JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 12.12.08

Antyporadnik przyszłego emeryta (5)

czyli 12 alternatywnych wskazówek dla przyszłego emeryta (5)

Rozsądny normalnie portal bankier.pl przedrukował niedawno za Gazetą Ubezpieczeniową rodzaj katechizmu pt. “12 wskazówek dla przyszłego emeryta”. W roli nauczyciela kamuflują się towarzystwa ubezpieczeniowe które najwyraźniej zamierzają upiec befsztyk w martwym dotychczas trzecim filarze emerytalnym. Rozumiemy to dobrze w DwuGroszach; pieniądz jak wiadomo nie śmierdzi. Śmierdzi natomiast pranie mózgów którego udzielają przyszłym emerytom. Pozwalamy sobie to zilustrować przytaczając obszerne fragmenty tego artykułu (GU) w kilku kawałkach, wraz z naszymi cynicznymi komentarzami (2GR). Poprzedni odcinek (#4) jest tutaj. Dzisiaj kończymy tę serię odcinkiem #5. Cały artykuł jest TUTAJ.

GU: 11. Warto korzystać z usług doradcy finansowego.

2GR: Ależ oczywiście! Szczególnie gdy go znajdziesz i jak cię na niego będzie stać.

GU: Osoby chcące skutecznie pomnażać swoje oszczędności, a nieposiadające wystarczającej wiedzy w tym zakresie, mogą skorzystać z usług profesjonalnych doradców. Ekspert dokona analizy możliwości finansowych swojego klienta, doradzi mu, w jakie instrumenty finansowe ulokować środki, by jak najwięcej zyskać/jak najmniej stracić (w określonym momencie). Oczywiście doradca jedynie sugeruje najbardziej korzystne rozwiązania. Ostateczną decyzję każdy podejmuje sam.

2GR: Po pierwsze trzeba wyrzucić za drzwi wszelkie czerwone krawaty które pozując jako “doradcy finansowi” reprezentują “nas”, czyli towarzystwa ubezpieczeniowe, lub banki lub w jakiejkolwiek formie otrzymują prowizję od sprzedanych produktów. Uniknie się w ten sposób oczywistego konfliktu interesów.

Po drugie, od czerwonego krawata pozującego na “doradcę finansowego” należy zażądać kopii jego PITu za dwa ostatnie lata. Zapytać następnie czemu wyników swojego doradzania nie sprawdził pierwsze na sobie, co jest ewidentne skoro musi pracować jako sprzedawca tych czy innych produktów.

Po trzecie, gdy po eliminacji w dwóch powyższych punktach jeszcze ktoś by się przypadkowo ostał w szeregu “doradców”, zapytaj czy zechce cię uprzejmie przyjąć. Dyskretnie też wybadaj czy będzie stać cię na kompetentną poradę inwestycyjną u eksperta. Zasada what you get is what youve paid for [otrzymujesz to za co zapłaciłeś] jest uniwersalnie słuszna, ale w finansach słuszna jest potrójnie.

12. Należy dużo czytać, pytać, kontrolować, analizować oraz na podstawie uzyskanych informacji działać.

2GR: Absolutnie! Kolejny rozsądny punkt! Kiedy jednak z całego tego czytania, pytania i kontrolowania nie zrozumiemy nic i zaczniemy bezmyślnie działać, też nie będzie dobrze.

GU: Przykład: Karol zawsze dbał o swoje finanse. Dla niego istotne jest nie tylko zabezpieczenie bieżącej konsumpcji, ale także zgromadzenie wystarczającej ilości środków na okres starości, kiedy nie będzie w stanie zapewnić ich sobie własną pracą. Na bieżąco śledzi informacje na temat systemu emerytalnego w Polsce. Oprócz uczestniczenia w II filarze zdecydował się także na założenie indywidualnego konta emerytalnego dla siebie oraz drugiego dla swojej małżonki.

2GR: A no właśnie, tak jak na przykład Karol powyżej który czytał i analizował za trzech ale nic z tego nie zrozumiał. Dopiero bystra małżonka pana Karola, Sylwia, jak się o tym IKE w jej imieniu dowiedziała, przywaliła Karolowi patelnią w głowę i kazała od razu rzecz odkręcić. To dzięki jej zdecydowanej postawie Karol i Sylwia…

GU: Dodatkowo kupili kilka wartościowych obrazów, które będą mogli sprzedać, gdy zajdzie taka potrzeba. Ich sąsiad Paweł nie gromadzi pieniędzy na IKE, odmówił także uczestnictwa w PPE prowadzonym w jego firmie. Narzeka również, że musi płacić składki na II filar, i deklaruje, że jakby tylko miał możliwość, toby zrezygnował z tych opłat.

2GR: …czym daje dowód myślenia którego brakuje jego sąsiadowi Karolowi. Paweł od razu jednak znalazł wspólny język z sąsiadką Sylwią gdy odkryli że oboje czytają DwaGrosze… :-) Są dzięki temu odporni na medialny bullshit powtarzany przez Karola, który wciąż wierzy że IKE pod państwowym nadzorem go zbawi.

