JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 17.01.11

Inflacja ante portas

Kryzysy i recesje  sprzyjają zapominaniu o inflacji.  O inflacji?  Jakiej inflacji?  Rządy bardziej zaabsorbowane są wtedy wyciskaniem z mas podatków z których wpływy dotkliwie maleją wystawiając wszędzie socjalizm na ciężką próbę.  Pożyczać wprawdzie jeszcze można ale jest z tym coraz trudniej bo Niemcy wydali Befehl aby zaciskać pasa i trzymać deficyty pod kontrolą.   Całe szczęście że przy blisko zerowych stopach procentowych w strefie euro i w Ameryce kredyt był przynajmniej tani.

Inflacja w strefie euro.  Dane: Komisja Europejska

Wszystko wskazuje jednak na to że eldorado prawie darmowego kredytu dobiega powoli końca.  Straszącej wszystkich pro forma deflacji, jak potwora z Loch Ness, raz jeszcze nie udało się nikomu zaobserwować.   ECB zaobserwował natomiast ostry przybór inflacji w strefie euro,   skaczącej w grudniu do 2.2% (rocznie).   W jednym tylko miesiącu skok inflacji wyniósł 0.5%.  Pomnóżmy to razy kilka i mamy przedsmak czym się rok który ledwie się zaczął może zakończyć.  W Polsce też oficjalna inflacja stężała do 3.1%.

Wynika stąd że dni praktycznie zerowych stóp procentowych mogą mieć się ku końcowi. Banki centralne mają teraz nie lada dylemat.  Albo nie chcąc ugotować zadłużonych po uszy rządów wyższymi kosztami obsługi długów trzymać będą kurczowo jeszcze jakiś czas stopy na zerze,  albo zaczną energicznie zwalczać inflację podnosząc je.   To pierwsze niesie w sobie ryzyko wybuchu poważnej inflacji, trudnej potem do okiełznania.  Jak zamrożone dotychczas biliony z dawnych stimulansów i bailoutów zaczną tajać jak śnieg na wiosnę będziemy łatwo mieli potop.

To drugie oznacza natomiast podwyższanie stóp procentowych jak okiem sięgnąć,  fala po fali.  Wyższe stopy mogą łatwo oznaczać dopust boży dla zadłużonych rządów które i bez tego ledwie ciągną w warunkach super łatwego kredytu.  Kto wie czy czasem nie pociągnęłoby to pod wodę całej strefy euro której wyższe stopy w obecnym kryzysie potrzebne są jak psu piąta noga. 

Może więc jeszcze nie od razu ale zdaje się że dla dłużników nadchodzą w tym roku ciężkie czasy.  Obsługa długu będzie dużo droższa, raty wyższe.  Ciężkie też czasy nadchodzą dla inwestorów w obligacje których wartość przy rosnących stopach procentowych spadnie.  Chyba żeby  tym razem było inaczej….  ;-) 

©2011 dwagrosze.com

Share

45 komentarzy do: Inflacja ante portas

  • racjonalne-oszczedzanie

    Jedyny podatek, na jaki spoglądam z życzliwością to jest gra w Lotto.

    Akceptuję także akcyzę i cło. Choć przyznam, że jednak jakoś najbardziej smakują mi produkty "bez akcyzy".

  • cynik9

    @budyń: podatek dochodowy w normalnym, zdrowym, rynkowym ujęciu oznacza że Obywatel ma realny wpływ na Państwo

    Tylko pod pewnymi warunkami, w większości niekompatybilnymi z tzw. demokracją i socjalizmem. W innych warunkach realny wpływ obywatela na państwo jest nonsensem. W "zdrowym rynkowym" ujęciu to obywatel zajmuje się własnym biznesem i nie wie dobrze czy państwo jest czy go nie ma! Z pewnością nie zna nawet nazwiska premiera, jak w Szwajcarii… ;-)

    Problemem nie są podatki jako takie – ludzie doskonale rozumieją ideę zrzutki na wspólne cele własnej grupy. Być może najbliższy temu jest model kantonu szwajcarskiego gdzie zostaje ich ponad 90% i gdzie ludzie się znają i widzą jak i na co są wydawane.

