JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 13.12.12

Od-LOT

czyli Dreamliner ląduje na plecach

Siedzi sobie państwo w lewym fotelu Dreamlinera LOT-u. Siedzi sobie LOT-owa związkokracja w drugim. Państwo ciągnie za stery w jednym kierunku. Związkokracja ciągnie w drugim. Samolot o mało nie rozerwie się na pół. Ciężko się przechylając ze skrzydła na skrzydło maszyna zygzakuje i gwałtownie traci wysokość. TAWS i inne gadżety ostrzegania że ziemia jest blisko pipczą z kokpicie, czerwone lampki migoczą jak oszalałe. A wynajęty za ciężką forsę klakier zaśmieca eter propagandą „na kursie i na ścieżce”, o doskonałej kondycji LOTu, super linii która jako pierwsza w Europie pozwoliła sobie na ostatni cud techniki – Dreamlinera. Media prawie moczą majtki z radości, do znudzenia serwując fotki cacka Boeinga to od przodu, to od tyłu, to znowu z boku. Nikt w Europie podobno nie lata jeszcze tak nowoczesnymi samolotami, tylko LOT. Czyż pierwsza linia lotnicza która to robi może być jednocześnie pierwszą do crash landing?

Okazuje się że nie tylko może. LOT właśnie dokonał crash landing i praktycznie zbankrutował. Finansowo znajduje się nie w stanie Boeinga 787 „Dreamliner” ale raczej Tupolewa 154 po lądowaniu w Smoleńsku. Wiele zbierać z tego co zostało nie ma.

Tu właśnie dochodzimy do cudu socjalizmu. Złom zamiast na szrot trafi teraz do warsztatów naprawczych skarbu państwa, potem może nawet i do hangarów Sejmu. Będzie przez tych samych ekspertów którzy go rozwalili składany do kupy, nitowany, skręcany, prostowany. A potem z tą samą załogą znowu będzie miał szanse odejść na „drugi krąg”. Ci sami eksperci znowu zajmą miejsca za sterami. Zażądali właśnie 1,5 mld złotych w „pomocy publicznej” na reperacje wraka. Żądać „państwowej pomocy” – eufemizm na okradzenie każdego na ileś tam zł – mogą tylko kapłani kultu szakala wyznawanego przez osły, znanego też pod nazwą demokracji. Gdyby tak Coca Cola czy McDonalds zażądał „pomocy publicznej” bo inaczej zbankrutuje to klienci wcinający BigMaca udławiliby się chyba ze śmiechu. I udławić się ze śmiechu na tę propozycję LOT-u powinna także publika w Polsce. Tym bardziej że kiedy państwowy przewoźnik żąda „pomocy publicznej” to sumę którą chce oficjalnie zrabować społeczeństwu można śmiało pomnożyć przez 2. To tylko po stówce od łebka. Nie dasz tyle na „narodowego” przewoźnika?

Oczywiście że nie dam! Do czorta z narodowym producentem strat i narodową studnią bez dna. Jeden grosz „pomocy publicznej” na LOT to o jeden grosz za dużo. Bankrut jest bankrutem. Forsję miał ale przejadł i nie ma. Tough luck, it’s over. Sprzedać resztki i pozamiatać. Jednego grosza nie jest warta reperacja czegoś co dalej pilotowane będzie przez tych samych państwowych nominatów bez pojęcia, pospołu z ciągnącą stery w swoją stronę związkokracją.

I o wilku mowa. Związkokracja, zamiast przynajmniej siedzieć cicho tuż po katastrofie już się przymierza do wydawania twoich pieniędzy. […] problemem jest to, czy ci ludzie mają za nie kolejny raz restrukturyzować firmę. Uważamy, że nie i dlatego dziś związki zawodowe zwrócą się o rezygnację, albo o odwołanie przez radę nadzorczą, zarządu z prezesem na czele – zapowiada przewodniczący NSZZ “Solidarność” w LOT Stefan Malczewski. Jeszcze tylko tego brakuje aby pasażerowie w czasie lotu demokratycznie głosowali kto ma pilotować ich samolot. Kto wie zresztą, może w LOT -cie i takie praktyki już odchodzą?lot

W międzyczasie dowiadujemy się że prezesa LOT-u Piroga,  jak murzyńskiego chłopca z pirogi,  już wyrzucono na pożarcie związkowym krokodylom. Ale czy to wystarczy? Czy wyrzucić krokodylom nie należałoby całej załogi pirogi, ze związkokracją na czele, która w państwowym zakładzie nie ma żadnej racji bytu i jest tak samo destruktywna jak przyniesiona w walizkach, niekompetentna rada nadzorcza z państwowego nadania?

Minister Skarbu M. Budzanowski, faktyczny przedstawiciel właściciela, sam najwyraźniej jeszcze w powypadkowym szoku, żali się że […] jeszcze we wrześniu prezes PLL LOT Marcin Piróg w uspokajającym tonie mówił o kondycji finansowej spółki. To co robią jego ludzie w radzie nadzorczej, jeśli nie zdają sprawy szefowi co się dzieje w firmie pod jego nadzorem? Rozumiemy że ich głównym zajęciem jest kasowanie wynagrodzenia ale w wolnych chwilach co im w końcu szkodzi napisać jakiś raport? Tak aby szef nie musiał dowiadywać się o sukcesach „swojego” LOT-u z wywiadów prezesa Piroga w prasie. Teraz minister Budzanowski usiłuje to nadrabiać pozytywnie oceniając przygotowany wniosek LOTu o „pomoc”. Pozytywnie? To niech może pomoże LOT-owi w pierwszym rzędzie z własnej pensji, nie licząc na innych. Ocenimy to też pozytywnie… ;-)

Owszem, latanie to ciężki biznes o niewielkich marżach, zwłaszcza w recesji. Raz można być na wozie a raz pod wozem. Ceny paliwa fluktuują, konkurencja jest mordercza. Ale państwo z lataniem nie powinno mieć nic wspólnego. Pojęcie „państwowego” przewoźnika jest równie szkodliwym nonsensem co “państwowy” szewc.  Rola państwa w lataniu jest tylko taka aby zapewnić równe playing field dla wszystkich swoich podmiotów i podnieść piekło gdy inne rządy wtrącają nos do prywatnego biznesu gdzie indziej czym przeszkadzają wolnej konkurencji.

Nie każdy może latać z zyskiem w takich warunkach i nie każdy potrafi. Państwo nie potrafi, zwłaszcza z bagażem związkokracji na pokładzie. Są w tej grze zwycięzcy i są przegrani. Jednak szansa że wszyscy przegrają i nie będzie czym polecieć z Warszawy do Londynu jest zero. Miliony Europejczyków latają w końcu Ryanairem czy Wizz-airem od lat i nikt za LOT-ową związkokracją specjalnie tęsknił nie będzie. Jeszcze mniej za sutymi państwowymi synekurami dla przyjaciół króliczka z politycznego nadania.