GU: Zarówno Karol, jak i Paweł zarabiają bardzo dobrze i nie odmawiają sobie praktycznie niczego. Po zaprzestaniu aktywności zawodowej poziom życia obu panów się obniży. Jednak bardziej dotkliwie odczuje to Paweł, który korzysta jedynie z obligatoryjnego ubezpieczenia emerytalnego. Karol, dzięki dodatkowym oszczędnościom, będzie miał alternatywne źródło dochodów na emeryturze.

2GR: Paweł natomiast w ogóle nie pojmuje dlaczego jego poziom życia miałby się znacząco obniżyć zwłaszcza gdy spienięży dokonane przez lata inwestycje. Zakupiony za to strumień gotówki z łatwością przewyższy emerytalną kroplówkę Karola z przejętego w międzyczasie przez państwo IKE. Na szczęście Karol nie umrze z głodu ponieważ są jeszcze obrazy w które przewidująca Sylwia zawczasu zainwestowała…

GU: Pamiętajmy, że im więcej wiemy o możliwościach gromadzenia oszczędności na starość, tym bardziej świadomie (i jednocześnie korzystnie) kreujemy wartość własnej emerytury.

2GR: Amen.

©2008cynik9

Share

32 komentarzy do: Antyporadnik przyszłego emeryta (5)

  • Alex

    @Cynik9
    Trafiłem tutaj dość przypadkowo po linku w komentarzu na moim blogu (dyskusja o naszej wartości rynkowej i emeryturach) i jestem bardzo miło zaskoczony poziomem i trafnością tych postów, które zdążyłem przeczytać. To doskonałe uzupełnienie tego co piszę (szeroko rozumiany rozwój osobisty dla młodych ludzi) i po małym “due diligence” polegającym na przeczytaniu większej ilości postów wstawię Twój/Pana blog na listę zalecanej lektury. Dziękuję za stworzenie kolejnego wartościowego źródła w morzu szumu informacyjnego

    @młodzi Czytelnicy
    W słowach Cynika9 “Największym ryzykiem jest ….. wczesne wpadnięcie w schemat w życiu, w koleiny standardu, w pracę 9-17 która nie zadowala ale wydaje się konieczna aż do emerytury.” jest 100% racji!! Polecam wydrukowanie tego i powieszenia nad łóżkiem :-)

    Pozdrawiam serdecznie
    Alex Barszczewski

  • Anonymous

    To i ja zrobię kamingałt. :)
    Również zaliczam się do grona dopiero-co-po-studiach-gołodupców, dziękuję komu trzeba że mi taki cynik9 z nieba dosłownie sfrunął i, zgadzam się z cytatem z jednego z czytelników, za darmo daje więcej niż niejedna płatna szkoła.
    Nieszczęśliwie rok temu wpakowałem się w oszczędnościowy fundusz długoterminowy… zobaczymy co też kot napłakał.

    Wszystkim polecam przeczytanie całego dwagrosze wpis po wpisie. Jak najszybciej, w kilka wieczorów. To kupa czytania ale jeśli wolno idzie bo dużo nowości – nie zwracać uwagi – szturmem do przodu, za drugim razem będzie znacznie lepiej a po trzeciej lekturze wszystko co istotne zostanie w głowie. Warunek konieczny – przeczytać jak najszybciej, nie rozwlekać na miesiące bo guzik z tego wyjdzie. I unikniemy przy okazji konieczności robienia notatek, gdyby ktoś chciał.

    Co do rady dot. niepodpisywania kolejnej umowy na kablówkę (świetny ruch, ale to już niech każdy sam zdecyduje, w ogóle najlepiej pozbyć się grata i ew. telewizję z Internetu oglądać) i tym samym bodźca do działania/zmian – mocno polecam poprowadzenie przez czas jakiś (tydzień najmniej, najlepiej miesiąc) dziennika pracy własnej. Wpisujemy tam istotne z naszego punktu widzenia czynności w ciągu doby wraz z czasem trwania. Tzn. zapisujemy ile spaliśmy, ile pracowaliśmy, ile oglądaliśmy telewizję, ile się uczyliśmy, czytaliśmy itd. itd., wszystko poza tzw. obowiązkami domowymi, których nie pozbyć się nie możemy (dzieci, pies, chora babcia, sprzątanie itp., każdy ma inne).

