JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 19.07.13

Walka o szczyt wzgórza

wakacyjne dywagacje

Męczące coś te wakacje… Presja aby dobrze wypocząć bywa czasami nieznośna. Na szczęście tego roku odpada presja aby być dobrze poinformowanym co dawniej wymagało uciążliwego jechania co rano do kiosku po Rzepę. W tym roku w kiosku Rzepy już nie uświadczysz, nawet bez śladów trotylu. Kioskarka wspomina coś o złożeniu zamówienia ale tacy napaleni na ratowanie Hajdarowicza z tej samo-lobotomii to znowu nie jesteśmy.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w sferze tygodników gdzie dawniej nie było czego czytać. A teraz to ho, ho, aż za dużo. Przynajmniej w poniedziałek kiedy mamy wielki dzień lektury, bo ukazują się wtedy wszystkie trzy tytuły. Bierzemy więc dla porównania numery Sieci, Do Rzeczy i Uważam Rze. O, to Pan bierze wszystkie „prawicowe” – zauważa przytomnie znajoma pani kioskarka. No pewnie, a jakie mam brać? Widzę że ze świerszczyków to ma pani tylko Newsweeka?

W „prawicowych” tygodnikach trwa zaciekła walka konkurencyjna, i to jak się wydaje pod dowództwem speców marketingowych. Dzięki temu wszystkie trzy są podobne do siebie jak krople wody. Czytaj – jednakowo bezpłciowe. Najwyraźniej talent rozsmarowany został zbyt cienko skoro starcza go na 2, najwyżej 3 poważne artykuły w numerze. Cała reszta to nudna, standardowa sieczka recenzji oraz recenzji z recenzji, a to z książek, a to z filmów, a to z wystaw, a to nowych gadżetów. Zawsze nas dziwiło, nawet w starej dobrej Rzepie, czy ktoś to w ogóle czyta. Czym by tu jeszcze zapełnić te strony – a no trochę szablonowych wywiadów, trochę patriotycznej historii, trochę egzotyki bo to przecież wakacje.

Nowatorstwem ujęcia wyróżniają się Sieci które oprócz koniunkturalnego zaprawienia religią („Chrystus na stadionie”) bezceremonialnie wali 12 stron patriotyczno historycznych komiksów o Grunwaldzie. W sam raz dzieciom do kolorowania jak by lało. Teraz już wiadomo za co płacimy 4.95 zł, w tym 8% VAT. Nie chcąc być gorsze, Do Rzeczy w obowiązkowym segmencie „religii” puszcza reportaż o zbuntowanym księdzu a w charakterze zapychacza stron puszcza całostronicowe reklamy „T-Mobile” pozujące jako artykuł. Tyle że u dołu strony znajdujemy prawdziwy cel artykułu: więcej informacji czytelnik znajdzie na stronie internetowej…   Trochę lepiej jest z reklamą skladywegla.pl która przynajmniej nie wygłupia się z pozowaniem na artykuł.  Od razu cieplej robi się na sercu gdy prawica zaczyna reklamować składy opału.  To dzięki nim  za reklamy i recenzje z recenzji płacimy w Do Rzeczy jedyne 3.95 zł, w tym 8% VAT .

Odnosimy wrażenie że wywodzące się z buntu przeciwko Hajdarowiczowi lisickie Do Rzeczy jest trochę oszołomione mocną konkurencją ze strony Sieci. Oczekiwania były że śmietanka publicystów polskich, z red. Ziemkiewiczem na czele, wyjdzie z absolutnym królem wzgórza – klasowym, i kasowym,  opiniotwórczym tygodnikiem zagospodarowującym praktycznie bez konkurencji cały szeroki sektor „prawicy”, wg naszej pani kioskarki. Tymczasem tuzy publicystyki polskiej trochę rozczarowują. Zamiast wziąć natchnienie z tytułu publikacji nawet świetny zazwyczaj red. Ziemkiewicz woli zajmować się Lisem i porno („Tonący seksu się chwyta”).

