JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 20.03.15

Nie jest źle

byle by nie sprawdzać

 

Jeśli wierzyć  mediom i rządowi to nie jest źle…   Jeśli natomiast nie wierzyć tylko sprawdzić to jest wprost beznadziejnie. Mowa o poziomie umysłowym Polaków. Nigdy przesadnie wysoki,  w ostatnich latach wydaje się on sterować w kierunku autentycznej głupoty. Podejrzeń co do tego można nabrać od razu po zaglądnięciu na dowolne forum internetowe,  zwłaszcza pod hasłem „Ukraina”… ;-).   Dopiero jednak amerykańskiemu Educational Testing Service  zawdzięczamy dostarczenie na to przekonywującego dowodu.

W swoim raporcie zasłużona ta instytucja ubolewa nad żałosnym poziomem umysłowym Amerykanów. Oczywiście Polakami specjalnie ETS się nie zajmuje. Ci Amerykanów interesują głównie jako useful idiots na Ukrainie… Tym niemniej wyniki przeprowadzonych testów są pouczające  i dotyczą porównania poziomu intelektualnego przedstawicieli 22 nacji, wśród nich i Polaków. Mówiąc dyplomatycznie, porównania te nie wypadają dla nas zbyt korzystnie.

Porównanie dotyczy  trzech przeprowadzonych testów: Literacy (umiejętność czytania i pisania), Numeracy (umiejętność liczenia) oraz PS-TRE. To ostatnie stoi za „rozwiązywanie problemów w otoczeniu bogatym technologiczne”. Wyobrażamy sobie że chodzi  pewnie o coś w rodzaju wyguglania czegoś na czas albo znalezienie smartfonem najbliższej pizzerii.

Wyniki testów są jednoznaczne – w testach przeprowadzonych w 22 krajach („Program for the International Assessment of Adult Competencies”) Amerykanie plasują jako jedni z głupszych.

testyIQ

Te niezbyt inspirujące wyniki mają poważne implikacje.   Młodzi to podobno przyszłość każdego narodu.  Jeśli tak  to w niektórych przypadkach zdecydowanie lepiej byłoby gdyby naród nie ryzykował i zadowolił się teraźniejszością…   We wszystkich trzech klasyfikacjach Amerykanie plasują się na szarym końcu.

W czołówce większych niespodzianek nie ma – na czele tradycyjnie jest Japonia przed Finlandią. Widocznie jest coś co państwa te robią dobrze a o czym reszta nie wie albo czego nie umie. Nieźle wypada też Benelux.   Holandia i część flamandzka Belgii konsekwentnie plasują się  w okolicach czołówki. Z naszych sąsiadów natomiast doskonale wypadają Czesi, ale ci zawsze bili nas intelektem. Daleko za Czechami mamy powoli głupiejące dawne ikony zachodu: Kanadę i Niemcy. A dopiero za nimi jest USA.

Czerwoną latarnią  w tych klasyfikacjach wydają się być, niestety,  Polacy, którym udało się  przyjść do mety nawet za Amerykanami. Za to przynajmniej w ciekawym towarzystwie takich tytanów intelektu jak Włosi i Hiszpanie…

Na pociechę mamy tylko to że głupiejąc szybciej niż inni nie jesteśmy w tym  osamotnieni. Cały świat zdaje się powoli głupieć. Kto miałby wątpliwości może sprawdzić pytania z tego testu dla ośmioklasistów z Bullitt county w stanie Kentucky z roku 1912.  Minęło przeszło sto lat na ewentualne douczenie się  a wciaż podejrzewamy że przynajmniej z połowa społeczeństwa miałaby z nim trudności.  Że o obecnych ośmioklasistach nawet nie wspomnimy.

 

.

Share

94 komentarzy do: Nie jest źle

  • lat

    A ja tu widzę silną zależność od religii danego kraju:
    – Pierwsza szintoistyczna Japonia
    – potem kraje protestanckie (Skandynawia) i te z przewagą ateistów (Czechy)
    – dalej kraje katolicko-protestanckie (Niemcy, USA)
    – a na końcu katolicy (Irlandia, Polska, Włochy, Hiszpania)

  • inka

    Bardzo, bardzo podobał mi się ten tekst :) Spłakałam się ze śmiechu! Dobre, dobre, dobre!

  • tresor

    Wydawac by sie moglo ze w USA powyzsze statystyki psuja grupy kolorowych (obecne ok 36% populacji), co wiaze sie i z czestym, swiezym statusem imigracyjnym (naplyw z terenow Afryki, Ameryki Pd) jak i niskim dochodem gospodarstw domowych tych rodzin). Gdyby uzyc odpowiednich filtrow statystycznych i pozbyc sie ekstreomow (czolowke listy oprocz Japonii, wypelniaja glownie male kraje z bardziej jednolitym etnicznie spoleczenstwem) sytuacja USA wcale nie przedstawialaby sie tak fatalnie.

  • MrJansjo

    Mieszkam na pierwszym, a telewizor służy u mnie wyłącznie jako display dla media center. I potwierdzam zdecydowanie – że tylko całkowite odcięcie się od telewizji przynosi skutek. Samooszukiwanie się że “tylko oglądam planete” albo “tylko dzieci bo oglądają bajki” – to jak twierdzenie że się nie pali, bo przecież tylko trzy dziennie…;-)
    Akurat w Stanach i u nas tv jest zdaje się na podobnym poziomie…może przypadkowa korelacja, a może jednak Popper dobrze wiedział, co mówi.

  • MrJansjo

    “na czele tradycyjnie jest Japonia przed Finlandią. Widocznie jest coś co państwa te robią dobrze a o czym reszta nie wie albo czego nie umie”.

    Albo wie i umiałaby, ale nie chce. Jeden z mądrzejszych intelektualistów XXw powiedział w pewnym wywiadzie tak:
    “Sir Karl Popper: Największym zagrożeniem dla edukacji jest współcześnie telewizja. Jeżeli pozwolimy telewizji robić, co jej się podoba, to wysiłek edukacji młodych pokoleń nie ma sensu. Jest rzeczą niemożliwą, aby wysiłek edukacyjny szkół potrafił zwyciężyć w walce z potężnym wpływem telewizji. Należy uczynić wszystko, aby telewizja uznała, że również przed nią stoi zadanie edukacyjne, znacznie ważniejsze niż tylko rozrywka. Jeżeli to nie nastąpi, nie będziemy mogli mówić o jakiejkolwiek edukacji.”.

    Być może TO jest właśnie przyczyna? I wyniki testu nie są wynikami systemu edukacji, a wypadkową działania systemu edukacji i telewizji.

    Link do wywiadu z którego pochodzi cytat:
    http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/582

  • moje trzy grosze

    @Cynik9

    (…) często jedyną alternatywą (tolerowania) korupcji jest państwo policyjne, zło wielokrotnie gorsze niż korupcja.
    Próbuję znaleźć przykład państwa policyjnego bez korupcji i bardzo proszę o podpowiedź.

    Eliminowanie korupcji jest kwestią indywidualnych norm i wartości. Ilekroć się państwo za to zabiera wynikiem jest totalitaryzm w tej czy innej formie.
    Tak jest, sądowe karanie za np. ustawione łapówkami przetargi to totalitaryzm w czystej formie.

    Cyniku, Pan tak serio?

    • Jak najbardziej. Przykro mi że Pan tego nie łapie, choć nie jest Pan jedyny… ;-(

      Możemy wszystkich kontrolować, wszystkich podsłuchiwać, za każdym wysyłać dwóch policjantów z pałami bo być może ma zamiary korupcyjne. W ten sposób robimy sobie samym piekło w którym nikt nie chce żyć i wyjeżdża. Jak się Pan dobrze zastanowi dojdzie Pan też do wniosku że przykręcanie śruby represji ma pewne granice, że warto w imię wyższych wartości na pewne przewinienia patrzyć przez palce jako cenę za civility, ufając bardziej perswazji i przykładowi niż polegając jedynie na pałowaniu.

      sądowe karanie za np. ustawione łapówkami przetargi
      —- chce Pan karać sądownie? Przez jakie sądy? Skąd ta pewność że sądy nie są rozsadnikiem korupcji?