    Podsumowanie już po tygodniu może dać wstrząsające wnioski. Zwykle cholernie nieprzyjemne, uprzedzam. :)

    Przemek z Mazowsza

  • TKJ

    @u-boot
    Jedna z możliwych strategii to:
    PŁACIĆ NAJPIERW SOBIE
    np. z każdych zarobionych groszy odkładasz np 10% (bezwzględnie i bezwarunkowo)
    Jeśli bilans się nie domyka – otwierasz szerzej oczy.
    Niedomknięty bilans znakomicie wpływa na spostrzegawczość.
    Zwracasz uwagę na okazje, których dotąd nie zauważałeś.
    Motto:
    “Ubóstwo jest to rodzaj ćwiczenia duchowego, które skutkiem zbyt długiej praktyki mocno mnie znużyło. Pragnąłbym zysk jakiś znaczny osiągnąć, aby się przekonać, ze i w powodzeniu mój statek się nie zachwieje”
    A.France

  • u-boot

    @Gimli
    Wszystko fajnie, pod warunkiem, że masz gdzie mieszkać i łączne dochody są na tyle duże, aby odkładać te kilkadziesiąt tysi na rok.
    Jeśli jednak nie masz gdzie mieszkać i musisz wynajmowac mieszkanie (w Krakowie to ok. 1200 + czynsz + opłaty), to może się okazać, że jedna pensja idzie na mieszkanie, a z drugiej się żyje.

    Wtedy sytuacja nie jest tak oczywista.
    Masz do wyboru albo płacić gościowi za mieszkanie które nie będzie Twoje, albo płacić bankowi za mieszkanie, które za 30 lat będzie Twoje (oczywiście o ile wcześniej nie popadniesz w finansowe tarapaty i bank nie sprzeda mieszkania).
    Co do reszty jak najbardziej się zgadzam :)

    Pozdrawiam!

    U-boot – też z Krakowa :)

  • Zemekis

    Witajcie,

    Bardzo dziękuję za cenne wskazówki.
    Przy okazji rozwinęła się interesująca dyskusja.

    Rzeczywiście post Maćka jest bardzo emocjonalny, co mnie jako osoby z podobnego przedziału wiekowego nie dziwi, ważne jest to, że zaczynamy (wszyscy) zadawać coraz więcej pytań: -Jak to działa? -Jak mogę to zrealizować? -Dlaczego tak się dzieje? -Czy mam wybór? :)

    Sama ciekawość i chęć zmian jest ważnym kamieniem milowym w naszej mentalności ;)

    Dzięki temu coraz większa grupa Polaków (nie tylko młodych) stawia na samodzielność, również myślenia(!), własne umiejętności itd. Dobrze wróży to na przyszłość…choć nie będę ukrywał, brak nam wzorców, mentorów, NAUCZYCIELI. Stąd pilnie śledzę “dwagrosze” oraz wypowiedzi wszystkich Was w tym szanownego “iego ferromagnetyczność” Cynika9 ;)
    Pomimo tego, że często nie rozumiem dyskusji (ETFy, CDSy itd.) jest to bodziec do samokształcenia.

    Tu pojawia się motyw “Inwestycji w Siebie”. Czas spędzony tutaj oraz na 3 innych blogach traktuję właśnie jak Inwestycję w siebie
    Bardzo podoba mi się to co napisał Cynik9 o dogodnym czasie podejmowanie ryzyka.

    Co do budowania kapitału, to w obecenie nie wyobrażam sobie egzystencji bez dobrego planu wydatów w ujęciu rocznym. Pozwala to uchwycić wszelkie „wycieki” i lepiej zarządzać portfelem. Od 2 lat buduję swój kapitał (choć pracuję od 5). Głównie to konto oszczędnościowe oraz TFIs.

    Założyłem też konto w polskim “internetowym” banku na które odkładam po 300PLN (2 osoby) na poczet przyszłej emerytury (nie ike)

    Może to niewiele ale w okresie 20-25 lat uzbiera się “małe co nieco” (chyba, że inflacja to zeżre) – właśnie, jak to zabezpieczyć przed nadchodzącą inflacją?

    Pozwólcie, że zalinkuję też do krótkiej wypowiedzi autorstwa Nassim Nicholas Taleb dla mnie to takie Neo X przykazań

    http://www.youtube.com/watch?v=mT1GQrHbY5A

    Pracując w korpie podglądam “jak robią TO” Japończycy, Brytyjczycy, Niemcy. Po godzinach “dłubę” przy moich 3 hobbystycznych projektach, które może kiedyś przekształcą się w źródło niezłego dochodu ;)

    Pozdrawiam

    Zemekis z Krakowa

  • miziel

    @Tadeusz

    no nie wiem, czy tak publicznie mogę zdradzić projekt na kurę mającą znosić złote jajka ;D
    (branża gastronomiczna)

    pomysł jest nie tyle lepszy co inny od Krugerrandów :)
    a do tego sprawdzony (choć oczywiście zawsze istnieje ryzyko niewypału)

    nie, nie wyciągnę pierwszorzędnego biznesplanu, ale myślę, ze mogę mieć zwykły za miesiąc, dwa (może trzy, laikiem jestem i nie wiem dokładnie ile może potrwać rozpoznanie rynku i układanie planu działania)
    mam znajomości w branży, wiec wiele rzeczy mogę mieć “podanych na tacy”