A jak państwo polskie w swojej megalomanii już musi mieć „polskiego” przewoźnika to taniej będzie reanimować OLT Express, którego podejrzane usunięcie jako domniemanej konkurencji dla LOT-u przez innych państwowych ekspertów i tak LOT-owi nie pomogło.

 

————————–
dodane 13.12.2012:   LOT za 2011 r. odnotował 145,5 mln zł straty. Skarb Państwa ma 68 proc. akcji LOT, dalsze 7% proc. należy do związkokracji.

dodane 17.12.2012:  Brak od-LOTu – Dreamliner wycofany z rejsu rejsu promocyjnego do Niemiec  z przyczyn “niemożliwych do przewidzenia”.   A co jest możliwe do przewidzenia u państwowego bankruta?

dodane 24.12.2012: Dalszy ciąg “promocji” LOTu – Dreamliner pokręcił się wokół Wiednia i wrócił do Wwy nie mogąc wylądować. Najwyraźniej nikt u państwowego bankruta nie wpadł na pomysł aby przed wyruszeniem sprawdzić pogodę na miejscu…

Share

58 komentarzy do: Od-LOT

  • ZQW

    Drogi Cyniku ,
    OLT Express reanimować nie trzeba, bo ma się dobrze i stale się rozwija . Kilka dni temu leciałem z Berlina na Teneryfę i w magazynie lotniskowym czytałem o nowych połączeniach lotniczych tej firmy. Firma dokupuje samoloty i być może wkrótce stanie się jedną z większych kompanii lotniczych w Europie. Oczywiście właścicielem nie jest już Amber Gold i od Polski trzyma się OLT Express na razie z daleka. Ale jak wspomniałem firma nie tylko istnieje, ale i cały czas rośnie, choć w Polsce o tym cicho.

  • Mie3k

    Z tego wpisu dowiedziałem się że Dreamliner to produkt Beoninga i został zrobiony w USA!
    A ja, patrząc na histerię narodową, byłem pewien że produkowany jest w Mielcu!

  • Marcines

    Polecam “Fast Food Nation” gdzie Schlosser opisuje jakie dotacje od państwa dostaje np. McDonald. Warto również przeczytać autobiografię Lee Iaccoci gdzie opisuje jakie subsydia były ładowane m.in. w przemysł stalowy. Zawsze państwo, jeśli jest rozgarnięte, będzie wspierało swój przemysł. No chyba, że mówimy o Polsce – tu się frajerujemy na potęgę wspierając nie to co trzeba, a odpuszczając nowoczesne gałęzie przemysłu.

    • Zawsze państwo, jeśli jest rozgarnięte, będzie wspierało swój przemysł.
      Zależy co to znaczy swój i co to znaczy rozgarnięte. Wg definicji na tym blogu rozgarnięte państwo wspiera przede wszystkim SWOICH PRZEDSIEBIORCÓW aby im sie nie działa krzywda w RÓWNEJ walce z innymi. Jest tu pełno do zrobienia. Państwo kretynów (anonimowe oczywiście, które przewija się przez dyskusję) natomiast samo posiada “swój” przemysł którym wspiera fuchy dlla przyjaciół króliczka a swoim przedsiębiorcom – którzy odpowiedzialni są za rozwój, bogactwo i zatrudnienie – rzuca jedynie kłody pod nogi.

  • Woj

    Nie zawsze związkokracja działa na szkodę firmy, zwłaszcza jeśli ma konkurencję w postaci rządu. W 1992 Suchocka chciała sprzedać Amerykanom KGHM za 400 mln zł. Tusk sprzedał niedawno 10% akcji KGHM za półdarmo! Gdyby nie postawa związków, które się postawiły i strajkowały ponad miesiąc niedopuszczając do sprzedaży za Suchockiej, a za Tuska protestowały, to już byśmy byli gołodupcami.

    • Nie zawsze związkokracja działa na szkodę firmy – zwłaszcza jak głosuje nad kolorem krzeseł w kantynie. Bo w normalnych warunkach tylko tyle powinna mieć do gadania… ;-)

      Gdyby nie … to już byśmy byli gołodupcami.
      Argument sprowadzający się zasadniczo do bezkrytycznej apoteozy socjalizmu własności państwowej. Kiedy to związkokracja była za jakakolwiek prywatyzacją?

      To raz. A dwa, była już na tym blogu dyskusja o regaliach, wprowadzonych notabene w zwiazku z KGHM. Przypominam to tym bo dla państwa, oprócz dochodów z prywatyzacji, są cywilizowane metody “zarabiania” na eksploatowanych kopalinach w sposób ciągły. Samo sugerowanie że jakoby “nie jesteśmy gołodupcami” przez brak prywatyzacji i oddanie folwarku państwowego w ajencję związkokracji uważam za nonsens. Kto jest “my”? Związkowi bonzowie z pewnością gołodupcami nie są. Ale co Pan albo ja konkretnie z tego mamy? Szampana spijanego w naszym imieniu wargami związkokracji i państwowych nominatów, jak w LOTcie?

      • nightwatch

        Najpewniej poczuli że prywatny właściciel może nie zauważyć korzyści płynących z posiadania związkowców w firmie i mógłby na przykład kazać im pracować

  • Zając

    Nie wiem jak można byc zwolennikiem udziału państwa w gospodarce, no może za wyjątkiem państwa Kowalskich czy innych;) Przykład pierwszy z brzegu. W Rzeszowie zlikwidowano właśnie bezpośrednie połączenie PKP do Lublina. Powód? Zbyt duża ilość pasażerów!
    http://www.rynek-kolejowy.pl/34716/Pociagow_RzeszowLublin_nie_bedzie_bo_jest_za_duzo_pasazerow.htm
    Kilkanaście lat wcześniej zlikwidowano tam połączenia wogóle bo… nie było pasażerów! Teraz po remoncie trasy są, ale jest ich za dużo!Ludzie nie moga zrozumieć, że pasażerów musi być w sam raz, tyle ile dyrekcja przewidziała i przegłosowała. Wszelkie odchyły będą zwalczane. Jeśli to posunięcie nie pomoże, ilość przesiadek na trasach zostanie zwiększana aż do osiądnięcia przewidzianego celu co jest z korzyścią zarówno dla pasażerów jak i dla pracowników;)

    • nightwatch

      Niby absurd, ale jak popatrzysz z perspektywy administracji państwowej która musi dopiero co wyciśnięte od podatników pieniądze wydawać na jakieś dofinansowania do kolei to wszystko pasuje idealnie: mniej pasażerów – mniej dopłat. Mniej szpitali, mniej zabiegów, mniej szkół => więcej kasy zostaje na utrzymanie i rozwój urzędów.

