JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 12.10.10

Z czego żyje giełda

Redaktorowi  Jabłońskiemu z Rzepy nie podoba się że min. Grad, którego premier Tusk obiecywał publicznie wyrzucić za kompromitację ze stoczniami, prywatyzuje giełdę, ale tylko częściowo. Państwo wprawdzie pozostawia sobie tylko 1/3 jej akcji, ale równocześnie zachowuje pełną kontrolę. Cóż, minister Grad robi najwidoczniej to co mu każą. W przeciwnym razie premier Tusk mógłby się jeszcze rozmyślić i go zgodnie z obietnicami i rozsądkiem jednak usunąć. Czemu to ma służyć – zapytuje retorycznie red. Jabłoński choć ciekawsze byłoby pytanie komu? Bo czemu to jest akurat jasne i sam na nie dalej odpowiada – aby mieć kilka dodatkowych foteli do obsadzenia.

Niczym dobrym się ta prywatyzacja się nie skończy – przepowiada dalej red. Jabłoński. Jeżeli natomiast pozostała 1/3 akcji zostanie także rozsądnie sprzedana, to jest nadzieja, że giełda otrzyma możliwość rozwoju. Można byłoby się z tym wstępnie zgodzić gdy nie to że diabeł tkwi często w szczegółach. A w tym przypadku tkwi w owym “rozsądnym” sprzedawaniu.

No bo komu można giełdę sprzedać “rozsądnie”? Najlepszym wyjściem zdaniem red. Jabłońskiego byłoby gdyby “giełdą rządziły instytucje finansowe” które z niej żyją – przede wszystkim biura maklerskie, fundusze inwestycyjne i emerytalne. To one powinny kupić resztę akcji. Otóż mamy z tym pewne wątpliwości. Biura maklerskie kupią oczywiście każdą akcję bo nic innego nie robią. Ale nie o kupowanie akcji tu chodzi tylko o kto będzie ich właścicielem po kupieniu.

Fundusze inwestycyjne jak chcą pewnie by mogły. Ale muszą też zdawać sobie sprawę z tego że czasy żywiołowego rozwoju giełdy warszawskiej, zasilanej falami prywatyzacji przedsiębiorstw, powoli się kończą. Skąd następny impuls wzrostowy ma przyjść? Czekający w potencjalnej kolejce tytani tacy jak Polskie Koleje Państwowe, Poczta Polska czy deficytowe górnictwo jakoś niespecjalnie inspirują ambitną przyszłość. Z kolei sektor energetyczny dostarcza zbyt wiele zbyt pewnego szmalu i zbyt dużo intratnych synekur dla przyjaciół króliczka aby pozbywać się go na giełdzie. W sumie więc inwestować w giełdę jako walor niewątpliwie można ale pytanie jest po co?

Najciekawsze jednak w wypowiedzi red. Jabłońskiego jest zaklasyfikowanie funduszy emerytalnych, jakoś nam najbliższych w 2GR, jako “instytucji żyjących z giełdy”. Może z funduszami powierniczymi zgoda, ale zawsze myśleliśmy że z OFEs jest dokładnie odwrotnie. Że to giełda żyje z OFEs a nie OFEs z giełdy. Czym byłaby GPW gdyby nie płynący na nią gwarantowany strumień szmalu odebranego przyszłym emerytom i tam przymusowo inwestowany? Co gdyby państwo nie rabowało przyszłych emerytów i dało im się samym troszczyć o własne emerytalne jajko, co postulujemy w 2GR od dawna? Niech przestaną żywić swoim kapitałem kartel OFEs, niech sobie sami inwestują swój kapitał jak chcą, gdzie chcą, na dowolniej giełdzie, w dowolny walor. W skali integrującej się Europy jest to, nawiasem, trywialne i równie proste jak w Polsce. Czy wtedy gremialnie rzuciliby się do inwestowania na GPW i tylko na GPW? Wolne żarty.

Red. Jabłoński uważa niestety że żywiący giełdę prywatny kapitał przyszłych emerytów, odebrany im pod przymusem, musi na stałe być zakładnikiem interesów państwa. Interesy jego właścicieli się nie liczą. Testem tego będzie los akcji kopalni Bogdanka, które Skarb Państwa sprzedał funduszom emerytalnym, licząc na to, że prywatne instytucje finansowe okażą się właścicielem zainteresowanym rozwojem kopalni.