  • Cynik9

    @pierwszorzędnie opracowany biznesplan

    Coś w tym jest. Kapitał do zastartowania biznesu może być różny, i im jest większy tym bardziej dokładnie musi być skalkulowany i przedstawiony. Jest tak dlatego że tym mniejsza jest szansa na samodzielny boothstrap a większa że zainteresować nim będzie trzeba zewnętrznych inwestorów. Niekoniecznie musi to jednak przedstawiać przeszkodę – dobre idee zawsze przyciągają kapitał. Jeśli nie przyciągną najpewniej nie są wystarczająco dobre. Wtedy pozostaje samodzielne udowodnienie, przy mocno zredukowanych środkach…

  • tadeusz

    @miziel:

    Ja bardzo przepraszam za wścibstwo, i offtopiczność, ale bardzo bym chciał się dowiedzieć co to za biznes? Czy jakbym stwierdził, że mam akurat 150kPLN (albo, pal sześć, 510kPLN) i szukam pomysłu lepszego od knugerrandów, to Pan by od razu wyciągnął pierwszorzędnie opracowany biznesplan z kieszeni?

  • miziel

    tfu, czeski błąd – nie 150 a 510..

  • miziel

    @Taki Jeden Łoś

    “Nieporozumieniem jest jak na moj gust zalozenie, ze w wieku 26 lat nalezy miec z kredytu tyle kapitalu, zeby bezbolesnie moc zyc do smierci nic nie robiac.”

    Absolutnie nic takiego nie zakładam.
    Wiem natomiast ile potrzebuje na realizacje mojego pomysłu na działalność – inwestycja+kapitał obrotowy powinny wynieść min 150 tys.
    I ciułanie takiej sumy z pracy “9-17” wydaje mi się nierealne. Ale może się mylę bo się takowa jeszcze nie skalałem ;)

    edit:
    o proszę, Gimli pisze, ze się da w rok, w dwie osoby 50 tys uzbierać… chyba będę musiał przemyśleć i przekalkulować…

  • Gimli

    Dla Maćka innych młodych.

    Konkretny sposób na zdobycie kapitału na początek. I to co napisze to nie forma żartu.

    Znaleźć rozsądną kobietę (o takie coraz trudniej) i ożenić się. Da to po roku wspólnego życia odłożony kapitał w wysokości jakiś 50 tys. około. Warunek nie zakładać rodziny na początek (tzn. nie mieć dzieci od razu) i broń boże nie kupować mieszkania z hipoteką na 30 lat i połową dochodów przeznaczoną na spłątę raty (szczególnie teraz).

    Ja ma 32 lata i dokładnie 7 lat temu się ożeniłem się (jeszcze na studiach). Zarobki na początek nie były duże (moje i żony). Ale ponieważ żona rozsądna a nie rozrzutna i mieszkaliśmy przez pierwsze 2 lata u teściów to dodając pieniądze, które dostaliśmy na ślubie uzbierało się tego po dwóch latach na początek.

    Oczywiście warunki inwestowania pięć lat temu to była bajka w porównaniu z tym co tearaz (i udało się ten początkowy kapitał pomnożyć kilkarotnie). Ale podstawa to pracować, oszędzać i wtedy kapitał się na inwestycje zbierze.

    Inwestować też w siebie. W postaci edukacji i unikania łatwej pracy.
    Tzn. iść na etat tam gdzie się można najwięcej nauczyć i najwięcej doświadczenia zdobyć. I naprawdę starać się to robić (tzn. zdobywać doświadczenie jak działa firma jakie procesy w niej zachodzą, jakie standardy są dobre jakie złe).

    Co do założenia własnego biznesu to się nie wypowiem bo nigdy nie prowadziłem. Mam różnych znajomych, którzy to robią w mojej branży (informatyka) i skutek jest różny. Tu duzo zalezy od branzy. Jednoosobwa działalność nie zawsze się sprawdza bo np. w infromtyce trudno dostać wtedy jakies powazne zlecenie. Raczej trzeba wtedy pracować jako freelancer.

    Pozdrawiam

  • gyloosh

    Odchodząc od tematu, czy uważacie, że afera między Indiami i Pakistanem ma szanse przerodzić się w otwarty konflikt. Jak w takim razie kszałtowałoby się podział mocarstw stojących za aktorami konfliktu? USA na pewno ma ugruntowaną pozycję w Pakistanie, czy Rosja zaryzykuje opowiedzenie się po stronie Indii? Za kim stanełyby Chiny? Gdzie uciekać z pieniędzmi w razie takiego rozwoju wydarzeń?

  • Takie Jeden Łoś

    @miziel

    >Mam wrażenie, ze to jest
    >tak: żeby inwestować, to
    > trzeba mieć kapitał a
    > kapitał się ma, jak się
    > inwestuje… Taki paragraf
    > 22…

    Kapitalu mozna sie dorobic na pare jeszcze innych sposobow. Przez jakis czas mozna np. pracowac dla kogos i troche zaoszczedzic redukujac na jakis czas tzw. stope zyciowa. Nieporozumieniem jest jak na moj gust zalozenie, ze w wieku 26 lat nalezy miec z kredytu tyle kapitalu, zeby bezbolesnie moc zyc do smierci nic nie robiac.

