pt. Gru 6th, 2019

Nie dla ograniczania rozpiętości płac w Szwajcarii

lewactwo przegrało kolejne starcie

 

Jak Drodzy Czytelnicy już sygnalizowali, Helweci odrzucili zdecydowanie stosunkiem głosów 2:1 lewicową inicjatywę 1:12. Chodziło o ograniczenie rozpiętości pensji najniższej do najwyższej w przedsiębiorstwie do 12x. Ani jeden kanton nie był za. Do przejścia wymagana jest większość głosujących i większość kantonów.

Lewactwo raz jeszcze strzeliło sobie w stopę chcąc zagarnąć zbyt wiele i zbyt po bolszewicku. Gdyby odrzuciło ideologię wymarzonej urawniłowki i skupiło uwagę na węższym problemie wynik mógłby być inny.  Owszem,  są sytuacje w których zbyt wielka rozpiętość wynagrodzeń jest problemem, i to poważnym bo niszczącym tkankę społeczną. Kluczem do właściwego podejścia jest jednak zrozumienie zasady rozgraniczenia własności państwowej i prywatnej, interakcji między państwem a prywatnym biznesem,  a także roli wzorca wartości jakiego powinno dostarczać funkcjonowanie samego państwa.

Zacznijmy od tego że jeżeli self-made miliarder – w prywatnej, nie mającej nic wspólnego z państwem działalności – zatrudnia sekretarkę państwo  nie powinno mieć nic do gadania czy rozpiętość ich pensji jest 1:12 czy 1:112 czy jeszcze więcej. Nie jest to po prostu ani jego biznes ani nawet  temat do rozważań etycznych czy moralnych.

Sytuacja jest zupełnie inna gdy to państwo – w imieniu społeczeństwa – występuje w roli pracodawcy prowadząc pewnego typu działalność. Jest rzeczą rozsądną oczekiwać wtedy że pewien system wartości wyznawany przez to społeczeństwo, w szczególności skala wartości co jest ile warte  – znajdzie odbicie także w jego działalności jako pracodawcy.

Tak się częściowo zresztą dzieje poprzez ustawowe siatki płac. Nawet one jednak w wielu miejscach w warunkach ‚demokracji’ realnej nie mają nic wspólnego z  wyważoną oceną wartości jaką członek społeczności pracując wnosi do dobra wspólnego. Czy na przykład chłystek z apanażami posła wnosi do społeczeństwa więcej niż wykonująca swój zawód i posłanie pielęgniarka?

Może mamy słabość do pielęgniarek uważając je prywatnie za anioły 😉 ale naszym zdaniem rola pielęgniarki w społeczeństwie, i wartość jaką wnosi, jest wielokrotnie większa niż posła. Jest to może sprawa uboczna ale bez właściwego systemu wartości realizowanego przez państwo w  swojej działalności jego wtrącanie się do systemów wartości w sektorze prywatnym byłoby śmieszne.

Powracając do Szwajcarii, tym o co tak naprawdę lewactwu chodziło są banki i astronomiczne wynagrodzenia przyznawane sobie nawzajem przez znających się jak siwe konie członków banksterskiej elity. W świetle powyższych rozważań sytuacja nie jest tak jednoznaczna jak by się mogło wydawać.  Chodzi o to że choć kojarzone z kapitałem,  banki z prywatnym, wolnorynkowym kapitalizmem tak naprawdę nie mają nic wspólnego. Są instytucjami regulowanymi przez państwo, a w praktyce to one je kontrolują. Mamy rodzaj pasożytniczej symbiozy z państwem instytucji które generują prywatne zyski dla elity, podczas gdy za ewentualne straty odpowiedzialny jest ogół. Pod mottem „instytucji systemowo ważnych” które nie mogą upaść banki nie są objęte normalnymi prawami kapitalizmu, w tym bankructwa. Bardziej przypominają tym regulowane przez państwo utilities, jak elektrownie atomowe.

