie jaką reprezentacja jeszcze ma jest baraż który jej pozostał. Baraż jest z Rosją, podobnym piłkarskim słabeuszem. Odbyć się ma w dodatku w mateczniku rosyjskiego niedźwiedzia, przy wrogiej publice wśród której, kto wie, może połowa to złowrodzy agenci Putina.
I w tym leży szansa – może by tak ze sportu zrobić przynajmniej jakąś polityczną chucpę? Zwłaszcza gdyby dorzucić do tego pewien ukraiński wątek, jak na przykład ukraińskiego trenera… Wtedy to nawet hegemon mógłby się zainteresować wyborem właściwego selekcjonera. Tym bardziej że jego wasal deklaruje zawsze chęć wspierania Ukrainy do swojego bankructwa.

Wynik barażu nie jest ważny, obu rywali Mundialu najpewniej i tak nie osiągnie. Można jednak istotnie z meczu zrobić widowiskową polityczną szopkę. Demonstrację polsko-ukraińskiej solidarności w imperium Putina! Pokazać że samostijna Ukraina którą zła Rosja wg hegemona chce właśnie okupować, jeszcze nie zginęła. Że tradycje SS Galizien są tam wciąż żywe i troskliwie pielęgnowane, że rozpadający się, zdezindustrializowany i rozkradziony przez oligarchów Banderastan jeszcze istnieje.
Jeśli jeszcze do tego polscy kibice narobią po meczu zwyczajowych burd to będzie można wytknąć Rosji dodatkowo prześladowania i brak demokracji. Nic dziwnego że pierwszorzędni fachowcy mogą istotnie na serio myśleć o zainstalowaniu Szewczenki w roli ukraińskiego atamana polskiej reprezentacji piłkarskiej. Jest w końcu wakat i jest kasa!
Wymagany jest ktoś o sławie wielkiego piłkarza ale najlepiej bez żadnych kwalifikacji trenerskich i z żenującymi osiągnięciami. Wybrali sobie kiedyś Bońka na przykład, który warunki te wyśmienicie spełniał. Potwierdziły to potem wyniki reprezentacji.
Boniek jednak Ukraińcem nie jest ani ponownie ubiegać się o posadę trenera na szczęście nie zamierza. Ale jego ukraiński odpowiednik – Andrij Szewczenko – to inna sprawa. Jest dziwnym trafem akurat wolny i chętny do skasowania tych €3.5M. Ta sama świetna kariera piłkarska, te same sukcesy w czołowych klubach i ten sam rozgłos przed laty. I ten sam obciach później jako trener, w roli w której wielcy piłkarze rzadko się sprawdzają. Po katastrofalnym debiucie Genoa wyrzuciła Szewczenkę już po kilku miesiącach i po jednym wygranym meczu.
W roli selekcjonera Ukrainy poszło mu niewiele lepiej, choć Ukraina również znalazła się w barażach Mundialu. Ukraiński związek piłkarski chciał nawet kontrakt przedłużyć ale nie mógł wysupłać €3.5M rocznie których zażyczył sobie Szewczenko. Broń dla zadymiarzy w Donbasie jest ważniejsza. Ale wasal polski może sobie na to pozwolić. Hegemon może też coś dorzuci, jeśli nie gotówki to przynajmniej parę Javelinów.
—————————————–
To będzie mecz! Powtórka z Donbasu!
Trup będzie słał się gęsto, karetki na murawie. Naparzanka kibiców po meczu. Mniejsza o wynik, liczy się rezultat. A ten jest z góry znany – prime coverage we wszystkich sieciach telewizyjnych. Bohaterska przegrana słusznej sprawy ale moralne zwycięstwo polsko-ukraińskie. Żadnej dobrej akcji czy efektownego gola, ale liczy się przecież serce do walki, zapał i nieustępliwość.
Sojusz polsko-ukraiński hegemon wtłacza w gardło obu stronom od dawna, zagrzewając obie do walki z Rosją. Jaki może być tego lepszy symbol jak nie wspólne wystąpienie próbne? Wątpliwe coś aby kandydatura Szewczenko pojawiła się przypadkowo…
Cóż, miejmy nadzieję że stręczony przez hegemona mezalians polsko-ukraiński zakończy się tylko na występie próbnym…
Inspirowane Myślą Polską…
interesujący koment. dot. Ukrainy
——————–
Mod- bardzo proszę bez linków reklamowych, plus wyłącznie linki do materiałów źródłowych.
