JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 06.10.09

Czy nie czas na dolar carry trade?

To że przestraszone kryzysem zagranicą banki w PL przestały pożyczać potrafimy sobie jeszcze wyobrazić. Ale nie mamy pojęcia czemu przez bankami nie ustawiają się teraz kolejki chętnych do przewalutowania hipotek z franków na dolary…

W każdym razie liczba chętnych do takiej operacji stoi w rażącej dysproporcji do licznych rzesz ekspertów wieszczących bliski koniec dolara. A jakaż może być większa satysfakcja niż spłacać kredyt w słabej i zmierzającej na dziadków ogródek walucie?

Drzewiej różnie z tym bywało. Dolar miewał okresy większego wigoru, połączone z wyższymi stopami procentowymi. Przeliczone na złote raty pożyczki dolarowej były wtedy wyższe niż we frankach szwajcarskich, gdzie stopy procentowe są notorycznie niskie. Jeszcze lepszy był do tego celu japoński jen, gdzie stopy procentowe od dwudziestu lat oscylują wokół zera. No ale nie każdy w końcu lubi sushi – za dużo może byłoby tej orientalnej egzotyki.

Za to teraz, dzięki Bernance i spółce, historia dzieje się na naszych oczach. Używane jako układ odniesienia dla wielu pożyczek 3-miesięczne stopy LIBOR stanęły właśnie na głowie. Dla dolara są aktualnie najniższe – zaledwie 0.28%. O ząbek wyższe, ale zawsze, są dla szwajcarskiego franka – 0.29%. Nie mówiąc już o jenie który stał się w porównaniu z nimi wysoko procentującą walutą – 0.34%. Czyżby taki miałby być koniec yen carry trade – dwudziestoletniej orgii taniego finansowania branego w jenach na zero procent i spekulowania tym w aktualnej bańce du jour gdzie by się nie pojawiła? Witaj dolar carry trade!

Oczywiście stopy procentowe wszędzie praktycznie na zerze wykańczają emerytów i rentierów żyjących z procentu. Zmuszają ich do podjęcia coraz bardziej ryzykownych spekulacji w poszukiwaniu źródeł gotówki. Ale z kolei dla dłużników stanowią dar niebios. Pożyczyć w dolarach na historycznie niski procent i delektować się saldem pożyczki które efektywnie zmniejsza się nawet bez spłacania rat, wow. A skoro już raty spłacamy to mamy też nie najgorsze samopoczucie że waluta w której to robimy może nie dotrwać do końca pożyczki…Oby… ;-)

Jest wprawdzie szansa że Bernanke zrobi jakiś nieoczekiwany skok i zacznie przedwcześnie podwyższać stopy procentowe. A za nim LIBOR i nasz bank, co oczywiście będzie już mniej przyjemne. Ale jaka jest na to szansa? Na razie chyba niewielka ponieważ nawet pewnie i on nie wierzy w powtarzany przez siebie BS o „recovery”. Gdyby wierzył podniósłby stopy już dawno. Nie podnosi jednak bo wie że wykończyłoby to ledwo zipiącą gospodarkę, uginającą się pod 10% bezrobociem, przy minimalnym wzroście. Wyższe stopy zadałyby też dalszy cios nieruchomościom co prawdopodobnie wprowadziłoby kraj z powrotem w techniczną recesję i oznaczało nowe kłopoty dla banków. Nie zanosi się więc chyba na rychłe podwyższanie stóp.

Kiedyś do podwyższania stóp niewątpliwie dojdzie. Wygląda nam jednak na to że będzie to prędzej akcja w obronie lecącego na dół szybciej niż przewidywano dolara a nie skutek zbytniego wigoru fazy recovery zadłużonej po uszy gospodarki. Ostatnią rzeczą której potrzebuje gospodarka tak zadłużona na każdym poziomie są wyższe stopy procentowe, a za nimi wyższe koszty obsługi długu. Jeżeli więc stopy procentowe wzrosną to zapewne w sposób umiarkowany. Nie powinno to przeszkodzić w postępującej erozji wartości dolara, o co Bernance chodzi w pierwszym rzędzie. Dla zarabiającego więc w obcej walucie posiadacza pożyczki dolarowej może to oznaczać zysk w obie strony. Owszem, wyższe stopy procentowe dotrą także do pożyczek hipotecznych. Ale wyższy procent na pożyczce w spadającej walucie niekoniecznie jeszcze musi się równać wyższej racie w złotych.

Tyle że tylko Pan Bóg i pan Skrzypek wiedzą co się w międzyczasie będzie działo ze złotym… :-(

©2009 DwaGrosze

Share

49 komentarzy do: Czy nie czas na dolar carry trade?