  • rafko4

    miało być:

    (oczywiście pomijam firmy patologiczne, np państwowe lub inne gdzie nie ma jednego dominującego właściciela)

    Chodzi o to, że w takiej firmie pracodawca (zwykle jakiś dyrektor z politycznego namaszczenia) nigdy nie doceni dobrych osób, tylko będzie je raczej eliminował w trosce o własne stanowisko. Firmy państwowe to niestety jawne wygryzanie się nawzajem, w dodatku pracownicy takich firm nabywają trudnych do oduczenia przyzwyczajeń (np zasada zachowania d…py) i potem ciężko ich przystosować znowu do pracy w zwykłej firmie prywatnej, nauczyć zapomnianej innowacyjności, indywidualności.

  • rafko4

    Anonimowy Maciek z Krakowa;

    Nie trzeba mieć smykałki do interesu. Jasne, że żydowski pomyślunek znacznie ułatwia życie (Żydzi mają niesamowite głowy do robienia interesów), ale można też prowadzić działalność i wygryzać innych z branży swoją własną ciężką solidną pracą – od podstaw. Bez żadnych spektakularnych transakcji czy przekrętów z politykami. Nie musisz być cwaniakiem – wystarczy nie być frajerem i bardzo ciężko pracować (na początku raczej 16h, a nie 8h). Dzięki temu możesz zbudować małą firmę i zarabiać trochę więcej niż z pracy najemnej, jeśli będziesz miał szczęście lub odnajdziesz swoją smykałkę, Twoja firma może stać się jeszcze większa.

    Jednak pamiętaj – własna firma, gdy jeszcze jest samozatrudnieniem a nie prawdziwym biznesem, to bardzo ciężka praca – może się okazać, że zarobisz łatwo o 100% więcej niż z “etatu”, ale też kosztem poświęcenia dwa razy większej ilości czasu. Gdy jednak nabędziesz doświadczenia we własnej firmie inaczej spojrzysz na siebie, może odkryjesz nowe umiejętności czy dasz rade przekształcić samozatrudnienie w biznes gdzie swoją rolę ograniczysz do zarządu lub rady nadzorczej (za kilka lat).

    Możesz też nie zakładać działalności gospodarczej jeśli nie chcesz podejmować ryzyka; to jest druga (ale pewnie nie ostatnia) metoda uczciwego dorobienia się – zwykła praca najemna – musisz być jednak znacznie lepszy niż inni pracownicy – musisz sie wyróżniać znacznie ponad przeciętną. Wszystko jedno czy będziesz ekonomistą, glazurnikiem, budowlańcem czy informatykiem – jeśli Twoja wiedza i umiejętności będą ponadprzeciętne, jesteś w stanie czerpać wysoki dochód ze zwykłej pracy najmnej; pracodawcy doceniają pracowników, którzy przyczyniają się do podwyższenia dochodów firmy (oczywiście pomijam firmy patologiczne, np inne gdzie nie ma jednego dominującego właściciela).

    Chyba najlepszym miastem do pracy najemnej dla większości zawodów jest Warszawa – mimo wysokich kosztów życia, tam zaoszczędzisz tam nawięcej pieniędzy.

    Jeśli w obecnym zawodzie nie możesz być znacznie lepszy od innych, może powinieneś zmienić branże, może zajmij się tym, co jest Twoją pasją czy Twoim hobby – znacznie łatwiej jest osiągnąć dobre wyniki w pracy, która sprawia Ci przyjemność.

    Życze powodzenia i zmiany sposobu myślnia. Jeśli będziesz myślał w takich kategoriach jak teraz, faktycznie niczego w życiu nie osiągniesz.

    PS. Nie wymądrzam się, piszę z autopsji.

  • tadeusz

    @miziel:

    W kategoriach chłopskich, przytaczanych przez gospodarza cynika9 co i rusz (choć jestem chłop z Mazur, a nie z Pomorza): do kieszeni musi więcej wlatać, niż zeń wylatać. Jak ten warunek jest spełniony, to kapitał sam się siłą rzeczy pojawi.

    Nie prawda, że ,,a kapitał się ma, jak się inwestuje…”. Ma się, jak się zapracuje i trochę odłoży. Tylko na to potrzeba czasu i pracy.

    Wygrywanie w teleturniejach to IMHO niewiele warte outliery, odpuściłbym sobie. Radzę oszczędzać czas i nie oglądać TV wcale. Time is money.

    Hint: na polskim rynku jest, jak widzimy, nisza na bloga o oszczędnym stylu życia. Może interes dla kogoś z Państwa?

  • miziel

    Drogi Cyniku,
    Z niecierpliwością oczekuję Twojej opinii w temacie poruszonym przez Macka bo sam właściwie mógłbym się podpisać pod Jego postem.

