Sztuczny deficyt gazu w EU

W Europie mamy sztuczny, spowodowany wyłącznie nieudolnością EU, deficyt gazu. To dlatego jego ceny szaleją. Benchmark TTF w Rotterdamie wzrósł w tym roku już o ponad 4X. Odpowiada to ekwiwalentnym cenom ropy rzędu $200/bb. Jaka tego jest przyczyna? Cóż – ujmując krótko, EU-durnie i ich „zielona rewolucja”, równoważna kolektywnemu samobójstwu kontynentu.

Do tego sprowadza się  zamykanie węgla i atomu jednocześnie w Niemczech. A jak Niemcy to tak samo, jak wiadomo, reszta euro wasali. Zamiast zsynchronizować przynajmniej zamykanie kopalń z otwieraniem nowych mocy w elektrowniach atomowych Angela w pijanym widzie Energiewende zaczęła zamykać oba filary dotychczasowej energetyki naraz. Przy jednoczesnym odcinaniu węgla i atomu, jedyną realną opcją jest gaz. Mnóstwo gazu i mnóstwo chętnych na gaz. A ponieważ  gaz to prąd, braki prądu i selektywne blackouty jeszcze do EU wprawdzie nie dotarły ale mogą być łatwo w drodze. Hurtowe ceny elektryczności przekroczyły już  psychologiczną granicę €200 za megawat w wielu krajach.

Ceny gazu są w kosmosie nie tylko jednak dlatego że popyt rośnie. Przede wszystkim dlatego że rośnie buta EU która narzuciła dostawcom gazu wątpliwą  politykę  kontraktów krótkoterminowych. Gaz dociera więc do huba gazowego w Rotterdamie, i jest stamtąd rozprowadzany i sprzedawany po cenach zbliżonych do spot ( benchmark TTN).  Całkiem wolno rynkowo, jak Henry Hub w Luizjanie, i ceny rzeczywiście przez parę lat były niskie.

deficyt gazu
Droga energia w unii – rezultat działalności małp z brzytwą w Brukseli

Ale każdy kij ma dwa końce. Megalomani w Brukseli zapomnieli że Europa nie jest dłużej pępkiem świata. Jest coraz bardziej peryferyjnym zaściankiem który coraz mniej rzeczy może dyktować innym. Konsekwencją  kontraktów krótkoterminowych jest brak długofalowego zobowiązania dostawcy do dostarczenia a odbiorcy do odbioru gazu po określonej cenie. Statek wyrusza więc sobie z LNG gdzieś z Kataru i nie całkiem wie dokąd popłynie. Po drodze przekierowany może zostać, i często zostaje, tam gdzie zapłacą lepszą cenę. Na przykład do Chin czy Japonii.  Aktualnie to właśnie ma miejsce obecnie i jest jedną z przyczyn braków – gaz na zimowe zapasy w Europie popłynął sobie do bardziej intratnej  w tej chwili  Azji.   Taka już natura kontraktów krótkoterminowych.

Podobnie jest z Rosją której  EU również narzuciła  kontrakty krótkoterminowe, wbrew tradycyjnym preferencjom Gazpromu. Rosja więc swoje kontrakty honoruje ale nie ma specjalnej motywacji, i z pewnością żadnych zobowiązań, aby dostarczać więcej. Czemu by miała, skoro na bazie kontraktów długoterminowych może po lepszych cenach sprzedać Chinom każdą ilość gazu. Aktualnie brukselskie żale że nie pompuje więcej są bezzasadnie – pompuje 2x więcej gazu niż w zeszłym roku – tylko wszystko idzie do Chin. Żaden Nord Stream nic tutaj nie zmieni.

Albo więc EU-durnie dostroją się do realiów zmieniającego się świata i odpuszczą ze swojej ortodoksji, albo niedobory gazu będą trwać. A zima się zbliża… Mając alternatywę  dostawca gazu sprzeda go temu kto zaoferuje lepsze warunki. Unijne zielone wariactwo nic go nie obchodzi. Chciała EU mieć wolny rynek gazu to go ma. Tylko gazu nie ma.