  • Przemko

    > Uwaga ogólna: intencją wpisu NIE JEST bynajmniej reklamowanie dolarowych pożyczek hipotecznych. Jest nią raczej zwrócenie uwagi na paradoks małego zainteresowania tym tematem w sytuacji gdy wielkie są rzesze wieszczących rychły upadek dolara. Innymi słowy – jest to propozycja poparcia swojej wiary czynem… ;-)

    Nie wiem czy ktoś już to zauważył ale pan Robert Gwiazdowski chwali się że właśnie taki kredyt wziął:
    http://gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,7077805,Gwiazdowski_Na_Wall_Street_nie_zbankrutowal_kapitalizm.html

  • Anonymous

    GW: Dolar przestaje byc waluta swiata http://tinyurl.com/yg8z6he

  • cynik9

    @maslak:
    Wysoka stopa oszczędności japończykow jest tylko i wyłącznie efektem zadłużania się państwa. W początkach kryzysu lat 90 ich stopa oszczędność była niska

    Jest dokładnie odwrotnie niż tu wypisujesz. W latach 80-tych i przez połowę lat 90-tych stopa oszczędności w Japonii była bardzo wysoka, praktycznie nie schodząc poniżej 10% a nierzadko oscylując wokół 15%. W rzeczy samej pierwszy raz spadła poniżej 10% dopiero w 2000. Korelacja stopy oszczędności z zadłużeniem państwa, jeśli już jest to odwrotna niż Ci się wydaje – państwo przez dwadzieścia lat zwiększało stale swoje zadłużenie a stopa oszczędności przez cały ten czas spadała, osiągając tylko 4% w 2004 i dalej malejąc.

    polecam zapoznać się co się stało w latach 30 gdy Chińczycy "przeszli" na rozliczenie w srebrze i jak się to dla nich skończyło.

    Przed polecaniem komuś warto jednak samemu dobrze zrozumieć… Chińczycy nie musieli specjalnie na nic "przechodzić" bo srebro było w Chinach narodowym pieniadzem od, nie przymierzając, dynastii Ming (z fluktuacjami). Problem w jakim się znalazły Chiny w latach 30 XXw był taki że kraj utrzymywał prawdziwy pieniądz metaliczny – srebro – w sytuacji gdy w kryzysie Wielkiej Depresji reszta świata porzuciła swoje standardy metaliczne (złota) i masowo zdewaluowała swoje waluty. Spowodowało to masowy odpływ srebra z Chin. Można dyskutować czy nie powinny porzucić srebra znacznie wcześniej niż dopiero w 1935 lub czy nie na miejscu byłyby exchage controls. Jednak wysuwanie tego chińskiego przykładu w reakcji na wypowiedź {Bagracza} jest trochę, sorry, ni przypiął ni przyłatał.

    Uwaga ogólna: intencją wpisu NIE JEST bynajmniej reklamowanie dolarowych pożyczek hipotecznych. Jest nią raczej zwrócenie uwagi na paradoks małego zainteresowania tym tematem w sytuacji gdy wielkie są rzesze wieszczących rychły upadek dolara. Innymi słowy – jest to propozycja poparcia swojej wiary czynem… ;-)

    Poglądów na temat spekulowania na exchange rate i niebezpieczeństw z tym związanych nie zmieniam… mam też nadzieję że posiadacze pożyczek w CHF przyjęli niedawny zawał złotego jako ważne memento na przyszłość.

  • maslak

    @HansKlos:
    Jak za ropę dostawcy chcą dolarów, to każdą inną walutę na te dolary trzeba wymienić i wtedy na dolary jest popyt.

    Jak już odbiorcy dostaną te dolary to co z nimi robią, chyba je też wydają co ?

    @HansKlos: Jeśli dostawcy nie zechcą przyjmować jako zapłaty dolara, tylko jeny, euro lub złoto, to na jeny, euro i złoto zwiększy się popyt i rządy zaczną wymieniać posiadane rezerwy w dolarach na inne waluty i złoto.

    Chińczyki i Japońce nie kupują dolarów bo im się tak podoba. Kupują dlatego iż eksportują tam towary i chcą aby konsumenta amerykańskiego było na nie stać gdyż dzięki temu miliony chińczyków nie rozpierdzielają partii. Gdyby tego nie robiły ich waluty by się umocniły i nie udało by się im nic sprzedać.
    Dopóki konsument amerykański będzie najważniejszym konsumentem dopóty będą kupowali dolary i T-Bills.

    Gdyby Araby nie kupowały dolarów od swojego największego konsumenta zachorowały by na "choroba holenderską". Zwróć uwagę iż większość z eksporterów z bliskiego wschodu powiązana jest z sztywnym kursem z zielonym ale tu jest już trochę silnej ręki Wuj-a Sam-a :)
    Ogólnie możesz się śmiać, możesz płakać czas pokaże jak będzie :) Dopóki jak to określił Adam Dud-a żyjemy w Pax Ameriacana dolar nie upadnie, aczkolwiek fluktuacje walutowe które towarzyszą nam od 10-leci mogą być znaczne.
    Najlepiej słuchając cynika inwestować w rzeczy namacalne :) i te które rozumiemy.
    Pozdrawiam

  • maslak

    @Bagracz
    Co by się stało gdyby kraje produkujące ropę zaczęły żądać jako zapłaty za nią tylko złota?

