[wpis ukazał się wcześniej w sekcji otwartej witryny TwoNuggets – global investment community]
Reprezentując interesy światowej finansjery londyński Financial Times towarzyszy hossie w złocie od lat. Odbijając poglądy jej mocodawców pozycja gazety subtelnie ewoluuje, ilustrując kolejne punkty oficjalnej instrukcji radzenia sobie z problemem rosnących cen złota. Jest to dla finansowych decydentów problem nie lada ponieważ rosnące złoto podważa zaufanie do i tak dymiącego już na wszystkich złączach systemu papierowego pieniądza fiat.
Punkt pierwszy instrukcji jest prosty – manipuluj cenę złota w dół tak długo jak się da. Opowiadaj przy tym bajki o polityce „silnego” dolara (…euro, franka, złotego – niepotrzebne skreślić). Jak się ten trick wyczerpie to punkt drugi – ignoruj awans cen złota. Do tego pasuje bajka o barbarzyńskim relikcie który stracił już dawno wszelkie znaczenie. Bez znaczenia jest zatem także wzrost jego ceny. A gdy złoto dalej uporczywie rośnie i także ten trick zacznie się wyczerpywać to punkt trzeci instrukcji – wciśnij czerwony guzik. Pojawi się wtedy jakiś cieć który napisze artykuł do dania odporu, siejąc konfuzję i zwątpienie.
Niedawny artykuł Spiskowe teorie nie odbiorą złotu blasku w FT świadczy wyraźnie o przejściu do stadium naciskania guzików. Poziom nerwowości uzasadniający użycie czerwonego guzika wydaje się leżeć na poziomie $1060 za uncję. Artykuł nosi znamię podwyższonego niepokoju przez co wygląda nieco sztucznie. W rzeczy samej nawet bardziej sztucznie niż angielski gold bug tłumaczony w polskiej wersji FT na złotego insekta… 🙁
Zamiast powtarzania starych bajek o przewartościowanym czy niepotrzebnym nikomu złocie autor zgodnie z instrukcją atakuje, ale nie wprost. Celem salwy jest nie tyle złoto ile właśnie gold bugs (sorry, nie przechodzą nam przez gardło te „złote insekty”, które kojarzą się prędzej ze Złotymi Tarasami w Warszawie).
Dowiadujemy się więc że gold bugs tworzą satanistyczną sektę węszącą wszędzie spiski i manipulacje ceny złota przez rządy i banki centralne. Złoto może być droższe lub tańsze, przekonuje autor, nie ma to większego znaczenia. Ale czy może to być pełnoprawna, bona fide inwestycja skoro wokół niego odprawiają swoje rytualne tańce półnadzy kapłani złotego bożka? Opętani do tego niezrozumiałym sceptycyzmem w czyste intencje rządów i banków centralnych, i to kiedy? Dzisiaj, w blisko 40 lat po usunięciu złota z systemu monetarnego i pozostawieniu mu jedynie roli materiału na wisiorki.
Otóż najlepszym komentarzem do eseju w FT byłby prawdopodobnie cytat z Cejrowskiego: „z durniami się nie dyskutuje, przed durniami trzeba się bronić”. Trudno bowiem dyskutować z frontalnym założeniem autora że manipulacja ceną w metalach szlachetnych nie ma sensu skoro złota nie ma w systemie monetarnym, a skoro tak to manipulacji nie ma.
To że dławienie wzrostu ceny złota nie tylko ma sens ale jest także integralną częścią systemu fiat money wykazał dawno temu nie kto inny jak obecny szef doradców ekonomicznych prezydenta Obamy Larry Summers. W swoim głośnym artykule o paradoksie Gibsona Summers wytłumaczył wówczas kawa na ławę jak to działa i dlaczego ma to sens jak najbardziej.
Od tego czasu na złocie gdzie by nie spojrzeć dostrzec można odciski linii papilarnych rządowych manipulantów rozmaitego autoramentu stosujących te techniki. Na manipulację wskazują rekordowo wysokie obecnie pozycje net short handlarzy komercyjnych, a w szczególności abnormalnie wysoka koncentracja ich pozycji. Jakim cudem na przykład dwa banki amerykańskie miały na początku października otwartą pozycję net short w złocie wynoszącą aż 116790 kontraktów terminowych, co stanowi 1/ 4 całego open interest i co jest równoważne 363 tonom złota? Tak wysoka pozycja spekulacyjna skoncentrowana w ręku jedynie 2 instytucji finansowych, nie mających w dodatku żadnego ekonomicznego biznesu w produkcji złota, jest oczywistą próbą manipulacji jego ceny w dół.
