JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 11.03.08

Belka w oku

czy IKE mogą stracić sens?

Drogi Czytelnik zwraca uwagę na hiobowy tytuł z portalu wp (przedruk z Parkietu) “IKE wkrótce stracą sens”.

Otóż nie zgadzamy się z tym! IKE (indywidualne konta emerytalne) nie mogą stracić sensu. Powód jest prosty – w warunkach polskiej implementacji nigdy go nie miały, ha, ha, ha. Pisaliśmy o tym w stu miejscach ostrzegając przed tym co się będzie działo. W szczególności ostrzegaliśmy że po aneksji wkładów na OFEs (II filar) rząd zabierze się za wkłady w filarze III, jakie by one nie były, czyli właśnie za IKEs.

Powtórzmy tu jeszcze raz przewodnie motto tych rozważań sprzed roku. Posiadać coś znaczy wykonywać 100% praw właściciela, kropka. Za wyleasowany samochód się płaci i się nim jeździ, ale się go nie posiada. Za to rower który kiedyś kupiliśmy należy do nas. Używamy go, przemieszczając go jak chcemy i kiedy chcemy. Gdy się nam nie podoba to go sprzedamy, a gdy się nam podoba to zostawimy go w spadku wnukom. Przyda się akurat na Peak Oil…

Nic z tych rzeczy z podobno “naszymi” wkładami na OFEs. Obowiązkowo ściągana danina, po odliczeniu sutych prowizji na prawo i lewo, jest przez kogoś obowiązkowo inwestowana, w sposób często urągający jakiemukolwiek sensowi. Przyszły emeryt nic z tego nigdy nie zobaczy, nigdy nie będzie mógł wybrać tego podobno “swojego” kapitału i nabyć zań na wolnym rynku takie świadczenie emerytalne jakie się mu podoba i na jakie go stać. Będąc dożywotnio przykuty do kroplówki ZUSu nie może wziąść tego kapitału i inwestując go na przykład poza PL cieszyć się owocami swojej pracy gdzieś w cieplejszym klimacie czy jakiejś tańszej jurysdykcji. Nie może nawet “swojego” kapitału zapisać w spadku najbliższym, ani też przekazać go komuś innemu zanim wybierze się w Krainę Wiecznych Łowów. Krótko mówiąc – nonsensem jest twierdzenie że kapitał w OFE jest “twój”. Jest “ich”, zarządzany anonimową dyktaturą ulicy zwaną także demokracją.

Tyrada ta jest o tyle na miejscu że to samo co z OFEs musi rozegrać się z IKEs. Państwo wyciągnie swoje lepkie macki po każdy kapitał emerytalny leżący na koncie pod swoją kontrolą. Państwo zaś z bezwarunkowo tonącym systemem emerytalnym, co gwarantuje demografia, wyciągnie po niego swoje macki bezwarunkowo (Churchill? nie, cynik9). O ile jednak z OFEs ludzi nakantowano nie dając im nigdy możliwości wyboru, o tyle syreni śpiew IKEs jest na razie jeszcze nieobowiązkowy. Jeszcze zatem pchanie głowy w paszczę lwa jest dobrowolne.

Po aneksji wkładów w OFEs trudno jest chyba inaczej określić odkładanie czegokolwiek, pod jakimkolwiek pozorem, w koncesjonowanym przez państwo rachunku IKE. Jedna kosztowna lekcja to za mało? Wystarczy przecież jeden dekret jakiegoś ministra, jedna uchwała jakiegoś gremium, i pyk – po ptakach. “Twoich” wkładów nie można ruszyć bo w imię solidarnego państwa zostały one zamrożone. Albo wyjąć je, owszem, można, tyle tylko że w imię solidarności z emerytami po 200zł co miesiąc, nie więcej. Ale za to dożywotnio, choć reszta naturalnie przepada… Albo co innego – w imię kolektywnego ratowania tonącego ZUSu każda wypłata obłożona zostaje 20% podatkiem “solidarnościowym”. Albo w końcu ten murowany numer – dlaczego ZUS nie miałby wyręczyć emeryta z wypłatami jego emerytury z IKE, tak samo jak już wyręczył go z wypłatami z OFEs? Przykłady można przecież mnożyć w nieskończoność.