    Nie wiem co by się stało, ale polecam zapoznać się co się stało w latach 30 gdy Chińczycy "przeszli" na rozliczenie w srebrze i jak się to dla nich skończyło.

    Zaznaczam iż nie jestem fanem dolara a przeciwnikiem złota, wskazuje tylko na historyczne doświadczenia :).

  • maslak

    @cynik9
    Stopy procentowe są tylko jednym z wielu czynników decydujących o "sile" papierowej waluty fiat.

    No właśnie! Doszedłeś to do czego zmierzałem. Stopy procentowe to tylko jeden z czynników wiec przewalutowanie tylko i wyłącznie z uwagi na nie jest błędem. W latach 70 przerabialiśmy tłumnie odwrót od dolara i nastawienie podobne do obecnego i do dziś czujemy bagaż kredytów Gierka a Meksyk przez to prawie kopnął w kalendarz. Zmierzam do tego iż najistotniejsze jest to co sam wykładałeś wiele razy, nie masz przychodów w tej walucie – nie zadłużaj się w niej, bo wszystko inne to spekulacja. (tak mi się przynajmniej wydawało iż kiedyś posty w tym stylu czyniłeś :))

    @cynik9: W przypadku Japonii nie było najwyraźniej z tym problemu – główny kredytor świata i eksporter, wysoka stopa oszczędności.

    Wysoka stopa oszczędności japończykow jest tylko i wyłącznie efektem zadłużania się państwa. W początkach kryzysu lat 90 ich stopa oszczędność była niska, nie mówiąc o gigantycznych zobowiązaniach jakie obywatele posiadali. To co do dziś próbują robić Japończycy a im nie wychodzi to zmusić swoich obywateli do wydawania, a oni uparcie nie chcą tego robić :). Próbkę tego mieliśmy w zeszłym roku w USA przy "bonusach" podatkowych, których większość amerykanie zatrzymali lub spłacili dług. Droga przed nimi daleka i różnice kulturowe nie zaprowadzą ich w drugą Japonię ale chyba pewne mentalne zmiany już zaszły.

  • goldfinger

    @anonimowy

    "Czasem chciał by się napisać coś rozsądnego. Ale internet jest inwigilowany. Nie łudźmy się. Jak zakażą zło ta to wszyscy tu piszący będa pierwsi na liście."

    Jak zakażą to np. dopiszą tylko jedną literkę w tym adresie:
    http://www.dwagrosze.blogpot.com/

    Przygotowani już są. No chyba, że Gospodarz rozkręca jakiś nowy projekt. ;-)

    A jak chcesz napisać coś rozsądnego to nie odmawiaj sobie. Wytłumaczenie mojej powściągliwości jest inne. Trzeba innym dać szansę się wykazać. Poza tym pracuję nad poskromieniem w sobie niekontrolowanych napadów grafomanii.

    ;-D

    G.F.

    Jeśli chodzi o „coś rozsądnego” to proponuję poczytać ostatni wpis Tomasza Urbasia (bystry gość). No, może trochę pojechał po bandzie, ale za to w jakim stylu. ;-D

  • Centrala

    @jacekslu
    dlaczego wojna z Iranem ma nie być przykładem dążenia miłujących pokój Amerykanów

    1. mimo propagandy nowomowy słowo "wojna" oznacza wciąż to samo co zazwyczaj.
    2. poprzeczka poszła wyżej, tzn. żeby teraz kogoś zaatakować trzeba się będzie zastanowić o co najmniej raz więcej. To zawsze coś.
    3. Dobrze poinformowane głowy siedzące w komitecie noblowskim prawdopodobnie wiedzą, że jest gorzej (albo i wnet może być) niż się masom podaje do myślenie skoro zdobyli się na taki, bądź co bądź rozpaczliwy gest dziecka machającego pluszowym misiem do nadjeżdżających czołgów.

  • Anonymous

    Cyniku kochany wróć na forum freenetu. Brakuje Twoich wypowiedzi.

    Czasem chciał by sie napisac coś rozsądnego. Ale internet jest inwigilowany. Nie łudźmy się. Jak zakażą zło ta to wszyscy tu piszący będa pierwsi na liście.

    Nawet nie musi byc strona WWW. Byle kontakt był. Zresztą fms jest fajny. Wystarczy napisać na forum post i automatycznie ukazuje sie na stronie WWW. (z pewnym opóźnieniem by nie dało się wyśledzić)

  • jacekslu

    @Centrala
    a dlaczego wojna z Iranem ma nie być przykładem dążenia miłujących pokój Amerykanów, Brytyjczyków czy Izraelitów by utrzymać pokój światowy?