Albo weźmy srebro gdzie dwa amerykańskie banki (prawdopodobnie te same) trzymały w początkach października pozycję net short równą w sumie 1/ 3 całego open interest. Odpowiadało to 1/ 3 całego rocznego wydobycia srebra na świecie i przewyższało wszystkie praktycznie dostępne rezerwy srebra metalicznego! Papierowe kontrakty nie mogą więc z przyczyn fizycznych zostać zaspokojone srebrem w naturze, czego posiadacze strony long mogą teoretycznie żądać. W jaki sposób zatem pozycja tej wielkości może NIE MIEĆ na celu manipulacyjnego ściągnięcia ceny w dół?
Aby uchronić rynki surowcowe przed dokładnie takimi manipulacjami ceną waloru i umożliwić im pełnienie roli mechanizmu tzw. price discovery wprowadzono dawno temu commodity laws, a wraz z nimi szereg ograniczeń. Są one w większości surowców przestrzegane a nadmierne pozycje od razu przyciągają uwagę regulatorów. Jedynie w złocie i w srebrze regulatorzy z CTFC patrzą w inną stronę i nie dostrzegają ekscesów i manipulacji. Która, wg. wykładni FT, jest jedynie wytworem wyobraźni gold bugów… yada, yada.
A propos – aby nie zapomnieć. Istnieje także czwarty i ostatni stopień instrukcji establishmentu radzenia sobie z rosnącą ceną złota. Brzmi on: gdy poprzednie trzy punkty się wyczerpią skończ truć i zacznij sam panikować na całego. Rzuć się do ładowania furgonetki złotem i to pronto, aby zdążyć przed Chińczykami.
Przyjdzie czas w którym inny artykuł w FT zilustruje i ten stopień… 😀
©2009 TwoNuggets.com
@anonimowy z jachtem większym niż blok w Sopocie.
Tylko proszę nie wpływaj na Bałtyk bo zablokujesz Skagerakk.
zwykły trader
@panika2008,piotr34,cynik
O tym, czy jest inflacja i czy złoto jest cokolwiek warte najlepiej przekonać się empirycznie, wyceniając wszystko co nas otacza w złocie. Pensja w (mili;-)gramach złota, koszula w gramach złota, ogórki i chleb w gramach złota. Wtedy okaże się, że inflacje jednak jest, na giełdach od kilku lat trwa nieprzerwany zjazd w dół, a krowa kosztuje mniej wiecej tyle samo, co w starozytnej Grecji;-)
Wszystko jest wzglednie, jak mawiał Einstain, ale wymaga odpowiedniego punktu odniesienia, dodawał Kartezjusz, a złoto, to absolutny przeżytek, który chętnie w dobrej cenie kupię.
@wszyscy: dziękuję wszystkim za ciekawą i pożyteczną dyskusję w tym wątku. Do tematu chętnie powrócimy w niedalekiej przyszłości.
Dyskusja widzę gorąca. I zmierzająca najwyraźniej do lekko rozmazanej konkluzji, że w obecnych czasach złoto czy srebro nie jest najgorszą inwestycją.
Coby nie pisać o złocie to, w takich czasach jakie się kroją, może zapewnić największą płynność. W przypadku krachu walutowego na dużą skalę może łatwo zostać jedynym akceptowalnym wszędzie pieniądzem. Dolar powoli zaczyna tracić ten status. A innej waluty nie widać na horyzoncie. Oczywiście coś na miejsce dolara powstanie. Musi powstać. Schemat się najwyraźniej wyczerpuje. I to dość szybko. Pytanie tylko czy wystarczająco szybko powstanie i czy wystarczająco wiarygodne by było wszędzie akceptowane. Być może nawet zaliczymy, zaskakujący dla niektórych, powrót do korzeni?