Przykro to skonstatować  ale na szczególnego głupka wychodzi w tej gazowej wojnie wasal polski. Naprzód w ramach „uniezależniania się od Rosji” sam się odciął  od rury jamalskiej i od możliwości długoterminowego kontraktu na tańszy gaz z Rosji. Potem zaś w „zielonym wariactwie” unii bezmózgowo zgodził się porzucić własny węgiel, nie mając ani atomu ani żadnego innego substytutu. Sprawia to że musi polegać teraz na drogim i przede wszystkim dużo bardziej zmiennym w cenie gazie LNG i na kontraktach krótkoterminowych. Nie powinien też  się  łudzić że gaz z Baltic Pipe będzie materialnie tańszy albo bardziej stabilny cenowo.

Zamienił Naimski siekierkę na kijek. Czas najwyższy aby zamienić  Naimskiego.

24 Replies to “Sztuczny deficyt gazu w EU”

  1. U nas prądu z gazu tyle co z wiatru.
    Największy udział w produkcji energii elektrycznej w sierpniu 2021 r. miały elektrownie zawodowe. Dominował węgiel kamienny – 51% i węgiel brunatny – 30%. Jeśli chodzi o zieloną energetykę, to elektrownie wiatrowe miały 7% wkładu w produkcję energii, a inne odnawialne – 4%.

  2. @Autor:”Nie powinien też się łudzić że gaz z Baltic Pipe będzie materialnie tańszy albo bardziej stabilny cenowo.
    Zamienił Naimski siekierkę na kijek.”
    Czyżbyś Cyniku był przeciwnikiem budowy Baltic Pipe? Wydawało mi się, że byłeś zwolennikiem dywersyfikacji żródeł dostaw gazu.

    1. Dywersyfikacja tak, ale w wykonaniu idiotów odcinających się od kontraktów długoterminowych i gazu rosyjskiego RURĄ w ogóle cała „dywersyfikacja” jest ponurym żartem. Terminal LNG jest potrzebny, głównie jednak w charakterze awaryjnego rozwiązania alternatywnego.

        1. Zasłaniasz się sloganem, ale podejrzewam że bez znajomości szczegółów które decydują o tym czy coś ma sens czy nie. Więc mówię – jeżeli rura gwarantuje długoterminowe dostawy gazu to proszę bardzo, jest potrzebna. Dwie rury z dwóch stron to lepiej niż jedna. Jeżeli zaś jedynie dostarcza gaz po cenie spot, plus narzut, tylko po to aby „uniezależnić” się od rury jamalskiej, to owszem, przy działającym terminalu LNG jest niepotrzebna. Tym bardziej że gaz z Morza Północnego się powoli kończy i nie wiem czemu te trendy miałyby omijać „gaz norweski” o którym tak na dobrą sprawę nic nie wiemy.

          1. @cynik:”Zasłaniasz się sloganem”
            Jakim sloganem?? Zadałem konkretne pytanie czy w/g Ciebie Baltic pipe był/jest potrzebny a tu czytam jakieś „jeśli”. Masz jakieś informacje na temat tego „jeśli”? Chętnie poczytam. Tak na marginesie, co rozumiesz pod słowem „długoterminowe”. Jaki horyzont czasowy masz na myśli? 10? 15? 25 lat?

          2. Baltic Pipe uważam za pusty slogan aby pokryć niepopularną prawdę że nie chodzi tu o jakąkolwiek „dywersyfikację” ale o odcięcie Rosji, zgodnie z życzeniem hegemona. Jeśli się odcinasz od dostawcy A i przechodzisz do dostawcy B to jest to „dywersyfikacja” tylko w sensie kaczyńskim. 

            Jaki numer wycięli Morawiecki z Naimskim z tym „gazem norweskim” nikt jeszcze nie wie więc jeśli to nie „Baltic Pipe” jest pustym sloganem to z pewnością „norweski gaz”. Z bezsensem nazywania tego „dywersyfikacją” na boku, probierzem tego czy rura będzie miała jakiś sens czy nie będzie ujawnienie przez Morawieckiego/Naimskiego czy kontrakt jaki zawarli (?) z Norwegami (?) ma czas trwania porównywalny z Jamałem, ale przynajmniej 10 lat. Sposób w jaki Naimski brutalnie uciął wywiad z E.Stankiewicz zadającą niewygodne pytania nie daje wielkiej nadziei że „gaz norweski” będzie czym innym niż rozprężony LNG z Rotterdamu, po cenie spot plus marża.