Krótko mówiąc, uważamy że wraz z aneksją wkładów w OFE oszczędzanie czegokolwiek w IKE nie tylko straciło jakikolwiek sens. Jest do tego szczytem naiwności. Lepiej za zaoszczędzone centy kupić parę Krugerrandów i zakopać je pod gruszką*, czy nawet jakąś łączkę gdzieś nad rzeczką, niż narażać się na ich pewną utratę w IKE. O alternatywnym własnym “filarze IV” pisaliśmy m.in. tutaj.

No, ale powracając do artykułu, kiedy to wg red. Anny Pietrasik z Parkietu IKEs mają stracić sens? Okazuje się że wkrótce. “Istnienie Indywidualnych Kont Emerytalnych jest zagrożone” – alarmuje Pietrasik – “rząd musi jak najszybciej zachęcić przyszłych emerytów do odkładania pieniędzy na starość.” Oh, la. la.

Klejnoty Pojezierza DrawskiegoStrojnica baldaszówka. autor: Waldemar Wiśniewski, www.fotogalerie.pl

Jak wyłożyliśmy wyżej, wydaje się jednak że zachęcił ich do tego wystarczająco. Odkładać pieniądze na starość? Jak najbardziej! Absolutnie! Byleby tylko jak najdalej od rządu! I jak najdalej od tego co rząd i prezes Skrzypek kontrolują produkując w dowolnej ilości – papierowy pieniądz bez pokrycia. Zdajemy sobie sprawę że uporczywość naszych wzmianek o inflacji gdy ta jest poniżej 2% może być odbierana przez wielu czytelników jako marudzenie. Ale gwarantujemy że nie będzie tak przy inflacji 12%…

Jak można było się spodziewać, zleceniodawców artykułu Pietrasik boli jednak niekoniecznie los dymanego przez państwo emeryta. Boli ich głównie perspektywa utraty barana do strzyżenia. Belką w ich oku jest plan zniesienia podatku od lokat. “Jeśli rządowy plan zniesienia podatku Belki od lokat zostanie zrealizowany, trzymanie pieniędzy na Indywidualnych Kontach Emerytalnych straci sens. Będą one tak samo traktowane jak oszczędności w banku.” – alarmuje o rysującym się końcu świata Pietrasik.

Przytacza w tym celu rozmaitych ekspertów. Na przykład Agnieszka Rowińska, kierowniczka ds. produktów inwestycyjnych w PZU Życie (wkrótce pewnie Eureko Życie, ha, ha, ha) twierdzi że “jeśli nie zostaną wprowadzone inne zachęty dla oszczędzających, to zniesienie taksy Belki będzie oznaczało likwidację IKE”. Czyli wprost czysty Armageddon. Wtóruje jej inny ekspert, Adam Sankowski, prezes Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych: “Polacy powinni mieć prawo do lokowania na IKE co najmniej 12 tys. zł rocznie i odliczania poniesionych wydatków od dochodu. Wtedy dopiero odczują, że jest to ułatwienie ze strony rządu “. I dalej, już od siebie, Pietrasik konkluduje: “Przedstawiciele instytucji oferujących konta emerytalne potwierdzają, że trzeba zastosować nowe rozwiązania, które skuszą rodaków do odkładania na przyszłość”.