      • fanjkm

        Teza im większy aparat państwowy tym większa korupcja jest logiczna.
        Ale teza im większa korupcja tym mniejszy aparat państwowy to już chyba nie bardzo.

        • im większa korupcja tym mniejszy aparat państwowy — polemizuje Pan z własną tezą. Nie wiem czy ma to być inny wątek, czy coś innego… W każdym razie nic takiego nie twierdziłem…. :-(

      • Paradoks

        A ja uważam, że urzędnicy państwowi właśnie powinni być pałowani bez litości, kiedy udowodni im się korupcję. W Singapurze sprawdza się to ponoć całkiem nieźle. Po prostu inne standardy powinny obowiązywać tych, którzy chcą sprawować funkcje publiczne, jakiekolwiek, a inne zwykłego człowieka, który działa sobie wyłącznie w sferze prywatnej.

        Perswazja i przykład są oczywiście bardzo fajne, tylko teraz przykład w Polsce jest taki, że urzędnik państwowy to święta krowa, której wolno kraść ile wlezie, o ile tylko robi to w miarę cicho (choć tym ostatnio też jakby coraz mniej się przejmują).

        • inne standardy powinny obowiązywać tych, którzy chcą sprawować funkcje publiczne —- absolutnie! 100%! Ale problem jest o wiele szerszy i zahacza o demokrację i niezawisłość aparatu… Dla bezpieczeństwa piszesz np. bezosobowo: “udowodni się”… Kto ma im w takim razie “udowadniać”? Ten sam demokratycznie wybrany garnitur który np. boi się zapytać starych kiejkutów co z opodatkowaniem tych $15M za udostępnienie CIA katowni dla “terrorystów” na ziemi polskiej?

          Punkt jest: łatwo jest gardłować o karach czy nawet wieszaniu za korupcję, z czym pewnie wielu by się zgodziło. Kto jednak jest dostatecznie czysty w atrapie demokracji którą mamy aby podjąć się tego wieszania?

          • moje trzy grosze

            Demokracja nie ma tu nic do rzeczy. Wieści docierające z mało demokratycznych Chin mówią o surowych karach za korupcję – do KS włącznie. No, ale Chiny są poważnym państwem a nie atrapą.

            • Demokracja nie ma tu nic do rzeczy.[…]..surowych karach za korupcję – do KS włącznie. — Ma bardzo dużo. Potwierdzasz to zresztą sam – spróbuj w demokracji rozstrzelać kogoś za korupcję… ;-D

              • moje trzy grosze

                Cyniku, wszak napisałeś wyżej o atrapie demokracji. Chociaż dopuszczam możliwość że demokracja i jej atrapa to w istocie to samo.
                Wymaganie, aby karzący korupcję sami byli od niej wolni jest zrozumiałe, ale też idealistyczne. Nie jestem maksymalistą, wystarczy jeżeli ukarzą rzeczywiście winnych i zrobią to zgodnie z prawem.

      • moje trzy grosze

        Przecież nie wszystkich tylko urzędników/funkcjonariuszy państwowych/samorządowych, zwłaszcza tych którzy decydują o wydawaniu pieniędzy podatników. Na początek wystarczą donosy od przegranych konkurentów, ambitnych podwładnych, zawistnych kolegów, porzuconych kochanek itp. Donosy brzmiące prawdopodobnie sprawdzamy. Wartościami i moralnością zarówno łapowników jak i donosicieli nie przejmujemy się. To jest normalne postępowanie w normalnym państwie (nie dotyczy III RP).

        Sądy jakie są każdy widzi, ale innych nie mamy. Drobny łapownik raczej dostanie po łbie od razu, duży dopiero wtedy, gdy nadepnie na odcisk większemu od siebie. Jeszcze inny być może dopiero po zmianie ekipy przy władzy. Lepsze to niż niekaranie wcale albo karanie pozasądowe.

        Co tu ma do rzeczy totalitaryzm?
        http://pl.wikipedia.org/wiki/Totalitaryzm

        • Jeszcze inny być może dopiero po zmianie ekipy przy władzy. Lepsze to niż niekaranie… —- Tu się własnie nie zgadzamy. Po jakiej “zmianie ekipy przy władzy”? Metodą liczenia głosów przez PSL? Chyba żartujesz… “Ekipa przy władzy” jest wystawiana przez tego kto naprawdę rządzi i dopóki rządzi nawoływanie do “karania za korupcję” jest nie tylko śmiechem na sali. Jest przede wszystkim niebezpieczną iluzją. Ci którzy naprawdę rządzą mogą czuć się przez to zmuszeni do rzucenia krokodylom paru murzyńskich chłopców z pirogi co zagwarantukje im nietykalność podczas gdy lud zostanie poddany terrorowi państwa totalitarnego tropiącego korupcję wszędzie, włączając w to sypialnie i kafejki. Zapominasz że połowa ludzi w tym kraju była kapusiami władzy i nie ma poziomu korupcji, IMO, który by uzasadniał powrót do tej paranoi, co mimo woli proponujesz…

          • moje trzy grosze

            Bliższe definicji paranoi jest spodziewanie się inwigilacji każdego w sypialni i kafejce. To jest po prostu nieefektywne.
            W którym kraju jakoby połowa ludzi była kapusiami? I po co komu aż tylu?

            Co do poziomu korupcji to proponuję eksperyment myślowy:
            – próbujemy wręczyć łapówkę policjantowi w Niemczech
            – próbujemy wręczyć łapówkę policjantowi w Polsce
            – próbujemy nie wręczyć łapówki policjantowi na Ukrainie ;-)

            Do kompletu wspomnijmy koniec kariery b. kanclerza Kohla i spróbujmy wyciągnąć wniosek: Państwa poważne zwalczają korupcję i m.in. dlatego są państwami poważnymi.

            • Jarema

              Korupcja jest tylko mozliwa tam gdzie styka sie panstwo z biznesem i jedyna mozliwoscia wyeliminowania korupcji z zycia publicznego jest zmniejszenie panstwa do takich rozmiarow, zeby nie mialo stycznosci z biznesem.

              • HeS

                @Jarema:”Korupcja jest tylko mozliwa tam gdzie styka sie panstwo z biznesem”

                Drobne sprostowanie. Korupcja jest możliwa wszędzie, także w stosunkach między firmami prywatnymi.
                Tylko dlatego zajmujemy się korupcją na styku państwo-biznes, bo to dotyczy nas wszystkich.
                Tzn. marnowane są (nasze:) pieniądze z podatków więc wolimy ponosić jakieś dodatkowe koszty (utrzymanie dodatkowych służb) by przeciwdziałać zjawisku.

                Oczywiście właściciele firm mogą mieć swoje “służby”, które zajmują się tym problemem, albo przeciwdziałają zjawisku poprzez dobór kadr (sprawdzanie kandydatów). To dlatego mały biznes w pierwszej kolejności zatrudnia krewnych (i znajomych królika) bo to są zwykle ludzie bardziej lojalni wobec siebie niż zupełnie obcy. I nie przeszkadza fakt, że często członkowie rodziny są gorszymi fachowcami niż zatrudniony “z zewnątrz” specjalista.

              • jarema

                OK, ale relacji b2b sytuacje w gdzie place komus za zalatwienie zlecenia nie do konca mozna traktowac jako korupcje wlasnie z wyzej wymienionych wzgledow. Podobnie wlasnie jak nie jest problemem nepotyzm.

              • Korupcja sięga jednak tylko tak daleko jak sięga państwo, IMO… Obejmuje to oczywiście wszelkie państwowe i quasi państwowe “kompanie” ale trudno sobie wyobrazić prywatną kompanię strukturalnie korumpującą drugą prywatną kompanię. Tutaj problem sprowadza się co najwyżej do kilku zgniłych jabłek które trzeba usunąć na gruntach dyscyplinarnych i/lub karnych jako działalność na niekorzyść właścicieli.