  • Centrala

    Off-topic:
    Komitet noblowski właśnie wykręcił bateryjki z całej machiny wojennej, tfu tzn. pokojowej USA. Uderzenie na Iran byłoby w tej sytuacji bardzo niestosowne. Na kogokolwiek innego zresztą też.
    Nastepnego pokojowego nobla dostanie Kim Dzong z Koreii Północnej.

  • Klackon

    @Robert
    A to przypadkiem nie jest tak,ze rzad USA ograniczyl odgórnie wydobycie z własnych złóż?

    Mechanizm odgornego ograniczania produkcji byl stosowany w USA do poczatku lat 70. Na przyklad w Teksasie zajmowala sie tym Railroad Commission of Texas. Jednakze w roku 1972 RRC pozwolila teksanskim producentom popmowac rope na 100% ich mozliwosci (link), co jest w mocy do dzis – mimo to produkcja nie wzrosla. Co doprowadzilo rowniez do tego, ze gdy w 1976 Arabowie zakrecili kurek to Amerykanie mieli powazne problemy z zaspokojeniem popytu – wlasne zloza juz wtedy im nie wystarczaly.

    Obecnie sam Teksas zuzywa WIECEJ ropy niz produkuje jej onshore, tylko nowe zloza offshore w Zatoce Meksykanskiej ratuja sytuacje sprawiajac ze Teksas ma jeszcze sumarycznie troche nadwyzek.

    Istnieja lokalne ograniczenia wiercen/produkcji – np. nie wolno wydobywac ropy w rezerwacie przyrody ANWR na Alasce, offshore drilling jest tez zakazane w Kalifornii i chyba na Florydzie. Przy zniesieniu wszystkich takich srodowiskowych/lokalnych ograniczen produkcja ropy w USA moglaby wzrosnac, ale nie wiecej niz o 2 mln barylek dziennie i nie wczesniej niz za 5 lat. Do dawnego rekordu 11 mln barylek dziennie byloby jeszcze daleko, i nie wyglada zeby zostal on kiedykolwiek pobity. USA jako pierwsze wydobywaly rope na duza skale, i sa jednym z najbardziej wyeksploatowanych regionow roponosnych na swiecie.

  • onyx

    @HansKlos Jak za ropę dostawcy chcą dolarów, to każdą inną walutę na te dolary trzeba wymienić i wtedy na dolary jest popyt

    hmmm… no może jest i popyt, ale z drugiej strony 'Arabowie' pozbywając się owych zielonych tworzą również zieloną podaż.

    Bardziej chodzi o efekt pierwszeństwa, USA jest modelowym przykładem państwa, które korzysta z drukowania pieniędzy, do tego proces odbywa się w gospodarce globalnej 6.5 mld. obywateli, więc zanim fala dotrze do nich minie troszkę czasu.

    W szybkie załamanie dolara chyba nikt nie wierzy, nie ma sensownego kandydata na inną walutę światową.

    Wg mnie w bardzo bliskiej przyszłości zanosi się na wojnę z Iranem. Irak totalnie spacyfikowany trzymanie tam wojska zaczyna mijać się z celem, w Afganistanie nie ma czego szukać, wielka machina wojenna, a co gorsza przebierający nogami producenci broni zaczynają się niecierpliwić.
    Otwartą kwestią pozostaje odpowiedź na pytanie jaki będzie pretekst do napaści.

    Amerykanie są dobrzy tylko w produkowaniu filmów, broni i dolarów.

  • Julia

    łuups
    Się mi copy/paste popsuło ;)
    Oto właściwy obrazek:

    Deflationists.jpg

  • Julia

    @2jarek

    Jeden obraz warty więcej niż…
    Deflationists.jpg

  • jacekslu

    @ Bagracz
    Podobna sytuacja miała miejsce. Irak doszedł do wniosku, że będzie rozliczał ropę w euro i miłujące demokrację kraje natychmiast zareagowały.
    Ale zawsze mogą się dogadać.

  • Anonymous

    @2jarek
    Mam zupełnie inne zdanie o USD czysto technicznie na EUR oraz YEN-ie.Wsparcia/opory silne ale długa na dolcu to szaleństwo(w tej chwili).Zobaczymy jak zakończą W.