Otóż odpowiedzmy Sankowskiemu i innym ekspertom do czego Polacy powinni mieć prawo w pierwszym rzędzie – do położenia kresu rabowaniu ich przez ich własny rząd, m.in. poprzez odgórne naganianie ich, wbrew ich woli, w sidła tłustych kotów i ich naganiaczy. Belka w prawo czy belka w lewo to jedynie dodatek. Niech sobie będą towarzystwa ubezpieczeniowe i niech sobie prezes Sankowski przewodniczy całej armii naganiaczy. Ale niech te towarzystwa ubezpieczeniowe i ci naganiacze Sankowskiego odgryzają sobie nawzajem ogony walcząc zaciekle i konkurując ze sobą na śmierć i (PZU) życie o Twoje pieniądze, drogi czytelniku. O fundusze emerytalne suwerennego, wolnego ich posiadacza i dysponenta – przyszłego emeryta. Bez tego, bez wolnego wyboru i wolnego rynku, będziemy mieli to co jest – koluzję państwa z grupą koncesjowanych tłustych kotów żywiących się kapitałem przyszłego emeryta, którego strzyżą razem bez litości.

Dobrym probierzem intencji rządu byłoby odkręcenie sprawy wypłat z OFEs – no questions asked – i powrót na całej linii do zasady że ich właścicielem i wyłącznym dysponentem jest emeryt, kropka. Nie państwo. Nie ZUS. Bez tego IKE, naszym zdaniem, są NO-NO dla każdego inwestora z więcej niż dwoma funkcjonujacymi synapsami. I jeżeli bez Belki IKE mają się rozlecieć to jeszcze raz belką po nich i po kłopocie.

“Jak przewiduje rząd, pierwszy filar (ZUS) i drugi (OFE) nie zapewnią nam godziwych świadczeń na starość” – kończy smutno Anna Pietrasik. I tu się z rządem i z Pietrasik całkowicie zgadzamy.

[*] Oczywiście z tym zakopywaniem krugerrandów pod gruszką to przenośnia. O zagadnieniach inwestowania w złoto i inne metale szlachetne, i nie tylko, piszemy szerzej w DwaGrosze NewsLetter.

©2008cynik9

Share

17 komentarzy do: Belka w oku

  • Anonymous

    @Anonim

    “Tzw. 100% własność powinna być bezwzględnie zagwarantowana, ale pod warunkiem, że ta zasada jest społecznie uzasadniona”, tzn. „służy” dobru wspólnemu (istnieje coś takiego).

    Zupełnie nie zgadzam się z tą tezą. Nadrzędne jest to, co naturalne, a więc indywidualne prawo własności. Jak ktoś coś chce od mojej ziemi, to niech zaproponuje mi uczciwą wymainę poprosi, przekona, cokolwiek.

    ” Ponieważ z natury rzeczy (natury człowieka) jest tak, że 100% własność jednostki służy dobru wspólnemu, zwykliśmy stosować skrót myślowy, że zasada ta nie ma żadnych ograniczeń.”

    To chyba doktryna komunizmu, że moje dobro służy/ma służyć wspónocie. Ja się z tym nie zgadzam. Moje dobro ma służyć mi.

    “Nie zapominajmy jednak, że gdyby zasada ta nie miała naprawdę żadnych ograniczeń, to niemożliwe byłoby przeprowadzenie ŻADNEJ inwestycji infrastrukturalnej,”

    Zupełnia nieprawda – jak władza chce, niech przyjdzie i odkupi/wymieni mi moją własność na coś równie dla mnie watościowego, a nie knutem i karabinem wydziera co się komuś zamaniło i ubrdało w urzędniczej głowie.

    “a władza samorządowa/państwowa nie mogłaby NIC zrobić z właścicielem, który za płotem prowadziłby interes polegający powiedzmy na składowaniu odpadów radioaktywnych przekładanych odpadami ze Śmiłowa – “

    – bo to nie włądza ma coś z tym robić, tylko sąsiedzi pozywają gościa do sądu, o utratę wartości ich działek, o smród, o zagrożenie zdrowia/życia. I po wyroku sądu następuje egzekucja wyroku. Kropka.

    “Jak widać mamy tutaj sprzężenie zwrotne – pewne logiczne ograniczenie 100% (podkreślam: „stuprocentowej”) własności – działa także na jej korzyść.”

    Nie, tu nie o własność chodzi, bo ona powinna być właśnie 100%, niepodzielna, nieograniczona. Tu chodzi tylko o konsekwencje WYKORZYSTYWANIA swojej własności w sposób godzący w innych bez ustalenia/zrekompensowania tego tym INNYM.