    Problemem jest wiara w mityczne państwo – w rozbudowany, hierarchiczny aparat przemocy, rzekomo niezbędny, daleki od ludzi, z elitą okradającą wielostopniowo populację w imię socjalistycznych bzdur. Gdzie masz w Polsce wpływ na cokolwiek?

    Akcyzy i cło są metodą utrzymania taniego i skromnego państwa, dając dodatkową rękojmię że państwo porzucając rolę służebną nie zacznie żyć swoim własnym życiem narzucając swoim pierwotnym suwerenom własną wolę i wyższe podatki. Ameryka przez pierwsze 100 lat swojego istnienia była tak finansowana. Jedyną stycznością obywatela z państwem był przez długie lata tylko listonosz. Gdzie tu socjalizm?

  • Budyń

    @cynik9

    Akurat uważam dokładnie odwrotnie – akcyzy i cło to socjalizm, a podatek dochodowy w normalnym, zdrowym, rynkowym ujęciu oznacza że Obywatel ma realny wpływ na Państwo – bo jest jego bankierem. I głosuje w wymierny sposób – pieniędzmi. To po prostu wspólna inwestycja.

  • slav

    @Anonimowy
    Niemcom nie tylko pomaga słabe EURO,przede wszystkim pomaga im wrodzona niemiecka "uczciwość", na interesach z uczciwymi Niemcami można tylko "zarobić":
    http://tiny.pl/hc1bl

    http://forsal.pl/artykuly/480290,premier_ministrowie_opozycja_greccy_politycy_wzieli_100_mln_euro_lapowek_od_siemensa.html

  • cynik9

    Łoś: Pana to powinno ministerstwo finansow zatrudnic…

    gdyby się uchowało, w co wątpię… ;-)

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    > Dla utrzymania państwa
    > wystarczyć powinny akcyzy
    > i cła, cała reszta jest
    > socjalizmem który należy
    > amputować… ;-D ;-D

    Pana to powinno ministerstwo finansow zatrudnic jako wykladowce na kursach dla pracownikow urzedow skarbowych ;-)

  • tom

    @fresnel
    No jeszcze by tego brakowało, żeby elity płaciły VAT. Srebro jest dla biedaków,gołodupców i goji, więc niech oni płacą.

  • cynik9

    @fresnel: Możecie mi wytłumaczyć dlaczego…

    Nie możemy.

    Nie wiemy czemu rząd w ogóle ma ściągać jakiekolwiek podatki. Dla utrzymania państwa wystarczyć powinny akcyzy i cła, cała reszta jest socjalizmem który należy amputować… ;-D ;-D

  • fresnel

    Ja trochę z innej beczki. Możecie mi wytłumaczyć dlaczego złoto nie jest obłożone podatkiem podczas gdy za srebro przepłacasz na każdej uncji bodajże 19% VATu? Nie mogę znaleźć takiej informacji…

  • Anonymous

    Takie Jeden Los

    w nawiazaniu do tego co napisales

    Odnosnie #2 to powstaje pytanie, czy zaciesnienie polityki monetarnej przez Niemcy nie odbedzie sie juz w stosunku do nowej waluty, a nie w stosunku do starego euro. Po co Niemcy mieliby bronic starego euro zdajac sobie sprawe, ze ta waluta i tak nie przetrwa?
    ————————

    wystaerczy pomyslec

    Slabe euro jest w interesie Niemiec, to jest super plan

    Niemcy jako najsilniejsze panstwo europy wraz z bankrutami i nieudacznikami w jednej uni walutowej? Wymazony uklad!