W każdym razie, ja byłbym bardzo ostrożny z wyśmiewaniem opanowanych gorączką złota insektów. Szczególnie teraz.
Nie ma czegoś takiego, jak "Nasza prawda". Jest tylko prawda i fałsz. Wg mnie nie należy podchodzić religijnie do tego, co się już odkryło, tylko poddawać to ciągłej krytyce, bo tylko pełna, stuprocentowa, że tak powiem 24-karatowa 😉 prawda się wybroni z każdej krytyki.
A żeby nikt nie odniósł błędnego wrażenia, co do mojej osoby i poglądów – sam jestem zwolennikiem kupowania złota i mam go całkiem sporo (mierząc średnim poziomem oszczędności w Polsce), ale nie jestem do niego religijnie przywiązany i na pewno nie pakowałbym nigdy w kruszec 100% oszczędności. Góra 10, w kryzysach takich jak ten obecny – może 20.
pzdr
J.
https://www.youtube.com/watch?v=R1X6RQLZtoA&NR=1
"https://globaleconomicanalysis.blogspot.com/2008/12/case-shiller-cpi-vs-cpi-u-november-2008.html"
Mish to stary deflacjonista tak jak i ja. Powiem Ci ze wiekszosc kasy trzyma na http://www.goldmoney.com. (to taka slodka tajemnica od Jamesa Turka). Zloto najlepiej radzi sobie w deflacji. W inflacji wszystko pojdzie do gory. To teraz jest czas sepa, trupow nawalem, wszystko darem. Mish doskonale rozumie role zlota, czym rozni sie od kretynow od AT.
Brakuje wykresow cen ziemi, nieruchomosci, ropy, akcji w Au. A wtedy widac dokladnie deflacje ktora juz ciagnie sie z poczatku lat 90tych. Zbij zloto do $250 i zobaczysz co sie stanie, zniszczysz gospodarke swiatowa gorzej niz wojna nuklearna. Nikt nie odda dlugow w takiej deflacji.
Mish (Citka Capital)nie osiaga nawet 20% zwrotu na kapitale, ja nie schodze ponizej 100% za ostatnie lata. Tylko na Ag z $9 rok temu dobijam do $18/ucja. Nikogo nie naganiam ale ty tez nikogo nie odciagaj. Ludzie sa zagubieni, przewracaja sie wszystkie wartosci. Cynik to wartosc najwyzsza w tym oglupionym bez reszty narodzie. Nikt z Nas nie chce zeby wieszac RPP. Mamy w d@pie tych co nami rzadza i opodatkowuja na smierc. Znalezlismy po latach bledow i poszukiwan Nasza prawde. Moze IM uda sie poaz kolejny polozyc nas na kolana, ale nasze umysly pozostana wolne. Niech inni wierza w lichwe, socjalizm, podatki, wczesne emerytury, darmowe mieszkania, opieke medyczna.
W USA mowia "there is no free lunch." Tak, tak nie ma darmowego obiadku, darmowy jest tylko na krwi rodakow.
@Anonimowy: CPI z shadowstats jest tak samo nieobiektywne, jak każde inne, bo wybór koszyka mierzącego "inflację" jest zawsze arbitralny. Ani w BLS-owym CPI, ani w shadowstatsowym nie ma np. cen nieruchomości – mimo tego, że zakup nieruchomości, szczególnie w USA, i spłata związanego z tym długu, jest dla większości normalnych ludzi główną pozycją w budżecie przez większość życia! Czy to jest uczciwa metodologia? Trudno powiedzieć. Na pewno jest arbitralna. Indeksy CPI uwzględniające nieruchomości, jak np. C-S CPI, pokazują na dzień dzisiejszy głęboką dezinflację, jeśli nie deflację, w USA:
https://globaleconomicanalysis.blogspot.com/2008/12/case-shiller-cpi-vs-cpi-u-november-2008.html
I kto ma rację? A kto to wie?
Co do zmian w koszyku CPI następujących wraz z czasem – to nie dopatrujcie się w tym jakichś brzydkich machinacji. To jest po prostu konieczne, żeby te wskaźniki zachowały chociaż pozory miarodajności, bo muszą się dostosowywać do zmieniających się preferencji konsumpcyjnych rynku; chyba nie wyobrażacie sobie, że w XXI wieku do CPI będą wchodzić ceny dorożek albo maszyn do pisania?