„pierogi ruskie”
No,one sie tak nazywaja. To co innego. Ponoc „pieczen chlopska” tez jest. Ale powiedziec ze ktos ma chlopski rozum, to rzadko jest przyjmowane jako komplement.
IL.
Dla przypomnienia
Nuland-Pyatt leaked phone conversation _COMPLETE with SUBTITLES
https://www.youtube.com/watch?v=WV9J6sxCs5k
Stosunki polsko-ukraińskie wymagją odkłamania i to jeszcze od czasów wojen polsko-kozackich i potopu szwedzkiego,bo narracja Sienkiewicza trzyma się mocno do tej pory nie bez powodu . NIedługo ukaże się numer kozacki Szkoły Nawigatorów, a jeli ktoś widzi potrzebę wsparcia projektu to polecam.
https://patronite.pl/Coryllus
http://betacool.szkolanawigatorow.pl/kto-zleci-ukrainska-wycinke
Na dniach będzie 30 nr SN, a są jeszcze dostęne np. genueński, tekstylny, okcytański
https://basnjakniedzwiedz.pl/ksiegarnia/kategoria/czasopisma/
przetłumaczyłem fragm. od dra T.Cowana o covidowej ściemie
http://www.cheops4.org.pl/cheos/viewtopic.php?p=137908&sid=248f724afc7be462a3a5abdecd60d065#p138089
z newslettera dra T. Cowana, autora „The Contagion Myth”
” „28 stycznia o 14:00 EST. Będę omawiał badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Nature
https://tiny.pl/9jlgt
gdzie naukowcy jednoznacznie wykazali, że za każdym razem, gdy płodowa surowica cielęca jest dodawana do jakiejkolwiek hodowli komórkowej, po prostu niemożliwe jest wykorzystanie wyników tej kultury do określenia sekwencji RNA jakiegokolwiek nowego wirusa. Zbadam dogłębnie badanie i pokażę, w jaki sposób obala ono wszystkie podstawy wirusologii genetycznej.
Alternatywnie możesz oglądać NA ŻYWO na YouTube”.
https://drtomcowan.com/blogs/blog/my-new-booklet-ends-the-covid-delusion
” Moja nowa broszura kończy złudzenie Covid
o mało znanej uldze
„Królowa wszystkich ulg”
https://innpoland.pl/175272,palacyk-plus-czym-jest-ulga-na-zabytki
Hmm, ale o czym jest ten wpis?
– Panie doktorze! Mnie wszystko się z dupą kojarzy!
– Siadaj pan, zbadamy. Co to jest? (pokazuje obrazek słonia)
– Dupa
– A to? (pokazuje akumulator)
– Dupa
– A to? (pokazuje twarz znanego aktora)
– Dupa
– Panie, pan jesteś zboczony!
– Ja? A kto mi te wszystkie świństwa pokazuje?!
Po spostrzeżeniu nie po raz pierwszy, apelowałbym jednak o korzystanie z przymiotnika „rosyjski”, a nie „ruski”. Raz, że ten drugi jest często używany w kontekście pogardliwym lub ogólnie pejoratywnym. Dwa, że Rusi jako tworu państwowego już nie ma, a stąd zapewne pochodzi to słowo. Obecnie jest Rosja, a „rosyjski” brzmi dużo bardziej neutralnie i nie podsuwa żadnych sugestii co do nastawienia autora.
Chyba że chodzi po prostu o koloryt sformułowania, ale wtedy też trzeba liczyć się z ryzykiem nieporozumienia 🙂
@mimir:”ruski vs. rosyjski”
Niekoniecznie obraźliwy. Są pierogi ruskie (nie rosyjskie). Bardzo lubię:)
Jest też ruski miesiąc i ruski rok. Trwają „dłużej” niż nasze polskie 😉
Są pierogi ruskie (nie rosyjskie). Bardzo lubię:)
Pierogi ruskie nie mają nic wspólnego z Rosją. Pochodzą z rejonów obecnej Ukrainy, czyli właśnie… dawnej Rusi. Nazwa nie określa zatem potrawy „z przekąsem”, ale odnosi się li i wyłącznie do jej historycznego pochodzenia.
Też je bardzo lubię 🙂
Przypomina mi to studencki żart z PRL:
Studenci dzwonią dla picu do baru mlecznego z zapytaniem „czy są ruskie w kabulu?”. Nie ma – pada odpowiedź. I tak parę razy. Po kolejnym telefonie zdesperowana kierowniczka wywiesza napis na drzwiach: Nie ma ruskich w Kabulu”.