              • HeS

                @Cynik9:” ale trudno sobie wyobrazić prywatną kompanię strukturalnie korumpującą drugą prywatną kompanię.”

                To nie tak. To nie “kompania” korumpuje “kompanię”.
                To ludzie z jednej korporacji mogą przekupić dyrektora(ów) innej korporacji, żeby podejmował decyzje niezgodne z interesem firmy.
                Przecież często “zarząd firmy”, to nie są właściciele, a udowodnienie świadomego działania na szkodę firmy jest trudne.
                Zawsze takiego dyrektora można koniec, końców wywalić za niekompetencję, ale czy to niekompetencja czy świadome działanie to trudno udowodnić.

              • Indywidualne przypadki zgniłych jabłek w sferze kompanijnej mogą się oczywiście zdarzyć, nie mówię nie. Nie widzę tego jednak jako specjalny problem strukturalny. Jest to raczej pewna kryminalna aberracja która może się zdarzyć i którą usunąć – bądź której zapobiec – powinny normalne mechanizmy corporate governance.

                Zarząd (board of directors) ma reprezentować interesy włascicieli i jest z tego rozliczany, jeśli przynajmniej da się wyodrębnić konkretnych właścicieli. To że czasem jest to towarzystwo wzajemnej adoracji oznacza sam w sobie pewną aberację widoczną zwłaszcza w kompaniach “państwowych”.

  • Pendolino

    Sądzę, że następnym krokiem może być ustanowienie linku pomiędzy Rublem a złotem. Były to idealny w czasie manewr, świetnie wpisujący się w logikę postępowania Putina, której celem jest umocnienie waluty Rosyjskiej.

  • Pendolino

    News stulecia:

    https://www.youtube.com/watch?v=ObYOlRY_tIA
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/03/nacjonalizacja-centralnego-banku-rosji/

    ———
    MODERACJA: proszę w myśl regulaminu poprzedzać linki krótkim komentarzem czego one dotyczą.

    • HeS

      @pendolino:”nacjonalizacja”

      Hmm, ale to nie jest potwierdzone przez żadne oficjane (rosyjskie) czynniki.
      Na razie to chciejstwo.

    • Link był już gdzieś podawany. No cóż, żadnej niespodzianki. Piszę przecież że nie jest źle a potwierdza to Friedman… ;-) Jesteśmy krajem rusofobicznych półgłówków (przykład) dających się nakręcać CIA jak Ukraińcy. Słowacki miał rację – “pawiem narodów byłaś i papugą”. Teraz by pewnie pawia zmienił na osła… ;-)

      • mimir

        Mnie już od jakiegoś czasu ręce opadają że Reuters coraz gęściej robi takie reportaże (z niezłej jakości zdjęciami, warto zauważyć). Zjawisko kompletnie niszowe. Ja w każdym razie pierwsze słyszę/czytam o takich bojówkach. Być może za mało polskich newsów czytam…

  • JS

    W większości przypadków wystarczy spojrzeć, które kraje są obłapione przez kulty religijne a które nie. Tam gdzie religia ma mniej do powiedzenia tam jest lepiej.

  • sister

    Japończycy są inni….,
    w pierwszej kolejności różnią się tym, że nie chcą się wyróżniać, osiągać indywidualnych sukcesów, zespół dostaje nagrodę!!!!!
    nie raz widzieliśmy jak 4 dni w pomieszczeniu siedziała grupa inżynierów, słaniali się, bo spali na krzesłach i jedynie pili wodę, żeby znaleść rozwiązanie jakiegos problemu, pisze o produkcji, notabene w Polsce.
    Polak je miał, on jeden człowiek, podsuwał im, ale to nie było możliwe ….żeby jednostka ….
    więc w sumie do dupy z taką inteligencją :(
    wolę nasza polską, gorszą w rankingu:)
    dodam, że bardzo szanuję Japończyków, jako pracodawców i partnerów buisinessowych, są najlepsi, prawdziwi i uczciwi, dodatkowo nie kierują się stereotypami, europejczycy mają do nich z 400 lat kultury pracy mniej

  • Pan Pikuś

    Nie jest źle, faktycznie, jest coraz lepiej. A oto przykład, jak USA wspiera terroryzm, wycofując się w popłochu z Yemenu. Kuźwa mać.
    http://www.zerohedge.com/news/2015-03-23/us-loses-500-million-weapons-given-yemen-now-al-qaeda-hands

  • Pan Pikuś

    Tak naprawdę to wygląda jak cały świat finansowy zachowuje się jak chomik w kołowrotku zabawce. Z tym że chomikiem to są banki a kołowrotkiem my wszyscy, z uwzględnieniem że czop na ośce zaczyna się luzować i niebawem kołowrotek szlag trafi, kulając się poza kontrolą aż pod Republikę Weimarską dla całego świata. Czyżbym się mylił, czy jest inne rozwiązanie?

  • sister

    zgadzam się z @ mf, japończycy maja inteligencję mrowiska, indywidualnie katastrofa, przynajmniej w korporacjach

    • Widzę że drogie Panie coś dzisiaj z anty-japońskim sentymentem… ;-) A co to jest “inteligencja mrowiska”? Czy chodzi o 10 Japończyków którzy się cieszą: “razem to mamy IQ = 160”? … ;-)

      • dolly

        prawdopodobnie Japończyk nie zaczął by od krytykowania inteligencji Polaków w pierwszym zdaniu, na podstawie wyłącznie widzimisię. Chyba o to chodzi w inteligencji mrowiska (czy inteligencji w ogóle…)

  • rem

    co te komuchy wyrabiają tzn. walczą z gotówką …..http://polskiepiekielko.pl/francja-walczy-z-gotowka/

    wniosek:
    1.)system trwa dopóki miastowy mapet kupuje drogie nowe/wypasione gadżety patrz vat 23% – na których nigdy nie zarobi sprzedając później….
    2.)dlaczego komuchy z prawa i lewa tak walczą o władzę = słowo klucz to państwowa energetyka(posady) – robią co chcą tj. ceny sufit np. energia elektryczna lub cena paliw na stacji w kraju gdzie średnia płaca to 2-2,5 tys złotych
    3.) praktycznie wszystkie gadżety kupuje się (po sprawdzeniu) używane np. rower, samochód, sprzęt hi-fi(markowy japoński),agd nawet meble a jak mapety wyjeżdżają za granicę do pracy na gar/kuchnie i potrzebują gotówke to sprzedają za przysłowiowe grosze buahahhahah – jak się ma gotówkę przy sobie można utargować dobrą cenę – elementarz
    4.) no i przede wszystkim LPG – dobry samochód do LPG można już kupic do 15 tys zł
    dziekuję za uwage
    na pohybel czerwonym i purpurowym
    pozdrawiam zarobionych i z gotówką w portfelu

  • mf

    Nie wiem jak przeprowadzany jest ten test, ale szczerze mówiąc, jeśli Japonia jest na miejscu pierwszym, wątpię w jego wiarygodność. Poziom edukacji w Japonii jest tragiczny, studenci uczą się prostych rzeczy, inaczej ogromna propaganda rządowa dałaby więcej do myślenia społeczeństwu; wypowiedział się na ten temat bardzo krytycznie nawet zeszłoroczny laureat nagrody Nobla z Japonii. Kolejny argument może wydać się trochę stronniczy, ale do tej pory każdy z kim rozmawiałam i kto był na wymianie studenckiej w Japonii miał negatywne zdanie o poziomie edukacji tam. Sama nie spotkałam jeszcze Japończyka, który mówi poprawnym angielskim.
    Z drugiej strony jednak w sprawie Polskiej nie ma się co oszukiwać, jest źle, a będzie jeszcze gorzej, jeśli nic się nie zmieni.

    • ciekawe

      Czy tzw. biegła znajomość angielskiego to jakaś wyrocznia intelektualna jest? A czemu nie rosyjskiego, albo chińskiego? Podobno przeciętny człowiek może się biegle nauczyć 3 języków oprócz ojczystego..?

    • dolly

      a Anglika który mówi poprawnym japońskim?