Przykładowo nie gdzie indziej jak w Szwajcarii przed kilku laty gigant bankowy UBS faktycznie bankrutował. Po wielkim załamywaniu rąk na temat „moralnego hazardu” został wówczas wybailoutowany przez państwo.  Mogło to być decyzją słuszną lub nie, faktem jest jednak że bez państwa nie byłoby teraz banku, kropka.  Kiedy dochodzi do takich ingerencji wydaje się uzasadnione że społeczeństwo ma prawo narzucić przejmowanej praktycznie przez siebie jednostce swój system wartości, łącznie ze swoją siatką płac. Coś za coś.   Pozostawienie jej dawnego systemu wartości, łącznie z  astronomicznymi wynagrodzeniami dla rządzącej nią elity, jest nieuzasadnione i słusznie budzi pewien opór społeczny.  System ten zawiódł i jego zachowanie jest nie tylko moralnie wątpliwe ale także wysoce demoralizujace i szkodliwe dla społecznej kohezji.

Być może gdyby szwajcarscy lewacy skupili się na tym moralnym hazardzie jaki stanowi pasożytnicza relacja między państwem i sektorem bankowym i tam zażądaliby mniejszej rozpiętości w wynagrodzeniach to zajechaliby dalej…

 

.

55 thoughts on “Nie dla ograniczania rozpiętości płac w Szwajcarii

    1. Hedge fund is always the answer, tylko wiąże się z ogromnym ryzykiem. Ostrzyżone jeże mają jeszcze zęby, dlatego inwestowanie w gabinety dentystyczne wydaje się świetnym pomysłem ;-P

  1. Istotna uwaga na temat uszanowania Kopernika w końcu.

    2×2=4 gdy cztery osoby wzajemnie się szanują. Wiadomo też, że prawda Kopernika nie leżała po środku.

  2. mnie takie referenda cieszą bo dają okazję do publicznej wymiany poglądów na temat pieniądza – zobaczymy z czasem jaki będzie skutek tych rozważań; rzeczywiście Szwajcarom żyje się wygodnie i bogato co raczej nie sprzyja śmiałym myślom o wolnej bankowości, 100% rezerwie, wolnej konkurencji (te zasady implikowałyby likwidację wszelkich bailoutów) ograniczonemu rządowi i silnym lokalnym społecznościom(tutaj akurat Szwajcarzy wyprzedają sąsiadów; cierpliwie czekam aż luminarze austriackiej szkoły ekonomii otrzymają honorową nagrodę w postaci powszechnego szacunku za cierpliwe i wytrwałe tłumaczenie zasady że 2×2=4, tak jak w końcu uszanowano Kopernika (choć podobno był kobietą 🙂 )

  3. Jeden z lepszych tekstow Cynika9. 100% zgoda, banksterzy wykupieni z podatkow powinni byc slugami do konca ich marnego pasozytujacego zycia. Ale widac nawet w normalnym kraju jakim jest Szwajcaria te parobasy trzymaja ludzi za twarz…

  4. kryzys jest powodem rosnacych nierówności czy rosnące nierówności powodem kryzysu?

    Mysle, Zenek, ze ani jedno ani drugie. Przyczyna jednego i drugiego jest drukowanie pustego pieniadza. Pusty pieniadz odbiera sile klasie sredniej i przekazuje ja drukarzom. I pusty pieniadz spowodowal kryzys. Ten wykres, ktory zalinkowales nie pokazuje jaki jest mechanizm bogacenia sie elity. Gdyby bylo to na skutek udzialu elit w wytwarzaniu wartosci dodanej, to wszystkim zyloby sie lepiej. A poniewaz bogacenei sie elit po latach 70tych bylo na skutek transferu kapitalu od klasy sredniej, to widac, ze jest gorzej, bo kapital zostal ukradziony tym, ktorzy glownie produkowali wartosc dodana.

      1. @KKP

        To jest watek uboczny, choc tez wazny. Najwazniejsze jest to, ze zostal zastosowany mechanizm redystrybucji wytworzonych przez klase srednia dobr. W mechanizmie tym elity finansowe maja pokazny udzial, choc w wytwarzaniu tych dobr mialy/maja maja mizerny udzial.

        1. Panie Czesiu, ależ się pan rozbujał z tą deratyzacją! Hasło, owszem chwytliwe, ,,z Czesiem w ekipie szczur nie pozipie”, ale szczury niestety zapobiegliwe.