    “Zresztą zauważmy, że zasada ograniczoności stuprocentowej własności i tak funkcjonuje w prawie – co polega choćby na tym, że istnieje taka dziedzina jak planowanie przestrzenne (co do istnienia której chyba nikt zdroworozsądkowo myślący nie ma zastrzeżeń).”

    Nie pisz prosze jak niektóre gazety, (“jak ktoś myśli inaczej, to chyba głupek”). Wysil się i podaj jakieś argumenty.
    Ja akurat uważam, że planowanie przestrzenne jest rzeczywistością państwa totalitarnego/faszystowskiego/urzędniczego. A że z takimi mamy do czynienia, to tylko skutek.

    Krzysiek

  • Centrala

    Wlasnie to samo chcialem napisac. Zloto dotknelo 1000 i cofnefo sie, jakby zawstydzone smialoscia.

    Z drugiej jednak strony, to nie zloto czy ropa drozeje (popatrzcie na ceny w innych walutach) – to dolar gwaltownie leci na pysk.

  • Anonymous

    NO! Panie i Panowie!!! Nadejszla wiekopomna chwila!!!1000/oz!!!!!
    bern

  • Anonymous

    Zawsze mnie zastanawiało dlaczego OFE’y pobieraja prowizję od wpłacanej kwoty a nie od wypracowanych zysków. Granda!

    Anonimowy

  • Takie Jeden Łoś

    @cynik

    Ciesze sie, ze Pana zle wczesniej zrozumialem, bo juz sie zaczalem obawiac, ze Pan z jakichs powodow pewne przypadki zadania zwrotu uznaje za “spolecznie uzasadnione” ;-)

    Zgodze sie, ze 500 ha to niewiele w skali kraju, ale chodzi o precedens i sama mozliwosc. Skoro ona jest, to predzej czy pozniej ktos zwietrzy interes i zacznie to bezkarnie wykorzystywac na wieksza skale.

    Co do hazardu moralnego, to omawiany przypadek jest przykladem, kiedy sprawa sie komplikuje. Bowiem na samym starcie warunki stworzone przez prawo faworyzuja jedna ze stron i podpisujac kontrakt niejako z przymusu godzi sie ona na to, ze bedzie w kontrakcie zawarta 5-cio letnia bomba zegarowa, ktora wybuchnie lub nie. Oczywiscie mozna powiedziec, ze strona ta godzi sie na kontrakt majac pelna swiadomosc istnienia tej bomby, jednak patrzac z drugiej strony, prawo ewidentnie te strone dyskryminuje nie majac ku temu absolutnie zadnego powodu. W tym przypadku wiec walke o prawo do niewykonania czesci kontraktu uznalbym za w pelni uzasadniona.

  • Nemo

    @cynik:
    Dlaczego piszesz że IKE jest kontrolowane przez rząd ?

  • Anonymous

    Tzw. 100% własność powinna być bezwzględnie zagwarantowana, ale pod warunkiem, że ta zasada jest społecznie uzasadniona, tzn. „służy” dobru wspólnemu (istnieje coś takiego). Ponieważ z natury rzeczy (natury człowieka) jest tak, że 100% własność jednostki służy dobru wspólnemu, zwykliśmy stosować skrót myślowy, że zasada ta nie ma żadnych ograniczeń.

    Nie zapominajmy jednak, że gdyby zasada ta nie miała naprawdę żadnych ograniczeń, to niemożliwe byłoby przeprowadzenie ŻADNEJ inwestycji infrastrukturalnej, a władza samorządowa/państwowa nie mogłaby NIC zrobić z właścicielem, który za płotem prowadziłby interes polegający powiedzmy na składowaniu odpadów radioaktywnych przekładanych odpadami ze Śmiłowa – co oznaczałoby degradację społeczną, a w dalszej konsekwencji samoistne „porzucenie” własności przez jej stuprocentowego właściciela, jako że wartość takiej własności mogłaby spaść poniżej zera. Jak widać mamy tutaj sprzężenie zwrotne – pewne logiczne ograniczenie 100% (podkreślam: „stuprocentowej”) własności – działa także na jej korzyść.