  • slavomir

    Kiedyś mieliśmy na studiach takie zadanie w grupach żeby przeczytać fragment tekstu i przedstawić go w przystępny sposób reszcie studentów. Byłem ja i 4 dziewczyny. Fragment brzmiał mniej więcej tak: ,,przed wprowadzeniem regulacji import produktu x spoza krajów UE wynosił 8% a po wprowadzeniu spadł o 13%”. Przez cały czas zamiast przygotowywać tekst musiałem tłumaczyć koleżankom ułamki. Co jest całkiem fajne, bo każdy facet lubi jak kilka kobiet go słucha.

    Co do testu z 1912 to jestem naprawdę zaskoczony, bo świadczy on nie tylko o wyższym poziomie w porównaniu do dzisiejszych czasów, ale i o dużo praktyczniejszym traktowaniu edukacji.

  • Pan Pikuś

    Troszkę od tematu ale warte polecenia w związku z wizytą Brzezińskiego w Brukseli: Dawno temu publikacja książki w USA została zablokowana przez Zbigniewa Brzezińskiego (czytaj poniżej) w bardzo przebiegły sposób. Jaka była jego motywacja, mogę się tylko domyślać. Czy była to jego prywatna inicjatywa, czy działał jako funkcjonariusz „wielkiego systemu”, którym z pewnością jest? Po przeczytaniu pracy Łobaczewskiego łatwo zrozumieć, dlaczego Brzeziński zablokował jej publikację. Demaskuje ona neokonserwatystów i patokratów tak gruntownie, że nie mogli dopuścić do jej rozpowszechniania! Bardzo możliwe, że używali jej jako podręcznika, w celu jeszcze skuteczniejszego „mydlenia oczu” masom.

    Cytat z Polskiego radia “Zbigniew Brzeziński, b. doradca prezydenta USA, kończy 85 lat. Szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego w ekipie prezydenta Jimmy’ego Cartera (1977-1981), wciąż należy do grona najbardziej wpływowych politologów i strategów polityki zagranicznych USA. Ma też ogromne zasługi dla Polski,” Czy rzeczywiście?

    https://pracownia4.wordpress.com/ksiazki/ponerologia-polityczna/o-ponerologii-politycznej-cz-1/
    https://pracownia4.wordpress.com/ksiazki/ponerologia-polityczna/o-ponerologii-politycznej-cz-2/

  • robol

    [post zdjęty]

    ———–
    MODERACJA: Bez chamstwa proszę. Radzę zmienić słownictwo i dla bezpieczeństwa tryb z osobowego na bezosobowy (regulamin), względnie dać sobie spokój z udziałem w dyskusji na tym forum.

  • hr-aabia

    http://deutsche-wirtschafts-nachrichten.de/2015/03/21/die-drahtzieher-geheimdienste-stuerzen-missliebige-regierungen/

    ———-
    MODERACJA: proszę uprzejmie stosować się do regulaminu – odrobina wprowadzenia przed linkiem jest wymagana i nalezy do dobrego tonu. Moderator nie ma czasu wszystkiego sprawdzać… :-(

  • ciekawe

    Psychologowie społeczni wykazali w badaniach, że w społeczeństwie tzw. zachodnim jedynie 5% ludzi to ludzie w pełni OK, 15% to ludzie w miarę OK, a pozostałe 80% to lunie nie OK. To sa społeczeństwa, które nie były “zdziesiątkowane” przez wojny i kolejne fale emigracji. jakie wiec mogą być wyniki badań w Polsce..?

  • Pan Pikuś

    List otwarty: Panie ambasadorze USA w Polsce Stephen Mull. To wstyd i hańba co USA wyprawia ze światem, A kto przeciw to terrorysta. Sam pan wie że ten taniec, o podłożu gospodarczo ekonomicznym dobrze się nie skończy. Ile milionów ofiar jeszcze potrzeba aby USA zatrzymały swą ekspansje światową, prowadzoną pod płaszczykiem demokracji. W swoim kraju ma pan 105 milionów ludzi niepracujących, a wykarmianych przez dodruk waluty i w ostateczności finansowanych przez cały świat. Rząd USA jest zadłużony na maksa, i co w ostateczności reszta świata ma za to zapłacić, bo jak nie to wprowadzicie demokrację. Powiem wam wracajcie do swojego kraju odłączcie drukarnie i weźcie się do pracy, oraz przestańcie siać ferment światowy i majdany! 105 milionów ludzi USA nie pracujących to nie przypadek! To jest 1/3 społeczeństwa, halo.

  • HeS

    Wszystkie te pomiary “inteligencji” (testy, liczba nagród, liczba patentów) to o d..e rozbić.

    Przypomniał mi sie casus Edisona. Już w szkole uczyli mnie, że Edison “wielkim wynalazcą był”.
    O takim gościu jak Tesla to nic nie mówili. Po latach jak trafiłem na dokładniejszy opis tamtego okresu zorientowałem się, że tak naprawdę Edison NIC nie wynalazł. O, przepraszam. Podobno sposób mocowania żarówki do oprawki (gwint), to jest jego pomysł.
    Facet otworzył laboratorium, zatrudniał inżynierów (m.i. Teslę) i rejestrował patenty, które jego pracownicy opracowywali.

    W porównaniu z Teslą, który samodzielnie opracował cały system prądu zmiennego, poczynając od generatora, systemu przesyłu i silnika (kilkanascie kluczowych opracowań, które wykorzystujemy do dziś), to Edison mógłby mu nosić piwo i sprzątać biurko.
    A w historii to Edison uchodzi za wielkiego wynalazcę, a o Tesli mało kto słyszał.

    Podobnie jest we współczesnym świecie, gdzie wielkie korporacje kupują małe firmy razem z ich dorobkiem (np. w sektorze IT) i później prezentują kupione w ten sposób wynalazki jako własne osiągnięcia. Tak robią wszyscy (Microsoft, HP, IBM, ….).
    Wszystkie te badania są “powierzchowne” i obciążone ogromnym błędem. Tak na marginesie jedną z kluczowych cech człowieka w dziedzinie innowacji niekoniecznie jest intelekt. Równie ważna jest dyscyplina i pracowitość. Nie mówiąc o możliwościach (szczęściu). Jak ktoś musi zapieprzać 12 h/dobę, żeby utrzymać się przy zyciu, bo miał pecha i urodził się jako biedak w Bangladeszu, to na nic mu sie zdadzą jego zdolności matematyczne czy lingwistyczne. Może nie będzie miał okazji by je rozwinąć i zaprezentować.

    Na koniec zwrócę uwagę na fakt, że wyniki tych “testów” są silnie zależne od kultury, języka, środowiska życia. Indianin z Amazonii pewnie wypadnie słabo w takich testach, ale jakby on przygotował test dla gościa z Londynu, który sprawdza zdolność przeżycia w dżungli to pewnie Londyńczyk wypadłby równie słabo.

  • dolly

    A gdzie są wyniki Rumunii, Pakistanu, Indii, Iranu, Jemenu, etc? Czyli nacji tradycyjnie uznawanych przez Polaków (zwłaszcza tych na Wyspach) za gorszy gatunek ludzi? Może rasizm idzie w parze z niezbyt wysilonym intelektem?

  • kunta kinte

    he he, teraz wiem dlaczego moje 2 synowie sa tacy glupi! Bo jako mlodzi Szwajcarzy nie mieszcza sie w rankingu poziomu umyslowego! Najstarszy trzeci musi byc wyjatkowo durny bo jako obywatel i mieszkaniec Izraela nigdy nie jest w zadnych rankingach obecny! A nie tu za daleko zaszedlem, jest pewien ranking poziomu umyslu, to liczba Nagrod Nobla zdobyta przez poszczegolne nacje..my mamy ich 202.

    • Brombl

      Nagroda Nobla – to ta, która obecnie zastępuje dawną leninowską?