  • bagracz

    Tak, to ten Bagracz :)
    W związku z gorącą dyskusją mam pytanie do Maslaka. Co by się stało gdyby kraje produkujące ropę zaczęły żądać jako zapłaty za nią tylko złota? A nie tylko dolara jak jest obecnie? Popyt na złoto i jego wartość by nie wzrosły? I co wtedy stało by się z dolarem? Nie oddał by części wartości jaką zyskuje dzięki swojemu obecnemu statusowi?
    Ja się nie znam, ale z logiki wynika, że utrata statusu waluty rezerwowej musi skutkować utratą siły nabywczej. I odwrotnie. Postępująca szybko utrata siły nabywczej musi skutkować utratą statusu waluty rezerwowej.
    Moim zdaniem, nie ma niczego co wskazywałoby, że USA są w stanie opanować nieuniknioną utratę siły nabywczej dolara. I jednocześnie jest dużo sygnałów i procesów, które do takiej utraty nieuchronnie prowadzą. Wnioski są jasne. Wnioski typu, wszyscy się spodziewają więc bedzie inaczej uważam za bardzo użyteczne ale tylko w bardzo wąskim paśmie zastosowań. Tutaj są kompletnie bezsensowne.

  • cynik9

    @maslak: Kwotowanie czegoś w jednej walucie nie powoduje na nią większego popytu,

    Samo kwotowanie może i nie, ale istotą całego dealu Arabów z USA było to że nie przyjmowali za ropę innej waluty niż tylko USD.

    wcale nie zleciał na pysk [yen], co więcej był to raczej trend aprecjacyjny. Tak więc przyznam że nie rozumiem argumentu o rządzie znajdującym dziurę,

    Stopy procentowe są tylko jednym z wielu czynników decydujących o "sile" papierowej waluty fiat. Oparta jest ona na wierze i jej wartość jest również głównie zależna od wiary że rząd za nią stojący wywiąże się ze swoich zobowiązań. W przypadku Japonii nie było najwyraźniej z tym problemu – główny kredytor świata i eksporter, wysoka stopa oszczędności. O tym jak pewny jest PLN natomiast można się było przekonać stosunkowo niedawno… Rzeczy powróciły teraz mniej więcej do równowagi ale nie byłbym taki pewny czy powróca raz jeszcze gdy np. oblężony rząd Tuska padnie czy ogłosi inną hiobową nowinę o stanie finansów publicznych, która pociągnie za sobą złotego w dół.

  • HansKlos

    @maslak
    Kwotowanie czegoś w jednej walucie nie powoduje na nią większego popytu

    Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.

    Jak za ropę dostawcy chcą dolarów, to każdą inną walutę na te dolary trzeba wymienić i wtedy na dolary jest popyt, rządy trzymają w dolarach rezerwy walutowe, bo zrezygnować z zakupu ropy naftowej nie mogą. Jeśli dostawcy nie zechcą przyjmować jako zapłaty dolara, tylko jeny, euro lub złoto, to na jeny, euro i złoto zwiększy się popyt i rządy zaczną wymieniać posiadane rezerwy w dolarach na inne waluty i złoto. Wystąpi nadpodaż dolara i spadek jego wartości. Po co komu dolary, za które nie można kupic podstawowego surowca dla cywilizacji -ropy naftowej?

    To taki mój mały wkład w ekonomiczna edukacje maslaków;-)

  • Robert

    A to przypadkiem nie jest tak,ze rzad USA ograniczyl odgórnie wydobycie z własnych złóż?

  • maslak

    @HansKlos
    Wystarczy, że USA będą zmuszone kupować ropę naftową za inna niż dolary

    Jeśli coś jest kwotowane w USD wcale nie oznacza że jest płacone właśnie tą walutą. Płacisz na stacji za paliwko w USD w Polsce, bo ja nie ?. Kwotowanie czegoś w jednej walucie nie powoduje na nią większego popytu, powoduje tylko, że ktoś zarabia właśnie w tej walucie na jej wymianie :) To co piszesz to jedna z większych powtarzanych bzdur.

    @Cyniku9: W przytaczanych wykresach we wcześniejszym komentarzu nie odnosiłem się do relacji pomiędzy PLN a JPY tylko do relacji JPY z EUR i USD, względem których to JPY w okresie zerowych stop procentowych wcale nie zleciał na pysk, co więcej był to raczej trend aprecjacyjny. Tak więc przyznam że nie rozumiem argumentu o rządzie znajdującym dziurę, chyba że masz na myśli rządu europejskie i amerykański :).
    Nikt nie chce słabego dolara a ostatni są pod tym względem europejczycy. Chińczykom tak naprawdę to zwisa bo pilnują stałego kursu do dolara.
    Pozdrawiam Cynika za wiele celnych rad i podkreślania na każdym kroku sztuki samodzielnego myślenia :)

  • Klackon

    @Ludo

    Obecnie USA produkuja okolo 5 mln barylek ropy dziennie. Zuzywaja natomiast 20 mln barylek ropy (co odpowiada prawie 1/4 swiatowego zuzycia, ostatnio na poziomie 85 mln barylek dziennie). Kupuja wiec 15 mln barylek dziennie, obecnie srednio po 70$, placac za to jak latwo policzyc ponad miliard $ dziennie (czyli 365.000.000.000 $ rocznie).

