Orwell wiecznie żywy

Do święta duchów Halloween (31.10) jeszcze daleko ale w UK już straszy. Kto straszy? Jak to kto, jak przystało na kraj straszy oczywiście duch Orwella!

Otóż brytyjski fiskus wpadł na pomysł wybawienia tamtejszych pracodawców i pracobiorców jednocześnie od uciążliwości zawracania sobie głowy podatkami.  Jest to jak wiadomo czynność kłopotliwa, przysparzająca zgryzoty skubanemu podatnikowi który wprawdzie coś zarabia ale na rękę otrzymuje dużo mniej.  Potem wypełniać musi jeszcze  formularze, coś liczyć, dodawać, rzadziej odejmować i w końcu wysłać fiskusowi resztę należnych podatków.  Pełne ręce niepotrzebnej roboty ma przy tym też pracodawca który musi co miesiąc odciągać zaliczkę z tego co wypłaca pracownikowi i wysyłać ją fiskusowi.

Wiadomo jak to wszystko idzie. Co podatnik to inne widzimisię. Tu ulga podatkowa,  tam znowu jakiś kredyt. W końcu i tak pobranej zaliczki jest za mało zdaniem fiskusa a za dużo zdaniem pracownika. Stąd zupełnie niepotrzebne spory ile tego powinno właściwie być. No i na koniec wysyłanie fiskusowi ze zgrzytaniem zębami różnicy której wykrztusić nie ma właściwie z czego ponieważ stare pensje dawno się już rozeszły…

Epokowy wynalazek brytyjskiego fiskusa polegać ma więc na tym że pracodawca wysyła pensję brutto, bez żadnych potrąceń, nie do pracownika ale bezpośrednio do fiskusa. Ten odciąga sobie z niej tyle ile chce, rozumiemy że w zależności od aktualnych potrzeb budżetu państwa, a resztę którą uzna za stosowną przesyła dopiero pracownikowi. Aż dziw bierze że nikt na to genialne rozwiązanie nie wpadł wcześniej!   Już widzimy europejską dyrektywę w tej sprawie pichconą w Brukseli…

W ten sposób pracodawca zamiast niepotrzebnie zatrudniać rachmistrzów do liczenia zaliczek wysyła po prostu całą pensję pracownika brutto fiskusowi i ma problem z głowy. Cóż za oszczędność! Pracownik natomiast też ma z głowy i to nawet dwie rzeczy. Z jednej strony nie musi się martwić o  zaliczki bo jak wiadomo fiskus zawsze ma rację i to on będzie odciągał tyle ile trzeba. Drugą rzeczą którą pracownik będzie miał prawdopodobnie z głowy jest otrzymanie tego co zostanie z jego pensji na czas, podobnie zresztą  jak każdej sumy od fiskusa.

Jak by tego było mało innym wynalazkiem brytyjskiego fiskusa który jest też podobno rozważany nad Tamizą  jest szerokie  wprowadzenie detektorów  kłamstwa. Tu również nie można się nadziwić że nikt wcześniej nie wpadł na to twórcze zastosowanie starej, znanej  od lat techniki. Masowe przepuszczenie podatników przez wariograf uprości życie fiskusowi w sposób wprost niewiarygodny. Dotychczasowe podejrzenia, domysły że podatnik  coś może przemilczał, nieudokumentowane hipotezy urzędników że podejrzany coś gdzieś może ukrył czy zataił, wszystko to będzie można w końcu odstawić do lamusa zastępując obiektywną pewnością. Wystarczy w tym celu wariografy zainstalować na przykład przy bramkach wykrywania metali na lotniskach. Parę szybkich pytań przy okazji wsiadania do samolotu i już mamy podejrzanego. Wprawdzie granatu na pokład nie wnosił ale lampka wariografu miga na czerwono. Stop i na bok, do wyjaśnienia. Przed detektorem kłamstwa nic się przecież nie ukryje.