  • marq

    > szwajcarski fundusz leasingowy jest to hałda węgla, którego nikt nie chce kupić < …ponieważ na bramach kokalń w Pl tych dotowanych z Naszych pieniedzy tona wysokoenergetycznej kostki gat.I kosztuje /kosztowała (10/2012) 600/640 Pln,(+zaladunek osobno). W portach Rotterdamu i Antwerpii (ceny z końca października faktycznie zapłacone przez importera z Pl) i to po zaladunku portowym kramem wynosiły 310/305 PLN…. {Gdyby importer podstawił cały pociag sądze ze utargowałby na min. 290/285PLN}
    – Ot`tt ekonomika socjalistyczna IIIRP ….

    • HeS

      I dlatego polskie kopalnie coraz mniej wydobywają węgla, a coraz więcej kupują za granicą i sprzedają na polskim rynku. Zwykły pośrednik.

  •  mmm777

    Zostałem doceniony przez Cynika9!
    Mało kto dostaje tak długą i pełną pasji odpowiedź ;)Oznaczę ten dzień białym kamykiem!

    Cytat nie pochodzi stamtąd, tylko z kroniki pani Czesławy Rabsztyn, opublikowanej w znacznej części na stronie naszego Urzędu Miejskiego. (To jest internet, każdy – jak chce – to znajdzie bez problemu…)

    Drogi Cyniku9!
    Jeżeli firma była nieopłacalna, to po co ją kupować. Sama padnie, prawda?
    Tutaj doszło do likwidacji konkurencji. Metoda znana, są przykłady na świecie, gdy tak robiono…

    No i pojawia się pytanie – za ile firmę sprzedano, że D. się taki interes opłacił.

    • Zostałem doceniony przez Cynika9!
      Cenimy wszystkich Czytelników bez wyjątku!

      na stronie naszego Urzędu Miejskiego.
      Tyle w temacie bezstronności… ;-) I rest my case! Oczywiście że każda gmina będzie wkurzona jeśli z jej terenu zniknięła cementownia.

      Jeżeli firma była nieopłacalna, to po co ją kupować. Sama padnie, prawda? Tutaj doszło do likwidacji konkurencji.

      Konkurencji? Jeżeli konkurencja była państwowa to dzięki Bogu! Wszycy chcemy mieć dobre państwo w roli arbitra i sędziego, a nie nie w roli konkurenta. Jak mogę konkurować ze swoją prywatną cementownią jak państwo buduje autostrady, państwo potrzebuje cementu i państwo jest również właścicielem cementowni?

  •  mmm777

    W 2000 roku Wojewoda działający w imieniu Skarbu państwa sprzedał ten zakład niemieckiej firmie Dyckerhoff, która była już właścicielem cementowni „Nowiny” pod Kielcami. Niebawem okazało się, że wykupienie cementowni „Saturn” nie było podyktowane chęcią znalezienia dla niej nowego miejsca i nowej roli w branży produkcji materiałów budowanych (bo takie zamiary przedstawiali Niemcy składając wojewodzie ofertę kupna). Nowy właściciel szybko, bo zaledwie w ciągu niespełna trzech lat, dokonał całkowitej likwidacji zakładu wyburzając to wszystko co kiedykolwiek w przyszłości mogłoby stanowić podstawę do uruchomienia produkcji. Zdewastowany teren i budynki zostały jednostronnym aktem notarialnym przekazane gminie w 2004 roku, wobec czego gmina wniosła zdecydowany sprzeciw nie zgadzając się na przejęcie mienia w takim stanie.

    • Po pierwsze, dopuszczam, jak powiedziałem wcześniej, że jesteśmy narodem idiotów…. ;-) To powiedziawszy,

      po drugie, podejrzewam że sprawa ma drugą stronę którą w celach propagandowych wygodnie pomijasz… ;-)

      A. Jesli się skądś żywcem cytuje, nawet od siebie, wypada podać źródło.

      B. Nie wypada też pomijać kluczowego zdania wyprzedzającego z oryginału: Zakład funkcjonował przez 70 lat, jednak. Wskazuje to że mógł być delapidated pile of junk, nie żadnym kwitnącym obiektem.

      C. Oto co pisze Dyckerhoff w raporcie rocznym 2001:

      Our operating cash flow […] – dropped 5.7 % to eur 446.4 million in 2001 because the improvements outside of Germany could not absorb the decrease in our operating cash flow in Germany caused by the crisis in the German construction industry. Thus the operating cash flow in Germany weakened 29.4% while we attained a 9.4% improvement in our international activities. Due to this development, the international share of the Group’s operating cash flow grew to 70.9%.

      We responded to the declining operating cash flow early on with special cost-cutting measures in our plants and administrative departments. In operations, the decommissioning of two clinker production lines in our Göllheim and Deuna plants, the shutdown of the two cement mills Saturn and Warsaw in Poland, and the reduction in the number of ready-mixed concrete plants in Germany
      should be noted.

      Kluczowe pytania które powinienneś zbadać samemu zamiast alarmować są takie:

      1. Czy ktoś w PL w 2001 raportował że nie może nabyć cementu?
      2. Czy Dickerhoff przyszedł, kupił trzy świetnie prosperujące polskie cementownie, zutylizował je co gruntu i się wycofał z rynku?
      3. Jeśli się nie wycofał co czy pod Kielcami i gdzie indziej nadal sprzedaje cement importowany z Niemiec?

      Jeżeli odpowiedź na któreś z tych pytań jest NIE szukałbym dalej, sam nie mam czasu. Być może jedna unowoczesniona cementownia jest wystarczająca? Być może 70-letni Saturn niezupełnie wnosił wkład w operating cash flow spółki która wpadłwszy w problemy w Niemczech odcięła nierentowną operację w PL? Być może Niemcy też są narodem idiotów, kupujących drogo kwitnący zakład w 2000 po to aby w raporcie rocznym 2001 go zamknąć aby polepszyć tym swój cash flow?

      Możliwości jak widać jest sporo i nie warto przedwczesnie wpadać w konkluzje. Tym bardziej że cement, podobnie jak cegły, jest ciężki i wożenie go na duże odległości kosztuje.

    • HeS

      @:”Zdewastowany teren i budynki zostały jednostronnym aktem notarialnym przekazane gminie w 2004 roku”

      Zaraz, zaraz. Co Ty piszesz? To można komukolwiek coś przekazać bez jego zgody??? To ja zaraz nabiorę długów pod zastaw czegoś, a potem to coś “przekażę” gminie. Mógłbyś dokładniej wyjaśnić co miałeś na myśli z tym “jednostronnym aktem notarialnym”?

  • fanjkm

    pkt6. likwidacja wszystkich służb specjalnych i spalenie wszystkich zgromadzonych tam akt.

    Kunta Kinte: stare tramwaje mają olbrzymi urok i mogą być nawet dzisiaj efektywnie wykorzystywane w przeciwieństwie do starych samolotów i starych pociągów.