@panika: @cynik: oczywiście tak duży short będzie miał wpływ, ale może to być wpływ wyłącznie tymczasowy bez zmiany czynników fundamentalnych;
Ok, I rest my case.
Oczywiście że wpływ jest "tymczasowy", cały wic manipulacji w srebrze na przykład polega na okresowych fluktuacjach pozycji i przez to ceny, nie na utrzymywaniu ceny per se niskiej lub wysokiej, w odróżnieniu od istoty manipulacji w złocie.
co więcej, taki short jest ewidentnie ogromnym ryzykiem (finansowym, a bardziej pewnie wiarygodnościowym) dla banku,
O ryzyku ogólnie przekonało się dwóch głównych manipulantów w srebrze: AIG i Bear-Stearns. Tym niemniej nie przesadzałbym z tym ogromnym ryzykiem banków. TARP udowodnił że członkowie klubu zbyt wielcy aby paść nie padną żeby nie wiem co. Ich ryzyko jest więc czysto umowne. Prędzej klub zamknie Comex lub zmieni reguły gry w biegu niż pozwoli swoim paść.
Pierwszy twój zarzut, cyniku – odnośnie legal tender – jest oczywiście prawdziwy, i sytuacja taka jest też w Polsce i chyba wszędzie na świecie. Fakt, przyjmując rozszerzone pojęcie handlu, zawierające też zawieranie umów kredytowych i rozliczanie długu, to można powiedzieć, że prawo w pewnym wycinku tego rynku nie pozwala używać złota. Ale tylko w pewnym wycinku, bo nikt nie zabrania zaciągnięcia długu w złocie.
To prowadzi nas do drugiego twego zarzutu – że transakcje w złocie nie są "wymuszalne" prawnie w sądach. Otóż oczywiście są, bo jest to z punktu widzenia prawa barter, a barter jest prawnie chroniony na takich samych zasadach, co handel innymi sposobami. Polecam nasz kodeks cywilny 🙂
Wynika z tego też, że długi zaciągnięte w złocie są też w złocie kwotowane, ALE – i tu wchodzi aspekt regulacji nazywany legal tender – nie można wymusić przed sądem płatności w złocie, bo dłużnik zawsze musi mieć możliwość spłaty w pieniądzu.
Czy to jednak rzutuje na nieefektywność potencjalnego systemu kredytowego w złocie? Oczywiście nie, bo dla większości racjonalnych wierzycieli nie ma znaczenia – poza na prawdę wyjątkowymi okolicznościami b. głębokich kryzysów typu hiperinflacja w Zimbabwe i wojen – czy dostaną dług spłacony w złocie fizycznym, czy ekwiwalencie gotówkowym. Jak dostaną spłatę w pieniądzu, a są religijnie lub biznesowo przywiązani do trzymania wszystkiego w złocie, to mogą 5 minut później przelać ratę na konto sprzedawcy złota – i kupić złoto.
Tak, wiem, po drodze naliczana jest marża i powoduje to powstanie dodatkowych kosztów transakcyjnych. Ale nie jest to stricte przeszkoda natury prawnej, patrzyłbym na to raczej jako domniemany, niewielki "podatek" który towarzyszyłby tego typu systemowi. Z resztą obecność tego małego "podatku" jest chyba głównym czynnikiem hamującym rozwój takiego rynku.
Z zakupem domu za złoto nie ma chyba żadnego problemu. Z tego, co rozumiem prawo cywilne w tym zakresie (ale prawnikiem ani notariuszem nie jestem), wystarczy w akcie not. wpisać kwotę w złotówkach z adnotacją wniesiona w naturze w postaci złotych sztabek czy monet – i tyle.
@Panika,
Pojawiaja sie fakty, dyskusja lepsza:
-Cpi, jego metodyka sie zmienia w zaleznosci do upodoban rzadow.
Prawdziwe CPI metodyka przed Klintonowska jest zupelne inne, polecam:
https://www.shadowstats.com/
Ceny nieruchomosci w Au upadly do rekordowo niskich poziomow. Na Florydzie nowe domy sa po $40-80tys, to ponizej 40-80 uncji AU.