    Niemcy dobija konkurencyjne gospodarki europejskie podatkami, cieciami w zamian za kolejne kredyty aby powstrzymac bankructwa
    ktore wyniknely wlasnie z tego ze te wszydtkie kraje mialy jedna walute. Niskie stopy procentowe glownie za sprawa najsilniejszych niemiec zachecaly do zadluzania sie ponad miare.

    Co da Niemcom slabe euro? Proste, damping walutowy jak w Chinach.

    Mozliwosc exportu swoioch towartow w ogromnych ilosciach

    i to kosztem reszty gospodarek euroejskich

    czy nikt tego nie widzi? Na kryzysie wygrywaja niemiecy przedsiebiorcy.

    A to ze niemcy pragana powrotu do marki to tylko propaganda. To by sie skonczylo dla niemiec katastrofa!

    Niemcy sa ogromnyn exporterem!

    Gdyby niemcy mieli swoja walute nie byli by tak konkurencyjni! To silna gospodarka i inwestorzy wywindowali by jej walute wysoko i byla by druga Japonia!

    Moglbym nawet zaryzykowac stwierdzenie ze wszystko to bylo zaplanowane dawno dawno temu przy okazji planow na wspolna walute, Ten kryzys byl juz wtedy wpisany w plan aby niemcy na tym skorzystaly.

    Wiecie co, dziwie sie wam, znawcom ze tego nie widzicie jak bardzo slabe euro pomaga niemcom

    ja prosty chlop jestem i to zauwazylem

    Scenariusz jest taki, czekamy na kolejne bankructwo bankructwa w europie, Euro znow sie oslabi
    U bankrutow ciecia, wzrost bezrobocia, stagnacja. W polsce podwyzka stop % i wzrost wartosci zlotowki, w koncu nie mozemy byc konkurencja dla Niemiec.
    A u Niemcow? Export pelna para i powiekszanie rezerw i pilnowanie aby bankruci dobrze splacali zadluzenie tkwiac w stagnacji.

    Marcin

  • Abram

    @Tom
    "Tak na marginesie to ostatnio mam strasznie dużo bilonu z 2009 i 2010. Też tak macie?"

    Gotówka stanowi coraz mniejszy ułamek całej ilości pieniądza. Wystarczy porównać agregaty pieniężne z ostatnich 20 lat, aby się o tym przekonać. Najstarsze bilony są zresztą wycofywane z obiegu. Sytuacja ta będzie przyśpieszać, aż do całkowitej likwidacji pieniądza papierowego. Przecież na zachodzie powoli już do tego dochodzi. Aby nie być gołosłownym:
    Strategia rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce na lata 2009-2013

  • Anonymous

    @TJL

    Stanislaw Lem powiedzial kiedys: "Dopuki nie skorzystalem z internetu, nie wiedzialem, ze na swiecie jest tylu idiotow" – wniosek taki musial wysnuc czytajac blog ktory podlinkowales. Ktos temu klijentowi wydlubal mozg srubokretem przez dziurki w nosie…

    USA nie probuje zdominowac rynku zlota, natomiast probuja to zrobic banki – miedzynarodowy syndykat banksterski. Elity – bo o nich tu mowimy – nie obawiaja sie upadku fiat monej, a wrecz przeciwnie. Wprowdzaja ten system na kolejny poziom. Pieniadz papierowy jest wypierany przez pieniadz elektroniczny, a to bedzie juz poza jakokolwiek kontrola. A zloto chca zagrabic dla siebie. W jakim celu? Nie wiem, byc moze chodzi o gwarancje rzetelnosci rozliczen miedzy soba?