    Mam wrażenie, ze to jest tak: żeby inwestować, to trzeba mieć kapitał a kapitał się ma, jak się inwestuje… Taki paragraf 22…
    Dla wielu jedyna możliwością uzyskania kapitału jest kredyt (można ewentualnie zebrać po znajomych i rodzinie).
    I wszystko milo się kończy, jak inwestycja wychodzi, i po 10 latach możemy się cieszyć ze stałego strumienia gotówki…
    Ale jeśli coś się rypnie?
    Kto nam da kolejny kredyt na kolejna probe?

    Przy okazji:
    – dodam jeszcze jeden “alternatywny” sposób na podbudowanie kapitału “startowego”: wygranie (lub wygrywanie ;)) teleturnieju w TV :D

    – pochwalę się: od kwietnia br. uzyskałem 35% zysk inwestując niemądrze na GPW (niemądrze, bo bez dywersyfikacji i na GPW ;D)

  • tadeusz

    Ja taką trochę konkretniejszą radę mogę dać dla Pana Maćka z Krakowa.

    Zacząłbym mianowicie od pieniędzy na czarną godzinę. Odłożyć na jakimś przyzwoicie oprocentowanym koncie chociażby parę złotych (5kPLN w perspektywie, powiedzmy, roku. Zacząć chociażby od 50,-). Pozwoli to bez kłopotu znosić wszelkie złamane nogi, popsute pralki i tym podobne bzdury i doda pewności siebie.

    Wszystkim, którzy mówią ,,Zarabiamy na tyle mało, że wystarcza jedynie na bieżące wydatki ! Jak mamy jeszcze oszczędzić sensowne kwoty w warunkach szalejącej drożyzny” polecam poczytanie o finansach na mniejszą, osobistą, skalę. Łatwiej jest związać koniec z końcem, gdy ma się rozpisany budżet domowy. Np. rozwiązanie umowy o kablówkę *jednocześnie* daje energię do rozwoju osobistego i odciąża kieszeń.

    Jeżeli Pańskie szacunki zgromadzenia 20kPLN w dwa lata są rozsądne, to świetnie. Dzięki magii procentu składanego może to się pomnożyć znacznie.

  • Cynik9

    @młodzi Krakowiacy:
    Do pytania Maćka wrócę przy okazji kolejnego wpisu z serii Inwestowania w siebie”. Zapisuję to też jako temat wątku na forum w naszej nowej odsłonie…

    Tutaj tylko mała przestroga – nie spodziewajcie się po inwestowaniu idealnego panaceum, które bez bólu i ryzyka mnoży kapitał latami po 23% rocznie. Specjalnie gdy jest to zasłyszana od “doradcy” na giełdzie okazja. W tej materii, BTW, opisane jeden post wstecz orzechy włoskie mogą oferować całkiem niezłą kombinację performance/ ryzyko… ;-).

    W 2GR zamiast podawać gotowe gorące recepty na tzw. “murowany sukces” czy “milion w rok” staramy się raczej sugerować kierunek ogólny, stymulując samodzielne myślenie i redukując szansę na katastrofalny błąd. Poza sugerowaną pozycją 10-15% w PM wypełnienie reszty portfela jest sprawą indywidualnych wyborów i preferencji.

    Nie mogę się też powstrzymać od tej uwagi: w wieku 26 lat jest czas właśnie na podejmowanie ryzyka. Największym ryzykiem jest jednak nie utrata umiarkowanego na początku kapitału ale wczesne wpadnięcie w schemat w życiu, w koleiny standardu, w pracę 9-17 która nie zadowala ale wydaje się konieczna aż do emerytury. Jednocześnie większość ludzi ma coś w czym są ekspertami, czy coś co lubią robić, chociażby byłoby to czyste hobby. Nie zdają sobie sprawy z tego że wiele z tych rzeczy, przy odrobinie wytrwałości i pomysłu, można przekształcić we własny dochodowy biznes. Ok, może na początku na boku, na przysłowiowym “stole kuchennym”, ale pod własną kontrolą i z własnymi perspektywami. Dlatego w tym akurat wieku, przed inwestowaniem własnego kapitału generalnie w innych ludzi, zadałbym sobie przede wszystkim pytanie czy nie lepszy zwrot z niego otrzymam inwestując go w siebie, w robienie tego co lubię i umiem, a co ultymatywnie wygeneruje strumień dochodu. Idei są tysiące. Nie należy zbyt łatwo odrzucać tego typu rozważań na gruncie “nie mam smykałki” albo złego ZUSu czy biurokracji. Dla wielu, IMO, jest to tylko pokrywka kryjąca niepewność i obawę przed czymś nowym, przed drogą na skróty która oczywiście zawiera jakiś element ryzyka. Ale heck, bez ryzyka nie ma kołaczy. Rozważyłbym więc to “inwestowanie w siebie” zanim zainwestuję w jakąś egzotyczną kompanię na drugim końcu świata, na którą nie mam żadnego wpływu i o której biznesie nie mam większego pojęcia. Pozostawiając na boku socjalizm unijny, morał z tego wpisu o orzechach włoskich jest taki że świetne okazje biznesowo- inwestycyjne (często łącznie) bywają czasem dosłownie za rogiem.