Srednia cena domu w Au w roku 1980 to ok 80 uncji. Byla to rekordowo wysoka cena Au. To cena dopasowana do inflacji wg Shadow Statistics to nawet powyzej $4000 za uncje Au dzisiaj.
"Na prawdę, zacznijcie myśleć sami, a nie sloganami z newsletterów złotoinsektowych, bo jak ktoś myśli sloganami to z reguły kończy jako dawca kapitału ;)"
Mam Jacht ktory jest wiekszy od bloku w ktorym mieszkalem w Sopocie, zycze Ci tego i tych wspanialych kobiet. Tak jak i inym uczetnikom blogu. Zloto jest srodkiem do celu, nie jest iwestycja. Wszystko co osiagnalem to dzieki glupocie Socjalizmu, glupocie wartosci ludzi nabitych w butelke. Przykro jest sluchac jak kobitki sie pluja na swoich mezow, chlopakow, kraj, …..itd.
Polecam Ci kup sobie troche Au, masz fantastyczna teorie. Kraj jest oglupiany z 966r., nie trzeba nowego guru. Jednakze Twoje uwagi sa bardzo potrzebne bo in na zlocie tez mozna stracic. Tu potrzeba ludzi ktorzy wyczuja trend, mozna zloto tez skracac. Moze okazesz sie Kuczynskim od Au.
"ktoś myśli sloganami to z reguły kończy jako dawca kapitału ;)"
Zycze Ci zeby to nie byla Twoja dziewczyna lub, jeszcze gorzej, zona. ;(
@panika:
Nie ma żadnego prawa, ani w Polsce, ani w USA, ani, z tego, co wiem, w EU, zabraniającego rozliczania handlu np. w złocie
Argument naciągany. Po pierwsze legal tender laws w US narzucają użycie papieru do całego szeregu transakcji gwarantując m.in. że jest to legalny środek spłaty KAŻDEGO długu. Oznacza to że wierzyciel nie może żądać od dłużnika spłaty długu w złocie. Rozliczenie handlu w złocie jest teoretycznie możliwe ale praktycznie trudne ponieważ jak dobrze chyba wiesz transakcje w złocie są "legally not enforceable" w sądach. Dopóki więc papier postawiony jest w pozycji tak uprzywilejowanej w stosunku do złota propozycja "rozliczania handlu w złocie" pozostanie retoryką.
Może też jakiś notariusz czytający ten blog zachciałby się – dla ciekawości – wypowiedzieć czy rzeczywiście w PL można sobie łatwo kupić dom za parę sztabek w jego biurze, zakładając że obie strony są w tym szczęśliwe… Zdaje się że temat ten był poruszany dawno, dawno temu…
Wszystko, co napisałeś, anonimowy, to z grubsza prawda. Tylko dlaczego wybrałeś złoto na pomiar wartości? Hmm, może dlatego że się umocniło w ciągu 10 lat gigantycznie i to akurat Ci pasuje do z góry założonej tezy? Czemu nie mierzysz zysku np. w wartości nieruchomości (np. indeksem Case-Schiller)? Albo w pieniądzu koregowanym przez CPI? Albo w pieniądzu koregowanym przez agregaty (do wyboru – do koloru, w zależności, jaką tezę chcesz udowodnić, możesz sobie wybrać M0, M1, M2 albo M3)? Albo w pieniądzu koregowanym wolumenem handlu światowego?
PS. Wykres dow/gold nie pokazuje zrównania się ceny, ale systematyczny ruch tego stosunku w trendzie rosnącym. Proszę:
https://www.marketoracle.co.uk/images/2008/dow_gold_ratio_200years_feb08.jpg
Na prawdę, zacznijcie myśleć sami, a nie sloganami z newsletterów złotoinsektowych, bo jak ktoś myśli sloganami to z reguły kończy jako dawca kapitału 😉
@panika
Jestem Waszym czytelnikiem z USA,pozdrawiam. Panika2008 i Cynik to wyzsza szkola jazdy. Gratuluje. Moze wyjasnie dlaczego ja inwestuje w AG.