      • franek

        Z Nagrodą Nobla faktycznie jest coś nie tak:

        http://jeznach.neon24.pl/post/100402,koszerne-nagrody-nobla

        Jeśli brać na poważnie ich rozkład, to dziwi, że proch wymyślili Chińczycy, nowoczesną matematykę Grecy, cyfry Hindusi itd. a starożytny Izrael był nudną dziurą bez przybytków typu biblioteka aleksandryjska…. W ogóle wszelkie nagrody należy traktować z rezerwą, bo to instrument prania mózgów przez władzę. Jesteś dobry w biznesie – rozwijasz firmę. A nie statuetki, laury itp. Nobel w nauce to nieporozumienie. Trzeba wybrać z setek równorzędnych dokonań akurat jedno, bo np. nagroda z chemii jest jedna. Czyli przez 100 lat mamy tylko 100 istotnych osiągnięć. To jest cyrk a nie nauka. Szkoda, że ludzie są tacy próżni i na to lecą.

  • rowing jack

    Zeby nie bylo, jak firma wyslala mnie na kurs zawodowy i starszy wiekiem, dystyngowany Anglik prowadzacy wyklad, w trakcie wprowadzenia z historii brytyjskich kolei zelaznych, z ciekawosci zapytal kto wie jak nazywa sie najszybsza zbudowana przez Brytyjczykow lokomotywa parowa, to na 40 kursantow, tylko ja, Polak, wiedzialem, ze byl to Mallard. Specjalnie opoznilem odpowiedz o jakies 5 sekund, zeby byla przez chwile cisza, by podkreslic, ze nikt inny nie wiedzial. Sami Brytyjczycy na sali, srednia wieku ok. 30 lat. Oczywiscie takich, rzeczy jak to, ze India Pale Ale i Russian Imperial Stout to ich wlasne style piwne, tez nie wiedza. Poziom ignorancji tego narodu ich wlasnej historii jest nie do pojecia. Starsze pokolenie wie cos do Maggie Thatcher, a przed nia byly dinozaury. Mlode pokolenie nie ma pojecia o niczym.

    Gdy natomiast porownuje w pracy tak samo wyksztalconych Hiszpanow i Brytyjczykow, to ci pierwsi bija tych drugich na glowe. I wbrew stereotypom bardzo solidnie pracuja, nie spedzaja pol dnia na ploty i herbatki.

  • wzh

    Powiadają że suma inteligencji na planecie jest stała, populacja rośnie
    Pzdr
    WZH

  • slav

    @przemat
    “potrafiłem dostrzec przepaścistą różnicę klasy pomiędzy nimi”

    W tej chwili selekcja negatywna.
    A przed wojną: nauczyciel 1 pierwszej w linii najlepszych zawodów:
    “Na mocy ustawy zrównały się też pensje profesorów nadzwyczajnych i nauczycieli gimnazjalnych z 27 letnim stażem z zarobkami wicewojewodów, pułkowników, komandorów, nadinspektorów (ok. 800 zł). Natomiast nauczyciele po 15 latach pracy otrzymywali takie same pensje jak podpułkownik, podinspektor i starosta (ok. 600 zł). “:

    http://praca.wp.pl/gid,14266274,strona,2,title,10-najlepiej-oplacanych-przedwojennych-zawodow,galeria.html

    Obecnie wiele krajów opłaca nauczycieli często znacznie bardziej niż pozostałą część inteligencji np. urzędników vide Finlandia,Benelux ale także bliski sąsiad Czechy, który lepiej płaci nauczycielom niż my:

    http://www.wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.2575.

    Pensje nauczycieli pokrywają się więc z danymi z wpisu Gospodarza, u nas jest selekcja negatywna do tego zawodu i oczywista pauperyzacja. Jeżeli za użeranie i uczenie dzieci płaci się mniej niż za parzenie kawy i wypełnienie Excela w biurze, to efekty widać. Jak tu mieć prestiż i uczyć w technikum chłopaka, który jako elektryk – monter po skończeniu szkoły dostanie w Niemczech na czysto około 4000 – 6000 zł (po opłaceniu kosztów pobytu) – jak się samemu zarabia 2000 -3000 zł jako nauczyciel na rękę.
    Rożnica zarobków PL- bogata Unia (nawet praca fizyczna) oraz brak godziwej pracy w Polsce także zabija chęć do nauki. Nie jest ona premiowana na rynku pracy (oprócz ustawionych członków klanów zawodowych i urzędniczych)

    • u nas jest selekcja negatywna do tego zawodu — those who can – do, those who cannot – teach… ;-)

      Z tą selekcją negatywną to może i racja ale strzeż nas Bóg przed selekcją pozytywną metodą wyższych zarobków państwowych jak leci, kontrolowanych przez związkokrację. To gorsze niż dżuma! Nie słyszałem aby związkokracja miała coś do gadania przed wojną ani aby nauczyciele strajkowali. Być może piękny zawód nauczyciela cieszył się zasłużoną estymą społeczną z powodów poza materialnych. W obecnych czasach socjalizmu jednak nawet sugestia “selekcji pozytywnej” jest niebezpieczna. Tylko vouchers i szkoły prywatne! Dobry nauczyciel jest na wagę złota i rynek to doceni. Z drugiej strony związkokracja nie będzie broniła miernot które nigdy nie powinny się znaleźć w tym zawodzie przed wyrzuceniem.

      • slav

        Sa też inne wersje tego powiedzenia:
        “Jak ktoś coś potrafi robić, to to robi…
        Jak czegoś nie potrafi zrobić, to uczy jak to robić…
        Jak nie potrafi uczyć, to uczy jak uczyć.”
        lub
        “Kto umie robić – robi.
        Kto nie umie robić – uczy innych.
        Kto nie umie uczyć – zarządza.
        Kto nie umie zarządzać – doradza.” ;-)

      • Goldfinger

        “u nas jest selekcja negatywna do tego zawodu — those who can – do, those who cannot – teach… ;-)”

        Z tą Finlandią, to bardzo ciekawa sprawa. Kiedyś słyszałem, że w fińskich podstawówkach często uczy kadra ze stopniem naukowym. Nie mam teraz źródła więc głowy nie dam.

        Za to: “Nauczyciele są bardzo szanowani i doceniani w Finlandii, częściowo dlatego,że wszyscy muszą posiadać tytuł magistra, aby podjąć stałą pracę w szkole. Konkurencja jest bardzo duża, bowiem zaledwie 10% z 5000 aplikujących co roku przyjmowanych jest na wydziały edukacji w fińskich uniwersytetach.
        (…)
        Finlandia poprawiła poziom swojego publicznego systemu edukacji, nie poprzez prywatyzację szkół lub stale egzaminowanie swoich studentów, ale poprzez wzmocnienie profesjonalizmu edukacji i inwestowanie w przygotowanie nauczycieli.

        Wysoki poziom wiedzy i umiejętności posiadanych przez nauczycieli sprawia,że mają oni znaczną niezależność w wyborze metod pedagogicznych. Co więcej, są oni chętni stale podnosić swoje kwalifikacje zawodowe poprzez studia podyplomowe.
        Ponadto wyrażają zainteresowanie do udziału w procesach rozwojowych w swoich szkołach, a także w projektach krajowych i międzynarodowych.
        Rząd finansuje szkolnictwo, zapewniając bezpłatny dostęp do edukacji dla wszystkich (pokrywa wszelkie koszty takie jak: koszty czesnego, ciepłe posiłki w szkole, materiały edukacyjne, książki, transport, nowe wyposażenie i obiekty, doradztwo dla studentów, itp.)
        Nauczyciele mogą zatem skupić się na nauczaniu i uczeniu się oraz wprowadzaniu nowych pomysłów i praktyk w szkołach.

        W Finlandii nie istnieją prywatne szkoły.”

        http://szkolnictwowyzsze.pl/wp-content/uploads/2014/06/Charakterystyka-systemu-szkolnictwa-podstawowego-w-Finlandii.pdf

        G.F.