Nie jest też pewne że stosowana zarówno w Sieci jak i Do Rzeczy formuła czołowych publicystów mających swój stały kącik jest taka szczęśliwa. Wydaje się to pasować bardziej do internetu, IMO. Osobiście dużo bardziej wolę sążnisty artykuł, skłaniający do myślenia, ktokolwiek się pod nim podpisał, niż czytać mocno nierówne, a czasem żenujące, produkcje stałych tuzów redakcji. Krótko,  Do Rzeczy czy do  Sieci zachodzimy mimo wszystko po treść, a nie po Ziemkiewicza, Łysiaka czy Karnowskiego.

Na tle idących łeb w łeb Sieci i Do Rzeczy, z których oba epatują na pierwszej stronie pokaźnym nakładem (184 tys i 179 tys, odpowiednio) rola red. Pińskiego z Uważam Rze nie jest do pozazdroszczenia. Wynajęty, jak się wydaje, do zgaszenia światła w poczytnym dawniej tygodniku z którego talent uciekł do Do Rzeczy red. Piński robi co może. Jego tygodnik broni się jeszcze, ale w Grenadzie zaraza. W każdym razie nie publikuje, wzorem konkurentów, na pierwszej stronie aktualnego nakładu.  Najwyraźniej nie ma się czym chwalić. Jednocześnie nie może jednak odbiegać zbytnio od konkurencji a więc i tu znajdujemy tę samą przewidywalną sieczkę tematyczną, z recenzjami oraz recenzjami z recenzji wszystkiego co się rusza oraz z obowiązkową dawką religii (tym razem o pielgrzymkach), patriotyzmu i historii, oraz wywiadów.

Fatalnym zabiegiem Pińskiego jest zestawienie dwóch adwersarzy w charakterze stałych polemistów, na zasadzie wpuśćmy kota i psa do klatki a ciekawi wyniku walki ludzie to kupią. Otóż nie jesteśmy tego tak pewni. Kogo od zakupu tygodnika nie odstręczy wolnorynkowa retoryka Korwina Mikkego  to na pewno skutecznie go odstręczy socjalizm P.Ikonowicza.  Klęskę,  jak to się mówi, można zawsze wydrzeć z otwartej paszczy zwyciestwa.  Mimo że numer Uważam Rze który wpadł nam do ręki miał kilka interesujących pozycji, w tym ostrą filipikę samego Pińskiego o przekręcie stulecia z  OFE, szkoda że naczelny nie ma żadnego pomysłu na zaatakowanie konkurencji tam gdzie jest ona słaba – w tematyce ekonomicznej będącą do niedawna silnym punktem Rzepy. Wygląda na to że cały ekonomiczny talent odpłynął od Hajdarowicza i gdzieś się ulotnił w powietrzu.  A przecież aż się prosi by przynajmniej jeden z konkurujących ze sobą tygodników zrobił z zagadnień gospodarczych  swój punkt ciężkości,  tym bardziej że konkurencja jest w tym sektorze słaba.

Poważne potraktowanie spraw ekonomicznych, a w szczególności spójna prezentacja tego co “prawica” w tej dziedzinie  chce dokonać, byłoby świeżym powiewem wśród przesadnie patriotyczno-historyczno-religijnych dytyrambów i ogólnorozwojowej sieczki tematycznej.

 

.

Share

21 komentarzy do: Walka o szczyt wzgórza

  • MaQ

    Rozumiem że jest to swego rodzaju oferta współpracy? :)
    Naprawdę nie obraził bym się gdyby szanowny autor zaczął “pisywać” artykuły w jakimś tygodniku. Wiedział bym co kupować ;)
    Pozdrawiam i mam nadzieję że ktoś z wyżej wymienionych (wybranych) czasopism czyta ten blog i złoży dobrą ofertę.
    Powodzenia

    • Dziękuję. Na brak ofert nie narzekamy, na brak czasu owszem… Istnieje też trudne pytanie o motywację: po co? W politykę się nie wybieramy, sławy nie potrzebujemy, ze zmieniania świata też zrezygnowaliśmy dawno temu… ;-)

    • Dziękuję. Na brak ofert nie narzekamy, raczej na brak czasu… Istnieje też trudne pytanie o motywację: w politykę się nie wybieramy, sławy nie potrzebujemy, ze zmieniania świata też zrezygnowaliśmy dawno temu… ;-)

  • sprutygolf

    “Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w sferze tygodników gdzie dawniej nie było czego czytać.”
    Ale jak to… nie uwierzę, że Szanowny Autor nie czytuje “Najwyższego Czasu!”, któren ukazuje się już od ponad dwóch dekad i jest bezdyskusyjnym numerem jeden w edukacji wolnorynkowej.