-nikt nigdy nie nauczyl sie opodadkowac metale
-sa anonimowe
-to prawdziwa wolnosc od demokracji, czarnych, czerwonych, boga, ojczyzny, honoru i innych wartosci narzucanych ludziom
-Nikkei w zlocie to 95% rzeznia dla papieru
-podobnie Wigi, Dow
-jezeli Panika uwierzy w hosse na nieruchomosciach ja jestem tutaj po to zeby wykupic jego zlicytowany majatek. (jestem b. likwidny, a okazji w brod)
-Jezeli Au upadnie do $100 to i tak mnie to nie rusza (bardzo duze konto Ag, Au)
-Niech Panika zrobi audyt i powie gdzie jest Au Niemiec, Polski, ile tego zostalo w Fort Knox?
Niech Panika popatrzy na Swoje konto i odpowie samemu sobie ile jest warte w Au? Teorie maja znaczenie tylko jezeli za nimi cos stoi.
-deflacja, termin ten odnosi sie tylko do zlota, oznacza to ze ceny spadaja tylko do Au. Udowodnij ze nie?
-Pan ktory kupil 1000 jednostek Wig 20 w 1994r, mogl tez kupic 33gr Au. Dzisiaj to moze 25 gr Au. Znaczy to ze srednio statystycznego Pana przedupcili na 8gr Au za 15 lat. Nazywa sie to niewidzialny tranfer kapitalu.
Wyglada to tak Pan w 1994r zanosi zlota monete na GPW a po 16 latach dostaje spowrotem obcieta na 1/4.
Panika mysli w kategoriach nominalnych a maja znaczenia wartosci realne.
-Wykres Dow/gold pokazuje jednoznacznie zrownanie sie ceny Au z Dow. (to jest deflacja)
W zloto sie nie inwestuje, zloto daje wolnosc od politykow, glupich kobiet/mezczyzn, pseudo przyjaciol, niewolniczej pracy, itd., itp.
Pamietaj zlota regule:
ten kto ma zloto ten narzuca reguly.
cdn
@cynik: oczywiście tak duży short będzie miał wpływ, ale może to być wpływ wyłącznie tymczasowy bez zmiany czynników fundamentalnych; co więcej, taki short jest ewidentnie ogromnym ryzykiem (finansowym, a bardziej pewnie wiarygodnościowym) dla banku, o czym wyżej pisałem. Skoro tak długo już są te gołe shorty, to czemu nikt ich nie "sprawdzi"?
A ja sie wslizne z malym offtopikiem.
Ktos juz tutaj wspomnial o kampanii reklamowej w UK firm trudniacych sie skupem zlota (i wymiana na gotowke – of course). Zaczelo sie to jakis miesiac, dwa temu, ale ostatnio zauwazylem wysyp kolejnych firm. Zastanawia mnie jednak kto (lub co) za tym stoi? Czy sa to firmy, ktore po prostu zauwazyly wzrosty na zlocie? Czy moze ktos sie pozbywa nadmiaru papierowych pieniazkow? Czy moze macza w tym brudne paluchy sam rzad i probuje po prostu wyssac od swoich poddanych zloto aby jeszcze bardziej zmonopolizowac swoja pozycje "nadzorcy" waluty? Troche to dziwne, szczegolnie ze wszystkie firmy mimo, ze roznia sie nazwami to prowadza blizniaczo podobne kampanie (podobne spoty, hasla, metody wymiany zlota, a nawet czcionki uzyte w reklamowkach :)).
@panika: ok, jest kwestia motywacji manipulacji, i jest kwestia jej mechanizmu. Jeżeli nie ma mechanizmu cała dyskusja o motywach jest zbędna, chyba logiczne.
Chce się więc dowiedzieć pytając po raz wtóry jaki procent rocznej produkcji danej commodity należy zashortować aby mówić o manipulacji rynkiem… Jeżeli uważasz że bank może zashortować całą roczną produkcję danej commodity, albo 2x tyle albo 3x tyle i dalej jego pozycja nie wpłynie zasadniczo na ceny i nie będzie miała charakteru manipulacji rynkiem to chcę to usłyszeć jasno i wyraźnie. A jeżeli bedzie miała to chcę usłyszeć jasno i wyraźnie gdzie leżą granice.