          —————
          MODERACJA: jw, ponawiam prośbę o trzymanie się form BEZSOSBOWYCH w komentach, zgodnie z regulaminem.

    1. teoria o drukowaniu nie pasuje do wykresu bo w latach 20-tych zadłużanie sie nie było większe niż później
      już bardziej teoria o podatkach i związkach zawodowych
      jak podatki są wysokie, a związki silne – nierówności spadają
      i o dziwo wtedy kraj ma się lepiej

      1. A nie pomieszałeś łosi rzędnej z łodciętą?

        —————–
        MODERACJA: prosiłem – dla bezpieczeństwa – o używanie w komentach form BEZOSOBOWYCH

      2. Ja nic nie napisalem o zadluzeniu. A jesli chodzi o nierownosci, to najmniejsze by byly, jakby wszystkich zamknac w obozie koncentracyjnym. I do tego sie sprowadza esencja socjalizmu, zeby zdolniejszym nie pozwolic wykorzystywac swoich talentow i zarabiac wiecej, tylko zeby wszyscy robili i zarabiali tyle, co najglupszy i najbardziej leniwy czlonek wspolnoty.

        1. Co tak radykalnie?
          Wraz z puchnięciem kiermany puchnie również władza i możliwość kontrolowania otoczenia.
          Z jakiej świętej księgi wynika, że człowiek przy pieniądzu jest z automatu najlepszym co się danej społeczności może przytrafić i tym samym najlepiej się nadaje na sprawowanie władzy?

        2. W obozie koncentracyjnym wydajność pracy jest niewielka z tytułu ograniczonej kaloryczności racji żywnościowych.
          Bardziej mi to z głębokim komunizmem koresponduje.

    1. Jak pisałem, astronomiczne wynagrodzenia w spółkach skarbu panstwa, nie mniej astronomiczne uposażenia związkokracji tamże oraz polityczne obsadzanie czołowych funkcji jest jedną wielką patologią socjalizmu. Nie można tego w żaden sposób porównywać do kompanii prywatnej, rządzącej się swoimi prawami.

      1. Ciekawe jakie szkoły pokończyli napływowi prezesi osiedlający się w Szwajcarii, ci posyłający swoje pociechy do szkół nauczających globalizacji. Czyżby rozdęte ego podopiecznych stworzyło aż taką wartość dodaną? Jakoś ani słowa o rodzimych prezesach, którzy pokończyli szwajcarskie szkoły i zostają na terenie krainy mlekiem i miodem płynącej. Aż kusi zapytać czy PKB PKB równe.

  5. Ocenę przydatności pracy jednych ludzi dla drugich ludzi, ludzie rozwiązali już wieki temu. Miarą tej oceny jest osiągany zysk. Gdy jest ktoś, którego działanie jest bardzo pożądane przez pozostałych to popyt na to co robi jest duży. Ten ktoś może podnieść cenę na to co robi i osiąga duże zyski. Duże zyski mają podwójnie dobre działanie. Bezpośrednią wysoką nagrodę dla dostarczyciela pożądanego działania na rzecz pozostałych. Czyli opłaca się robić rzeczy, które inni bardzo potrzebują. Drugi korzystny czynnik to wysoki zysk zachęca innych do pojęcia takich samych działań. Do tak wysoko dochodowej działalności przyłączają się kolejni co powoduje obniżkę jej ceny i rozszerza dostępność. Czyli bogaci, na początku procesu poprzez wysoką cenę i wysoki zysk, finansują rozwój pożądanej działalności tak by pojawiła się większa liczba podmiotów podejmujących to działanie i by cena spadła i dostępność wzrosła. Przychodzi nawet moment przeregulowania gdy działanie jest sprzedawane poniżej kosztów wytwarzania czyli wytwórcy dotują swoich klientów.
    Tak działa swobodny rynek. Rozwiązuje wszystkie dylematy rozpiętości wynagrodzenia.
    Wynagrodzenie to jest prosta nagroda klientów za jakość tego co dostarcza im wynagradzany. Jeżeli wynagrodzenie jest duże to znaczy, że ocena dostarczonego klientom działania jest wysoka i daje sygnał do zachęty by robić tego jeszcze więcej.
    Walka z wysokimi wynagrodzeniami i zyskami to powodowanie, ze mocno poszukiwane usługi i towary będą reglamentowane pojawi się kolejka a jak w każdej kolejce pojawi się łapownictwo. Bogaci zamiast finansować rozwój danego rynku będą płacili za dostęp do usługi/towaru łapownikom. Tak było zawsze i zawsze będzie.
    Dopóki będzie regulacja wynagrodzeń przez urzędników i polityków to będzie kolejka i łapówki dla tych, którzy tą kolejka zarządzają. Przypadkowo tak się zdarza, że to ci sami ludzie. Najpierw wprowadzaj regulacje a potem biorą łapówki za przesuwanie w kolejce.