Czort więc z emerytami którzy zainteresowani byłyby tylko i wyłącznie w aspołecznym pomnożeniu swojego kapitału odłożonego na emeryturę.  Emeryt jak czerwonoskóry – dobry wtedy gdy martwy. A dopóki nie martwy to musi być zainteresowany w rozwoju i przynajmniej generować cashflow dla państwa.   Musi podtrzymywać GPW a nie olewać rozwój kopalni Bodganka czy szanse Petrolinvestu i w sposób moralnie naganny i społecznie nieuzasadniony kasować szybkie zyski. Boli to red. Jabłońskiego nie bez powodu bo przed paroma dniami czeska firma NWR złożyła funduszom atrakcyjną ofertę odkupienia walorów Bogdanki. Jeśli fundusze dadzą się skusić   niepokoi się red. Rzepy – będzie to oznaczało, iż zainteresowane są tylko szybkim zyskiem. [podkr. cynik9]

No a  co w tym, do diaska, jest złego? Wyjaśnijmy sobie może jasno że wyłączne zainteresowanie zyskiem dla inwestorów nie tylko nie jest złe,  nie tylko jest dobre,  ale jest nawet psim obowiązkiem funduszów emerytalnych.  Im szybciej zysk przyjdzie i im jest większy tym lepiej dla inwestorów którzy powierzyli im swój kapitał. Na tym większą emeryturę będą mogli liczyć w przyszłości.

Celem funduszy emerytalnych nie jest wspieranie państwa i nie jest żywienie kartelu bankowego. Nie jest nim też pompowanie giełdy nowym kapitałem. Powinno być nim tylko i wyłącznie dobro inwestorów. Pierwszą lojalnością funduszy emerytalnych nie jest lojalność wobec państwa czy lojalność wobec banków, powinna nią być lojalność wobec swoich inwestorów. Jeżeli więc nadarza się okazja do przejęcia posiadanego pakietu po dobrej cenie fundusze powinny łapać tę szansę w biegu  i dziękować że się w ogóle nadarzyła. Redaktor Rzepy niepotrzebne moralizuje o celach wyższych i bezsensownie rozdziera szaty nad szybkim zyskiem.

Zysk lepszy niż strata. Szybki zysk lepszy niż wolny.

©2010 dwagrosze.com

Share

10 komentarzy do: Z czego żyje giełda

  • Anonymous

    Racja.
    Dziękuję na wrzucenie mnie na odpowiednie tory:)

    pozdrawiam
    Kamil

  • cynik9

    @Kamil: Będę wdzięczny za wszelkie uwagi

    Uwaga pierwsza jest taka że sprawami inwestowania na poważnie zajmujemy się w węższym gronie zainteresowanych inwestorów w TwoNuggets.com. W 2GR, obok dorzucania libertariańskich 2gr tu i ówdzie, poruszamy natomiast szersze zagadnienia gospodarcze i finansowe, bez wchodzenia w szczegóły.

    Nie chciałbym w związku z tym robić tutaj OT w postaci bazaru czy kupić BGŻ czy GPW czy nie i za ile.

  • Anonymous

    Witam wszystkich.
    Od dłuższego czasu systematycznie odwiedzam i czytam wszelkie posty szanownego cynika9 i cieszę się ze nie jest tu mainstream-owo.
    Mam jeszcze trochę czasu do emerytury ale uważam ze i tak za późno trafiłem na tą stronę bo informacje jakie się tu znajdują rzucają zupełnie inne światło na to co podaje się w standardowych mediach.
    Zainwestowałem trochę w złoto i srebro na tyle na ile mogłem sobie pozwolić. Od czasu do czasu też coś dokupię.

    Przepraszam za off-top ale dziś podano informacje o tym iż BGŻ wejdzie na giełdę. Stąd mój post.
    Przejrzałem fora i jest taki mętlik że głowa pęka. Zastanawiam się jak może kształtować się początkowa cena i czy warto trzymać tak mały pakiet jak 100 sztuk.

    Będę wdzięczny za wszelkie uwagi.