  • yyy

    A to Korwin-Mikke jest wolnorynkowy? Pewnie zależy od perspektywy, bo przecież wolnego rynku w “swoim” sektorze nie promuje :D

    Statism – the most irrational and dangerous religion:
    http://www.youtube.com/watch?v=MrKpyhrZWXk

    ps. Did you know that FED is running out of yellow metal as we speak? :
    http://www.sprott.com/markets-at-a-glance/do-western-central-banks-have-any-gold-left-part-iii/

    btw, yyy stands for Yeah Yeah Yeahs :D

    • kanapiarz

      “A to Korwin-Mikke jest wolnorynkowy? Pewnie zależy od perspektywy, bo przecież wolnego rynku w „swoim” sektorze nie promuje :D”

      W sensie że?

      • yyy

        W sensie, że jego podejście do kwestii rządzenia, rządu, państwa samego w sobie nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem. Wolny rynek to nic więcej jak wcielenie w życie idei woluntaryzmu – dobrowolności interakcji międzyludzkich. Inaczej – hołdowanie zasadzie nieagresji sformułowanej przez oszalałą później Ayn Rand. Otóż jeżeli ja, jako ja nie uznaję hipotetycznego rządu Mikkego, ani jego podatków, ani jego “praw” (bo niby dlaczego miałbym?), to Mikke wyśle na mnie bandytów zwanych w kostiumach i z odznakami, i każe mnie zamknąć w klatce. Jeżeli zacznę się opierać to zwyczajnie rozkaże mnie rozstrzelać. Dlaczego? Bo Mikke jest minarchistą, sam byłem minarchistą jeszcze 2 lata temu. Niestety ta pozycja niesie za sobą poważne zagrożenie dla zdrowego mózgu zwane dysonansem poznawczym – jest zwyczajnie sprzeczna wewnętrznie. Bo niby dlaczego sprawiedliwym miałby być gang bandytów zwany państwem? Skąd się bierze jego autorytet? Skąd się bierze jego prawo do nakazywania mnie czegokolwiek? Odpowiedni materiał jest w linku nr 1, który zamieściłem powyżej.

        • yyy

          Panów Policjantów na mnie wyśle – przeczytaj coś naskrobał zanim wyślesz (cough) – na przyszłość :D
          Jak można na przykład przekazać państwu prawo do grabienia współobywateli (które to prawo państwo twierdzi, że ma i używa go codziennie) kiedy nie ma się tego prawa i nie miało nigdy samemu? Nonsens. Albo kwestia zgody rządzonych na dany ustrój, dane prawo – gdyby była zgoda to byłoby to dobrowolne, nie trzeba byłoby używać siły (ani jej groźby) do jego egzekwowania, bo byłaby zgoda. Więc zgody rządzonych ewidentnie nie ma. Gdyby zus był taki fajny jak go reklamują gadające głowy to nie byłby przymusowy – w sensie, ze jak nie zapłacisz to cię ograbią, a jak nic nie masz to wrzucą do klatki, a jak się będziesz opierał to zginiesz jak pies.
          Statism, is dead as an ideology:
          http://www.youtube.com/watch?v=P772Eb63qIY

          • kanapiarz

            Zasada jest prosta:
            Zorganizowana grupa przestępcza jest silniejsza niż niezorganizowana grupa ludzi. Skuteczne organizowanie się wymaga wyraźnej hierarchii – komisje, zgromadzenia, etc są nieefektywne, w zasadzie tak samo nieefektywne jak całkowity brak organizacji. Stąd idea minarchizmu, czyli hierarchicznej organizacji chroniącej przed organizacjami przestępczymi. Z czasem owa minarchia może sama stać się organizacją przestępczą, z jedyną różnicą w postaci propagandy i pewnych bonusów, jak słusznie zauważył autor filmiku.

            To, że wśród hierarchów będą zdarzać się pewne nadużycia jest w zasadzie pewne. Kluczem do sukcesu jest właśnie ograniczenie odpowiedzialności aparatu przymusu, tak aby względnie łatwo można było go (w pewnym sensie) przejrzeć. Taki ograniczony aparat przymusu to właśnie minarchia. A ogólnie im bardziej rozbudowany aparat przymusu, tym większe nadużycia stosuje. Więc ludzie muszą mieć parcie na to, by aparat przymusu miał jak najmniej odpowiedzialności.