    Rechu: Na poważnym urzędzie, z poważną władzą, przy braku wewnętrznych uwikłań politycznych jest duża szansa, że nawet ludzka wesz zacznie się zachowywać jak mąż stanu. To tak jak z sądami: w pierwszej instancji sędzia nie czuje żadnej odpowiedzialności za wydawany wyrok ponieważ wie, że będzie 2 instancja ale gdyby 2 instancji nie było to większość sędziów czując odpowiedzialność za wydawany wyrok zupełnie inaczej podchodziła by do swojej pracy.

  • max

    Całkiem z innej beczki. Jak zapatrujecie się na poniższe linki w kontekście cen złota w 2013:

    Link 1

    Link 2

    ———-
    MODERACJA – EOT. BaselIII i złoto jest specjalistycznym tematem którym zajmujemy się gdzie indziej. Implementacja zresztą, i tak rozłożona na lata, jest obecnie odłożona ad acta.

  • kunta kinte

    fanjkm
    [XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX]
    PKP jako państwowe firmy przynosiły przyzwoite dochody, miały nowoczesną flotę
    W Zurychu jezdza tramwaje,wiele jako moi rowiesnicy zbudowani w 1971,pociagi SBB oprocz nowych jest wiele,ok 30% powyzej 30 lat starych.W gospodarce normalnej wymienia sie cos na nowe jak jest tego niezbedna potrzeba.
    Sredni przychod w CH 168.000 CHF na pracujaca osobe rocznie.

    ————-
    MODERACJA: BEZ WYCIECZEK OSOBISTYCH PROSZĘ. POST ŁAMIE REGULAMIN

    • Antey

      @kunta kinte

      Tak, PKP przynosiły zyski :> z przewozów towarowych i z nich subsydiowały przewozy pasażerskie.

      • Dinth

        PKP przynosilo dochod rowniez z przewozow pasazerskich. Rzecz jasna dochod uzyskiwano w bardzo specyficzny sposob – wcielajac do PKP inne panstwowe spolki przewozow pasazerskich – ktore dochod w rzeczywistosci przynosily. Tak bylo np. z WARSem. Najpierw PKP przejelo bardzo dochodowy interes w postaci Wars-Rest – restauracji dworcowych. Niestety pod zarzadem PKP restauracje przestaly przynosic zauwazalne zyski, wiec PKP zaczal sobie ostrzyc zeby na nowe nabytki. Prezesem WARSu zostal mianowany urzedujacy wiceprezes juz wtedy PKP Intercity – kapital ktory dalo sie wytransportowac z WARSu do PKP zostal wytransportowany (a ile z niego po drodze zgubilo sie w czyichs kieszeniach to nie mam pojecia, ale z reguly przy takich operacjach cos sie gubi). Nastapily ciecia najbardziej dochodowych polaczen (ktore zreszta natychmiast zastepowalo swoimi Intercity). Niestety WARS dalej przynosil zyski, wprawdzie juz tylko jeden oddzial (krakowski) ale wystarczalo tego na pokrycie strat innych oddzialow. Postanowiono zrobic reforme spolki, zredukowano zatrudnienie (co ciekawe redukcje te przybraly drastyczna postac tylko w krakowskim – czyli dochodowym oddziale), zredukowano polaczenia do minimum (oczywiscie zostaly tylko te przynoszace najwieksze straty), a w koncu mozna bylo z czystym sumieniem przy blysku fleszy oficjalnie przejac spolke WARS przez PKP Intercity.

  • kunta kinte

    Szwajcarski przewoznik Swissair zbankrutowal kilka lat temu i przejela go Lufthansa i lata pod nazwa Swiss.Polska Lotu oddac Niemcom nie chciala.Za lot tam i tu w Swiss na trasie Zurych Los Angeles Zurych place normalnie 799 CHF,ze znizkami troche taniej.Samoloty do 5 lat stare.Na nowego boeninga jednak nie ma.Samoloty sa wlasnoscia wlasciciela.Obsluga zarabia ok 4500 CHF piloci ok 9000CHF,zwiazek jest jeden w CH dla wszystkich pracujacych UNIA.Jest w nim ok400k ludzi,glownie nie wladajacych zadnym uzytecznym jezykiem.

    która jako pierwsza w Europie pozwoliła sobie na ostatni cud techniki – Dreamlinera…tu Pan gospodarz klamie,wlascicielem tego samolotu jest szwajcarski fundusz leasingowy,szukam wlasnie linka bo o tym czytalem ze nie stac szwajcarow na to co maja Polacy.

  • p

    wszelkiej maści socjaliści jeszcze mają czelność mówić że to “srebro narodowe”

    dlaczego tak bardzo słabe/źle zarządzane firmy mają w nazwie przymiotnik polski – pkp, poczta polska, pll lot…. niezła reklama kraju – chucpa i tyle

  • fanjkm

    Witam;
    Było by całkiem fajnie gdyby PLL LOT czy PKP jako państwowe firmy przynosiły przyzwoite dochody, miały nowoczesną flotę i były reklamą dobrze funkcjonującego państwa. Niestety nasze prawo, model sprawowania władzy, ordynacja wyborcza etc etc… sprawiają, że jest to czysta utopia.
    Proponuję:
    1. system prezydencki z 10 letnią kadencją (zlikwiduje to partie polityczne czyli największe zło w tym kraju)
    2. 100 osobowy sejm lub senat ( obligatoryjnie wchodzą wojewodowie i prezydenci największych miast. pozostałe mandaty dla wolnych strzelców)
    3. likwidacja kodeksu pracy i dowolność składek ubezpieczeniowych ( bezrobocie 0%)
    4. prokurator generalny wybierany w wolnych wyborach z kadencją 10 lat.
    5. komendant główny policji wybierany w wolnych wyborach z kadencją na 10 lat
    Tak sobie wyobrażam fundament na którym można budować dobrze funkcjonujące państwo.
    Pozdrawiam

    • Rechu

      A Szanowny Pan widzi jakiś kandydatów na stanowiska 1,4 i 5 ???
      Może do 2 by się paru znalazło, choć śmiem twierdzić, że obecna klasa polityczna jest do rozgonienia na 4 wiatry. Można by wzorem starożytnego Rzymu wprowadzić odpłatność za bycie senatorem ;-D Tylko wtedy zostałoby na placu boju może z 5-6 na tyle majętnych typu Palikot, Sikorski (potem jest długo długo nic i jacyś gołodupce z majątkiem raptem 3-4mln).
      Swoją drogą, jak ktoś nie umie zarządzać własną kasą to niby jakim prawem ma zarządzać publiczną…. ale jak się powie słowo “oligarchia” to zaraz bedzie lewacki krzyk.

  • Przemax

    >W jaki zatem sposób aktywa operowane przez rząd kretynów mogłyby stanowić benefis dla narodu kretynów?