Bix, popadasz w kolejną pułapkę uproszczonego podejścia do systemu monetarnego, pisząc, że ludki są strzyżone na oszczędnościach. Nie są, bo oszczędności nie mają. W USA stopa oszczędności jest coś bodaj 4-5%. W Polsce przeciętne oszczędności na rodzinę to 20 tys zł, przy czym, jestem tego absolutnie pewny, ponad 90% populacji wchodzi do tej średniej z kwotą zero (warstwy niższe), a pozostałe 10% ma różne kwoty od paru tysięcy do paruset milionów.
Wbrew temu, co głosi prymitywna propaganda, współczesnym ludziom, ciężko zakredytowanym, silna inflacja byłaby bardzo na rękę, patrząc średnio na społeczeństwo.
Nota bene uważam, że jest to w pewnym sensie powód tego, że mocnej inflacji nie będzie (chyba że na skutek rewolucji i totalnej rozpierduchy). Po co bankierzy mieliby pozwolić populacji (i rządom!) zrzucić raz przyjęty na plecy bagaż długu? Przecież finansjera żyje z prowizji… a żeby była prowizja, dług być musi, i nie może sobie za szybko znikać z powodu emisji papierków przez rząd.
Anegdotka ze złotym rosnącym 20%, gdy na lokacie jest realnie 2, jest obciążona typowym błędem obserwacji, którym jest patrzenie "tu i teraz". Spójrz więc na manię spekulacyjną początku lat 80-tych. Wtedy to można było na złocie zarobić! Niestety, później sporo stracić…
Albo inaczej, ile to można było zarobić w Polsce ostatnio, w USA 5 lat temu, a w Japonii pod koniec lat 80ych na nieruchomościach (które nota bene też podpadają pod twoją definicję tych "dobrych" aktywów, trwałych i trudno ekspandowalnych)? A ile potem stracić i przez ile lat trwał zjazd (w Japonii wiadomo – do dziś, w USA i w Polsce jeszcze nie wiadomo)?
Kolejnym błędem, jaki popełniasz, jest twierdzenie, że nielegalne jest handlowanie w czymś innym, niż papierkach. Mylisz się. Nie ma żadnego prawa, ani w Polsce, ani w USA, ani, z tego, co wiem, w EU, zabraniającego rozliczania handlu np. w złocie, srebrze, muszelkach, CDSach na dług amerykański albo pułtuszach z Zimbabwe. Może jak zaczniesz się zastanawiać, dlaczego mimo to nie wykształca się rynek handlu rozliczanego w złocie, to Ci się trochę uporządkuje obraz światowej ekonomii, zachwiany przez złote zarazki.
Trzeba pamiętać o tym, że masy do końca nie rozumieją czym w istocie jest inflacja. Można często spotkać (a przynajmniej ja słyszę) o narzekaniu na podwyżki, ale mało kto łączy je po prostu z debazowaniem waluty. To zawsze jest ten ktoś "zły" (producent, sklep, elektrownia) co podwyższa ceny, a nie rząd, który lawinowo rozwija deficyt z całym jego "dobrodziejstwem". Ludki, nawet jeśli średnio bystre, nie lubią zdawać sobie sprawy, że są delikatnie mówiąc strzyżone na oszczędnościach. Jeśli dajmy na to typowy ciułacz wyciąga efektywnie (wartość nabywcza po uwzględnieniu inflacji i podatku) te 2 procent na jakiejś rocznej lokacie, a tu złota zaczyna wyrywać z 20 procent w tym samym czasie, to pojawia się "problem". 😀 Jeszcze zacznie próbować coś z tego zrozumieć i nie daj Bozia wyciągnąć swoje depozyty by kupić kruszec? Dramat dla banków i rządu, który przecież wydając więcej niż zbiera z podatków, nie może istnieć bez kolejnych pożyczek… Naiwne zaufanie (i "delikatna" sugestia w postaci przymusu prawnego, czyli spróbuj handlować nie w papierkach to pójdziesz za kratki hehe) to wszystko co trzyma fiat przy życiu. To wymaga grzecznego, "dobrze ukierunkowanego" zachowania się mas, a wybijająca się cena złota właśnie obnaża całą tą misterną konstrukcję.