    Zresztą zauważmy, że zasada ograniczoności stuprocentowej własności i tak funkcjonuje w prawie – co polega choćby na tym, że istnieje taka dziedzina jak planowanie przestrzenne (co do istnienia której chyba nikt zdroworozsądkowo myślący nie ma zastrzeżeń). Dziedzina ta objawia się w zakresie własności – koniecznością realizacji inwestycji w zgodzie z uchwalonym planem. Jest jeszcze prawo ochrony środowiska i inne.
    Obecnie zasada 100% własności jest w Polsce w zasadzie respektowana, może z drobnymi wyjątkami, ale one dotyczą raczej konfliktu obywatel kontra obywatel (lub firma prywatna, np. budująca autostradę), rzadziej konfliktu obywatel kontra państwo.

    Notabene, ponoć określenie „jubileusz” wzięło się ze starotestamentowego prawa (nie mylić z dzisiejszym rozbudowanym prawem rabinicznym), które nakazywało co 7 lat darować długi, a co 7×7 lat (w roku po tym następującym, czyli jubileusz 50), zwracać ziemię jej pierwotnym właścicielem – tak by ostatecznie każdy Izraelczyk miał trwałe miejsce w narodzie i na jej ziemi. Nie wiem jak ta zasada funkcjonowała w praktyce, czy w ogóle funkcjonowała i czy jest ona realna, znając naturę człowieka. Może ktoś wie coś więcej na ten temat.

  • Cynik9

    @łoś:

    Przystanek PKS (wydzielony z większego areału) jest jednym z dwóch znanych mi wypadków na tysiące transakcji w zachodniopomorskim. W żadnym wypadku nie uzasadnia on skandalicznego prawa. ;-(

    Chodzi jednak o widzenie świata w pewnych proporcjach a nie uleganie dziennikarskiemu nadymaniu cyfr. Te cytowane 500 ha na przykład jest takim samym skandalem ale w skali transakcji w całej PL (?) jest pestką. Urzędnicze uzasadnienie tego to czysty kryminał, zgadzam się.

    Nie bronię zatem idiotycznego prawa które wogóle wygląda na jakąś skamielinę jeszcze z czasów komunizmu czy też nieudolną próbę zaadresowania jakiegoś specyficznego problemu. Jednak hazard moralny jest uwagą nietrafioną ponieważ jedna ze stron wykonuje jedynie technicznie uzgodnioną poprzednio klauzulę w kontrakcie.

  • Anonymous

    Hmm… “zahaczyłem zabużan”. To w afekcie było.

    G.F

  • Anonymous

    @takie jeden łóś..

    Scenka rodzajowa: “Z życia wzięte.”

    Pewnego słonecznego dnia wybrałem się na rowerową przejażdzkę i zachaczyłem o moje “włościa pod miastem”. Patrzę a tu po skosie na moim terenie powstała piękna żużlowa droga. O wy! Jade do gminy.
    Ja: ” Witam! Przepraszam bardzo ale na moim terenie wybudowaliście dzika drogę.”
    Urzędnik gminny: “Jak się nie podoba to może sie pan sadzić.”
    Ja: “Mam inną propozycję. Ogrodzę teren wraz z drogę i wtedy będziemy sie sądzić.” Po czem opuściłem obiekt.
    Mijają dwa tygodnie. Pogoda piękna, czas na rower. Zachaczam o “włościa”. Wszelki Duch… Droga przesunięta i pokryta tłuczniem kamiennym.
    Parafrazując dowcip o Stalinie: “pogłaskał a mógł zabić!”

    G.F.

    P.S. …nie równina, nie nizina taka gmina.