    Zreszta zloto nie jest USA w tej chwili potrzebne zeby wyjsc z kryzysu.
    Pamietaj, ze upadek gospodarki amerykanskiej jest spowodowany wyprowadzka przemyslu poza granice kraju. Uslugi tez juz zaczynaja sie wyprowadzac. Bogactwo kraju mierzy sie zamoznoscia obywateli i ich sila nabywcza a nie tym ile gov ma w skarbcu.

    pzdr
    Ludo

  • tom

    @anonimo
    jest coś takiego jak realne stopy. Ja jestem zapakowany w surowce po uszy i cieszę się że rząd RP podnosi stopy bo to osłabia dodatkowo dolara więc ja zyskuję.

  • tom

    No i stópki podnieśli co prawda trochę tak nieśmiało bo tylko o 25 punktów. Mam wrażenie, że zrobili to tylko po to aby mieć czyste sumienie. Jeżeli je podnieśli (na zdrowy rozsądek żaden złodziejski rząd by nie podnosił) to znaczy że musi być nieciekawie.

    Tak na marginesie to ostatnio mam strasznie dużo bilonu z 2009 i 2010. Też tak macie?

  • cynik9

    @anonimo: jak wzrosna stopy to surowce runa lawina w dół. I wszyscy co kupili srebro,zloto beda zgrzytac zebami

    nic w takim razie jak tylko bezpiecznie zaszyć się w papierowej gotówce… :-D

  • Anonymous

    Autor nie napisal jeszcze jednego. jak wzrosna stopy to surowce runa lawina w dół. I wszyscy co kupili srebro,zloto beda zgrzytac zebami

    Mamoń

  • Takie Jeden Łoś

    @Panika2008

    A w jakiej materii Rybinski dobrze gada? Dzis odnalazlem artykulik, ktory raczej wspiera tezy Cynika9, niz Rybinskiego. I nie ma znaczenia, czy drukuje Benek, czy zolci. Wazne co jest przyczyna, a co skutkiem. A w tym przypadku wyglada na to, ze wzrost cen jest wprawdzie skutkiem zwiekszonego popytu, ale ten ostatni jest skutkiem dodruku i ucieczka ludzi od tracacego wartosc papieru. Rybinski uprawia zas demagogie pokazujac tylko pierwsza czesc prawdy i przemilczajac druga.

  • cynik9

    @Tom: podwyżki nie będzie bo jest rok wyborczy

    Masy są zbyt ciemne aby widzieć w tym miejscu jakikolwiek związek przyczynowo skutkowy. Wyczuwalne efekty ewentualnej zmiany nie ujawnią się natomiast w żadnym przypadku przed wyborami.

    Jeżeli mamy wejść do strefy euro to pohulajmy sobie

    Ja w takim razie bym hulał raczej obniżając VAT a nie podwyższając go i nie ruszał OFEs… ;-)

  • tom

    @Łoś
    Mi też się wydaje, że podwyżki nie będzie bo jest rok wyborczy, bo zlikwiduje to tani kredyt i spadnie konsumpcja a co za tym idzie wpływy z podatków będą mniejsze, po co podnośić jeżeli sytuacja RP nie jest zła porównując z eurostrefą, po co podnośić skoro Chińczycy już kupili pierwszą transzę obligacji co prawda za 100mln euro ale jednak. Po co podnosić stopy jeżeli mamy niebawem wejść w strefę euro?

    Nie wierzcie tylko w to, że aby wejść do strefy euro trzeba spełnić jakieś kryteria. Niemcy myślą tak: Przyjmiemy każdego byle miał sytuację finansową lepszą od Hiszpani. Tusk myśli tak: Jeżeli mamy wejść do strefy euro to pohulajmy sobie (drugiej okazji nie będzie)a jakby co to UE nam pomoże.

  • panika2008

    I jeśli uwarzacie, że to brodaty Szalom Ben jest największym wariatem z drukarką, to popatrzcie sobie na ostatni miesiąc na rynku międzybankowym w Szanghaju.

  • panika2008

    Dobrze Rybiński gada, a Wy nie umiecie czytać między wierszami. Nie tylko Benek drukuje pieniądze – a w jaki niby sposób PBoC utrzymuje peg z dolarem?? Coś mi się zdaje swoją drogą, że prof. R. trzyma mocno z Atlantykiem.