    A ci których przestrasza widmo ryzyka i konkurencji niech puszczą sobie “That’s life” Sinatry… pomaga.
    ——————

    @ogólnie o biurach maklerskich:

    Zgodnie z zasadami bezstronności na publicznym blogu DwaGrosze staramy powstrzymywać się od otwartych rekomendacji konkretnych prowiderów odpowiedniego serwisu. Zachęcamy jednak czytelników do dzielenia się doświadczeniami. Z postem {tamdaramdy} się zasadniczo zgadzam.

  • tamdaramda

    @Adam & Zemekis

    Od parunastu dni mam konto IDM Trader w IDM SA. Nie robiłem bardzo szerokiego researchu, ale wydaje mi się optymalne, jeśli chodzi o strategię inwestycyjną, o której pisze Cynik. To w zasadzie Saxobank i jego platforma, tyle że za pośrednictwem polskiego DM. W Saxo jak dla mnie był trochę za wysoki minimalny wkład (10 k$). W IDM można już startować od 7500 PLN. Dostępne są giełdy Europy, USA, Azji (niektóre) i Australii, no i forex ze złotem i srebrem spot. Opłaty 15$ – 20 EUR za transakcję na rynkach akcji i 10$ za kwoty poniżej lota na foreksie.

    Sama platforma wydaje się mieć to co trzeba – w każdym razie nie mając żadnych wcześniejszych doświadczeń udało mi się coś tam zakupić ;-)

    Pozdrawiam

  • Zemekis

    Witam,
    Dołączam się do pytania Maćka.

    Przy okazji mam też ogromną prośbę do starszych i bardziej doświadczonych kolegów. Czy możecie polecić jakieś biuro brokerskie online, w którym można inwestować w akcje azjatyckich kompanii surowcowych?

    Wiem istnieje google, jednak nie ma to jak polecenie “żywego człowieka”.

    Dziękuję z góry.

    Zemekis z Krakowa ;)

  • Anonymous

    Czyzby Chiny “odwiazaly sie” od US $?
    A moze rowniez w USA podaz wzrosla o 17% i oni tylko kompensuja?
    Chiny beda drukowac juany…
    Peryskop

  • Anonymous

    Witam,
    Mam 26 lat, od pewnego czasu z wielkim zainteresowaniem czytam pańskiego bloga i muszę powiedzieć że jako młodemu człowiekowi włosy jeżą mi się na głowie na samą myśl, jaką potężną kasę z moich i nie tylko moich zarobków przewala państwo… Niestety, przymus policyjno-karno-skarbowy nie pozwala mi na jakąkolwiek akcję protestacyjną przeciwko złodziejom z ZUS-u i OFEs (zwłaszcza przeciw tym drugim, bo złodzieje ZUSowscy byli zawsze, więc można się jakoś do nich przyzwyczaić). Niedawno dwa razy nawiedził mnie naganiacz z OFE, który chciał, żebym jeszcze dodatkowo oddawał 350 zeta na studnię bez dna o nazwie IKE. Na szczęście, coś mi od początku w tym śmierdziało i nie wszedłem w ten “biznes” (może dlatego, że zarabiałem wtedy na tyle mało, że żal mi było oddawać tym żulom dość sporą część mojej pensji na piękne oczy i giełdowe wykresy, co to pną się na Marsa. Jak się okazało, krach giełdowy zjadł ponad połowę tego, co krawaciarze wycisnęli z nas w ramach OFEs przez te wszystkie lata, więc moja intuicja była słuszna – dobrze, że nadszedł teraz, a nie za 2-3 lata… :)

    Mam tylko pytanie do pana Cynika9. W jaki sposób ludzie młodzi, którzy generalnie nie zarabiają kokosów, mają zabezpieczyć się inwestycjami np. w złoto, czy nieruchomości ? Zarabiamy na tyle mało, że wystarcza jedynie na bieżące wydatki ! Jak mamy jeszcze oszczędzić sensowne kwoty w warunkach szalejącej drożyzny ?? A jeszcze w planach w perspektywie paru lat może wejść rodzina/dziecko, które jest istną skarbonką…
    Ja sam wyciągam ok. 2,5 K netto, w perspektywie roku ta kwota zwiększy się do ok. 4,6 K netto, na głowie mam niewielki kredyt hipo w CHF (chwała Bogu, jeszcze tylko 5 lat do końca spłaty, po ok. 600-700 PLN/m). W/w kwota to całkiem dobre pieniądze w moim mieście.
    Niestety, nie mam drygu do własnego biznesu :( nie wszyscy to mają, a myślę, że jeśli racjonalna ocena własnych możliwości nie daje podstaw, by sądzić, że własny projekt się powiedzie, nieuwalony przez konkurencję, PITy, ZUSy, KRUSy i srusy, lepiej się zań nie brać.