    1. Nie wiem skąd masz taką pewność, że wysoki zysk automatycznie przekłada się na wysokie wynagrodzenia dla pracowników. To raczej jakieś nadmiernie idealistyczne rozważania teoretyczno-filozoficzne nie mające nic wspólnego z realiami. Nawet poza faktem, że zwiększenie produkcji czegoś powoduje spadek ceny tego czegoś, zatem sterowanie ilością produktu zaczyna się już u producenta (też wiele zależy od rodzaju produktu).

      Oportunistyczne łapownictwo wynika z przyzwyczajenia i dlatego staje się realną potrzebą społeczną. Również, im większa przepaść w dochodach, tym większe łapownictwo i szara strefa. Gdzie łapówkarstwo jest nagminne, nie ma różnicy biedny czy bogaty, wyznacznik statusu społecznego nie daje żadnego immunitetu. To jest choroba społeczna podobna do alkoholizmu.

      1. MODERACJA:

        Sądzę że możemy darować sobie dyskusję o pomyśle wtracania się państwa do wynagrodzeń w PRYWATNEJ KOMPANII, bo w tym rysuje się consensus.

        Proponuję natomiast przyjrzeć się bliżej właśnie bankom, które trudno jest nazwać prywatnymi kompaniami sensu stricto. Jeżeli dopuszczamy że banki są TBTF i że państwo musi je ratować co czy czasem nie należy ich po prostu znacjonalizować, ze wszystkimi tego konsekwencjami?

        1. Zależy jak duże jest zadłużenie dłużników w zbyt dużym banku. Napisz więc swój scenariusz i zobaczymy jak się dyskusja potoczy.

        2. ” Jeżeli dopuszczamy że banki są TBTF i że państwo musi je ratować …”
          Kto dopuszcza ? Ja nie. Czyżbyś Ty Cyniku9 dopuszczał ?

        3. To ja może podrzucę taką nielibertariańską wersję poradzenia sobie z problemem TBTF. Zamiast banki nacjonalizować (wtedy to tajemnica bankowa cłkiem pójdzie w odstawkę) po przekroczeniu przez bank danej wielkości aktywów przymusowy podział. To chyba lepsze niż nacjonalizacja.

      2. Ja przedstawiłem twierdzenie i za tym jakieś rozumowanie, z którym można się zgadzać, bądź nie. Ale dobrze by było swój sprzeciw uzasadnić. Cytaty z gazet są mało przydatne w takiej rozmowie.
        Z mojej wiedzy wynika, ze łapownictwo występuje w dwóch przypadkach. Jeden opisałem powyżej czyli administracyjne ograniczanie wynagrodzeń za tym idzie ograniczenie działania i popyt na to działanie zostaje niezaspokojony. Tworzy się kolejka i za zmianę miejsca w kolejce płaci się łapówkę administratorowi kolejki.
        Drugi przypadek łapownictwa występuje wtedy gdy osoba decyzyjna dokonuje zakupów nie za swoje pieniądze. Takie łapownictwo występuje w organizacjach państwowych i prywatnych. W codziennie doświadczanych transakcjach sprzedający chce zachęcić do zakupu swoich produktów obniżkami cen. Gdy decydujący kupuje za swoje pieniądze to nazywa się to promocja lub obniżka ceny. Gdy decydujący o zakupie nie kupuje za swoje pieniądze to sprzedający wie, że bezpośrednia obniżka ceny nie działa. Decydent nie czuje żadnej korzyści. Pojawia się łapówka. Z punktu widzenia sprzedającego efekt jest ten sam. Musi zrezygnować z części ceny by zachęcić kupującego. Musi mu pokazać bezpośrednia korzyść. Gdy kupujący kupuje za swoje to wystarczy obniżyć cenę, gdy kupuje za cudze to sprzedawca daje łapówkę.
        Takie jest moje rozumowanie w sprawie łapownictwa.
        A jakie jest Twoje? Poza etykietowaniem, że łapownictwo to nałóg. Na czym opierasz swoje poglądy? Co możesz zarzucić mojemu rozumowaniu?