No dobrze, a co będzie gdy krnąbrny podatnik będzie małomówny i nawet wariograf nic nie wykryje? Cóż, wtedy zawsze pozostaje możliwość wycieczki do Szyman pod Olsztynem gdzie nie z takich jak on CIA wydobywała już wszystko, a nawet więcej.

©2010 dwagrosze.com

46 Replies to “Orwell wiecznie żywy”

  1. Ależ taka decyzja to zdecydowanie za mało.
    Trzeba zrobić o krok więcej.
    Przecież teraz taki pracownik może niewłaściwie wydać pieniądze które otrzymał od państwa i będzie mu na coś brakować, lub co gorsza zglosi się po pomoc.
    US powinien otrzymywać wpłatę z firmy a w zamian za to pracownik otrzymywał by świadczenia niezbędne do przeżycia danego miesiąca. Świadczenia te byłby rozliczane bezgotówkowo.
    Świadczenie w postaci dostępu do wody/prądu/gazu w domu. Możliwość pobrania(już nie zakupu) przydziałowych produktów spożywczych, Na konto oszczędnościowe wpływała by od rządu odpowiednia kwota na nowy samochód(przy czym kwota to niewłaściwe określenie – to byłby procentowy postęp, po dojściu do 100% pracownik otrzymywałby od rządu auto).

    Skoro tak może "działać" system emerytalny to dlaczego nie inne?

  2. @Antey: mnie, pracownika branży IT, koncepcja obrotu bezgotówkowego i elektronicznego głosowania przeraża

    … a znając niezawodność rozwiązań IT powinno przerażać wszystko mające polegać na programowaniu czegokolwiek…:-D

  3. @Para-Site

    Pani premier moze tez nie rozumiec, iz jej posuniecie moze zwiekszysc ryzyko korupcji wsrod urzednikow. Niemniej, podrzucilem to jako ciekawostke :)

  4. Moim zdaniem, mylicie wszyscy, drodzy komentatorzy, dwie kwestie.
    Obieg bezgotówkowy to NIC INNEGO niż normalny standard złota – tylko nie oparty o kruszec, tylko bulgoczący w bagnie fiat money. Sprawdza się do tego samego: każdy uczestnik rynku ma informację o własnym bilansie i po prostu może sobie zażyczyć w dowolnym momencie jego zrealizowania w środku wspierającym system rozliczeń (złoto/banknoty). Powiem więcej – ponieważ, pomijając rzadkie przypadki, handel złotem jest niepotrzebny i niepraktyczny – potrzebna była gotówka. Gotówka (oparta na złocie czy wierze w banki, obojętnie) też kosztuje i jest nadal niepraktyczna, choć w mniejszym stopniu niż złoto. To po prostu nośnik siły nabywczej, umocowany kulturowo, bo technika na nic wygodniejszego nie pozwalała. Teraz pozwala.

    Chociaż osobiście mnie, pracownika branży IT, koncepcja obrotu bezgotówkowego i elektronicznego głosowania przeraża.

  5. Jeszcze a propos wycofania obiegu gotówki i wprowadzenia siłowego (niskiego) kursu złota wymienianego tylko w państwowych kantorach. Takie rozwiązanie faktycznie funkcjonowało w PRLu w stosunku do walut zachodnich. Ale chyba pamiętacie jak rynek obchodził pomysły towarzyszy? Przed każdym kantorem i pewexem cinkciarz i drugi nieoficjalny kurs wymiany. Ze złotem może być podobnie.

  6. @Tomasz, @TJŁ:"co z milionami ludzi, ktorzy tak inteligentni nie sa, ktorzy nie sa az tak zaradni? Maja tak po prostu wyginac? "

    Właśnie rzuciła mi się w oczy informacja. To a'propos "pomocy" ludziom biednym.

    https://www.tinyurl.pl/?yI0Z1EFk

    Podobnie działa pomocne państwo. Wcale nie pomaga żadnym biednym. To zwykłe mydlenie oczu. Państwo potrzebuje pieniędzy na swoją działalność.

Comments are closed.