    Touche! :)

    A teraz na powaznie – czy TY, wolnorynkowiec, stworzylbys liste firm “nieprywatyzowalnych”? Typu banki, Orlen, energetyka? Oczywiscie bez Lotu, zakladów miesnych czy zakladowych osrodkow wypoczynkowych?

    • Są dwie różne rzeczy. Jedna rzecz to gdy abstrahujemy od tego co robią inni, zakładając że pierwszym priorytem państwa jest zapewnienie swoim podmiotom level paying field z innymi. Wtedy owszem – wszystko mozna sprywatyzować, z nielicznymi może wyjątkami w rodzaju armii. Doprawdy trudno podać coś co powinno koniecznie być w “rękach krajowych”. Wszystko co działa w rozsądnym kraju przynosi przecież temu krajowi benefis – w podatkach, zatrudnieniu, itd. – niezależnie kto zgarnia (czyste) zyski.

      Druga rzecz jednak to warunki praktyczne gdzie w wielu państwach państwowy socjalizm wolny rynek i konkurencję ogranicza. Wtedy zasady zasadami ale nie może być mowy o jednostronnej “prywatyzacji” czegokolwiek ponieważ nie bedzie wolnorynkowej konkurencji a zamiast tego państwa narodowe będą monopolistycznie grabiły pod siebie. Jeśli prywatyzacja to z pewnymi strings attached. Raz, że musi się odbywać na warunkach całkowitej wzajemności i równości podmiotów. Jest więc karalnym przekrętem a nie prywatyzacją sprzedaż, dajmy na to, poskiej TEPSy France Telecom, który jest taką samą TEPSą tyle że francuską. Z bankami jest podobnie. Dwa, nie ma też mowy o quasi prywatyzacji, której celem jest uwłaszczenie się nomenklatury z pominięciem wolnorynkowej konkurencji. I trzy – prywatyzacja nie może być cyrkiem polegającym na oddaniu wartościowego majątku w ręce związkowych, za przeproszeniem, gołodupców w ramach tzw. spółki pracowniczej. Prywatyzacja znaczy sprzedanie autentycznemu kapitaliście który ma autentyczny kapitał.

  • OdysSynLaertesa

    W ramach poprawy nastroju proponuję obejrzec poniższy filmik… Zbieżnośc sytuacji czy “osób” zupełnie przypadkowa :) …Odys
    http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=VCH6n-OGSJA

  • graf

    Ostatecznie wyjdzie na to że polski obywatel kupił Dreamlinery dla jakiegoś zagranicznego przewoźnika. Bo taki zapewne będzie transfer pieniędzy i resztek majątku.

    A przy okazji – kiedy był ostatni rok w którym LOT odnotował ZYSKI z działalności operacyjnej/podstawowej?

    • Antey

      @graf

      Podatnik nie kupił Dreamlinerów – po prostu LOT je dzierżawi, bo latać czymś musi.
      A posiadanie nowoczesnej i ekonomicznej floty jest sensowne i celowe – tzn. jeżeli służy do latania…naprawdę, to nie B-787 jest winien kondycji LOTu; co najwyżej pewien wpływ ma 3 poślizg w ich dostarczeniu, ale to też nie kluczowe.

      Gdyby LOT MIAŁ WŁASNE samoloty – to mogłby teraz B-767 sprzedac wojsku które mogłoby 3 przebudować na potrzebne samoloty klasy MRTT (Multi-Role Tanker Transport) i zgarnąć kasę. Poniewaz nie ma własnych samolotów, to ma raty do płacenia…

  • boroova

    Cale to zamieszania z Dreamlinerami wydawalo mi sie cholernie niezdrowe. Media trabily o tym jakie to wspaniale maszyny tak, jakby od tego zalezala przyszlosc naszego narodu. A ja wtedy sie zastanawialem – “Czy przecietny Kowalski bedzie tez tak wazne czy leci Boeingiem, Airbusem czy Embraerem? Czy moze po prostu chce doleciec tanio i na czas na miejsce docelowe?”

    No i oczywiscie w typowo polskim stylu wszystko zakonczylo sie jedna wielka farsa. Firma z ogromnym zadluzeniem i problemami finansowymi wydala fortune na wlasciwie niepotrzebne samoloty. Pytanie – dlaczego? Odpowiedzi sa dwie:
    1)Jest kierowana przez totalnych debili ktorzy nie potrafia podjac zadnej rozsadnej decyzji
    2)Ktos musial zarobic na tym przetargu niezla sumke

    W pierwszym przypadku to jeszcze nie tak zle, ale cos mnie sklania do opcji numer 2, ktora nie swiadczy dobrze o naszej mentalnosci

    • Antey

      @boroova

      Samoloty są potrzebne, bo B-767 kończyły żywot (i tak przybyły za późno) a lot nie wyłożył na nie równowartości “fly-away cost” tylko wziął w leasing, jak poprzednie.
      Nie rozumiem, skąd to przeswiadczenie że fakt posiadnia B-787 – z wszechmiar uzasadniony – ma coś wspólnego z kondycją LOTu.

      • Nie rozumiem, skąd to przeswiadczenie że fakt posiadnia B-787 – z wszechmiar uzasadniony – ma coś wspólnego z kondycją LOTu.

        Nie chodzi o sam fakt tylko o chorobliwe nagłaśnianie tego. Nie da się przecież zaprzeczyć że wokół pierwszego Drealinera w LOTcie zrobiono tak niebywały szum medialny że wprost zmuszał on postronnego obserwatora do zastanowienia się jaki jest tego prawdziwy cel i czy nie jest nim czasem zosłonienie prawdziwej kondycji finansowej spółki. Jesli rozmieścić wszędzie w prasie fotki kogoś machającego np. sztabką złota 1 kg to przyznasz chyba że najmniej przywodzi to na myśl pytanie czy gość nie jest czasem bankrutem?… ;-)

        • Antey

          @cynik9
          Po pierwsze, media w Polsce są, jakie sa.
          Po drugie, to ze firma wykorzystala to do zrobienia PR-u i reklamy – tylko plus dla niej.
          Po trzecie, jeżeli LOT nie miał by z tym nic wspólnego… jak mógł to zatrzymać ?

          • to ze firma wykorzystala to do zrobienia PR-u i reklamy – tylko plus dla niej.

            Podobną reklamę robił sobie Amber Gold. Niewątpliwy plus…;-) Tyle że na etapie publicznej zbiórki na ratowanie Amber Gold jeszcze nie jesteśmy.

            Ja tam widzę drobną różnicę między wydawaniem publicznych pieniędzy na odwracającą kota ogonem reklamę przez PUBLICZNĄ kompanię a podobnym wygłupianiem się przez kompanię prywatną na swój własny koszt. Cały pozytywny efekt reklamy Dreamlinerem, i nakłady na nią, zostały stracone w momencie zakołatania do państwa o bailout. Większość ludzi chętniej lata normalnym samolotem poprawnie funkcjonującej linii lotniczej niż Dreamlinerem rozkładającego się bankruta…

  • bart

    A czy związki pokryją swoje 7% dofinansowania (jakieś 154 mln). Byłby to baaaardzo ciekawy obraz.