    Zloza amerykanskie sa natomiast juz tak wyeksploatowane, ze wydobycie ropy od 38 lat (tak tak, od 1971) nieprzerwanie spada – spadalo nawet gdy ceny przekroczyly 140 $ za barylke.

    IMHO Ameryka przestanie importowac rope jedynie w dwoch przypadkach:
    – wszyscy Amerykanie przesiada sie ze swoich SUVow na rowery
    – ropa na swiecie sie skonczy

    Obstawiam ze predzej nastapi to drugie, co dolarowi rowniez dobrze nie wrozy…

  • Ludo

    @HansKlos
    Wystarczy, że USA będą zmuszone kupować ropę naftową za inna niż dolary

    Wowczas USA przestana importowac rope i zaczna sprzedawac swoja. Najwieksze zloza ropy na swiecie sa na Alasce. Do tego Texas, Colorado, szelf florydzki…
    W najgorszym przypadku okaze sie ze GM ma silnik napedzany paliwem alternatywnym. Zreszta dziwie sie, ze skoro ropy ponoc brakuje to dlaczego jeszcze nie ma takich silnikow?

    pzdr
    Ludo

  • Bix

    Deflacja na dłuższą metę jest wykluczona. Nie przy rządzie, który jest tak zadłużony, że na samą obsługę długu muszą iść astronomiczne kwoty. Deflacja morduje dłużników, jest wrogiem "numer jeden" dla systemów opartych na ciągłej ekspansji kredytu. Nie bez powodu Benek "Helikopter" odgrażał się będzie nawet zrzucać dolary paczkami jak przyjdzie co do czego. Tu jest dobry obrazek pokazujący jak pozbywano się na zachodzie equity:
    http://fofoa.blogspot.com/2009/10/how-to-dig-hole-to-china.html
    Te resztki realnej wartości jaka jeszcze została zostanie przejedzona do końca. Naftowe wsparcie dolara już słabnie i będzie słabnąć coraz szybciej (peak oil, technologie elektryczne w napędzie aut, coraz większe parcie na technologie ogniw słonecznych, etc.). Wszystko w USA było podporządkowane nafcie – jeśli całe zjawisko petrodolara się skończy to zaczną się dziać ciekawe rzeczy.

  • cynik9

    @anonimo: A gdzie te dolary są, się pytam które mają zrobić tą hiperinflację ? Ich nie ma i nie będzie.

    W takim razie miracolo! FED wydrukował coś 2 biliony dolarów, sam TARP to ponad 700 mld, banki siedzą na tym nie pożyczając, a tu puf – nic nie było, nic nie będzie. Oj, będzie. Jeszcze raz deflacjonistom doradzam kupno 30y US treasuries – w deflacji oznacza to interes życia.

    @J: Każda sugestia o słabszym złotym jest w PL uznawana za antypatriotyczną. Z jakiś powodów znaczna większość jest dumna z "silnej" waluty i "silnego" państwa. Jest to postawa typowa dla socjalistów do których nigdy nie dociera to że państwo jest "silne" wyłącznie słabością swoich obywateli. Zero sum game. Dlatego tradycyjnie preferujemy w 2GR słabe państwa silnych obywateli oraz ubogie państwa bogatych obywateli a nie na odwrót.

  • J

    @cynik9

    Ale to antypatriotyczny scenariusz słabego złotego.

    A można prosić Gospodarza forum o rozwinięcie. Nawet najkrótsze.

  • HansKlos

    @Anonimowy
    gdzie te dolary są, się pytam które mają zrobić tą hiperinflację

    Do zrobienia hiperinflacji dolary znajdą się za granicą. Wystarczy, że USA będą zmuszone kupować ropę naftową za inna niż dolary walutę i do tego celu już nie będą się mogli zadłużać we własnej walucie, a zaczną w obcej. Wtedy to nikomu niepotrzebne masy rezerw dolarowych zaleją USA, a do tego cena paliwa (sprzedawanego w USA za dolary) dramatycznie wzrośnie. Dla zdławienia inflacji FED mógłby podnieść stopy procentowe, ale to zarżnie im gospodarkę.

    Sołtys na takie sytuacje odpowiada chłopskim rozsądkiem – z której strony by się nie obrócić, i tak d. z tyłu;-)

  • Anonymous

    Skąd ta siła dolara ?
    A gdzie te dolary są, się pytam które mają zrobić tą hiperinflację ? Ich nie ma i nie będzie. Jest za to olbrzymie zapotrzebowanie na dolara (popyt – jak czarna dziura) by zdelewarować tarnzakcje nieudane, jak np. udzielene kredyty hipotrczne i różne, różniste pochodne od pochodnych, pochodnych jak np. CDSy. W tym sęk!