          3. @cynik:”… miała jakiś sens czy nie będzie ujawnienie przez Morawieckiego/Naimskiego czy kontrakt jaki zawarli (?) z Norwegami (?) ma czas trwania porównywalny z Jamałem, ale przynajmniej 10 lat.”
            Czyli mówiąc krótko. Nie wiesz. Więc nie ma co z góry krytykować. Podobnie było z umową z Rosją. Kontrakt był tajny i nawet komisja europejska (a co dopiero publika) miała problem z dostępem do jego treści.
            Tak na marginesie Europa ma umowę długoterminową z Rosją i nie broni jej to przed zwyżkami cen. Celem umowy długoterminowej jest zapewnienie dostaw. Ceny to sprawa drugorzędna i powinna być korygowana bieżącymi cenami rynkowymi. Jak pokazuje obecna sytuacja Europa ma długoterminowe umowy na dostawy, które i tak nie chronią jej przed niedoborami. A skoro tak, to po co je zawierać? Czytałem, że Rosja sprzedaje gaz do Chin, bo więcej płacą. Ja nie mam żadnych pretensji do Rosji. Skoro działamy rynkowo to zarzut, że gaz kupowany poprzez Baltic pipe będzie miał „cenę rynkową” jest chybiony. Polska musi ograniczyć zużycie gazu do niezbędnego wolumenu (przemysł chemiczny) a nie radośnie spalać w piecykach i elektrowniach do czego chce nas zmusić Unia. Jedyną pretensję do Morawieckiego (w tym zakresie) mam tylko z tego powodu, że w grudniu 2020 roku podpisał kolejną zgodę na politykę ograniczenia emisji CO2. Naimski robi co może, żeby dywersyfikować dostawy. To, że nie chcemy z Rosją zawierać umowy długoterminowej nie oznacza, że nie będziemy od niej kupować gazu. Jak będą mieli lepsze ceny od tych z Baltic pipe, to może będziemy.

          4. Nie wiesz. Więc nie ma co z góry krytykować.
            Tyle samo sensu ma pokładanie w czymś czego nie wiesz nadziei, wbrew faktom które są znane i które nadzieję tą czynią bezpodstawną.

            Jak pokazuje obecna sytuacja Europa ma długoterminowe umowy na dostawy, które i tak nie chronią jej przed niedoborami
            Jest wręcz odwrotnie – nic w obecnej sytuacji nie wskazuje na Europę mającą długoterminową (>10 y) umowę na dostawy gazu i dostawcy nie wypełniającego swoich kontraktowych zobowiązań.

            gaz kupowany poprzez Baltic pipe będzie miał „cenę rynkową” jest chybiony.
            Patrz punkt pierwszy. Ponadto nie twierdzę że będzie miał cenę rynkową ponieważ nie istnieje coś takiego jak cena „rynkowa” gazu w rurze, na czym zresztą polega wartość połączenia bezpośredniego z producentem. Twierdzę natomiast że tak zwany „gaz norweski”, jeśli znajdzie się w Baltic Pipe, nie będzie najprawdopodobniej miał benefisu stałej ceny kontraktu długoterminowego lecz będzie powiązany z benchmarkiem TTF, plus marża.

            Jak będą mieli [gazprom-przyp.cynik9] lepsze ceny od tych z Baltic pipe, to może będziemy.

            Po zimnym trupie Kaczyńskiego!…:-D O to właśnie chodzi – tak by się zachował ktoś racjonalny, jak Orban na przykład.

          5. @cynik:”nie istnieje coś takiego jak cena „rynkowa” gazu w rurze”
            Mylisz się. Nawet jest coś takiego jak rynkowa cena prądu w kablu.
            Sam napisałeś, że podejrzewasz, że tą rurą będzie płynął LNG. W takim razie ten LNG będzie mógł być kupowany po cenach rynkowych gdziekolwiek (USA, Rosja, Katar, Iran). Oddzielanie operatorów przesyłu od producentów to standardowa polityka nie tylko w Polsce ale także w UE.

            @:”pokładanie w czymś czego nie wiesz nadziei”
            To się nazywa „kalkulacja”. Przy okazji dalej nie odpowiedziałeś (Tak/Nie) na proste pytanie czy uważasz budowę Baltic pipe za bezsensowną. Przypominam dla porządku, że coś takiego buduje się kilka lat.