            Żeby rządzić trzeba mieć poparcie. Bez poparcia nie ma władzy. Im większa część ludzi jest zależna od aparatu państwowego, tym większe ogólne poparcie dla rządu, gdyż nikt nie chce ucinać ręki która, według propagandy przynajmniej, ich karmi. Poparcie może być też wynikiem uznania. W minarchizmie ludzie są zależni od rządu w zdecydowanie mniejszym stopniu, wobec czego uznanie dla działań rządu ma dużo większe znaczenie.

            Nie wiem czy autor filmiku sugerował, że świat jest globalną farmą ze wspólnymi właścicielami, ale tak czy siak nie zgadzam się z taką tezą.

            Nie wiem też czy dobrze zrozumiałem przesłanie filmiku – alternatywą dla obecnego stanu ma być filozofowanie i mówienie prawdy (hmm, chyba każdy ma inne pojęcie prawdy)? To ma coś zmienić? A może ty masz jakąś alternatywę?

        • Łukasz

          Jaka jest następna forma przepoczwarzenia po minarchiście?

  • JS

    Przykład fachowej roboty dziennikarskiej. Gazeta jak wiadomo otrzymuje miliony za ogłoszenia rządowe, samorządowe etc. Tutaj by wejść w d..ę lokalnej władzy, na połowie zdjęć z zakończenia remontu Centrum Kultury jest prezydent miasta.
    http://lublin.gazeta.pl/lublin/5,35640,14301537,Centrum_Kultury_wraca_do_domu_DUZE_ZDJECIA.html

  • pablo

    Kto by pomyślał, że najlepiej sprzedającym się tygodnikiem
    w Polsce jest … Gość Niedzielny http://www.sdp.pl/sieci-do-gory-uwazam-rze-w-dol

  • Dolly

    Nie wiem też jakim to niby wabikiem ma być ‘prawicowość’ tych trzech tygodników – wydaje się raczej odstręczać ludzi którzy od czasopisma oczekują rzetelnego rzemiosła, wiedzy, szacunku dla czytelników no i odrobiny dystansu do samego siebie. No chyba że usiłują na nowo zdefiniować symbol ‘gazety wybiórczej’ – kupuję bo wiem z góry co tam w środku będzie.

  • Nick Wymagany

    Bo teraz już net przejął pałeczkę niezależnego medium :-)

  • Emigrant

    Nic dodac, nic ujac. Sieczka w mediach, nawet tych ‘naszych’, ‘prawicowych’, trwa i trwac bedzie.

    Mnie za cala lekture wystarczaja wpisy szanownego gospodarza, pana Gwiazdowskiego i od czasu do czasu, dla rozluznienia, gwiazdy wiadomego portalu Mariusza Max Kolonko.

    A pana Cynika wzialbym na bezludna wys…hmmm…czekaj…moze jednak nie :|

  • czyzykczyzyk

    http://www.prawy.pl/ bije na glowe te dziadostwo, ludzie uciekaja do internetu , np sybskrypcja niektorych stron robi swoje, dawka swiezych info ze stron ktore sie polubiło na fb-, kolonko, stoje i patrze, najwyzszy czas, prawy.pl , RED is bad , forsal, infor, gazeta prawna ,trystero, JKM, itp,itd
    strona autora rowniez jest na fb ;)

    nie ma sensu biegac po kioskach za 1/2 dobrymi artykułami

    • Odys syn Laertesa

      W zasadzie nic dodać nic ująć… Pan cynik9 i jego blog ukwieca pozostale wymienione… Osobiście bazuję na serwisie stooq.pl gdzie mają świetny i na bieżąco uzupełniany serwis z suchymi faktami (nie tylko gospodarczymi). Nie ma to jak samodzielne wyciąganie wniosków bez otoczki komentatorskiej.

      • dude

        Tylko, że nie każdy potrafi sam wyciągnąć wnioski. I tu biję się w piersi i posypuję głowę popiołem bo i mi to czasem nie wychodzi. Choć jest z tym coraz lepiej :).