        • Goldfinger

          Pytanie: Czy znakomite miejsce w badaniu, fińskiego, państwowego, dobrze zorganizowanego, systemu edukacyjnego w porównaniu z miejscem USA, które pierwsze próbowało wdrożyć pomysł Miltona Friedmana z bonem oświatowym nie dyskwalifikuje tegoż? Może Friedman się mylił i oświata nie jest jednak dobrem konkurencyjnym, przyjmując, że zależy nam na wysokim jednolitym dla całej populacji w kraju, poziomem nauczania. Dziwne, że na liście nie ma Chile, gdzie system voucherów wprowadzono na większą skalę, tu jakość szkół prywatnych i publicznych jest podobna i mniemam, że równie niska. Punktem na korzyść jest wysokie miejsce Szwecji, w której 10% dzieci korzysta z systemu bonów w szkołach podstawowych i średnich. Tylko, że Szwecja nie jest tu dobrym przykładem, jeśli chodzi o czysty, wolny kapitalistyczny rynek. ;-)

          G.F.

          • państwowego, dobrze zorganizowanego —- to wygląda na jakiś potworny oksymoron… ;-) Mnóstwo nacji ma poważne trudności w organizowaniu się w ogóle, nie mówiąc już o przypadku w którym czynnikiem organizującym ma być – Hospody pomyłuj – państwo! Znany jest od tego jeden wyjątek – szwajcarskie koleje… ;-)

            • Ammianus Marcellinus

              Państwowy system w krajach sprawnie zarządzanych sprawdza się od lat. Warunek – państwo musi być sprawne, a nie skorumpowane. W dawnych czasach poczta była instytucją państwową i dostarczanie listów np. w obrębie Cesarstwa Austro-Węgierskiego nie zajmowało tygodni. Ówczesna poczta miała np. obowiązek dostarczyć listy w obrębie takiego Lwowa w ciągu jednego dnia. I to działało. Bez komputerów, samochodów i obecnej automatyki. Podobnie jest z systemem edukacji. W krajach skorumpowanych ani prywatne, ani państwowe instytucje nie działają. Korupcja to przede wszystkim stan duszy obywateli. Na wszystkich szczeblach.

              • Korupcja to przede wszystkim stan duszy obywateli. —- Trafnie ujęte. Niektórzy przebąkują to w kontekście greckim… ;-)

                Dodam że masowe pranie mózgów współczesnych społeczeństw ma na celu wpojenie przekonania że korupcja jest zła. Może nie jest ona ideałem ale ogłupiałe propagandą społeczeństwa nie rozumieją że często jedyną alternatywą (tolerowania) korupcji jest państwo policyjne, zło wielokrotnie gorsze niż korupcja. Eliminowanie korupcji jest kwestią indywidualnych norm i wartości. Ilekroć się państwo za to zabiera wynikiem jest totalitaryzm w tej czy innej formie.

    • Paradoks

      Wynagrodzenia są oczywiście bardzo istotne, ale mnie jako niedoszłemu nauczycielowi jeszcze bardziej przeszkadza sama organizacja szkoły, włącznie z tym, że debilka od WFu na stołku dyrektora albo nawiedzona urzędniczka z kuratorium ma ogromny wpływ nie tylko na to, czego miałbym uczyć, ale również na to, w jaki sposób; podstawy programowe, debilne wymogi, nieżyciowe założenia i wszystko to, co każe nauczycielowi trawić większość cennego czasu na rzeczy kompletnie nieważne.

      Nauczyciel powinien inspirować młodego człowieka, pomagać mu w samodzielnym rozwoju i zachęcać do sięgania dalej, budzić ciekawość – system publicznego szkolnictwa realizuje coś dokładnie odwrotnego.

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    Czerwoną latarnią w tych klasyfikacjach wydają się być, niestety, Polacy, którym udało się przyjść do mety nawet za Amerykanami.

    To znaczy pewnie ci Polacy, ktorzy pozostali w kraju po tym, jak wyemigrowalo 2 mln. mlodych, rzutkich i w miare rozgarnietych…

  • Pan Pikuś

    Do kuźwy nędzy. Co jeszcze światowi oraz krajowi bankierzy i politycy muszą dokonać abyście zrozumieli że żyjemy pod ich okupacją i niewolą? Umieśćmy starszych ludzi w więzieniach, ponieważ wtedy mogliby wziąć prysznic każdego dnia, mięliby monitoring w razie problemów, 3 posiłki dziennie, dostęp do biblioteki, telewizor, komputer, siłownię, lekarz pod ręką i darmowe lekarstwa. Umieśćmy więźniów w domach opieki, a będą mieć zimne posiłki, ciszę nocną po 19-stej, dwa prysznice tygodniowo, mieszkać w mniejszych pokojach i płacić za to.

  • Savolta

    Nie wiem czy te badania faktycznie są miarodajne. “Umiejętność czytania i pisania” oraz “umiejętność liczenia” brzmi dość oględnie, warto by się przyjrzeć dokładniej jak owe kryteria były realizowane. Tym niemniej problem faktycznie istnieje, chociaż mi się wydaje, że przejawia się on gł w degradacji szkolnictwa wyższego, “uczenia niczego”, wszechobecnego nepotyzmu i ogólnego zmniejszenia wartości kompetencji w stosunku do wartości, nazwijmy to eufemistycznie, mniej korzystnych adaptacyjnie.

    Szczerze osobiście nie widzę jakiejś przerażającej różnicy między testem z 1912r a obecnymi. Ósma klasa to chyba obecne gimnazjum? Poziom wydaje się podobny. Wg mnie problem zaczyna się kilka schodków wyżej w kształceniu specjalistów. Wątpię, czy kwestią żywotną dla społeczeństwa jest to, że przybyło “wioskowych idiotów”, przynajmniej w skali obserwowalnej na dzień dzisiejszy. Tabelka raczej jej nie obrazuje odpowiednio.

  • Pan Pikuś

    Nowo powstały Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) pozdrawia dolara, Z drogi zielone papierowe śledzie bo Azja jedzie!

  • przemat

    “W zawodzie nauczyciela panuje bardzo silny trend selekcji negatywnej, przy jednoczesnym trendzie pompowania statystyk skolaryzacji i zdawalności z klasy do klasy…”

    Święta racja, co napisał “Paradoks” – mogę potwierdzić na podstawie wielu obserwacji. Chodziłem do podstawówki na przełomie lat ’60 i ’70 ub. wieku (niestety – czas leci). W gronie pedagogicznym naszej szkoły było jeszcze co najmniej 50% nauczycieli, którzy swoja edukację odebrali przed wojną. Będąc podrostkiem na etapie 5 – 6 klasy już potrafiłem dostrzec przepaścistą różnicę klasy pomiędzy nimi, a tymi młodymi, świeżo po PRLowskich studiach. Ponadto: mam 4 synów w ciekawym statystycznie rozkładzie wiekowym: 30, 28, 21, 10 lat. Zapewniam, że zdolność przyswajania wiedzy szkolnej w tej grupie dramatycznie spada wraz z rosnącym numerem roku urodzenia. Nie ma to żadnego związku z malejącymi zdolnościami, bo te są podobne. Niestety wpływ otoczenia odbiera dzieciom chęć do nauki. Nie chodzi o sam wpływ rówieśników (choć też, oczywiście), ale przede wszystkim dywanowe codzienne bombardowanie ciekawostkami, gadżetami, nowościami z internetu itp. Nie mają czasu nawet pomyśleć o odrabianiu lekcji, a jeżeli już, to jest cały czas walka o skupienie, bo trzeba np. zabrać dziecku komórkę (albo co najmniej wynegocjować wyłączenie jej), na którą przychodzą 3 SMS-y w każde 10 min. Poza tym nauka wiedzy szkolnej źle się im kojarzy – jako coś strasznie ramotowatego, przestarzałego, nudnego. Wpływa na to przede wszystkim układ programów szkolnych oraz (jeszcze bardziej) system nauczania i oceniania, który w 90% jest taki sam, jak 50 lat temu.