        1. Jedna, subtelna, acz chyba istotna różnica. Pańskie rozumowanie ma zasadniczy błąd – z góry zakłada, że cena jest określona i może zostać tylko obniżona (promocja / łapówka). Clou korupcji polega na tym, że decydent kupuje w wyższych cenach i za dostaje łapówkę.

          Przykłady? Pendolino zamiast pociągu PESY (chociaż tu dochodzą jeszcze kretyńskie kwestie ambicjonalne) albo przetarg z ostatniego kwartału, znany mi. Firma X przetarg wygrała, przy jedynym kryterium oferując najniższą cenę. Dwa tygodnie później przetarg został unieważniony. Po kilku dniach ogłoszony powtórnie, ale ze zmienionymi pewnymi wymaganiami formalnymi, których firma X spełnić nie mogła. Na wszelki wypadek najkrótszy ustawowy termin składania ofert. Niech mi ktoś powie, że chodzi o uczciwy zakup…

    2. Brawo. A jak moge w garazu produkowac procesory konkurujace cenowo i jakosciowo z najlepszymi?
      W dzisiejszych czasach to jednostki konkurowac moga chyba tylko w najstarszym zawodzie swiata…

      1. Moga…mozesz zrobic projekt CPU. ARM np nie produkuje procesorow, tylko je projektuje. Architektura AVR zostala stworzona przez dwoch studentow – dzisiaj AVR to standard wsrod malych prockow.
        Da sie…da. Tylko taka mala roznica ci dwaj studenci najwidocznie na poczatku nie wiedzieli ze nie da sie zrobic metoda garazowa CPU. I cale szczescie.
        Przeciez sporo wynalazkow powstaje w takich malych firmach, ktore pozniej sa wykupywane przez wieksze.
        Duze korporacje maja jeden maly problem – inercje i przypominaja troche panstwowe molochy – kupuja takie male firmy bo same widocznie nie sa w stanie byc wystarczajaco innowacyjne.

        1. @emka6:”Da sie…da.”

          Właśnie. Też zauważyłem jak ludzie „myślą sztampowo”.
          Problem nie polega na tym jak np. konkurować z Google, ale jak wymyślić nową dziedzinę w której będzie się równie silnym jak dotychczasowy potentat w „starej dziedzinie”. Przykłady są widoczne dla wszystkich (np. Facebook, Allegro, Linux, …) a ludzie i tak nie widzą na co patrzą. Dlatego innowacje są takie ważne bo stwarzają szansę bycia pierwszym (i największym:).

      2. Jak umiesz to produkuj. Umiesz tylko wymleć idiotyczny przykład. Procesora nie odróżnisz od buraka.

        1. Panowie/Panie może jednak trochę bardziej stonowane te odpowiedzi? Bo takie odszczekiwanie podpada już pod wycieczki osobiste, a póki co nie jest to jeszcze forum onetu…

          1. ————-
            MODERACJA:
            {mimir} ma rację! Nie zawsze mogę wszystko sprawdzić na zgodność z regulaminem, co niestety bywa czasem nadużywane do jechania po bandzie. Proszę od tej pory przestrzegać – w interesie uchronienia komentu przez wyrzuceniem – używania tylko FORM BEZOSOBOWYCH. Jadące po bandzie komenty będą wywalane bez ostrzeżenia. Poziomu forów GW nie będziemy tutaj replikować.