            @:”Po zimnym trupie Kaczyńskiego!”
            A to może już niedługo. Chyba nie ma co siedzieć z założonymi rękami, bo Kaczyński jest przeciw.
            Patrzenie na jednego człowieka jak na „nieprzezwyciężalną” przeszkodę to chyba zbyt bojaźliwa postawa.
            Ja żartuję, że stosunki z Rosją możemy poprawić błyskawicznie. Trzeba zwalić wszystko na Jarkacza i wysłać go w worku pokutnym do Moskwy:)

          6. Mylisz się. Nawet jest coś takiego jak rynkowa cena prądu w kablu.

            W takim razie weź doradź unii aby otworzyła kurek na rurze i się cieszyła do woli gazem po cenie „rynkowej”, zamiast lamentować że jest kryzys bo gazu nie ma.
            Coś tak jak w PRL gdzie na wszystko była cena „rynkowa” tylko niczego nie było na rynku… ;-)

            Przy okazji dalej nie odpowiedziałeś (Tak/Nie) na proste pytanie czy uważasz budowę Baltic pipe za bezsensowną
            Odpowiedziałem całkiem precyzyjnie: to zależy od celu i ekonomii. Cel terminala LNG był jasny – możliwość dywersyfikacji. Budowanie rury bez jasno określonego celu jest bez sensu, jeśli Ci o to chodzi. Nazywanie zastąpienia jednej rury drugą rurą „dywersyfikacją” jest również bez sensu. Jeśli Europa płn. jest jednym systemem rurociągów z gazem w cenie „rynkowej” – jak twierdzisz – to na jakiej zasadzie podmorska rura do Danii miałaby być rozwiązaniem bardziej celowym niż dużo tańsze i krótsze połączenie do Niemiec?

          7. @cynik:”Odpowiedziałem całkiem precyzyjnie: to zależy od celu i ekonomii. ”
            Nie pytam ogólnie i teoretycznie. Pytam konkretnie Ciebie? Czy Ty byś rozpoczął taką budowę gdyby to od Ciebie zależało? Nie rozważaj argumentów „za i przeciw” bo ja ich i tak nie zrozumiem tylko zreasumuj poprzez odpowiedź Tak/Nie.

          8. Odpowiedz: NIE.

            Skupiłbym się na terminalu LNG, to było ważne. Z gotowym terminalem na stole, otworzyłbym negocjacje z Gazpromem pytając wprost co proponują w temacie przedłużenia kontaktu jamalskiego, będąc świadomy wagi jaką ma istniejąca rura bezpośrednio do producenta dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jestem pewny że warunki kontraktu nie byłyby gorsze niż wynegocjowali to Węgrzy w swoim kontrakcie 15-letnim. Więcej, dalsze koncesje od Gazpromu byłyby moim zdaniem możliwe do wyciągnięcia po zaproszeniu Rosatomu do rokowań w sprawie możliwie szybkiej budowy pierwszej w Polsce i niezwykle potrzebnej centrali atomowej- cztery bloki na początek nad Odrą, vis a vis Berlina… :-D.

            Baltic Pipe jest moim zdaniem przejawem anty ruskiej fobii i dumy zranionej przez fiasko oporu przeciwko Nord Stream2. Moim zdaniem nie daje on nic ponad to co dać może krótki kawałek rury do Niemiec, który być może nawet już istnieje w jakiejś formie. W końcu Jamał podłączony jest do sieci niemieckiej…

  3. Spokojnie banki centralne „wyluzują ilościowo ” kolejne miliardy/biliony i będzie dobrobyt …..może wydrukują nowa rewolucje październikową czyli głód ,brud i ubóstwo…..socjaliści niszczą wszystko co dobre nie potrafią żyć bez niszczenia

  4. Dodajcie do tego jeszcze setki miliardów wpompowane w dotacje dla aut elektrycznych – za chwilę okaże się że auto na baterie stoi w każdym garażu ale jeździć się nie da bo z uwagi na przeciążenie sieci ładować wolno tylko raz w tygodniu. Żeby jeszcze maniacy rozdawnictwa futrowali europejskie firmy, gdzie tam – cała Europa się zrzucała żeby Tesli nieba przychylić. Czyste marnotrawstwo i głupota, jak niby rządy wyobrażają sobie przesiadkę na auta elektryczne gdy teraz już ledwie są w stanie zapewnić prąd w gniazdkach, a elektryczne auto w każdym domu oznaczza tak z grubsza trzykrotne zwiększenie zużycia prądu.