    • Paradoks

      Jakoś chyba w 2002 czy 2003 studiowałem metodykę nauczania języka – głównie i przede wszystkim na podstawie Nagajowej, wiedza aktualna mniej więcej na 1970-1980. :) Nawet gdyby przyjąć absurdalne założenie, że od lat siedemdziesiątych nie nauczyliśmy się jako ludzkość niczego ciekawego o metodyce nauczania, wciąż pozostaje problem nie do przeskoczenia – duży procent studentów, a dziś aktywnych nauczycieli, nie skaził się przyswojeniem NAWET tej leciwej już wiedzy. A to był Uniwersytet Warszawski, uczelnia niby z czołówki. Problem chyba jest taki, że w zakresie nauczania akademickiego panują dokładnie te same warunki, co w szkołach, więc jak coraz gorsi wykładowcy mają przygotować lepszych od siebie nauczycieli? Szczególnie, kiedy w większości to są teoretycy, którzy szkołę widzieli kiedyś tam na początku swojej kariery akademickiej; z kolei zajęcia z praktykiem, z zakresu metodyki nauczania literatury, wspominam dla odmiany bardzo dobrze, ale cóż z tego, skoro to wyjątek, a większość to “pracownicy naukowi, którzy zajęcia ze studentami mają po prostu “odwalić” i traktują je jako dopust boży i stratę czasu.

      Twoje spostrzeżenie dotyczące obfitości bodźców i problemów ze skupieniem potwierdziła też niedawno znajoma nauczycielka matematyki, ze stażem w szkole circa 25 lat – według niej dziś jest to coraz poważniejszy problem dzieci i młodzieży, który bardzo negatywnie wpływa na ich możliwości poznawcze, różnica wobec wcześniejszych roczników jest bardzo zauważalna. Drugim problemem, moim zdaniem, jest coraz większy brak motywacji do nauki, sporo sygnałów, które młodzież obserwuje wskazuje na to, że zdecydowanie lepiej, łatwiej i przyjemniej cwaniakować niż pracować czy się uczyć.

  • Brombal

    Przypomina mi się Zajdlowy – Limes inferior. A co jeżeli w kategorii PS-TRE Japonia jest po “tamtej stronie zera” a my “szustacy” możemy być dowolnie nieograniczenie głupi?
    Nie wiem jaka metodyką były przeprowadzane te badania ale przypuszczam,że to zwyczajne badanie statystyczne. Niestety nie odpowiada takie badanie rzeczywistości. Zgodnie z zasadą, że grupa jako całośc jest “głupsza” od średniej grupy. A grupa grup podlega tej samej zasadzie. Stąd “społeczeństwo” jako grupa grup grup …grup jest dowolnie głupia – jako całość.
    pozdrówka

    • franek

      Głupota grupy wynika ze współpracy między jednostkami. Tutaj jednak jest liczona średnia z wyniku testu (coś jak średnia wzrostu albo IQ). Rozkład normalny. Nie ma co filozofować. (Zajdla też czytałem :) )

  • PawelW

    Takie gadki o glupieniu spoleczenstwa to slysze od podstawowki(co bylo jakies 27 lat temu).

  • Paradoks

    A będzie wyłącznie gorzej. Pamiętam swoje studia – filologia polska, specjalizacja nauczycielska – aktywne zawowodowo młode nauczycielki w przeważającej większości nieskażone myślą i mające problem z przyswojeniem 20 stronnicowego tekstu z teorii literatury; większość z nich nawet nie czytała tych tekstów na ćwiczenia i w dodatku nie widziała w tym powodu do wstydu, raczej radośnie grzała się w atmosferze solidarnego wyśmiewania “tego bełkotu”. Oczywiście jakoś zdawały egzaminy i zostawałay magistrami.

    W zawodzie nauczyciela panuje bardzo silny trend selekcji negatywnej, przy jednoczesnym trendzie pompowania statystyk skolaryzacji i zdawalności z klasy do klasy, poprzez przymus przeciągania za uszy, na siłę, najgorszych matołów, wspierane dodatkowo ogłupieniem medialnym – recepta na ostateczne zidiocenie społeczeństwa gotowa. Te trendy są wyraźne, to żadna tajemnica – więc nie tyle jest to problem ignorowany, co raczej aktywnie wybrana ścieżka.

  • Michau

    Najlepszym dowodem na to, że to bzdurny test jest Cynik. Bez wazeliny, nie mam w tym żadnego interesu jak tylko taki by to napisać. Jest to blog wyjątkowy na skalę światową. Lubię te prowokacje autora.

    Jeśli kogoś artykuł ubodzie to dla uspokojenia Godfrey Bloom https://www.youtube.com/watch?v=lZ9DY_btNsU

  • Nick (wymagany)

    Ależ wyrażenie ‘tym niemniej’ tak właśnie się pisze a nie jak autor ‘tym nie mniej’ :-)

  • lion137

    Żeby nam cynika nie aresztowali za zdradę tajemnicy państwowej ;)

  • zenek

    amerykanie zawsze byli na szarym końcu w takich testach, nawet gdy wyrastali na świtowego hegemona
    żeby kraj dobrze funkcjonował musi mieć grupę geniuszy i ogromne masy bezrozumnych obywateli którzy zrobią to co im się karze
    kraj w którym każdy jest noblistą zawali się od razu, bo kto opróżni szamba, kto przystrzyże trawnik, kto wyłoży towar na regały, kto da sobie wcisnąć jakiś chłam przez telefon lub pójdzie na spotkanie kupić garnki za 5 tys złotych?
    to wszystko musi się kręcić by kręciła się gospodarka
    i najlepsza do tego jest masa baranów z grupką która nimi zarządza

    “armia lwów dowodzona przez barana jest słabsza niż armia baranów dowodzona przez lwa” – czy jakoś tak
    Napoleon Bonaparte

    • rowing jack

      “bo kto opróżni szamba, kto przystrzyże trawnik, kto wyłoży towar na regały, kto da sobie wcisnąć jakiś chłam przez telefon lub pójdzie na spotkanie kupić garnki za 5 tys złotych?”

      Emigranci z zadupia jak Polska?

      • Ciekawe jest łączenie niższego poziomu intelektualnego z pracami mniej “umysłowymi”, skąd tylko krok od oczekiwania wyższego wynagrodzenia. Wydaje się to przeżytkiem socjalizmu. Co złego w strzyżeniu trawników czy kładzeniu kafelek za dużo więcej i duzo szczęśliwiej niż jakaś “umysłowa” fucha państwowa? Poziom umysłowy społeczeństwa prędzej łączyć można IMO z jakością  procesu w jakim się to społeczeństwo rządzi…

    • franek

      Fachowcy są deficytowi, dobrze opłacani i robotę znajdują. Robotników niewykwalifikowanych masz na pęczki. Wnioski proste. Teraz np. udajemy, że kształcimy magistrów. Nic nie umieją, lokuje się ich jako biurwy. Nie lepiej kształcić lekarzy? Lekarzy brakuje. Ach…nauka medycyny jest taka żmudna. Kto by chciał. :)

  • Wojtek S.

    Gdyby autor artykułu zrozumiał wyniki badań ETS to może zauważyłby, że to właśnie młodzi (16-24 lat) wypadają lepiej, niż cała badana grupa 16-65 lat. Aby nie rozwlekać myśli skupię się tylko na umiejętności liczenia.
    Polska
    Młodzi 269
    Wszyscy 260

    Kolejny wniosek Autora postu jest taki, że poziom umysłowy Polaków jest “beznadziejny”, że zmierzamy w kierunku “głupoty”. Porównajmy więc młodych Polaków i Japończyków (pierwsze miejsce w rankingu):

    Młodzi
    Polska 269
    Japonia 283

    Proszę zwrócić uwagę, że w testach polscy uczniowie wypadli o -4,9% gorzej, niż najlepsi (Japończycy). Czy uzasadnione jest więc wnioskowanie, że polska młodzież jest “głupia”? 5% różnicy to naprawdę niewiele, to się może zmienić i za rok możemy zaobserwować duże przetasowania w rankingu. Czy Autor napisze wtedy, że np. Holendrzy zmierzają w stronę głupoty i są czerwoną latarnią? Trzeba by poobserwować tendencje w dłuższym okresie.