          2. Uważa się, że polityka całkowitego zakazu jazdy po poboczu pod groźbą kary wyeliminowania uczestnika ruchu drogowego z ruchu jest taktyką pozornie zbawczą dla ruchu drogowego. Problem w dużej mierze stanowią kwestie kulturowe. Biorąc pod uwagę, że uczestnicy ruchu są anonimowi, uniemożliwianie adresowania problemu po tagu jakim jest tablica rejestracyjna prowadzi do korka i w efekcie kompletnego impasu, tudzież do zaprzestania użytkowania głównej arterii komunikacyjnej co prowadzić może do ustanowienia nowej arterii komunikacyjnej główną. Poddaje się w wątpliwość celowość nakładania sankcji skutkujących takim samym efektem po jak i przed.

            A poza wszystkim skutek jest opłakany, bo post staje się długi, nudny i nadęty. Wyluzujcie bo gadka się kupy nie trzyma.

      3. Rai, Ty mi dostarczasz największej radochy. Liczysz bowiem na to, że prosty człek nie zauważy opcji alternatywnej jaką jest ogólnie dostępny instrument prawny w następnym kroku. Zenek zresztą ma nieco podobny problem, tylko się wścieka, że personalnie nie może użyć opcji dostępnej w kroku poprzedzającym krok następny. Przy czym z owej opcji i tak nie mógłby skorzystać na dłuższą metę, więc wścieka się zupełnie niepotrzebnie, a cierpi na tym tylko kol. Słomski.

      4. Jeśli ktoś nie umie i „nie odróżnia procesora od buraka” – to się za to brać nie będzie. A jeśli mimo to – się weźmie to polegnie z najlepszymi. To chyba dobrze i oczywiste?
        Ale jeśli jednak umie lepiej od tych najlepszych – to co wtedy – też z zasady nie da rady?
        I nie musi to być w zwykłym garażu – coś mam wrażenie, że po świecie kręci się mnóstwo ludzi z kasą którzy tylko szukają takich młodych zdolnych z pomysłami lepszymi od najlepszych lub tylko bardzo dobrymi i kasa na rozbudowę garażu się znajdzie.
        Tylko trzeba mieć pomysł jak być lepszym lub chociaż tak samo dobrym – a nie tylko chęć bycia lepszym.

        1. Wyobraź sobie że jesteś policjantem w cywilu w pojeździe nieoznakowanym, podjeżdżasz na skrzyżowanie jako dwudziesty, a za tobą nagle jak grom z jasnego nieba ustawia się wyjąca karetka. Prawie dostajesz zawału, ale myślisz sobie, nie jest źle, bo za tobą stoi karetka. Czas oczekiwania na zmianę światła wynosi kilka dobrych minut, nie ma pobocza, jest po jednym pasie w danym kierunku i jesteś tam w godzinach szczytu. Postanawiasz pomóc kierowcy karetki, bo robi wrażenie nierozgarniętego żółtodzioba, wygrzebujesz się zza kierownicy, machasz mu legitymacją pokrzykując żeby wyłączył sygnał i

          a) informujesz żeby wykorzystał lewy pas i ustawił na nim omijając całą kawalkadę, sam wracasz do samochodu i czekasz

          b) informujesz żeby podążał za tobą po lewym pasie, wyciskasz czad i jesteś na początku kolejki jako pojazd eskortujący

          c) informujesz o wariancie a. i realizujesz po części punkt b. odwracając kolejność pojazdów

          Za kilka minut okaże się że twój podręczny sygnalizator świetlno-dźwiękowy nie działa, a wtyczkę odnajdujesz na wycieraczce. Naprawę ignorowałeś przez ostatni rok. Dynda sobie, to niech sobie dynda.

  6. Skoro lewacy tak bardzo chcą sprawiedliwości płac, niech zrównają swoje pensje z pensjami tych, o których tak bardzo walczą? Czy w naszej szarej rzeczywistości, P. Duda zamienił by się pensją z Panią kasjerką w supermarkecie? Na pewno nie!