    Więc nawet jeśli zacznę oszczędzać trzecią częśc mojej pensji (co naprawdę wali po łbie finansowo…), i wrzucę ją na lokatę (bo co można zrobić np. z 3 tys. zł ? kupić jednego bielika?), mogę wyciągnąć po dwóch latach jakieś 20 tysięcy zł. Co po kolejnym roku na lokacie wg dzisiejszych stawek, które lecą zaraz w dół, da mi może tysiąc netto po podatkach. Przecież to śmieszne :(( po 3 latach jestem prawie w punkcie wyjścia…

    Czy autor bloga ma jakieś rady dla młodych ludzi, którzy nie mieszkają w Warszawie i nie robią mega sałaty w korporacjach ?

    Pozdrawiam bardzo serdecznie –
    Maciek, Kraków

  • Anonymous

    Zakladam, ze nie bedzie kroczacej inflacji kosztow abonamentu…… tj. rozliczenie w zlocie?

  • bm

    O właśnie, właśnie! Miałem pisać, żeby dać dostęp do wykresow i roznorakich danych finansowych (najlepiej tak od 10000 p.n.e. ;) ) skoro już ma być płatne.

    bm
    PS Swoja drogą niecierpliwie czekam na ujawnienie cen… Wydaje mi się, ze wartoby było przeprowadzić jakaś ankietę ile jesteśmy chętni zaplacic za różne opcje/poziomy dostępu. Np rozsylajac do subskrybentow NL.

  • anonimowy unikatowy

    @Adam
    W-8BEN jest konieczne. To bardzo prosta deklaracja (jedna strona) gdzie tylko informujesz amerykański urząd podatkowy, że mu nie podlegasz bo nie jesteś obywatelem amerykańskim, a Polska ma z USA zawarty traktat o unikaniu podwójnego podatkowania. W “Part I” podajesz imię, nazwisko, adres, NIP, w “Part II” zaznaczasz 9a, wpisujesz “POLAND”, podpisujesz i dostarczasz.
    Trzeba to wypełniać raz na rok, potwierdzając że twój status się nie zmienił.

  • Adam

    Witam, chciałbym się dowiedzieć poprzez jakie Domy Maklerskie najlepiej dokonać inwestycji w zagraniczne spółki, które wydobywają złoto? Aktualnie na oku mam DM FIO (czeski), w którym to można dokonywać inwestycji na amerykańskich, niemieckich oraz czeskich rynkach akcji. Czy polskie DM również bez problemu umożliwiają zakupy tego typu akcji?
    Przeczytałem również na stronach DM BZWKB o konieczności wypełniania specjalnego formularza W-8BEN dla celów podatkowych w USA, po to, aby nie być objętym ichnim podatkiem od zysków kapitałowych. Czy rzeczywiście to jest konieczne?

  • Cynik9

    @mirkopolo:
    Grafik złota “inflation adjusted” w $ będzie dostępny w naszej nowej odsłonie, po Nowym Roku, razem z wieloma innymi.
    Z gruntami jest znacznie trudniej, nawet do ich cen historycznych nieprosto jest się dokopać, plus duża rozpiętość regionalna. Inymi słowy: złoto jest globalne, nieruchomości są lokalne.

    N.B. Uzasadnianie siły złota obecną słabością złotego kompensuje jedynie dwa lata hossy w złocie w każdej nie przymierzając walucie za wyjątkiem nienormalnie silnego wówczas złotego… Można sprawdzić ile było narzekania na ten temat w komentarzach. W sumie w przeciągu dwóch lat tego bloga złoto i w USD i w PLN jest UP prawie tyle samo, 36%-37%. Natura lubi jak widać balans… ;-)

  • mirkopolo

    Czy są gdzieś w sieci strony gdzie mogę sprawdzić sobie wartości złota/akcji/gruntów itd. w jakimś przedziale czasowym, ale z uwzględnieniem inflacji. Czyli np. złoto podrożało przez rok o jakieś 20% w PLN, ale inflacja “potaniła” złotówki o około 4%. Na wykresach to uwzględniających chyba lepiej widać dołki i górki. Mam rację?

  • Fredd

    Robi się bardzo ciekawie…Niemcy oficjalnie wysłali Sarkozy’iego do diabła i nie będą bailoutować czego się da – mamy wybicie z konsolidacji na parze Euro/USD

    Czyżby koniec “paniki deflacyjnej” i powrót do trendów także na metalach szlachetnych?

    W sumie racjonalne zachowanie odkąd uświadomiono sobie, że w Europie nie drukują Euro w takim tempie jak zielone w US

  • rydzykfizyk

    Czyżby na koniec tego ciekawego roku złoto pobiło platynę?

    Swoją drogą mieliśmy też chyba w tym roku rekord relacji ceny złota do srebra – w szczycie osiągneła chyba 100.

  • tolep

    Cuuuudowne :) Zasadę “what you get is what you’ve paid for” należy, powiem nawiasem, stosować generalnie do środków musowego przykazu, których 80-100% przychodów pochodzi od reklamodawców.