  • przemofree

    Im większej prędkości nabierzemy przed ścianą, tym mniej z socjalizmu zostanie. Potem już będzie albo zamordyzm na parę latek, po czym z totalnej biedy będziemy się wykaraskiwali, albo będzie w końcu względna wolność.
    Ja nie widzę żadnego innego wyjścia – ściana czeka, więc bailout LOTu bynajmniej mi nie przeszkadza :)

  • poolu

    W radzie nadzorczej jest maturzysta profesor Bartoszewski, co to wyszedł był z Auschwitz z powodu przeziębienia… jak się ma takich ekspertów to LOT i tak długo latał…

    • HeS

      @:”co to wyszedł był z Auschwitz z powodu przeziębienia”

      Dodam, że to chyba jedyny Żyd wypuszczony z Oświęcimia.

  • gbur

    Chcesz być potem lataj lotem. Raz się skusiłem w życiu i wystarczy. A co się nasłuchałem od innych od czasu do czasu latających tym czymś, to mi wystarczy. Będę ruskim swoją forsę dawał, nawet niemcom, ale nie tym.

  • nightwatch

    A będą darmowe bilety do dowolnego kraju na świecie jeśli już zrobimy ściepę na tego dream-tupoleva? Może być w jedną stronę, nie ma sprawy.

  • “Gdyby tak Coca Cola czy McDonalds zażądał „pomocy publicznej” bo inaczej zbankrutuje to klienci wcinający BigMaca udławiliby się chyba ze śmiechu.”

    No, klienci Chryslera nie dlawili sie ze smiechu jak rząd USA kolejny juz rok ratowal pozyczkami i gwarancjami tąże firmę…klienci supermarketow nie dlawia sie ze smiechu, gdy rząd subsydiuje uprawę kukurydzy, soi i wielu innych produktow rolnych. A banki? A firmy ubezpieczeniowe?

    • klienci Chryslera nie dlawili sie ze smiechu jak rząd USA kolejny juz rok ratowal pozyczkami i gwarancjami tąże firmę

      Bailout Chrystlera jest, bez dwu zdań, takim samym skandalem jak AIG czy Fannie Mae. Najwyraźniej mała ironia nie wypadła tak jak zamierzałem… Chyba że twierdzisz iż klienci Chrystlera byli z jakichś powodów zachwyceni wieściami o bailoucie…?

  • Marek

    “Gdyby tak Coca Cola czy McDonalds zażądał „pomocy publicznej” bo inaczej zbankrutuje to klienci wcinający BigMaca udławiliby się chyba ze śmiechu” Na prawdę?? Całkiem niedawno gruba kasa szła na ratowanie prywatnych firm i nikt się jakoś nie udławił i nikt też “klientów wcinających BigMaca” o zdanie się nie pytał. Nie było ono nikomu do niczego potrzebne. Pańskie wypowiedzi dziwnie przypominają mi lata 90-te w Polsce: szeroko otworzyć granice, kapitał nie ma narodowości, firma jest tyle warta ile ktoś chce za nią zapłacić, prywatyzować, prywatyzować, prywatyzować… hmm… i co mamy po 20 latach? A raczej czego nie mamy, co nam bezpowrotnie sprzątnięto, pozamiatano, (kopalń) pozasypywano? Idee, które Pan promuje nazywają się utopią i poza akademickim laboratorium są niebezpieczne dla przeciętnego obywatela, co widać na przykładzie Polski, bo Buzków i Lewandowskich mamy dwóch na trzydzieści parę milionów ludzi.

    • Całkiem niedawno gruba kasa szła na ratowanie prywatnych firm i nikt się jakoś nie udławił i nikt też „klientów wcinających BigMaca” o zdanie się nie pytał.

      Spodziewałem się tego zarzutu o wielkich bailoutach bankowych… ;-)
      Co więcej, ten konkretny zarzut jest zasadniczo słuszny – bank(st)ierzy rządzą i istotnie robią to co chcą, nie pytając się o zdanie nikogo, łącznie z rządem który mają w kieszeni. Przynajmniej w nadającej ton Ameryce… Nie wiem jednak czy Pan zauwazył że jest absurdem przedłużać to rozumowanie na Polskę i LOT. Kto inny tu rządzi, a w każdym razie nie LOT, i rzecz sprowadza się do wyciągnięcia lub nie wyciągnięcia kasy z populacji przez słaby rząd który może to zrobić ale nie musi. Wiecej, w europejskim układzie sił narobienie z tego powodu rabanu o “falsyfikacji konkurencji” itp może rządowe manewry w tej sprawie poważnie utrudnić.

      Słowem, rzecz sprowadza się do pieniędzy i do starej socjalistycznej wiary w to że zamiast je mieć lepiej jest się ich pozbyć i rozdać innym, m.in. na mrzonki o związkokracji zarządzającej liniami lotniczymi. Nie ma jednego rozsądnego argumentu aby państwo miało operować własnego “national carrier” i sporo państw inteligentniejszych od PL już to kolektywnie zrozumiało.

      A raczej czego nie mamy, co nam bezpowrotnie sprzątnięto, pozamiatano, (kopalń) pozasypywano? Idee, które Pan promuje nazywają się utopią

      Jeśli dobrze rozumiem sugeruje Pan że jesteśmy narodem kretynów który na to pozwolił i że powinien “sprzątnięte” mu aktywa trzymać. No dobrze, ale jeśli jest to prawdą to musimy się też zgodzić że demokracja jest gwarantem tego że każdy wyłoniony demokratycznie rząd będzie również rządem kretynów. Nie może być inaczej z definicji. W jaki zatem sposób aktywa operowane przez rząd kretynów mogłyby stanowić benefis dla narodu kretynów?

      Idee, które Pan promuje […] są niebezpieczne dla przeciętnego obywatela, co widać na przykładzie Polski, bo Buzków i Lewandowskich mamy dwóch na trzydzieści parę milionów ludzi.

      W to że są niezwykle niebezpieczne dla przeciętnego obywatela nie wątpię ani chwili… ;-) Dlatego przeciętnym obywatelom odradzamy, dla ich własnego dobra i spokoju ducha, zapuszczanie się tutaj a przynajmniej wykupienie polisy ubezpieczeniowej. Z wielką satysfakcją natomiast udaje się nam przyciągnąć rzesze obywateli myślących, prawdopodobnie uchodzących w tym kraju za nieprzeciętnych… ;-)

      Zgubił mnie Pan jednak z tym Buzkiem i Lewandowskim w liczbie “tylko dwóch na trzydzieści parę milionów”. Chciałby Pan naprawdę więcej? Byłoby od tego lepiej?