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    Tez uwazam, ze RYbinski stawia woz przed koniem. Napisalem mu w komentarzach na blogu, ze jesli za inflacje zywnosci sa odpowiedzialne wulkany, to trzeba u ich stop zlozyc w ofierze blagalnej jakiegos makroekonomiste lub bankiera centralnego. Zobaczymy, czy ma poczucie humoru ;-)

    Wazne jest jednak to, co z tej calej pisaniny Rybinskiego wynika dla podwyzek stop procentowych. A wedlug mnie wynika tyle, ze w PL moze jej nie byc mimo, ze banki komercyjne zaczely sie do niej przygotowywac juz od listopada zeszlego roku (pare telefonow w tygodniu, zeby zalozyc roczna lokate). Mysli Pan, ze UE ma na tyle mocna gospodarke, zeby grac przeciwko Ameryce podnoszac stopy?

  • cynik9

    @Łoś: R:Skąd się bierze obecny wzrost inflacji? Po pierwsze mamy silny wzrost cen surowców, który wynika z rosnącego popytu na nie w krajach rozwijających się i z działań spekulantów

    Działań spekulantów? Moim zdaniem widzenie rzeczy wspak. Obecny wzrost inflacji bierze się z drukowania papieru na trzy zmiany przez Bernanke i spółkę co czyni z każdego myślącego inwestora spekulanta szukającego zysku w surowcach jako antidotum na debazowany masowo papier. Ucieczka w commodities jest IMO wynikiem inflacji a nie jej przyczyną. Popyt chiński w surowcach (a/k/a "krajów rozwijających sie") jest też w pewnej mierze formą spekulacji – pozbywania się góry tracących wartość dolarów na rzecz czegoś co na wartości zyskuje.

  • Takie Jeden Łoś

    Dzisiaj prof. R. znow sie wyprodukowal w tamacie inflacji i podwyzki stop procentowych. Chyba warto poczytac chocby po to, zeby zobaczyc jakie sa schematy myslowe ekonomistow, ktorych sluchaja rzadzacy.

  • Kamil

    Peter Schiff by się z Tobą w pewnym punkcie nie zgodził. On np. uważa, że FED powinienen podwyższyc stopy nawet za cene recesji której i tak sie nie da uniknąć. To ma uzdrowić gospodarkę. Pewnie z europejska jest tak samo.

    Ale zgadzam się, że to doprowadzi tn system do wiekszych kłopotów. Tylko pytaniem jest czy to nie wina tych, któzy zadłużali nas przez te całe dziesięciolecia i mas, które te działania popierały.

  • Abram

    @marq
    "„Jeśli by zdefiniować inflację jako wzrost ilosci pieniądza, to inflacji”… Jest !

    Podaż pieniadza NBP:

    M3/Q3 – 10,7% r/r
    M3/Q4 – 8,6% r/r
    M3 1/2Y ~ 9,65% r/r

    I tyle circa o wynosiła właściwa wartość inflacji w IIIRP za 2010 rok, w stos. r/r"

    Dokładnie, nbp.pl +arkusz kalkulacyjny i łatwo można zobaczyć jak szybko rośnie M3. Jeżeli zestawimy to z agregatem M0 to jest on już praktycznie niezauważalny na dnie wykresu.

    Co do Rybińskiego to chyba przyjdzie jeszcze nam poczekać, aby jednoznacznie poznać rolę, która jest mu pisana;). Póki co rozwiązania, które sugeruje przypominają mały deszcz z dużej chmury.

    Czy to nie jest tak, że psuje się Euro w odpowiedzi na spadającego Dolara? W przypadku Europy jestem w stanie to jeszcze zrozumieć, ze względu na duży eksport, ale co planuje USA? Przychodzą mi na myśl tylko różnorakie teorie spiskowe, ale nie aż tak szalone jak chęć wprowadzenia standardu złota ;).