  • Takie Jeden Łoś

    @cynik9

    Okazuje sie jednak, ze to nie do konca tak jest, ze odbieraja w sytuacjach wyjatkowych. Tu nastepna notka prasowa. Mnie argumentacja urzedasow przytoczona w tej notce po prostu powala. Powalil mnie tez drugi akapit Panskiej odpowiedzi (ten o przystanku PKS) nieco usprawiedliwiajacy postepowanie ANR. Po dwoch artykulach o hazardzie moralnym ja bym chyba czegos takiego nie napisal.

    Natomiast jesli chodzi o Strassburg to moze sie to oplaci gosciowi ktory inwestuje kilkaset tysiecy PLN. Natomiast zwykly potencjalny emeryt ma zwykle do zainwestowania o rzad wielkosci mniej.

    Co do 100% wlasnosci to kolejnym pieknym przykladem z PL jest ustawa o ochronie lokatorow.

  • Anonymous

    @centrala

    “100% praw własności” jest pojęciem zabawnym konfrontacji z pogmatwaną historią Polski. Może się okazać iż nabyta nieruchomość ma starego właściciela z pejsami, niemieckim akcentem, (lub/i) tytułem szlacheckim itd i itp., przez którą ma przebiegać autostrada lub stanowisko tarczy antyrakietowej…. A poszanowanie praw własności to dopiero zabawa patrz zaburzanie, reprywatyzacja …

    Ziemia dla ziemniaków…

    G.F.

    P.S. Zapomniałbym o opłacie adienackiej przy podziale np. działki i 22% VAT przy sprzedaży takowej.
    ;-)

  • Cynik9

    @centrala:

    W teorii. W praktyce ja tam widzę sporą różnicę między górą emerytalnej gotówki na kontach IKE kontrolowanych przez rząd i przyciągającej polityków jak miód niedźwiedzia a własnością jakiejś tam łączki. Łączka generalnie podchodzi – że tak powiem – “pod chłopów”, a jeśli rząd z czymkolwiek się liczy w tym kraju to przede wszystkim z tym co podchodzi pod chłopów i pod górników. Dlatego dużo wody w rzeczce obok łączki upłynie zanim łączka stanie się obiektem reperowania rządowego budżetu z łatwością porównywalną z emerytalną gotówką, wygodnie uwięzioną na kontach IKE…

    pozdr.

  • Cynik9

    @łoś:
    Znam tę sprawę b.dobrze bo mam z nimi doczynienia. To że wogóle istnieje taki zapis w “demokratycznym państwie prawa” to kuriozum, porównywalne tylko powyższym potworkiem logicznym.

    To powiedziawszy, artykuł nierzetelnie przemilcza parę rzeczy: to że prawo odkupu przepada po 5 latach, to że jest statystycznie stosowane b.rzadko i częściowo (wydzielenie gruntu na przystanek PKS, na przykład) i to że restytucji podlega nie tylko ziemia ale także dokonane na niej inwestycje, co dodatkowo studzi zapał ANR.

    Ponadto na szczęście jest w UE jeszcze trybunał w Strassburgu i podejrzewam że w przypadku większej krzywdy możnaby tam z RP wyprocesować ostatnie skarpetki, bo rzecz jest oczywistym skandalem.

    pozdr.

  • Centrala

    Szanowny Cyniku, smutne to ale niestety nie ma czegoś takiego jak 100% praw własności.
    Nieruchomości nie są żadnym wyjątkiem, wręcz przeciwnie.

  • Anonymous

    Lepszym sposobem skubania łąkowego barana jest podatek katastralny (jak wejdzie, a wejdzie).
    Wolę się zdać na tezauryzację i tu liczyć na premię aprecjacyjną niż dać się skubać w nieruchomościach.

    G.F.

    P.S. “W państwie źle zarządanym wstyd być bogatym, w państwie dobrze zarządanym wstyd być biednym”

    Konfucjusz http://www.chiny.pl

    Zagadka: Czego obecnie wstydzicie się w Polsce?

  • Takie Jeden Łoś

    Panie Cyniku,
    Pan tak o tej lace nad rzeka, a co Pan w takim razie na ten
    link?