  7. Cytując klasyka: diagnoza trafna ale z receptą się nie zgadzam. To tak jakby rozważać, że gwałty są co prawda złe ale skoro już są to zróbmy coś żeby ulżyć doli gwałconych kobiet. Nie. Gwałty są złe i co najwyżej rozważajmy co zrobić aby ich nie było. Skoro utrzymywanie bankrutujących banków przez państwo jest złe to rozważajmy co zrobić aby to się nie działo a nie deliberujmy o rozpiętości pensji w takich reanimowanych bankach bo sama taka dyskusja legitymizuje tą sytuację.
    No i poniżej kilka cytatów wyjętych żywcem z broszury czerwonogwardzisty 🙂
    „Owszem, są sytuacje w których zbyt wielka rozpiętość wynagrodzeń jest problemem, i to poważnym bo niszczącym tkankę społeczną.”
    – Rozpiętość wynagrodzeń jest to problem tylko w państwie socjalistycznym i jest przez to państwo bardzo skutecznie rozwiązany: czy się stoi czy się leży 1200 się należy :). Natomiast to o czym tutaj piszesz to problem przymusowego finansowania banksterki (i nie tylko) przez społeczeństwo. I to faktycznie jest problem i to bez względu na rozpiętość wynagrodzeń.
    „Nawet one jednak w wielu miejscach w warunkach ‚demokracji’ realnej nie mają nic wspólnego z wyważoną oceną wartości jaką członek społeczności pracując wnosi do dobra wspólnego.”
    Już żeśmy kiedyś o tym dyskutowali: skoro państwo z pieniędzy podatników ma zapewnić jakąś usługę to ma obowiązek zrobić to minimalnym kosztem płacąc tak mało pracownikom jak tylko się da czyli nie w zależności od ich wkładu do dobra wspólnego (bo niby kto miałby ten wkład oceniać ? twórcy siatek płac ?) tylko w zależności od wartości rynkowej ich pracy.

  8. Co do glosowania w sprawie „CHF 2500/month” czyli jak tu sie mowi „bedingungsloses Grundeinkommen” to napisze, ze ma nawet mniejsze szanse przejscia, niz to 1:12.

    Nie nalezy jednak zapominac, ze w Szwajcarii okolo 15-20% mieszkancow jest ukierunkowanych bardzo lewicowo (mam kolege w pracy, ktorzy marzy o komunizmie, bo wtedy niby wszyscy by mogli sie koncentrowac na zyciu a nie na pieniadzach i bylby spokoj). Ci ludzie w zasadzie glosuja na takie durne socjalistyczne pomysly… wiec zebranie 100’000 podpisow w zasadzie nie jest takie trudne. Poza tym wielu Szwajcarow ma wyprane mozgi i uwazaja ze tu jest taki dobrobyt, ze trzeba innym (np Unii) sporo oddac dla zasady. Poza tym wiekszosc mediow (glownie gazet) jest tendencyjnie lewicowa, moze z wyjatkiem Weltwoche.

    Ciekawsze bedzie raczej glosowanie o placy minimalnej (CHF 4000 miesiecznie, referendum w lutym) oraz na temat podatku od spadkow (tzw Erbschaftssteuer). Oba te maja w miare realne szanse przejsc (przy najmniej na razie), no ale zobaczymy.
    Obiecuje, ze bede glosowac „nie” 🙂

    Pozdrawiam,
    Andrzej „Szwajcar”

  9. Kojocie, podejdę do sparw cynicznie. Kto i ile lat sumarycznie rządził w UK od 1895 roku. Jako pogłowie liczę szefów rządu, bez uwzględnienia rządów koalicyjnych, bo tak mi wygodniej.
    Conservatives, 65 lat, Liberals 17 lat, Labour 35 lat.
    Niedawno, w 2013, napadnięto córkę Blair’a w biały dzień w centrum Londynu. Kto się od kogo czego uczy?