      • Marek

        Panowie B i L to praktyczni realizatorzy idei, które Pan głosi. Po zrealizowaniu swojej misji ulotnili się na cieplutkie posadki w Brukseli (gwarantowane dochody finansowane z podatków tych przeciętnych obywateli, którzy dla swego bezpieczeństwa nie powinni zaglądać na tego bloga, jak Pan był uprzemy napisać). Jakoś nie mieli chęci dłużej mieszkać w tym sprywatyzowanym (czytaj wyprzedanym) kraju. Pozostała część narodu w większości została jednak na miejscu musząc się zmagać z tym, co po nich zostało. Jesteśmy narodem kretynów? Myślę, że takich samych jak inne narody Europy zachodniej i USA, którym kazano płacić za kryzys, po prostu nie mamy większego wpływu na to co robią “elyty”. Naród bez majątku, to naród wyłącznie pracowników najemnych, czy określenie “naród parobków” będzie akceptowane? Ostatnie perypetie fabryki Fiata w Tychach dowodzą, że kapitał ma narodowość i w przypadku trudności zwija się do domu. Dlatego najpierw najlepszej w sieci Fiata fabryce odebrano produkcję fiata Punto II, a teraz zamierza się zwolnić 1500 osób. Miejsca pracy zostaną zachowane w ojczyźnie Fiata. Dlatego leczenie polskich przedsiębiorstw stawiam na pierwszym miejscu, amputacja to ostateczność. A wszystkim Czytelnikom bloga, którzy sądzą, że po oddaniu/sprzedaniu wszystkiego w obce łapska, to oni zasiądą na fotelach prezesów, dyrektorów polecam wycieczkę na Zachód i spróbowanie swoich sił. Zobaczycie, co tamtejsi przedsiębiorcy mają wam do zaoferowania…

        • Panowie B i L to praktyczni realizatorzy idei, które Pan głosi.

          No przepraszam, obawiam się że głosi Pan w tym miejscu 3-cią prawdę ks.Tischnera… (g..o prawda). Prawdą jest że jesteśmy w 2GR za jak najmniejszym sektorem państwowym i, przez indukcję, za prywatyzacją wszystkiego co się rusza… ;-) Ale czy …

          Jesteśmy narodem kretynów? Myślę, że takich samych jak inne narody Europy zachodniej i USA

          Sorry, znowu się różnimy. Otóż niech mi Pan powie jaki naród NIE kretynów “prywatyzuje” swój telecom sprzedając go innemu państwowemu telecomowi? Jeśli “na takich samych” (warunkach?) to jak to się dzieje że “Miejsca pracy zostaną zachowane w ojczyźnie Fiata” podczas gdy “najlepszej w sieci Fiata fabryce odebrano produkcję“, w Pana własnych słowach?

          Są dwie możliwości… Albo “najlepsza w sieci Fiata” fabryka nie była najlepsza, albo istotnie jesteśmy narodem kretynów. Skłaniam się do tego ostatniego po części dzięki dosyć niewyszukanej definicji “prywatyzacji”, wyznawanej przez wielu w tym kraju: jako pozbycie się aktywa produkcyjnego przez państwo, totalnie ignorując takie kwestie jak cena i inne warunki transakcji oraz tego czy nabywca jest rzeczywistym kapitalistą ze starą mamoną chcącym ją ryzykować, a nie przypadkiem clownem przebranym za kapitalistę w postaci innego państwowego monopolu czy też garści gołodupców w tzw. “przejęciu przez załogę”.

          wszystkim Czytelnikom bloga, którzy sądzą, że po oddaniu/sprzedaniu wszystkiego w obce łapska, to oni zasiądą na fotelach prezesów, dyrektorów polecam wycieczkę na Zachód i spróbowanie swoich sił.

          Bóg zapłać za zachętę. Skorzystało z niej 2 miliony najbardziej obrotnych obywateli. Nie możemy niestety twierdzić że wszyscy są czytelnikami 2GR! ;-) Dlaczego wyjeżdżają? Po prostu dlatego że MOGĄ! Wbrew temu co się Panu wydaje nikt nie wyjeżdża aby “zasiąść w fotelu prezesa”. Wyjeżdżają tam gdzie po prostu państwa jest mniej bo ono dawno temu już “sprywatyzowało” i gdzie dzięki temu można rozwinac skrzydła. I owszem, zasiąść kiedyś w fotelu prezesa – swojej własnej korporacji!

          • Marek

            Dlaczego odebrano produkcję najlepszej fabryce Fiata? Przecież już to wyjaśniłem: Bo kapitał ma narodowość i w sytuacji osłabienia zwija się do domu pozostawiając na żer (bezrobocie, bieda, stagnacja, wykluczenie społeczne) odległe oddziały. Oczywiście gdyby wyznawana przez Pana utopia miała szansę praktycznego zastosowania, Fiat zamknął by fabrykę np. we Włoszech, a ta w Tychach jako najlepsza w sieci produkowała by w najlepsze, ale tak jak napisałem w pierwszym wpisie Pana teorie poza akademickim laboratorium są niebezpieczne, bo np. panom B i L torują drogę (choćby w społecznej świadomości). Z ulgą przyjąłem, że nie jest Pan ich fanem, ja też nie. Proszę zatem nie ułatwiać im zadania.
            Szuka Pan narodu równie szalonego jak my? Proszę bardzo. To Francuzi, którzy pozwolili swojemu telecomowi wchłonąć zagraniczny telecom, żeby mieć u siebie podwójnie państwowy telecom :) Ile ich to musi rocznie kosztować… tyle majątku w państwowych łapach… ;)
            Nie zgadzam się z Panem, że wyjechało ze sprywatyzowanej (zostały jeszcze tylko LOT, Lasy Państwowe i 1,8 mln ha ziemi, ale ta czeka na 2016 rok)2 mln najbardziej obrotnych. Wyjechali różni, tak jak różne jest społeczeństwo. W pierwszym pokoleniu nie mają żadnych szans na pracę inną niż linia produkcyjna, czy rola, a już na pewno nie na własną korporację w obcym kraju, późniejsze pokolenia (Anglik, Francuz, Niemiec itp. pochodzenia polskiego) możliwe, że tak, ale do cholery (przepraszam!) i my w czasie tych 25 – 50 lat nim kolejne pokolenia dorosną na obczyźnie możemy coś zrobić w naszym kraju, żeby TU budowali swoje korporacje. Dlatego jak najwięcej majątku narodowego powinno pozostać w naszych rękach. Jeśli dziś nie mamy wystarczającego kapitału, żeby go kupić to niech to będą nawet państwowe ręce.