    Kolejny wniosek to taki, że jesteśmy “czerwoną latarnią”, że dosłownie najgłupszy naród na Ziemi. Ile w rankingu jest krajów? 22 i to najbardziej rozwiniętych (OECD). A ile jest wszystkich państw na świecie? Prawie 200. Więc jak można generalizować, że jesteśmy czerwoną latarnią nie znając wyników ze wszystkich państw?

    To co na pewno się pogarsza to poziom artykułów na DwaGrosze. Pamiętam błyskotliwe i trafne wnioski jeszcze bodaj z 2008-2009 roku. Ostatnio kiedy tu czasem zaglądam, widzę tu niestety tylko jakieś narzekania na głupotę Polaków jak powyżej lub bełkot o Ukrainie.

    • widzę tu niestety tylko jakieś narzekania na głupotę Polaków jak powyżej lub bełkot o Ukrainie —- Proponuję w takim razie czytać tylko tytuły. Znakomicie polepszy to samopoczucie :-D

    • franek

      @Wojtek S.

      To wbrew pozorom duże różnice. Test badał ogólnie pojętą zaradność umysłową, bez badania wiedzy. Zwiększenie takiej zaradności raptem o 1% oznacza kolosalną pracę edukacyjną. Inteligencja (ogólna kumatość) jest dziedziczna i opornie reaguje na szlifowanie. Jeśli jakiś naród ma choćby niewielką przewagę w ogólnikowym teście, to konkretną wiedzę i umiejętności może mieć już znacznie większe. np. w “czystym” teście IQ Japończyk wyjdzie trochę tylko lepiej, ale jak będzie zadanie z fizyki, to Polaka zdystansuje.

      Co do Ukrainy, to ja bym to łączył bardziej z psychiką niż z samym intelektem.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Ascha

      Niestety coraz bardziej umacniam się w przekonaniu, że homo sapiens to istota KOLEKTYWNA. tzn. są pewne ewolucyjne mechanizmy powodujące, że nawet inteligentni ludzie ulegają oczywistym nonsensom – o ile zebrała się pewna masa krytyczna ogłupionej populacji. Ma to swoje plusy i swoje minusy…Zależy od wodzirejów.

      Ja np. w roku 2004 znalazłem słabo nagłaśniany fakt. Otóż USA po najechaniu w 2003 roku Iraku przez kilka miesięcy nie pozwalały na powstanie jakiejkolwiek lokalnej policji. Później doczytalem o szwadronach śmierci. Dla mnie był to znak, że ten kraj jest skazany na chaos i destrukcję. Tymczasem w mediach była ciągle “misja pokojowa”, “misja pokojowa”, “misja pokojowa”,”misja pokojowa”,”misja pokojowa”,”misja pokojowa”,”misja pokojowa”,”misja pokojowa” — oni tą frazę wałkowali w nieskończoność. Jak wiadomo od Goebelsa kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą. Od tej “misji pokojowej” stałem się znacznie bardziej podejrzliwy/dociekliwy. Sprawdzam, porównuję, szukam motywów. Jestem też wyczulony na powtarzanie fraz. Co teraz leci? “agresja rosyjska”, “agresja rosyjska”, “agresja rosyjska”, “agresja rosyjska”, “agresja rosyjska”,”agresja rosyjska”…… Sprawdzam więc jak jest, szukam opinii drugiej strony (dziwne, że w 2003 w TV krytycy wojny w Iraku nie byli praktycznie obecni, a teraz nie są obecni krytycy neobanderowskiej Ukrainy Usraela). Znajduję ryje banderowców z Azowa, Ajdara, czytam o Kołomojskim, o 5mld, czytam wywiad z rosyjskim lekarzem (słynne zdjęcie – jak dla kogo! – gdy niesie zabitą przez Ukraińców dziewczynkę), słucham ukraińskiego dziennikarza zapowiadającego wymordowanie 1,5 miliona mieszkańców Donbasu, masa innych materiałów i…. k..wa (trzymajcie mnie!) nie mogę się nadziwić, że bydlaki z Waszyngtonu przepchnęły kolejną “misję pokojową”. Nie mogę się nadziwić, że lemingoza nie zada sobie elementarnego wysiłku umysłowego, choć już raz została perfidnie oszukana.

      Co mamy teraz w Polsce. Ano w Polsce mamy wdrożoną myśl Goringa.

      Oczywiście, zwykli ludzie nie chcą wojny, (…) ale w końcu to przywódcy kraju określają politykę i zawsze łatwo jest pociągnąć za sobą ludzi, niezależnie, czy jest to demokracja, faszystowska dyktatura, parlament czy dyktatura komunistyczna. (…) Mając głos czy go nie mając, ludzie zawsze mogą być podporządkowani przywódcom. To łatwe. Jedyne, co trzeba zrobić, to powtarzać ludziom w kółko, że są atakowani, oraz potępić pacyfistów za brak patriotyzmu i narażanie kraju na niebezpieczeństwo. To działa w każdym kraju.

      Kiedyś traktowałem ją jako czysto abstrakcyjną. Eee…pewnie chodziło tylko o III Rzeszę. A jednak! Mijam cieciów – podsłuchałem przypadkiem – gadają co będzie gdy Rosja nas napadnie. Znajomy – podejrzewa, że most Łazienkowski spalił Putin. Ci ludzie będą się domagać ataku prewencyjnego NATO na Rosję, tak już zzombieli. No bo przecież ona zaatakuje lada moment. Skrytykujesz, podważysz – będziesz potępiony za brak patriotyzmu i narażanie kraju na niebezpieczeństwo. To działa w każdym kraju.

    • krejzol

      POLSKIE 10-LATKI NA OSTATNIM MIEJSCU WŚRÓD EUROPEJSKICH RÓWIEŚNIKÓW GDY CHODZI O KRÓLOWĄ NAUK (matematyka :P) (NAWET RUMUNI NAS WYPRZEDZAJĄ )

  • Jasiu

    Wydaje się, że to połączenie bankstersko-korporacyjnego systemu nauczania, w połączeniu z lokalną proletariacką mentalnością, są właśnie wynikiem polskich osiągnięć w tej klasyfikacji. Brak prawdziwych elit jest druzgocący nie tylko w dziedzinie edukacji ale chyba każde innej w tym kraju.

  • alus

    To jest tendencja powszechna – powiedziałbym globalna. Po dobie rewolucji postindustrialnej zorientowano się, że społeczeństwa lepiej rozumiejące świat wokół częściej zadają pytania “dlaczego”, “po co” i może się urodzić niechcący bunt, który spowoduje zmiany niekonieczie dobrze widziane przez rządzących.
    Stara prawda mówi także, że lepiej rządzi się głupimi i nieświadomymi ludźmi, bo robią to co się od nich oczekuje. Obecnie jest tyle różnych rozrywek (łącznie z ogłupiającymi mediami, które również są formą rozrywki bo na pewno nie informacji), że zaczyna brakować czasu na zajmowanie się własną rodziną, już nie mówiąc o samorozwoju.

    Przeciętny nastolatek nie jest w stanie przyswoić sobie tekstu przekraczającego długość SMS-a. Już nie mówiąc o tym, że mamy do czynienia z tabloidyzacją i “ikonoizacją” (jest takie słowo?) zapisów. Jak nie ma obrazków to tekst jest nie warty uwagi – bo nie ma na czym skupić wzroku….

    Tematy jakie przewijają się w tzw. “mediach popularnych” opierają się głównie na dobrze rozpoznanych i starych instynktach.

    Mnie bardziej interesują nie masy – ale to co elyta zamierza zrobić z jednostkami myślącymi. Spacyfikować? Wyśmiać? Zamykać w obozach? Amerykanie dawno już zauważyli też, że wystarczy 5-8% społeczeństwa w miarę rozsądnego, żeby mechanizm państwowy dobrze funkcjonował. Reszta ma działać jak w mrowisku. Nie myśleć, nie pytać tylko robić to co każą. W Japonii są na niemal wszystko procedury, jeśli coś jest poza procedurą to mały białkowy robocik się gubi (dobrzy przykład: działania w/s Fukushimy). Dlatego dziwi mnie trochę wysoka pozycja Japończyków. Ale może coś mi umknęło…