  10. Trudno zgodzić się ze zgryźliwym co nieco tyułem artykułu (lewactwo przegrało kolejne starcie). W każdym kraju obowiązuje inny kodeks wartości historycznych, moralnych, etycznych,różna świadomość obywatelska, inne postrzeganie bogactwa jednostki czy roli państwa i jego pomocy dla najuboższych obywateli. Przypomnę że w tej samej szwajcarii zebrano właśnie ponad 100 tys głosów pod referendum w sprawie „CHF 2500/month universal basic income for every adult”.
    Temat jest zatem dosyć skomplikowany i jego ocena zależy tak naprawdę od zrozumienia aspektów ekonomicznych i geopolitycznych, w których znajduje się dane państwo i jego mieszkańcy.
    Gratuluję profesjonalnego blogu i mądrych opinii.

    1. w tej samej szwajcarii zebrano właśnie ponad 100 tys głosów pod referendum w sprawie „CHF 2500/month – na mój gust to właśnie szalenie ułatwia zgodzenie się ze „zgryźliwym co nieco tytułem artykułu”.. 😉

      1. Niemniej cynicznie dorzucę rządy koalicyjne. W ciągu 43 lat od 1902 do 1945, 20 lat rządów koalicyjnych, 68 lat przerwy i kolejne 3 lata rządów koalicyjnych od 2010 do teraz.

        Wybaczcie Państwo, ale konkurencja zachodzi na każdym szczeblu, Kojot nie kupi nowego samochodu, później znowu nie kupi nowego samochodu, a Cynik zorganizuje lekcje jazdy konnej. Gdyby to nie pomogło koniowi, sprzeda go na kabanosy. Wybacz Cyniku, cynizm niezamierzony.

  11. Tylko, że cyniku, implementując w banku społeczną siatkę płac zniechęcamy dobrych ekspertów do pracy w nich za sumę, której by nie przyjęli. Taki sam jest efekt ustawy kominowej w Polsce, która dotyczy przecież podmiotów publicznych. Nie twierdzę, że krętacze z wielkimi apanażami to wybitni eksperci, ale wyrażam nadzieję, że prędzej czy później zostaną oni zastąpieni ludźmi lepiej wykwalifikowanymi i z lepszymi morale. Takich nie zatrudni się nie oferując im odpowiedzniego wynagrodzenia. Oczywiście ustawę kominową w Polsce się omija jesli się da, ale po co kombinować „prawą ręką przez lewe ucho”, jak mozna by zarobić dużo prostą metodą? Koniec końców: państwo nie powinno się wtrącać.

    1. „zniechęcamy dobrych ekspertów”

      Ostatni kryzys pokazal(a wlasciwie caly czas pokazuje)ze takowi fachowcy na masowa skale w ogole NIE ISTNIEJA-no chyba ze masz na mysli dobrych fachowcow od robienia przekretow.

      P.S.Nieliczni istniejacy raczej sie dorabiaja na wlasna reke.

      1. Przeciez napisałem wyraźnie: „Nie twierdzę, że krętacze z wielkimi apanażami to wybitni eksperci, ale wyrażam nadzieję, że prędzej czy później zostaną oni zastąpieni ludźmi lepiej wykwalifikowanymi i z lepszymi morale”.

        Wiem, że to może się wydawać być właśnie wishful thinking, ale nie takie rewolucje się działy na tym świecie, więc można mieć nadzieję, że będzie lepiej pod tym wzgldem. Na pewno nie za rok, nie za dwa lata, ale może za 30 lat.

  12. 2:1, 1:12

    *Zakładając stabilną sytuację w państwie: to, co było do podzielenia, zostało już podzielone, społeczeństwo jest w miarę jednorodne i zmieniać ten stan rzeczy nie ma ochoty.

    **Zakładając destabilizującą się sytuację w państwie w obliczu ogólnoeuropejskiego kryzysu ekonomicznego: 2/3 społeczeństwa nie ma ochoty dzielić się z pozostałą 1/3. Nie zadaję tu pytania dlaczego.

    ***Zakładając sukcesywne pogłębianie się kryzysu ekonomicznego i dalszą destabilizację w państwie: 2:1 mówi nie, tym razem dla 1:13, może nawet dla 1:14.

    To oznacza relatywne prosperity, ale już nie dla 2/3-cich, tylko dla 2/3-x.

    ****Ciekawe kto wygra kolejne wybory.

Comments are closed.