  5. bezmózgowo zgodził się porzucić własny węgiel

    Do wegla to chwilowo powrotu nie ma, bo wiekszosc blokow energetycznych w PL byla budowana mniej wiecej w jednym czasie i ich „termin przydatnosci do spozycia” wlasnie nieodwolalnie dobiega konca, a nowych nie da sie wybudowac szybciej, niz trzeba bedzie zamknac stare. Trzeba wiec bedzie kupowac prad za granica. Ciekawe od kogo…

    1. Winne tego kryzysu sa glownie Niemcy i byc moze nawet zostal on wywolany celowo.Tzw.Zielony Lad okazal sie kompletna katastrofa(co zreszta wielu przewidywalo)-nie moglo byc innaczej jak sie szalency kieruja ideologia bez patrzenia na realne mozliwosci to tak to sie konczy.No ale Niemcy chcialby byc „liderem zielonego postepu”(to lechta ich dume-oni zawsze chca byc prymusem-czy to kolnializmu czy to nacjonalizmu czy to teraz „zielonej rewolucji”)i gazowym hubem(tym bardziej ze zarowno Rosji jak i spekulantom z Wall Street takie skupienie sie na gazie tez pasowaly)wiec niszczyly enerhetyke atomowa i teraz mamy tego efekt(szczegolnie te w miedzyczasie promowali kompletnie niedojrzale technologicznie OZE).Europejski Zielony Lad(bedacy pochodna niemieckiego Zielonego Ladu)mial zapewnic NIemca europejska dominacje-wielu dolozylo reke do narosniecia tego kryzyzu ale to Niemcy sa najbardziej odpowiedzialne z ta swoja zielona mania-oczywiscie cene zaplaca inni/biedniejsi(NIemiec te podwyzki wytrzyma choc bedzie zlorzeczyl ale Polak bedzie marzl).Mozna by rzec ze obecny „kryzys gazowy” to ciag dalszy wojny Niemiec z reszta Europy ktora ma byc kompletnie podporzadkowana takze nergetycznie(choc czy ostatecznie wygraja Niemcy czy jednak Rosja i spekulanci to sie dopiero okaze).Dla Polski naturalnym wyborem byla FRANCUSKIE elektrownie atomowe ktorych zakup mozna bylo zrobic pod warunkiem iz Francja bedzie szachowac politycznie NIemcy(co chyba by Francja walczaca z NIemcami chetnie zrobila)-no ale polskie „elity” jak zwykle spartoliliy.

      1. Daj spokoj z tym obwinianiem Niemiec. Nikt sie Polakom nie kazal pozbywac suwerennosci w zamian za unijne doplaty. Do tej pory slyszelismy w mediach syreni spiew

        https://www.cire.pl/artykuly/serwis-informacyjny-cire-24/148079-m-wozniak-lng-z-usa-zdecydowanie-tanszy-niz-gaz-z-kontraktu-jamalskiego

        https://www.energetyka24.com/kaczynski-mial-racje-gaz-z-usa-znacznie-tanszy-od-rosyjskiego-analiza

        ze teraz bedziemy kupowac LNG od USA, bo bedzie on tanszy. A teraz slyszymy, ze drozyznie winni sa Ruscy, albo Niemcy. To jak to w koncu jest z ta tanioscia amerykankiego LNG i wina Ruskich/Niemcow? I dlaczego panstwo polskie i samorzady mnoza naciski na ludzi, zeby sie przesiadali z palenisk na paliwo stale na kotly gazowe? Ostatnio na Mazowszu juz nawet drewnem chca zakazac palic…

        https://www.rdc.pl/informacje/normy-szkodliwych-pylow-przekroczone-w-warszawie-wprowadzono-zakaz-palenia-w-kominkach/