  • Anonymous

    PYTANIE DO BAGRACZA
    Czy jesteś TYM "bagraczem" ,który zamilkł na forum PiG u Przycinka ?
    Jeżeli tak ,to miło będzie Cię czytać
    na forum CYNIKOWYM .

  • bagracz

    Cynik9, pełna zgoda co do konkluzji. Dolar jest skazany. Pozostaje kwestia ceny za to wykpienie się sianem. I tego właśnie dotyczą obecne negocjacje nad nową walutą rezerwową. Czas odgrywa tu kluczową rolę. Tak wygląda, że im będzie dłuższy tym pozycja negocjacyjna USA będzie słabsza. Tak więc nie jestem przekonany czy stopniowa dewaluacja dolara to jedyne rozwiązanie. Istnieje punkt, w którym USA przestanie się opłacać zwlekanie z ustanowieniem nowej waluty rezerwowej. I w tym momencie Obama ogłosi swój wielki sukces i pogrzeb dolara jednocześnie. Pod warunkiem oczywiście, że Chiny i Rosja nie stwierdzą, że teraz to im się opłaca zwlekać.

  • cynik9

    @Ludo: oslabienie dolara wcale nie musi zaszkodzic USA, a wrecz przeciwnie.

    Jak najbardziej. W świecie papierowej waluty nie opartej na niczym słaba waluta POMAGA. Oczywiście że słaby dolar pomoże USA. Gdzie indziej na tym blogu o okresie złotego silnego jak tur i nadzieji na rychłe euro sugerowaliśmy skokową jednorazową dewaluację złotego własnie w tym celu! Dodam że ku chórowi protestów z patriotycznego końca. Na szczęście natura i kryzys nas w tym wyręczyły…

    Ceną jaką Ameryka zapłaci za wykpienie się sianem tym razem w drodze dewaluacji dolara bedzie natomiast utrata statusu "waluty rezerwowej", IMO.

  • cynik9

    @bagracz: też mi się tak wydaje… Nic nie chodzi po liniach prostych i pewne powiewy "siły" tu i tam są oczywiscie możliwe. Jednak należy zrozumieć że w szerszej perspektywie nie ma innego wyjścia niż dewaluacja $ ponieważ inna alternatywa – formalny default na długu – z przyczyn politycznych jest dużo gorsza. Dyskutować można IMO tylko o tym jak szybko i względem czego, bo klientów do kompetytywnej dewaluacji papierowych walut nie brakuje. Natomiast kwestia "nie zgadzania" się co do samego meritum wskazuje jedynie na niechęć do posługiwania się kalkulatorkiem. Poziomy długu cytowane we wpisie są daną wyjściową której przeskoczyć się nie da. Amerykański GDP jest też daną której obejść się nie da. Można sobie policzyć co jest realistycznie "spłacalne" a co nie. O ile w tym kontekście cała wiara w silnego dolara ma sprowadzać się do zaklęć nad grafikiem $/Y to współczuję grafikowi… :-)

  • Ludo

    Panowie, a ja mysle, ze oslabienie dolara wcale nie musi zaszkodzic USA, a wrecz przeciwnie. Moze pomoc…
    Historia sie klania. Jakis rok temu Canada dumnie obwiescila ze jej $CAN loonie po raz pierwszy od 30 lat stoi wyzej jak U$D. Prasa huczala, rzad canadoli sie bawil i spuchl w ryju… A jaka byla rzeczywistosc? Mieszkancy Kanady masowo zaczeli jezdzic na zakupy do USA bo bylo taniej. Gospodarka zaczela sie chwiac bo Canada oparta jest o USA i amerykanskie koncerny zapowiedzialy wyprowadzke z Canady. I nagle sie okazalo ze loonie nie moze stac wyzej niz U$D.
    A pamietacie jak U$D bylo po 2 PLzety? Do Polski plynela rzeka elektroniki szerokim strumieniem.
    Naprawde chcialbym zobaczyc Juana stojacego wyzej niz U$D. Ciekawe komu wtedy Chinczycy sprzedadza swoj szajs?
    Po za tym w czym oparte jest Euro? To taki sam papier jak U$D, a na dodatek Euro ma rozna wartosc w roznych krajach UE. A Dolar jest Dolar w kazdym stanie taki sam.
    Cos mi sie zdaje ze jeszcze Wuj Sam bedzie sie smial jako ten ostatni…

    To takie moje (byc moze bledne) przemyslenia…

    Pzdr
    Ludo

  • 2jarek

    @cynik9 Pozwolę sobie wrócić do tej dyskusji za rok.
    Nikt nie jest nieomylny rynek boleśnie karze uparciuchów trzeba być czujnym by furgonetkę $ zamienić na coś innego.

    P.s
    A skąd ma się brać siła funta,euro :) ???
    Siłę $ zobaczymy jak tylko w UE południowcy nie zrolują długu do czego USA w końcu doprowadzą zachowując się jak największa świnia przy korycie.