            • Przecież już to wyjaśniłem: Bo kapitał ma narodowość
              To nie kapitał ma narodowość tylko Pan myli korporatyzm z kapitalizmem, z którym nie ma on nic wspólnego. Fiat jest takim samym klientem państwa jak Poczta Polska i o żadną “narodowość” kapitału tu nie chodzi tylko o socjalistyczną degrengoladę i brak kapitalisty liczącego zyski. Idem “prywatne” banki w których jedyne co jest prywatne to zyski. Straty są już upaństwowione.

              Szuka Pan narodu równie szalonego jak my? Proszę bardzo. To Francuzi, którzy pozwolili swojemu telecomowi wchłonąć zagraniczny telecom, żeby mieć u siebie podwójnie państwowy telecom
              Nie, szukanie narodu szalonego zostawiam Panu. Mówimy od kilku postów o narodzie kretynów, nie szalonych, i daleko szukać nie potrzebuję. Telecom wszędzie jest dojną krową i każdy państwowy socjalizm chętnie by go miał w tym charakterze. Gdyby nie impulsy wolnorynkowe, głównie z Ameryki, i trochę wykręcania rąk to dalej mielibyśmy państwowe monopole i nadal płacilibyśmy przez nos za połączenia. Wiele państw było zmuszone w ostatnich 2 dekadach rozluźnić monopol i dopuścić konkurencję. Czy były one szalone nie wiem. Ale tylko państwo kretynów “prywatyzuje” swój państwowy monopol oddając go innemu państwowemu monopolowi. Sorry.

              jak najwięcej majątku narodowego powinno pozostać w naszych rękach.
              Powraca Pan do punktu wyjścia… W jaki sposób naród kretynów ma to zrobić i skąd ta pewność że po 20 latach ma wiele z tego majątku? Może zamiast bólu głowy z dzieleniem pogierkowskiego złomu i ile go powinno zostać “w naszych rękach” lepiej pomyśleć o generowaniu NOWEGO majątku? Niestety to nie państwo generuje ten nowy majątek, tylko ludzie, i im więcej go im zrabuje i rozkradnie tym mniej tego majątku będzie u tych ludzi, a więc “w naszych rękach” czego Pan tak pragnie. Nie czarujmy się – to jest zero sum game – większy państwowy majątek oznacza mniejszy majątek jego obywateli.

    • bart

      firma jest tyle warta ile ktoś chce za nią zapłacić, prywatyzować, prywatyzować, prywatyzować
      To fakt, że prywatyzacja była przeprowadzana często i gęsto na niekorzystnych warunkach, bo przecież “sprzedać każdy “umi””, co nie zmienia faktu, że gdyby nie prywatyzacja to takich czempionów jak lot byłoby od groma, a skąd brać kasę na utrzymywanie ich przy życiu?

      kopalń
      A to ciekawy przykład. Jako przykład przykłady kopalnia Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Wie kolega dlaczego swego czasu ją uśmiercono? Ano dlatego, że stwierdzono, że w porównaniu z innymi jest potencjalnie mniej dochodowa. I (tu pewnie dla Pana niespodzianka) jest to prawda. Wiele z tych, które pozostawiono przy życiu ma o wiele lepsze perspektywy. Teraz kolega może wytłumaczyć dlaczego Kompania Węglowa operująca na lepszym terenie* balansuje na granicy opłacalności, a Silesia jest stale dochodowa?

      *kryterium potencjału złóż nie było jedynym, część kopalń pozostawiono przy życiu z uwagi na ‘koszty społeczne’

    • Rechu

      @Cynik9:
      “W jaki zatem sposób aktywa operowane przez rząd kretynów mogłyby stanowić benefis dla narodu kretynów?”
      zamieniłbym tu “stnowić benefis” na “przynosić profity”…
      Ale ogólny sens tego zdania jest genialnie lapidarny i stuprocentowo celny (niestety). Kocham ten szyderczy ton – na miarę Kisiela ;-D
      @Marek:
      “A raczej czego nie mamy, co nam bezpowrotnie sprzątnięto, pozamiatano, (kopalń) pozasypywano?”
      A co dokładnie nam “sprzątnięto” i kto to był? Nie byli to przypadkiem rodowici polscy cwaniacy, co dobrali się do “prywatyzowanego” majątku i rozłożyli na łopatki polskie firmy? Jesteśmy w temacie przewozów, więc kto położył regionalne PKSy – proszę poszukać czy byli to rzeczywiście “wstrętni kapitaliści z zachodu”, którym “wyprzedano majątek narodowy”?
      W temacie kopalń, to nie słyszałem, by jakieś kopalnie nam pozasypywano (???) Gdzieś czytałem za to, że mamy w PL obiekt widoczny z kosmosu – jest to hałda węgla, którego nikt nie chce kupić – a fedrujący go górnicy oczywiście dostali wypłaty z naszych podatków.
      Gdyby nie nasze podatki to oprócz LOTu zdechłyby również “światle zarządzane” i “ochronione przed grabieżą majatku przez złych kapitalistów” narodowe dobra typu PKP, PocztaPolska oraz sporo kopalń i hut. A’propos hut: ciekawe, że Huta Sędzimira (dawniej Lenia) na progu upadłości sprzedana w ręce “okrutnego kapitalisty” Mittala działa do dziś i nie zanosi się na jej zamknięcie – pewnie dlatego, że wywalono z pracy kupę ludzi, w szczególności związkowych darmozjadów.

    • Antey

      @Marek
      Posiadanie nie jest złe samo w sobie- zależy czy to co się posiada, przynosi zyski czy straty.
      Po co Ci stocznia która w 10 lat nie może zbudować prostej licencyjnej korwety ?
      Po co Ci firma która w rok nie może zbudować drogi którą maszyna z niemiec wykańcza w miesiąc ?
      Za co chcesz to utrzymywać ? Za co będziesz to utrzymywać ? Co innego zgodzić się na np. opóźnienie zaplaty podatku, a co innego wrzucać przez lata pieniądze i nic z tego nie mieć !

  • Takie Jeden Łoś

    Sprzedać resztki i pozamiatać

    Oj, nie doczytal Pan, Panie Cyniku9 ;-) Posprzedawali podobno juz wszystko w tym roku i w latach ubieglych. Wedlug prasy:

    “Własnością LOT pozostaną już tylko trudno wycenialne sloty (prawa do startów i lądowań) na lotniskach i umowy leasingowe na samoloty.”

    ALe to i tak pikus! Mnie powalily na kolana Koleje Slaskie. Fragmenty jak z “Atlasa zbuntowanego”…
    Inne fragmenty w tym temacie tez niezle

    • HeS

      @TJŁ:”ALe to i tak pikus! Mnie powalily na kolana Koleje Slaskie.”

      Chyba tak działają wszystkie firmy państwowe (łącznie z “rządem”).
      Jak jest dobrze i interes sam się kręci (kasa leci), to jest OK. Jak się coś zatnie, to nie ma faceta który by to posprzątał bo, po pierwsze, to nie jego, a po drugie nie umie.