  • hes

    @TJŁ:"zmonopolizowac produkcje zlota i to wtedy, gdy zloto mialo (sztucznie wywolana prawdopodobnie) besse"

    Monopolizacja produkcji niewiele daje. Ilość złota "w obiegu i w skarbcach" jest znacznie większa (~150 tys. ton) niż kilkuletnie wydobycie (którego koszty będą rosnąć w związku z rosnącymi cenami energii). W krótkim przedziale czasu liczą się aktualni posiadacze kruszcu, a nie producenci.

  • Takie Jeden Łoś

    @Ludo

    > Pamietaj, ze kazdy kto
    > kontroluje ilosc
    > pieniedzy jest
    > aboslutnym wladca
    > calego przemyslu i
    > handlu.

    Nie zapominam. Jakis czas temu walkowalismy temat w dyskusji z Panika2008 na jego blogu. Doszlismy do konkluzji, ze calkiem mozliwe, ze USA probowalo (w miare mozliwosci oczywiscie) zmonopolizowac produkcje zlota i to wtedy, gdy zloto mialo (sztucznie wywolana prawdopodobnie) besse. Juz wtedy wiec elity w USA przewidywaly koniec rezimu fiat money. To sa cyniczni gracze, ale to nie sa glupki.

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    Uff, złoto tu, złoto tam, czy nie za szybko czasem? ;-)

    Ciezko nie zauwazyc, ze wszyscy znaczacy gracze na swiecie sie do tego przygotowuja. USA zaczely juz w latach 90tych. Nie po to przeciez Barrick kupowal po calym swiecie kopalnie w trakcie zlotej bessy, zeby je dofinansowywac do konca swiata – takie cuda to sie tylko w polskich stoczniach i kopalniach zdarzaja ;-) A sadzac z tempa dodruku i wielkosci dlugu nie ma chyba watpliwosci, ze gleboka reforma systemu walutowego jest w USA powaznie brana pod uwage.

  • Ludo

    @TJL

    O linkowaniu jakiejkolwiek waluty ze zlotem to zapomnij. U$D juz byl oparty o zloto i USA odeszly od tego. Parytet zlota ma ta "wade" ze nie pozwala frywolnie drukowac pieniedzy. Ludzie, ktorzy stoja za FED'em i fiat money nie dopuszcza do tego. Pamietaj, ze kazdy kto kontroluje ilosc pieniedzy jest aboslutnym wladca calego przemyslu i handlu.

    pzdr
    Ludo

  • Lucky

    Moim okiem amatora:
    1. rosnace ceny sa wynikiem rosnacych cen surowcow.
    2. Jesli pojawi sie zwiekszenie ilosci pieniadza to stop nie podniosa bo zarzna gospodarke.
    3. Jesli beda chcieli walczyc z inflacja z pkt 2 to podniosa rezerwy obowiazkowe.

  • cynik9

    @Łoś: sporo wspolnego ze zlotem… musiala miec ze zlotem cos wspolnego… wymienialnego na zloto Amero.

    Uff, złoto tu, złoto tam, czy nie za szybko czasem? ;-)
    Myślę że do linku systemu monetarnego ze złotem ewentualnie dojdzie ale nie bez wykorzystania wszystkich opcji aby do tego nie dopuścić. A do tego wydaje się że pozostał jeszcze pewien czas. Nie wiemy też jak wyglądają rzeczywiste priorytety Niemiec. Być może siedzenie w rozpadającej się unii walutowej aż do momentu gdy ból finansowy, że tak powiem, stanie się nieznośny pozostaje jedną z opcji?

  • mantrid

    @TJŁ

    USA mogą sobie pozwolić na drukowanie bo 1/3 lollarów trzymają ich wierzyciele, co pozwoli im spłacić długi. natomiast Niemcy są wierzycielami gwiazd strefy euro i druk te wierzytelności anihiluje – będą bronić euro żeby mieć jakikolwiek zwrot kapitału..

  • tom

    @Łosiu
    Rybińskiego to nie czytaj bo sobie krzywdę zrobisz, gość jest mocno podejrzany, więc dla spokoju lepiej go omijać.

  • mantrid

    skoro o inflacji mowa, to wg Argentyny u nich "nie ma żadnej inflacji, tylko boom na banknoty" ;)

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    I jeszcze jedno. Skoro Amerykanie zamierzaja zajechac wlasna walute, to znaczy, ze maja plan B, ktory – jak mozna przypuszczac – ma sporo wspolnego ze zlotem. A to by implikowalo, ze nowa waluta w Europie tez bedzie musiala miec ze zlotem cos wspolnego, bo przeciez nikt rozsadny nie bedzie akceptowal globalnie papieru z EU, przy konkurencji wymienialnego na zloto Amero. Po co wiec Europa mielaby teraz zaciesniac polityke monetarna?

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    Z artykulu Rybinskiego wywnioskowalem, ze on w te "szybkie i skuteczne" dzialnia nie wierzy i przewiduje w zwiazku z tym wojny walutowe.

    Odnosnie #2 to powstaje pytanie, czy zaciesnienie polityki monetarnej przez Niemcy nie odbedzie sie juz w stosunku do nowej waluty, a nie w stosunku do starego euro. Po co Niemcy mieliby bronic starego euro zdajac sobie sprawe, ze ta waluta i tak nie przetrwa?

  • cynik9

    @Łoś:
    W takim razie odmiennie interpretujemy ten fragment… Nie widzę czemu "szybkie i skuteczne" działania miałyby implikować nieruszanie stóp procentowych.

    Zwróciłbym uwagę na 2 rzeczy. #1 – długoterminowe stopy procentowe są jednak decydowane przez rynki, a nie przez urzędników banków centralnych. Myślę że Ben Bernanke zrozumiał to przesłanie kiedy po ogłoszeniu QE2 rentowność 10-letnich treasuries nieoczekiwanie wzrosła…

    #2 – W tym roku szefem ECB zostanie Niemiec, konsolidując wpływ Niemiec i dając im praktycznie pełną kontrolę nad sprawami monetarnymi w Europie. Nie wydaje mi się to kompatybilne z przejawianą przez Amerykanów i FED skłonnością do zajechania własnej waluty aby wydobyć się z dołka. Dlatego sądzę że w II poł. roku dojdzie przynajmniej do symbolicznego zacieśnienia polityki monetarnej w EU, z efektem psychologicznym na inne rynki dużo większym niż wpływ faktyczny.

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    Tak, mam na mysli ten artykul. Powinien miec Pan do niego dostep – Rybinski straszy, ze artykul jest platny, ale po klikniecu linka dostep ma kazdy.

    Tam jest fragment:

    Globalna nierównowaga jest praprzyczyną kryzysu finansowego lat 2008 – 2009, bo banki w krajach rozwiniętych otrzymały dostęp do olbrzymiej ilości taniego pieniądza płynącego z krajów rozwijających i wszyscy zdają sobie sprawę, że bez szybkich i skutecznych działań grozi nam kolejny kryzys, poprzedzony wojnami kursowymi i nawrotem protekcjonizmu.

    A wojny walutowe i protekcjonizm pachna mi drukowaniem ile wlezie we wlasnej walucie (wojna walutowa) i proba odciecia sie od dolara i euro zalewajacych swiat (protekcjonizm). To z kolei sugeruje, ze Zachod nie ma wcale zamiaru zakrecac kurka z forsa. Czy moze to zbyt pochopny wniosek?

    Kontrarianizm kontrarianizmem, ale kopanie sie z koniem to sredni pomysl.

  • cynik9

    @Łoś: prognozy sa niekompatybilne z wpisem prof. Rybinskiego

    A powinny? Dla kontrarian samo podejrzenie kompatybilności z czymkolwiek jest afrontem!… ;-)

    Jeśli więc mnie coś niepokoi to raczej odwrotność Pana tezy – podejrzana zbieżność opinii z prof.Rybińskim. Ma Pan poza tym chyba na myśli artykuł w Rz do którego nie mam niestety dostępu. Nie bardzo widzę natomiast jak wpis Rybińskiego o wojnach walutowych (inny punkt zgody) łączy się z szansami na początek zacieśniania polityki monetarnej.

  • cynik9

    UWAGA MODERACYJNA & KOMUNIKAT

    @Maciek/anonymous: post został odrzucony jako reklama.

    Jeżeli jesteś bonafide inwestorem a nie gościem z tej firmy to radzę wpisać do Google nazwę tej firmy (oba człony) plus "oszustwo" i zapoznać się z linkami. Stanowczo odradzam tę ofertę która jest na granicy oszustwa. Szerzej o tym będzie w TwoNuggets Newsletter wydanie #4. W obu przypadkach dziekuję w każdym razie za zwrócenie uwagi na ten scam.

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    Wydaje mi sie, ze Pana prognozy sa niekompatybilne z wpisem prof. Rybinskiego. Nie to, zebym watpil w Pana wyczucie sytuacji, ale z tego co Rybinski opisuje w cytowanym felietonie w Rzeczpospolitej wynika, ze jest on chyba uprzywilejowany w dostepie do informacji. Swoja droga to ten Rybinski to ciekawa persona, ze nie tylko w polskich mediach ma "prime-time" na zawolanie, ale zapraszaja go jako jedynego przedstawiciela krajow Europy Srodkowo-Wschodniej na konferencje, na ktorych sie przygotowuej agende szczytu G20.

  • marq

    „Jeśli by zdefiniować inflację jako wzrost ilosci pieniądza, to inflacji”… Jest !

    Podaż pieniadza NBP:

    M3/Q3 – 10,7% r/r
    M3/Q4 – 8,6% r/r
    M3 1/2Y ~ 9,65% r/r

    I tyle circa o wynosiła właściwa wartość inflacji w IIIRP za 2010 rok, w stos. r/r

    Ale to picuś. W obecnym, 2011 roku sama inflacja (cenowa) na produktach zbożowych, policzona na poziomie każdej polskiej rodziny, wyniesie około 8-10% r/r.
    A reszta !!!

  • radzimir

    Jeśli by zdefiniować inflację jako wzrost ilosci pieniądza, to inflacji nie ma. Ale wzrost cen "koszyka" jest, tylko dlaczego? Powodem może być globalny trend spadku wiarygodnosci wszystkich walut walut opartych na długu i powolne globalne przechodzenie inwestorów na surowce. Dlatego reakcja ECB nie miałaby praktycznie żadnego wpływu na ceny koszyka.
    Co ciekawe, w koszyku nie ma nieruchomości, gdyby były, to oficjany spadek cen byłby ogromny. Spadek ilosci pieniądza na skutek redukcji zadłuzenia prywatnego dopiero się zaczyna, a za nim idący dalszy spadek cen całego rynku. Jesli zatem ceny globalnych surowców będa nadal rosły, to ceny dóbr lokalnych powinny spaść – prawdopodobnie nieruchomości i usług. Przykład extremanlny: w Tunezji mamy rewolucje z powodu drożejącej żywności i energii, ciekawe jak w takiej sytuacji sprzedają się nowe domy i czy kafejki są pełne :-)

  • Anonymous

    Już od jakiegoś czasu widać po lokatach bankowych, że czas niskich stóp procentowych dobiega końca.
    Po kieszeni znowu dostanie człowiek oszczędzający.

    Mike