    P.s.2
    Kiedyś to Chińczycy robili deflację na powierzchni tego bajora, teraz kraken USA też robi deflację tylko jeszcze naprawdę jej nie widać.
    Nie dajcie się zwieść monetyzacji długu to tylko przystanek zraz pełne zanurzenie ;)

  • bagracz

    "Siła" dolara bierze się prawdopodobnie z okienka czasowego jakie jest dostępne danemu osobnikowi. Tak jak jętka jednodniówka nie może sobie nawet wyobrazić zmian pór roku, tak osobnik żyjący w świecie "twardej waluty" za jaką uchodził dolar nie może sobie wyobrazić jego zzimbawienia. Stąd te cudaczne czasami poszukiwania kolejnej wunderwaffe mającej mu przywrócić dawny blask. Ludzie mają wstręt do zimnych kalkulacji i okrutnych wniosków z nich wynikających. Politycy np. to urodzeni kłamcy, co potwierdza życie raz za razem. A mimo to ludzie ciągle im wierzą. Wystarczy zmienić twarze, nazwy i retorykę. A całą resztę, pozostawić taką jak była.

  • cynik9

    @maslak: wręcz przeciwnie można było nieźle na takiej operacji umoczyć,

    Pod pewnymi warunkami pewnie i można… zwłaszcza gdy rząd wykryje jakąś nową dziurę budżetową etc. Ale to antypatriotyczny scenariusz słabego złotego. Intryguje mnie jednak zawsze skąd w innych scenariuszach miałaby się brać ta siła dolara? Pewnie tylko z paniki na początku nowej wojny Obamy dla odwrócenia uwagi…

  • cynik9

    @2jarek: I tak oto cynik9 przyłączył się do ślepego pędu klepiących o słabym $.

    {2jarek} ma za to szansę na zrobienie interesu życia ładując furgonetkę po dach 30y US treasuries. Idealna inwestycja długoterminowa, w sam raz na emeryturę. Życzę powodzenia… ;-D

  • maslak

    chciałbym również nie zgodzić się cynkiem w tym zdaniu… patrząc na http://stooq.com/q/?s=usdjpy&c=30y&t=c&a=ln&b=0 i
    http://stooq.com/q/?s=eurjpy&c=30y&t=c&a=ln&b=0
    Analizując zachowanie JEN-a i polityki niskich stóp, anemicznego wzrostu i podobnych problemów gospodarczych jakoś nie widać wielkiego interesu w zaproponowanym przez cynika podejściu.. wręcz przeciwnie można było nieźle na takiej operacji umoczyć,
    poza tym zbyt wielu wierzy/liczy na upadek dolara więc to nie nastąpi
    Pozdrawiam

  • 2jarek

    I tak oto cynik9 przyłączył się do ślepego pędu klepiących o słabym $.

    Polecam bardzo dobrze zastanowić się nad kredytem w $ bo może się okazać że przy 4zł za 1$ trzeba będzie zęby w ścianę wbić……..
    Jeden obraz warty więcej niż …:
    http://img2.vpx.pl/up/20091007/usd_i_w.png

    09.09.09 – 11.09.09 Ostatnie okienko by naładować bardzo taniego $ ciekawe 3 dni i ciekawe daty :)

  • Anonymous

    zalezy jak liczyc – uiaki podaja stope dla tych ktorz szukaja pracy a nie licza tych ktorz , stopa bezrobocia U6 czyli liczona po Europejsku to 16,5 z kolei SGS –
    http://www.shadowstats.com/
    – twierdzi ze ponad 20 …
    polecam rowniez:

    http://visionvictorymanifesto.com/

  • Anonymous

    WIĘKSZOŚĆ banków nie chce mieć nic do czynienia z USD zwłaszcza w kredytach hipotecznych.

  • E.G.

    Tak się składa, że niektóre banki (sprawdziłem osobiście) nie chcą ani przewalutować kredytu CHF->USD, ani udzielać kredytów w USD. Już one wiedzą co będzie grane.

  • Anonymous

    fijoł

    A gdzie te banki udzielające pożyczek w dolarach i jak są one oprocentowane?

  • tomigraj

    Ja widzę inny problem, z cyklu 'jak trwoga to do Boga': jak się będzie naprawdę źle działo, to ludzie polecą po USD wierząc, że USA jakoś z doła wyjdą. To jedyna przyczyna dlaczego nie przewalutowuję CHF->USD.

    Jestem nowy na 2GR, ale wpisy są dość zbieżne z videoblogiem shiffa – mam nadzieję, że to niezamierzona korelacja.

  • panajotak

    … różnie z ta stopa bezrobocia w USA jest… mówia inni blogerzy że jest ona 17% – co jest niebezpiecznie blisko jakichś zamętów/strajków/zgromadzeń, tym bardziej że jest bezobocie wysokie wśród młodych "wilczków"…