    Pozdrawiam
    Kamil

  • Anonymous

    Cóż – moim zdaniem ( a to już się pojawiało w wypowiedziach poprzedników ) obecnie giełda to swoiste kasyno – jeśli jesteś krupierem bądź znajomym krupiera – wygrywasz. Możesz też wygrać przez obserwację trendów – ale ten sposób grozi tym, iż pod koniec swej inwestycyjnej "kariery" stracisz naprawdę dużo – bo nie jesteś krupierem.
    Ps Amerykańskie banki inwestycyjne (z FEDem obecnie ) robią, co chcą – niezależnie od tego, co się dzieje w świecie.

  • gość codzienny

    Obrót giełdowy akcjami to nic innego jak codzienne szukanie sposobności na wydymanie drugiego uczestnika samemu nie dając się wydymać. Dla samych notowanych spółek obrót ich akcjami ani ich kurs nie ma żadnego znaczenia, za wyjątkiem sytuacji, gdy ich cena spada dramatycznie i ktoś wtedy skupuje pakiet kontrolny po czym wchodzi do firmy i wypierdala na zbity pysk całą kastę "zarządzającą" wprowadzając swoich. Także kupowanie przez OFE już notowanych od dawna akcji (zwłaszcza na tzw górkach jak teraz) nie ma żadnego znaczenia dla spółek, ma dla tych, którzy te akcje na górce OFE odsprzedają. OFE powinny co najwyżej kupować wyłącznie prywatyzowane przedsiębiorstwa państwowe na zasadach wyłączności a nie bawić się w codzienną spekułę. Ale tak nie jest i OFE (czyli my wszyscy) jest dymane.

  • Anonymous

    A za naszą granicą, Niemcy, coraz silniej kontrolują rynek finansowy, sądzicie, ze wyjdzie im to na złe?
    "Federalny Urząd Nadzoru Usług Finansowych coraz dokładniej prześwietla monitorowane instytucje i coraz ostrzej je traktuje. Niedawno wszczął procedurę prowadzącą do odwołania dziesięciu członków rad nadzorczych banków. Przygotowywane zmiany ustawowe mają po raz kolejny wzmocnić pozycję nadzorców, zmodyfikują m.in. tryb postępowania wobec banków zagrożonych niewypłacalnością."
    tu link do artykułu z którego zapożyczyłem cytat
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/10/11/niemiecki-nadzor-finansowy-siega-po-nowe-uprawnienia/

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    > Nie bardzo wiem skąd Pan
    > wziął te 7%.

    W punkcie dotyczacym akcji jest napisane:

    > Inwestorzy
    > instytucjonalni
    > wygenerowali w
    > analizowanym okresie 33
    > proc. obrotów akcjami na
    > GPW. A w nich fundusze
    > inwestycyjne to 44 proc.
    > obrotów i fundusze
    > emerytalne z 21 proc.
    > udziałem.

    33% * 21% = 7%

  • cynik9

    @Łoś: Bardzo mnie to zdziwilo, ale okazuje sie, ze udzial OFE w obrocie GPW wcale nie jest taki znow wielki. Raptem niecale 7% obrotu akcjami.

    Nie bardzo wiem skąd Pan wziął te 7%. Jedyne 7% we wspomnianym linku dotyczy obrotów na Newconnect z tego co widzę. Poza tym % kapitalizacji moim zdaniem ma znacznie wiekszy sens jako miara udziału OFE niż obroty.

    Z pamięci, bo nie chce mi się szukać, kapitalizacja GPW gdzies w pocz. 2010 była rzędu pln 400 mld. Kapitalizacja OFEs w tym samym czasie była ok. PLN 180 mld. Niech z tego 1/3 stanowią akcje to mielibysmy udział OFE rzędu 15% minimum, IMO.

  • Anonymous

    @Takie Jeden Łoś:

    > […]udzial
    > OFE w obrocie GPW wcale nie jest taki znow
    > wielki. Raptem niecale 7% obrotu akcjami…

    Bo jak się odkupuje akcje na górce od JPM czy innego GS, to na więcej już kasy nie starcza.

  • Takie Jeden Łoś

    @Cynik9

    > Że to giełda żyje z OFEs
    > a nie OFEs z giełdy.
    > Czym byłaby GPW gdyby nie
    > płynący na nią
    > gwarantowany strumień
    > szmalu odebranego
    > przyszłym emerytom i tam
    > przymusowo inwestowany?

    Bardzo mnie to zdziwilo, ale okazuje sie, ze udzial OFE w obrocie GPW wcale nie jest taki znow wielki. Raptem niecale 7% obrotu akcjami…