        1. Rozwinę temat w kolejnym wpisie bo przyznać muszę że ten artykuł w energetyka24 jest wyjątkowo głupawy… ;-). Dziadek Kaczynski w 2019 stwierdza że jednostkowa dostawa LNG, w najlepszym razie porównywalna z benchmarkiem TTF, ma gaz „prawie o 1/3 tańszy” od długoterminowego kontraktu jamalskiego. Tego nie kwestionuję, może się akurat zgadzać. Ale w świetle obecnej sytuacji windykuje to całkowicie wartość kontraktu długoterminowego z Gazpromem, podobno tak niekorzystnego, wynegocjowanego przez Pawlaka jeszcze w 2010. Bo dzisiaj kończący się kontrakt miałby ciągle cenę porównywalną,  za to benchmark TTF jest w kosmosie, w górę przynajmniej z pięć razy. Tudzież ceny gazu w kontrakcie krótkoterminowym. Tak to jest dać się omamić hegemonowi i polegać na cenie gazu spot, do czego przeszła EU i co chciała narzucić Gazpromowi. Dlatego nie ma gazu. Dawniej jak Zabłocki na mydle, teraz jak Polska na odcięciu się od rury jamalskiej i jedynej praktycznie możliwości kontraktu długoterminowego.

          1. Rozwinę temat w kolejnym wpisie bo przyznać muszę że ten artykuł w energetyka24 jest wyjątkowo głupawy… ;-)

            A to Pan sie po mainstreamowej papce spodziewal roztropnosci? On nie po to byl pisany, zeby byc roztropnym, ale zeby – juz w naglowku – osaczyc tzw. „opinie publiczna”* wiadomoscia, ze bedziemy kupowac tanszy gaz z USA, bo ten z Rosji byl przeplacony.

            *”Jeśli spośród opinii panujących w danej epoce wykluczymy opinie inteligentne, to pozostanie „opinia publiczna””
            N.G. Davila

          2. Kaczynski we wspomnianym artykule bredzi bez sensu. Nie można porównywać cen długoterminowych w Jamale, negocjowanych w 2010, z ceną gazu z pierwszego transportu LNG od Cheyenne, która mogła być manipulowana propagandowo we wszystkie strony. Jeśli Trump opchnął Dudzie po paskarskich cenach bezużyteczne z punktu widzenia PL F35 to mógł spokojnie to kompensować „gazem za ćwierć ceny” od sojusznika amerykańskiego.

            Chodzi w ostatecznym rozrachunku o stabilność. Oczywiście ceny długoterminowe lepiej mieć niższe niż wyższe. Ale krótkowzroczne i motywowane chyba tylko polityczną głupotą jest porównywanie tych cen z indeksem TTF, zmieniających się codziennie wraz z każdym jednym gazowcem zawijającym do Rotterdamu. Teraz te ceny są w kosmosie, ale przez lata były super niskie, a minimum w marcu ’20 które się szybko pewnie nie powtórzy.
            Punkt jest taki – ceny długoterminowe gazu przesyłanego rurą będą prawdopodobnie średnio wyższe niż spot w Rotterdamie, ponieważ stabilność i pewność dostaw ma swoją cenę. I jest to normalne. Rozumieją to Węgrzy którzy zawarli właśnie z Gazpromem nowy kontrakt na 15 lat, płacąc mocno mniej niż w starym kontrakcie. Wasal polski hegemona sam się pozbawia możliwości chociażby negocjacji wstępnych z Gazpromem w sprawie przedłużenia kontraktu Jamalskiego. Hey, teraz gdy mamy swój terminal LNG, jaka byłaby wasza najlepsza oferta? Przecież byłoby to normalne!

  6. Jedynym wygranym tej gazowej katastrofy bedzie Rosja kotra „uratuje” Europe-oczywiscie za przyzwoita cene takze polityczna.Ale nawet Ruskich tu nie winie-w koncu sami sie durnie z UE podlozyli(tu calkowita zgoda z Cynikiem).Choc patrzac na wykresy to takie wysokie ceny gazu(i innych surowcow)juz sie dlugo nie utrzymaja-moze pare tygodni a potem sie wysypie….chyba.

    1. Rosyjski gaz to tylko ok 40% gazu którego potrzebuje Europa zgodnie z III egnergopakietem EU. Są jeszcze inni dostawcy, którym wysokie ceny są na rękę jak Norwegia, Holandia jeszcze dwa lata (z Groningen), Algieria, Katar, Azerbejdżan i oczywiście USA, które za jednym zamachem mogą poważnie nadwyrężyć europejską konkurencję w przemyśle chemicznym szczególnie niemieckim

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *